W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat

Okładka książki W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat
Max Fisher Wydawnictwo: Szczeliny reportaż
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2023-05-31
Data 1. wyd. pol.:
2023-05-31
Data 1. wydania:
2023-10-10
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381352628
Tłumacz:
Mateusz Borowski
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat



książek na półce przeczytane 1673 napisanych opinii 1608

Oceny książki W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat

Średnia ocen
7,4 / 10
387 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat

avatar
5795
5733

Na półkach:

To co używamy prywatnie, niby tylko w gronie znajomych dzieląc się swoimi emocjami i poglądami, ma swoje drugie oblicze - koncernów które zyskują wiedzę i władzę oraz możliwość pokierowania emocjami społecznymi zmieniając algorytmy udostępniania, czy politykę kontrolowania treści w mediach społecznościowych albo po prostu nie robiąc nic wbrew zgłoszeniom użytkowników czy głosom ekspertów.

To co używamy prywatnie, niby tylko w gronie znajomych dzieląc się swoimi emocjami i poglądami, ma swoje drugie oblicze - koncernów które zyskują wiedzę i władzę oraz możliwość pokierowania emocjami społecznymi zmieniając algorytmy udostępniania, czy politykę kontrolowania treści w mediach społecznościowych albo po prostu nie robiąc nic wbrew zgłoszeniom użytkowników czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16711
3155

Na półkach: ,

Rosnące znaczenie mediów społecznościowych w ciągu ostatniej dekady przestało być jedynie fenomenem technologicznym czy kulturowym, a stało się fundamentalnym procesem redefiniującym strukturę ludzkiej cywilizacji. To, co zaczęło się jako niewinne narzędzie do dzielenia się zdjęciami z wakacji, przeobraziło się w potężny system operacyjny świata, który dyktuje rytm debacie publicznej, wpływa na wyniki wyborów i – co najbardziej przerażające – bezpośrednio ingeruje w architekturę naszych mózgów. Max Fisher w swojej monumentalnej książce „W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat” podejmuje się karkołomnego zadania: śledzi ewolucję algorytmów, które zamiast łączyć ludzi, wbiły między nich klin nienawiści, polaryzacji i przemocy.

Fisher, wybitny dziennikarz śledczy „The New York Times”, prowadzi nas przez mroczne korytarze Doliny Krzemowej, obnażając bezduszną logikę wielkich korporacji, takich jak Facebook, YouTube czy Twitter (obecnie X). Autor stawia tezę, że chaos, którego doświadczamy – od zamieszek na Kapitolu po ludobójstwo w Birmie – nie jest błędem w systemie, lecz jego nieuniknionym produktem ucieczkowym. Mechanizm jest boleśnie prosty: aby zmaksymalizować czas spędzony na platformie, algorytmy promują treści budzące najsilniejsze emocje, a nic nie przyciąga uwagi tak skutecznie jak strach, oburzenie i nienawiść.

Najmocniejszą stroną tej literatury faktu jest połączenie perspektywy psychologicznej z makroskalą polityczną. Fisher wyjaśnia, jak inżynierowie oprogramowania, często nieświadomie, wykorzystali nasze ewolucyjne mechanizmy przetrwania. Nasz mózg jest zaprogramowany na wykrywanie zagrożeń i identyfikację z własną grupą (plemieniem). Media społecznościowe zhakowały te prymitywne odruchy, tworząc system „nagród” w postaci polubień i udostępnień za każdą formę agresji skierowanej przeciwko „tamtym”. Fisher opisuje to jako proces „przeprogramowania”, w którym algorytm uczy nas, że radykalizacja się opłaca.

Książka jest wstrząsającym reportażem z linii frontu informacyjnej wojny. Autor nie ogranicza się do teoretycznych rozważań; zabiera czytelnika do miejsc, gdzie algorytmy doprowadziły do realnej rozlewu krwi. Opisuje, jak w Mjanmie (Birmie) Facebook stał się głównym narzędziem dehumanizacji mniejszości Rohingja, co w efekcie doprowadziło do masowych mordów. To właśnie tam widać najpełniej destrukcyjną siłę „trybów chaosu” – gdy algorytm, nieznający lokalnego kontekstu, promuje najbardziej podżegające treści, bo te generują największy ruch.

Fisher rzuca wyzwanie narracji Doliny Krzemowej o „neutralności technologii”. Pokazuje, że giganci technologiczni doskonale wiedzieli o szkodliwości swoich produktów, ale cynicznie wybierali zysk nad bezpieczeństwo publiczne. Każda próba moderacji treści czy ograniczenia zasięgów fake newsów uderzała w wskaźniki zaangażowania, a co za tym idzie – w przychody z reklam. Autor kreśli obraz świata, w którym algorytmy stały się potężniejsze niż rządy, a ich jedynym celem jest utrzymanie nas w stanie permanentnego podniecenia i gniewu.

Mimo że diagnoza Fishera jest skrajnie pesymistyczna, „W trybach chaosu” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego współczesny dyskurs publiczny stał się tak toksyczny. To nie jest tylko książka o technologii; to traktat o kondycji ludzkiej w erze cyfrowej. Fisher zmusza nas do refleksji nad naszą autonomią – czy to my używamy mediów społecznościowych, czy to one używają nas, by karmić potwora uwagi?

Podsumowując, Max Fisher napisał jedną z najważniejszych książek o współczesności. To literatura faktu, która czyta się jak thriller, choć świadomość, że opisywane wydarzenia dzieją się tu i teraz, wywołuje autentyczne przerażenie. „W trybach chaosu” to ostrzeżenie, że jeśli nie odzyskamy kontroli nad algorytmami, one ostatecznie rozerwą tkankę społeczną, której nie da się zszyć za pomocą jednego „lajka”. To wołanie o powrót do rzeczywistości, w której dialog znaczy więcej niż kliknięcie, a prawda nie jest zakładnikiem wskaźnika CTR

Rosnące znaczenie mediów społecznościowych w ciągu ostatniej dekady przestało być jedynie fenomenem technologicznym czy kulturowym, a stało się fundamentalnym procesem redefiniującym strukturę ludzkiej cywilizacji. To, co zaczęło się jako niewinne narzędzie do dzielenia się zdjęciami z wakacji, przeobraziło się w potężny system operacyjny świata, który dyktuje rytm debacie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
20
10

Na półkach:

Mocno mną wstrząsnęła. Naprawdę świetnie przygotowany reportaż. Bogata bibliografia, wiele rozmów z osobami ściśle związanych z mediami społecznościowymi, głębokie analizy działania naszej psychiki, algorytmów i strasznych rzeczy które stały się bezpośrednio przez działanie mediów społecznościowych. Jestem genz, spędzałam na social mediach średnio 7h dziennie od lat. Po przeczytaniu przestałam używać wszystkich mediów społecznościowych(oprócz naprawdę konieczności). To już prawie rok bez nich, i moje życie nie mogło być lepsze. Mam więcej przyjaciół, jestem znacznie spokojniejsza i mam więcej czasu. Nie czuje nawet że cokolwiek mnie omija (ironiczne patrząc na to ile nad tym ślęczałam) i właściwie to zaczęłam zauważać jak wiele rzeczy omijało mnie wcześniej.

Mocno mną wstrząsnęła. Naprawdę świetnie przygotowany reportaż. Bogata bibliografia, wiele rozmów z osobami ściśle związanych z mediami społecznościowymi, głębokie analizy działania naszej psychiki, algorytmów i strasznych rzeczy które stały się bezpośrednio przez działanie mediów społecznościowych. Jestem genz, spędzałam na social mediach średnio 7h dziennie od lat. Po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2350 użytkowników ma tytuł W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat na półkach głównych
  • 1 846
  • 469
  • 35
190 użytkowników ma tytuł W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat na półkach dodatkowych
  • 97
  • 23
  • 19
  • 16
  • 15
  • 11
  • 9

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Woda. Historia pewnego porwania Szymon Opryszek
Woda. Historia pewnego porwania
Szymon Opryszek
Tytuł książki nawiązuje do kwestii, wokół której autor skupia się w sposób szczególny - wody.  Opracowanie skupia się na terytorium Ameryki Południowej. Przedstawione są problemy związane z brakiem dostępu ludności do wody zdatnej do użytkowania, skrajnym wykorzystywaniem wody w celu nawadniania upraw wymagających potężnych jej zasobów (w książce jest to awokado),działania farm "chmur danych" dla globalnych platform, wydobywania surowców - co związane jest dodatkowo z zanieczyszczaniem wód, które wplywają zarówno na ubożenie bioróżnorodności, jak i jakość życia miejscowej ludności. Uprawy oraz wydobywanie surowców prowadzone są przez potężne koncerny z kapitałem zagranicznym, które w większości są eksportowane m.in. do Europy oraz Ameryki Północnej. O ich bezwzględności świadczy przedstawiony w książce, aby jako remedium na brak wody w pewnych regionach przywozić całe góry lodowe z Antarktyki... Aby bezrefleksyjnie, w imię zysku rozpuścić zapasy zamrożonej wody ważne dla całej planety...  W odniesieniu do prowadzonej w ostatnich latach polityki Unii Europejskiej odnośnie umów z tymi też krajami jest to temat bardzo "na czasie". Przedstawia problemy związane z łamaniem praw człowieka (" Karnej chciała z tym walczyć, ale Kolumbia to nie jest dobry kraj dla aktywistów. Według raportów Global Witness tylko w 2020 roku zamordowano ich tu sześciesięciu pięciu. Karmen i jej rodzina otrzymywali wiele gróźb na długo przed tym, zanim zdecydowano się na ich liczenie", wymuszenie na jednym z bohaterów rezygnacji z kandydowania do mandatu w wyborach),  ignorowaniem opinii autorytetów że środowiska naukowego w imię zysku (cytat jednego z naukowców: "Serce już nie to, mówił, trzeba się schować na uczelnianych korytarzach, za analizami, które nikogo nie obchodzą, jakoś dotrwać do emerytury"). Co więcej, odnieść można wrażenie, iż w imię haseł odnoszących się do "ochrony środowiska", "wspólnej polityki rolnej" oraz "praw człowieka" w UE ofiarami są właśnie zwykli ludzie oraz ekosystemy krajów Ameryki Południowej, gdzie w imię zysku kraje te są gotowe poświęcać własne ekosystemy oraz zdrowie ludności.  Autor daje czytelnikowi możliwość wyciągania własnych wniosku z opracowania, które nie narzuca własnych opinii autora. Są przedstawione dane statystyczne, opisy świadków wydarzeń oraz wypowiedzi aktywistów, naukowców, polityków oraz przedstawicieli koncernów.  Jednak w przypadku wątku odnoszącego się do migrantów na granicy polsko-białoruskiej oraz amerykańsko-meksykańskiej podawane dane oraz wypowiedzi nakierowują dość jednostronnie w kierunkach politycznych, w moim odczuciu w sposób dość... Naciągany nawiązujący do głównego tematu - jakim jest woda. Pojęcia "granicy" i "zapory" nie są wystarczająco zbliżone znaczeniem, aby przekonały mnie do przekonującego włączenia wątków migracyjnych... Problem nielegalnej migracji jest znacznie bardziej złożony, zaś przedstawienie go w tej książce jest zbyt płytkie i jednostronne jak na powagę i złożoność problemu. Mimo fo... Jest to lektura w sposób właściwy  poszerzająca sposób myślenia na sprawy związane z eksploatacją krajów uboższych na rzecz krajów wyżej rozwiniętych.  Moje pytanie brzmi po lekturze brzmi:  czy robienie interesów z władzami, które są gotowe szkodzić własnemu środowisku naturalnemu, ignorować krzywdę trutych dzieci, uciskanej ludności oraz bezwzględne rozprawianie się z ludźmi walczącymi o dobro swojego kraju jest słuszne?  W książce tej znajdziemy również wątek powiązany z wodą, konflikt między Palestyńczykami a Izraelitami oraz wpływ kulturowych zwyczajów religijnych na dodatkowe marnowanie wody, związane z rolą kobiet w życiu codziennym oraz chęcią rozwoju zawodowego. 
Mort_um - awatar Mort_um
ocenił na710 dni temu
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce Piotr Tarczyński
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce
Piotr Tarczyński
Drobiazgowa analiza współczesnego stanu systemu politycznego w USA. Dla mnie, całkowitego laika, miejscami było zbyt szczegółowo - nie byłam w stanie spamiętać wszystkich nazwisk, nazw aktów prawnych itp. Z drugiej strony ta szczegółowość jest siłą książki, której autor stawia sobie za cel ukazanie korzeni współczesnego kryzysu. A korzenie, na ile rozumiem, sięgają schyłku XVIII wieku. Tarczyński koncentruje się na różnych mechanizmach funkcjonowania władzy w Stanach, a także na systemie wyborczym w tym kraju. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak doszło do wyboru Trumpa na prezydenta. Jest przy tym wyraźnie krytyczny wobec zmian zaszłych w ostatnich latach w partii republikańskiej. Ta stronniczość trochę mi przeszkadzała. Wiem, że da się napisać dobry reportaż, nie ujawniając swoich poglądów, czego dowodem jest czytane przeze mnie w ubiegłym roku "Cokolwiek powiesz, nic nie mów". Takie książki budzą u mnie większe zaufanie do opinii formułowanych przez autora. Jednocześnie wydaje się, że pewne diagnozy Tarczyńskiego trochę się zdezaktualizowały - na plan pierwszy w amerykańskiej konserwatywnej polityce wysunęły się inne nazwiska niż przytaczane w książce sprzed trzech lat. Trudno tu winić autora, boć to wróżenie z fusów, niemniej jednak trzy lata, to dość krótki termin przydatności do spożycia jak na książkę. Mimo wszystko "Rozkład..." pozwala zrozumieć wiele skomplikowanych mechanizmów wpływających na kształt amerykańskiej sceny politycznej, takich jak sposób wyznaczania okręgów wyborczych, amerykańskie liberum veto, czyli filibuster, system legislacyjny i osobliwa rola, jaką odgrywa w nim... Sąd Najwyższy. Za to cenię tę książkę, a kolejnej: "Oślizgłe macki, wiadome siły" jestem jeszcze ciekawsza. Interesującym odkryciem był dla mnie fakt, że kraj o nie do końca demokratycznych zasadach wyborczych boryka się z podobnymi problemami jak Polska: kulejący system sądownictwa podległy bardzo silnym politycznym wpływom, próby kwestionowania wyników wyborów prezydenckich, postępująca polaryzacja światopoglądowa i polityczna. Wszystko to przerabialiśmy i przerabiamy nadal na naszym podwórku. Czyli to chyba nie kwestia szczegółowych zasad panującego systemu, a jakaś ogólna tendencja współczesnej kultury?
anodder_chapter - awatar anodder_chapter
ocenił na626 dni temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności),czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na72 miesiące temu
Królowa kryptowaluty. Historia miliardowego cyberprzekrętu Jamie Bartlett
Królowa kryptowaluty. Historia miliardowego cyberprzekrętu
Jamie Bartlett
„Pieniądz przyszłości okazał się najstarszym oszustwem świata, ubranym jedynie w cyfrowe szaty i obietnicę wolności, której nikt nie zamierzał dotrzymać”. 📖 Fabuła i świat przedstawiony Fabuła książki „Królowa kryptowaluty” to porywający reportaż śledczy, który czyta się niczym najlepszy thriller szpiegowski. Jamie Bartlett rekonstruuje historię OneCoin – projektu, który miał stać się „zabójcą Bitcoina”, a okazał się jedną z największych piramid finansowych w dziejach, wyłudzającą od inwestorów ponad 4 miliardy dolarów. Autor zabiera nas w podróż od luksusowych apartamentów w Londynie i Dubaju, przez huczne gale w Dubaju, aż po slumsy w Ugandzie, gdzie ludzie oddawali ostatnie oszczędności w nadziei na lepsze jutro. To świat nowoczesnych technologii, które służą za parawan dla prymitywnej chciwości, oraz globalna sieć manipulacji, w której brak regulacji prawnych stał się idealnym podłożem dla przestępstwa na niewyobrażalną skalę. Bartlett nie tylko opisuje mechanizm przekrętu, ale prowadzi czynne śledztwo, próbując wytropić kobietę, która zapadła się pod ziemię. 🎭 Bohaterowie Centralną postacią jest dr Ruja Ignatova – charyzmatyczna, wykształcona na Oksfordzie „Kryptoqueen”, która oczarowała świat swoją wizją finansowej rewolucji. Ignatova to postać fascynująca i przerażająca zarazem; genialna manipulatorka, która potrafiła sprzedać marzenia zarówno rekinom biznesu, jak i najbiedniejszym rolnikom. Obok niej pojawia się autor, Jamie Bartlett, który staje się naszym przewodnikiem po tym labiryncie kłamstw. Jako detektyw-amator (ale z profesjonalnym zacięciem dziennikarskim) spotyka się z ofiarami, sygnalistami i byłymi współpracownikami Ruji. Poznajemy też postacie tragiczne – ludzi, którzy stracili wszystko, oraz „wyznawców”, którzy nawet po ujawnieniu prawdy odmawiali przyjęcia faktów do wiadomości, co rzuca ciekawe światło na kultowy charakter współczesnych oszustw finansowych. ✨ Zalety tekstu Niesamowite tempo: Książka jest napisana niezwykle dynamicznie. Bartlett umiejętnie przeplata fakty ekonomiczne z elementami śledztwa terenowego, co sprawia, że od lektury trudno się oderwać. Analiza psychologiczna tłumu: Autor świetnie tłumaczy, dlaczego miliony ludzi uwierzyło w OneCoin. To nie jest tylko opowieść o pieniądzach, ale o psychologii chciwości, potrzebie przynależności i sile marketingu wielopoziomowego (MLM). Rzetelność dziennikarska: Mimo sensacyjnego charakteru historii, Bartlett trzyma się faktów, precyzyjnie wyjaśniając zawiłości technologii blockchain (lub jej braku w przypadku OneCoin) i mechanizmów prania brudnych pieniędzy. Przyznając ocenę 8/10, muszę zauważyć, że dla osób, które słuchały autorskiego podcastu Bartletta o tym samym tytule, książka może wydać się nieco wtórna. Choć zawiera dodatkowe szczegóły i uporządkowaną strukturę, trzon historii pozostaje ten sam. Momentami autor zbyt mocno skupia się na własnych emocjach i trudach podróży, co nieznacznie odciąga uwagę od samej Ruji i mechanizmów OneCoin, jednak nie psuje to ogólnego odbioru tej niesamowitej historii. 💡 Myśl przewodnia „Największym zagrożeniem w świecie kryptowalut nie jest haker czy wirus, lecz nasza własna wiara w to, że można stać się bogatym bez wysiłku, jeśli tylko znajdziemy odpowiedniego proroka”. „Królowa kryptowaluty” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się współczesnym światem, nie tylko finansami. To przestroga przed ślepym zaufaniem do charyzmatycznych liderów i przypomnienie, że w dobie cyfryzacji najsłabszym ogniwem wciąż pozostaje ludzka natura. Bartlett stworzył rzetelny, przerażający i niesamowicie wciągający portret zła, które uśmiecha się do nas z ekranów smartfonów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać Jan Mencwel
Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać
Jan Mencwel
Polska jest krajem, który systematycznie wysycha, choć rzadko o tym myślimy, patrząc na jesienne deszcze. Nasze zasoby wody słodkiej są dramatycznie niskie – statystyczny Polak ma do dyspozycji tyle samo wody co mieszkaniec Egiptu. Susze rolnicze przestały być anomalią, a stały się corocznym rytuałem klęski. Od tej brutalnej prawdy zaczyna Jan Mencwel w książce „Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać”. To nie jest tylko smutna diagnoza, to śledztwo w sprawie zbrodni na polskiej naturze. Diagnoza: Systemowe osuszanie Mencwel z reporterską precyzją tropi źródła problemu, wskazując, że „hydrozagadka” ma swoich konkretnych autorów. Winowajcą okazuje się archaiczny system melioracji, który od dekad opiera się na prostym, ale zabójczym schemacie: wodę należy jak najszybciej odprowadzić do rzek, a rzeki zamienić w betonowe rynny. Autor obnaża gigantomanię instytucji państwowych, które pod hasłem „regulacji” niszczą naturalną retencję. Wstrząsające są opisy kopalni odkrywkowych tworzących ogromne leje depresji, które „wypijają” okoliczne jeziora i studnie. Mencwel pokazuje, że polska woda jest nam odbierana przez krótkowzroczny przemysł, betonozę miast oraz rolnictwo przemysłowe, które zapomniało o roli miedz i śródpolnych oczek wodnych. Wnioski: Powrót do natury Główny wniosek Mencwela to wezwanie do „wielkiego rozbetonowania”. Autor dowodzi, że jedynym ratunkiem jest oddanie rzekom ich naturalnych rozlewisk i ochrona torfowisk, które działają jak gigantyczna gąbka. „Hydrozagadka” to pochwała małej retencji – działań lokalnych, które sumarycznie mają większą moc niż najdroższa tama. Musimy przestać traktować wodę jak odpad, który trzeba usunąć, a zacząć widzieć w niej warunek przetrwania. Mocne strony: Siła argumentacji: Mencwel łączy pasję społecznika z twardymi danymi hydrologicznymi, tworząc narrację, której trudno się oprzeć. Wizualizacja problemu: Książka sprawia, że zaczynamy widzieć polski krajobraz inaczej – dostrzegamy brak wody tam, gdzie wcześniej widzieliśmy „porządek”. Mobilizacja: To lektura, która daje nadzieję, pokazując konkretne przykłady udanych rewitalizacji rzek. Słabe strony: Jednostronność: Autor bywa bezlitosny dla inżynierów wodnych starej daty, rzadko dając im przestrzeń na merytoryczną obronę ich racji technicznych. To najważniejsza książka o polskiej przyrodzie ostatnich lat. Mencwel nie tylko stawia pytania, ale wskazuje drogę wyjścia z kryzysu, zanim ostatnia polska rzeka zmieni się w suchy rów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Chłopcy. Idą po Polskę Marcin Kącki
Chłopcy. Idą po Polskę
Marcin Kącki
Marcin Kącki, znany z bezkompromisowych reportaży o mrocznych stronach polskich miast i instytucji, w książce „Chłopcy. Idą po Polskę” bierze na warsztat środowisko Konfederacji oraz szeroko pojęty ruch libertariańsko-narodowy. Przyznając tej publikacji ocenę 6/10, doceniam sprawność warsztatową autora i próbę zrozumienia fenomenu popularności skrajnej prawicy, jednak dostrzegam w niej wyraźny brak obiektywizmu, który osłabia siłę reportażu. Książka jest efektem wielomiesięcznego przenikania Kąckiego do środowiska „młodych gniewnych” polskiej polityki. Autor nie skupia się wyłącznie na liderach, takich jak Janusz Korwin-Mikke czy Sławomir Mentzen, ale przede wszystkim na ich zapleczu – młodych mężczyznach, którzy w postulatach niskich podatków i „wolności totalnej” odnajdują receptę na swoje życiowe frustracje. Kącki świetnie oddaje duszny klimat męskich biesiad, przesiąkniętych alkoholem i mizoginią, pokazując, że za politycznymi hasłami często kryją się głębokie kompleksy i lęk przed zmieniającym się światem. Reportaż uczestniczący czy śledczy? Największym problemem „Chłopców” jest postawa samego autora. Kącki stosuje metodę reportażu wcieleniowego, stając się niemal częścią opisywanej grupy. Z jednej strony pozwala to na zdobycie unikalnych materiałów i szczerych wypowiedzi, z drugiej – zaciera granicę między obserwatorem a uczestnikiem. Czytelnik odnosi wrażenie, że autor z góry założył tezę, a zebrany materiał ma jedynie potwierdzić obraz „chłopców”, którzy nigdy nie dorośli do odpowiedzialności za państwo. Choć opisywane sceny bywają groteskowe i przerażające, brakuje w nich głębszej analizy ekonomicznej czy społecznej, która wyjaśniłaby sukces tego ruchu poza sferą obyczajową. Szóstka to nota dla książki, którą czyta się błyskawicznie, ale która pozostawia pewien niesmak. Warsztat Kąckiego jest bez zarzutu – dialogi są żywe, a opisy sugestywne. Jednak jednostronność przekazu sprawia, że „Chłopcy” stają się raczej manifestem niechęci autora do opisywanego środowiska niż rzetelną próbą zrozumienia połowy młodego pokolenia Polaków. Dodatkowo, w kontekście późniejszych kontrowersji wokół osoby samego autora, niektóre fragmenty książki dotyczące relacji damsko-męskich nabierają dwuznacznego, niemal ironicznego charakteru. „Chłopcy. Idą po Polskę” to reportaż ważny, bo dotykający realnego problemu radykalizacji nastrojów, ale jednocześnie bardzo subiektywny. To lektura, która z pewnością usatysfakcjonuje przeciwników Konfederacji, utwierdzając ich w przekonaniach, ale raczej nie przekona nikogo, kto szuka wyważonej analizy polskiej sceny politycznej. To solidne 6/10 – mocny, mięsisty reportaż, któremu zabrakło chłodnego dystansu i próby wyjścia poza bańkę światopoglądową autora.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na621 dni temu
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Ed Conway
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji
Ed Conway
Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy. W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej. Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem. Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje. „Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na86 dni temu
Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat Marcin Napiórkowski
Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat
Marcin Napiórkowski
🚀 Opowieść, która łata dziury w jutrze 🚀 📖 Napiórkowski przekonuje, że przyszłość nie zaczyna się od danych ani od technologii – zaczyna się od opowieści. To one mobilizują albo paraliżują, nadają sens i kształtują decyzje. Czytając, miałem wrażenie, że autor nie tyle „opisuje świat”, co aktywnie uczy, jak przejąć nad nim narracyjną kontrolę. 🎭 Styl - ironia, kpina, drobne szyderstwa – to narzędzia, które czasem ocierają się o przesadę, ale trudno inaczej mówić o naszych zbiorowych iluzjach. Taki język działa jak bezpiecznik: zamiast nudnego wykładu, dostajemy żywą, rytmiczną opowieść. ⚖️ Co zagrało ⚖️
 🔹 Rozbicie wielkiej opozycji: technooptymizm kontra technopesymizm. Oba skrajne, oba zbyt proste.
 🔹 Świetny pomysł fact-tellingu – bo same fakty to za mało, potrzebujemy faktów splecionych z narracją.
 🔹 Uświadomienie, że „jutro” może być równie obce jak „wczoraj”. 🪓 Ale… 🪓
 🔸 Ironia bywa nachalna i czasem podcina wagę argumentu.
 🔸 I jeszcze to słowo „humaniści”… Ja bym ich raczej nazwał filozofami. To brzmi szerzej i bardziej uniwersalnie – pokazuje, że chodzi nie o strażników przeszłości, ale o tych, którzy potrafią łączyć naukę ścisłą z refleksją o sensie i przyszłości. Humanista brzmi jak archiwista, filozof – jak most między danymi a znaczeniem. 🌍 Wniosek 🌍
 To książka nie tyle o przyszłości, co o prawie do jej opowiadania. Kto pisze scenariusz jutra, ten realnie zmienia świat. Dlatego warto czytać Napiórkowskiego – żeby nauczyć się rozpoznawać cudze narracje i pisać własne. 📚 Ocena: 9/10 – kupuję ten kierunek, choć z poprawką na nadmiar ironii. A zamiast humanistów – filozofowie. 💡 Napiórkowski mówi ‘humaniści’, ja słyszę ‘filozofowie’. Bo w moim odczuciu chodzi nie tylko o ludzi od literatury i pamięci, ale o tych, którzy potrafią połączyć sens z nauką i nadać przyszłości kierunek.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na97 miesięcy temu
Koniec tęczy. Chile po Pinochecie Mateusz Mazzini
Koniec tęczy. Chile po Pinochecie
Mateusz Mazzini
Chile było jedynym krajem, w którym idee wolnorynkowe zostały wprowadzone w sposób tak czysty, że aż nieludzki” – ta parafraza myśli przewodniej reportażu Mateusza Mazziniego najlepiej oddaje tragizm opisywanej krainy. „Koniec tęczy. Chile po Pinochecie” to przejmująca sekcja zwłok państwa, które przez dekady było pokazywane światu jako prymus transformacji, by nagle, w 2019 roku, stanąć w płomieniach buntu. Mazzini rozpoczyna swoją opowieść od momentu, w którym „tęcza” – symbol nadziei z referendum z 1988 roku – ostatecznie zbladła. Autor kreśli obraz społeczeństwa, które przez trzydzieści lat żyło w cieniu „paktu milczenia”. Choć dyktatura Augusta Pinocheta formalnie się skończyła, jej duch pozostał uwięziony w konstytucji i strukturach państwa. Sytuacja wyjściowa reportażu to Chile pęknięte na pół: z jednej strony nowoczesne wieżowce Santiago i luksusowe dzielnice elit, z drugiej – narastająca frustracja klasy średniej i najuboższych, których życie stało się niekończącą się walką o przetrwanie na kredyt. Iskrą, która podpaliła ten lont, była podwyżka cen biletów metra, ale Mazzini pokazuje, że to tylko kropla, która przelała czarę goryczy gromadzonej przez pokolenia. Gospodarcze reperkusje dyktatury Kluczowym elementem książki jest analiza dziedzictwa „Chicago Boys” – grupy ekonomistów, którzy pod okiem Pinocheta uczynili z Chile poligon doświadczalny dla radykalnego neoliberalizmu. Mazzini bezlitośnie punktuje gospodarcze skutki tego eksperymentu: Prywatyzacja wszystkiego: W Chile sprywatyzowano nie tylko kopalnie czy fabryki, ale także szkolnictwo, ochronę zdrowia, a nawet zasoby wodne. Autor pokazuje absurd sytuacji, w której rolnicy nie mają czym podlewać upraw, bo woda płynąca obok ich pól należy do prywatnych korporacji. System emerytalny (AFP): Mazzini analizuje model funduszy emerytalnych, który stał się kołem zamachowym dla giełdy, ale dla zwykłych obywateli okazał się pułapką biedy. Emerytury drastycznie niższe od płacy minimalnej to jedna z najkrwawszych ran chilijskiego systemu. Dług jako styl życia: Reperkusją dyktatury jest model państwa-firmy, gdzie obywatel stał się klientem. Chcesz studiować? Musisz wziąć gigantyczny kredyt. Chcesz się leczyć? Płać. Mazzini udowadnia, że chilijski wzrost PKB został ufundowany na gigantycznym zadłużeniu gospodarstw domowych. Wnioski i ocena (7/10) Wnioski autora są niepokojące: Chile to ostrzeżenie dla świata. Mazzini argumentuje, że sukces mierzony wyłącznie słupkami ekonomicznymi jest iluzją, jeśli nie towarzyszy mu sprawiedliwość społeczna. Dyktatura Pinocheta nie tylko zabiła tysiące ludzi, ale też trwale „wykastrowała” państwo z jego opiekuńczych funkcji, tworząc system strukturalnej przemocy ekonomicznej. Na plus zaliczam wnikliwość i emocje . Jest to świetne połączenie reportażu z analizą politologiczną. Autor oddaje też głos ludziom, co pozwala poczuć gniew chilijskiej ulicy. Minusy: Narracyjny chaos: Momentami skoki między historią a współczesnością mogą dezorientować mniej obeznanego czytelnika. Publicystyczna teza: Mazzini ma bardzo wyraźne poglądy, co czasem odbiera tekstowi walor pełnego obiektywizmu, choć w kontekście opisanych patologii jest to zrozumiałe. To ważna lekcja o tym, że każda „tęcza” ma swój koniec, a pod jej łukiem nie zawsze czeka garnek złota – czasem jest to tylko garść popiołu po spalonym metrze.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat

Więcej
Max Fisher W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat Zobacz więcej
Max Fisher W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat Zobacz więcej
Max Fisher W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat Zobacz więcej
Więcej