Najnowsze artykuły
ArtykułyPrzesłuchanie Przemysława Piotrowskiego. Mocna premiera książki „Markiz"
LubimyCzytać6
ArtykułyNajlepsza literatura faktu teraz 45% taniej na matras.pl
LubimyCzytać1
ArtykułyGrzechy główne według Piotra Górskiego
LubimyCzytać3
ArtykułyMiłość w cieniu wielkiej historii. Rozmowa z Joanną Jax
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Ito Hiromi

Pisze książki: poezja, czasopisma
Ito Hiromi autorka książki Zabić Kanoko w kategorii poezja.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
6,8/10średnia ocena książek autora
18 przeczytało książki autora
26 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Zabić Kanoko Ito Hiromi 
6,8

NIE-POEZJA?
Killing with a stink, bleeding in a sink
Poisoning a drink, getting on the brink
Just your mother's ho
Bleeding in a sink, trampling a shrink
Burning up, my sweet Clementine
- System of a Down
Jaka powinna być poezja? Tego, jak samej poezji, zdefiniować nie sposób, bo ilu ludzi, tyle odczuć, pojęć, określeń. Dla mnie to jednak coś, co powinno w paru słowach trafić w sedno, wbić się w mózg, wwiercić w serce, wywołać dreszcze, szarpnąć wnętrznościami, a potem pozostawić z obrazami w głowie, ze słowami, których znaczenie smakować i analizować będę godzinami, może dniami, nurzając się w nich, zachwycając. Rzadko taka poezja się zdarza, trafiłem na kilka takich wierszy, które po dziś dzień, mimo upływu lat, na samo ich wspomnienie, okazują się być we mnie żywe i wywoływać emocje. No a twórczość Ito Hiromi niemal nic we mnie nie poruszyła. Nie zachwyciła. Przeczytałem, ale nie było to pod względem językowym, frazy, wykonania nic, w czym chciałbym się rozsmakować. Zabrakło biegłości dawnych mistrzów, zabrakło siły słów, mocy połączeń między nimi. Po prostu zabrakło poezji samej w sobie, bo to, co dostajemy w tym zbiorze, to rzecz, która przypomina prozę konwertowaną do formy białego wiersza, który w tym wypadku od prozy jako takiej odróżnia się w zasadzie uproszczeniem, czasem powtórzeniami, jakby to były refreny piosenek i podziałem na wersy i strofy. Ale brak poetyckości tego wszystkiego nie sprawia jednocześnie, że zbiór jest nieudany, bo wręcz przeciwnie, ale to już na inny niż liryczne polu.
„Zabić Kanoko”… Jak opowiedzieć o treści zbioru poezji? O tytułowym utworze, dotykającym tematyki aborcji, o unicestwieniu ludzkim, można co nieco, o treści, o tej Kanoko, która żyje, i tej lub tym Kanoko, któremu żyć ktoś nie pozwolił. Ale reszta? jest tu motyw przewodni i jest nim kobiecość, szczególnie ta jej fizyczna forma: forma co miesiąc krwawiąca, zachodząca w ciążę, dokonująca aborcji, kochająca, nienawidząca, dająca życie i życie odbierająca… Dużo tu miejsca poświęcone zostało na temat macierzyństwa, na dzieci, ale i na fizjologię kobiet. Psychologia, psychika też jest, ale przede wszystkim autorka otwarcie – i pewnie dla wielu z odwagą – mówi o fizyczności.
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/03/zabic-kanoko-ito-hiromi.html
Zabić Kanoko Ito Hiromi 
6,8

Japońskie powieści, filmy, seriale, jedzenie - to znam. Japońska poezja - terra incognita. Z dużym zainteresowaniem więc przeczytałam tomik Hiromi Itō "Zabić Kanoko", który z jednej strony mocno wpasował się w to JAPOŃSKIE, co znałam do tej pory, a z drugiej wywrócił ten obraz do góry nogami.
Knedelki z mąki ryżowej jako wyznanie miłości, jako ukryta prośba o zachowanie autonomii w życiu we dwoje, jako równie ukryte wyznanie - "Uwielbiam te knedelki [...] bardziej niż ciebie". Odwiedziny na cmentarzu jako oswojenie nieuchronnego. Harakiri jako fantazja erotyczna. Kobiecość naznaczona aborcjami, porodami, krwawieniem miesięcznym. Dzieci urodzone i dzieci utracone, żywe i martwe ("do siedmiu lat dziecko należy do bogów").
Sporo w tych wierszach (nieomal prozie) fizyczności, cielesności, wydzielin wszelakich. Tu nie ma subtelności, tu mąż sparaliżowanej żony sprząta nieczystości wydobywające się z powłoki, którą kocha(ł). Tu niemowlę to nie słodki szczebiot, ale poranione sutki i kupa, która nie ma końca.
Poetka czerpie z innych utworów, z wierzeń i szeroko pojętej historii ludzkości, w której maraton pokoleń przekazuje sobie lęki i pragnienia. Znajdziemy tu też polskie akcenty, bo autorka była związana z naszym krajem. Szczególnie istotny jest tu wiersz "Mówię po polsku", bo przejmująco pokazuje, że Wittgenstein miał rację mówiąc o granicach języka i granicach świata.
Spędziłam z tym tomikiem kawał nocy. To była fascynująca, niepokojąca przygoda, chyba nigdy wcześniej nie miałam w poezji do czynienia z aż tak odważnym pisaniem o ciele, macierzyństwie, odczuciach wobec dziecka. To poezja, która uwiera, momentami odrzuca, ale za chwilę przyciąga ze zdwojoną siłą.
Podobało mi się.






























