Doktryna Aleksander Majewski 7,1

"Ciało. Ponure archiwum martwych komórek, tkanek, organów". Kolejna sprawa. Kolejne ciało. Kolejny trup. Tym razem mężczyzna, chociaż ciężko było rozpoznać płeć na pierwszy rzut oka. Ubrany w jakieś kolorowe ciuchy, które bardziej pasują do kobiety niż mężczyzny. Głowa roztrzaskana jakby młotkiem, jeden z oczodołów zupełnie pozbawiony zawartości. Odrażający widok dla kogoś postronnego. Zamordowany okazał się działaczem społeczności LGBT+, jednocześnie był również organizatorem, performerem, działaczem. Czy został zabity przez kogoś "ze swojego" środowiska? Może komuś podpadł? A może chodzi o coś zupełnie innego? Zacznie toczyć się postępowanie, trzeba zebrać materiał dowodowy, przeprowadzić sekcję, do akcji wkroczy prokurator. Standardowe czynności jak przy każdym takim zdarzeniu. Jednak sprawa stanie się dużo bardziej skomplikowana a to zabójstwo tylko wierzchołkiem góry, na którą przyjdzie mi się wspiąć i z nią zmierzyć...
"Doktryna" nie jest debiutancką książką Aleksandra Majewskiego, ale pierwszą którą przeczytałam. I teraz mam problem bo od razu mam ochotę przeczytać również inne jego książki. Ale tak to z autorami dobrych opowieści bywa - od razu dodajcie na listę pozostałe dzieła, prawda? "Doktryna" to świetny, dostarczający wielu wrażeń kryminał. Pokazuje jeszcze dobitniej jaki problem jest w naszym społeczeństwie, jeśli chodzi o tolerancję a raczej nietolerancję osób o odmiennej orientacji seksualnej. Przez to ta książka była dość bolesna w odbiorze. Podczas lektury czytelnik wielokrotnie zadaje sobie pytanie, dlaczego ludzie nie potrafią po prostu zaakceptować tego, że ktoś kocha kogoś innego, ma inne przekonania, inny system wartości? Przecież nikogo tym nie krzywdzi, żyje spokojnie swoim życiem. Nasuwa się również myśl, co by było gdyby to nagle osoby homoseksualne zaczęły robić nagonkę na grupę heteroseksualną? Książka zmusza do smutnych refleksji nad tym ile jeszcze jako społeczeństwo musimy się nauczyć akceptacji. Dodatkowo nie tylko problem odmienności seksualnych jest tutaj poruszony ale również polityczne uwikłania są mocno zaakcentowane - pokazują a raczej ponownie utwierdzają w przekonaniu, że niektórzy mają być tylko pionkiem w grze.
Opowieść jest również a może i przede wszystkim świetnie skrojonym kryminałem, który trzyma w napięciu. Pojawiają się nowe okoliczności, wydarzenia, nie ma czasu na nudę. Mocna, brudna, sięgającą do zakamarków ludzkiej duszy i umysłu. Bardzo spodobała mi się również kreacja głównego bohatera i wszystkie jego wewnętrzne walki, które musiał stoczyć oraz rozterki. Świetne, sarkastyczne dialogi. Zakończenie mocne i satysfakcjonujące. "Czasem można wyprzeć się wszystkiego, ale prawda i tak wróci. Zawsze wraca. Niesie ból, cierpienie, śmierć. Ale niesie też radość. I życie"