Paryż: Lewy brzeg

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- audiobook
- Cykl:
- Uniwersum Metro 2033. Paryż (tom 1)
- Seria:
- Uniwersum Metro 2033
- Tytuł oryginału:
- Rive Gauche. L’Univers de Métro 2033
- Data wydania:
- 2024-03-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-03-27
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368053418
- Tłumacz:
- Justyna Karczewicz
- Długość:
- 14 godzin 1 minuta
- Lektor:
- Wojciech Masiak
Ludzkość zmiotła życie z powierzchni Ziemi. W Paryżu przeniosło się ono do podziemnego labiryntu tuneli metra. Ocaleli z zagłady zasiedlili niektóre stacje Lewego Brzegu. Ich społeczności utrzymują kontakt, lecz często pogrążają się w konfliktach. Śmiercionośne promieniowanie sprawia, że nie ma mowy o wyjściu na powierzchnię, a Prawy Brzeg… to przeklęte miejsce.
W wijących się pod ziemią trzewiach paryskiego metra Madonna z Bac próbuje ocalić to, co pozostało z populacji europejskiej stolicy, niegdyś tętniącej życiem. I nie zawaha się użyć siły. Bo tu, w metrze, ciemność panuje nad światłem, więc złe emocje żyją dłużej i intensywniej, o urazach nie da się szybko zapomnieć, a nienawiść jest ostra jak brzytwa.
Powieść Pierre’a Bordage’a „Lewy brzeg” to pierwsza część trylogii „Uniwersum Metro 2033. Paryż” – mrocznego, barokowego dzieła, znakomicie wpisującego się w świat wykreowany przez Dmitrija Glukhovsky’ego.
Kup Paryż: Lewy brzeg w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Paryż: Lewy brzeg
Poznaj innych czytelników
424 użytkowników ma tytuł Paryż: Lewy brzeg na półkach głównych- Przeczytane 270
- Chcę przeczytać 145
- Teraz czytam 9
- Posiadam 66
- 2024 16
- Audiobook 9
- Ulubione 5
- Fantastyka 5
- Uniwersum Metro 2033 5
- Metro 2033 4






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Paryż: Lewy brzeg
Po zagładzie nuklearnej mieszkańcy Paryż zeszli pod ziemię. W tunelach metra Lewego Brzegu przetrwały niewielkie społeczności, skazane na życie w ciemności, strachu i permanentnym konflikcie. Wyjście na powierzchnie oznacza śmierć, a Prawy Brzeg stał się synonimem przekleństwa. W takich realiach Pierre Bordage osadza powieść „Paryż: Lewy Brzeg”, jedną z najmocniejszych odsłon Uniwersum Metro 2033.
Centralną postacią tej mrocznej układanki jest Madonna z Bac – charyzmatyczna, bezwzględna przywódczyni, która próbuje ocalić to, co pozostało z populacji dawnej stolicy Francji. Jej celem jest zjednoczenie wszystkich stacji i stworzenie Federacji, która miałaby zagwarantować wszystkim mieszkańcom przestrzeń życiową i sprawiedliwy podział dóbr. W paryskim metrze nie ma miejsca na sentymenty, Bordage bardzo konsekwentnie buduje wizję świata, w którym moralność ulega wypaczeniu, a przemoc staje się codziennym narzędziem przetrwania.
„Lewy Brzeg” to pierwszy tom trylogii „Uniwersum Metro 2033. Paryż” i jednocześnie jedna z najbardziej oryginalnych odsłon całego cyklu. Autor świadomie zrywa z wieloma schematami znanymi z innych powieści osadzonych w tym świecie. Akcja rozgrywa się co najmniej pięć pokoleń po wojnie, a więc znacznie później niż w większości książek uniwersum. Dzięki temu mamy do czynienia nie z ludźmi pamiętającymi powierzchnię, lecz z bohaterami, dla których metro jest jedyną znaną rzeczywistością – pełnoprawnym światem, a nie tylko schronieniem.
Na uwagę zasługuje także sposób konstruowania postaci. Bordage niemal całkowicie rezygnuje z opisu wyglądu bohaterów, w tym koloru skóry – co można interpretować jako ukłon w stronę współczesnej poprawności politycznej. Bohaterowie są bardzo wyraziści, zarówno pierwszoplanowi – Zorza, Madonna, Juss – jak i postacie drugiego planu, które nie giną w tle, lecz realnie wpływają na rozwój fabuły.
Nie sposób pominąć faktu, że jest to jedna z najbardziej brutalnych powieści w całym Uniwersum Metro 2033. Stałe zagrożenie napaścią seksualną, przemoc fizyczna i psychiczna oraz wszechobecny strach sprawiają, że lektura bywa ciężka, momentami wręcz przytłaczająca.
Po stronie minusów warto odnotować wydanie książki, a konkretnie tylną okładkę z mapą paryskiego metra. Kolory linii są słabo widoczne, a brak tłumaczenia nazw stacji (pozostawionych w oryginalnym języku francuskim) może stanowić problem dla części czytelników. To drobny, ale jednak zauważalny mankament, zwłaszcza że topografia metra odgrywa w tej powieści istotną rolę.
Mimo tych niedociągnięć „Paryż: Lewy Brzeg” uważam za jedną z najlepszych powieści w całym Uniwersum Metro 2033. To książka mroczna, gęsta od emocji, brutalna, ale jednocześnie dojrzała i przemyślana. Bordage stworzył wizję, która nie tylko znakomicie wpisuje się w świat wykreowany przez Dmitrija Glukhovskyego, lecz także wyraźnie się od niego odróżnia.
Pozostaje czekać na kontynuację – bo jeśli kolejne tomy utrzymają ten poziom, paryskie metro ma szansę stać się jednym z najmocniejszych punktów całego uniwersum.
Po zagładzie nuklearnej mieszkańcy Paryż zeszli pod ziemię. W tunelach metra Lewego Brzegu przetrwały niewielkie społeczności, skazane na życie w ciemności, strachu i permanentnym konflikcie. Wyjście na powierzchnie oznacza śmierć, a Prawy Brzeg stał się synonimem przekleństwa. W takich realiach Pierre Bordage osadza powieść „Paryż: Lewy Brzeg”, jedną z najmocniejszych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmarnowany czas i pieniądze.
Zmarnowany czas i pieniądze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toParyż: Lewy brzeg" to pozycja obowiązkowa dla fanów Pierre'a Bordage'a i wszystkich, którzy chcą zanurzyć się w fascynującym świecie. Książka ta to połączenie wciągającej historii, pięknego języka i głębokich przemyśleń. Polecam!
Paryż: Lewy brzeg" to pozycja obowiązkowa dla fanów Pierre'a Bordage'a i wszystkich, którzy chcą zanurzyć się w fascynującym świecie. Książka ta to połączenie wciągającej historii, pięknego języka i głębokich przemyśleń. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczytałem trochę recenzji i okazuje się, że powieść generuje skrajne opinie. I zupełnie zmieniło to charakter tekstu, który właśnie czytacie.
Część osób chwali Autora, pisząc, że stworzył ciekawą wariację na kanwie pomysłu Dymitra Głuchowskiego (a nie jakiegoś Glukhovsky’ego, for krajst sejk). Można wręcz natrafić na opinie, że to najlepsza – po oryginalnej trylogii – książka osadzona w uniwersum Metra 2033.
Jest też jednak dużo głosów krytycznych. I oczywiście – gusta są różne i każdy ma prawo do własnej opinii. Ale gdy widzę, że zarzuty krytyków są tak absurdalne, jak tutaj, to nie mogę tego tak zostawić. To wręcz wygląda, jakby te recenzje były pisane na zamówienie jakiegoś wydawcy innego cyklu postapo, który w ten sposób próbuje zniechęcić do swojej konkurencji (tak, wiem, jak absurdalnie to brzmi, ale zobaczcie sami).
Zaczniemy z grubej rury – powieść zawiera dziury logiczne w samej konstrukcji świata. Mocne, nie? No bo jak to tak, że minęło co najmniej kilka pokoleń od apokalipsy, a tu nadal działają latarki i paliwo nadaje się do użytku. I to byłyby bardzo zasadne zarzuty – gdyby dotyczyły innego uniwersum. Realistycznego. Tymczasem Metro 2033 jest absurdalne od początku do końca – w wersji wymyślonej przez Głuchowskiego. Ten świat nie ma prawa działać, a ludzkość nie przetrwałaby tak długo skompresowana na tak absurdalnie małej przestrzeni, jaką jest sieć metra. Więc czepianie się w tej sytuacji akurat niekończących się zapasów baterii, to jak zarzuty wobec filmów o Bondzie, że są nierealistyczne, bo... prawdziwy agent nie prowadziłby samochodu po alkoholu.
Idźmy dalej. Bohaterowie są płascy i jednowymiarowi. No cóż… Szekspirowskiej głębi tu rzeczywiście nijak nie znajdziecie, ale czytywałem już i kiepską fantastykę i tę dobrą i moim zdaniem Autor nie ma się czego wstydzić. Postaci są ciekawe i dobrze napisane.
Co jeszcze? To praktycznie zbiór opowiadań erotycznych i to napisanych przez nagrzanego nastolatka. No więc sceny erotyczne są chyba ze 4 na prawie 500 stron tekstu, plus kilkanaście nawiązań do seksu lub rozmów o nim. Czy to dużo? Sami sobie odpowiedzcie. Czy mogłoby ich nie być? Oczywiście. Czy mi przeszkadzały? Zupełnie nie. Czy są żenujące? Cóż, może mam obniżony próg bólu, bo ostatnio przeczytałem sobie arcydzieło „romajtasy” pt. „Czwarte skrzydło” i w porównaniu ze scenami erotycznymi z tamtej powieści w „Lewym brzegu” mamy poziom noblowski.
Kolejny zarzut – powieść się urywa / zakończenie jest beznadziejne. Tymczasem to jest pierwszy tom trylogii! HELOŁ!!! Wszyscy zdrowi tam na pokładzie? No dobrze, u Głuchowskiego każdy tom zawiera osobną historię, ale biorąc się za pierwszy tom CYKLU, powinniśmy liczyć się z tym, że na kilka tomów może być rozbita jedna historia (ehem… „Władca Pierścieni” – czytał ktoś może?).
A skoro jesteśmy przy „Władcy…” – kolejna rzekoma wada to, że „Lewy brzeg” ma kilkoro głównych bohaterów i narracja przeplata ich wątki. Czemu piszę to a propos „Władcy Pierścieni”? No ciekawe, zaiste, czemu...
Macie jeszcze miejsce na trochę absurdu? Proszę: powieść jest brutalna. Tak, czytelnikom się nie podoba, że postapo jest brutalne. Ludzie się zabijają, gwałcą, wykorzystują nieletnich. STRASZNE!!! Skąd zabłądzili ci zszokowani czytelnicy do paryskiego metra? Chyba prosto z pokładu Enterprise (albo z siedziby tego konkurencyjnego wydawnictwa, hehe). I tu w recenzjach pojawia się największe i najbardziej niesprawiedliwe dla Autora przegięcie. Ludzie piszą o „wątkach pedofilskich”, co w połączeniu z bulwersacją nt. erotyki sprawia wrażenie, jakby powieść zawierała sceny seksu z nieletnimi. Co nie jest prawdą. Nie ma ani jednej takiej sceny (a niektórzy piszą wręcz wprost, że są!). Autor nigdzie też nie sugeruje, że takie zachowania popiera albo relatywizuje – pomimo tego, że przecież to świat postapo, więc o to drugie byłoby łatwo. Ustami i czynami bohaterów (tych pozytywnych) takie czyny są wyraźnie piętnowane.
No i czas na gwóźdź do trumny „krytyków”. Gotowi? Bohaterowie cudem uchodzą z życiem z opałów. Czy to znaczy, że co 10 stron mamy żenujące deus ex machina niczym w filmach Rolanda Emmericha, że się czytelnicy tak bulwersują? Nic podobnego. W „Lewym brzegu” mamy zupełnie standardowy poziom wychodzenia cało z opresji, typowy dla każdej (dobrej!) powieści zawierającej wątki sensacyjne bądź akcyjne.
Uff… no i to by było z grubsza na tyle. Co Wy na to? Bo ja jestem w szoku. Moje recenzje nie wyglądają zwykle tak, że polemizuję tylko z innymi – no ale tu naprawdę nie mogłem tego tak zostawić. Czy ta powieść to arcydzieło? Absolutnie nie. Moje 7/10 oznacza – wbrew idiotycznej skali LC – „dobra”. To po prostu przyzwoita rozrywka dla każdego miłośnika postapo, a zwłaszcza uniwersum Metra 2033; co podkreślam, bo to dość specyficzny podzbiór i sam nie jestem jakimś zaprzysięgłym jego fanem – właśnie z powodu braku realizmu konstrukcji tego świata.
Jedno, co w powyżej opisanych zarzutach jest prawdziwe, to że powieść urywa się, niczym serial podzielony na odcinki. Tylko że to nie jest żaden zarzut wobec dzieła literackiego – dokładnie tak samo, jak nikt przy zdrowych zmysłach nie wysunąłby takiego zarzutu wobec pilota serialu. Natomiast jeśli ktoś nie lubi robić sobie dłuższych przerw lub czytać cykli, które są dopiero pisane – to oczywiście powinien wziąć to pod uwagę i poczekać aż na polskim rynku ukaże się całość.
Opinia o audiobooku (ISBN 9788368053418): 5/5
Wojciech Masiak jest bardzo dobrym lektorem i nie znalazłem żadnych wad tego wydania.
Poczytałem trochę recenzji i okazuje się, że powieść generuje skrajne opinie. I zupełnie zmieniło to charakter tekstu, który właśnie czytacie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść osób chwali Autora, pisząc, że stworzył ciekawą wariację na kanwie pomysłu Dymitra Głuchowskiego (a nie jakiegoś Glukhovsky’ego, for krajst sejk). Można wręcz natrafić na opinie, że to najlepsza – po oryginalnej trylogii –...
Powieść Pierre’a Bordage’a to wielowątkowa historia, w której narracja zmienia się praktycznie co rozdział. Taka forma może nie każdemu odpowiadać, bo początkowo trudno złapać rytm, ale z czasem wątki zaczynają się łączyć i zazębiać, prowadząc do finału. Niestety właśnie zakończenie okazuje się najsłabszym elementem książki – sprawia wrażenie skróconego i potraktowanego po macoszemu. Podczas gdy większa część powieści rozwija się powoli, z rozdziału na rozdział, ostatnie wydarzenia zostały upchnięte w jeden-dwa rozdziały, przez co niektóre wątki pozostają niedomknięte albo wyjaśnione zbyt pobieżnie.
Szkoda, bo sama fabuła i wykreowany świat wciągają. Postacie są interesujące i łatwe do zapamiętania, a klimat powieści sprawia, że codziennie z przyjemnością do niej wracałem. Dlatego mimo pewnego rozczarowania końcówką mam nadzieję, że pojawią się kolejne części – ten świat zdecydowanie zasługuje na dalsze rozwinięcie.
Powieść Pierre’a Bordage’a to wielowątkowa historia, w której narracja zmienia się praktycznie co rozdział. Taka forma może nie każdemu odpowiadać, bo początkowo trudno złapać rytm, ale z czasem wątki zaczynają się łączyć i zazębiać, prowadząc do finału. Niestety właśnie zakończenie okazuje się najsłabszym elementem książki – sprawia wrażenie skróconego i potraktowanego po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozczarowanie w tunelach metra. Postacie płaskie jak perony, na których stoją. Sceny erotyczne jakby pisał je nastolatek odkrywający internet. Eksploracja podziemnego Paryża? Bardziej monotonne błądzenie niż intrygująca przygoda.
Najgorsze? Książka się po prostu... kończy. Bez finału, bez rozwiązania, bez satysfakcji. Czujesz się jakbyś przeczytał długi prolog do czegoś, co może kiedyś nadejdzie. Metro 2033 zasługiwało na lepszy francuski spin-off.
Rozczarowanie w tunelach metra. Postacie płaskie jak perony, na których stoją. Sceny erotyczne jakby pisał je nastolatek odkrywający internet. Eksploracja podziemnego Paryża? Bardziej monotonne błądzenie niż intrygująca przygoda.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajgorsze? Książka się po prostu... kończy. Bez finału, bez rozwiązania, bez satysfakcji. Czujesz się jakbyś przeczytał długi prolog do czegoś, co...
Kiedy w 2021 roku „wybrzmiał” ostatni tom Metro 2033, byłam przekonana, że wydawnictwo Insignis definitywnie opuściło stację, gdyż znana i lubiana formuła „przejadła się” już czytelnikom. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w 2024 roku Metro powróciło, i to z biletem do… Francji. Nie będę udawać – zacierałam rączki jak fan przy zapowiedzi nowej edycji konwentu i chciałam sprawdzić, jak wygląda apokalipsa po francusku, którą zaprezentował Pierre’a Bordage’a i jego Paryż: Lewy brzeg.
Madonna z Bac.
Ludzkość zmiotła życie z powierzchni Ziemi. W Paryżu przeniosło się ono do podziemnego labiryntu tuneli metra. Ocaleli z zagłady zasiedlili niektóre stacje Lewego Brzegu. Ich społeczności utrzymują kontakt, lecz często pogrążają się w konfliktach. Śmiercionośne promieniowanie sprawia, że nie ma mowy o wyjściu na powierzchnię, a Prawy Brzeg… to przeklęte miejsce.
W wijących się pod ziemią trzewiach paryskiego metra Madonna z Bac próbuje ocalić to, co pozostało z populacji europejskiej stolicy, niegdyś tętniącej życiem. I nie zawaha się użyć siły. Bo tu, w metrze, ciemność panuje nad światłem, więc złe emocje żyją dłużej i intensywniej, o urazach nie da się szybko zapomnieć, a nienawiść jest ostra jak brzytwa.
Nie ma Metra w Metrze.
Chyba nie ogarnęłam kuwety. I do tej pory nie wiem, co zmęczyło mnie bardziej: ciemność paryskiego metra czy próba zrozumienia, o co właściwie chodzi tej całej Madonnie z Bac.
Bo ja postapo naprawdę lubię. Serio. Mutacje? Poproszę. Brud? Oczywiście. Polityczne brudy i moralna zgnilizna? Jak najbardziej. Ale pod warunkiem, że nie są serwowane z subtelnością młota pneumatycznego.
Czytałam z nadzieją, że w końcu coś mnie porwie. I… porwało. Moje zniecierpliwienie.
Metro 2033 przewija się w tle jak zaklęcie – wszyscy to powtarzają, ale nikt już chyba nie pamięta, co właściwie miało znaczyć. Logika narracyjna? Cóż, chwilami leży i kwiczy. Ale to jeszcze jestem w stanie przełknąć. Gorzej, gdy do fabuły wkracza kiepskiej jakości erotyka, w dodatku w towarzystwie nieletnich. Wiem, że świat po apokalipsie nie jest grzeczny – ale to nie znaczy, że trzeba od razu nurkować w rynsztoku.
Postacie? Albo bezbarwne, albo tak irytujące, że miałam ochotę sama ich wysłać na powierzchnię bez maski. Potencjał świata? Był. I chyba gdzieś się zawieruszył pod gruzami schematów. Brakuje stalkerów, brakuje sensu, brakuje jakiejkolwiek iskry. Mutanty też jakieś takie… no, bez pazura.
Krótko mówiąc – ta stacja zdecydowanie nie jest dla mnie. I choć zwykle daję Uniwersum Metro 2033 spory kredyt zaufania, tym razem mam wrażenie, że ktoś wydał mi bilet w jedną stronę do miejsca, w którym nic nie działa, a przewodnik zapomniał, po co nas w ogóle tu zabrał. Zamiast klimatycznej, mrocznej podróży przez zgliszcza cywilizacji, dostałam chaos, nudę i parę niepokojących scen, które wcale nie budują atmosfery – raczej odbierają chęć na dalszą eksplorację.
Nie wiem, czy jeszcze trafię na stację, która mnie porwie. Może już wszystkie dobre pociągi odjechały. A może to ja wysiadłam nie na tym peronie, co trzeba. Tak czy inaczej – jeśli Paryż miał być wielkim powrotem Metra 2033, to niestety, mnie kompletnie nie przekonał.
https://unserious.pl/2025/06/paryz-lewy-brzeg/
Kiedy w 2021 roku „wybrzmiał” ostatni tom Metro 2033, byłam przekonana, że wydawnictwo Insignis definitywnie opuściło stację, gdyż znana i lubiana formuła „przejadła się” już czytelnikom. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w 2024 roku Metro powróciło, i to z biletem do… Francji. Nie będę udawać – zacierałam rączki jak fan przy zapowiedzi nowej edycji konwentu i chciałam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHm nawet nie bardzo wiem jak odnieść się do tej książki. Dziwny erotyk, mało wspólnego to miało z rzeczywistym Metrem 2033. Fabuła raczej płytka, nie polecam.
Hm nawet nie bardzo wiem jak odnieść się do tej książki. Dziwny erotyk, mało wspólnego to miało z rzeczywistym Metrem 2033. Fabuła raczej płytka, nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawnictwo Insignis wzięło nas w tym roku na ostro wieścią, że wraca Uniwersum Metro 2033 w polskim wydaniu. „Paryż: Lewy brzeg”, bo to właśnie tytuł nowego tomu to mocna powieść, która od pierwszych stron udowadnia, że słusznie przypisano jej kategorię wiekową 18+.
Jest to brutalna historia rozgrywająca się w dość niejasnych realiach chronologicznych, o czym świadczy lekkie zamieszanie z rachubą czasu i dziwnym, używanym przez mieszkańców paryskich podziemi sloganem „Metro 2033”. Nikt tam już nie pamięta, co ten termin oznacza, ale odleglejszą przyszłość sugerują przede wszystkim zmutowani ludzie. I jest to bardziej proces ewolucyjny, także od czasu zejścia pod ziemię do pojawienia pierwszych widzących w ciemności noktów lub przepowiadających przyszłość zgadunów musiało upłynąć nieco wody w Sekwanie.
Na kartach powieści poznajemy kilkoro bohaterów, którzy mają bardzo różne cele. Jedni w imię wyższych motywacji chcą połączyć różne stacje metra dla polepszenia sytuacji i bezpieczeństwa, inni chcę tylko przeżyć lub ocalić pamięć o starym świecie. Są też tacy, którym zależy na władzy nad ciałami i duszami swoich podwładnych.
Fabuła jest rozbiegówką do kolejnych tomów, ponieważ paryskie metro jest przewidziane jako trylogia i wydawnictwo zapowiedziało, że dostaniemy całość. Tak czy owak, historia jest interesująca i wyrobiłem sobie swoich faworytów, których losy śledziłem z większą uwagą. Roy z racji jego zadania oraz Juss, który niezwykle honorowo podchodzi do swojej towarzyszki.
W tomie przekradło się kilka chochlików. Mignęły mi literówki, ale to nie miało wielkiego znaczenia. Lekką konsternację wywołała u mnie, natomiast stopka redakcyjna, z której wynika, że książka została przetłumaczona z… rosyjskiego. W lutym na profilu wydawnictwa była informacja, że pani Justyna Karczewicz tłumaczyła powieść z francuskiego, więc ups.
Elegancko prezentuje się okładka. Pani na ilustracji jest bardzo ładna, a przy tym widać siłę jej charakteru. Można próbować zgadywać, kogo owa grafika przedstawia. Mój strzał to Madonna z Bac. Po drugiej stronie, z tyłu okładki, w tym częściowo na skrzydełku jest rozrysowany plan lewej strony paryskiego metra, więc można sobie prześledzić, którędy prowadzą tunele przemierzane przez bohaterów. Nie jest to wygodne, bo skrzydełko trzeba rozkładać za każdym razem jak chce się coś zobaczyć. Rosła też moja obawa przed zniszczeniem okładki nadmiernym wachlowaniem.
Akcja powieści ma zróżnicowane tempo, ponieważ przeskakuje pomiędzy postaciami. Jest to lekko irytujące, ale normalne w wielu książkach, więc nie ma się co czepiać. Dla mnie wpływało to na szybkość czytana, bo te mniej interesujące fragmenty trochę się ciągnęły. Ciekawie było jednak wgryzać się w rozterki i emocje poszczególnych bohaterów. Nie zżyłem się z nimi tak jak z ekipą trylogii Diakowa, ale potencjał jest, a dwie książki jeszcze przede mną.
„Paryż: Lewy brzeg” to książka godna polecenia. Dla fanów UM2033 wręcz obowiązkowa, ale trzeba pamiętać, że skierowana do czytelnika dorosłego. Jest tu sporo drastycznych treści, które trzeba umiejętnie przesiać przez sito swojej czytelniczej moralności. Na pewno jest to lektura wymagająca dystansu. Czekam na kontynuację oraz nowe tytuły z serii.
Recenzja pierwotnie opublikowana na stronie:
https://www.facebook.com/SoFiK.DamianPodoba/
Wydawnictwo Insignis wzięło nas w tym roku na ostro wieścią, że wraca Uniwersum Metro 2033 w polskim wydaniu. „Paryż: Lewy brzeg”, bo to właśnie tytuł nowego tomu to mocna powieść, która od pierwszych stron udowadnia, że słusznie przypisano jej kategorię wiekową 18+.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to brutalna historia rozgrywająca się w dość niejasnych realiach chronologicznych, o czym świadczy...
nie czytałam "oryginalnego" metra 2033 więc trudno mi porównać. mnie świat wciągnął i wydaje się świeży. Chyba to duża odwaga autora tak podpiąć się pod czyjeś Universum . A może to głębokie przekonanie , że mogę to zrobić lepiej? Bo wiadomo, że fani będą porównywać.
Wyszło bardzo dobrze
nie czytałam "oryginalnego" metra 2033 więc trudno mi porównać. mnie świat wciągnął i wydaje się świeży. Chyba to duża odwaga autora tak podpiąć się pod czyjeś Universum . A może to głębokie przekonanie , że mogę to zrobić lepiej? Bo wiadomo, że fani będą porównywać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyszło bardzo dobrze