Olanda

Okładka książki Olanda autorstwa Rafał Wojasiński
Okładka książki Olanda autorstwa Rafał Wojasiński
Rafał Wojasiński Wydawnictwo: Estymator Seria: Opowiadaj dalej literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
audiobook
Seria:
Opowiadaj dalej
Data wydania:
2023-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-25
Język:
polski
ISBN:
9788367769372
Książka ta została, w 2019 roku, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego. Jej tłumaczenia ukazały się w Wielkiej Brytanii i Bułgarii.

Realizm metafizyczny, poznawanie codzienności, filozofia zwyczajności. Trochę tu życia, trochę śmierci. Trochę wspomnień i trochę zapomnienia. Trochę radości i trochę cierpienia. Sporo tu strachu, stąd tak wiele słów, słowotok, który ukrywa, zakrywa, tłumi myśli. Bo można tu wyłapać wielkie tragedie wspomniane jakby od niechcenia, mimochodem. Ot, przytrafiły się. Czy to ma jeszcze jakieś znaczenie? Ale jest coś, co to wszystko napędza, cały ten mechanizm rzeczywistości, coś co daje nadzieję – miłość. Na przykład do tytułowej Olandy, właścicielki niewielkiego sklepu na prowincji, pod tą samą nazwą. Miłość do Oli po prostu. Pewnie lekko już podstarzałej, gaśniejącej z każdym dniem, ale dla niego – jedynej, idealnej, takiej, jaka powinna być. Z każdym dniem piękniejsza i pełniejsza. Olanda jest jak początek i koniec, przyciąga swoją zwyczajnością. W jej zasięgu wszystko jawi się jako poetyka codzienności – pogaduszki to tu, to tam, zakąszanie i podkąszanie, przygody ciała, rozważania o starości, o młodości, o psie i o kiełbasie. [wielkibuk.com]

Nie da się ukryć, ponure to jest, bez dwóch zdań. Ale kto powiedział, że literatura ma być tylko rozrywką miłą i przyjemną? Dzisiaj rzecz jasna jest tendencja do łatwości i lekkości, bo to się po prostu lepiej sprzedaje, ale na Boga nie może być tak, żeby tylko to było na rynku! [Tadeusz Nyczek]

Osoba autora tych opowieści jest dowodem na to, że ostatecznie nie istnieje coś tak banalnego jak sens, ale jest również dowodem na zachwyt, piękno, radość i urodę. To prawie cytat, bo znalezienie właściwych słów pochwały dla tej równocześnie poetyckiej i momentami bardzo zabawnej prozy nie jest proste. Gorąco polecam. [Maciej Wojtyszko]

SPIS OPOWIADAŃ:
Olanda
Niebo dla Meli
Nowy człowiek
Pustka
Wizyta
Mój mąż
Hiacynt

Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

Na okładce wykorzystano fragment obrazu „Matka” który namalował profesor Stanisław Baj (rok 1999, olej na płótnie, 33x24 cm). Autor tej książki i jej wydawca składają mu za jego udostępnienie uprzejme podziękowania.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Olanda w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Olanda

Średnia ocen
6,7 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Olanda

avatar
722
175

Na półkach:

Taka sama jak poprzednie - medytacyjna, prozaiczna, o piciu piwa na werandzie, leżeniu w rowie, jedzeniu kapusty w barze; sama sobie przeczy, widzi Boga i nie widzi, pozostaje porażona pięknem życia i bezsensem.

Taka sama jak poprzednie - medytacyjna, prozaiczna, o piciu piwa na werandzie, leżeniu w rowie, jedzeniu kapusty w barze; sama sobie przeczy, widzi Boga i nie widzi, pozostaje porażona pięknem życia i bezsensem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
625
210

Na półkach:

Niby rozumiem założenie, ale taka forma, sposób przekazywania "przekazu", nie trafia do mnie. Dużo "winy" upatruję też w lektorce audiobooka - frazowanie i intonacja przeszkadzały się skupić na tekście.
(audiobook)

Niby rozumiem założenie, ale taka forma, sposób przekazywania "przekazu", nie trafia do mnie. Dużo "winy" upatruję też w lektorce audiobooka - frazowanie i intonacja przeszkadzały się skupić na tekście.
(audiobook)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
383
379

Na półkach:

Olanda.
Ta historia jest napisana w formie pamiętnika z myślą o sklepie z fajną nazwą Olanda, który prowadzi pewien Marek.
W tym sklepie można kupić wiele rzeczy, ale najważniejsze jest jedzenie.
Dziennik ma kilka tytułów.
O to one:
Olanda, Niebo dla Meli, Nowy człowiek, Pustka, Wizyta, Mój mąż, Hiacynt.
Muszę przyznać, że jest inspirująca i ciekawa.
Hrabia Marek jest szczęśliwy i ma też żonę Ole oraz swoich przyjaciół, Starego Dziada Kalinę, Waldka i innych.
Jest pozytywnie nastawiony do świata.
Konkretne myśli i opisy są naprawdę świetne.
Marek jest tak naprawdę filozofem. Powiedział mądrą rzecz:
Pieniędzy nikt nie weźmie do grobu.
Tą kwestię popieram w zupełności.
Bo tak naprawdę urodziliśmy się bez pieniędzy, bez bogactwa.
Jezus też.
Ale dzisiejszy świat jest inny.
Zły i brutalny.
Dla ludzi liczy się kasa, a nie zdrowie.
Może nie dla wszystkich, ale tak niestety jest.
Napisał też, że nadzieja to nie jest optymistyczna sprawa, a Bóg się bierze z miłości do braku sensu.
Czy tak jest?
O Bogu to ja osobiście mógłbym się rozpisać w tym dzienniku na 800 stron, a nie 89, bo to jest temat tabu. Ale wiadomo przecież, że prawdziwy Katolik będzie wierzył w Boga zawsze i tutaj w tej kwestii nie powinno się nikogo obrażać, czy też krytykować. Bo to nie przystoi.
Taka jest prawda.
Jak już wspomniałem jest pozytywnym i mądrym człowiekiem, ale czasami pesymistycznie też myślał.
Zresztą jak każdy z nas.
Bo tak naprawdę jest.
Musicie ten dziennik sami przeczytać, by to zrozumieć.
No i przede wszystkim ocenić.
Powiem tak.
Opowiadanie bardzo mi się podoba, jest nie tylko krótkie, lecz bez żadnego błędu i takie życiowo filozoficzne.
Co się dalej w nim dzieje, to Wam nie zdradzę.
Proponuję zaciekawić się samemu i rzecz jasna przeczytać.
Do dzieła.
Moja ocena to: 1000 /1000 punktów.
Nie może być inaczej.
Oczywiście zdecydowanie polecam.

Pozdrawiam Wszystkich.

Olanda.
Ta historia jest napisana w formie pamiętnika z myślą o sklepie z fajną nazwą Olanda, który prowadzi pewien Marek.
W tym sklepie można kupić wiele rzeczy, ale najważniejsze jest jedzenie.
Dziennik ma kilka tytułów.
O to one:
Olanda, Niebo dla Meli, Nowy człowiek, Pustka, Wizyta, Mój mąż, Hiacynt.
Muszę przyznać, że jest inspirująca i ciekawa.
Hrabia Marek...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

138 użytkowników ma tytuł Olanda na półkach głównych
  • 74
  • 64
24 użytkowników ma tytuł Olanda na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Antologia WYSPY. Port pierwszy Józef Baran, Ernest Bryll, Wojciech Chmielewski, Stefan Chwin, Przemysław Dakowicz, Jacek Dehnel, Martyna Deszczyńska, Małgorzata Goraj-Bryll, Wacław Holewiński, Tomasz Jastrun, Wojciech Kaliszewski, Wojciech Kudyba, Krystyna Lars, Marek Ławrynowicz, Janusz Majewski, Monika Małkowska, Piotr Matywiecki, Piotr Milewski, Marek Nowakowski, Kazimierz Orłoś, Tomasz Różycki, Elżbieta Sawicka, Adrian Sinkowski, Tadeusz Sobolewski, Rafał Wojasiński
Ocena 0,0
Antologia WYSPY. Port pierwszy Józef Baran, Ernest Bryll, Wojciech Chmielewski, Stefan Chwin, Przemysław Dakowicz, Jacek Dehnel, Martyna Deszczyńska, Małgorzata Goraj-Bryll, Wacław Holewiński, Tomasz Jastrun, Wojciech Kaliszewski, Wojciech Kudyba, Krystyna Lars, Marek Ławrynowicz, Janusz Majewski, Monika Małkowska, Piotr Matywiecki, Piotr Milewski, Marek Nowakowski, Kazimierz Orłoś, Tomasz Różycki, Elżbieta Sawicka, Adrian Sinkowski, Tadeusz Sobolewski, Rafał Wojasiński

Czytelnicy Olanda przeczytali również

Inni ludzie Dorota Masłowska
Inni ludzie
Dorota Masłowska
Dorota Masłowska to pisarka wzbudzająca skrajne emocje, lecz pozostająca niewątpliwie mistrzynią w obserwowaniu Polaków. Dała temu wyraz w swoich wcześniejszych książkach, a w „Innych ludziach” tylko to potwierdza. Tym razem opisuje rzeczywistość w oryginalny sposób, bo w rytmie rapu, w który wpisane są losy mieszkańców brudnej, zmęczonej i pełnej frustracji Warszawy. Jak Iwona, która ma pozornie wszystko: nowocześnie urządzone przez słynnych architektów mieszkanie, syna i zapewniającego komfort ekonomiczny męża. Świetnie czuje się w Kambodży, gdzie w luksusowych hotelach karmi się wdzięcznością ludzi, rozdając im napiwki, bo wreszcie może poczuć się kimś ważnym i zadowolonym z siebie. W Polsce czuje się tylko nieszczęśliwa. Na zewnątrz piękna i elegancka, w środku to kłębek lęków. Szuka ucieczki w leki, przypadkowy seks i zakupoholizm, co pomaga tylko na chwilę, wyzwalając z czasem wyrzuty sumienia. Szuka więc dalej – na instagramowych profilach znajomych - w ich nowych samochodach i idealnych aranżacjach domów. Podziwia ich pełne sukcesu twarze i czuje, że to są prawdziwi szczęśliwcy, którym za wszelką cenę musi dorównać. Postanawia więc żyć jak oni. Razem z mężem pojadą do Australii albo Nowej Zelandii, wrzuci zdjęcia do sieci i będzie obsesyjnie śledzić, ilość polubień. Na drugim biegunie tej samej Warszawy spotykamy Kamila – młodego człowieka z patologicznego środowiska, niedoszłego rapera żyjącego na wieczny kredyt u dilera. Dla Iwony ta pozornie bliska relacja jest jedynie rozpaczliwą próbą wypełnienia dojmującej pustki i reakcją na emocjonalny chłód męża. Ich spotkanie to zderzenie dwóch osobnych światów, między którymi nie ma szans na żadną nić porozumienia. Brak wspólnego języka i emocjonalna próżnia sprawiają, że ich relacja - ograniczona wyłącznie do sfery seksualnej - pozostaje jałowa i pozbawiona szans na jakąkolwiek autentyczną więź. Kamil nie marzy o Kambodży - on marzy o tym, by w końcu wydać płytę i wyrwać się z dusznego bloku, w którym każdy dzień smakuje tak samo beznadziejnie. Choć dzielą ich pieniądze i pochodzenie, oboje wpadają w tę samą pułapkę fasadowości. Niezależnie od stanu konta, w świecie pokazanym przez Masłowską liczy się tylko to, co zewnętrzne i namacalne, co ma dawać choćby chwilowe złudzenie bycia kimś ważnym. Markowy but i ciuch, luzackie podejście do życia – to obowiązkowe rekwizyty, które trzeba wystawić na pokaz. Do tego rygor siłowni, mający rzeźbić ciało, które maskuje puste wnętrze. To świat zewnętrznego blichtru i wewnętrznego rozpadu, gdzie pod fasadą pozornej normalności pulsują niepewność i lęki. Masłowska przygląda się nie tylko dorosłym. Krytycznie patrzy na nastolatków, w których już teraz dostrzega zalążek przyszłej Iwony czy kolejnego Kamila. Problemy nie znikają przecież z czasem – one pęcznieją, sprawiając, że życie zaczyna boleć coraz bardziej. Młodzi nie szukają jednak ucieczki; pozbawieni motywacji, trwają w maraźmie, żyjąc z dnia na dzień bez wytyczonej ścieżki czy konkretnego celu. Karmiąc się jedynie doraźnymi impulsami i mglistymi marzeniami, bezwładnie dryfują przez życie jako ludzie o nieokreślonej tożsamości. Autorka bez skrupułów demaskuje wszechobecną bylejakość. Krytykuje miałkość egzystencji, poziom kształcenia, jakość kultury i metody wychowania – wystawia surową ocenę naszej staczającej się mentalności. Robi to niemal mimochodem, wtrącając kąśliwe uwagi o polityce, nauce czy postępującym zatarciu tożsamości we współczesnym świecie. To obraz rzeczywistości, która bezpowrotnie traci swój fundament. Masłowska pokazuje świat, w którym nastąpił całkowity zanik więzi i uczuć. Ludzie, choć blisko siebie, są rozdzieleni ekranami iPhone’ów. Zagubieni w rzeczywistości pozbawionej zasad i wartości, szukają ratunku w lekach, alkoholu i dragach. To lekarstwa, które tylko na moment pozwalają zapomnieć o wewnętrznych koszmarach. „Inni ludzie” to opowieść o wielkim braku - braku miłości, braku zakotwiczenia i braku języka, który potrafiłby nazwać nasze nieszczęście inaczej, niż przez wulgaryzmy lub reklamowy slogan. Autorka niczego nie upiększa. Zostawia nas w samym środku dusznej, warszawskiej atmosfery, z echem rapowanego bitu w uszach i niewygodnym pytaniem o to, czy tytułowi „inni” to w jakichś częściach nie my sami. To lektura skłaniająca to tego, by pod warstwą blichtru dostrzec to, co w nas najbardziej kruche i prawdziwe. Głównym bohaterem książki jest tu bez wątpienia język. Po raz kolejny Masłowska zachwyca umiejętnością posługiwania się nim oraz niezwykłą zdolnością przelewania na papier obrazów z otoczenia, układając je tym razem w raperskie rytmy i rymy. Błyskotliwie miksuje wulgaryzmy z poetycką frazą, wysuwając żywioł języka na plan pierwszy. Niełatwo dorównać jej w grze słownej i ironicznym dystansie - Masłowska dokonuje tu wirtuozerskiej sztuki, składając z językowego rynsztoka duszny, rapujący i przeszyty rozpaczą poemat.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na81 miesiąc temu
Puchar od Pana Boga Ota Pavel
Puchar od Pana Boga
Ota Pavel
Zbiór opowiadań idealny na czas olimpijskich emocji, nieważne, czy zimowych, czy letnich. Teraz, gdy trwają Zimowe Igrzyska Olimpijskie , książkę czyta się cudownie. To nic, że w zbiorze głównie dyscypliny letnie, ale sportowcy pozostają tacy sami – z tą samą determinacją, kruchością, ambicją i lękiem. To opowieści o mozole treningów, o wyrzeczeniach i samotności, o medalach – i o ich bolesnym braku; o endorfinach, które unoszą nad ziemią, i o sporcie, który potrafi złamać życie równie skutecznie, jak je zbudować; o tym, jak trudno jest wejść na szczyt i jak jeszcze trudniej z niego zejść. Książka czytana w czasie olimpiady między jednym finałem a drugim smakuje jeszcze lepiej. Właśnie nasz fenomenalny Kacper zdobył trzeci medal. Może kiedyś powstanie druga część o miłych sercu Polaków skokach, short tracku, czy biegach narciarskich. Tymczasem wracając do Pucharu Pana Boga - prowadzi on czytelnika przez kolarstwo, piłkę nożną, wspinaczkę, hokej, tenis, lekkoatletykę i wiele innych dyscyplin, zagląda nie tylko w serca zawodników, ale też ich partnerów, sponsorów, trenerów, lekarzy, dzieci, a nawet kibiców. Autor to Czech, więc pisze o Czechach, ale sport nie zna granic – emocje są wspólne, pot i łzy mają wszędzie ten sam smak. To zbiór opowiadań, więc – wiadomo: bywa różnie, raz jest lepiej, raz gorzej. Ale dla mnie nie ma tu tekstów słabszych: są tylko dobre i jeszcze lepsze.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na92 miesiące temu
Inne historie miłosne Lucian Dan Teodorovici
Inne historie miłosne
Lucian Dan Teodorovici
Lucian Dan Teodorovici kilka lat temu podbił moje serce wybitną powieścią „Matei Brunul”. Od tej powieści tak naprawdę zaczęła się moja miłość do literatury rumuńskiej, która trwa po dziś dzień. Kolejna książka tego autora czyli „Inne historie miłosne” to niezwykle oryginalna i intrygująca książka, która eksploruje różne oblicza miłości, często w sposób przewrotny, ironiczny i nieoczywisty. Zbiór opowiadań Teodorovicia wyróżnia się nietypowym podejściem do tematu, odchodząc od klasycznych wątków romantycznych na rzecz ukazania miłości w jej najbardziej nieprzewidywalnych, czasem absurdalnych i gorzkich formach. Każde z opowiadań oferuje inny obraz relacji międzyludzkich, przedstawiając bohaterów uwikłanych w skomplikowane, niekiedy surrealistyczne sytuacje. Autor potrafi wciągnąć czytelnika w codzienne a zarazem wyjątkowe historie, które zaskakują swoją szczerością i odwagą w ukazywaniu ludzkich słabości, tęsknot i marzeń. Styl Teodorovicia jest oszczędny ale pełen celnych obserwacji co sprawia, że każde zdanie ma znaczenie i niesie ze sobą ładunek emocji. Książka balansuje między humorem a melancholią, wprowadzając czytelnika w świat pełen kontrastów – od słodko-gorzkich momentów po bardziej dramatycznie sceny. Miłość jest tu pokazana w sposób daleki od idealizacji; jest złożona, pełna niedoskonałości, często trudna i bolesna. Bohaterowie Teodorovicia to osoby z krwi i kości, zmagające się z codziennymi wyzwaniami, ich historie są autentyczne a czasem przepełnione ironią, która powoduje do refleksji nad ludzką naturą i związkami międzyludzkimi. „Inne historie miłosne” to książka, która oferuje świeże spojrzenie na temat miłości, wyłamując się z klasycznych schematów i poruszając kwestie, o których rzadko się mówi. Dzięki nietypowym bohaterom i sytuacjom Teodorovici tworzy portret miłości, który jest zarówno zabawny jak i poruszający. To zdecydowanie lektura dla tych, którzy cenią literaturę z humorem, ale też głębszym przesłaniem, skłaniającą do zadumy nad złożonością ludzkich emocji i relacji.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na71 rok temu
Siedemnaście zwierząt Robert Pucek
Siedemnaście zwierząt
Robert Pucek
"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o ślimaku jest opowieścią o samotności doskonałej..." Już ten fragment napawa mnie miłosną wręcz wdzięcznością do kogoś, kto tak pisze. Wpadłem po uszy, bo zawsze przepadałem za wysokiej klasy eseistyką na tematy antropologiczno-przyrodnicze, osadzone w najważniejszych tekstach kultury. Pucek spełnia te kryteria niemal w 100 proc., choć prezentuje skrajnie osobisty nurt takiej twórczości. Ale czy coś w tym złego? To przecież ciekawe czytać ciekawie uzasadnione twierdzenia erudyty, nawet gdy się z nim nie zgadzamy w szczegółach. A może zwłaszcza wtedy….? A tu i Arystoteles, i Bacon, i Basho, i Borges, i Eco, i Maeterlinck, i Orygenes, i Platon, i Rumi, i R.W.Emerson, i Thoreau, i oczywiście Jan Swammerdam (jak ktoś nie wie: 17-wieczny największy badacz owadów i nieziemskiego fenomenu przeobrażenia zupełnego - czym upajam się w nie mniejszym stopniu niż Autor). Ale są tu i prości ludzie-sąsiedzi Autora ze wsi. A o czym jeszcze Pucek pisze, oprócz samotności ślimaka, ale i paradoksach jego kopulacji, bo jak wiadomo, to obojnaki, same sobie wybierające role płciowe podczas złączenia (słyszysz dobrze, "panie marszałku kochany”?) Równie oryginalnie przedstawia miejsce w ludzkiej kulturze oraz w naturze – co najczęściej jest wszak rozbieżne - słonia, krokodyla, wilka, ptaków, pszczół. Acha, jest także jego fenomenalna rosyjska prababcia, której powodów opisania nie ujawnię, bo to trzeba samemu przeczytać i się zachwycić. Zdradzę tylko, że łączy się to z opisem wieloryba, gdzie i wzruszająca historia Soszonki Sekwoi (uczestniczki słynnej wyprawy Lewisa i Clarka),co to bardzo chciała zobaczyć martwego wieloryba na amerykańskim zachodnim wybrzeżu. Mowa też o zwierzęcej, a także i ludzkiej pożądliwości, „która obdziera nas z boskości”.. A nad wszystkim unosi się duch – bo wszak nie ciało - „istot wiekuistych i szczęśliwych” Lektura Pucka obdarza czytelnika nie tylko intelektualną, ale i wręcz zmysłową przyjemnością. Czy muszę jeszcze dodawać, jak bardzo zazdroszczę Autorowi tej jego prymitywnej chatki (żadna to tzw. wiejska posiadłość) gdzieś w środku Polski, gdzie i myszy, i węże, i ważki, i nocne motyle, i ptaki…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 lata temu
Palinka. Prozy z Banatu Matěj Hořava
Palinka. Prozy z Banatu
Matěj Hořava
Matej Horava, Czech z Moraw, przebywając w rumuńskim Banacie tęskni, choć na to wygnanie skazał się sam. Pejzaże wzgórz Banatu, tak różne od łagodności jego ojczystej ziemi, prowokują do wspominania, nasuwają raz za razem obrazy z przeszłości. Autor nawet umyślnie ich nie szuka, jest od tego bardzo daleki, to one go znajdują i nagle zjawiają się jak nieproszone, a wraz z nimi nostalgia, wyraźnie przez nas wyczuwana. Opowiadania w tym zbiorze są niedługie, niektóre króciuteńkie jak mgnienie oka, ot, impresyjki, łaskoczące przez chwilę powiekę zanim umkną znów, spłoszone przypadkowym dźwiękiem. Wczoraj i dzisiaj spotykają się wpół drogi i okazuje się, że wiele je łączy i do siebie przywołuje. Nic tu nie jest statyczne, niemrawe, wprost przeciwnie, zarówno obserwowane na bieżąco zjawiska, obiekty, osoby, jak i te przywoływane wspomnienia żyją, oddziałują, będąc w ciągłym ruchu. O części z nich można rzec: gwałtowne, nieposkromione, jak ogień i jego wzlatujące w górę iskry, czy te z rozpalanych w dzieciństwie ognisk, czy dającego obecnie ciepło i poczucie przytulności pieca, albo z płonących gwałtownie zboczy, które są jak „ocean płomieni przetaczający się po grzbietach wzgórz, celowo rozniecony przez ludzi, a jednak nie do opanowania…” A ile wokół barw, wręcz feeria kolorów, nie dająca odpocząć oczom, tworząca impresjonistyczne złudzenie przenikania plam, nakładania się na siebie fal świetlnych, które rzutują nie tylko na jeden zmysł wzroku, ale na wszystkie zmysły, wprawiając je w pomieszanie. Jak to jest z tymi migawkami z dzieciństwa, że pojawiają się z wszystkimi ulotnościami, znów pachną, brzmią, barwią się zupełnie jak niegdyś, w każdym szczególe. „Jesień, wiatr, pamięć, altanka, której pewnie od dawna nie ma; liście, które uległy rozkładowi, a przecież nigdy nie zginą; moje ręce maleją: dłonie są coraz mniejsze na tle czerwonego jaworowego liścia; a wiatr słucha, wiatr mnie słucha, wichrzy liście na moim zboczu: dawne liście z północy Czech, pochłonięte przez dzisiejszy banacki wiatr…” Autor nie tylko przywołuje obrazy, on na chwilę znów staje się tamtym małym chłopcem z płonącymi jesienną czerwienią liśćmi jawora w drobnych dłoniach. Rumuńska wieś, czeska wieś, tak inne przecież, ale obie odmalowane sensualnie, zmysłowo. To zasługa pióra autora, ale przecież oddaje on to, co go zachwyciło, co zostawiło odciśnięty ślad, który nie tylko nie wyblakł po latach, ale odżył z dawną mocą, jakby tylko wybudził się z chwilowego snu. Gdy autor opisuje dojrzewanie śliwek w sadzie, to widzimy i czujemy ich wzrastanie, formowanie się wokół pestki, pęcznienie i słodycz wypływającego śliwkowego soku, słyszymy jak lekko uderzają o ziemię, zrzucone z gałęzi mocniejszym podmuchem. Nic, tylko schylić się i skosztować. W tej prozie jest poezja. Śliwki dobre na palinkę, palinka znakomita na tęskne wspominanie, a także na rozmowy z ludźmi i z samym sobą. I autor pisze: „Pokażą się gwiazdy; nadejdzie górski, wrześniowy chłód: będę siedział, może zapadnę w lekki sen; będę śnił; i będę pił palinkę…” Zapewne z tej pięknej prozy każdy wyciągnie parę smaczków tylko dla siebie, a więc ockną się z leniwego letargu kolejne powidoki, lekko zamglone przez czas, nasze własne. Wszyscy wszak byliśmy kiedyś dzieciakami ganiającymi po wiejskich łąkach, wdeptującymi z krzykiem w krowie placki i podkradającymi kurom jajka. Przynajmniej ci z nas, którzy mieli jeszcze okazję widzieć prawdziwą wieś. Żarliwa, poetycka, empatyczna proza z Banatu wgryzła się we mnie, a ja poddałam się jej bez reszty. Jest w niej coś przyciągającego, jakaś prawda najgłębsza z najbardziej wewnętrznego miejsca w sercu wyciągnięta i tam też trafiająca. Opisując naturę, chwyta jej esencję, mówiąc o człowieku, przegląda go na wskroś, znajdując to, co ważne, nawet jeśli trzeba sięgnąć głębiej. Czy to staruszki, matka i córka, nie do odróżnienia, czy też rodzina Wojnerów – „złote zęby w ustach, wychudłe, zniszczone twarze, niemal identyczne twarze; zawsze mnie zadziwiało, z jaką siłą rysy poprzednich generacji przenoszą się tu na kolejne pokolenie, modelując je precyzyjnie i nieodwołalnie na własne podobieństwo (…)” Autor lubi nawiasy, średniki i dwukropki. Początkowo to dziwi, później widzimy, że ma swoje uzasadnienie nie tylko w „widzimisię” autora. To złudzenie, jakby jedno zjawisko pociągało następne, połączone z nim, a zarazem rozszerzające o jeszcze więcej sensów, znaków. Z przecinkami, czy wręcz kropkami, rozdzielającymi tekst na pojedyncze zdania, zgubiłby on swój naturalny, jedyny odpowiedni rytm. Okazuje się, że w różnych rejonach świata można poczuć się całkiem swojsko: te same bzy i akacje, stada owiec na zboczach, jesienna, lekko stęchła wilgoć, dźwięk harmonijki o kolorowych klawiszach… Ujęło mnie bardzo wyczulenie autora na szczegół, nawet drobniutki. Któż potrafi jeszcze tyle niuansów wydobyć z głosów niosących się po podwórku sąsiada, albo z twarzy okolicznych ludzi? Najpierw przeanalizować ich wyjątkowość, aby pod koniec uogólnić, wprowadzić pod wspólny mianownik. Dzięki tym podobieństwom nie tak łatwo uciec przed tym, o czym chce się zapomnieć. W najmniej spodziewanym momencie, wystarczy niewielki bodziec wywołujący i na człowieka spada cała jego przeszłość, choć przecież wcale tego nie pragnie. Zamknąwszy „Palinkę” ma się wrażenie, że autor w pełni świadomie odsłonił przed czytelnikami to, co dla niego najważniejsze, najintymniejsze. Pozwolił nam się poznać, zawierzył szczerze swoje myśli, obnażył cały smutek samotności i beznadziejność ucieczki, spotęgowane jeszcze przez surowe banackie warunki i dystans, jaki zwykli utrzymywać mieszkańcy. Możliwe, że uczynił tak z pragnienia podzielenia się z kimś ciężarem, by ten choć trochę zelżał, być może chciał dodać nam otuchy, poczucia, że jeśli mamy podobnie, to nie jesteśmy jedyni. Mam nadzieję, że stojąc tam, „pod rozłożystą morwą (…) na rozdeptanych morwach…”, wiedząc że jego słowa poszły w świat, między ludzi, podniesie jednak głowę, a może nawet prześle lekki uśmiech – nie jest tak źle, zderzyliśmy się z własnym życiem, a teraz idziemy dalej. Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na92 lata temu

Cytaty z książki Olanda

Więcej

Nawet życia nie posiadamy. To życie nas posiada. Ono ma nas. A my tylko je przenosimy z pokolenia na pokolenie. Życie nami włada, a nie my nim. Ono stanowi o przepływie krwi przez nasze żyły, ono pompuje tlen w naszą krew. My tego nie robimy. My tylko boimy się, że się skończy. My tylko, póki mamy jakiś rozum, możemy iść w lewo, w prawo, możemy się starać o coś lub kogoś. My jesteśmy tylko przejawem życia, które ciągle przemija i odradza się w następnym pokoleniu, które też przemija.

Nawet życia nie posiadamy. To życie nas posiada. Ono ma nas. A my tylko je przenosimy z pokolenia na pokolenie. Życie nami włada, a nie my n...

Rozwiń
Rafał Wojasiński Olanda Zobacz więcej

Choroba, która zabija, jest silniejsza niż zdrowie. Więc trzeba pamiętać, że zdrowie jest bardziej złudne i nigdy nie wygrywa ostatecznie. A choroba tak. Zabija, moja najsłodsza, wspaniała.

Choroba, która zabija, jest silniejsza niż zdrowie. Więc trzeba pamiętać, że zdrowie jest bardziej złudne i nigdy nie wygrywa ostatecznie. A...

Rozwiń
Rafał Wojasiński Olanda Zobacz więcej

Jedyne, co nam zostało, Olando, to przemijanie. Jak ktoś nie umie mieć z tego przyjemności, to nie będzie miał żadnej. Kocham cię, ale nie mam cię jak mieć. Nie wolno mi być mężczyzną, kochana, nie wolno. Dlatego może czasami ślepnę i muszę godzić się ze wszystkim. Mam tylko to, że mówię. Wolno mi tylko mówić. A to mówienie umrze ze mną.

Jedyne, co nam zostało, Olando, to przemijanie. Jak ktoś nie umie mieć z tego przyjemności, to nie będzie miał żadnej. Kocham cię, ale nie m...

Rozwiń
Rafał Wojasiński Olanda Zobacz więcej
Więcej