Olanda

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- audiobook
- Seria:
- Opowiadaj dalej
- Data wydania:
- 2023-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-02-25
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367769372
Książka ta została, w 2019 roku, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego. Jej tłumaczenia ukazały się w Wielkiej Brytanii i Bułgarii.
Realizm metafizyczny, poznawanie codzienności, filozofia zwyczajności. Trochę tu życia, trochę śmierci. Trochę wspomnień i trochę zapomnienia. Trochę radości i trochę cierpienia. Sporo tu strachu, stąd tak wiele słów, słowotok, który ukrywa, zakrywa, tłumi myśli. Bo można tu wyłapać wielkie tragedie wspomniane jakby od niechcenia, mimochodem. Ot, przytrafiły się. Czy to ma jeszcze jakieś znaczenie? Ale jest coś, co to wszystko napędza, cały ten mechanizm rzeczywistości, coś co daje nadzieję – miłość. Na przykład do tytułowej Olandy, właścicielki niewielkiego sklepu na prowincji, pod tą samą nazwą. Miłość do Oli po prostu. Pewnie lekko już podstarzałej, gaśniejącej z każdym dniem, ale dla niego – jedynej, idealnej, takiej, jaka powinna być. Z każdym dniem piękniejsza i pełniejsza. Olanda jest jak początek i koniec, przyciąga swoją zwyczajnością. W jej zasięgu wszystko jawi się jako poetyka codzienności – pogaduszki to tu, to tam, zakąszanie i podkąszanie, przygody ciała, rozważania o starości, o młodości, o psie i o kiełbasie. [wielkibuk.com]
Nie da się ukryć, ponure to jest, bez dwóch zdań. Ale kto powiedział, że literatura ma być tylko rozrywką miłą i przyjemną? Dzisiaj rzecz jasna jest tendencja do łatwości i lekkości, bo to się po prostu lepiej sprzedaje, ale na Boga nie może być tak, żeby tylko to było na rynku! [Tadeusz Nyczek]
Osoba autora tych opowieści jest dowodem na to, że ostatecznie nie istnieje coś tak banalnego jak sens, ale jest również dowodem na zachwyt, piękno, radość i urodę. To prawie cytat, bo znalezienie właściwych słów pochwały dla tej równocześnie poetyckiej i momentami bardzo zabawnej prozy nie jest proste. Gorąco polecam. [Maciej Wojtyszko]
SPIS OPOWIADAŃ:
Olanda
Niebo dla Meli
Nowy człowiek
Pustka
Wizyta
Mój mąż
Hiacynt
Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Na okładce wykorzystano fragment obrazu „Matka” który namalował profesor Stanisław Baj (rok 1999, olej na płótnie, 33x24 cm). Autor tej książki i jej wydawca składają mu za jego udostępnienie uprzejme podziękowania.
Realizm metafizyczny, poznawanie codzienności, filozofia zwyczajności. Trochę tu życia, trochę śmierci. Trochę wspomnień i trochę zapomnienia. Trochę radości i trochę cierpienia. Sporo tu strachu, stąd tak wiele słów, słowotok, który ukrywa, zakrywa, tłumi myśli. Bo można tu wyłapać wielkie tragedie wspomniane jakby od niechcenia, mimochodem. Ot, przytrafiły się. Czy to ma jeszcze jakieś znaczenie? Ale jest coś, co to wszystko napędza, cały ten mechanizm rzeczywistości, coś co daje nadzieję – miłość. Na przykład do tytułowej Olandy, właścicielki niewielkiego sklepu na prowincji, pod tą samą nazwą. Miłość do Oli po prostu. Pewnie lekko już podstarzałej, gaśniejącej z każdym dniem, ale dla niego – jedynej, idealnej, takiej, jaka powinna być. Z każdym dniem piękniejsza i pełniejsza. Olanda jest jak początek i koniec, przyciąga swoją zwyczajnością. W jej zasięgu wszystko jawi się jako poetyka codzienności – pogaduszki to tu, to tam, zakąszanie i podkąszanie, przygody ciała, rozważania o starości, o młodości, o psie i o kiełbasie. [wielkibuk.com]
Nie da się ukryć, ponure to jest, bez dwóch zdań. Ale kto powiedział, że literatura ma być tylko rozrywką miłą i przyjemną? Dzisiaj rzecz jasna jest tendencja do łatwości i lekkości, bo to się po prostu lepiej sprzedaje, ale na Boga nie może być tak, żeby tylko to było na rynku! [Tadeusz Nyczek]
Osoba autora tych opowieści jest dowodem na to, że ostatecznie nie istnieje coś tak banalnego jak sens, ale jest również dowodem na zachwyt, piękno, radość i urodę. To prawie cytat, bo znalezienie właściwych słów pochwały dla tej równocześnie poetyckiej i momentami bardzo zabawnej prozy nie jest proste. Gorąco polecam. [Maciej Wojtyszko]
SPIS OPOWIADAŃ:
Olanda
Niebo dla Meli
Nowy człowiek
Pustka
Wizyta
Mój mąż
Hiacynt
Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Na okładce wykorzystano fragment obrazu „Matka” który namalował profesor Stanisław Baj (rok 1999, olej na płótnie, 33x24 cm). Autor tej książki i jej wydawca składają mu za jego udostępnienie uprzejme podziękowania.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Olanda w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Olanda
Poznaj innych czytelników
138 użytkowników ma tytuł Olanda na półkach głównych- Chcę przeczytać 74
- Przeczytane 64
- Posiadam 11
- 2023 4
- Legimi 2
- Audiobook 2
- Literatura polska 2
- Literatura piękna 1
- Chcę przeczytać - nagradzane 1
- F: Audio 1



















































Opinie i dyskusje o książce Olanda
Taka sama jak poprzednie - medytacyjna, prozaiczna, o piciu piwa na werandzie, leżeniu w rowie, jedzeniu kapusty w barze; sama sobie przeczy, widzi Boga i nie widzi, pozostaje porażona pięknem życia i bezsensem.
Taka sama jak poprzednie - medytacyjna, prozaiczna, o piciu piwa na werandzie, leżeniu w rowie, jedzeniu kapusty w barze; sama sobie przeczy, widzi Boga i nie widzi, pozostaje porażona pięknem życia i bezsensem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby rozumiem założenie, ale taka forma, sposób przekazywania "przekazu", nie trafia do mnie. Dużo "winy" upatruję też w lektorce audiobooka - frazowanie i intonacja przeszkadzały się skupić na tekście.
(audiobook)
Niby rozumiem założenie, ale taka forma, sposób przekazywania "przekazu", nie trafia do mnie. Dużo "winy" upatruję też w lektorce audiobooka - frazowanie i intonacja przeszkadzały się skupić na tekście.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(audiobook)
Olanda.
Ta historia jest napisana w formie pamiętnika z myślą o sklepie z fajną nazwą Olanda, który prowadzi pewien Marek.
W tym sklepie można kupić wiele rzeczy, ale najważniejsze jest jedzenie.
Dziennik ma kilka tytułów.
O to one:
Olanda, Niebo dla Meli, Nowy człowiek, Pustka, Wizyta, Mój mąż, Hiacynt.
Muszę przyznać, że jest inspirująca i ciekawa.
Hrabia Marek jest szczęśliwy i ma też żonę Ole oraz swoich przyjaciół, Starego Dziada Kalinę, Waldka i innych.
Jest pozytywnie nastawiony do świata.
Konkretne myśli i opisy są naprawdę świetne.
Marek jest tak naprawdę filozofem. Powiedział mądrą rzecz:
Pieniędzy nikt nie weźmie do grobu.
Tą kwestię popieram w zupełności.
Bo tak naprawdę urodziliśmy się bez pieniędzy, bez bogactwa.
Jezus też.
Ale dzisiejszy świat jest inny.
Zły i brutalny.
Dla ludzi liczy się kasa, a nie zdrowie.
Może nie dla wszystkich, ale tak niestety jest.
Napisał też, że nadzieja to nie jest optymistyczna sprawa, a Bóg się bierze z miłości do braku sensu.
Czy tak jest?
O Bogu to ja osobiście mógłbym się rozpisać w tym dzienniku na 800 stron, a nie 89, bo to jest temat tabu. Ale wiadomo przecież, że prawdziwy Katolik będzie wierzył w Boga zawsze i tutaj w tej kwestii nie powinno się nikogo obrażać, czy też krytykować. Bo to nie przystoi.
Taka jest prawda.
Jak już wspomniałem jest pozytywnym i mądrym człowiekiem, ale czasami pesymistycznie też myślał.
Zresztą jak każdy z nas.
Bo tak naprawdę jest.
Musicie ten dziennik sami przeczytać, by to zrozumieć.
No i przede wszystkim ocenić.
Powiem tak.
Opowiadanie bardzo mi się podoba, jest nie tylko krótkie, lecz bez żadnego błędu i takie życiowo filozoficzne.
Co się dalej w nim dzieje, to Wam nie zdradzę.
Proponuję zaciekawić się samemu i rzecz jasna przeczytać.
Do dzieła.
Moja ocena to: 1000 /1000 punktów.
Nie może być inaczej.
Oczywiście zdecydowanie polecam.
Pozdrawiam Wszystkich.
Olanda.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa historia jest napisana w formie pamiętnika z myślą o sklepie z fajną nazwą Olanda, który prowadzi pewien Marek.
W tym sklepie można kupić wiele rzeczy, ale najważniejsze jest jedzenie.
Dziennik ma kilka tytułów.
O to one:
Olanda, Niebo dla Meli, Nowy człowiek, Pustka, Wizyta, Mój mąż, Hiacynt.
Muszę przyznać, że jest inspirująca i ciekawa.
Hrabia Marek...
Do pewnego momentu byłam zachwycona tą książką, myślę wreszcie coś dobrego, pod koniec a szczególnie te opowiadania na końcu mi się dłużyły, słuchałam w audiobooku i myślę że w innej formie może być to bardzo ciężka książka. Generalnie polecam, krótka, a ma momenty naprawdę dobre.
Do pewnego momentu byłam zachwycona tą książką, myślę wreszcie coś dobrego, pod koniec a szczególnie te opowiadania na końcu mi się dłużyły, słuchałam w audiobooku i myślę że w innej formie może być to bardzo ciężka książka. Generalnie polecam, krótka, a ma momenty naprawdę dobre.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoruszająca, urzekająca proza egzystencjalnego, (anty)nihilistycznego optymizmu, której budulec stanowi porażenie i zachwycenie światem, w jego, na pozór jedynie, prozaicznych przejawach. Na myśl przychodzą najszlachetniejsi pobratymcy Wojasińskiego - Camus, Stachura, Stasiuk. Niewątpliwie jego talent tkwiący zapewne w bezpretensjonalnej prostocie języka i opowieści stawia go blisko nich. Wojasiński nie przytłacza, pisze krótko, treściwie, a dogłębnie dotkliwie. To świadectwo wielkiego kunsztu. Do "Olandy" chce się wracać i ją kontemplować. Niewątpliwie jest tego warta.
Poruszająca, urzekająca proza egzystencjalnego, (anty)nihilistycznego optymizmu, której budulec stanowi porażenie i zachwycenie światem, w jego, na pozór jedynie, prozaicznych przejawach. Na myśl przychodzą najszlachetniejsi pobratymcy Wojasińskiego - Camus, Stachura, Stasiuk. Niewątpliwie jego talent tkwiący zapewne w bezpretensjonalnej prostocie języka i opowieści stawia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytało się szybko i dość przyjemnie; tematyka przygnębiająca, gawędziarska, więc nie dla każdego. Trochę spowiedzi, trochę dziennika i faktycznie - porównania do Stachury są trafne.
Czytało się szybko i dość przyjemnie; tematyka przygnębiająca, gawędziarska, więc nie dla każdego. Trochę spowiedzi, trochę dziennika i faktycznie - porównania do Stachury są trafne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPorównania do Stachury zasadne. Zajmująca gawęda, nice try. Tytuł chwytliwy, wydanie na plus.
Porównania do Stachury zasadne. Zajmująca gawęda, nice try. Tytuł chwytliwy, wydanie na plus.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNowa odsłona Starej.
Jednak bardziej precyzyjna. Bardziej rozbudowana, boleśniejsza i dotkliwsza. Z bardziej świadomym swego istnienia/nieistnienia bohaterem. Na swój sposób spełnionym, szczęśliwym i pełnym radości życia. Jego kościołem, katedrą, grobowcem, placem, pałacem i ławeczką przed domem była „Olanda”. Sklep z piciem i ciepłym jedzeniem, w którym dla narratora Marka, tytułującym się samozwańczo hrabią, był końcem drogi. Dalej nie było żadnej, „ani bożej, ani ludzkiej, ani kosmicznej, ani ziemskiej, ani drogi powołania, miłości, prawdy i przeznaczenia”. Tutaj znajdywał każdą. Tutaj był jego środek ciężkości, sens, szczęście i publika w osobie Oli nazywanej także Olandą. Tutaj mógł wypowiedzieć, nazwać, opisać, sprecyzować, porównać to, co zaobserwował wokół siebie i usłyszał od starej wdowy, skazanych na siebie Michała i Stefana, Eli zmagającej się ze śmiercią córki, Waldka ze Świerszczem w głowie, Dziada Kaliny, Władka z obumarłym noworodkiem w walizce, Andrzeja z byle jakim losem, grabarza Stanisława. Od wszystkich tych bohaterów kolejnych opowiadań, którzy nie dostali „z życia nic z tych wspaniałych rzeczy, jakie dostają ludzie, którzy znają sens, Boga, którzy cenią miłość zdrowych do zdrowych i młodych do młodych, którzy wierzą, że mają zasady, moralność, którzy twierdzą, że potrafią rozpoznać zło i dobro, którzy przed telewizorem wzruszają się ofiarami urzędników zagłady.” Słowami prostymi, ale pełnymi kontrastowych porównań i skrajnych zestawień, w których mężczyzna po piwie czuję sie jak pierwszy człowiek po jabłku. Często prowadzącymi do groteski i absurdu, w których brak nogi u bohatera pomaga lepiej mu widzieć. Słowami celowo nieukładanymi precyzyjnie, by nie mogły być tylko rozumiane, bo „życie znaczy więcej niż opowiedzenie życia”. Stąd jego ględzenie, marudzenie, bełkotanie i świntuszenie niosące ze sobą emocje.
Przekazywane wnioski i myśli nie były optymistyczne.
Każde odwiedziny, każda odsłona osobistej, wypracowanej prawdy w kolejnym rozdziale coraz bardziej pogrążała słuchaczy w pesymizmie, niedoli, bezsensie i niesprawiedliwości losu, i najważniejsze, w obnażaniu fałszu obranej drogi. Narrator skutecznie rozbijał szklaną bańkę uporczywego, zdesperowanego trwania w nieświadomości. Składał parasol chroniący przed jego trudną do przyjęcia wersją egzystencji. Sprowadzał do dołu kloacznego i do szamba życia, dosłownie i w przenośni, by odbiorcę uczynić świadkiem istnienia po istnieniu. By poczuł zapach (nie odór!) jego ekskrementów powstałych „z miłości do życia, przetrwania, zwycięstwa, apetytu, popędu i przemocy”. A wszystko to po to, by w ten brutalny sposób zmienić świadomość odbiorcy. Dotychczasowy sposób patrzenia na życie i świat. Pojmowania ich. Metod budowania lub dostosowywania się do nich. Tworzenia filozofii usprawiedliwiającej ostateczny wytwór.
Zdeformowane człowieczeństwo.
Skomplikowane na własne życzenie poprzez gadanie o istnieniu. Usprawiedliwiane kulturą, moralnością, sztuką, polityką, religią. Wynaturzone pod wpływem chęci okiełznania i posiadania życia. Ogłupione przez filozofię próbującą nadać mu sztuczny sens. Złagodzone obroną przed lękiem przed śmiercią. Ostatecznie wskazującą na głupotę, która dotychczas była widziana w osobach niedostosowanych do życia społecznego. W tych, którzy myśleli wbrew innym, a często również wbrew sobie. We wszystkich bohaterach opowieści, którzy zachowali odmienne, ale pierwotne pojmowanie istnienia i jego sensu. Z nieodłącznymi cechami – przemijania, poddania się, pokory, eliminacji wszystkiego ponad to, co jest i widać, złudności zdrowia, tajemnicą celu, optymizmem biorącym się z miłości do braku sensu i bezwarunkową zgodą na nieistnienie.
Wybór należy do odbiorcy.
Wtedy będziemy żyć długo i na swój sposób szczęśliwie tak, jak stare małżeństwo w słuchowisku radiowym autora „Długie życie” albo będziemy uchodzili za wariatów tak, jak bohater w kolejnym słuchowisku autora „Wariat”, albo w ułudnym świecie człowieczeństwa stawiającego się wyżej zwierząt i innych ludzi. Człowieczego szaleństwa, które myli dobro ze złem, prawdę z kłamstwem, głupotę z mądrością, sens z bezsensem, przemijanie ze stałością, chorobę ze zdrowiem, a życie ze śmiercią.
Całe bogactwo przesłania idealnie ujmuje myśl autora umieszczona niczym motto na początku książki.
http://naostrzuksiazki.pl/
Nowa odsłona Starej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak bardziej precyzyjna. Bardziej rozbudowana, boleśniejsza i dotkliwsza. Z bardziej świadomym swego istnienia/nieistnienia bohaterem. Na swój sposób spełnionym, szczęśliwym i pełnym radości życia. Jego kościołem, katedrą, grobowcem, placem, pałacem i ławeczką przed domem była „Olanda”. Sklep z piciem i ciepłym jedzeniem, w którym dla narratora...
Każda opowieść Wojasińskiego to uchwycony moment zwykłego życia, nic więcej i nic mniej. To realizm metafizyczny, poznawanie codzienności, filozofia zwyczajności. Trochę tu życia, trochę śmierci. Trochę wspomnień i trochę zapomnienia. Trochę radości i trochę cierpienia. Sporo tu strachu, stąd tak wiele słów, słowotok, który ukrywa, zakrywa, tłumi myśli. Bo można tu wyłapać wielkie tragedie wspomniane jakby od niechcenia, mimochodem. Ot, przytrafiły się. Czy to ma jeszcze jakieś znaczenie?
Ale jest coś, co to wszystko napędza, cały ten mechanizm rzeczywistości, coś co daje nadzieję - miłość. Na przykład do tytułowej Olandy, właścicielki niewielkiego sklepu na prowincji, pod tą samą nazwą. Miłość do Oli po prostu. Pewnie lekko już podstarzałej, gaśniejącej z każdym dniem, ale dla niego - jedynej, idealnej, takiej, jaka powinna być. Z każdym dniem piękniejsza i pełniejsza.
"Nie umiem cię mieć, więc mi się śnisz" - mówi i można wyczuć melancholię w głosie. Przenika nas tęsknota za utraconym, za nieuchwytnym. To taki czas stracony, czas zagubiony, nie do końca odnaleziony, chociaż Olanda jest trochę tak jak ta proustowska magdalenka. Przywołuje przeszłość, tę prawdziwą do bólu i zmyśloną też. Olanda jest jak początek i koniec, przyciąga swoją zwyczajnością. W jej zasięgu wszystko jawi się jako poetyka codzienności - pogaduszki to tu, to tam, zakąszanie i podkąszanie, przygody ciała, rozważania o starości, o młodości, o psie i o kiełbasie.
Olanda to bezpieczny port i zielone światło przystani jak u Gatsby'ego:
"Przez ciebie nigdzie w życiu nie dojdę. Idę do ciotki, to idę do ciebie, idę do lekarza, też trafiam do ciebie, do sołtysa - do ciebie, na przystanek autobusowy - do ciebie. Do ciebie i do ciebie. Tyle mam z życia, ile ciebie mam."
Ale "Olanda" to też ból nie do ukojenia, jak podkurczone ciałko małej Meli albo Ewci, których nawet miłość już nie ożywi. To właśnie śmierć, która przyzywa te wszystkie słowa. Ukrywa się w ich cieniu, płynie z ich potokiem. Rafał Wojasiński też płynie z tym prądem. Nie ma tu niczego na wyrost, tylko ludzie i ich ludzkie dole i niedole. To jak spojrzenie w oczy przypadkowego przechodnia i dostrzeżenie w nich całkiem innego życia. Prosta proza, przenikająca do kości. Przesiąknięta dzikością zwykłego człowieka.
Piękna.
Każda opowieść Wojasińskiego to uchwycony moment zwykłego życia, nic więcej i nic mniej. To realizm metafizyczny, poznawanie codzienności, filozofia zwyczajności. Trochę tu życia, trochę śmierci. Trochę wspomnień i trochę zapomnienia. Trochę radości i trochę cierpienia. Sporo tu strachu, stąd tak wiele słów, słowotok, który ukrywa, zakrywa, tłumi myśli. Bo można tu wyłapać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻyciomówcy
„Opowiadałem drzewa, widok nieba, wiadro ze szmatą, które zostawiłem przy piecu, czy zapach pasty do parkietu, który roznosił się po całym budynku. Jak się ten świat opowie, zapisze w książce albo w symfonii, to już nie rozczarowuje”. Nie wiem, ile ma wspólnego bohater opowiadania Olanda mówiący te słowa z Rafałem Wojasińskim, ale niewątpliwie bliska musi być mu ta teoria o kompensacyjnej roli sztuki, skoro jej założenia autor realizuje, przede wszystkim opowiadając historie jednostek wyrzuconych na margines społeczny, pozbawionych złudzeń i nadziei. Trudno nie pisać pozytywnie o zbiorze prozy tego autora, na który składają się tytułowa mikropowieść oraz sześć opowiadań. I wcale nie dlatego, że już dużo wcześniej na skali jego talentu poznał się sam Marek Nowakowski, który w przedmowie do debiutu prozatorskiego Złodziej ryb określił go mianem Dzikiego Pisarza. Opowieści zebrane w Olandzie poruszają problemy metafizyczne, ale zakorzenione są głównie w realizmie. Stawiane przez bohaterów odważne tezy potęgują w czytelniku poczucie niewiedzy. Jeżeli więc literatura ma podawać w wątpliwość kwestie egzystencjalne, skłaniać nas do zadawania pytań o status życia i śmierci, bez patosu i wymyślnych figur stylistycznych, to funkcje te spełnia niewątpliwie pisarstwo Wojasińskiego.
Choć jest to proza rozgadana, paradoksalnie cechuje ją lapidarność. Jakim mianem by jej nie określić, prozą humanistyczną, filozoficzną, egzystencjalną, to nie ma to większego znaczenia, bo każde określenie będzie tylko częściowo trafne. Wystarczy, być może, stwierdzić, że autor skupia się w swoich opowiadaniach na sprawach elementarnych. Wszystkich bohaterów jego prozy łączy silna potrzeba komunikowania się. Komunikacja pełni dla nich funkcję niemal fizjologiczną. Stanowi imperatyw wewnętrzny. Albowiem tylko przemawiając mogą niejako utrzymać się przy życiu, być w jakiś sposób spełnionymi, zauważonymi ludźmi i potwierdzić swoje istnienie. Dzięki mówieniu mogą wyrzucić z siebie te wszystkie problemy, radości i smutki, które gnieżdżąc się w psychice, powodują samowyniszczenie. Dzielenie się swoimi wspomnieniami, przemyśleniami ma charakter konfesyjny, intymny. Opowiadanie pozwala utrzymać porządek w ich świecie wartości, pozostać na powierzchni rzeczywistości. W pewnym momencie tytułowej opowieści bezimiennego bohatera, której słuchaczem jest Ola, czyli Olanda, właścicielki sklepu, w którym on pracuje, padają zdania: „Mam tylko to, że mówię. Wolno mi tylko mówić. A to mówienie umrze ze mną”. Jest o tyle istotny passus tego monologu wypowiedzianego, że mówca dokonuje bezlitosnego rozliczenia z samym sobą, ukazuje cel snucia, jak sam to określa, „dyrdymał”, co zresztą wydaje się ironiczne, bo gdyby tak nisko siebie cenił, to by nie próbował tak czarować swoimi wywodami. Poczucie bycia wartościowym i wolnym człowiekiem daje mu mówienie. I dopóki może mówić, dopóty może nadać życiu sens. W tym tkwi początek i kres jego autentycznego istnienia. Jest to bowiem spowiedź, w której próbuje dokonać podsumowania. Czym jest ta decyzja spowodowana, trudno jednoznacznie zinterpretować, zważywszy, że oprócz powracających problemów ze wzrokiem, nie można doszukać się w narracji znamion końca życia, jakiejś choroby śmiertelnej, czy groźby śmierci. Wydaje się, że oprócz popisania się swoim oratorskim talentem przed niespełnionym pragnieniem, uwzniośloną Olandą, chodzi mu o umniejszanie beznadziei swojego losu i akceptację takiego jakim jest. Mówiąc, staje się coraz bardziej przekonany do samego siebie. A słuchaczka służy mu po to, by, parafrazując tytuł książki Bohumila Hrabala, zagłuszyć zbyt głośną samotność. I choć raz już właściwie umarł, to ten lekko pokiereszowany psychicznie, domorosły filozof wydaje się czuć spełniony, moszcząc się w bańce ochronnej, niezwykle sprawnie ułożonej opowieści. Jego życie składa się z trudnych doświadczeń, np. prac fizycznych niegodnych pozazdroszczenia, śmierci rodziców, gdy był dzieckiem, zapewne w oczach społeczeństwa potraktowany byłby jako osoba bez osiągnięć, pozbawiona znaczących dóbr materialnych. Ale czy to go martwi, pogrąża? Raczej nie, skoro w pewnym momencie mówi: „Wiesz dlaczego tak bardzo kocham życie, Olando? I mam taką radość istnienia? Bo nie przemawia do mnie żaden argument, nie przekonuje mnie nicość, bezwzględność i zimno kosmosu, warunki społeczne, brak sensu istnienia duszy i jeszcze to, że nie zostanie ślad po istnieniu ludzkości w kosmosie. Dlatego kocham życie i się nim cieszę”. Czy taka negacja ma sens, nie mam najmniejszej wątpliwości, że tak. Zważywszy, że pozwala ona przetrwać, gdy wierzy się w coś lub kogoś i pogodzić się z losem. Czy można nazwać go optymistą? Jeżeli definiować go jako: „(…) miłość do braku sensu”, to z pewnością tak. Na pewno jest twórcą błyskotliwych sentencji, które mu pomagają zrozumieć to, co go spotyka. Zresztą samo to rozbudowane opowiadanie mogłoby posłużyć jako zbiór idei życiowych.
Również w pozostałych, krótszych opowiadaniach Wojasiński daje dojść do głosu bohaterom, o których moglibyśmy nie wiedzieć i trafnie określałby je tytuł piosenki Macieja Maleńczuka – Nikt z Nikąd. Jednakże tragedie życiowe, jakie ich spotykają, powodują, że ich nieciekawa biografia, marna pozycja społeczna i życie na skraju wegetacji, bez rozwiniętych potrzeb materialnych i intelektualnych, nie ma wpływu na naszą ocenę. Wszystkie te postacie zmagają się ze śmiercią bliskich i dalszych osób, dzieci i dorosłych. Czasem jest to fizyczna strata, która wywołuje silne emocje. Czasem chodzi tylko o śmierć symboliczną, wypełnienie pustki po kimś lub zapewnienie sobie towarzystwa, które sprawi, że ich egzystencja nabiera głębszego sensu. Wydaje się, że opowiadanie z regularnością jak w dzienniku, czy zwierzanie się ze swoich porażek i sukcesów, zagadywanie obcych, pozwala na nowo uwierzyć w życie, nadać mu indywidualne znaczenia, cel, rytm oraz kierunek w jakim zmierza człowiek. Stąd też moje określenie „życiomówcy”, które sugeruje wzajemną zależność mowy i życia. W ostatnim opowiadaniu Hiacynt, będącym relacją starzejącego się grabarza, mieszkającego na cmentarzu z żoną, z którą kontakt coraz bardziej zanika, padają z jego ust słowa: „Chciałbym tylko jednego: widzieć swój grób, swoją trumnę. Zakopać się sam. I powiedzieć mowę nad dołem, w którym się zasypię. Nikt nie powie tak pięknej mowy jak ja”. Wykonując swoją pracę z pasją coraz bardziej zagłębia się w nicość. A jedyne co pozwala mu ją zanegować, jest właśnie mowa. Żadna inna czynność nie pozwala mu, tak jak i pozostałym bohaterom opowiadań, na pełniejsze przewartościowanie swojego istnienia, odarcie go z nędzy, monotonii, brzydoty, absurdu i nieszczęść. Na pogodzenie się z niespełnieniem, które staje się spełnieniem. Na pozbawienie się nadziei na lepsze jutro, bo nie ma z perspektywy czasu „lepszego” lub „gorszego”, a dzieje się to co się miało zdarzyć i trudno winić się za popełniony błąd, który musiał w jakimś momencie nastąpić.
W swoich opowieściach Wojasiński niejednokrotnie porusza problem istnienia boga i ich relacji z nim różnych bohaterów. Gdyby liczne refleksje przekazywane były w kaznodziejskiej tonacji, niczym prawdy absolutne, z pewnością byłoby to nie do zaakceptowania, tak jak każda próba manipulacji dla samodzielnie myślącego czytelnika. Ale autor nie próbuje w jakikolwiek sposób ingerować w nasz światopogląd, czy też go zmieniać. Jednakże proza ta może wywołać liczne wątpliwości, z którymi warto się zmierzyć. Chyba że potrzeba opowiedzenia okaże się tak silna, że nie będziemy mogli się powstrzymać. Jak bohaterowie Olandy, którzy nie mówią, żeby mówić, tylko mówią, żeby powiedzieć komuś coś ważnego.
Życiomówcy
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Opowiadałem drzewa, widok nieba, wiadro ze szmatą, które zostawiłem przy piecu, czy zapach pasty do parkietu, który roznosił się po całym budynku. Jak się ten świat opowie, zapisze w książce albo w symfonii, to już nie rozczarowuje”. Nie wiem, ile ma wspólnego bohater opowiadania Olanda mówiący te słowa z Rafałem Wojasińskim, ale niewątpliwie bliska musi być mu...