Falafel na ostro

Okładka książki Falafel na ostro autora Michel Kichka, 9788365851277
Okładka książki Falafel na ostro
Michel Kichka Wydawnictwo: MOCAK, Muzeum Sztuki Wspolczesnej w Krakowie MOCAK komiksy
92 str. 1 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Falafel sauce piquante
Data wydania:
2019-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-16
Liczba stron:
92
Czas czytania
1 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365851277
Tłumacz:
Karolina Czerska
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Falafel na ostro w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Falafel na ostro

Średnia ocen
7,4 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Falafel na ostro

avatar
1396
673

Na półkach:

Współczesna historia Izraela w obrazkowym genialnie narysowanym komiksie. Dla orientacji, okiem "normalnego" człowieka, jak to jest żyć w Izraelu..

Współczesna historia Izraela w obrazkowym genialnie narysowanym komiksie. Dla orientacji, okiem "normalnego" człowieka, jak to jest żyć w Izraelu..

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1307
1263

Na półkach: , , , ,

Tym razem autobiograficzny komiks Michela Kichki o jego wybranej ojczyźnie – Izraelu. Wychowany we francuskojęzycznej części Belgii autor w wieku 19 przeprowadził się do kraju, który co kilka lat toczył wojny o swoje istnienie.
Treść komiksu w pełni odpowiada etapom w życiu rysownika. Nowy kraj, nowa uczelnia, dziewczyna – entuzjazm odkrywania nowego społeczeństwa. Ale z czasem pojawiają się kłopoty. I autor, jako znakomity kronikarz, pokazuje nam, jak zmieniało się życie w Izraelu, jego społeczeństwo, relacje wewnątrz niego, i to zarówno żydowsko-arabskie jak i wewnątrz-żydowskie.
W zasadzie jego nastroje znakomicie oddaje kolorystyka, żywa i radosna w chwilach radości i nadziei, smutna i szara w okresie wojen i zamieszek. Pokazuje też siłę etykietowania się w grupach – to w Izraelu został pierwszy raz w życiu nazwany Aszkenazyjczykiem.
Autor, jako lewicowy, laicki Żyd coraz bardziej czuje się osamotniony w silnie spolaryzowanym społeczeństwie. Ale nie przestaje być sobą i wierzyć we własne ideały oraz wprowadzać je w życie. Warto zobaczyć jak.
Podobnie jak w „Judaszu” Amosa Oza wyraża tęsknotę i za Izraelem z początków jego istnienia, jak i za tym, jakim krajem mógłby być, ale się nim nigdy nie stał. Kluczowym momentem dla niego było morderstwo Icchaka Rabina.
Pokazuje, że ekstremiści, szczególnie nacjonalistyczni i religijni, są po obu stornach – żydowskiej i muzułmańskiej. Tak jak i ludzie normalni.
A sam komiks przede wszystkim stanowi ciekawe i z humorem narysowane źródło wiedzy o współczesnym Izraelu, z jego kuchnią, gestami, zwyczajami czy … rodzajami jarmułek (kip),po których wiadomo, z kim ma się do czynienia.
Znakomity, świetnie narysowany komiks, gdzie słowa są równie ważne jak rysunki i znakomicie współpracują ze sobą.
Przeczytane w ramach wyzwania sierpniowego – komiks.

Tym razem autobiograficzny komiks Michela Kichki o jego wybranej ojczyźnie – Izraelu. Wychowany we francuskojęzycznej części Belgii autor w wieku 19 przeprowadził się do kraju, który co kilka lat toczył wojny o swoje istnienie.
Treść komiksu w pełni odpowiada etapom w życiu rysownika. Nowy kraj, nowa uczelnia, dziewczyna – entuzjazm odkrywania nowego społeczeństwa. Ale z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
646
595

Na półkach:

Bardzo ciekawe i podobało mi się bardziej niż Drugie Pokolenie. Liczyłem jednak na nieco więcej humoru i spojrzenie na codziennie życie w Izraelu.
Trochę tego jest, społecznych obserwacji i specyfiki życia z historią i wojną obecną praktycznie na codzień.
I choć podziw budzi podejście do pokoju, prostesty i tworzenie mostow między krajami i kulturami, to trochę zabrakło perspektywy "drugiej strony" (polecam Kroniki Jerozolimskie).

No i bardzo ludzki lęk o dzieci, życie z obecnym terroryzmem... Coś niewyobrażalnego.
Warto przeczytać.

Bardzo ciekawe i podobało mi się bardziej niż Drugie Pokolenie. Liczyłem jednak na nieco więcej humoru i spojrzenie na codziennie życie w Izraelu.
Trochę tego jest, społecznych obserwacji i specyfiki życia z historią i wojną obecną praktycznie na codzień.
I choć podziw budzi podejście do pokoju, prostesty i tworzenie mostow między krajami i kulturami, to trochę zabrakło...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

93 użytkowników ma tytuł Falafel na ostro na półkach głównych
  • 48
  • 45
33 użytkowników ma tytuł Falafel na ostro na półkach dodatkowych
  • 11
  • 7
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Falafel na ostro

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 1 Quino
Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 1
Quino
Błogosławmy biblioteki, albowiem gdyby nie one raczej bym nie sięgnęła po komiks Mafalda. Ktoś mi kiedyś polecał, że dobre, ale wiele jest dobrych rzeczy i czytanie tak specyficznego formatu – krótkich historyjek gazetowych w paskach – nie jest wysoko na liście priorytetów. A przegapienie przygód tej argentyńskiej dziewczynki byłoby wielkim błędem. Właściwie to ten komiks mogłabym ocenić jednym słowem i to by wystarczyło. Mafalda jest wspaniała. Te mini historyjki są przewrotne, zabawne, zaskakujące, prawdziwe. Co jeden pasek to perełka. W całości tworzą spójną historię dorastania Mafaldy i kilkorga jej przyjaciół. 🎈 Dystans do trudnych tematów Postać rezolutnej dziewczynki nadaje perspektywy i dystansu trudnym tematom codziennym. Np. to, że z dziećmi się nie rozmawia o tym, co się dzieje na świecie, bo „nie zrozumieją”. A tak naprawdę dorośli sami tego nie rozumieją. Tłem dla takich rozważań jest np. wojna w Wietnamie, polityka i korupcja rządu i urzędników w Argentynie i ogólny marny stan świata. Mafalda jest wrażliwą dziewczynką i bardzo się martwi tym, dokąd zmierzamy jako ludzkość. Rysunki powstały w latach ‘70, i niektóre tematy są specyficzne dla czasów Zimnej Wojny. Dzieci komentują niechęć do komunizmu, wojny w Wietnamie, czy strach przed bronią atomową. Ale jest tam też wiele innych, wciąż aktualnych tematów, tj. zagrożenia handlowe idące z Chin, galopujący konsumpcjonizm, czy inne konflikty zbrojne. 🎈 Dziecięca filozofia Mafalda komentuje współczesny świat specyficznie, dojrzale, czasami nawet mocno filozoficznie. Jednocześnie przygody jej i jej przyjaciół: Manolito, Felipe, Miguelito i Susanity, są typowe dla dzieci – chcą się bawić wszystkim i… nie lubią zupy. Dzieciaki poznają świat, próbują coś tam zrozumieć z działań dorosłych. Niestety wiele rzeczy jest dla nich zaskakujących, abstrakcyjnych i niezrozumiałych mimo chęci. Bo w końcu skoro dorośli mogą wszystko, to dlaczego nie robią dobra? Naprawdę doceniam kreatywność autora i jego umiejętność spojrzenia nie po dorosłemu, żeby przedstawić świat w tak odświeżający sposób. Trudne tematy nagle stają się przystępne. I nawet jeśli nie ma w nich wielu szczegółów wiadomo, że Mafalda ma rację martwiąc się o to, w którym kierunku kręci się świat.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na86 miesięcy temu
Życie i czasy Charliego Chan Hock Chye Sonny Liew
Życie i czasy Charliego Chan Hock Chye
Sonny Liew
Książkę dostałam na urodziny z racji, że lubię czytać mangi i ktoś pomyślał, że ta pozycja mi się spodoba. Powiem szczerze, mimo dziwacznej treści, czytało się naprawdę fajnie. Książka jest tak pięknie wydana, że każdą kolejną stronę przewracałam z ciekawością, jaka nowa grafika się pojawi mi przed oczami. Zgadzam się z innymi recenzjami pod tym tytułem: początek książki wciągał swoją nieszablonowością i kolorowymi stronicami, jednak w połowie miałam zastój i to na parę długich miesięcy nie mogłam się przemóc żeby wrócić do czytania. Ostatnio postanowiłam dać jej szansę i po połowie znów zaczęło być ciekawie, ale do pewnego stopnia - te wszystkie nazwiska premierów i innych politycznych postaci były totalnie nie do spamiętania. Mimo to uważam, że przedstawienie polityki w formie satyrycznych komiksów to świetna sprawa żeby zrozumieć co się dzieje na świecie. Jednak czasem długość danego komiksu nużyła. Dla osoby, która nic a nic nie wie o Singapurze (to ja),poznanie problemów tego społeczeństwa na przestrzeni kilku dziesięcioleci poprzez grafikę i krótkie teksty sprawiało, że byłam ciekawa co się dalej będzie działo. Końcówka wyszła trochę nijak, czuję, że brakowało tam czegoś. Co najbardziej mnie zaskoczyło to to, że Charlie Chan Hock Chye to zmyślona postać, a przez całą książkę byłam przekonana, że przeglądam prace i poznaję życie prawdziwego człowieka. Teraz jak znam prawdę to czuję się oszukana i mam taką myśl "no i po co ja to w ogóle czytałam i się zachwycałam pracami kogoś, kto nie istnieje." Strata czasu zamieszczać w książce "prace autorskie", które się nie sprzedały - po co tracić czas czytelnika na takie głupoty, przez które właśnie miałam zastój. Niby fajny pomysł i podziwiam, ale z drugiej głupie to. W życiu sama z siebie bym tej książki nie kupiła, ale jako prezent to spoko.
tombraiderka009 - awatar tombraiderka009
ocenił na61 rok temu
Klezmerzy 1. Podbój Wschodu Joann Sfar
Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
Joann Sfar
Ocena całej serii: Niesamowity to komiks. A któż by się spodziewał. Komiks o barwnej grupie żydowskich muzykantów (klezmerów właśnie, jakby ktoś nie wiedział, jako i ja nie wiedziałem) trafiających w przedwojennych latach do Odessy. W zasadzie nie wiadomo czego się spodziewać. Przede wszystkim Joann Sfar jest fenomenalnym gawędziarzem, a wizualnie tworzy absolutnie wyjątkowy, swój świat. Ciężko ten całokształt do czegoś porównać, wszystkie elementy medium funkcjonują tu w pełnej symbiozie, ale jest to jednocześnie komiks inny od wszystkich pozostałych i tworzący swoją własną estetykę, swój własny język wewnątrz tego medium. Jego kolor, rytm, odręczne pismo, realizm i brutalność zmieszana z magiczną, oniryczną wręcz poetyką i trudną do opisania płynnością są czymś, czego czytelnik się uczy, z czasem coraz lepiej rozumie i coraz dosadniej jest w stanie docenić. Przedstawiony tu świat to świat, w którym życie jest trudne. Żeby przeżyć, trzeba się uprzeć. Rozpychać łokciami. Być sobą najbardziej jak się da. Jednocześnie jest tu niewiarygodnie zmysłowo; nie znam chyba komiksu który tak działa na wszystkie zmysły po kolei. Czasem jest to totalny chaos, dzikie majaki, zmieniający się narrator, ale u podstaw tego wszystkiego leży głęboka szczerość, której trzeba dać się ponieść. “Klezmerzy” zabierają daleko i łamią serce. Do tego dochodzą fantastyczne notatki autora kończące prawie każdy tomik, które czytałem z wypiekami na twarzy niezależne od tego czy dotyczyły technicznych rozważań nad akwarelami, czy trudów ludności żydowskiej. Żeby nie było, były tomy które mnie zachwycały od początku do końca, a i takie które mnie kompletnie zgubiły i się ze mną minęły. Nie miałem też poczucia konkluzji i pełnej satysfakcji, ale mimo to jest to rzecz niesamowicie wyrazista, piękna i być może dopiero do odkrycia w pełni przy kolejnych lekturach. Zachwyt! Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu
Orwell Pierre Christin
Orwell
Pierre Christin Sebastien Verdier
Komiks pt. Orwell jest kolejnym dowodem na to, że to rysunkowe medium jest bardzo dobrym nośnikiem każdego tematu. Nawet biografie ludzi kultowych, którzy wiele przeżyli i wiele można by o nich powiedzieć, dają się w komiks wtłoczyć, choć nie bez uproszczeń. Śmiem rzec, że najważniejszą rzeczą dla przekazania informacji jest właściwe ich posegregowanie. Pierre Christin i Sebastien Verdier ułożyli przeżycia głównego bohatera całkiem ładnie i ich dzieło jest bardzo czytelne, wręcz łatwe do przyswojenia. 👁️Intensywne życie Poznajemy Erica Blair’a zanim przyjął swój pseudonim artystyczny, jako anarchizującego członka swojej klasy, bojownika socjalistycznego, dziennikarza i działacza. A później jako ojca, który znienawidził politykę i zajął się ogrodnictwem. Orwell umiera w 1950 roku na gruźlicę, dwa lata po ukończeniu swojej najbardziej znanej książki Rok 1984, a pół roku po jej wydaniu. Z grubsza tyle opowiada nam komiks. Ale myślę, że taka ilość informacji w zupełności wystarczy, żeby wyrobić sobie zdanie o Orwellu, jako człowieku i jego motywacjach. Komiks to takie ciekawe medium, że w bardzo fajny sposób może pokazać niektóre zagadnienia. W tym przypadku jest to połączenie życiorysu twórcy z jego dziełami. Autorzy stosują tu ciekawy trick. Większość rysunków jest czarno biała, narysowana surową, choć artystyczną kreską, ale utwory i idee Orwella są kolorowe. Te drobne elementy wybijają z rytmu i podkreślają to, co powstawało w efekcie zdobywania kolejnych doświadczeń słynnego pisarza. 👁️ Idealista, którego warto znać Orwell był idealistą, specyficznym, wydaje się też, że niezwykłym człowiekiem. Z jego zbyt krótkiego życia zostały nam jego poglądy przełożone na język dziennikarskich felietonów, reportaży wcieleniowych czy najbardziej znanych powieści dystopijnych. One wszystkie nadal są niezwykle aktualne, bo pisarz portretował samo życie, choć używał alegorii. Jeszcze odnośnie kreski, zaskoczyło mnie, że komiks Orwell tworzyło aż sześciu rysowników. Mimo to, wszystko ze sobą gra, jest spójne i naprawdę cieszy oko. Nigdy nie planowałam sięgnąć po pełnowymiarową biografię Orwella, ale po komiks to i owszem i wcale nie żałuję. Powieść graficzna Orwell spełnia swój cel popularyzując tytułową postać oraz zwyczajnie czytanie jej sprawia przyjemność.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na87 miesięcy temu
Kroniki birmańskie Guy Delisle
Kroniki birmańskie
Guy Delisle
Kroniki Birmańskie to komiks, który zabiera nas w egzotyczną podróż do Birmy (Mjanmy). Autor jedzie tam wraz z żoną, która bierze udział w misji Lekarzy bez Granic, i z ich małym dzieckiem. Dzięki temu cała opowieść jest mocno osobista, oglądamy kraj i jego realia oczami kogoś, kto naprawdę tam mieszkał i doświadczał codzienności. To, co robi największe wrażenie, to ilość informacji, jakie komiks przekazuje. Dowiadujemy się sporo zarówno o birmańskim społeczeństwie, jak i o ustroju politycznym, a wszystko jest wplecione w osobiste przygody autora. Dzięki temu nie mamy wrażenia, że czytamy suchą lekcję historii, raczej słuchamy opowieści znajomego, który wrócił z dalekiej wyprawy i opowiada o niej przy kawie. Duży plus za lekkość stylu i humor, autor nie boi się żartować, także z samego siebie. To sprawia, że komiks jest lekki, przystępny i nieprzytłaczający. Mam jednak wrażenie, że całość trochę za bardzo przypomina checklistę tematów do odhaczenia. Jest rozdział o społeczeństwie, o polityce, o wojskowej cenzurze, o codziennym życiu… i tak dalej. Brakuje mi spójnej wizji, nadrzędnej narracji, jakiegoś celu, do którego cała historia zmierza. Nie ma puenty, nie ma mocnego finału. To czyni komiks ciekawym, ale trochę bez wyrazu. Ilustracje są bardzo proste, momentami wręcz symboliczne. Zdarzają się świetne kadry, które przyciągają wzrok, ale giną w gąszczu tych zwykłych, rysowanych w minimalistycznym stylu. Najbardziej widać to w scenach podróży przedstawionych w małych kwadracikach. To dobry komiks, który zdecydowanie warto przeczytać, tylko szkoda, że zabrakło mu odrobiny pazura i mocniejszej narracji. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DO0gaY3DOQA/?igsh=OGVuejMzOG1iem84
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na76 miesięcy temu
Wilk Jean-Marc Rochette
Wilk
Jean-Marc Rochette
Bardzo dobry komiks, traktujący o wzajemnym współistnieniu i zależności między ludźmi a przyrodą. Akcja fabuły rozgrywa się w wysokich górach, w masywie Ecrins w Alpach Delfinackich, w południowo-wschodniej Francji. Na zboczach tych trzy- czterotysięczników pasterze wypasają owce, które później trafiają na francuskie stoły (informacja podana przez Les Etagesa w posłowiu na końcu komiksu). Fabuła jest interesująca i intrygująca. Autor skutecznie buduje napięcie potęgując je adekwatnymi ilustracjami. Forma prowadzenie narracji powoduje, że pragniemy się jak najszybciej dowiedzieć kto wygra: człowiek czy natura? To opowieść surowa wręcz ascetyczna, bez żadnych upiększeń, która uderza w samo sedno czytelnika. Zmusza do refleksji nad naszym miejscem w świecie, nad tym, co tak naprawdę jest ważne, gdy pozostaje nam tylko walka o przetrwanie. „Wilk” to powieścią graficzną, którą bardzo dobrze się czyta i ogląda. Ma wiele zalet, dla których warto go poznać: - kreska rysownika jest wyrazista, surowa, a wręcz kanciasta, - obrazy twarzy bohatera i pyska wilka są wyraziste, malujące emocje które przeżywają, - umiarkowana kolorystyka rysunków w różnych odcieniach oddzielających kolejne etapy historii, - ilustracje stonowane na matowym papierze, - czytelna i odpowiedniej wielkości i rodzaju czcionka w dymkach, również dla osób o słabszym wzroku, - na dole strony umieszczone są dodatkowe tłumaczenie tekstu w języku francuskim, który pojawia się w tekście, Książka kupiona w dyskoncie za 10 zł, ale warta dużo więcej. Cieszę się, że ją znalazłam i poznałam. POLECAM fanom komiksów o tematyce obyczajowo – przyrodniczej z rysunkami wysokich gór w tle.
Wileta - awatar Wileta
oceniła na78 dni temu
Rany wylotowe Rutu Modan
Rany wylotowe
Rutu Modan
Są komiksy zupełnie niepozorne. Niby małe, niby krótkie, niby względnie poza kręgiem moich zainteresowań. A robią rzeczy, robią rzeczy tak dobrze, że nie mogę przestać o nich myśleć przez kolejne dni. „Rany wylotowe”, jak się możecie spodziewać po tym wstępie, to jeden z takich komiksów. Główny bohater „Ran wylotowych” jest taksówkarzem w Tel Avivie. Jak na ostatniej płycie pokazał Łona, ciężko znaleźć lepsze źródło historii niż taksówkarzy. Jeśli nie wiecie o czym mówię, to absolutnie ze wszech miar polecam nadrobić płytę “TAXI”, bo jest niemiłosiernie dobra. Ale wracając do tematu: Kobi (czyli właśnie wspomniany bohater) dowiaduje się, że w zamachu bombowym w barze na dworcu autobusowym przed kilkoma tygodniami prawdopodobnie zginął jego ojciec. Mężczyźni ze sobą nie rozmawiali, matka Kobiego nie żyła kilka lat, ale jednak głupio w takiej sytuacji nie dowiedzieć się co jest grane i czy ojczulek rzeczywiście opuścił ten świat na dobre. Sam Kobi to zaskakująco zimny, ciut opryskliwy człowiek, co to niewielu ma przyjaciół, a z ojcem relację miał skomplikowaną. Dopiero po jego rzekomej śmierci dowiaduje się jak wyglądało jego życie przez ostatnie lata. Dowiaduje się rzeczy wszelkich. Dobrych, złych, często trudnych do zrozumienia lub zaakceptowania. Dużo w tym komiksie grzebania w przeszłości, jest też bardzo dużo teraźniejszości, nowych relacji które całkowicie odmieniają człowieka. Postaci występujące w historii robią wrażenie ludzi z krwi i kości. Nieprzewidywalnych, często na pierwszy rzut oka zdefiniowanych, ale zdolnych do zaskakujących przemian. Względnie krótki to komiks, a jakiż on pełny, wyczerpujący, mimo że bardzo otwarty. Daje głębokie poczucie, że wiele wydarzyło się przed nim i wiele wydarzy się po nim, ale w ramach samej opowiedzianej tu historii scenariuszowo wszystko się cudownie klei i satysfakcjonuje. Żywy ten komiks, prawdziwie żywy. Polecam ogromnie. Za egzemplarz i milion złotych za pochlebną recenzję dziękuję wydawnictwu. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu
Twierdzi Pereira Pierre-Henry Gomont
Twierdzi Pereira
Pierre-Henry Gomont
Są gatunki, od których z zasady trzymacie się z daleka? Ja bym powiedział, że “thriller polityczny” jest u mnie jednym z nich. Ale Krzyś i jego zasady - wiemy jak jest. Ktoś polecił “Twierdzi Pereira”, myśl została zasiana, umysł zatruty, no i dałem się namówić. I jakże się cieszę. Portugalia tuż przed II Wojną. Cenzura, rosnący nacjonalizm, a w tym wszystkim Pereira - redaktor dodatku kulturowego w pewnym katolickim dzienniku, regularnie rozmawiający ze zdjęciem swojej zmarłej żony. Jest człowiekiem neutralnym, żeby nie powiedzieć obojętnym, samotnym, pasywnym, przepełnionym tęsknotą za przeszłością. Jednak ciąg wydarzeń popycha go w stronę zmian. Zmian zarówno wewnętrznych, jak i w podejściu do świata i dziennikarskiego obowiązku. Jest to komiks pięknie, ciepło narysowany, choć pełen smutku i samotności. Dużo tu wewnętrznych walk, bardzo zmyślnie komiksowo pokazanych. Dużo tu wychodzenia z własnej skorupy i z więzienia własnej głowy. Zderza się tu naiwny idealizm ze zmęczeniem i oportunizmem. Zaskakująco dosadna i bezpośrednia to historia, a w politycznych tematach nie sposób się pogubić - bardzo to przystępne. Inna sprawa, że moim zdaniem nazywanie tego komiksu thrillerem politycznym jest żartem. To bardzo intymna, prostolinijna historia o szukaniu i redefiniowaniu siebie, ubrana w polityczne fatałaszki które pasują do niej jak ulał i trzymają się kupy. Zaskakujące i wyborne. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Falafel na ostro

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Falafel na ostro