Karo M. Nowak
Są takie książki, po których człowiek odkłada czytnik na bok, patrzy w ścianę przez pięć minut, a potem zaczyna krążyć po mieszkaniu, powtarzając do siebie „no nie, nie, NIE, co ja właśnie przeczytałam?”. I to nie w sensie rozczarowania - wręcz przeciwnie. To ten rodzaj literackiego wstrząsu, który zostawia Cię bez tchu, bez punktu odniesienia i z jedną myślą: „dlaczego autorka mi to zrobiła i czy mogę prosić o jeszcze?”
„Na wieki wieków korpo” Karo M. Nowak zrobiło mi dokładnie to. Brutalnie. Celnie. Przewrotnie. I absolutnie fantastycznie.
Zacznijmy od tego, że „Na wieki wieków korpo” to książka, która robi dwie rzeczy jednocześnie: bawi się konwencją urban fantasy tak bezczelnie, że aż chce się bić brawo i zadaje emocjonalny cios prosto w miękkie, gdy najmniej się tego spodziewasz.
To pierwszy tom serii, ale bardzo szybko staje się jasne, że to nie jest lekka, humorystyczna fanaberia o biurze z duchami. To pełnoprawne urban fantasy, z mitologią, uporządkowaną strukturą świata, dynamiką i realnymi konsekwencjami. Takimi, które bolą. Takimi, które nie pozwalają odłożyć książki bez uczucia utraty.
Ale zanim przejdę do emocjonalnego zawału, który zafundowały mi postacie, trzeba powiedzieć jedno: Autorka ma absolutnie genialne wyczucie. Humor, napięcie, tragedia, ironia - to wszystko jest wymierzone z chirurgiczną precyzją.
Nigdy nie sądziłam, że książka „korpo-urban-fantasy” może mi dać taki wachlarz emocji. Ale tu się dzieją rzeczy wielkie. I bolesne. I piękne.
Wyjściowy punkt fabuły brzmi jak żart wzięty prosto z rzeczywistości open space’u. Stażysta idzie po papier do drukarki - i przypadkiem przyspiesza ciąg wydarzeń, który doprowadza do katastrofy w centrum Warszawy i rozpoczęcia sekwencji marszu całego świata ku katastrofie o biblijnym rozmiarze. Brzmi absurdalnie? Oczywiście. Ale Karo M. Nowak ma tę magiczną umiejętność tworzenia narracji, w której absurd ma własną logikę, a każde kuriozalne zdarzenie otwiera kolejną warstwę świata tak szczegółowego, sugestywnego i żywego, że przestajesz zadawać pytania. Po prostu wchodzisz.
Autorka robi coś, co udaje się niewielu: tworzy postacie tak prawdziwe, tak pełne, tak żywe, że nie da się ich traktować jak zlepka przypadkowych cech. Każdy z nich ma swój charakter, swoje skrzywienia, swoje blizny. Każdy jest czymś więcej niż: „ten będzie śmieszny”, „ten będzie mądry”, „ten będzie sarkastyczny”. Oni są i śmieszni, i mądrzy, i sarkastyczni, ale też bezradni, wściekli, zmęczeni, absurdalnie lojalni i kompletnie nieprzystosowani do tego, co nagle na nich spada. To właśnie ich braki i niedoskonałości tworzą dynamikę, która okradła mnie z kontroli nad własnymi emocjami. I tak, przyznaję: moja miłość do Jagona weszła w stadium, które teoretycznie powinno być niepokojące. Ale absolutnie nic mnie to nie obchodzi.
Mogłabym napisać osobny esej o tym, jak Karo M. Nowak wykreowała jego postać. Brak mi słów, ile razy w trakcie lektury zatrzymywałam się tylko po to, żeby ochłonąć, bo jedna scena, jedno spojrzenie czy jedno zdanie potrafiły mnie przeciąć jak brzytwa. Jagon należy bowiem do tych rzadkich postaci, które nie są tylko bohaterem - są doświadczeniem.
Jego osoba jest skonstruowana z precyzją i inteligencją, która zdarza się naprawdę rzadko. To nie jest chodzący archetyp. To nie jest „typowy tajemniczy facet z fantastyki”. Przez swoją skomplikowany, wielowarstwowy, emocjonalnie intensywny twór, który przez swoją niejednoznaczność wydaje się bardziej prawdziwy niż niejedna całkiem realna osoba. I tak, przyznaję - zakochałam się. I nie widzę w tym absolutnie nic dziwnego.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, jak autorka posługuje się humorem. To nie są wrzucone na odczepne dowcipy. To jest poczucie humoru organicznie połączone z konstrukcją świata, rytmem dialogów i emocjonalnym kręgosłupem powieści. Ten humor nie rozładowuje napięcia - on je często wzmacnia. Paradoksalnie, śmiejesz się najgłośniej tam, gdzie czujesz, że za rogiem czyha coś, co zaraz Cię emocjonalnie przywali.
Wciąż jestem świeżo po lekturze i wciąż czuję ten chaos gdzieś między mostkiem a gardłem. To nie jest książka, którą czyta się „dla rozrywki”. To jest książka, która wciąga Cię w swój wir, aż zaczynasz żyć jej falami. Raz śmiejesz się do łez, raz walczysz z gulą w gardle, raz przewracasz stronę w nerwach albo zatrzymujesz się i próbujesz ochłonąć.
I właśnie to - ta surowa, bezczelna emocjonalność - czyni ją tak unikalną. Tę powieść się przeżywa. Nie „czyta”. Nie „poznaje”. Ona żyje razem z Tobą, a Ty z nią.
Urban fantasy bywa trudne. Wymaga nie tylko pomysłu, ale też dyscypliny, żeby połączyć magię z realnością tak, by czytelnik nie miał poczucia, że coś tu zgrzyta. Karo M. Nowak robi to z taką lekkością, że aż trudno w to uwierzyć. Świat, który stworzyła, jest absurdalny i jednocześnie naturalny. Logiczny i kompletnie pokręcony. Śmieszny i tragiczny. Wszystko tu działa - każdy element, każde nadnaturalne zjawisko, każdy byt, każda konsekwencja.
Podsumowując: Na wieki wieków korpo to książka, która zostaje pod skórą. Która nie tylko bawi, ale też rozsadza człowieka emocjonalnie. Która pokazuje, że debiut może być niepokorny, ambitny, inteligentny i absolutnie wybitny. Książka, która mnie rozkochała, zniszczyła, poskładała i znów zniszczyła. I którą będę pamiętać jeszcze bardzo, bardzo długo.
Wiem, że pisząc recenzję, powinnam zachować choć gram obiektywizmu, ale…
nie zamierzam udawać, że ta książka nie zrobiła ze mną absolutnej demolki. To jedna z najlepszych powieści urban fantasy, jakie czytałam. I nadal nie wiem, jak mam funkcjonować, wiedząc, że nie będzie trzeciej części.
Ale może… może właśnie na tym polega magia tej historii. Że zostaje. Że nie chce wyjść.
Że wraca, pulsuje, żyje. I że w tej magicznej chacie w lesie nadal czeka ktoś, kto stał się niebezpiecznie realny.
To jest milion na dziesięć. I nawet to nie oddaje sprawiedliwości.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Stażysta Tom 2
Nie jest zła, ale nie porywa. Wszelkie tropy i wskazówki podawane w tak niesubtelny sposób, że od razu jak się pojawiają, to wiadomo jak się dana sytuacja zakończy i kto jest za nią odpowiedzialny
Nie jest zła, ale nie porywa. Wszelkie tropy i wskazówki podawane w tak niesubtelny sposób, że od razu jak się pojawiają, to wiadomo jak się dana sytuacja zakończy i kto jest za nią odpowiedzialny
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część lepsza niż pierwsza, ale i tak nie porwało mnie.
Druga część lepsza niż pierwsza, ale i tak nie porwało mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka historia, oparta na tym co by było gdyby śmierć była najwyższym urzędnikiem po tamtej stronie. Ma swój urok. Feluś niezmiennie najlepszym bohaterem.
Lekka historia, oparta na tym co by było gdyby śmierć była najwyższym urzędnikiem po tamtej stronie. Ma swój urok. Feluś niezmiennie najlepszym bohaterem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugą część fantastycznego (nie tylko jeśli chodzi o przypisanie do gatunku) "Stażysty" przeczytałam już jakiś czas temu, ale chciałam Wam pokazać powieści dostępne wcześniej w formie e-booka i audiobooka, również w wersji papierowej, którą nadal lubię najbardziej. I znów z przyjemnością podążyłam za zaskakującą wizją zaświatów przedstawianych przez Autora. Kontynuacja przyniosła ponownie sporo zaskoczeń i śmiechu, ale też okazała się zdecydowanie głębszą, zachęcającą do przemyśleń.
Niespodziewane zakończenie egzaminu na urzędnika, który mogliśmy śledzić w części pierwszej sprowadza Darwina na Powierzchnię. Tu, zamieszkując u kuzynki Doroty mogliby wraz z ogarem Felusiem poczuć się jak na wakacjach, gdyby nie świadomość, że Łowcy już ruszyli ich tropem. Nie przeszkadza im to jednak w poznawaniu zwyczajów panujących na ziemi i w popełnianiu wielu gaf wynikających z niewiedzy.
W urzędzie tymczasem sytuacja kryzysowa ujawnia zgniliznę kryjącą się za fasadą pozorów, brak jednomyślności i krótkowzroczność. Okazuje się też, że instytucja ta skrywa od wieków tajemnicę, która ukazuje ją w zupełnie innym świetle.
Ciekawą postacią okazuje się Henryk, ochroniarz w galerii handlowej zafascynowany życiem po śmierci i próbujący od wielu lat odpowiedzieć na pytanie co dzieje się z człowiekiem po przekroczeniu tej granicy.
Bohaterom towarzyszymy nie tylko w próbach poznania przez Darwina własnej przeszłości i informacji dotychczas przed nim ukrywanych, ale też w zaskakujących rozgrywkach pomiędzy Łowcami i wrogami Podziemia, bo jak w każdym urzędzie tak i tu toczy się walka o władzę i wpływy.
I choć opowieść kończy się na dwóch tomach, to zakończenie pozostawia otwartą furtkę do kontynuacji, której będę wypatrywać, bo Marcin Kowal udowadnia, że potrafi tworzyć ciekawe i nieszablonowe historie, które bawią i angażują czytelnika.
Drugą część fantastycznego (nie tylko jeśli chodzi o przypisanie do gatunku) "Stażysty" przeczytałam już jakiś czas temu, ale chciałam Wam pokazać powieści dostępne wcześniej w formie e-booka i audiobooka, również w wersji papierowej, którą nadal lubię najbardziej. I znów z przyjemnością podążyłam za zaskakującą wizją zaświatów przedstawianych przez Autora. Kontynuacja...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"(...) Góra jest bardzo podobna do tego, co skrywał Dół".
Takie kontynuacje mogłyby powstawać częściej. Kontynuacje zaspokajające niedosyt pierwszej części, rozwijające ukazane uniwersum i kładące nacisk na kreacje pierwszoplanowych bohaterów. Zdecydowanie, w przypadku "Stażysty", klątwa drugiego tomu nie ma racji bytu, a to oznacza wciągającą lekturę pełną fabularnych niespodzianek.
Marcin Kowal, rocznik 1984 to autor opowiadań zawartych w antologiach "Rubieże Rzeczywistości", a także książki autobiograficznej pt. "Imigrant na Wyspach. Jak odnalazłem się w UK". Kiedy był dzieckiem, marzył o podróżowaniu w czasie, lubi zmiany i naturę. Kilka lat spędził w Wielkiej Brytanii, a obecnie wraz z żoną i dwoma czarnymi kotami mieszka w Norwegii.
Darwin próbuje odnaleźć się w życiu na Powierzchni. W dostosowaniu się do ludzkich norm i zwyczajów pomaga mu jego kuzynka, Pośredniczka – Dorota, piekielny ogar – Feluś, a także słowiańskie licho – Piszczel. Spokój bohaterów nie trwa jednak zbyt długo, gdyż stażystę próbują wytropić Łowcy, a w Urzędzie Przeżytych szykuje się prawdziwa rewolucja.
Urzędowa ścieżka w wykonaniu Marcina Kowala to przeciwieństwo nudy, rutyny i monotonii, tak bardzo kojarzących nam się właśnie z biurokratyczną machiną. Otóż kontynuacja losów tytułowego Stażysty obfituje w wartką akcję, która niespostrzeżenie przyspiesza z każdą kolejną stroną lektury. Trzeba bowiem podkreślić, że w życiu Darwina naprawdę sporo się dzieje — od poznawania specyfiki życia na Powierzchni po uczestnictwo w grze pomiędzy wrogami Podziemia a Łowcami. Autor zaskakuje fabularnymi zwrotami akcji, jak chociażby ten związany z pewnym pożarem, dzięki czemu książkę czyta się jednym tchem.
Zaskakują wydarzenia, jakie dzieją się na Powierzchni, ale nie można nie wspomnieć również o Podziemiu, w którym zostaje odkryta jedna z największych tajemnic Urzędu Przeżytych. Czytelnik wraz z Darwinem zwiedza bowiem Siódme Piętro, przeprowadza ciekawą rozmowę, która odsłania pewne tajemnice pojawiające się w pierwszej części.
Kontynuacja "Stażysty" to także ubrana w humorystyczną szatę opowieść o samotności, która potrafi zdominować każdy aspekt naszego życia. Najmocniej jej wymiar obrazuje postać Henryka, którego ewolucja charakterologiczna wzbudza bardzo pozytywne emocje. To także historia pokazująca siłę prawdziwej przyjaźni oraz to, jak ważne czasami są zmiany i odkrywanie schowanej głęboko, części własnej tożsamości.
Mam wrażenie, że Marcin Kowal nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo zakończenie drugiego tomu "Stażysty" pozostawia pewną furtkę do powstania kolejnej części. I bardzo mnie to cieszy, bo towarzystwo Darwina, Doroty, Felusia, Piszczela i Henryka zapewniło mi ogrom uśmiechu oraz wzruszenia, a moja wyobraźnia podczas lektury tej książki działała na pełnych obrotach kreując w głowie obraz nietuzinkowego miejsca, jakim jest Urząd Przeżytych.
https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
"(...) Góra jest bardzo podobna do tego, co skrywał Dół".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakie kontynuacje mogłyby powstawać częściej. Kontynuacje zaspokajające niedosyt pierwszej części, rozwijające ukazane uniwersum i kładące nacisk na kreacje pierwszoplanowych bohaterów. Zdecydowanie, w przypadku "Stażysty", klątwa drugiego tomu nie ma racji bytu, a to oznacza wciągającą lekturę pełną fabularnych...
Polecam. Bohaterowie ciekawi, zwroty akcji bardzo nieprzewidywalne. Chciałoby się trzeciego tomu :)
Polecam. Bohaterowie ciekawi, zwroty akcji bardzo nieprzewidywalne. Chciałoby się trzeciego tomu :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze napisana kontynuacja. Zwarta akcja, bez przestojów, dobrze skonstruowane zakończenie. Podoba mi się staranność z jaką Marcin podchodzi do wszystkich bohaterów, których wprowadza do książki. Nikt nie jest potraktowany po macoszemu i każdy ma trochę więcej niż swoje pięć minut. Każdy bohater ma swoją ważną rolę do odegrania. Wydaje mi się, że powieść ma duży potencjał do tego, żeby napisać coś jeszcze w tym uniwersum. Drzwi do kontynuowania opowieści o tym świecie pozostają szeroko otwarte i wydaje mi się, że można by się pokusić o napisanie czegoś jeszcze z tymi samymi bądź nawet nowymi bohaterami.
Bardzo dobrze napisana kontynuacja. Zwarta akcja, bez przestojów, dobrze skonstruowane zakończenie. Podoba mi się staranność z jaką Marcin podchodzi do wszystkich bohaterów, których wprowadza do książki. Nikt nie jest potraktowany po macoszemu i każdy ma trochę więcej niż swoje pięć minut. Każdy bohater ma swoją ważną rolę do odegrania. Wydaje mi się, że powieść ma duży...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to