-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać35 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska169
Co czwarty Polak pobiera e-booki i audiobooki z nielegalnych źródeł. Ta kampania ma to zmienić
Gen Z ceni transparentność. Według raportów przedstawiciele tej generacji podczas zakupów biorą pod uwagę m.in. kwestie związane z odpowiedzialnością społeczną, ekologią czy lokalnością. Na co dzień wielu z nich dokładnie sprawdza metki ubrań lub wybiera owoce i warzywa z pobliskiego targu. Te dobre nawyki warto przenieść również na czytelnictwo.
Przykładasz dużą wagę do tego, skąd pochodzi twoja ulubiona kawa albo nowe ubranie? A czy równie dokładnie sprawdzasz miejsca w sieci, z których pobierasz e-booki i audiobooki? „Między innymi przez takie porównania zachęcamy w naszej nowej kampanii edukacyjnej pokolenie Z do tego, by zawsze starannie wybierać źródła”, podkreślają członkowie Stowarzyszenia Czytam i Słucham Legalnie – inicjatora nowej kampanii edukacyjnej.
Według raportów podczas zakupów liczą się dla nich m.in. kwestie związane z odpowiedzialnością społeczną, ekologią czy lokalnością. Przejawem tego może być np. dokładne sprawdzanie metek ubrań czy wybór owoców i warzyw z pobliskiego targu dlatego, że pochodzą one z lokalnej uprawy.
Uważamy, że te dobre nawyki warto przenieść również na czytelnictwo, tym bardziej że cena dostępu do elektronicznych książek z legalnych źródeł porównywalna jest do kosztu kawy w kawiarni, a aż 77% młodych ludzi deklaruje, że swoje pieniądze najczęściej wydaje na kulturę, życie towarzyskie i subskrypcje.
Nowa kampania edukacyjna ma za cel zachęcenie pokolenia Z do tego, by pobierając e-booki i audiobooki, stawiać na sprawdzone źródła.

Źródło ma znaczenie
– Chcemy, żeby kupowanie i pobieranie książek u sprawdzonych dystrybutorów weszło w krew wszystkim czytelnikom. Co czwarty respondent V edycji Badania Czytelników przeprowadzonego w sieci przez portal LubimyCzytać.pl przyznał, że pobiera e-booki i audiobooki z nielegalnych źródeł. Dostrzegamy więc sporą potrzebę edukacji i promowania dobrych praktyk w tym zakresie – mówi Adam Nowicki ze Stowarzyszenia Czytam i Słucham Legalnie.
Widząc w księgarni osobę pakującą do plecaka książki i uciekającą bez płacenia, raczej nikt nie ma wątpliwości, że to kradzież. „Tymczasem w przypadku e-booków i audiobooków z nielegalnych źródeł sprawa już nie każdemu wydaje się tak oczywista W nowej kampanii edukujemy więc na temat legalnych źródeł książek elektronicznych oraz zgodnych z prawem sposobów korzystania z nich”, podkreślają organizatorzy inicjatywy.
Stowarzyszenie planuje szerokie działania w social media (Instagram, Facebook, TikTok i YouTube) – zarówno w kanałach własnych, jak i w ramach współpracy ze znanym influencerem podejmującym tematykę prawną – Marcinem Kruszewskim (@prawomarcina). Jednym z elementów kampanii będzie seria spotów video zestawiających wnikliwość i staranność Gen Z w odniesieniu do wyboru różnych produktów, z podejściem do sprawdzania źródeł książek elektronicznych. Czy do kwestii pochodzenia e-booków i audioboków przykładają tak dużą wagę, jak np. do weryfikacji sposobu uprawy ziaren ulubionej kawy?
Stowarzyszenie Czytam i Słucham Legalnie to inicjatywa wielu przedstawicieli rynku książki. Organizacja, w której skład wchodzi również lubimyczytać.pl, działa na rzecz zmniejszania piractwa książek elektronicznych (e-booków i audiobooków) poprzez akcje edukacyjne i społeczne, a także promocję dobrych praktyk. Tegoroczna odsłona to już kolejna edycja kampanii, której przyświeca ten cel.
Więcej o Stowarzyszeniu i aktualnej liście jego członków na stronie czytamisluchamlegalnie.pl.

Tagi i tematy
komentarze [182]
Zmieni to tylko niska, dostosowana do zarobków Polaków cena książek szeroko dostępnych w legalnych źródłach. I dlatego np. konieczność dogadania się wydawców z Legimi, dotowania i wyposażania przez Państwo sieci bibliotek. Osobiście zawsze wolę np. legalny dostęp w bibliotece, ale jednocześnie wiem, że nie wszędzie one są. Nie każdy może mieć zdrowe oczy: niewidomi i słabowidzący, osoby strasze. Nie każdy ma czas na czytanie książki papierowej: osoby pracujące w delegacjach, siedzące w różnych kabinach, zapracowane młode samotne matki. Dla tych osób atrakcyjniejsze są audiobooki, a tych nadal mało w takim tanim, legalnym, szerokim dostępie. Tak, każdy powinien zarabiać godziwie, ale jeśli godziwie nie zarabia sam czytelnik to i ci, którzy książki tworzą nie mają na kim i jak godziiwe zarobić. Wczoraj był raport, że Polacy są biedakami Europy, a jednocześnie nadal próbuje się podnosić dla czytelnika koszt zakupu książki. To się musi rozjechać po prostu. Najprościej jest zwiększyć problem nadal podnosząc jednostkową cenę książki w przeliczeniu na jednego czytelnika. Nie jesteśmy małym ludnościowo krajem. Warto pomyśleć o systemie cen tak by zarobki branży generowało czytelnictwo masowe, a nie kieszeń jednego z niewielu czytających obywateli.
Zmieni to tylko niska, dostosowana do zarobków Polaków cena książek szeroko dostępnych w legalnych źródłach. I dlatego np. konieczność dogadania się wydawców z Legimi, dotowania i wyposażania przez Państwo sieci bibliotek. Osobiście zawsze wolę np. legalny dostęp w bibliotece, ale jednocześnie wiem, że nie wszędzie one są. Nie każdy może mieć zdrowe oczy: niewidomi i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDokładam się do komentarzy . Cena e-booka vs papier to absurd. Kupiłem papierową za 29 a ebook od 40.. Druga sprawa to jakość. Kilka książek nie doczytałem do końca, bo nie moja bajka. Może ściek bluzgania w każdym zdaniu komuś odpowiada... kupując to wyrzucone pieniądze. Dlaczego nie mogę oddać? Za to wiele razy ściagniętą książkę kupiłem po przeczytaniu. A e-book powinien być w komplecie z papierową. Tak jak kupiłem Vinyl Metallica i kod na ściàgnięcie tej płyty w wersji elektronicznej był w opakowaniu.
Dokładam się do komentarzy . Cena e-booka vs papier to absurd. Kupiłem papierową za 29 a ebook od 40.. Druga sprawa to jakość. Kilka książek nie doczytałem do końca, bo nie moja bajka. Może ściek bluzgania w każdym zdaniu komuś odpowiada... kupując to wyrzucone pieniądze. Dlaczego nie mogę oddać? Za to wiele razy ściagniętą książkę kupiłem po przeczytaniu. A e-book...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSama idea tworzenia kampanii przeznaczonej dla konkretnego pokolenia to chybiony pomysł. Dlaczego nie zrobić kampanii dla wszystkich, która skupia się na realnych problemach? Gen Z to ludzie, którzy nadal w większości są niestabilni finansowo. Najstarsi reprezentanci mają 27 lat. Ciężko wymagać od młodzieży i świeżo upieczonych studentów, żeby było ich stać na ebooki z legalnych źródeł. Ktoś tego ewidentnie nie przemyślał.
Sama idea tworzenia kampanii przeznaczonej dla konkretnego pokolenia to chybiony pomysł. Dlaczego nie zrobić kampanii dla wszystkich, która skupia się na realnych problemach? Gen Z to ludzie, którzy nadal w większości są niestabilni finansowo. Najstarsi reprezentanci mają 27 lat. Ciężko wymagać od młodzieży i świeżo upieczonych studentów, żeby było ich stać na ebooki z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZ badań czytelnictwa wynika, że tylko 43% Polaków przeczytało w ciągu roku co najmniej jedną książkę. Zarazem aż 25% Polaków nielegalnie kopiuje ebooki i audiobooki. Autorzy tej kampanii nie widzą tu żadnej sprzeczności, a autor tekstu na LC powtarza te brednie.
Z badań czytelnictwa wynika, że tylko 43% Polaków przeczytało w ciągu roku co najmniej jedną książkę. Zarazem aż 25% Polaków nielegalnie kopiuje ebooki i audiobooki. Autorzy tej kampanii nie widzą tu żadnej sprzeczności, a autor tekstu na LC powtarza te brednie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSą takie badania i ankiety, w których można udzielić kilku odpowiedzi na jedno pytanie i wtedy procenty odpowiedzi nie sumują się do 100%. Nie ma w tym nic dziwnego. Choć czytelniejszą informacją byłyby zapewne nie procenty, ale np. lista rankingowa najpopularniejszych form nabywania książek i wtedy fakt, że procentowe odpowiedzi nie sumują się do 100% nie wywoływałby tylu nieporozumień u laika czytającego raport z danego badania.
Są takie badania i ankiety, w których można udzielić kilku odpowiedzi na jedno pytanie i wtedy procenty odpowiedzi nie sumują się do 100%. Nie ma w tym nic dziwnego. Choć czytelniejszą informacją byłyby zapewne nie procenty, ale np. lista rankingowa najpopularniejszych form nabywania książek i wtedy fakt, że procentowe odpowiedzi nie sumują się do 100% nie wywoływałby tylu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeśli tylko 43% Polaków cokolwiek czyta, a 25% Polaków korzysta z pirackich kopii, oznacza to, że grubo ponad połowa czytających Polaków czyta ebooki i to pirackie. To kompletny nonsens. Nie chce mi się sprawdzać czy im o audiobooki też chodziło. I tak jest nieprawdopodobne, żeby ok. 9 mln ludzi w Polsce korzystało z portali w rodzaju chomika.
Jeśli tylko 43% Polaków cokolwiek czyta, a 25% Polaków korzysta z pirackich kopii, oznacza to, że grubo ponad połowa czytających Polaków czyta ebooki i to pirackie. To kompletny nonsens. Nie chce mi się sprawdzać czy im o audiobooki też chodziło. I tak jest nieprawdopodobne, żeby ok. 9 mln ludzi w Polsce korzystało z portali w rodzaju chomika.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Kupuję, i pobieram. Ceny wydań cyfrowych to jakiś kosmos.
Jak będę zarabiać na poziomie takiego Niemca, to przestanę korzystać z innych źródeł. Dziękuję za uwagę.
Kupuję, i pobieram. Ceny wydań cyfrowych to jakiś kosmos.
Jak będę zarabiać na poziomie takiego Niemca, to przestanę korzystać z innych źródeł. Dziękuję za uwagę.
Kilka absurdalnych cenowych przykładów.
"Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem"
Papier 38,54.
Ebook 44,89.
"Trocki. Demon czerwonego terroru"
Papier 74,87
Ebook 77,95
"Jordan Rules. Zakulisowe historie pierwszego mistrzowskiego sezonu Chicago Bulls"
Papier 15,37
Ebook 30,60
"Madonna. A rebel life. Biografia"
Papier 103,23
Ebook 83,85
Żeby ebook kosztował 70 albo 80 zł to jest naprawdę jakieś nieporozumienie. O czym my tutaj w ogóle rozmawiamy?
Kilka absurdalnych cenowych przykładów.
"Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem"
Papier 38,54.
Ebook 44,89.
"Trocki. Demon czerwonego terroru"
Papier 74,87
Ebook 77,95
"Jordan Rules. Zakulisowe historie pierwszego mistrzowskiego sezonu Chicago Bulls"
Papier 15,37
Ebook 30,60
"Madonna. A rebel life. Biografia"
Papier 103,23
Ebook 83,85
Żeby...
Jestem za leniwa na nielegalne źródła. Serio. Naprawdę w dobie abonamentów na ebooki i audiobooki nie ma to dla mnie sensu. Legimi - voucher z góry na rok i dostęp do najnowszych książek na rynku. A miesięcznie to też nadal cena jednej książki średniej długości. Po cholerę mam szukać sama i kombinować?
Nie zmienia to faktu, że argumenty do tej kampanii są odklejone kompletnie i zwyczajnie durne. Zamiast porównywania książki do owoców z bazarku, na którym też wcale nie wiadomo, czy sprzedawca działa legalnie, trzeba po prostu mówić o konsekwencjach pobierania na lewo - o tym, że autor i wydawca nie zarobią, czyli z czasem będą zmniejszać nakłady, wydawać mniej książek w ogóle, a jednocześnie podnosić ich ceny. A nie porównania z końca pleców do procesu kupowania kawy, przy której nikt przeciętny nie patrzy, skąd jest... I przede wszystkim - książka to nie produkt pierwszej potrzeby, żeby go porównywać do ŻYWNOŚCI, na którą każdy MUSI wydawać pieniądze.
Nie wiem, jaki marketingowiec układał te slogany, ale powinien stracić pracę za takie dyrdymały.
Jestem za leniwa na nielegalne źródła. Serio. Naprawdę w dobie abonamentów na ebooki i audiobooki nie ma to dla mnie sensu. Legimi - voucher z góry na rok i dostęp do najnowszych książek na rynku. A miesięcznie to też nadal cena jednej książki średniej długości. Po cholerę mam szukać sama i kombinować?
Nie zmienia to faktu, że argumenty do tej kampanii są odklejone...
Miejscami absurdalny artykuł. Już sam początek, cytuję: "Przykładasz dużą wagę do tego, skąd pochodzi twoja ulubiona kawa albo nowe ubranie"?
Nie. I nie znam nikogo, kto sprawdza kraj pochodzenia kupowanych ciuchów. A kawę zazwyczaj kupuje się w supermarkecie.
Ale, z tego co widzę, to jest apel skierowany do pokolenia Z, czyli mnie nie dotyczy.
Moim zdaniem ta kampania jest zbyteczna.
To tylko strata czasu.
Wszystko i tak rozbija się o cenę i o to, czy ktoś może sobie pozwolić na zakup kolejnego ebooka za 50 zł.
Miejscami absurdalny artykuł. Już sam początek, cytuję: "Przykładasz dużą wagę do tego, skąd pochodzi twoja ulubiona kawa albo nowe ubranie"?
Nie. I nie znam nikogo, kto sprawdza kraj pochodzenia kupowanych ciuchów. A kawę zazwyczaj kupuje się w supermarkecie.
Ale, z tego co widzę, to jest apel skierowany do pokolenia Z, czyli mnie nie dotyczy.
Moim zdaniem ta...
Tak, w Polsce rynek wewnętrzny, jakich dóbr konsumpcyjnych by nie dotyczył rozbija się o 2 czynniki: lokalna dostępność-czyli muszę móc to nabyć jak najbliżej miejsca zamieszkania ( dotyczy to też księgarni czy bibliotek) i o cenę. A że są fundusze na różne kampanie i pewnie ktoś sporą kasę za taką kampanię społeczną przytulił niezależnie od tego na ile będzie ona skuteczna lub nie to inna sprawa. Gdyby miało to być działanie skutecznie rozwiązujące wspomniany w artykule poblem to należałoby tą kasę wydać na zakup książek do bibliotek publicznych lub na dotacje dla wydawnictw. Ale podejrzewam, że chodziło o to, że kasa miała trafić do organizujących tą kampanię i tyle.
Tak, w Polsce rynek wewnętrzny, jakich dóbr konsumpcyjnych by nie dotyczył rozbija się o 2 czynniki: lokalna dostępność-czyli muszę móc to nabyć jak najbliżej miejsca zamieszkania ( dotyczy to też księgarni czy bibliotek) i o cenę. A że są fundusze na różne kampanie i pewnie ktoś sporą kasę za taką kampanię społeczną przytulił niezależnie od tego na ile będzie ona skuteczna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie mieszkam w Polsce od wielu lat ale język ojczysty wciąż preferuję, jeśli chodzi o czytanie książek. Książek nie kupuję bo sprowadzając je z Polski musiałabym wydać majątek. Byle jaka książka w Wielkiej Brytanii kosztuje 10 funtów, nawet w szkołach nie ma podręczników. Natomiast ebook na Amazonie kosztuje 1-5 funtów. Pozycji w języku polskim raczej tam nie ma. Kupuję zazwyczaj ebooki w księgarniach internetowych, jeśli nie znajdę nigdzie indziej, dodatkowo płacę za przewalutowanie. Czytam przynajmniej jedną książkę tygodniowo. Rachunek jest prosty....Zresztą, problem ebooków z nielegalnego źródła jest tylko kroplą w morzu bo czyż nie kupujemy, jeśli mamy okazję papierosów i alkoholu bez akcyzy, podrabianych ubrań znanych marek etc ?
Nie mieszkam w Polsce od wielu lat ale język ojczysty wciąż preferuję, jeśli chodzi o czytanie książek. Książek nie kupuję bo sprowadzając je z Polski musiałabym wydać majątek. Byle jaka książka w Wielkiej Brytanii kosztuje 10 funtów, nawet w szkołach nie ma podręczników. Natomiast ebook na Amazonie kosztuje 1-5 funtów. Pozycji w języku polskim raczej tam nie ma. Kupuję...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie kupuję alkoholu i papierosów bez akcyzy niewiadomego pochodzenia, ani podrabianych ciuchów bo nie szpanuję marką swojego ubrania.
Nie kupuję alkoholu i papierosów bez akcyzy niewiadomego pochodzenia, ani podrabianych ciuchów bo nie szpanuję marką swojego ubrania.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
To szeroki i złożony problem. Jeśli większość osób nie zarabia adekwatnie do rodzaju wykonywanej pracy to zawsze będzie ze wszystkim problem. Jak w kraju żyje się źle to nic nie pomoże. Niektórzy nie mają wyjścia. Jak jest chaos, bałagan i grosze to jest jak jest. Zaczyna się od góry, a nie odwraca kota ogonem i wini zwykłych ludzi. Jak kogoś nie stać na podstawowe potrzeby to takie problemy się tworzą. A to tylko jedna strona medalu.
Po co komu papier i niszczenie środowiska? Publikujmy wyłącznie ebooki i audiobooki. To najtańsze opcje. Swoją drogą ebooki i audiobooki są bardzo drogie. Papier jest prawie równy z ww. Sprawdziłam sobie przed chwilą. To głupie, że taki ebook kosztuje prawie tyle samo co papier. Audiobook powinien być trochę droższy od ebooka. Tylko jeśli chcemy aby było legalnie i żeby czytelnictwo wzrastało musi być taniej i sprawiedliwiej.
Gdyby wydawać tylko te dwie formy, to można by czytelnikowi dać jeszcze tańszy produkt. Papierowa forma to chyba najdroższa opcja. Cena ebooka i audiobooka powinna, przy naszych zarobkach wynosić 15 zł za każdy format. Może czytelników byłoby więcej i zarobki wszystkich zainteresowanych też by się zwiększyły. Zasady też powinno się zmienić. Największy zarobek dla autora, a pośrednicy odpowiednio mniejszy. Teraz jest jakiś cyrk. Cały system jest zły. W obecnej sytuacji nie ma co liczyć na uczciwość i propagowanie legalnych źródeł czy czytelnictwa. To utopijna idea na nasze obecne warunki.
To szeroki i złożony problem. Jeśli większość osób nie zarabia adekwatnie do rodzaju wykonywanej pracy to zawsze będzie ze wszystkim problem. Jak w kraju żyje się źle to nic nie pomoże. Niektórzy nie mają wyjścia. Jak jest chaos, bałagan i grosze to jest jak jest. Zaczyna się od góry, a nie odwraca kota ogonem i wini zwykłych ludzi. Jak kogoś nie stać na podstawowe potrzeby...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@aleksandraiola Myślę, że to by znacząco nie zwiększyło czytelnictwa, jak ktoś nie czytający to choćby mu dać za darmo i nawet jeszcze dopłacić to by nie czytał. A ten czytający zawsze coś do taniego czytania gdzieś znajdzie (biblioteka, outlety, bookcrosingi), może nie będzie mógł kupić akurat tego tytułu na który ma ochotę ale zawsze coś znajdzie,
"produkujmy wyłącznie ebooki i audiobooki" jakoś sobie tego nie wyobrażam. Niech każdy w kraju ma jeden czytnik, który wcześniej czy później trzeba będzie wymienić na nowy, ile to elektrośmieci (tysiące sztuk)
ładowanie tez pożera prąd, który trzeba wyprodukować.
A dzieci, co z tymi pięknymi kolorowymi książeczkami z obrazkami lub przepięknymi albumami wszelkiej maści.
Dobrze jest jak jest wybór.
@aleksandraiola Myślę, że to by znacząco nie zwiększyło czytelnictwa, jak ktoś nie czytający to choćby mu dać za darmo i nawet jeszcze dopłacić to by nie czytał. A ten czytający zawsze coś do taniego czytania gdzieś znajdzie (biblioteka, outlety, bookcrosingi), może nie będzie mógł kupić akurat tego tytułu na który ma ochotę ale zawsze coś znajdzie,
"produkujmy wyłącznie...
Ograniczenie wydawania książek tylko do ebooków i audiobooków to dla mnie głupota. Ja sama i osoby w moim otoczeniu czytajmy tylko książki papierowe, dodatkowo co z dziecięcymi książkami? Jednak obcowanie z realną książka daje inne efekty niż w przypadku nawet najlepszego czytnika. Według mnie wręcz by to zmniejszyło czytelnictwo w Polsce już i tak niskie.
Zgadzam się jednak co do cen ebooków, to absurd, że potrafią być czasem droższe od wersji papierowej, a najczęściej kosztują podobnie lub nieznacznie mniej, powinny być co najmniej o połowę tańsze niż papierowa wersja.
Ograniczenie wydawania książek tylko do ebooków i audiobooków to dla mnie głupota. Ja sama i osoby w moim otoczeniu czytajmy tylko książki papierowe, dodatkowo co z dziecięcymi książkami? Jednak obcowanie z realną książka daje inne efekty niż w przypadku nawet najlepszego czytnika. Według mnie wręcz by to zmniejszyło czytelnictwo w Polsce już i tak niskie.
Zgadzam się...
Tak ceny ebooków to jakiś kosmos, tym bardziej, że wyprodukowanie tego jest tańsze ponieważ odchodzą koszty chociażby druku.
Tak ceny ebooków to jakiś kosmos, tym bardziej, że wyprodukowanie tego jest tańsze ponieważ odchodzą koszty chociażby druku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A weźmy wieloosobową rodzinę, małżeństwo z trójka dzieci jakaś babcia. Czy każdy ma po czytniku, czy może wyrywają go sobie z rąk? Jest zakupiona nowa książka w domu to kopiują sobie każdy na swój (czyli piratują) czy wymieniają się czytnikami.
Papierowa książkę można czyta "z marszu" nic nie potrzebujemy ładować, nic się nie zatnie w trakcie czytania, i gdziekolwiek będziemy zawsze coś do czytania znajdziemy (lepsze czy gorsze).
A weźmy wieloosobową rodzinę, małżeństwo z trójka dzieci jakaś babcia. Czy każdy ma po czytniku, czy może wyrywają go sobie z rąk? Jest zakupiona nowa książka w domu to kopiują sobie każdy na swój (czyli piratują) czy wymieniają się czytnikami.
Papierowa książkę można czyta "z marszu" nic nie potrzebujemy ładować, nic się nie zatnie w trakcie czytania, i gdziekolwiek ...
Też uważam, że różnorodność dostępnych form książki jest najbardziej wskazana. Choć w naszej kilkuosobowej rodzinie wszyscy są wyposażeni w czytniki (niemal wszystkie generacje Kindle), to są również bywalcami bibliotek. I tak, wymieniamy się kupionymi ebookami, tak samo jak niegdyś książkami papierowymi.
Co do ceny ebooków i audiobooków, to one nie zależą tylko od kosztu wyprodukowania. W skład tej ceny wchodzą również koszty licencji, które określają wszelkie warunki wydania elektronicznego, czasem łącznie z wielkością dopuszczalnej sprzedaży, czasem sprzedaży, możliwymi upustami itp.
Też uważam, że różnorodność dostępnych form książki jest najbardziej wskazana. Choć w naszej kilkuosobowej rodzinie wszyscy są wyposażeni w czytniki (niemal wszystkie generacje Kindle), to są również bywalcami bibliotek. I tak, wymieniamy się kupionymi ebookami, tak samo jak niegdyś książkami papierowymi.
Co do ceny ebooków i audiobooków, to one nie zależą tylko od kosztu...
@Aka Wymienianie się ebookiem w domu z członkami rodziny (czyli kopiowanie go na czytnik żony lub brata) to nie jest piractwo. Piractwem jest rozpowszechnianie na skalę masową w sieci.
@Aka Wymienianie się ebookiem w domu z członkami rodziny (czyli kopiowanie go na czytnik żony lub brata) to nie jest piractwo. Piractwem jest rozpowszechnianie na skalę masową w sieci.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Improw @Gonzales Ruchomy
Ale w wielu rodzinach, gdzie dzieci nie mają zaspokajanych podstawowych potrzeb kupno czytnika będzie jakąś fanaberią, a co dopiero potem ebooków, a papierowa książka zawsze gdzieś się jakaś znajdzie. To tak a propos idei, żeby ebooki całkowicie zastąpiły papierowe książki.
@Improw @Gonzales Ruchomy
Ale w wielu rodzinach, gdzie dzieci nie mają zaspokajanych podstawowych potrzeb kupno czytnika będzie jakąś fanaberią, a co dopiero potem ebooków, a papierowa książka zawsze gdzieś się jakaś znajdzie. To tak a propos idei, żeby ebooki całkowicie zastąpiły papierowe książki.
Masz rację, Aka. Dlatego wiele różnych źródeł i duża dostępność zawsze jest najlepszą opcją. Tym bardziej, że nadal jest wiele pozycji (starych i nowych), które w wersji cyfrowej nie zostały wydane, albo są już niedostępne.
Masz rację, Aka. Dlatego wiele różnych źródeł i duża dostępność zawsze jest najlepszą opcją. Tym bardziej, że nadal jest wiele pozycji (starych i nowych), które w wersji cyfrowej nie zostały wydane, albo są już niedostępne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Improw @Gonzales Ruchomy Wrzuciłam do neta słowo licencja i ebook i wsykoczył mi taki regulamin jakieś księgarni,
cytat "Klient ma prawo udostępnić treść e-book swojej rodzinie i najbliższym znajomym wyłączni na własnym czytniku, telefonie lub innym elektronicznym urządzeniu na którym ten e-book się znajduje, pod warunkiem, że to nie łami pozostałych warunków licencji."
@Improw @Gonzales Ruchomy Wrzuciłam do neta słowo licencja i ebook i wsykoczył mi taki regulamin jakieś księgarni,
cytat "Klient ma prawo udostępnić treść e-book swojej rodzinie i najbliższym znajomym wyłączni na własnym czytniku, telefonie lub innym elektronicznym urządzeniu na którym ten e-book się znajduje, pod warunkiem, że to nie łami pozostałych warunków licencji."
@Aka A to już nie wiem. A jeżeli ja kopiuję z komputera na swój telefon, potem na swój tablet, i na czytnik, jeden i drugi, to czym się to różni od skopiowania na czytnik członka rodziny? To są wszystko kopie. Potem kopię wrzucam na dysk w chmurze, na jeden i na drugi i zapisuję na dysku zewnętrznym. A jeżeli brat czy siostra wpadnie do mnie do domu, podepnie czytnik do komputera i ściągnie kupionego ebooka ze strony sklepu na swój własny czytnik za moją zgodą, to co?
@Aka A to już nie wiem. A jeżeli ja kopiuję z komputera na swój telefon, potem na swój tablet, i na czytnik, jeden i drugi, to czym się to różni od skopiowania na czytnik członka rodziny? To są wszystko kopie. Potem kopię wrzucam na dysk w chmurze, na jeden i na drugi i zapisuję na dysku zewnętrznym. A jeżeli brat czy siostra wpadnie do mnie do domu, podepnie czytnik do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jakby się wczytać w te różne regulaminy to by wyszło że wszyscy po trochu mogą być jakimś stopniu ebookowymi przestępcami. I mogą się zdarzać różne niespodzianki https://swiatczytnikow.pl/twoj-kindle-niespodziewanie-usunal-pliki-wgrane-po-kablu-oto-jak-mozna-je-odzyskac/
Dlatego dobrze, że jeszcze papierowe książki nie zniknęły, tam wszystko jest proste 😀
Jakby się wczytać w te różne regulaminy to by wyszło że wszyscy po trochu mogą być jakimś stopniu ebookowymi przestępcami. I mogą się zdarzać różne niespodzianki https://swiatczytnikow.pl/twoj-kindle-niespodziewanie-usunal-pliki-wgrane-po-kablu-oto-jak-mozna-je-odzyskac/
Dlatego dobrze, że jeszcze papierowe książki nie zniknęły, tam wszystko jest proste 😀
Byłoby pięknie, gdyby jednak człowiek nie był czasami zmuszony do korzystania z nielegalnych źródeł...
Byłoby pięknie, gdyby jednak człowiek nie był czasami zmuszony do korzystania z nielegalnych źródeł...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam nadzieję, że korzystam z legalnych źródeł, ale nie fair jest zwalanie odpowiedzialności na czytelników. Prawo powinno ścigać udostępniających nielegalne treści na tyle skutecznie by zniknęli (lub przeszli do darknetu - w każdym razie by było oczywiste dla pobierającego, że pobiera nielegalnie). Nie moją rolą jest rozkminiać czy dany ebook jest legalny, a to że jest darmowy - nie zawsze znaczy że jest nielegalny. W prawie każdym sklepie internetowym jest zakładka "darmowe", zresztą co z wolnymi lekturami itp.. Nie będę się doktoryzować z tematu, na szczęście mam abonamenty i dobrze zaopatrzone biblioteki, ale takie grożenie paluszkiem w bogu ducha winnych czytelników nieziemsko mnie irytuje. Kradnących i czerpiących zyski z nielegalnego obrotu książkami surowo karać a nie siać postrach wśród czytelników. To też jest nie fair dla małych księgarenek internetowych - bo jak już się wymienia gdzie jest legalnie - to wymienia się największych graczy na rynku, a to że ktoś jest mały, albo dopiero wchodzi na rynek to nie znaczy, że działa nielegalnie. Drogą do ukrócenia procederu jest zamykanie platform wymiany nielegalnych plików - od tego są organa ścigania i takie sankcje by każdy się dwa razy zastanowił nim utworzy kolejną taką stronkę.
Mam nadzieję, że korzystam z legalnych źródeł, ale nie fair jest zwalanie odpowiedzialności na czytelników. Prawo powinno ścigać udostępniających nielegalne treści na tyle skutecznie by zniknęli (lub przeszli do darknetu - w każdym razie by było oczywiste dla pobierającego, że pobiera nielegalnie). Nie moją rolą jest rozkminiać czy dany ebook jest legalny, a to że jest...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Porównania totalnie bez sensu, w przypadku książki zatem powinniśmy sprawdzać kim jest autor, kto brał udział w tworzeniu książki, kto ją wydał i czy są one zgodne z naszymi wartościami. Czytam etykietę produktu by wiedzieć co jest w środku, to tak ja czytanie streszczenia książki, czy też losowych fragmentów-co niestety nie często jest dostępne, a powinno być zawsze.
Na bazarku już tu ktoś wspomniał, że często istnieje szara strefa, więc jak kulą w płot.
Dopóki ebooki będą tak drogie, abonamenty tak ograniczone to piractwo będzie dość powszechne, a tak po prawdzie to będzie ono zawsze, bo jest mnóstwo książek, które w obiegu są tylko nielegalnym, część z nich ewentualnie czasem pojawia się pojedynczo gdzieś na allegro czy w antykwariacie za niebotyczną kwotę, a nie na każdą książkę ktoś ma możliwość czekać.
Porównania totalnie bez sensu, w przypadku książki zatem powinniśmy sprawdzać kim jest autor, kto brał udział w tworzeniu książki, kto ją wydał i czy są one zgodne z naszymi wartościami. Czytam etykietę produktu by wiedzieć co jest w środku, to tak ja czytanie streszczenia książki, czy też losowych fragmentów-co niestety nie często jest dostępne, a powinno być zawsze.
Na...
Jak E-booki będą droższe niż i tak obecnie drogie książki papierowe to wydawcy te pieniądze na kampanie będą marnowali.
Jak E-booki będą droższe niż i tak obecnie drogie książki papierowe to wydawcy te pieniądze na kampanie będą marnowali.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamStudiuję filologię polską i paradoksalnie mnie nikt nie zachęcał do korzystania z legalnych źródeł. Wręcz przeciwnie. Na przedmiotach z literatury najnowszej ciężko było dostać w bibliotece pozycje z ostatnich lat (2020 i wzwyż). Tym bardziej dostać te książki dla 25 osób, które są na zajęciach. Nie dało się, a nikt z nas nie ma takich funduszy, żeby kupić 20 - 30 pozycji tylko po to, by przeczytać to na zajęcia. Dlatego wykładowcy sami nas zachęcali, żeby szukać innych źródeł i wiadomo, że nie były to źródła legalne...
Studiuję filologię polską i paradoksalnie mnie nikt nie zachęcał do korzystania z legalnych źródeł. Wręcz przeciwnie. Na przedmiotach z literatury najnowszej ciężko było dostać w bibliotece pozycje z ostatnich lat (2020 i wzwyż). Tym bardziej dostać te książki dla 25 osób, które są na zajęciach. Nie dało się, a nikt z nas nie ma takich funduszy, żeby kupić 20 - 30 pozycji...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNas wykładowcy wprost zachęcali do "ustudencania" prac naukowych, bo cyt. "dostęp do nich jest drogi, ale te pieniądze nie idą ani do autorów, ani recenzentów, tylko bezpośrednio do wydawcy. A nie da się ominąć nieetycznych wydawców, bo za publikacje dostaje się punkciki ważne przy wydawaniu grantów i dofinansowania." :)
Nas wykładowcy wprost zachęcali do "ustudencania" prac naukowych, bo cyt. "dostęp do nich jest drogi, ale te pieniądze nie idą ani do autorów, ani recenzentów, tylko bezpośrednio do wydawcy. A nie da się ominąć nieetycznych wydawców, bo za publikacje dostaje się punkciki ważne przy wydawaniu grantów i dofinansowania." :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZa czasów moich studiów kserowało się podręczniki na potęgę, bo to było tańsze niż zakup. Nikogo to nie dziwiło, a czasem było wiadomo, że książka dostępna będzie tylko w takiej formie.
Za czasów moich studiów kserowało się podręczniki na potęgę, bo to było tańsze niż zakup. Nikogo to nie dziwiło, a czasem było wiadomo, że książka dostępna będzie tylko w takiej formie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamArchitektom na największych politechnikach w Polsce zaleca się zorganizowanie sobie pirackiej wersji oprogramowania AUTOCAD do nauki na zajęcia obowiązkowe, a za to grożą spore kary i robi się to oficjalnie i bez poczucia wstydu wobec studentów,więc to, o czym piszesz wcale mnie nie dziwi. Za granicą jest to uregulowane przez licencje i np. drukowane przez wydawnictwa macierzyste zbiory tekstów przeznaczone wyłącznie do celów edukacyjnych danych uczelni. I uczelnia i wydawnictwo mają listy konkretnych studentów, którzy dostali dany legalny skrypt do nauki. Podobnie z oprogramowaniem- są liecancje wielostanowiskowe dla uczelni. Polska pod tym względem to nadal dziki kraj i dziwię się EU, że jest to tolerowane.
Architektom na największych politechnikach w Polsce zaleca się zorganizowanie sobie pirackiej wersji oprogramowania AUTOCAD do nauki na zajęcia obowiązkowe, a za to grożą spore kary i robi się to oficjalnie i bez poczucia wstydu wobec studentów,więc to, o czym piszesz wcale mnie nie dziwi. Za granicą jest to uregulowane przez licencje i np. drukowane przez wydawnictwa...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo prawda.
To prawda.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamjeszcze ani razu nie trafiłam na nielegalne źródło, szukając audiobooka...
jeszcze ani razu nie trafiłam na nielegalne źródło, szukając audiobooka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Na wstępie nadmienię, iż posiadam abonamenty w Legimi, Storytel oraz w Audiotece. Jak widać, korzystam z legalnych źródeł, czasami nawet kupie jakiś audiobook czy ebook spoza abonamentów, a do tego regularnie nabywam książki papierowe. Dlaczego więc nie zgadzam się tezą powyższego artykułu?
Zacznijmy od Legimi. Sam abonament nie należy do najtańszych, nadrabiają to jednak pokaźną biblioteką. I tutaj zaczyna się problem, bowiem regularnie tracą prawa do publikacji wielu pozycji. Przykładowo od pół roku nie wszystkie pozycje od wydawnictwa Drageus ukazują się w formie ebooka, dotyczy to zwłaszcza serii Craiga Alansona. Dużo większym problemem jest zniknięcie większości pozycji z Fabryki słów, a do tego ograniczono ilość wydawanych ebooków od wydawnictwa Mag ( chyba, że w tym przypadku jest jakiś problem techniczny lub jakieś opóźnienia). Generalnie czytam dużo pozycji z tych wydawnictw i to dla nich brałem ten abonament. Mam duże pretensje, że nigdzie nie pojawiła się informacja o wycofaniu książek Fabryki słów z abonamentu, klient powinien być informowany o tak dużych zmianach, zwłaszcza jeśli Legimi "widzi" jakimi pozycjami interesuje się klient. Nadmienię, iż w przypadku wycofania kanału telewizyjnego w opłacanym abonamencie klient ma prawo do zerwania umowy, o czym jest informowany zazwyczaj mailowo. Nie wiem czym ta sytuacja różni się od tej z Legimi, ja nie zostałem poinformowany o żadnych zmianach.
Drugą sprawą jest brak możliwości łączenia konta. Mając promocję w sieci telekomunikacyjnej mogłem dostać dostęp do Legimi w niższej cenie, jednakże straciłbym całą swoją bibliotekę ( ponad 500 pozycji). Przy możliwości przesyłania tylko 10 ebooków na miesiąc na mojego Kindla łatwo policzyć ile czasu zajęłoby mi odnowienie tej biblioteczki zakładając, że nie będę dodawał świeżo wydawanych pozycji. Jak się łatwo domyślić dalej przepłacam.
Inny problem mam z Audioteką. Mają bardzo duży wybór audiobooków, szczególnie tych, które są dostępne tylko u nich. Tylko po co ja płacę za abonament, skoro i tak muszę płacić za każdą dodaną pozycję z wydawnictwa Mag, a w tej darmowej części tj. Audioteka Klub nie ma interesujących mnie pozycji z paroma wyjątkami (trylogia Bourne'a i ,,Filary Ziemi"). Do tego dochodzą jeszcze pozycje, za które trzeba zapłacić pełną cenę, mimo posiadania abonamentu np. ,,Polowanie na czerwony październik". W Legimi przynajmniej płacę określoną kwotę i nic więcej, tutaj koszt abonamentu plus jednej pozycji spoza Audiooteka Klub przekracza koszt abonamentu Legimi.
Abstrahując jeszcze od tych wszystkich platform, podstawowym problemem jest dostępność niektórych pozycji w nielegalnych źródłach i jej jednoczesny brak w tych legalnych. Książki wydawane ponad 10 lat temu, które nie zostały wznowione są dostępne jedynie na znanym portalu z gryzoniem w tle, nie oczekujmy więc, że czytelnik będzie czekał w nieskończoność na wznowienie. Są też pozycje, które objętościowo utrudniają czytanie papierowych wersji, a ich ebooki też nie są nigdzie dostępne (przede wszystkim dotyczy to wydawnictwa Vesper, a w szczególności ,, Na południe od Brazos", mam tę książkę, ale całkowicie rozumiem, że może ona być dla kogoś dosłownie za ciężka).
Czy zatem czytanie z nielegalnych źródeł jest złe? Ciężko powiedzieć. Jeśli książka nie jest dostępna to nie widzę innej możliwości jak pobranie z nielegalnego źródła. Należy się też zastanowić czy polityka powyżej wymienionych platform jest czytelna dla wszystkich i czy zmiany w dostępności do pozycji bez informowania klienta są w stosunku do niego fair.
Na wstępie nadmienię, iż posiadam abonamenty w Legimi, Storytel oraz w Audiotece. Jak widać, korzystam z legalnych źródeł, czasami nawet kupie jakiś audiobook czy ebook spoza abonamentów, a do tego regularnie nabywam książki papierowe. Dlaczego więc nie zgadzam się tezą powyższego artykułu?
Zacznijmy od Legimi. Sam abonament nie należy do najtańszych, nadrabiają to jednak...
Legimi kiedyś tam ogłosiło że wydawnictwo UJ przychodzi do nich. Ucieszyłam się ponieważ sporo książek od nich mam na swojej liście (serie #nauka, mundus, historiai, z linią). Sprawdziłam czy są dostępne i kupiłam abonament. Następnego dnia wchodzę a UJ zniknęło z legimi. 😅
Legimi kiedyś tam ogłosiło że wydawnictwo UJ przychodzi do nich. Ucieszyłam się ponieważ sporo książek od nich mam na swojej liście (serie #nauka, mundus, historiai, z linią). Sprawdziłam czy są dostępne i kupiłam abonament. Następnego dnia wchodzę a UJ zniknęło z legimi. 😅
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamInformacja jest tylko jednostronna tzn. jak coś jest dodane do oferty. O zniknięciu już nikt nie jest informowany. To już lepiej to wygląda na serwisach steamingowych, gdzie pojawia się ikonka " ostatnia szansa" albo coś podobnego.
Informacja jest tylko jednostronna tzn. jak coś jest dodane do oferty. O zniknięciu już nikt nie jest informowany. To już lepiej to wygląda na serwisach steamingowych, gdzie pojawia się ikonka " ostatnia szansa" albo coś podobnego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamLegimi ma problem z komunikacją z czytelnikami, ewidentnie robią to żeby utrzymać ludzi przy płaceniu abonamentu. Ja sama jestem ostatnio zawiedziona ich ofertą.
Legimi ma problem z komunikacją z czytelnikami, ewidentnie robią to żeby utrzymać ludzi przy płaceniu abonamentu. Ja sama jestem ostatnio zawiedziona ich ofertą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pozwolę sobie na pewną analogię - w latach 90tych gry komputerowe były relatywnie drogie a piractwo bardzo powszechne. Ja zacząłem grać - poczynając na C64 i dalej na PC - w zasadzie na przełomie lat 80tych i 90tych. Mniej więcej co dziesiątą grę kupowałem na legalu i byłem pionierem - moi koledzy kupowali legalnie jedną grę na x-dziesiąt. Teraz fast forward: od kilkunastu lat piractwo wymaga samozaparcia i poświęcenia sporej ilości czasu. Oraz wiąże się z niewygodą. Kto ma Steama czy Epica ten pewnie w ogóle nie pamięta o istnieniu piractwa. Gry są relatywnie tanie, dostępne w ogromnej ilości, a przejrzysty system promocji dodatkowo sprzyja kupowaniu na legalu. Piszę to jako ofiara growego zakupocholizmu, bo - zajrzałem na Steama - mam ponad 100 gier, których nigdy nawet nie uruchomiłem, nie licząc liczniejszego katalogu gier, w które grałem przynajmniej raz. Czasu na granie brak, ale nadal kupuję. Bo tanio. Bo łatwo.
Co się stało, że piractwo komputerowe stało się w naszym kraju zjawiskiem niszowym? Ja myślę, że przede wszystkim jest to kwestia cen i dostępności. W latach 90tych za tanie ale legalne gry płaciło się ok 20-30 zł, za nowe i popularne tytuły to mogło być np. 70-100 zł, czasami więcej. Dzisiaj najdroższe gry kosztują np. 250 zł (bywa, że więcej), ale zwykle bardzo dobre tytuły są dostępne - przynajmniej w promocjach - w kwotach 50-100 zł (i okolicznych). A masę świetnych gier da się kupić po 20-30 zł i mniej. Przy okazji: zarabiamy więcej niż w latach 90tych, a różnica w zamożności jest de facto większa niż wzrost cen gier. No i dostępność: zamiast jechać do sklepu, gry kupujemy online.
A teraz jak to się ma do ebooków? Przeciętny ebook kosztuje 35zł . Bardzo często ebook jest tańszy niż książka drukowana - nie znam statystyk, ale w wielu przeglądanych przeze mnie tytułach jest to kwestia około 10 zł różnicy czyli raczej sporo. I owszem, są też ebooki tanie - poniżej 20 zł, np. w tych pieniądzach da się kupić laureatów tegorocznej nagrody gombrowiczowskiej - a czasami trafia się ebook, który jest tańszy od książki drukowanej.
Moim zdaniem piracenie może wynikać właśnie z kwestii cenowych. Skoro jestem w stanie np. kupić za 40 zł grę, w której utopię spokojnie 20-30 godzin rozrywki i ebooka, który da mi np. 15-20 godzin czytania to łatwo zauważyć, że przełożenie efektywności finansowej ebooków jest słabe. Pomijam już fakt, że w niektóre gry można grać i setkami godzin, co oznacza, że nawet bardzo drogie tytuły mogą być bardzo opłacalne - rzecz niemożliwa do osiągnięcia w przypadku książek. Gruba książka - rzędu 700 stron - to koło 30 godzin czytania (lub znacznie mniej - zależy od gatunku, wydania).
Zakładając, że osoba czytająca książki przeczyta przynajmniej jedną tygodniowo, to łatwo zauważyć, że kupowanie ebooków oznacza bycie w plecy o jedną książkę miesięcznie (przy pewnych założeniach).
I teraz jeszcze dwie rzeczy:
- czy jeśli dostaję ebooka od znajomego, który kupił go legalnie to jest to piracanie? Mam wrażenie, że ebooki obejmuje się zbyt dużą ochroną prawną i zapomina się, że książki są pożyczane, taki ich los i to jest w książkach piękne
- jak się ma sprawa z abandonware? Jeśli książka zniknęła z rynku dwie czy trzy dekady temu, ale jest dostępna piracka wersja ebooka to... niech mi ktoś powie jak mogę zapłacić właścicielowi praw autorskich? Nie mogę. Właściciel nie daje mi takiej możliwości.
Kradzież jest zawsze zła, ale w 2024 roku mamy już zbyt dobrą wiedzę na temat mechanizmów zwiększających lub zmniejszających ilość kradzieży by takie artykuły miały sens. To nie czytelników trzeba edukować, ale wydawców. Bo wiedza co i jak zrobić jest powszechnie dostępna. Drodzy wydawcy: pamiętacie czasy kiedy w Polsce mawiało się, że jeśli coś nie jest przyspawane, to wzięcie tego nie jest kradzieżą? Tak było. A dzisiaj trudno w to uwierzyć. Znowu: wiedza jest dostępna. Może... ja wiem?... poszukajcie jej w jakiejś książce? 😂
Pozwolę sobie na pewną analogię - w latach 90tych gry komputerowe były relatywnie drogie a piractwo bardzo powszechne. Ja zacząłem grać - poczynając na C64 i dalej na PC - w zasadzie na przełomie lat 80tych i 90tych. Mniej więcej co dziesiątą grę kupowałem na legalu i byłem pionierem - moi koledzy kupowali legalnie jedną grę na x-dziesiąt. Teraz fast forward: od kilkunastu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Piszę to jako ofiara growego zakupocholizmu"
Mam to samo. Z tym, że u mnie pęcznieje prtzede wszystkim biblioteka na GOG-u.
"czy jeśli dostaję ebooka od znajomego, który kupił go legalnie to jest to piracanie?"
Na szczęście jeszcze mamy coś takiego jak użytek dozwolony, dotyczący muzyki, filmów i książek. Użytek dozwolony zezwala na pożyczanie utworu rodzinie czy znajomym. I dopóki ktoś nie zacznie "pożyczać" na masową skalę ludziom, którzy znajomymi są tylko z nazwy, nie powinien mieć kłopotu. Inna sprawa, że wydawca i tak będzie to utrudniał rozmaitymi DRM-ami.
"Jeśli książka zniknęła z rynku dwie czy trzy dekady temu, ale jest dostępna
piracka wersja ebooka to... niech mi ktoś powie jak mogę zapłacić właścicielowi praw autorskich? Nie mogę. Właściciel nie daje mi takiej możliwości."
Też się z tym wielokrotnie spotkałem, w przypadku książek czy gier właśnie (pomimo zdawałoby się nieskończonej biblioteki Steama, nie ma tam całkiem sporej liczby starych tytułów i nowszych gier, które są związane z licencjami wymagającymi stałego odnawiania,jak samochodówki czy gry na podstawie filmów/książek).
Człowiek woła"shut up and take my money" albo bardziej po naszemu odstawia Franka Dolasa na suku https://www.youtube.com/watch?v=K1cGRwznikY a nikt jego pieniędzy nie chce. To co robić? Polować latami na Allegro na "okazję" za jedyne kilka stów, z których wydawca ani autor przecież też ani grosza nie zobaczy?
"Piszę to jako ofiara growego zakupocholizmu"
Mam to samo. Z tym, że u mnie pęcznieje prtzede wszystkim biblioteka na GOG-u.
"czy jeśli dostaję ebooka od znajomego, który kupił go legalnie to jest to piracanie?"
Na szczęście jeszcze mamy coś takiego jak użytek dozwolony, dotyczący muzyki, filmów i książek. Użytek dozwolony zezwala na pożyczanie utworu rodzinie czy...
W grach jest jeszcze abandonware, który nie do końca jest sformalizowany, ale jednak funkcjonuje. W ebookach mamy zaś czarną dziurę, bo ebooki są sprzedawane w takich partiach jak książki - po sprzedaniu partii ebook znika ze sprzedaży, choć przecież dawałoby się go sprzedawać w nieskończoność. Kłopot polega rzecz jasna na ustaleniu mechanizmu sprzedaży - brakuje tak liberalnego środowiska, jak środowisko growe. Na steamie zdarzają się gry, które są dostępne latami, choć sprzedają się w pojedynczych sztukach miesięcznie i nikt ich nie usuwa z dystrybucji (chyba, że ze względu na licencje, o czym wspomniałeś). Producent czy valve nie ponoszą kosztów utrzymania tytułu przy życiu, z kolei valve przesyła pieniądze twórcom dopiero po osiągnięciu kamienia milowego sprzedaży - bodajże na poziomie 100 dolarów, aby uniknąć kosztów zbyt wielu zbyt drobnych przelewów. I to działa. W książkach niestety nie działa. A szkoda.
W grach jest jeszcze abandonware, który nie do końca jest sformalizowany, ale jednak funkcjonuje. W ebookach mamy zaś czarną dziurę, bo ebooki są sprzedawane w takich partiach jak książki - po sprzedaniu partii ebook znika ze sprzedaży, choć przecież dawałoby się go sprzedawać w nieskończoność. Kłopot polega rzecz jasna na ustaleniu mechanizmu sprzedaży - brakuje tak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
No niestety, z e-bookami to ciężka sprawa. Niedawno Archive.org przegrało w sądzie i musieli usuwać zdaje się, że setki tysięcy zarchiwizowanych książek. I nawet nie miałbym z tym problemu, gdyby to chodziło tylko o jakieś wydawnicze nowości czy rzeczy, które cały czas sądostępne na runku, ale oni tam mieli masę rzeczy,które w druku czy e-booku od dawna są niedostępne i w ogóle jakieś pozycje bardziej stare, specyficzne, specjalistyczne czy niewielkonakładowe, których znalezienie dziś graniczy z cudem.
Na szczęście istnieje pewna stronka, która scrapuje archive i kilka bibliotek-cieni (nazwy nie podam, żeby nie było, że szerzę piractwo, ale naprowadzę, że ma w tytule archiwum pani na literę A). Polskich rzeczy nie ma tam za dużo, ale jak szukasz czegoś anglojęzycznego i już niedostępnego do legalnego kupienia, to jest całkiem duża szansa tam to znaleźć.
Osobiście mi się marzy właśnie taka e-bookarnia, która by sobie postawiła za cel dogadanie się z wydawcami i autorami, żeby te wszystkie starocie wprowadzić z powrotem do sprzedaży. A jakby mieli jeszcze print on demand (bo wiadomo, że niszowych staroci się nie opłaca wydawać w normalnym nakładzie) to już w ogóle byłoby fantastycznie.
No niestety, z e-bookami to ciężka sprawa. Niedawno Archive.org przegrało w sądzie i musieli usuwać zdaje się, że setki tysięcy zarchiwizowanych książek. I nawet nie miałbym z tym problemu, gdyby to chodziło tylko o jakieś wydawnicze nowości czy rzeczy, które cały czas sądostępne na runku, ale oni tam mieli masę rzeczy,które w druku czy e-booku od dawna są niedostępne i w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czy jest dostępna gdzieś lista członków stowarzyszenia? Bo na stronie nie znalazłem.
Rzymowskiego 28 to zdaje się Prószyński i spółka? Kto jeszcze?
Czy jest dostępna gdzieś lista członków stowarzyszenia? Bo na stronie nie znalazłem.
Rzymowskiego 28 to zdaje się Prószyński i spółka? Kto jeszcze?
Gry cyfrowe, książki papierowe.
Gry cyfrowe, książki papierowe.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA planszówki?
A planszówki?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie mam niestety z kim w nie grać, więc (jak dla mnie) odpadają. Cenowo również. Tu cyfrowo wychodzi znacznie taniej, choć przyznaję że współczesne gry planszowe (zwłaszcza te z serii Horror w Arkham) wyglądają naprawdę ciekawie.
Nie mam niestety z kim w nie grać, więc (jak dla mnie) odpadają. Cenowo również. Tu cyfrowo wychodzi znacznie taniej, choć przyznaję że współczesne gry planszowe (zwłaszcza te z serii Horror w Arkham) wyglądają naprawdę ciekawie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGry i książki tylko fizyczne. Łatwiej jest odsprzedać. ;)
Gry i książki tylko fizyczne. Łatwiej jest odsprzedać. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mnóstwo doskonałych planszówek ma bardzo dobre tryby solo ("Pod wrogim niebem", "Wojna Nemo" - tylko solo; "Robinson Crusoe", "Encyklopedia", "Upadek Rzymu", "Czas Cthulhu", "Znak starszych bogów", "Najeźdźcy ze Scytii" z dedykowaną automą lub można grać po prostu za dwóch, trzech graczy sterując postaciami i niczego to nie zmienia).
Zdaje się, że seria Horror w Arkham - wspaniale wydawana zresztą - też bez problemu da się grać solo.
Świetnie się sprawdzają jako trening mózgu i wyobraźni na wieczór, w pojedynkę.
Oczywiście pieniądze - bywa, że niemałe - i miejsce na półce potrzebne.
Mnóstwo doskonałych planszówek ma bardzo dobre tryby solo ("Pod wrogim niebem", "Wojna Nemo" - tylko solo; "Robinson Crusoe", "Encyklopedia", "Upadek Rzymu", "Czas Cthulhu", "Znak starszych bogów", "Najeźdźcy ze Scytii" z dedykowaną automą lub można grać po prostu za dwóch, trzech graczy sterując postaciami i niczego to nie zmienia).
Zdaje się, że seria Horror w Arkham -...
Jak nauczyłam się czytać jedynego czytelnika w mojej rodzinie nie było już na świecie. Zostało mi po babci parę książek dla dzieci i setki dla dorosłych. Zanim dorosłam książek od babci już nie było (takie piękne wydania...dalej moje serce krwawi).
.
Można powiedzieć że czytelnikiem zostałam ponieważ nauczyło mnie tego piractwo. Łatwość dostępu do książki, różnorodność książek, możliwość czytania wszędzie nauczyła mnie że książka (świat, nauka) potrafi być fajna a nie tylko nudna/trudna po szkole. 😉
.
Jakby nie było ich w necie, poszłabym do księgarni/biblioteki? Na pewno nie.
(Często ktoś podaje argument np. jeżeli książka została ściągnięta 10 tys. razy to jest to strata 10 tys. sprzedanych egzemplarzy. Prawda jest taka że 99,99% osób nie kupiłoby tej książki. Ale... ściągnięta książka może być też promocją. Sama kupiłam parę razy książkę którą kiedyś przeczytałam z mało legalnego źródła).
.
Hejt start 😂
Jak nauczyłam się czytać jedynego czytelnika w mojej rodzinie nie było już na świecie. Zostało mi po babci parę książek dla dzieci i setki dla dorosłych. Zanim dorosłam książek od babci już nie było (takie piękne wydania...dalej moje serce krwawi).
.
Można powiedzieć że czytelnikiem zostałam ponieważ nauczyło mnie tego piractwo. Łatwość dostępu do książki, różnorodność...
No proszę co za przypadek, stowarzyszenie mieści tam gdzie spółka Prószyński Media a w radzie jakoś tak ludzie powiązani z wydawcami. To musi być zbieg okoliczności, przecież wydawcy nie są tacy pazerni, żeby sobie ustawiać rynek, prawda ? 😂
No proszę co za przypadek, stowarzyszenie mieści tam gdzie spółka Prószyński Media a w radzie jakoś tak ludzie powiązani z wydawcami. To musi być zbieg okoliczności, przecież wydawcy nie są tacy pazerni, żeby sobie ustawiać rynek, prawda ? 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Sam zarząd
Nowicki - Platforma wydawnictw
Gutowska - Agora
Brudny - Warbook
Nowakowska - Media rodzina
Kubanek - radca prawny
i jeszcze gdzieś tam jest T. Zysk i inni
Sam zarząd
Nowicki - Platforma wydawnictw
Gutowska - Agora
Brudny - Warbook
Nowakowska - Media rodzina
Kubanek - radca prawny
i jeszcze gdzieś tam jest T. Zysk i inni
Zamiast takiego żenującego artykułu oczekiwałbym dyskusji dlaczego książki są takie drogie, a dlaczego wydawcy uważają, że książki są zbyt tanie. A przede wszystkim dlaczego jest taki rozjazd między ceną na okładce a ceną w księgarni internetowej i kto na tym najbardziej korzysta?
I kogo konkretnie okradam, jeśli pobiorę z "gryzonia" książkę niedostępną na rynku od 20-30 lat? W księgarniach nie do kupienia, są powiedzmy dwa egzemplarze na Allegro, w cenie 250 i 300 zł?
Ściągnę wiadomo skąd, czy poszkodowany jest wydawca, który książki i tak nie wyda, bo nie opłaca mu się? Konkretnych tytułów nie podam, ale każdy pewnie ma coś takiego. No dobra, widzę że np. 13 1/2 życia kapitana Niebieskiego Misia[bookLink]9052|13 1/2 życia kapitana Niebieskiego Misia[/bookLink] przebija 600 zł u "inwestorów"...
Zamiast takiego żenującego artykułu oczekiwałbym dyskusji dlaczego książki są takie drogie, a dlaczego wydawcy uważają, że książki są zbyt tanie. A przede wszystkim dlaczego jest taki rozjazd między ceną na okładce a ceną w księgarni internetowej i kto na tym najbardziej korzysta?
I kogo konkretnie okradam, jeśli pobiorę z "gryzonia" książkę niedostępną na rynku od 20-30...
@asymon
Może dlatego, że myślą, że jak kupiszksiążkę niedostępną na rynku od 20-30 lat, to w tedy nie kupisz książki dostępnej, bo już będziesz miał co do czytania. Ale książki to przecież ni cukier, nie kupię jeszcze jednej torebki bo w domu mam już dwa kilogramy. 😏
@asymon
Może dlatego, że myślą, że jak kupiszksiążkę niedostępną na rynku od 20-30 lat, to w tedy nie kupisz książki dostępnej, bo już będziesz miał co do czytania. Ale książki to przecież ni cukier, nie kupię jeszcze jednej torebki bo w domu mam już dwa kilogramy. 😏
"dlaczego jest taki rozjazd między ceną na okładce a ceną w księgarni internetowej i kto na tym najbardziej korzysta?" > grupa, której marzy się monopol, czyli Empik, korzysta, bo to ona dyktuje obowiązkowe rabaty dla siebie, żeby w ogóle w swoje sieci sprzedawać książki danego wydawcy. A nie sprzedawanie w tej sieci to śmierć na miejscu dla wydawcy. Stąd rozjazd. Dlatego nie kupujemy w Empiku ani nie płacimy za Empik Go.
"dlaczego jest taki rozjazd między ceną na okładce a ceną w księgarni internetowej i kto na tym najbardziej korzysta?" > grupa, której marzy się monopol, czyli Empik, korzysta, bo to ona dyktuje obowiązkowe rabaty dla siebie, żeby w ogóle w swoje sieci sprzedawać książki danego wydawcy. A nie sprzedawanie w tej sieci to śmierć na miejscu dla wydawcy. Stąd rozjazd. Dlatego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejI słusznie. To wyrównywanie szans. W tej branży nie ma prawa konsumenckiego. Każdy wydawca, o każdej książce w blurbach pisze w samych superlatywach, zamieszcza rozpływające się w zachwytach recenzje, itp. A gdy czytelnik kupi i zaczyna czytać bardzo często okazuje się, że to chała, albo generyczny przeciętniak. Obietnice wydawcy nie zostają spełnione ergo czytelnik powinien otrzymać zwrot kasy za produkt niezgodny ze specyfikacją. Nie słyszałem by takie rozwiązania miały miejsce.
I słusznie. To wyrównywanie szans. W tej branży nie ma prawa konsumenckiego. Każdy wydawca, o każdej książce w blurbach pisze w samych superlatywach, zamieszcza rozpływające się w zachwytach recenzje, itp. A gdy czytelnik kupi i zaczyna czytać bardzo często okazuje się, że to chała, albo generyczny przeciętniak. Obietnice wydawcy nie zostają spełnione ergo czytelnik...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Po pierwsze: cena abonamentu to nie cena kawy na mieście, jak próbuje się to przedstawiać. Już nawet nie wspominając o tym, że zapewne część książek, na których nam zależy, w tym abonamencie nie będzie dostępnych. Co z tego, że wykupię Legimi skoro część audiobooków dostępna jest tylko na Audiotece czy Woblinku. Co z tego, że mam to Legimi skoro jakaś część wydawnictw z nimi nie współpracuje i nie znajdę tam ich ebooków. Podobnie ma się sprawa z streamingami filmowymi/serialowymi. Tak naprawdę trzeba by wykupić 2/3 abonamenty - a to już na pewno nie jest cena kawy ;)
Po drugie: cena ebooków to jakiś absurd. Jak mogą one być w cenie normalnej fizycznej książki albo czasami nawet większej. Oczywiście, przy produkcji ebooka ponosi się koszty, tego nie można negować, ale znacznie znacznie mniejsze, wręcz marginalne, w porównaniu do papierowej wersji, co przyznają sami wydawcy. Ja doskonale pamiętam jak wydawcy usprawiedliwiali te ceny wysokością podatku. Że podatek na ebook jest większy od tego na papier. No ok. Ale nie do końca. Bo gdy ten podatek prawnie zmniejszono to ceny ebooków wcale nie zmalały, jak można by się spodziewać. Więc tyle w kontekście zaufania do wydawców i ich zapewnień. Ceny ebooków są tak wysokie, bo mogą, a wydawcy mogą nas łupić ;)
Po trzecie: Wzbudzacie w ludziach poczucie winy. Ale wiecie ile traci autor na tym, że Kowalski sobie ściągnie książkę zamiast ją kupić? Jakieś 4 złote. A wiecie kto najwięcej traci? - otóż największe pasożyty rynku książki, czyli dystrybutorzy, bo aż 28 zł. I to są dane Polskiej Izby Książki. I to by wyjaśniało dlaczego w 90% to właśnie oni najgłośniej krzyczą o piractwie a nie sami autorzy.
Po pierwsze: cena abonamentu to nie cena kawy na mieście, jak próbuje się to przedstawiać. Już nawet nie wspominając o tym, że zapewne część książek, na których nam zależy, w tym abonamencie nie będzie dostępnych. Co z tego, że wykupię Legimi skoro część audiobooków dostępna jest tylko na Audiotece czy Woblinku. Co z tego, że mam to Legimi skoro jakaś część wydawnictw z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Oczywiście, przy produkcji ebooka ponosi się koszty, tego nie można negować, ale znacznie znacznie mniejsze, wręcz marginalne"
Ja kiedyś słyszałem coś jak to cena e-booka jest wysoka, bo składanie go jest takie cholernie skomplikowane i drogie w porównaniu do papierowych książek.
No cóż, nie jestem ekspertem, ale znajomy, który siedzi w DTP mi pokazywał kiedyś, jak to wygląda od środka. Raz, że taki typowy e-book się w składzie w zasadzie nie różni od składu papieru. Masz gotowy skład wersji papierowej, dodaj klikalne linki, gdzie byłoby to przydatne i po prostu wybierz opcję eksportu do epub. Można ewentualnie zmienić krój i wielkość czcionki, bo różne czcionki mają rożną czytelność na ekranie i w druku. Tylko to wcale nie jest trudne ani pracochłonne. inDesign stylami stoi i jeśli się je odpowiednio zastosowało w trakcie pracy, to takie zmiany w całym dokumencie są kwestią kilku kliknięć, bez zaburzania reszty formatowania. Do licha, nawet bardziej złożone układy strony z ilustracjami itp. to nie jest nic wymagającego intensywnych zmian layoutu, odkąd jest dostępny standard epub3 ze stałym układem strony.
"Ale wiecie ile traci autor na tym, że Kowalski sobie ściągnie książkę zamiast ją kupić? Jakieś 4 złote."
Jeśli w ogóle. To, że ktoś ściągnął książkę, nie oznacza, że przy braku darmowej alternatywy by ją kupił i wygenerował jakikolwiek zysk.
"Oczywiście, przy produkcji ebooka ponosi się koszty, tego nie można negować, ale znacznie znacznie mniejsze, wręcz marginalne"
Ja kiedyś słyszałem coś jak to cena e-booka jest wysoka, bo składanie go jest takie cholernie skomplikowane i drogie w porównaniu do papierowych książek.
No cóż, nie jestem ekspertem, ale znajomy, który siedzi w DTP mi pokazywał kiedyś, jak to...
Cóż, nie kupuję teraz książek, bo mnie na to nie stać. Płacę za Legimi i korzystam z bibliotek, gdzie można wypożyczyć także audio- i e-booki. Kiedyś kupowałam bardzo dużo, ale odkąd jestem na emeryturze, a ceny książek (w przeciwieństwie do tej emerytury) ogromnie wzrosły, kupowanie książek najpierw mocno ograniczyłam, a potem w ogóle zaniechałam. Mój całkiem spory księgozbiór domowy mam zamiar ofiarować najbliższemu domowi opieki, są tam ludzie, którym wyjście do biblioteki sprawia duży kłopot, więc z pewnością im się te moje zbiory przydadzą.
Cóż, nie kupuję teraz książek, bo mnie na to nie stać. Płacę za Legimi i korzystam z bibliotek, gdzie można wypożyczyć także audio- i e-booki. Kiedyś kupowałam bardzo dużo, ale odkąd jestem na emeryturze, a ceny książek (w przeciwieństwie do tej emerytury) ogromnie wzrosły, kupowanie książek najpierw mocno ograniczyłam, a potem w ogóle zaniechałam. Mój całkiem spory...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzy szukasz czasem ciekawych pozycji w outletach lub na allegro, czasem można fajne rzeczy kupić z cenę do 5 zł.
Czy szukasz czasem ciekawych pozycji w outletach lub na allegro, czasem można fajne rzeczy kupić z cenę do 5 zł.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzypuszczam, że to samo mnie czeka na emeryturze, więc teraz kupuję dużo, dopóki mogę. @Ewwwa, wspaniały pomysł z tym obdarowaniem domu opieki.
Przypuszczam, że to samo mnie czeka na emeryturze, więc teraz kupuję dużo, dopóki mogę. @Ewwwa, wspaniały pomysł z tym obdarowaniem domu opieki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamProblem byłby bardzo poważny gdyby wszyscy przerzuciliby się na ebooki i nikt nie chciałby już papierowych książek. Wtedy walka z piraceniem byłby być albo nie być dla wydawców, ciekawe co by wtedy wymyślili.
Problem byłby bardzo poważny gdyby wszyscy przerzuciliby się na ebooki i nikt nie chciałby już papierowych książek. Wtedy walka z piraceniem byłby być albo nie być dla wydawców, ciekawe co by wtedy wymyślili.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCenę minimalną książek. I od czasu do czasu przecież próbują ją forsować. :D
Cenę minimalną książek. I od czasu do czasu przecież próbują ją forsować. :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCenę minimalną na ebooki? Zastanawiałam się jak by walczyli z piratami gdyby papierowych książek już w ogóle na rynku nie było. Taki sci-fi
Cenę minimalną na ebooki? Zastanawiałam się jak by walczyli z piratami gdyby papierowych książek już w ogóle na rynku nie było. Taki sci-fi
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pewnie tak, jak obecnie robi się to w świecie streamingu, gdzie ci z serwera przesyłają film po kawałku i zaraz po obejrzeniu danego fragmentu jest z pamięci kasowany, a jeszcze dodatkowo zabezpieczony, żeby nikt sobie nie mógł tych kawałków zapisać i poskładać w cały film (chociaż piraci i tak jakoś dają radę). Będziesz dostawać z serwera po jednej kartce, żebyś czasem nie dorwała się do pełnego pliku. Oczywiście ostatecznie nic to nie da, bo ktoś zdeterminowany będzie po prostu walił screeny każdej strony, a potem przepuści je przez OCR i sobie książkę odtworzy, ale to i tak na wstępie wyeliminuje 95% potencjalnych piratów.
Albo scenariusz znany ze świata gier. Owszem, pobierzesz plik na swoje urządzenie, ale będzie zaszyfrowany i bez okazjonalnego połączenia z serwerem, żeby po raz setny upewnić się, że na pewno kopia jest legalnie zakupiona, albo wręcz będziewymagaćstałegopołączenia z siecią, żeby w ogóle takiego e-booka otworzyć. A jak akurat serwery licencyjne będąmiały awarię, albo tobie internet zaszwankuje, to sorry, Winetou, nie poczytasz sobie. Nawiasem mówiąc, z tym też piraci sobie radzą i nie mają problemów, które miewają legalni użytkownicy.
I szczerze mówiąc, mam nadzieję, że nigdy nie doczekamy czasów, kiedy wydawcy będą mieć całkowitą kontrolę, bez żadnych alternatyw w postaci szarej strefy. Na razie się jeszcze muszą pilnować, bo wiedzą, że jak już całkiem odlecą w kosmos z cenami i olewaniem klienta, to klient może się zwrócić ku, powiedzmy, alternatywnym źródłom dystrybucji.
Jak tego nie będzie, albo skala zjawiska będzie za mała, to widać po tym streamingu i branży gier, co się dzieje. Cały czas granica jest przesuwana na niekorzyść klienta. Masz abonament na streaming i przyzwyczaiłaś się, że za niewielkie pieniądze masz wszystko w jednym miejscu, wygodnie, legalnie, tanio i bez reklam? No to teraz, jak już przywykłaś do płacenia, to streamingów jest z 10 różnych, każdy film/serial, który byś chciała obejrzeć, jest gdzie indziej, cena stopniowo rośnie, a na dodatek coraz śmielej dodają reklamy. Lubisz grać? To też pięknie. Gry coraz droższe, coraz mniej ciekawe, za to coraz mniej dopracowane na premierę, pełne mechanizmów i sztuczek obliczonych na wyciąganie z gracza dodatkowej kasy śmieciowych dlc, wewnątrzgrowych sklepików za prawdziwe pieniądze, lootboksów (mechanizmy hazadrowe za prawdziwą kasę), wewnątrzgrowych walut kupowanych za prawdziwe pieniądze, zastosowanych po to, żebyś nie widziała jasno, ile prawdziwych złotówek wydajesz w growym sklepiku na nową, lśniącą skórkę dla swojej postaci i nastawiania się na grę-usługę, wykorzystującą FOMO i wszystkie inne psychologiczne mechanizmy mające zatrzymać cię przy grze na dłużej i skłonić do sięgnięcia do portfela.
Szczerze bym się nie zdziwił, gdyby w takich warunkach powstał jakiś ksi,ążkowy odpowiednik tego, co w świecie gier zrobiło Konami: "gra na żywo", gdzie "gracze" oglądali stream z kawałka gry, a potem głosowali jak ma dalej potoczyć się akcja, a oczywiście najwięcej liczył się głos tego, kto zapłacił najwięcej. Jak by kogoś interesowało, o co dokładnie chodzi: https://www.gry-online.pl/newsroom/silent-hill-ascension-kompletna-szmira-monetyzacja-wywoluje-wielk/z127305
O tak szczerze mówiąc, to często jest też kwestia tego, że człowiek by chciał uczciwie kupić, ale mu nie dadzą. Chcę znaleźć coś starszego i mniej popularnego, jestem gotów płacić uczciwe pieniądze, a znajduję się w sytuacji Franciszka Dolasa, wołającego "ludzie, pieniądze wam daję prawdziwe, grzecznie i z pocałowaniem ręki!", ale nikt nie chce sprzedać tego, na czym mi akurat zależy, bo się nie opłaca.
Pewnie tak, jak obecnie robi się to w świecie streamingu, gdzie ci z serwera przesyłają film po kawałku i zaraz po obejrzeniu danego fragmentu jest z pamięci kasowany, a jeszcze dodatkowo zabezpieczony, żeby nikt sobie nie mógł tych kawałków zapisać i poskładać w cały film (chociaż piraci i tak jakoś dają radę). Będziesz dostawać z serwera po jednej kartce, żebyś czasem nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Od kiedy nie ma PEB to jeszcze się piraci? ^.^
.
.
.
Argument z kawą... ostatnio kupiłam książkę za 70 zł... takich kaw to ja nie piję.
Od kiedy nie ma PEB to jeszcze się piraci? ^.^
.
.
.
Argument z kawą... ostatnio kupiłam książkę za 70 zł... takich kaw to ja nie piję.
Tak, uważam, że trzeba pobierać książki z legalnych źródeł.
Ale przy każdej dyskusji na ten temat będę dodawał swoje katonowskie Ceterum censeo Karthaginem delendam esse. 70-letni okres od śmierci autora do wygaśnięcia praw autorskich, to zbrodnia na kulturze. Rozsądny czas trwania tych praw to jakieś 25 lat od śmierci.
Tak, uważam, że trzeba pobierać książki z legalnych źródeł.
Ale przy każdej dyskusji na ten temat będę dodawał swoje katonowskie Ceterum censeo Karthaginem delendam esse. 70-letni okres od śmierci autora do wygaśnięcia praw autorskich, to zbrodnia na kulturze. Rozsądny czas trwania tych praw to jakieś 25 lat od śmierci.
Zgadza się. 70 lat to niemal 3 różne pokolenia czytelników. Przy obecnym tempie życia tak długa ochrona prawna sprawia,że gdy już wygasną prawa autorskie nikt nie interesuje się np. wznowieniem danego dzieła autora czy możliwością wykonania nowego tłumaczenia danego dzieła.
Zgadza się. 70 lat to niemal 3 różne pokolenia czytelników. Przy obecnym tempie życia tak długa ochrona prawna sprawia,że gdy już wygasną prawa autorskie nikt nie interesuje się np. wznowieniem danego dzieła autora czy możliwością wykonania nowego tłumaczenia danego dzieła.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytam zarówno książki papierowe, jak i e-booki. Te drugie mam za darmo, bo za kod z biblioteki. Temat ekologii, to przeżytek, kółko wałkowany, jak zdarta płyta, a nic dobrego planecie nie przynosi.
Czytam zarówno książki papierowe, jak i e-booki. Te drugie mam za darmo, bo za kod z biblioteki. Temat ekologii, to przeżytek, kółko wałkowany, jak zdarta płyta, a nic dobrego planecie nie przynosi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Temat ekologii, to przeżytek, kółko wałkowany, jak zdarta płyta, a nic dobrego planecie nie przynosi. " - zgadzam się z Marta94. Więcej korzyści przyniesie powstrzymanie się od druku książek celebrytów, influencerów i innych pasożytów i nierobów społecznych.
"Temat ekologii, to przeżytek, kółko wałkowany, jak zdarta płyta, a nic dobrego planecie nie przynosi. " - zgadzam się z Marta94. Więcej korzyści przyniesie powstrzymanie się od druku książek celebrytów, influencerów i innych pasożytów i nierobów społecznych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
