Najnowsze artykuły
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać5
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać10
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Maryla Galewicz

Źródło: https://mamiko.pl/maryla-galewicz-a-chaos-ziewa/
Pisze książki: poezja
Urodzona w Krośnie na Podkarpaciu, obecnie mieszka i tworzy na Sycylii. Z wykształcenia filolog, pracuje jako nauczycielka języków obcych, a w wolnym czasie oddaje się pisaniu, którym pasjonuje się od dziecka. Miłośniczka przyrody, pieszych wędrówek i śródziemnomorskiej kultury.
8,0/10średnia ocena książek autora
1 przeczytało książki autora
11 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
A chaos ziewa Maryla Galewicz 
8,0

Jeśli chaos może ziewać, to czy poezja potrafi przeciągnąć się leniwie o poranku, patrząc z półprzymkniętymi oczami przez okno? Po przeczytaniu wierszy Maryli Galewicz stwierdzam z ulgą – tak. Ta poezja ma w sobie coś ze znajomej przyjaciółki, która dzwoni po północy, by powiedzieć ci coś ważnego, ale zapomina, co to było, więc opowiada o wszystkich innych sprawach.
Czytając te wiersze, miałam wrażenie, jakbym weszła do ogrodu pełnego osobliwych roślin: rosną tu poziomki, w których zakochuje się Balbina, i wisiadła ciągnące w dół Andrzeja. Utwory Galewicz są trochę jak dziecięce wyliczanki (za - ko - cha - ła),trochę jak filozoficzne aforyzmy, a trochę jak myśli, które dopadają nas o czwartej nad ranem, gdy zbyt jasno zdajemy sobie sprawę z własnej kruchości („Krystyna kruszeje”).
Autorka, niczym dociekliwa obserwatorka, przypatruje się drobiazgom – migdałowcom, mrówkom, szparagom – by odkryć w nich cały wszechświat emocji i znaczeń. Ale nie spodziewajcie się klarownych odpowiedzi. O nie, ten chaos nie daje się łatwo poskromić. Jest jak kot, który zasiada nam na kolanach – ciepły i przyjazny, ale zawsze gotowy, by nagle odejść, zostawiając nas z niepewnością („Wacław poszukuje go nadal bezskutecznie, bezwiednie…”).
Każdy utwór jest niczym miniaturowa etiuda o ludzkim doświadczeniu, kondycji, lękach i marzeniach. Bohaterowie tych wierszy nie aspirują do heroizmu; ich triumfem jest codzienność, ich porażką – przemijanie niezauważonych chwil piękna („jak można przeoczyć piękno, jak można” – rozmyśla Marcel).
Wiersze Galewicz to literackie cukierki – smakują dziwnie, raz słodko, raz gorzko, innym razem zupełnie zaskakująco. Autorka puszcza oko do czytelniczki („po co żyć? (...) ot, co.”),czasem szeptem, czasem głośno, aż trudno się nie uśmiechnąć. Ta poezja przypomina nam o wartości spojrzenia – uważnego, nieśpiesznego i odważnie bezproduktywnego („niech żyje bezczynność”).
Polecam więc czytać powoli, jakbyśmy w deszczowy dzień siadły na ławce obok Poli, nasiąkając cichym zachwytem nad tym, co nieważne, a jednak znaczące. Bo Galewicz z łatwością przypomina, że czasem największe odkrycia kryją się właśnie tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy.



























