„Śmierć na Nilu” – kultowe kryminały Agathy Christie i sztuka adaptowania zbrodni
Agatha Christie to jedno z najbardziej znanych nazwisk w historii literatury. Brytyjska powieściopisarka, królowa kryminału, w dalszym ciągu oddziałuje na kulturę popularną. Premiera „Śmierci na Nilu”, najnowszego filmu na bazie twórczości Christie, jest dobrą okazją, aby przyjrzeć się dziedzictwu słynnej twórczyni. Zwłaszcza że w jej książkach zapisano niezwykłe sekrety, a po fabuły stworzone przez mistrzynię chętnie sięgają artyści ze świata filmu, seriali czy komiksów.
Pierwsza dama światowego kryminału – Agatha Christie
Agatha Christie była – a właściwie w dalszym ciągu pozostaje – prawdziwą królową opowieści ze świata zbrodni. Posiadała analityczny, ostry niczym brzytwa umysł. Siła jej osobowości była zwielokrotniona przez typowo brytyjskie, ironiczne i kąśliwe poczucie humoru. Mimo że od śmierci słynnej powieściopisarki minęły już ponad cztery dekady, ślady jej obecności są dziś ciągle widoczne. Bynajmniej nie ma tutaj mowy o mistyfikacji. Agatha Christie stworzyła zresztą mnóstwo fascynujących powieści detektywistycznych, w których liczyła się elegancka formuła zbrodni, jak również nieoczywiste rozwiązania.
Różne oblicza morderstw i tajemnice zbrodni – najlepsze kryminały Christie
Całkiem niedawno, bo w 2020 roku przypadła setna rocznica publikacji pierwszej powieści Agathy Christie. „Tajemnicza historia w Styles” to intrygujące zaproszenie do angielskiej posiadłości, w której panują rodzinne niesnaski, a skandale są na porządku dziennym. Jest też spalony testament i śmierć. Zatrucie właścicielki rezydencji Styles Court było pierwszą sprawą prowadzoną przez Herkulesa Poirot. Od tej pory urodzony w Belgii detektyw pojawiał się jeszcze w ponad 30 książkach autorki. W zestawie najgłośniejszych należy z całą pewnością zapisać „Morderstwo w Orient Expressie”, a także „I nie było już nikogo”. Ale to tylko niewielka część dorobku mistrzyni kryminałów.
Christie potrafiła opracować fascynującą formułę, w której zbrodnia przybiera formułę szalonej wyliczanki, jak chociażby za sprawą wspomnianej książki „I nie było już nikogo”. Brytyjska powieściopisarka dała się również poznać jako specjalistka od wytwarzania sugestywnej aury grozy, szczególnego napięcia, o czym niech świadczy „Wigilia Wszystkich Świętych”. Poirot musiał się zresztą mierzyć z niekonwencjonalnymi sprawami – „Wielka czwórka”, „Zagadka Błękitnego Ekspresu” czy „Samotny dom” to kolejne, niemniej interesujące sprawy w detektywistycznym księgozbiorze.
Niezwykle kunsztownie opracowane jest również „Morderstwo w Boże Narodzenie”. Bo gdy senior rodu Simeon Lee zaprasza do swej rezydencji najbliższych krewnych, to stosunkowo szybko okazuje się, że cała uroczystość będzie mieć bardzo nietypowy charakter. W złowrogiej atmosferze liczy się pragnienie zdobycia spadku, wzajemne animozje, ukryte żądze. Kulminacją jest zaś naturalnie zabójstwo ekscentrycznego bogacza. To zresztą jedna z wielu spraw, która w dalszym ciągu fascynuje – nawet kilka dekad od światowej premiery. Nic dziwnego, że dziedzictwo Christie jest rozwijane o coraz to nową formułę. Choćby za sprawą komiksów.
Opowieści graficzne na bazie pomysłów mistrzyni zbrodni
Swoją pierwszą powieść, „Tajemniczą historię w Styles”, Agatha Christie napisała w 1916 roku, co ciekawe, tak naprawdę z nudów i aby wygrać zakład z siostrą o to, że potrafi napisać książkę detektywistyczną. Udało się – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Pisząc powieści, autorka wykorzystywała doświadczenia z pracy w aptece (trucizny!) oraz ze swoich licznych podróży („Morderstwo w Orient Expressie”, „Śmierć na Nilu”, „Morderstwo w Mezopotamii”). Do najważniejszych dzieł mistrzyni nawiązują chociażby twórcy komiksów. „Morderstwo w Orient Expressie”, „Noc w bibliotece” oraz „Tajemniczy przeciwnik” to tylko kilka wybranych tomów z kolekcji komiksowych adaptacji dzieł Christie.
Twórcy specjalizujący się w tworzeniu opowieści graficznych potrafią oddać moc literackiej formuły. Istotny jest styl, sposób prowadzenia narracji, określanie intrygi, jak również wizualna strona. Niezwykle udanym komiksem jest chociażby „Śmierć na Nilu”, w którym Herkules Poirot musiał rozwiązać zagadkę tajemniczego morderstwa, do którego doszło na statku odbywającym wycieczkę po najdłuższej rzece świata. Kryminał Christie stał się zresztą ostatnio podstawą pełnometrażowego filmu. Jak wypada najnowsza ekranizacja stworzona w Hollywood?
„Śmierć na Nilu”, czyli kolejna wizja przygód Herkulesa Poirot
Po sukcesie „Morderstwa w Orient Expressie” pięciokrotnie nominowany do Oscara Kenneth Branagh postanowił zekranizować kolejny kryminał Agathy Christie. Czerpiąc z doświadczeń przy realizacji poprzedniego przeboju, również do „Śmierci na Nilu” zaangażował gwiazdorską obsadę, w której skład weszli: Tom Bateman, Annette Bening, Russell Brand, Ali Fazal, Dawn French, Gal Gadot, Armie Hammer, Rose Leslie, Emma Mackey, Sophie Okonedo, Jennifer Saunders oraz Letitia Wright. W rolę niezawodnego Herkulesa Poirot wcielił się natomiast ponownie Branagh, występując tym samym w podwójnej roli: reżysera i aktora pierwszoplanowego. I podobnie jak stało się poprzednim razem, Branagh udowodnił, że znalazł odpowiedni sposób, aby oddać ducha twórczości Agathy Christie, a jednocześnie wpisać się w standardy rozrywkowe, których oczekuje się dzisiaj po wysokobudżetowych produkcjach.
Zbrodnia przerywa sielankę, Agatha Christie na wielkim ekranie
„Śmierć na Nilu” to zmysłowa, wielowątkowa i fascynująco zrealizowana opowieść, w której miłość łączy się ze śmiercią, zbrodnia z odkupieniem, a winy z przebaczeniem. Choć początkowo nic nie zwiastuje niebezpieczeństwa, jakie będzie nieść ze sobą rejs po afrykańskiej rzece. Uczestnicy sielskiego miesiąca miodowego Linnet (Gal Gadot) i Simona (Armie Hammer) zwiedzają razem z młodą parą fascynujące zakątki Egiptu. Niestety, atmosferę psuje podążająca ich tropem była kochanka mężczyzny – Jacqueline (Emma Mackey). Aby jej umknąć, małżonkowie wraz z gośćmi przenoszą na luksusowy statek płynący po tytułowym Nilu. Podróż poślubna zostaje przerwana przez zbrodnię. Na pokładzie znajduje się jednak Poirot, który musi rozwiązać sprawę, a zamieszany może być w nią tak naprawdę każdy.
Erotyczne napięcie, zbrodnicze namiętności i sekrety, czyli „Śmierć na Nilu”
Przepych, luksus, romans i morderstwo na rzece pośrodku pustyni. „Śmierć na Nilu” to kryminał pełen namiętności i – w wydaniu filmowym – pulsujący seksem, z powodu którego ludzie tracą głowy. Twórcy postanowili zresztą na aspekt napięcia, czasami balansując na granicę przesady. Choć w tym szaleństwie jest metoda. „Żądza zaspokojenia fizycznego staje się tak niebezpieczna, że ociera się o zbrodnię” – twierdzi Kenneth Branagh, reżyser widowiska i ekranowy Herkules Poirot. Pasażerowie są uwięzieni w klaustrofobicznej przestrzeni statku, na którym goszczą jednocześnie miłość i śmierć. To wybuchowa mieszanka, która sprawia, że jest gorąco nie tylko ze względu na klimat Egiptu. Ale temperatura też gra swoją rolę. Jak dodaje Branagh:
Chcieliśmy, aby widzowie pocili się wraz z nimi, ale jednocześnie, żeby chcieli być wśród nich, żeby chcieli czuć tę potrzebę, pasję, żądzę, apetyt, rozkosz, zachwyt, chęć pochłonięcia drugiej osoby. To niekoniecznie dobre, ale może być niewiarygodnie podniecające.
W związku z tym adaptacja powieści kryminalnej skręciła w stronę romansu i zazdrości, z których mogła obficie czerpać, bo doskonale rymują się one ze zbrodnią.
Fabularne sekrety, elegancka form i szczególna narracja
„Śmierć na Nilu” to zrealizowany z rozmachem spektakl, w którym znaleźć można najważniejsze motywy wykreowane przez Christie. Warto jednak zwrócić uwagę, że wizja mistrzyni została nieco zmodyfikowana na potrzeby współczesnego formatu rozrywkowego. Uwspółcześnienie zarówno wyglądu, jak i modyfikacje scenariuszowe sprawiają, że „Śmierć na Nilu” zyskuje nową dynamikę i nabiera nowych znaczeń. Można powiedzieć, że filmowcy spekulują, co i jak Agatha Christie napisałaby dzisiaj, gdyby mogła. Twórcy pogłębili kwestię społecznych podziałów, rasowych różnic, kulturowej tożsamości, ale także uniwersalnych prawd o emocjach i charakterze osobowości. Jak tłumaczy scenarzysta Michael Green:
Uparcie powracaliśmy do namiętności i miłości, zgłębiając te uczucia tak, aby każda z naszych postaci odniosła się do nich. W przypadku powieści Agathy Christie dobrze sprawdzającym się zabiegiem jest wprowadzenie na obrzeża głównego wątku ciekawych osób niewchodzących w krąg podejrzeń. Dlatego skorygowaliśmy nieco scenariusz, zwiększając znaczenie jednych postaci kosztem innych tak, aby stały się one bardziej filmowe, ponieważ każda z nich musi mieć potencjalny motyw i możliwość dokonania zbrodni.
Film, który spodoba się nie tylko fanom twórczości Agathy Christie
„Śmierć na Nilu” jest historią pełną różnych warstwy znaczeń, intrygująco zawiązanej akcji, to też kalejdoskop intrygujących postaci. A także skomplikowana sieć powiązań między nimi i konfliktów charakterów, z których wynika masa potencjalnych motywów zbrodni oraz zwrotów akcji. Choć minęło już ponad sto lat od jej literackiego debiutu, Agatha Christie wciąż zachwyca. To właśnie dlatego najwięksi wciąż chcą adaptować jej dzieła i nie mają problemów z przekonaniem do tych projektów najbardziej rozchwytywanych gwiazd. Warto wracać do książkowych pierwowzorów, warto odkrywać komiksową formułę, jak również poznawać coraz to nowe wersje zapisane na filmowej taśmie.
komentarze [8]
Byłam w poniedziałek w kinie i tym, czego przede wszystkim mi zabrakło, była akcja. Film bardzo rozbudowany, a sam moment dochodzenia i rozwiązania zagadki - stosunkowo krótki w porównaniu do całości.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam