-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać68 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2
Cytaty z tagiem "denat" [15]
- Jak to: nie wystrzelił? Stańcie tak, żeby głowami pozasłaniać kamery.
Kiedy spełnili rozkaz, Dante złapał dłoń denata, ścisnął w niej broń i oddał strzał.
- No i jak? Nie strzelał? - spytał uprzejmie. - Strzelał, skurwysyn. Chciał nas pozabijać. Dyplomatów. I tak będziecie zeznawać w razie czego. A to, że strzelał pośmiertnie, to się pominie.
- Dokładnie zrewidowaliśmy trupa, panie komisarzu...
- Więcej szacunku dla nieboszczyka! - wrzasnął Kaczmarek.
- Tak jest, panie komisarzu. Ma się rozumieć, że chodzi o szanownego denata.
No to dupa. Nie wiem jak ty ale ja nie wyobrażam sobie kobiety w takiej robocie. Babka ma być pachnąca, a tu będzie śmierdzieć trupem. Ktoś ją zapyta, jakich perfum używa, a ta odpowiada, że firmy Denat.
Grunt, że Krzysiek nie próbował podsycać we mnie złudnych nadziei, jakoby dochodzeniówka nie miała powodów, by w nadchodzących dniach zechcieć zaangażować się w bliższą ze mną znajomość.
Z powodu bijącej w nozdrza stęchlizny odruchowo odcięłam dopływ powietrza do nosa i ruszyłam schodami w górę obskurnej klatki schodowej.
Władze Londynu sfinansowały przyzwoity pochówek i grób dla denatki - najwyraźniej ludzie chętniej wspierali zmarłych niż żywych.
Pedryl był błyskotliwym artystą od robienia denatów. Jego trafienia przeszły do legendy. Był zawsze tym, który pierwszy dociera do kirusa, a nie tym, który znajduje go z wywróconymi na nice kieszeniami. (...) Na dobrym ochlapusie Pedryl był zawsze pierwszy. Kiedyś na stacji 103 Ulica trafił tysiąc dolców. Często jego trafienia szły w setki. Gdy pijak się budził, Pedryl zaczynał się krygować i macać udo frajera, jakby jego intencje były natury seksualnej. Stąd wzięła się jego ksywka. Zawsze dobrze się ubierał, zazwyczaj w sportowe tweedowe płaszcze i garnitury z szarej flaneli.
Upalne lato miało się ku końcowi i my, znużeni wędrowcy, tułający się po londyńskim bruku, zaczynaliśmy już marzyć o złocistych łanach zboża i o ożywczym morskim powiewie.
Również w ocenie Krzyśka transporter policyjny miał podjechać pod mój dom raczej prędzej niż później.
A może był to syk powietrza, uchodzący z ciała nieboszczyka, którego duch, wydostawszy się z sieci martwych tkanek, unosił się ponad bibliotecznymi regałami w postaci niedostrzegalnej gołym okiem mgiełki?