Najnowsze artykuły
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1
ArtykułyJon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać92
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Mark Englert

Pisze książki: komiksy
Mark Englert autor książki Invincible 1 w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
7,5/10średnia ocena książek autora
316 przeczytało książki autora
100 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Revival, Vol. 8: Stay Just A Little Bit Longer TP
Cykl: Revival (tom 8)
7,0 z 1 ocen
5 czytelników 0 opinii
2017
Invincible- Ultimate Collection Vol.1
Cykl: Invincible (tom 1)
8,5 z 2 ocen
5 czytelników 0 opinii
2008
Najnowsze opinie o książkach autora
Invincible 1 Robert Kirkman 
7,7

Bardzo ciekawym jest rozszerzanie sfery kulturalnej o kolejną nową dla nas gałąź. Poznawać myśli, refleksje, opinie lub po prostu czerpać rozrywkę poprzez nowe bodźce. Mając okazję i słysząc polecenia przeczytałem swój pierwszy komiks, który nie jest Kaczorem Donaldem (w tego zaczytywałem się będą dzieckiem). Bardziej niż o samym tytule skupię się na wrażeniach z czytania.
Komiks to dla mnie obca forma – znam te najbardziej popularne, ale głównie dlatego, że są potem ekranizowane, tak jak Invincible, którego pierwszy tom właśnie skończyłem. Serial oparty na tym uniwersum można znaleźć na Prime Video (pewnie też go obejrzę i coś o nim naskrobię).
„Invincible” opowiada o nastoletnim Marku Graysonie, który odkrywa swoje supermoce i stara się zostać bohaterem pod okiem swojego ojca, Omni-Mana — najpotężniejszego superbohatera na Ziemi. Wraz z rozwojem fabuły Mark odkrywa mroczne sekrety ojca, co prowadzi do brutalnej konfrontacji i podważa jego wiarę w rodzinę i dobro.
Ten opis nie brzmi jak coś, co by mnie interesowało, ale komiks po prostu pożyczyłem – i muszę przyznać, że bawiłem się naprawdę dobrze. Fabuła ma sens, jest całkiem interesująca i angażująca, a nawet zaskakująca. Bohaterowie są dobrze zbudowani – to czysta rozrywka.
Nie jestem w stanie powiedzieć czy rysunki są dobre, ani jak dobry jest ten komiks. Moją grupa porównawcza to zero do tej pory przeczytanych pozycji. Po prostu dobrze się bawiłem.
Najciekawsze są dla mnie przemyślenia na temat tego, czym sam komiks jest dla mnie – bo co do całej tej dziedziny kultury nie mam jeszcze wystarczającej wiedzy. Przecież to sfera z bogatą historią i, jak się zdaje, rzeszą raczej zamkniętych fanów. Każdy jakiś tam serial czy film w życiu obejrzał, ale niekoniecznie każdy przeczytał komiks.
Odnajduję w tym miks kilku obszarów, które mnie interesują: jest tutaj coś z książki (w tym moje ukochane dialogi, które są budulcem),jest coś z filmu (każda scena jest jakimś kadrem) oraz jest coś ze sztuki (chyba nie muszę jaśnić, że to powieść graficzna, więc, ktoś to musi narysować).
Czułem ekscytację kiedy jednocześnie czytałem i oglądałem obrazki, to dla zupełnie nowa forma odczuwania emocji. Tych może w tej pozycji nie było za wiele, a do tego nie wiem, na ile to charakterystyka komiksu, a na ile konkretnego tytułu, ale akcja pędzi na łeb na szyje. Jedna-dwie strony i wątek potrafi się zacząć i skończyć. Teraz rozumiem, dlaczego tworzy się seriale i filmy na podstawie takich materiałów – dostajemy tutaj samo fabularne „mięso”, wokół którego można zbudować dużo więcej.
Jestem zachęcony do dalszej eksploracji. Drugi tom już czytam, a w drodze do mnie jest komiks, który jest daleki od wątków superbohaterskich, to będzie dla mnie kolejny eksperyment, na który nie mogę się doczekać.
Instagram: Mateusz o kulturze
.
Invincible 1 Robert Kirkman 
7,7

Zachęcony pierwszym sezonem serial animowanego sięgnąłem po pierwszy ton komiksu i niestety zawiodłem się. W porównaniu do serialu gdzie gdzie już w pierwszym odcinku z pozoru prosta historia w duchu "a co gdyby Superman miał nastoletniego syna, który też ma moce" dostaje zaskakujący zwrot akcji, który tak naprawdę czyni tę historię interesującą. Niestety dojście do tego samego momentu w komiksie zajmuje kilkanaście zeszytów, co zostawia nas z miałką, sztampową superbohaterszczyzną, pozbawioną ciekawych bohaterów drugoplanowych (coś co serial również usprawnia) czy ładnych rysunków (wiem, że Ryan Oatley rozkręcą się w późniejszych zeszytach, lecz początki tej serii są wizualnie nieciekawe).
Darujcie sobie komiks i obejrzyjcie serial.


































