-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać327 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
Wolę, żeby to kobiety objaśniały mi świat. Kilka książek o kobiecej perspektywie
Oczywiście jest wysoce prawdopodobne, że publicystyka pisana przez kobiety i o kobietach bardziej zainteresuje właśnie kobiety. Ale ponieważ my, kobiety czytamy także autorów mężczyzn, to może już czas, by i mężczyźni-czytelnicy poznali kobiecy ogląd świata.
Joel Muniz
- A Ty czym się zajmujesz? - mężczyzna zagadał do kobiety. Właśnie kończyło się przyjęcie u niego w domu, intelektualiści zaczęli wychodzić. Ona odpowiada, nad czym ostatnio pracowała. Albo raczej próbuje odpowiadać, bo on jej przerywa. No ale jakże by nie! On musi to powiedzieć już, teraz! Bo on właśnie czytał książkę o tym, czym ona się zajmuje. Świetną książkę! No i czy ona to już czytała?
Wtedy spokojnie wtrąca się koleżanka naszej bohaterki: - To ona napisała tę książkę.
Powtarza zdanie dwa razy, trzy, cztery… Do faceta nic nie dochodzi. Bo on wciąż peroruje. Jest swoim przemówieniem tak zachwycony, że nic do niego nie trafia.
Mansplaining
Tak mniej więcej zaczyna się pierwszy esej w przełomowej książce Rebekki Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat”. Stara metoda wykładowców świetnie sprawdza się też w piśmie - zacznij od dobrej anegdoty. A ta jest wszak przepyszna. Chyba każda kobieta, która czytała ten nieduży zbiór esejów Solnit, przy lekturze początkowej scenki kiwała głową z uśmiechem politowania. Znajdujemy się bowiem tysiące, jeśli nie miliony razy w życiu w sytuacjach, gdy mężczyzna objaśnia nam świat. Przekonany, że wie lepiej. Oczywiście - jak przytomnie zauważa Solnit - każda z nas zna też facetów, którzy się tak nie zachowują. Jednak amerykańska historyczka w tej anegdocie z własnego życia uchwyciła zjawisko, które współcześnie określamy już jako mansplaining, właśnie dzięki tytułowi jej eseju. Opowiadają nam więc mężczyźni o świecie, którego my, kobiety kompletnie nie znamy, nie rozumiemy, nie ogarniamy. Opowiadają nam z wyraźną wyższością, besserwisserstwem, znawstwem.
Tymczasem nasz, kobiecy świat - także w książkach - jest inny. Albo nawet jeśli nie inny, lecz taki sam, to uwypuklamy w nim i dostrzegamy inne zjawiska.
Wystarczy dalej czytać eseje Solnit, by zobaczyć, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych gwałci się kobietę co 9 sekund (!). A ile jest na świecie miejsc, w których kobiety mają jeszcze mniej poważania niż w USA lub w których kobiece ciało mężczyźni traktują jak swoją własność? Idźmy dalej: ile jest na świecie miejsc, w których mężczyźni traktują kobiety jak bokserzy worki treningowe? Obawiam się, że można wyliczać bez końca.
Niewidzialne
Znakomitym przykładem takich wyliczeń i dostrzegania zjawisk, które zdają się niedostrzegalne, jest publikacja Caroline Criado Perez „Niewidzialne kobiety”. To książka w przerażający wręcz sposób globalna. Od danych i przykładów z Wielkiej Brytanii, skąd pochodzi autorka, poprzez Bliski i Daleki Wschód, Amerykę Łacińską i Południową, Europę, Afrykę… Wychodzi na to, że - paradoksalnie! - jedynym kontynentem, na którym kobiety nie są niewidzialne, pozostaje Antarktyda, a więc miejsce, w którym kobiet jest tyle, co kot napłakał.
Choć kto to wie na pewno, skoro są tam stacje badawcze, a z kolei o upokorzeniach kobiet w szeroko pojętym świecie naukowym u Criado Perez jest cały rozdział… Albo jeśli nawet nie o upokorzeniach, to o totalnym braku dostosowania możliwości zrobienia kariery naukowej i rozwijania się w interesujących nas dziedzinach wiedzy do innych ról, choćby matek małych niesamodzielnych dzieci czy córek starzejących się i schorowanych rodziców. Uczelniane machiny rzadko dają możliwość pogodzenia naukowczyniom kilku życiowych ról; w niejednym kraju mechanizmy awansu dostosowane są do mężczyzn, dla których praca zawodowa jest w życiu często jeśli nie jedynym, to i tak najważniejszym zajęciem.
To się naturalnie zmienia, zwłaszcza w najbliższym nam świecie, ograniczonym praktycznie do Europy i zachodnich wartości. Ale nie zmienia się aż tak, byśmy nie zdawały sobie sprawy, że choćby praca pielęgnacyjno-opiekuńcza wokół seniorów czy osób z niepełnosprawnościami spoczywa właściwie wyłącznie na barkach kobiet. I to w dodatku w skali globalnej. Ba! Niejeden system pomocy społecznej, nawet w najbardziej rozwiniętych krajach Zachodu, załamałby się z dnia na dzień, gdyby któregoś ranka wszystkie kobiety w tym kraju postanowiły zrobić sobie urlop. Choć dzień urlopu. Uwierzcie - chaos byłby nie do ogarnięcia.
Ale tego wszystkiego bardzo często nie widać. Mężczyźni nie zdają sobie nieraz sprawy z tego, że ich świat zbudowany na kobietach kręci się wokół facetów, jakby byli słońcem niczym Ludwik XIV na tronie Francji. I tu przykład o sile petardy znów z książki Criado Perez. Oto kraina w Himalajach, trzęsienie ziemi. Trzeba potem odbudować domy i mieszkania. Zabiera się za to grupa architektów. Mężczyzn. Efekt? Postawiono kilkadziesiąt budynków, a w żadnym z nich nie było kuchni. Nie, to nie żart. I nie historia sprzed wieków, lecz sprzed kilku lat. Projektu odbudowy nie konsultowano z kobietami. Po prostu. A z męskiego punktu widzenia - obiad na stole zawsze był. Gdzie powstał i kto go zrobił? Nie wiem, wysoki sądzie.
Książka „Niewidzialne kobiety” ma też fenomenalnie ciekawy podtytuł: „Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn”. I nie jest on pustą obietnicą - Criado Perez pokazuje zbiory big data, dzięki znajomości których świat już dziś z jednego kroju moglibyśmy zacząć przykrawać na inną miarę. Gdybyśmy tylko chcieli.

#MeToo
Z kwestią chcenia i dążeniem do zmiany kojarzy mi się z kolei następna świetna książka o kobietach, którą czytałam w minionym roku. I tak - znów pełna kobiecych opowieści i kobiecej narracji, tym razem o pracy zdobywanej przez łóżko, o próbach ucieczki od obleśnych mężczyzn i wielkiej globalnej akcji #MeToo. Która - dodajmy - w ogóle nie miałaby miejsca, gdyby nie miesiące mrówczej dziennikarskiej roboty dwóch amerykańskich dziennikarek „New York Times” Jodi Kantor i Megan Twohey.
„Powiedziała. Śledztwo, które zdemaskowało Harveya Weinsteina i zapoczątkowało ruch #MeToo” jest lekturą porażającą. Nie tylko wtedy, gdy widzimy, jak dziennikarki wraz z redaktorką opiekującą się ich projektem, dzień w dzień, niemal bez przerwy pracują nad odkryciem machlojek znanego producenta filmowego, ale też wszędzie tam, gdzie do gry wkraczają reprezentujący go prawnicy i - nie do wiary, a jednak (!) - prawniczki. „Powiedziała” jest książką o świecie obleśnych mężczyzn, którym wydaje się, że wszystko im wolno, i o tym, że gdy kobiety odważą się mówić solidarnie razem o tej paskudnej przestrzeni, to pojawia się poważna szansa, by z tym złym męskim światem wreszcie skończyć. By skończyło się to, że mężczyźni objaśniają nam świat (swój świat, jaki by nie był) i rządzące nim mechanizmy. Niejedna bowiem książka czy film pokazują, że świat opowiadany i urządzany bardziej przez kobiety niż facetów mógłby wyglądać inaczej.
Tak właśnie jest z krótką historią ruchu #MeToo, której zresztą Kantor i Twohey bacznie się przyglądają na kartach swojej książki. Wydaje się też, że USA - a może nawet szerzej, świat zachodnich demokracji - wykonał olbrzymi krok naprzód od jednego z esejów Rebekki Solnit o aferze seksualnej ówczesnego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominika Strauss-Kahna do afery Harveya Weinsteina. Choć oba te wydarzenia dzieli zaledwie kilka lat, to w naszej zbiorowej świadomości dokonał się niemal przełom w traktowaniu tego, co mówią kobiety o wykorzystywaniu seksualnym w pracy.
Naturalnie musimy zdawać sobie sprawę, że to na razie wyrwa w Europie i USA, ale - znów - tylko od nas zależy jak duży będzie ten wyłom i dokąd jeszcze sięgnie.
Szok
Żeby jednak nie było, że kobiety piszą jedynie o kobietach i o kobiecych problemach, sięgnę jeszcze do intelektualnej potęgi - Naomi Klein. To jedna z tych autorek, która każdą swoją publikacją udowadnia, jak interesujący jest kobiecy punkt widzenia i jak bardzo kobiece patrzenie na zjawiska rozszerza perspektywę.
Poznaliśmy tę autorkę w Polsce jakieś 20 lat temu dzięki jej bestsellerowi „No logo” o tym, jak bezmyślnie obrendowaliśmy świat wokół nas, jak powpuszczaliśmy marki w najrozmaitsze przestrzenie. I po co? Do dziś rozdział o otwartości świata edukacji na wszechpotężne logo mam chyba cały czas z tyłu głowy, bo ilekroć wchodzę na jakąś uczelnię i widzę a to bankomat (z logo banku), a to ławkę z gniazdami USB (z logo operatora), a to automat z kawą (z logo kawy), to ciarki przechodzą mi po plecach. I nieprzerwanie zdumiewają mnie ludzie, którzy obnoszą na sobie logotypy różnych marek niczym słupy reklamowe: buty, bluzy, koszulki… Często wytwarzane w jakimś azjatyckim kraju w warunkach urągających jakiejkolwiek przyzwoitości. A to wszak tylko wierzchołek góry lodowej. „No logo” naprawdę jest lekturą, która szerzej otwiera oczy.
Jeszcze szerzej otwiera je „Doktryna szoku”, kolejna książka Naomi Klein. Zwłaszcza dla nas, w Polsce, musi to być książka naprawdę szokująca. Przemiany społeczno-ekonomiczne w naszym kraju po 1989 roku pokazuje w sposób skrajnie inny niż opowiadano nam to przez lata w oficjalnych narracjach. Klein pokazuje też, jak neoliberalne ekipy ekonomistów z USA „pomagały” w transformacji m.in. w Chile w latach 70. czy w Rosji w latach 90. Wszystko to jest porażające, wszystko prezentuje doktrynę niczym z filmu „Wall Street”, skróconą do maksymy wypowiadanej przez Gordona Gekko - „Chciwość jest dobra”. Otóż nie jest - mówi nam wprost Naomi Klein w „Doktrynie szoku”.
Z kolei w „To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat” publicystka pokazuje mechanizmy, jakie doprowadziły do obecnej globalnej katastrofy klimatycznej.
Oczywiście wszystkie te trzy książki można wrzucić do worka opisanego etykietą np. „lewacka narracja”, ale ja kompletnie się z tym nie zgadzam. Dla mnie książki Klein poszerzają horyzonty, zmuszają nas do innego, nieoczywistego patrzenia na ważne zjawiska społeczne i działania polityków. Wreszcie są takim punktem widzenia, który określam jako głęboko humanistyczny i który dla mnie charakteryzuje publicystykę tworzoną przez kobiety. To punkt widzenia, który zawsze pozwala dostrzec drugiego człowieka, a nie tylko tabele w exelu. Który - niczym u Solnit, w „Nadziei w mroku” - w dzisiejszych beznadziejnych sytuacjach, totalnie bez wyjścia dostrzega jednak światełko w tunelu i sens podążania ku tej jasności.
I właśnie dlatego warto czytać kobiety. I wczytać się w to, jak one objaśniają nam świat.
PS. Podczas pisania tego artykułu, niejako przy okazji czy też mimochodem, zrobiłam obiad oraz pranie, doglądając tracącego pamięć seniora. Nie, to nie są supermoce. To bycie kobietą w pigułce w XXI wieku.
komentarze [75]
Jeżeli wszyscy nagle zaczynają wyznawać jakiś pogląd - nieważne, czego by on dotyczył: antykoncepcji, początku świata czy praw równości płci dla afrykańskich słoni, to nigdy do nich nie przyłączaj, bo stracisz duszę.
Jeżeli wszyscy nagle zaczynają wyznawać jakiś pogląd - nieważne, czego by on dotyczył: antykoncepcji, początku świata czy praw równości płci dla afrykańskich słoni, to nigdy do nich nie przyłączaj, bo stracisz duszę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie będę wchodzić w dyskusje, ale często (jak nie najczęściej) to Mama, a więc kobieta, jest pierwszą osobą która objaśnia nam świat :)
Nie będę wchodzić w dyskusje, ale często (jak nie najczęściej) to Mama, a więc kobieta, jest pierwszą osobą która objaśnia nam świat :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamFajna dyskusja :). Napisz tylko parę słów o "kobiecej perspektywie" i zaraz odezwie się kilku facetów, żeby wyjaśnić, jak to NAPRAWDĘ się rzeczy mają. I poszlochać nad potworną dyskryminacją, bo ktoś napisał parę książek nie pieszczących męskiego ego.
Fajna dyskusja :). Napisz tylko parę słów o "kobiecej perspektywie" i zaraz odezwie się kilku facetów, żeby wyjaśnić, jak to NAPRAWDĘ się rzeczy mają. I poszlochać nad potworną dyskryminacją, bo ktoś napisał parę książek nie pieszczących męskiego ego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Przecież od początku nie chodziło o żadną dyskusję ale o wywołanie gównoburzy, żeby później płakać nad losem biednych kobiet, czyż nie? :)
Słabe, niskie i płaskie. Podobnie zresztą jak wasze wypowiedzi.
Rozumiem wasze zdziwienie. Do tej pory nikt nie wchodził w polemiki, albo nie miał ochoty. A tu się odzywają, co więcej mają własne zdanie (no co za skandal, jakże to może być!) i co z takim fantem zrobić?
Proszę się przyzwyczajać. Zmiana paradygmatu lub próba tego skutkuje zmianą myślenia w innych grupach. To elementarne!
Przecież od początku nie chodziło o żadną dyskusję ale o wywołanie gównoburzy, żeby później płakać nad losem biednych kobiet, czyż nie? :)
Słabe, niskie i płaskie. Podobnie zresztą jak wasze wypowiedzi.
Rozumiem wasze zdziwienie. Do tej pory nikt nie wchodził w polemiki, albo nie miał ochoty. A tu się odzywają, co więcej mają własne zdanie (no co za skandal, jakże to może...
@Pawello. Hello, zbliża się 8 marca, dzień kobiet. Czy wtedy i tak wszystko musi dotyczyć mężczyzn, bo inaczej czujecie się niepewnie?
@Pawello. Hello, zbliża się 8 marca, dzień kobiet. Czy wtedy i tak wszystko musi dotyczyć mężczyzn, bo inaczej czujecie się niepewnie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzyli, wnosząc z dyskusji, wystarczy żeby facet tylko otworzył gębę i to już jest mansplaining? Moje biedne, urażone ego i toksyczna męskość chyba tego nie wytrzymają. Jako odtrutkę trzeba będzie zaaplikować sobie oczyszczający seans wypowiedzi Sylwii Spurek dotyczący mansplainingu, manspreadingu i innych palących kwestii współczesnej myśli rewolucyjnej, wróć - feministycznej.
Czyli, wnosząc z dyskusji, wystarczy żeby facet tylko otworzył gębę i to już jest mansplaining? Moje biedne, urażone ego i toksyczna męskość chyba tego nie wytrzymają. Jako odtrutkę trzeba będzie zaaplikować sobie oczyszczający seans wypowiedzi Sylwii Spurek dotyczący mansplainingu, manspreadingu i innych palących kwestii współczesnej myśli rewolucyjnej, wróć - feministycznej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Armand_Duval Przyszedłeś tu z już udowodnioną przed lustrem tezą. W zasadzie sam już dla siebie zamknąłeś dyskusję, zanim na dobre się rozpoczęła...
@Armand_Duval Przyszedłeś tu z już udowodnioną przed lustrem tezą. W zasadzie sam już dla siebie zamknąłeś dyskusję, zanim na dobre się rozpoczęła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam wrażenie, że samiec polski usilnie dąży do tego, aby kobiece sprawy poruszano na łamach "kobiecych portali", a "lubimyczytac.pl" z racji swojej egalitarności nie interesowało się problemami dotyczącymi, bagatela połowy społeczeństwa. Pytanie, kto tu tkwi w bańce, o której tak nieprzekonująco mówi.
Mam wrażenie, że samiec polski usilnie dąży do tego, aby kobiece sprawy poruszano na łamach "kobiecych portali", a "lubimyczytac.pl" z racji swojej egalitarności nie interesowało się problemami dotyczącymi, bagatela połowy społeczeństwa. Pytanie, kto tu tkwi w bańce, o której tak nieprzekonująco mówi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Magdalena a widzisz by wszędzie wciskały się "męskie sprawy"? Na przykład tutaj na LC. Może wskaż jakiś artykuł, który tutaj opublikowano a wiąże się z "męską perspektywą" czy "męskimi sprawami"? A może policzmy ile jest takich na korzyść kobiet a mężczyzn? Czyżby "z racji swojej egalitarności nie interesowało się problemami dotyczącymi, bagatela połowy społeczeństwa"????
Już pękasz sięgając po epitety typu "polski samiec" :) Czy ktoś Ciebie określił jakimś epitetem? Nie? Oh!
Magdalena a widzisz by wszędzie wciskały się "męskie sprawy"? Na przykład tutaj na LC. Może wskaż jakiś artykuł, który tutaj opublikowano a wiąże się z "męską perspektywą" czy "męskimi sprawami"? A może policzmy ile jest takich na korzyść kobiet a mężczyzn? Czyżby "z racji swojej egalitarności nie interesowało się problemami dotyczącymi, bagatela połowy społeczeństwa"????
...
@sulibrat. Pamiętaj, że zawsze możesz to zrobić. Jesteś oczytany, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś zaprezentował męski punkt widzenia. Możesz nawet stworzyć taką listę i złożyć administratorom ofertę współpracy. Jeżeli znasz książki traktujące o dyskryminacji mężczyzn z chęcią je przeczytam. Gwarantuję, że pod artykułem żadnej gówno burzy nie będzie, a jeśli pojawi się jakiś bezsensowny wpis z zarzutem ideologizacji, to nie omieszkam komentującemu/komentującej tego wypomnieć.
@sulibrat. Pamiętaj, że zawsze możesz to zrobić. Jesteś oczytany, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś zaprezentował męski punkt widzenia. Możesz nawet stworzyć taką listę i złożyć administratorom ofertę współpracy. Jeżeli znasz książki traktujące o dyskryminacji mężczyzn z chęcią je przeczytam. Gwarantuję, że pod artykułem żadnej gówno burzy nie będzie, a jeśli pojawi się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo ok a jaki właściwie jest sens tego wpisu? Autorka chciała przedstawić ciekawe pozycje? Ok. Ale po co do tego dorabiać ideologię, tym bardziej, że to w większości jałowe farmazony. Modne tak, sensowne - nie. Ale możemy porozmawiać i popisać o prawdziwych problemach, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Czy jest pani na to gotowa? Czy jest pani gotowa opuścić swoją strefę komfortu i bańkę informacyjną? Czy jest pani w stanie spojrzeć na sytuację bez uprzedzeń?
No ok a jaki właściwie jest sens tego wpisu? Autorka chciała przedstawić ciekawe pozycje? Ok. Ale po co do tego dorabiać ideologię, tym bardziej, że to w większości jałowe farmazony. Modne tak, sensowne - nie. Ale możemy porozmawiać i popisać o prawdziwych problemach, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Czy jest pani na to gotowa? Czy jest pani gotowa opuścić swoją strefę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW dzisiejszych czasach, wszystko co traktuje o niesprawiedliwości i dyskryminacji wobec pewnych grup zahacza o ideologię.
W dzisiejszych czasach, wszystko co traktuje o niesprawiedliwości i dyskryminacji wobec pewnych grup zahacza o ideologię.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDobrze, że zawęziłaś to do "pewnych grup". Zgadzam się. Co do nich to jest ideologia.
Dobrze, że zawęziłaś to do "pewnych grup". Zgadzam się. Co do nich to jest ideologia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pewną grupą są też kobiety? Czy jeżeli autorka postu przedstawia kobiece problemy i codzienne bolączki, to jest ideolozka?
Mniej histerii, więcej racjonalizmu i empatii.
"Pozwól o Panie żebym rozumiał innych ludzi inne języki cierpienia" - piękna modlitwa Zbigniewa Herberta. Polecam zakodować. Podobno książki tego uczą, ale widać nie wszystkich.
Pewną grupą są też kobiety? Czy jeżeli autorka postu przedstawia kobiece problemy i codzienne bolączki, to jest ideolozka?
Mniej histerii, więcej racjonalizmu i empatii.
"Pozwól o Panie żebym rozumiał innych ludzi inne języki cierpienia" - piękna modlitwa Zbigniewa Herberta. Polecam zakodować. Podobno książki tego uczą, ale widać nie wszystkich.
Pewnych czyli jakich? Bądźmy konsekwentni i odważni. Skoro pojawiają się już komentarze to starajmy się operować konkretami. Nie ma co się wstydzić swoich poglądów :)
"Mniej histerii, więcej racjonalizmu i empatii"
Pełna zgoda. Proponuję zacząć od siebie. Mam nadzieję, że w odpowiedzi nie otrzymam jakiejś metki.
Nie cierpię pustosłowia ani napuszonych słów o niczym...
Pewnych czyli jakich? Bądźmy konsekwentni i odważni. Skoro pojawiają się już komentarze to starajmy się operować konkretami. Nie ma co się wstydzić swoich poglądów :)
"Mniej histerii, więcej racjonalizmu i empatii"
Pełna zgoda. Proponuję zacząć od siebie. Mam nadzieję, że w odpowiedzi nie otrzymam jakiejś metki.
Nie cierpię pustosłowia ani napuszonych słów o niczym...
Ja tutaj widzę jedynie listę lektur, traktująca o pewnych problemach i dziki skowyt pretensji jej towarzyszący.
Czy gdyby ktoś podał listę lektur dla miłośników wędrówek po górach, to wpadłbyś w histerie, bo nie uwzględniono żadnej książki o plażowaniu nad Bałtykiem? Też byś oskarżał o "tkwienie w bańce". A może o ideologizację?
W Twoim poście nie ma żadnych konkretów. Jest histeria.
Podejrzewam, że gdyby pojawiła się lista książek dotyczącą męskich problemów, to żadnej ideologicznej gównoburzy by nie było. Wystarczy jednak stworzyć jedną listę lektur feministycznych, aby zderzyć się z murem niezrozumienia.
Pewne grupy? Temat tyczy się kobiet. Ale spoko, dam się pociągnąć za język. W Polsce, wystarczy pokazać parę szczęśliwych gejów, a już się jest ideologiem. Bo gej to powinien mieć trypra i wzbudzać obrzydzenie. Jak jest normalny i fajny, to mamy do czynienia z "lewacką propagandą". Najlepiej, w ogóle zjawisko przemilczeć, że homoseksualizm istnieje, dla rzekomego dobra dzieci, bo przecież ze zmianą orientacji jest jak z ziewaniem. I to i to zaraźliwe.
Ja tutaj widzę jedynie listę lektur, traktująca o pewnych problemach i dziki skowyt pretensji jej towarzyszący.
Czy gdyby ktoś podał listę lektur dla miłośników wędrówek po górach, to wpadłbyś w histerie, bo nie uwzględniono żadnej książki o plażowaniu nad Bałtykiem? Też byś oskarżał o "tkwienie w bańce". A może o ideologizację?
W Twoim poście nie ma żadnych konkretów....
Ale jaki skowyt? A potem się dziwicie, drogie panie, że nikt was nie traktuje poważnie. Rozumiem, że dla pani dyskusja jest tylko wtedy jak ktoś pokornie przytakuje? Ani słowem nie wspomniałem o gejach a tu już cała rozprawka razem z określeniem moich poglądów.
Dobrze, że nikt w moim poście nie dopatrzył się faszyzmu albo czegoś gorszego :> Paradne! I dziecinada - moja racja jest najmojsza.
Droga pani, te sztuczki erystyczne, które zastosowano są żenujące. A ja mam zasadę, że jeśli osoba w krótkiej dyskusji wyciąga przeciwko mnie cały arsenał to wiadomo, że nie zależy jej na żadnej dyskusji tylko na pognębieniu przeciwnika. I to też jest znakiem czasów. Albo jesteś z nami, albo wróg.
Ale jaki skowyt? A potem się dziwicie, drogie panie, że nikt was nie traktuje poważnie. Rozumiem, że dla pani dyskusja jest tylko wtedy jak ktoś pokornie przytakuje? Ani słowem nie wspomniałem o gejach a tu już cała rozprawka razem z określeniem moich poglądów.
Dobrze, że nikt w moim poście nie dopatrzył się faszyzmu albo czegoś gorszego :> Paradne! I dziecinada - moja...
Nie ma to jak odwracanie kota ogonem. Oskarżanie o dorabianie ideologii i późniejsze próby autowiktimizacji, pseudosokratejskie udawanie ignorancji oraz oskarżanie adwersarzy, że nie są poważni. To jest dopiero dziecinada.
Oczywiście, że nie nazwę Cię faszysta, bo wiem, jaką masochistyczną satysfakcję sprawia to doszukującym się wszędzie przemytu lewackich treści.
Gdybyś był merytoryczny i nie chciał przytakiwać, to wskazałbyś listę innych lektur, które traktują o temacie. Tak, to jedynie jazgoczesz, że nie pisze się o plażowaniu. Wybacz, tę erystyczną żenadę, ale to jakoś mi wpadło do mojej małej, ograniczonej, kobiecej głowy.
Cały arsenal? Strzeliłam co najwyżej z korkowego pistoletu. Z doświadczenia wiem, że z zafiksowanymi ideologicznie dyskusji nie ma, bo druga strona pragnie widzieć jedynie swoje odbicie w lustrze. Więc po co?
Nie ma to jak odwracanie kota ogonem. Oskarżanie o dorabianie ideologii i późniejsze próby autowiktimizacji, pseudosokratejskie udawanie ignorancji oraz oskarżanie adwersarzy, że nie są poważni. To jest dopiero dziecinada.
Oczywiście, że nie nazwę Cię faszysta, bo wiem, jaką masochistyczną satysfakcję sprawia to doszukującym się wszędzie przemytu lewackich treści.
Gdybyś...
@Pawello. Widzę, że najlepiej idą Ci dyskusje z lustrem. Zawsze wtedy wygrywasz, co?
@Pawello. Widzę, że najlepiej idą Ci dyskusje z lustrem. Zawsze wtedy wygrywasz, co?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pawello, widzę, że załączył się u ciebie syndrom oblężonej twierdzy. Jest bardzo dużo książek o kobietach, o kobiecej perspektywie - powstały nie bez powodu. Na przykład "Druga płeć" Simone de Beauvoir (wg LC wydaną w 1972 roku), a to nie tylko jedna z publikacji o kobietach. Przeszkadza Ci to aż tak bardzo?
Akurat zgodzę się z tym, że są i ludzie i ideologia, ale nie wiążmy tego z jednym konkretnym pojęciem, bo to się wiąże z różnymi płaszczyznami. Są fani i psychofani (których też można nazwać stanami bądź otaku, choć te słowa straciły na pierwotnym negatywnym znaczeniu, w przeciwieństwie do feminizmu, które zaczyna stawać się obelgą), są kibice i kibole, są katolicy i katole itd. Mogę wymieniać w nieskończoność.
Pawello, widzę, że załączył się u ciebie syndrom oblężonej twierdzy. Jest bardzo dużo książek o kobietach, o kobiecej perspektywie - powstały nie bez powodu. Na przykład "Druga płeć" Simone de Beauvoir (wg LC wydaną w 1972 roku), a to nie tylko jedna z publikacji o kobietach. Przeszkadza Ci to aż tak bardzo?
Akurat zgodzę się z tym, że są i ludzie i ideologia, ale nie...
Feminizm to ideologia. LGBT to ideologia. (już słyszę ten klangor... nie, nie mam nic wspólnego z pewna partią na P). Wystarczy sprawdzić definicję pojęcia "ideologia":
Ideologia – pojęcie występujące w filozofii i naukach społecznych oraz politycznych, które określa zbiory światopoglądów służących do całościowego interpretowania i przekształcania świata.
Feministek nie da się traktować poważnie. Same się ośmieszają swoimi wypowiedziami i zachowaniem. Ostatnio przy okazji różnych ruchawek mamy wysyp samokompromitującego materiału Julek. I to jest słabe bo pociągają za sobą na dno dyskusję o aborcji.
Doskonale pamiętam lata 90' kiedy w skrajnych środowiskach lewicowych dopiero rodził się feminizm. Jeszcze nie mówiło się o gender powszechnie. nikt nie słyszał o LGBT. Dzisiaj ekstrema przejęła oba tematy. Nie ma się więc co dziwić reakcjom.
Feminizm to ideologia. LGBT to ideologia. (już słyszę ten klangor... nie, nie mam nic wspólnego z pewna partią na P). Wystarczy sprawdzić definicję pojęcia "ideologia":
Ideologia – pojęcie występujące w filozofii i naukach społecznych oraz politycznych, które określa zbiory światopoglądów służących do całościowego interpretowania i przekształcania świata.
Feministek nie...
Rozsądnie mówisz, widać, że masz dużą wiedzę i popierasz to argumentami, aczkolwiek mam wrażenie że słowo "feminizm" zostało skojarzone z krzyczącymi ekstremami, podczas gdy z definicji jest to równość mająca na celu walkę z dyskryminacją obu płci. Choć z tego co wiem, coraz więcej osób zaczęło używać słowa "egalitaryzm", bo się nie kojarzy stricte z kobietami.
Jednak czy każdy patriota to osoba robiącą burdy na Marszach Niepodległości, czy każdy katolik jest z założenia ksenofobem i czy każda feministka musi z założenia atakować osoby, które nie zgadzają się z jej "postępowymi" poglądami? Skrajności są złe w każdym wypadku (nieważne czy w kontekście partii na P czy partii na R) i nie można pozwolić by ludzie utonęli w morzu ideologii, bo krzykaczy i agresorów słychać najgłośniej.
Rozsądnie mówisz, widać, że masz dużą wiedzę i popierasz to argumentami, aczkolwiek mam wrażenie że słowo "feminizm" zostało skojarzone z krzyczącymi ekstremami, podczas gdy z definicji jest to równość mająca na celu walkę z dyskryminacją obu płci. Choć z tego co wiem, coraz więcej osób zaczęło używać słowa "egalitaryzm", bo się nie kojarzy stricte z kobietami.
Jednak czy...
Liczyłem trochę na merytoryczną dyskusję, ale z drugiej strony czego się spodziewać po wpisie, który jest mocno pretekstowy i służy raczej wywołaniu zadymy niż sensownej rozmowie. Zaprezentowana lista wygląda na mocno przypadkową i oczywiście dałoby się zrobić ciekawszą. To po pierwsze. Po drugie, samo używanie pewnych pojęć (mansplaining) dyskwalifikuje rzeczową dyskusję.
Przypomina to polityczną poprawność, hejt czy fejk niusy, to wszystko są próby cenzurowania dyskusji pod płaszczykiem wzniosłych deklaracji i słów.
Polityczna poprawność to zachęta do autocenzury, podobnie jak epatowanie tzw. hejtem. Fejk niusy są wygodnym narzędziem metkowania niezależnych mediów - w domyśle: czytaj i oglądaj mainstreamowe i łykaj NASZĄ propagandę...
Po trzecie, miałem zamiar przedstawić swoją listę ciekawych pozycji pisanych z perspektywy kobiety i poruszających ważne dla nich kwestie.
Przeczytanych przeze mnie. Ale po uważnej lekturze tego, co tutaj się zadziało straciłem na to chęć. Stwierdziłem, że to strata czasu. I niestety potwierdzenie moich opinii o tzw. feministkach.
Odniosę się po kolei do pań, które mnie wywołały.
@Book_Dragoness - traktuję twoją wypowiedź jako pospolity trolling, który nic nie wnosi do dyskusji. Sorry, sama się o to prosiłaś. Nie mam problemu z 8 marca, ale widzę, że niektóre kobiety na LC (być może tzw. feministki) mają o to wielki ból wiadomo czego. Ludzie mają różne opinie i prezentują różne zdania. Trzeba się do tego przyzwyczaić zamiast klepać slogany czy ich obrażać.
@BlueSugar - w końcu coś rzeczowego :) Oczywiście, że żaden syndrom oblężonej twierdzy nie wchodzi w grę - o czym więcej napiszę kierując swoją odpowiedź do innej pani. Dodam jedynie, że stwierdziłem prosty fakt ideologizacji sporu, bez wchodzenia w sympatie i antypatie polityczne, po czym zostałem zakrzyczany i zagdakany (tak to określę niestety) oraz ładnie zametkowany. I w ten sposób działają tzw. feministki - bardzo łatwo zniechęcają do siebie zwykłych, przeciętnych zjadaczy chleba. Mnie nie przeszkadzają książki z kobiecej perspektywy. Oceniam je stawiając na fakty i sposób ich napisania. Staram się nie rozpatrywać pozycji wg swoich sympatii politycznych czy płci autora. Jest to trudne, ale nie niemożliwe. Z książek, które ostatnio przeczytałem a czytam sporo z Czarnego zainteresowała mnie "Miła robótka" - polecam.
@Magdalena - cała gama pustosłowia. Miło, że przyznałaś się do stosowania dość prymitywnych zresztą sztuczek socjotechnicznych i że wcale nie zależy ci na dyskusji. Można było się tego domyślić. I to nie ja odwracam kota ogonem, lecz właśnie ty. Skoro bawimy się w mądre słowa i internetowe diagnozy napiszę tak: mizoandria, syndrom oblężonej twierdzy (tak, właśnie tutaj!), kompleksy i pogarda oraz nienawiść, co doskonale widać po twoim sformułowaniu o samcu. Jeśli ktoś uważa, że z samego faktu posiadania macicy należy mu się wszystko, a na pewno więcej niż innym, to grubo się myli. Nic nikomu się nie należy, a tym bardziej żadne specjalne traktowanie, na które ktoś po prostu nie zasłużył. I tak jak powstały ruchy dbające o interesy własnej płci, żeńskiej, tak samo powstaną ruchy dbające o interesy płci męskiej, z oczywistą szkodą dla kobiet. I co wtedy napiszecie, że biały, samiec katolik niszczy wasze mądre konstrukty? Od początku starałem się unikać metkowania i odwoływania do poglądów, ale jeśli ktoś w tak pogardliwy sposób określa innych, to mojej zgody na to nie ma i będę to piętnował!
Korzystając z okazji życzę wszystkim czytelniczkom, dla których samiec nie jest wrogiem, wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń.
Liczyłem trochę na merytoryczną dyskusję, ale z drugiej strony czego się spodziewać po wpisie, który jest mocno pretekstowy i służy raczej wywołaniu zadymy niż sensownej rozmowie. Zaprezentowana lista wygląda na mocno przypadkową i oczywiście dałoby się zrobić ciekawszą. To po pierwsze. Po drugie, samo używanie pewnych pojęć (mansplaining) dyskwalifikuje rzeczową dyskusję.
...
@BlueSugar to nie do końca kwestia skojarzenia tylko zawłaszczenia etykiety "feminizm" przez ekstrema. Podobnie, zresztą jest w przypadku etykiety "LGBT". Na początku lat 90' feminizm zaczął być mocno akcentowany w środowisku skrajnej lewicy. Miały swoje głosy w zinach "Wiedźma", "Dyskryminacja", "Modliszka". Tematy feministyczne pojawiały się również w zinie "Pasażer".
https://www.docdroid.net/dJ1kEon/wiedzma-pdf
Od kilku lat radykalizuje się język i żądania ruchu feministycznego. Bardzo wiele wątków jest po prostu importowanych z USA. Pomagają w tym media bo radykalne akcje są o wiele bardziej "interesujące". Poza tym media społecznościowe w których wypowiadają się radykalne osoby utożsamiające się z feminizmem. To wszystko spowodowało przewartościowanie pojęcia feminizm.
Wystarczy sprawdzić jak zmieniały się postulaty Porozumienia Kobiet 8 Marca, Kongresu Kobiet i ostatecznie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Warto też porównać sposoby działania.
Pierwsze hasło Manify z 2000: "Demokracja bez kobiet to pół demokracji"
Hasło z 2019: "To my jesteśmy rewolucją. Dość litości dla przemocowych gości"
Czy widać różnicę?
@BlueSugar to nie do końca kwestia skojarzenia tylko zawłaszczenia etykiety "feminizm" przez ekstrema. Podobnie, zresztą jest w przypadku etykiety "LGBT". Na początku lat 90' feminizm zaczął być mocno akcentowany w środowisku skrajnej lewicy. Miały swoje głosy w zinach "Wiedźma", "Dyskryminacja", "Modliszka". Tematy feministyczne pojawiały się również w zinie "Pasażer".
...
@Pawello.
* Nie liczyłeś na żadną merytoryczną dyskusję, bo wkroczyłeś z ze swoją przygotowaną tezą tyczącą się ideologizacji. Dopiero teraz, po uderzeniu w stół piszesz, że "lista jest przypadkowa i można było oczywiście zrobić ciekawszą".
* Określenie "polityczna poprawność" jest jeszcze bardziej jałowe i mętne niż przypisywany nam słowotok. Zauważyłam, że współcześnie umieszczenie w filmie czarnoskórego protagonisty jest "polityczną poprawnością", tudzież bystrej kobiety szachistki. Oskarżenie o bycie poprawnym politycznym zarzuca się każdemu, kto sprzeciwia się wyrażaniu opinii dyskryminujących i piętnujących, mogących kogoś najzwyczajniej w świecie ranić, czyt. zwykłym, przyzwoitym ludziom, którzy wolą określać homoseksualistę gejem, a nie "pedałem".
* "I niestety potwierdzenie moich opinii o tzw. feministkach". - oskarżasz mnie o pogardę, ale jednocześnie sam przychodzisz z określonym, pełnym uprzedzeń, pogardliwym stosunkiem do wymienionej grupy. Będziesz szukał każdego wytrychu by potwierdzić swoje wypracowane tezy. Tu nie ma żadnego miejsca na dyskusję, bo nie jesteś gotowy na przezwyciężenie dysonansu poznawczego.
* Fejk newsy są wytworem każdej strony politycznego sporu, proszę nie zapominać.
* Z chęcią podyskutowałabym z otwartą głową, ale jak już wcześniej wspomniałam masz już wszystko "przygotowane". Szukasz tu jedynie odpowiednich farb do pomalowania domu pełnego stereotypów. Nie cierpię na mizoandrię, lubię ludzi bez względu na ich płeć. Sformułowanie "samiec" jest tak samo neutralne jak "macica". "Jeśli ktoś uważa, że z samego faktu posiadania macicy należy mu się wszystko, a na pewno więcej niż innym, to grubo się myli." - jestem bardzo ciekawa, czym jest to mityczne, jałowe "wszystko". Przypominam, że postulaty Strajku Kobiet obejmują chociażby grupę niepełnosprawnych i osób z zaburzeniami psychicznymi (czyt. tzw. "wykluczonych"). Postulat świeckiego państwa, bez ingerencji religijnej czy zadbanie o kwestie klimatyczne tyczą się wszystkich obywateli. Gdzie tutaj masz jedynie dbanie o "własny interes"? Chyba nie spodziewałeś się, że Strajk Kobiet będzie dbał o dobre samopoczucie pewnej patriarchalnej, od trzydziestu lat wtrącającej się w politykę świeckiego państwa instytucji?:)
"Od początku starałem się unikać metkowania i odwoływania do poglądów, ale jeśli ktoś w tak pogardliwy sposób określa innych, to mojej zgody na to nie ma i będę to piętnował!" - retoryka chłopca, co zbił wazon i oskarża siostrzyczkę.
***
Samiec nie jest moim wrogiem, więc dziękuję za życzenia, chociaż zamiast paru nic nie znaczących słów, wolałabym chociażby podjęcia próby zrozumienia.
@Pawello.
* Nie liczyłeś na żadną merytoryczną dyskusję, bo wkroczyłeś z ze swoją przygotowaną tezą tyczącą się ideologizacji. Dopiero teraz, po uderzeniu w stół piszesz, że "lista jest przypadkowa i można było oczywiście zrobić ciekawszą".
* Określenie "polityczna poprawność" jest jeszcze bardziej jałowe i mętne niż przypisywany nam słowotok. Zauważyłam, że współcześnie...
@sulibrat
* W którymś z postów napisałam, że radykalizacja ruchu feministycznego jest kontrą w stosunku do pogłębiającej się radykalizacji religijnej i nacjonalistycznej w wielu krajach, obejmujących także Polskę. Jeszcze dwadzieścia lat temu, mogłeś porozmawiać o poglądach, bez agresji w społeczeństwie nie aż tak bardzo spolaryzowanym jak teraz. Zgodzę się z Tobą, że media dolewają oliwy do ognia, skutecznie implementując "divide et impera", wychodzące od czwartej władzy. Niemniej, wymaganie od ruchu, by wciąż był grzeczny, potulny i "nastawiony na dialog" cytując klasyka, w dobie nasilonych ataków jest naiwnością. Złość i agresja są sprzężone z reakcją obronną, a kobiety czują, że usuwa im się grunt spod nóg. Jestem sceptyczną fatalistką i wiem, że Polska małymi kroczkami podąża w stronę państwa teokratycznego, co widać po obecnym ustawodawstwie, będącym poletkiem dla wpływów pewnej instytucji-beneficjenta systemu, którego fundamenty skrupulatnie stawiano przez trzydzieści lat.
* "Feminizm to ideologia. LGBT to ideologia. (już słyszę ten klangor... nie, nie mam nic wspólnego z pewna partią na P). Wystarczy sprawdzić definicję pojęcia "ideologia":" - rozwiń skrót LGBT, a zobaczysz, że chodzi o realnych ludzi: czyli Lesbijki, Gejów, Biseksualistów, Transseksualistów. Wiem, że liczysz na klangor, ale wolę jeszcze raz dobitnie wytłumaczyć, o co chodzi. Jakoś o katolikach nikt nie mówi "ideologia", a też można ich podpiąć pod Twoją bardzo ogólną, zacytowaną definicję pochłaniającą dosłownie każdego, nawet członków Klubu Miłośników Marchewki. W tym momencie, termin traci swoją ważkość, a zwykłe wyrażenie opinii typu: "ten czerwony maluch przywołuje klimat retro" zahacza o ideologię.
* "Feministek nie da się traktować poważnie. Same się ośmieszają swoimi wypowiedziami i zachowaniem. Ostatnio przy okazji różnych ruchawek mamy wysyp samokompromitującego materiału Julek. I to jest słabe bo pociągają za sobą na dno dyskusję o aborcji". - przypiąłeś łatkę wszystkim feministkom, chociaż między wierszami dało się wyczytać pogardliwy stosunek, który wspólnie z innymi panami skrywasz pod płaszczykiem merytoryki. Wielka szkoda, bo miałam Cię za najbardziej odpowiedniego partnera do dyskusji, spośród komentujących post. Współcześnie, o aborcji rozmawiać się nie da, bo mamy do czynienia ze starciem dwóch, zupełnie różnych, nie dających się pogodzić biegunów. Jeżeli jedna strona uważa, że przerwanie ciąży jest morderstwem, to gdzie masz tutaj pole do wymiany światopoglądowej? Ono nie istnieje. Obecny dyskurs tak właśnie się prezentuje, a to między innymi dzięki wkroczeniem nowomowy na grunt języka medycznego. Dla drugiej strony, to zawsze będzie naruszenie integralności ciała kobiety. Dzięki obecnej polaryzacji, wszelki głos racjonalny zamiera, bo współcześnie jesteś "zimny lub gorący". Robota wykonana przez media z obu stron. I tak jak Ty zderzasz się z "julkami", tak ja zderzam się z ludźmi porównującymi usunięcie płodu do 12 tygodnia z zabójstwem, chcącymi za to zamykać kobiety w więzieniach.
* Czyżbyś należał do grupy demonizującej zwykłą naukę społeczną, badającą, ile mamy w sobie tzw. płci kulturowej, a ile płci biologicznej, jaką jest gender? Wiadomo, że wszystko, co nowe napawa zwykłego człowieka strachem. Faktem jest, że gender to świeżynka naukowa, ale może warto dać szansę i nie dopatrywać się w tym "ofensywy ideologicznej"?
@sulibrat
* W którymś z postów napisałam, że radykalizacja ruchu feministycznego jest kontrą w stosunku do pogłębiającej się radykalizacji religijnej i nacjonalistycznej w wielu krajach, obejmujących także Polskę. Jeszcze dwadzieścia lat temu, mogłeś porozmawiać o poglądach, bez agresji w społeczeństwie nie aż tak bardzo spolaryzowanym jak teraz. Zgodzę się z Tobą, że media...
@Magdalena, nie zgodzę się:
"Zmierzamy do teokracji" - to twierdzenie jest mocno przesadzone. Wystarczy sprawdzić czym jest teokracja by zdać sobie sprawę, że w Polsce to jest po prostu nie możliwe. Statystyki są również nieubłagane: mniej wyświęceń kapłańskich z roku na rok i wstąpień do seminariów duchownych:
https://wiez.pl/2019/11/04/do-polskich-seminariow-wstapilo-w-tym-roku-498-kandydatow-do-kaplanstwa/
Mniejsza liczba wiernych w kościele i dzieci uczęszczających na religię:
https://konkret24.tvn24.pl/polska,108/polski-katolicyzm-mniej-wiernych-na-mszach-mniej-uczniow-na-religii,1042496.html
Wzrasta krytyka kościoła. Wiara i kościelnośc nie determinuje już poglądów na życie: słynna sprawa oburzonych rodziców popierających Strajk Kobiet a wysyłających dzieci do pierwszej komunii (ksiądz nie chciał dzieci dopuścić):
https://www.se.pl/plock/mlawa-rodzice-za-strajkiem-kobiet-ksiadz-chcial-ukarac-dzieci-popieraja-ruch-proaborcyjny-a-potem-przychodza-do-kosciola-aa-NKXG-bKYS-MV7H.html
Organizacje społeczne takiej jak WatchDog Polska skutecznie stara się patrzeć na ręce pewnym religijnym grupom:
https://natemat.pl/339383,rydzyk-stanie-przed-sadem-watchdog-polska-pozwala-fundacje-lux-veritatis
Świadomość ludzi wzrasta
Poza tym mamy podpisany Konkordat ze Stolicą Apostolską. To dokument formalnie rozdzielający państwo od Kościoła. Czy czytałaś? To krótki ale jakże pouczający dokument.
Magda, w tym wypadku widzisz wycinek rzeczywistości i wydaje Ci się, że to całość. Kiedyś na portalu konserwatywnym wpolityce.pl był dobry artykuł wskazujący różnicę między religijnością a dewocją. Oczywiście nie zauważony i krytykowany (jak już) przez "prawicową" tłuszczę. On świetnie pokazywał, że to ludzie dostawszy się do władzy nagle stają się świętsi od papieża i "robią na rękę" kościołowi. Jest poważna różnica miedzy systemowym/prawnym powiązaniem z Kościołem a nieformalnym. Społeczeństwo jest co raz bardziej świadome i ma więcej form kontroli.
Tym samym nie zgadzam się z "radykalizacją religijną". To raczej wzrasta histeria podatnych na propagandę. Dwóm największym partiom zależy na podniesieniu i utrzymaniu poziomu konfliktu politycznego, wciągnięciu do niego jak najwięcej płaszczyzn by ostatecznie zmobilizować czy zyskać wyborców. To jest po prostu manipulacja. A widać doskonale jak politycy pewnej partii na P o korzeniach (uwaga! uwaga!) chadeckich dzisiaj chwyta koniunkturę i wykorzystuje niezadowolenie społeczne po wyroku "trybunału".
"Radykalizacja nacjonalistyczna"?? Wiesz, ja pamiętam lata 90' gdzie ścigali mnie naziole w szkole średniej. Dzisiaj? To moda na "patriotyzm" oraz mentalność kibica.
Feministki dają się wykorzystać w dzisiejszym konflikcie społeczno-politycznym. Dajecie wodę na młyn zwolennikom jednej partii i drugiej. Okrzyki "To jest wojna" i "Nie ma kompromisu" tylko was dyskredytują. W chwili obecnej nie ma prawnej możliwości powrotu do konsensusu aborcyjnego (którego jestem zwolennikiem) a już o liberalizacji prawa nie da się mówić... bez zmiany konstytucji.
@Magdalena, nie zgodzę się:
"Zmierzamy do teokracji" - to twierdzenie jest mocno przesadzone. Wystarczy sprawdzić czym jest teokracja by zdać sobie sprawę, że w Polsce to jest po prostu nie możliwe. Statystyki są również nieubłagane: mniej wyświęceń kapłańskich z roku na rok i wstąpień do seminariów duchownych:
...
Chciałabym, aby tak było jak mówisz, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Kościół katolicki jest najbardziej uprzywilejowaną instytucją w Polsce, wykorzystywaną w rozgrywkach politycznych. Poprzez sterowanie elektoratem z ambon ma decydujący wpływ na wyniki wyborów i późniejsze ustawodawstwo. Kojarzysz tzw. taktykę salami, stosowaną przez komunistów w latach 40, 50? Przejęcie władzy było przykryte pozorami i nie miało w sobie żadnej gwałtowności. Tak samo, Kościół przez te trzydzieści lat kiwając się między lewicą, a prawicą sprytnie przemyca światopogląd religijny do Sejmu. Przypomnę tylko, że młoda, gwałtownie laicyzująca się grupa, to wciąż zbyt wąski elektorat, aby móc kościół od tej władzy odsunąć. Zmiany postępują, ale zanim społeczeństwo zeświecczeje, my będziemy już ugotowaną żabą, która nie zauważyła wzrostu temperatury wody (czyt. zmiany ustawodawstwa).
Krytyka wzrasta, ale co z tego, jeśli ci krytykujący nadal posyłają do komunii dzieci i płacąc flotą za "odpowiednie usługi", dostarczają tym samym mającej aspiracje polityczne instytucji środków finansowych.
Co z tego, że jakaś organizacja ściga Rydzyka, który cieszy się płaszczem ochronnym władzy, a nawet jeśli zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, to przejęte sądy będą ciążyć ku jego racjom.
O znaczeniu papieru już Ci powiedziałam. Drukowane ustępy, kto chce interpretuje na swoją korzyść. Konkordat czytałam i wiem, że w ramach tego narzuconego społeczeństwie dokumentu finansujemy propagandę kościelną w świeckich szkołach.
Wierzysz w rozwój społeczeństw? Ja nie. Wierzę w hossę i bessę, ciemnotę poprzedzaną krótkim oświeceniem i powroty ciemnoty. Inaczej nie mielibyśmy problemów z tworami typu ISIS i licznym poparciem zwykłych ludzi dla tego para państwa, nie mielibyśmy do czynienia z taką popularnością kreacjonizmu, płaskiej ziemi i innych foliarskich dziwów.
Ja też pamiętam lata 90' i wybacz, ale spojrzę na sytuację w kraju "en bloc", a nie na przypadek szkoły z subkulturą neonaziolską. Neonaziści są zazwyczaj takimi bezmózgami, że część z nich wyznaje nacjonalistyczne poglądy, nie mając pojęcia, że dla Hitlera, Polacy mieli status podludzi, ale mniejsza o to, gdyż bardziej chodziło, o znalezienie wyróżniającej się, nieco kolorowej lub zniewieściałej twarzy na oklep. Większa ideologia za tym nie stała. W świecie dorosłych, ktoś taki jak Giertych był traktowany jak obciach. Nacjonalistów u władzy nie było, dopiero późniejsze lata, to powolne pączkowanie tego typu ugrupowań.
Czy feministki dają się wciągać? Poniekąd tak. Jak każda grupa, w każdym sporze politycznym. Czy to znaczy, że ma zamilknąć? Czy miały się zgodzić na przejście tego zapisu? Co mają krzyczeć, gdy nikt nawet nie chce z nimi rozmawiać? Ma żaba siedzieć cicho w podgrzewanej wodzie, czy gwałtownie wyskoczyć?
Chciałabym, aby tak było jak mówisz, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Kościół katolicki jest najbardziej uprzywilejowaną instytucją w Polsce, wykorzystywaną w rozgrywkach politycznych. Poprzez sterowanie elektoratem z ambon ma decydujący wpływ na wyniki wyborów i późniejsze ustawodawstwo. Kojarzysz tzw. taktykę salami, stosowaną przez komunistów w latach 40, 50?...
@Magdalena - opinie o mnie to tylko twoje projekcje nie poparte żadnymi faktami i do tego pisane nieznośnie protekcjonalnym tonem.
Nie przyszedłem z żadną gotową tezą, ponieważ ideologizacja akurat tych spraw jest faktem.
Rzeczywistością zastaną. Oczywiście, że możemy zaklinać rzeczywistość czy próbować ją kształtować na nowo słowotokiem ale fakt pozostaje faktem i jakiekolwiek inne zdanie na ten temat uważam za aberrację albo podróż... do krainy baśni, bajek i mitów. Są potrzebne, nie przeczę, ale na innym poziomie rozwoju :)
Mamy dwa plemiona i każde wykorzystywało strajki do swoich celów, mając większość postulatów czy osób głęboko w nosie.
Co do politycznej poprawności - właśnie o to mi chodziło. To pojęcie tak mętne, że wszystko da się pod to podciągnąć, co jest zagrożeniem dla każdego myślącego człowieka. Niepotrzebnie próbujesz mnie wtłoczyć w swoje ramki określonych poglądów czy sympatii politycznych, bo naprawdę ciężko byłoby mnie zaklasyfikować. Z wielu względów nie mieszczę się w prostym schemacie.
Co do kościoła u nas i domniemanej teokracji, na szczęście jesteśmy dalecy od tego. Chociaż wiele kwestii z tzw. stosunków państwo-kościół można poprawić. Bez wojny religijnej rzecz jasna czy demolki świątyń. Nie twórzmy rzeczywistości wirtualnej ani nie mnóżmy bytów ponad potrzebę, tam gdzie nie trzeba.
Co do postulatów tzw. strajku kobiet to były one płynne, tak właśnie jak zmieniały się cele... nazizmu. Ale nie zamierzam tworzyć szalenie medialnych i nośnych społecznie konstruktów, bo i po co? Każdy widzi jak jest. Piszesz o dyskusji. A jednocześnie popierasz dyskurs, który można określić hasłem "wypierdalać"? Specyficzna forma dialogu, chociaż oczywiście temu środowisku wcale nie chodzi o żadne postulaty ani dialog. Tłumaczysz niejako lub usprawiedliwiasz te prymitywne zachowania, rodem wzięte z rytuałów plemiennych, sytuacją. Nie wydaje mi się, żeby to było zasadne. Tym bardziej, że co nam stoi na przeszkodzie nazwać to terroryzmem a inna strona będzie twardo stać na gruncie stanowiska - walka o określone prawa?
Co do nazizmu, zgadza się, mieliśmy małych wodzów, którzy chcieli być większymi. Co do celów, tu się nie zgodzę, różniły się one w zależności od okresu. Raz był mocniejszy pierwiastek volkistowski, innym razem okultystyczny i pogański, nie mówiąc o wzajemnych zapożyczeniach z bratnich systemów socjalistycznych na styku Rzesza <-> Sowiety.
Tu mamy także pole do popisu dla historii kontrfaktycznej i może się okazać, że np. słynny malarz akwarelista faktycznie uratował Niemcy np. przed dyktaturą Rohma czy zainstalowaniem komunizmu lub mogło być o wiele ciekawiej. W każdym razie przesuwając w czasie wojnę wcale nie pomógł i raczej tutaj nie byłoby innej opcji - co najwyżej byłby inny wódz. Za dużo pieniędzy do zarobienia i za dużo celów do likwidacji, w tym mocarstw kolonialnych, czego oczywistym beneficjentem były Stany.
Wracając do meritum, kadry decydują o wszystkim...
@Magdalena - opinie o mnie to tylko twoje projekcje nie poparte żadnymi faktami i do tego pisane nieznośnie protekcjonalnym tonem.
Nie przyszedłem z żadną gotową tezą, ponieważ ideologizacja akurat tych spraw jest faktem.
Rzeczywistością zastaną. Oczywiście, że możemy zaklinać rzeczywistość czy próbować ją kształtować na nowo słowotokiem ale fakt pozostaje faktem i...
@Pawello. Cóż, o protekcjonalny ton jeszcze mnie nikt nigdy nie oskarżył, ale możesz być pierwszym, który przypnie mi łatkę "womansplaining".
Dalej brniesz w upartą ideologizację, na co ja już nie mam ani siły, ani chęci odpowiadać. Zaproponowałam użytkownikowi Sullibrat, aby stworzył listę książek z męską perspektywą o problemach mężczyzn, Tobie też proponuję. Jestem ciekawa, czy wykazałbyś zainteresowanie, napisał taki artykuł i poczekał na zarzuty, których raczej nie będzie. Rzeczywistość jest podejmowana przez percepcję i podlega określonej, subiektywnej interpretacji. Daltonista nie dostrzega wszystkich barw zieleni. Proszę bardzo, możesz określać feministki mianem terrorystek, Piłsudski też taką łatę otrzymał mimo, że napsuł Rosjanom zdecydowanie więcej krwi, niż dziewczyny kościołom.
Przypomnij sobie...Czy gdy komuniści rządzący Polską ogłaszali podwyżki, nie konsultując tego ze społeczeństwem, to społeczeństwo prosiło o dialog, czy wychodziło na ulice? Co bardziej trafia do władzy? Co daje jej pstryczka w nos? Co zmusza do zmiany stanowiska? "Porozmawiajmy?"
Tak, nazizm był płynny, co potwierdza, że wszystkie ruchy mają swoje zabarwienia, ale pewne postulaty były niezmienne, jak chociażby pozbycie się pierwiastka żydowskiego z przestrzeni publicznej, różnymi rzecz jasna metodami, do sprawy podjęcia się "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". Historia kontrfaktyczna to bardziej zabawa, odbiegająca od tematu, tak jak odnogi nazizmu.
@Pawello. Cóż, o protekcjonalny ton jeszcze mnie nikt nigdy nie oskarżył, ale możesz być pierwszym, który przypnie mi łatkę "womansplaining".
Dalej brniesz w upartą ideologizację, na co ja już nie mam ani siły, ani chęci odpowiadać. Zaproponowałam użytkownikowi Sullibrat, aby stworzył listę książek z męską perspektywą o problemach mężczyzn, Tobie też proponuję. Jestem...
U mnie np. na liście (szeroko pojętej tematyki) byłyby następujące książki: 13 pięter Springera (problem nadal istnieje), Wisła w ogniu (przekornie napiszę, że o problemach z przynależnością), Na ratunek Dorocińskiego, Homo Deus (o różnych aspektach), także tzw. wojenna i policyjna literatura faktu: Puzyńska, (mroczne strony obydwu zawodów) i klasyka Żelazny Jan. Ostatnio doczytałem drugi tom z serii Punisher Max. Mocna rzecz i wbrew pozorom nie taka prosta.
Przykład z kryteriami ulicznymi jest nietrafiony. Przede wszystkim dlatego, że strajkujący nie potrafią i nie chcą przekonać innych do swoich racji, ograniczając się do próby puczu. Mówiąc krótko, zniechęcają i nie szukają sojuszników. A po co sobie utrudniać, skoro można ułatwić? Jasne, można zrzucić wszystko na patriarchat i sytuację w Polsce i wszechobecny kler, ale to pójście na łatwiznę i to bardzo. Obserwując zachowania liderek czy mieniących się liderkami nie wróżę sukcesów, nawet szczątkowych. Za dużo i za mało jednocześnie. Taki paradoks. Za dużo agresji, za mało sojuszy. Tylko tyle i aż tyle.
U mnie np. na liście (szeroko pojętej tematyki) byłyby następujące książki: 13 pięter Springera (problem nadal istnieje), Wisła w ogniu (przekornie napiszę, że o problemach z przynależnością), Na ratunek Dorocińskiego, Homo Deus (o różnych aspektach), także tzw. wojenna i policyjna literatura faktu: Puzyńska, (mroczne strony obydwu zawodów) i klasyka Żelazny Jan. Ostatnio...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Magdalena ale ja przedstawiłem Ci fakty, podałem konkretne liczby (w artykułach). Kościół w Polsce słabnie, jego wpływ jest mniejszy. Liczby nie kłamią. Nie mam pojęcia już jakie dowody mogłyby Cię przekonać. Zmiany nie nastąpią już teraz, ale wciągu ostatnich lat przyspieszają. I co ciekawe w dobie rządów partii mieniącej się "obrońcą katolicyzmu". Paradoksalnie.
Nie ma sensu podpalać kościołów. Niech kto chce chodzi do kościoła - mi jest obojętnie. A laicyzacja już galopuje :) Absolutnie nie można powiedzieć, ze zmierzamy w stronę państwa wyznaniowego.
A co do konfliktu poglądów: to się nieźle uśmiałem z tej sprawy rodziców popierających na FB Strajk Kobiet a wysyłających dzieci do komunii. Świetne :) Lepsze było jak ateistka, który wystąpiła z kościoła skarżyła się, że nie dopuszczoną ją na chrzestną :)
https://www.tysol.pl/a60290-Skandal-Ksiadz-nie-pozwolil-zostac-chrzestna-bo-dokonala-apostazji
Więc o czym to świadczy? :)
@Magdalena ale ja przedstawiłem Ci fakty, podałem konkretne liczby (w artykułach). Kościół w Polsce słabnie, jego wpływ jest mniejszy. Liczby nie kłamią. Nie mam pojęcia już jakie dowody mogłyby Cię przekonać. Zmiany nie nastąpią już teraz, ale wciągu ostatnich lat przyspieszają. I co ciekawe w dobie rządów partii mieniącej się "obrońcą katolicyzmu". Paradoksalnie.
Nie ma...
@Sulibrat. Problem w tym, że za tymi liczbami nic nie idzie. Wpływ Kościoła jest kolosalny i będzie taki jeszcze bardzo długo, nawet gdy liczba wierzących będzie z roku na rok topnieć. Oni nie potrzebują dusz, tylko ziemi i mamony, a tego mają pod dostatkiem. Kościół jest przede wszystkim firmą, lobby, tak jak koncerny naftowe, czy tytoniowe potrafiące trząść całymi państwami i ustanawiającymi prawodawstwo pod swoje potrzeby. Czy w zarządzie tego typy spółek siedzi wiele osób? Uwierz, że spadek powołań nie ma żadnego znaczenia. Im mniej nowych gęb do wyżywienia i sponsorowania tym lepiej.
Nie widzę sensu podpalania kościołów (nie słyszałam, aby feministki coś podpaliły), bo byłoby to jedynie aktem marnotrawstwa czyjejś pracy, materiałów i zabytkowej substancji. Zawsze można popatrzeć na piękno proporcji, architektury, roztkliwiać się nad pozłacanymi puttami, podziwiać sprężystość i lekkość sklepień oraz chwalić myśl ludzką, która dopracowała budowę tego typu obiektów do perfekcji. Oczywiście, tyczy się to jedynie starych kościołów, budowanych do połowy ubiegłego stulecia.
O czym to świadczy?
1) o głupocie zamieszanych w te kuriozalne sprawy.
2) o wciąż silnym wpływie kościoła, który poprzez wielowiekową rytualizację etapów życia nadal wymusza uczestnictwo w tych wszystkich hucpach. Zwróć uwagę, że świeckich pogrzebów jest wciąż bardzo mało, mimo uparcie wykazywanego przez Ciebie zeświecczenia. Nawet ateistów, rodziny pchają na siłę do trumny z krzyżem, bo kościół ma monopol na ceremonie związane z krańcowymi momentami życia.
@Sulibrat. Problem w tym, że za tymi liczbami nic nie idzie. Wpływ Kościoła jest kolosalny i będzie taki jeszcze bardzo długo, nawet gdy liczba wierzących będzie z roku na rok topnieć. Oni nie potrzebują dusz, tylko ziemi i mamony, a tego mają pod dostatkiem. Kościół jest przede wszystkim firmą, lobby, tak jak koncerny naftowe, czy tytoniowe potrafiące trząść całymi...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Pawello. Dziękuję, chociaż większość lektur tyczy się tak jak mówisz, szerokiej, uniwersalnej tematyki. Za "Żelaznego Jana" się wezmę, bo widzę że podchodzi pod temat "męskiego świata męskim okiem". Cieszę się, że czytałeś "Trzynaście pięter" (problem istnieje, a władza udaje, że go nie ma. Jeśli już bierze się za jakieś poczynania, to porównywalne z wylewaniem sitkiem wody z tonącej łajby, typu dopłaty do kredytów) i "Homo Deusa" (nie z każda teorią Harariego się zgadzam, ale wpływu na popularyzację historii nie można mu odmówić). Resztę też z chęcią przeczytam.
"Jasne, można zrzucić wszystko na patriarchat i sytuację w Polsce i wszechobecny kler, ale to pójście na łatwiznę i to bardzo". - czasem najskuteczniejsze rozwiązania są najprostsze. Kościół ma szkodliwy wpływ na ludzi. Uczy inercji, niezaradności, powierzenia realnych i możliwych do rozwiązania problemów siłom magicznym. Prezentuje wykładnię pogardy, tłamsi postęp i edukację. Nauki kościelne są patriarchalne, a kto się z tym nie zgadza przeczy zarówno Biblii jak i wiekowej tradycji, czyli nie może mienić się katolikiem. Mogłabym jeszcze długo wymieniać niedorzeczności powiązane z klerykalizacją.
Obserwując zachowania liderek czy mieniących się liderkami nie wróżę sukcesów, nawet szczątkowych. Za dużo i za mało jednocześnie. Taki paradoks. Za dużo agresji, za mało sojuszy. Tylko tyle i aż tyle" - Edison wykonał kilka tysięcy prób, zanim udało się wynaleźć żarówkę. Przed Polkami trudna i długa batalia, bo zmiany społeczne i kulturowe Europy Zachodniej przeszły obok nas. Nigdy nie mieliśmy odnoszącej sukces Reformacji, prawdziwego Oświecenia, które uruchomiłyby rzesze umysłów. Przez kilkaset lat jedynym akceptowalnym modelem była; "Polska katolicka". I tak, wyłażąc z płaszcza komuny, przeszliśmy ponownie do kościelnej jamy. Może kiedyś z niej wyjdziemy, ale bez licznych mikro wstrząsów się nie obejdzie.
@Pawello. Dziękuję, chociaż większość lektur tyczy się tak jak mówisz, szerokiej, uniwersalnej tematyki. Za "Żelaznego Jana" się wezmę, bo widzę że podchodzi pod temat "męskiego świata męskim okiem". Cieszę się, że czytałeś "Trzynaście pięter" (problem istnieje, a władza udaje, że go nie ma. Jeśli już bierze się za jakieś poczynania, to porównywalne z wylewaniem sitkiem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
E-eeeee, tam. Można widzieć szklankę w połowie pełną lub w połowie pustą. Statystyki do Ciebie nie przemawiają - trudno. Faktem jest, że to nie Kościół zmienia prawo czy nawet do tego porucza tylko dewoci. Politycy spłacający domniemany dług.
Kościół był, jest i będzie. I bardzo dobrze. Są ludzie którzy go potrzebują. Są też tacy którzy nie potrzebują. Ja widzę dużą zmianę w porównaniu do lat ubiegłych. Religia i wiara jest dość słaba skoro potrzeba aż rygoru prawnego by owieczki szły za nakazem religii. Są też cwaniaki, które dostają unieważnienie ślubu kościelnego po 20 latach małżeństwa i dwójce dzieci :) Zatem śmiem twierdzić, że "wiara" i "kościół" to tylko legitymacje dla chcących po prostu być. Wszystko co mówisz i jak mówisz jest wodą na młyn kościelnych konserwatystów. Nareszcie mogą wskazać wroga: feministki i LGBT.
Ale zmieniliśmy temat.
Napisałaś, że "patriarchat jest raczej w głowach". To dość... eeeee naciągane. Nie sądzisz? Rastafarianie będą twierdzić, że "Babilon" jest w głowach. Anarchiści tak będą wskazywać "system". Zwolennicy teorii spiskowych wskazywać, to "Oni". I tak dalej. Wirtualny ale wszechmocny przeciwnik.
Moim zdaniem społeczeństwo samo się reguluje w swoich normach. Role powstają i zmieniają się. To kwestia czasu, edukacji, zmiany pokoleniowej czy nawet technologicznej. Społeczeństwo jest dynamicznym tworem. A rewolucje są złe. Feminizm proponuje rewolucję. Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach feminizm traci w oczach społeczeństwa. Dostaje "gębę".
E-eeeee, tam. Można widzieć szklankę w połowie pełną lub w połowie pustą. Statystyki do Ciebie nie przemawiają - trudno. Faktem jest, że to nie Kościół zmienia prawo czy nawet do tego porucza tylko dewoci. Politycy spłacający domniemany dług.
Kościół był, jest i będzie. I bardzo dobrze. Są ludzie którzy go potrzebują. Są też tacy którzy nie potrzebują. Ja widzę dużą zmianę...
"Faktem jest, że to nie Kościół zmienia prawo czy nawet do tego porucza tylko dewoci." - Podobnie tłumaczy się salafickich imamów, po kolejnym wysadzeniu się w powietrze islamistycznego terrorysty samobójcy.
"Kościół był, jest i będzie. I bardzo dobrze." - Starożytni Słowianie też wierzyli, że ich potomkowie będą oddawać cześć Perunowi. Dwa tysiące lat Kościoła Chrześcijańskiego to ułamek czasu w dziejach ludzkości. Dla Herodota piramidy egipskie były zjawiskiem "starożytnym", podczas gdy my wrzucamy wszystko, co przed Chrystusem do jednego wora.
"Są ludzie którzy go potrzebują. Są też tacy którzy nie potrzebują" - nie kwestionuję potrzeby duchowości, nie kwestionuję odwołania do absolutu w sytuacjach trudnych, chociażby cierpienia, straty, czy zbliżania się do schyłku ziemskiej wędrówki. Ludzie szukają wtedy odpowiedzi; dlaczego? I to jest właśnie woda na młyn dla duchowych ugrupowań "my wiemy najlepiej". Wszystkie systemy religijne są na tym zbudowane. To tak jak z wolnym rynkiem, klient wybiera najlepiej odpowiadający mu produkt. Problem w tym, że polski wolny rynek jest bardzo ubogi. Sprzedawcy na siłę wpychają nam największy, najbardziej pstrokato opakowany towar. Sprzedawca w dodatku wciska nam go, kiedy nie mamy zdolności prawnej, ani dojrzałości emocjonalnej(wiek niemowlęctwa), a złożyć zażalenie i reklamację w wieku późniejszym jest bardzo trudno. Firma, która nam ten "produkt" sprzedała prowadzi wszędzie swoją kampanię; począwszy od mediów, skończywszy na szkole...
"Są też cwaniaki, które dostają unieważnienie ślubu kościelnego po 20 latach małżeństwa i dwójce dzieci" - Ty widzisz cwaniaków, a ja widzę ludzi uwięzionych przez ten system, bo "co ludzie powiedzą", "co powiedzą rodzice". Kiedy masz wtłaczane do głowy od małego, że rozwód jest grzechem i nie masz prawa do późniejszego wspólnego, "radosnego" spożywania Ciała Chrystusa, to szukasz wszelkich sposobów, by nie dostarczyć sobie i innym hańby. Ja widzę tylko ofiary, które w państwie świeckim wzięłyby po prostu odpowiedni papier z urzędu, powiedziały sobie; "powodzenia" i rozeszły się w swoją stronę, budując bez żalu nowe życie.
"Ale zmieniliśmy temat." - "temat kościelny" jest bardzo sprzężony z feminizmem, albowiem Kościół jako instytucja patriarchalna mająca ogromne wpływy polityczne w państwie polskim rozdaje karty.
"Napisałaś, że "patriarchat jest raczej w głowach". To dość... eeeee naciągane. Nie sądzisz?" - Ok, pora na mini elaboracik. Gdy ktoś zrobi coś dla Ciebie na czym bardzo Ci zależy, to odczuwasz potrzebę wdzięczności, tak jak wszyscy ludzie bez jakichkolwiek zapędów manipulatorsko-socjopatycznych. Gdy znajomy naprawi Ci samochód postawisz mu gorzałę/obiad, wręczysz pieniądze lub zaoferujesz swoje umiejętności. Nie potrzebujesz na to paragrafu w kodeksie. To zwykła, niepisana umowa i w Twojej głowie "siedzi", że tak wypada, tak trzeba zrobić, tak zostałeś wychowany... Czy to naciągane?
Analogicznie jest z patriarchatem. Chyba najlepiej "mentalny patriarchat" opisała Simone de Beuvoir w "Drugiej Płci". Skupia się w nim na pewnych kodach kulturowych, które od wieków są nam wtłaczane do głów, naoliwiając maszynę na poziomie umysłowym. Weźmy na przykład proces warunkowania; w przypadku chłopców na wagę złota jest transcendentny charakter, objawiający się; ciekawością świata, żądzą przygód, podejmowaniem ryzyka, przełamywaniem barier, arogancją i żywotnością, skupieniu się na rzeczach, podmiotowością. W przypadku dziewczynek; immanencja, czyt. potulność, akceptacja, łagodność, wycofanie, dystans, empatyczność, skupienie się na relacjach, przedmiotowość. Chłopiec może się wybrudzić, mieć podarte ubranko, gdyż on "odkrywa". Dziewczynka jest jedynie upakowaną w cekinowo-pstrokate wdzianko laleczką, ładne widziadełko. Ten model wychowawczy nie uwzględnia "odstępstw od normy". Pierwsze lata życia warunkują późniejsze zachowanie, również w świecie relacji damsko-męskich, gdzie oczywiście mężczyzna ma prawo do każdego chwytu ("odkrywca"). Kobieta może jedynie czekać (baśniowy motyw księżniczki uwięziony w zamkowej wieży, tudzież uśpionej czekającej na pocałunek księcia). W innym wypadku jest "puszczalską", wkracza do demonicznego świata "lekkich obyczajów". Odkrywca może być gentlemen'em, ale może być też targającym za włosy łobuzem w ramach "końskich" zalotów. Kobieta jest dla niego nagrodą, łupem należnym za spryt i awanturnictwo. Podczas, gdy on zobaczył świat i wszystko już wie, kobieta w swym wyczekiwaniu jest skazana na jego percepcję. Przyjmuje postawę typu "bluszcz", ponieważ mężczyzna jest wyrocznią i wykładnią. Pewnie powiesz, "ok, kiedyś tak było". Ja odpowiem; "to funkcjonuje nadal". Patrz. słowa Beaty Kempy, Czarnka, sytuacja setek tysięcy kobiet uwięzionych na wsi, bez wykształcenia w opresji przemocy ekonomicznej, podejście setek tysięcy kobiet, czekających na "księcia z bajki".
Kobiet wyrwanych z systemu jest mało, ponieważ najlepszymi przekaźnikami systemu są...same kobiety! "Moja babka tak żyła, moja matka tak żyła", itp... a nawet jeśli która rzeknie; "nigdy nie będę jak moja matka", to i tak często powiela domową matrycę i przybiera postać "bluszczu".
Oczywiście, idzie ku lepszemu. Coraz więcej kobiet ma wykształcenie oraz jest niezależnych ekonomicznie.
Niestety, to nie jedyne aspekty. Kolejna kwestia; przedmiotowość naszej płci. Nie oszukujmy się, ciało kobiety jest towarem, własnością publiczną. Wygląd kobiet się krytykuje, oburza się nim. Od wieków było uznawane za "wadliwe", gorsze, co pokutuje do dnia dzisiejszego (pisze o tym Naomi Wolff w świetnym "Micie urody", polecam). Kobietom wtłacza się do głów, że w ramach swojej przedmiotowości muszą się przede wszystkim podobać, wyglądać jak modelka Top Secret z bannerów reklamowych. Inaczej będą "przegranym psem" (określenie wzięte z kultury japońskiej, jednej z najbardziej patriarchalnych). To też pozostałości po patriarchacie. Niestety, tego akurat dziewczyny nie widzą, połykając kapitalistyczny haczyk, marnują pieniądze i czas na upiększanie swych uprzedmiotowionych ciał, miast poświęcać się rozwojowi i budowaniu samoświadomości.
***
Patriarchat to wujek Zenek z wesela łapiący za tyłek, w ramach "uprzedmiotowienia Twego ciała". Patriarchat to Andrzej Lepper i jego "czy można zgwałcić prostytutkę". Patriarchat to "TVP Kobieta". Patriarchat to Harvey Weinstein i próby wsadzania każdej podlegającej mu zawodowo kobiecie. Patriarchat to pełne zbereźności męskie spojrzenia i damskie pełne wyrzutu. Patriarchat, to gdy ktoś twierdzi, że awansujesz w pracy dzięki łóżku, a nie dzięki swoim umiejętnościom. Patriarchat jest wciąż żywy i myślę, że będzie bardzo długo.
"Faktem jest, że to nie Kościół zmienia prawo czy nawet do tego porucza tylko dewoci." - Podobnie tłumaczy się salafickich imamów, po kolejnym wysadzeniu się w powietrze islamistycznego terrorysty samobójcy.
"Kościół był, jest i będzie. I bardzo dobrze." - Starożytni Słowianie też wierzyli, że ich potomkowie będą oddawać cześć Perunowi. Dwa tysiące lat Kościoła...
To, że jesteś kobietą nic nie znaczy. Liczą się tylko tylko mocne argumenty na poparcie swojej tezy.
"Kobiecy ogląd świata" co za bzdura!
To, że jesteś kobietą nic nie znaczy. Liczą się tylko tylko mocne argumenty na poparcie swojej tezy.
"Kobiecy ogląd świata" co za bzdura!
O właśnie, może wytłumaczysz to autorce wpisu?
O właśnie, może wytłumaczysz to autorce wpisu?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dokładnie. Doskonały paradoks: feministki głośno starają się przekonać, ze chcą równości płci... jednocześnie dowodząc, że by do równości doprowadzić, trzeba przedstawić "kobiecy ogląd świata" tudzież pozytywnie dyskryminować mężczyzn.
Płeć nie ma znaczenia. Tak jak kolor skóry czy wiara. Liczy się co umiesz, co wiesz i jakim człowiekiem jesteś.
Dokładnie. Doskonały paradoks: feministki głośno starają się przekonać, ze chcą równości płci... jednocześnie dowodząc, że by do równości doprowadzić, trzeba przedstawić "kobiecy ogląd świata" tudzież pozytywnie dyskryminować mężczyzn.
Płeć nie ma znaczenia. Tak jak kolor skóry czy wiara. Liczy się co umiesz, co wiesz i jakim człowiekiem jesteś.
Dlaczego takie truizmy padają zawsze z męskich ust? "Plec nie ma znaczenia... Bla bla". Tak jakby wszyscy ludzie swoje osiągnięcia zawdzięczali jedynie umiejętnościom w symulatorze racjonalności i logiki, bez miejsca na przypadki i uwarunkowania społeczne.
Dlaczego takie truizmy padają zawsze z męskich ust? "Plec nie ma znaczenia... Bla bla". Tak jakby wszyscy ludzie swoje osiągnięcia zawdzięczali jedynie umiejętnościom w symulatorze racjonalności i logiki, bez miejsca na przypadki i uwarunkowania społeczne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja chciałabym, aby świat objaśniali mi mądrzy ludzie, którzy mogą zaprezentować coś ciekawego i obiektywnego, jednocześnie poszerzając mi horyzonty. Kobieta, mężczyzna, biały, czarny, Azjata, Latynos, Marsjanin - nie ma znaczenia. Z jednej strony takie publikacje jak "Mężczyźni objaśniają mi świat" są potrzebne, bo seksizm występował w zasadzie w każdym kawałku świata i większość największych religii świata jest oparta na patriarchacie. Z drugiej, przeszkadza mi obecny dyskurs, w którym mężczyźni są oskarżani o całe zło tego świata. Ważny jest kompromis oraz uzyskanie harmonii i zgody między plciami, wszak faceci też są dyskryminowani na wielu płaszczyznach i po prostu mogą lubić zajmować się domem, mogą chcieć się rozpłakać albo odnajdują się w opiece nad dziećmi.
Wiadomo, istnieją uwarunkowania społeczne, bo inaczej ma się sprawa z dzieckiem bogatego przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii a inaczej z dzieckiem z brazylijskiej faweli, jednak jesteśmy na tyle cywilizowanym społeczeństwem, by móc po prostu szanować się wzajemnie bez uprzedzeń, a także nie przedkładać stereotypów nad relacje spoleczno-zawodowe. Choć patrząc na to co się dzieje z jednej i drugiej strony barykady zaczynam wątpić w ludzi.
P. S. Zawsze mi się wydawało, że do opieki nad starszymi ludźmi i niepełnosprawnymi są delegowani mężczyźni - bo trzeba na przykład taką osobę dźwigać - aczkolwiek mogę się mylić.
Ja chciałabym, aby świat objaśniali mi mądrzy ludzie, którzy mogą zaprezentować coś ciekawego i obiektywnego, jednocześnie poszerzając mi horyzonty. Kobieta, mężczyzna, biały, czarny, Azjata, Latynos, Marsjanin - nie ma znaczenia. Z jednej strony takie publikacje jak "Mężczyźni objaśniają mi świat" są potrzebne, bo seksizm występował w zasadzie w każdym kawałku świata i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Problem w tym, że do XX wieku powstawały praktycznie same książki na zasadzie "Mężczyźni objaśniają mi świat". Odwrócenie tendencji wywołuje lament, wściekłość i gorycz, związaną z utratą pewnego przywileju, jakim jest prezentowanie jednej, twardej, patriarchalnej wykładni.
Tak, mężczyźni są dyskryminowani, ale jest to właśnie efekt pewnej stereotypizacji i narzucania ról. Normalna feministka, nie wykazująca się mizoandria przyzna to szczerze. Ja nie miałabym nic przeciwko mężczyźnie zajmującym się domem, czy pracującym jako "sekretarka".
P.S Mylisz się. Polecam książkę "Betrojerinki" o kobietach wyjeżdżających do pracy opiekuńczej w Niemczech. Stanowią 90 % tej grupy.
Problem w tym, że do XX wieku powstawały praktycznie same książki na zasadzie "Mężczyźni objaśniają mi świat". Odwrócenie tendencji wywołuje lament, wściekłość i gorycz, związaną z utratą pewnego przywileju, jakim jest prezentowanie jednej, twardej, patriarchalnej wykładni.
Tak, mężczyźni są dyskryminowani, ale jest to właśnie efekt pewnej stereotypizacji i narzucania ról....
Naprawdę powstały książki "Mężczyźni objaśniają mi świat"? Na zasadzie, że tylko dlatego objaśniają, że są mężczyznami?
Wiesz co? Na takiej samej zasadzie ja mogę spojrzeć na szkoły i powiedzieć "Kobiety uczą nam dzieci". Potem wezmę pod lupę jakąś szkołę, znajdę cechę wspólną uczących tam kobiet i powiem "Kobiety lubiące koty uczą nam dzieci". A potem jeszcze pogrzebię w życiorysach i doszukam się interesujących faktów i ogłoszę światu "Kobiety lubiące koty i chodzące na Strajk Kobiet uczą nam dzieci".
Czy widzisz co tutaj robię? Czy widzisz co sama zrobiłaś?
"Odwrócenie tendencji wywołuje lament, wściekłość i gorycz, związaną z utratą pewnego przywileju, jakim jest prezentowanie jednej, twardej, patriarchalnej wykładni."
Co proszę? "Przywilejem" jest "prezentowanie jednej, twardej, patriarchalnej wykładni".
Tak, mężczyźni wstają rano i wołają "Niech żyje patriarchat!". Podają sobie ręce na powitanie, kiwają głowami i mówią "Patriarchat!".
Czy feministki wierzą, że mężczyźni o niczym innym nie myślą i nie marzą, nic innego nie wdrażają. Ten mityczny "patriarchat" leży u mnie tuż obok "Oni", "System", "Iluminaci" i "Żydowska finansjera która kontroluje świat"... czyli wygodnych słów wytrychów do świata teorii spiskowych.
Naprawdę powstały książki "Mężczyźni objaśniają mi świat"? Na zasadzie, że tylko dlatego objaśniają, że są mężczyznami?
Wiesz co? Na takiej samej zasadzie ja mogę spojrzeć na szkoły i powiedzieć "Kobiety uczą nam dzieci". Potem wezmę pod lupę jakąś szkołę, znajdę cechę wspólną uczących tam kobiet i powiem "Kobiety lubiące koty uczą nam dzieci". A potem jeszcze pogrzebię w...
Wielcy myśliciele, twórcy kultury zachodnioeuropejskiej, filary filozofii, etyki i religii prezentowali przez wieki pewną wykładnię w której świat kobiety sprowadza się do trzech, metaforycznych "K" czyli Kinder, Kuche i Kirche. Wszelkie inne aktywności wykraczały poza zdolności rozumowe kobiety. Począwszy od Arystotelesa, poprzez Pawła z Tarsu, skończywszy na Schopenhauerze. Czy na prawdę nigdy o tym nie słyszałeś?
Czy gdy spotykał się jeden szlachcic z drugim szlachcicem ich powitanie brzmiało: niech żyje feudalizm? Cóż, Twoje "argumenty" mają wydźwięk lekko histeryczny.
Zaprzeczanie istnieniu modelu społecznego, w którym mężczyzna był uznawany za pana i władcę oraz dysponenta dóbr wszelakich jest zakłamywaniem historii. Twoje stawianie czegoś tak namacalnego i wciąż funkcjonującego w świecie na półce wraz z Iluminatami zahacza o absurd.
Wielcy myśliciele, twórcy kultury zachodnioeuropejskiej, filary filozofii, etyki i religii prezentowali przez wieki pewną wykładnię w której świat kobiety sprowadza się do trzech, metaforycznych "K" czyli Kinder, Kuche i Kirche. Wszelkie inne aktywności wykraczały poza zdolności rozumowe kobiety. Począwszy od Arystotelesa, poprzez Pawła z Tarsu, skończywszy na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMnie jest wszystko jedno, czy ten świat objaśnia to kobieta, czy mężczyzna, byle to robiono mądrze.
Mnie jest wszystko jedno, czy ten świat objaśnia to kobieta, czy mężczyzna, byle to robiono mądrze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMagdaleno. Marzenia o matriarchacie są niespełnialną utopią. Było to możliwe tylko w czasach najbardziej pierwotnych.
Magdaleno. Marzenia o matriarchacie są niespełnialną utopią. Było to możliwe tylko w czasach najbardziej pierwotnych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konradzie, gdzie niby pojawiło się takie życzenie w moich wypowiedziach? Czy nazwanie przeze pewnych rzeczy po imieniu powoduje, że pragnę tworzyć nowy system? To tak jak imputowanie każdej feministce, że nienawidzi mężczyzn. Czy to nie ma wydźwięku paranoicznego i spiskowego, który nam się zarzuca?
Ogólnego matriarchatu, charakterystycznego dla danej epoki nigdy nie było. Jest tylko kilka opisanych społeczności w których zjawisko funkcjonuje.
Konradzie, gdzie niby pojawiło się takie życzenie w moich wypowiedziach? Czy nazwanie przeze pewnych rzeczy po imieniu powoduje, że pragnę tworzyć nowy system? To tak jak imputowanie każdej feministce, że nienawidzi mężczyzn. Czy to nie ma wydźwięku paranoicznego i spiskowego, który nam się zarzuca?
Ogólnego matriarchatu, charakterystycznego dla danej epoki nigdy nie...
Jesli tak stawiasz sprawę to się wycofuję z tego zarzutu, jednak rozsądek masz zachowany :) pozdrawiam
Jesli tak stawiasz sprawę to się wycofuję z tego zarzutu, jednak rozsądek masz zachowany :) pozdrawiam
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Magdaleno, możemy bawić się w uszczypliwości, historyczne i kulturalne wybierki oraz sprowadzanie do absurdu. Po co?
Nie zaprzeczam faktom jakim była jawna niesprawiedliwość pozbawienia kobiet fundamentalnych społecznych praw. Jednak zostało to naprawione przez sufrażystki i drugą falę feminizmu. Jednak trzecia fala feminizmu to jest coś zupełnie innego a jednak jakże chętnie sięga do dalekiej przeszłości. Wspominasz filozofów i 3K. Jaki to ma sens w dyskusji dnia dzisiejszego?
Nawet jeśli intencjonalny i prawny "patriarchat" istniał to nie istnieje dzisiaj. Przeczytaj jeszcze raz swoją wypowiedź skierowana do mnie - czy nie zauważasz, że odnosisz się tam do przeszłości kiedy my rozmawiamy o teraźniejszości? Ma to taki sam sens jak mówienie o współczesnej Francji wspominając, że istniał tzw. rząd Vichy czy o Niemcach, że były III Rzeszą.
Jeśli możesz to proszę podaj mi dowód na istnienie intencjonalnego i prawnego "patriarchatu" dzisiaj w Polsce.
Magdaleno, możemy bawić się w uszczypliwości, historyczne i kulturalne wybierki oraz sprowadzanie do absurdu. Po co?
Nie zaprzeczam faktom jakim była jawna niesprawiedliwość pozbawienia kobiet fundamentalnych społecznych praw. Jednak zostało to naprawione przez sufrażystki i drugą falę feminizmu. Jednak trzecia fala feminizmu to jest coś zupełnie innego a jednak jakże...
Wielkie poruszenia społeczne nie biorą się bez przyczyny. Jeżeli pojawia się trzecia fala, to znaczy, że nie uporano się jeszcze z wszystkimi bolączkami. Poza tym, godność, którą kobiety sobie wywalczyły nie jest dana raz na zawsze. W dobie odrodzenia fundamentalizmów religijnych i nacjonalizmów, które kobietę z powrotem zaganiają do kuchni, istnieje zagrożenie powrotu reliktów przeszłości. Przykładem dzisiejsza deewolucja praw reprodukcyjnych w Polsce.
Banalizujesz wpływ przeszłości na teraźniejszość, a prawdą jest, że nawet jednostka kształtowana jest z doświadczeń przeszłych, a co dopiero całe społeczeństwa. Nie przepadam za przetartymi frazesami, ale wszyscy wiemy, że nieznajomość historii skazuje na jej powtarzanie. Czy mówienie o Niemcach jako dawnej III Rzeszy czy istnieniu Vichy ma sens? Ma, bo ludzie żyjący chociażby w czasach wojny noszą traumy, nieprzepracowane i przenoszone z pokolenia na pokolenie. To miał na myśli Dawkins pisząc o kulturowych memach. Spójrz na współczesną Rosję, kraj katastrofy demograficznej, klasowej, zapadającej się w korupcji i marazmie oraz całej palecie patologii. Nie powiesz chyba, że siedemdziesiąt lat istnienia totalitaryzmu jakim był ZSRR nie ma na współczesnych Rosjan wpływu?
Przez wieki, pierwsze społeczeństwa funkcjonowały bez spisanych praw zwyczajowych. Konstytucje większości państw zawierają ustępy o demokracji i poszanowaniu jednostki. Czy Korea Północna jest państwem demokratycznym? Nie spełnia tych wymogów, ale przecież nazywamy ją Koreańską Republiką Ludowo Demokratyczną? Naiwnością jest twierdzenie, że jeśli coś nie funkcjonuje na piśmie to nie istnieje. Polska? Łatwo wymienić, bo patriarchat siedzi w głowie, nie w kodeksie. Wy też tego doświadczacie. Nie wmawiają wam, że się nie godzi, gdy żona zarabia więcej? Nie czujecie się źle, gdy nie możecie płakać, bo ktoś Wam wmawia, że płacz jest dla "bab"? Na wsi, życie kobiet wygląda podobnie jak w czasach patriarchalnych, gdzie pleban wmawia bitej żonie: nieś swój krzyż, a samotna kobieta z dzieckiem to największa z hańb. To jest to, z czym kobiety wciąż muszą walczyć.
Wielkie poruszenia społeczne nie biorą się bez przyczyny. Jeżeli pojawia się trzecia fala, to znaczy, że nie uporano się jeszcze z wszystkimi bolączkami. Poza tym, godność, którą kobiety sobie wywalczyły nie jest dana raz na zawsze. W dobie odrodzenia fundamentalizmów religijnych i nacjonalizmów, które kobietę z powrotem zaganiają do kuchni, istnieje zagrożenie powrotu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@BlueSugar No niestety się mylisz. Zajmują się tym przeważnie kobiety, które doznają wielu urazów kręgosłupa spowodowanych przeciążeniem od dźwigania. Dokładne dane we wspomnianej w artykule książce "Niewidzialne kobiety".
@BlueSugar No niestety się mylisz. Zajmują się tym przeważnie kobiety, które doznają wielu urazów kręgosłupa spowodowanych przeciążeniem od dźwigania. Dokładne dane we wspomnianej w artykule książce "Niewidzialne kobiety".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@sulibrat Proponuję, żebyś w ramach wyzwania na marzec przeczytał coś z tagiem #feminizm.
@sulibrat Proponuję, żebyś w ramach wyzwania na marzec przeczytał coś z tagiem #feminizm.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDragonesso, mam nadzieję, że raczysz żartować
Dragonesso, mam nadzieję, że raczysz żartować
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Konrad Gdzieżbym śmiała żartować z czegoś tak poważnego jak Męskie Ego!
@Konrad Gdzieżbym śmiała żartować z czegoś tak poważnego jak Męskie Ego!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDragoness - spójrz na to z perspektywy innej niż własna. Jaki cel miałoby dla mężczyzny popieranie feminizmu, a więc koncepcję która bezpośrednio godzi w jego interes? Pominę już fakt, że trzecia fala, która aktualnie się przetacza przez świat zachodu nie ma już nic wspólnego z emancypacją a jedynie wydarciem przywilejów przy likwidacji obowiązków?
Dragoness - spójrz na to z perspektywy innej niż własna. Jaki cel miałoby dla mężczyzny popieranie feminizmu, a więc koncepcję która bezpośrednio godzi w jego interes? Pominę już fakt, że trzecia fala, która aktualnie się przetacza przez świat zachodu nie ma już nic wspólnego z emancypacją a jedynie wydarciem przywilejów przy likwidacji obowiązków?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czy feministki trzeciej fali z Bliskiego Wschodu lub krajów Afryki walczące, chociażby z rytualnym obrzezaniem chcą "wydarcia przywilejów i likwidacji obowiązków", czy zwyczajnego poszanowania swojego zdrowia i godności?
Oczywiście, że feminizm godzi w mężczyznę. Zwłaszcza, w krajach, gdzie kobieta stanowi część inwentarza, jak koza lub wielbłąd. W Polsce, godzi w tych najbardziej pozbawionych empatii, zbrutalizowanych, bojących się kobiet, czujących się najlepiej przy takich, nieopuszających kuchennych rewirów, co nie znają świata i swoich możliwości. Mężczyźni wyedukowani, empatyczni i z wpojonymi elementarnymi zasadami szacunku dla kobiecej integralności i podmiotowości nie mają się czego obawiać.
Czy feministki trzeciej fali z Bliskiego Wschodu lub krajów Afryki walczące, chociażby z rytualnym obrzezaniem chcą "wydarcia przywilejów i likwidacji obowiązków", czy zwyczajnego poszanowania swojego zdrowia i godności?
Oczywiście, że feminizm godzi w mężczyznę. Zwłaszcza, w krajach, gdzie kobieta stanowi część inwentarza, jak koza lub wielbłąd. W Polsce, godzi w tych...
Dzięki tej rozmowie dowiedziałam się czegoś ciekawego - i to też jest istotne, także nawet osoby z którymi się dyskutuje mogą objaśnić świat i to jest fajne.
Ksiazki o tematyce feministycznej powstawały nie tylko w XX wieku - czy ktoś pamięta takie manifesty jak "Wołanie o prawa kobiety" Mary Wollstonecraft czy nawet nasze polskie "Kilka słów o kobietach" Orzeszkowej? Kobieca perspektywa jest także widoczna między wierszami romansów i obyczajowek pisanych przez kobiety w dawnych okresach.
Wydaje mi się, że wszyscy gramy do jednej bramki - i Sulibrat i Magdalena mają rację jak dla mnie. Widzimy nierówności i chcemy zgody między płciami bez uprzedzeń. Sulibrat jest trochę uprzedzony do słowa "feminizm" widząc tylko skrajne przypadki (w sumie jak większość osób, które zauważyłam, że niby nie są feministami a ich czyny i wypowiedzi mówią co innego), ale to tak jakby np. każdego katolika postrzegać jako typowego "moherowego bereta" . Magdalena wspomina o historycznej mizoginii (czytanie listów św Pawła strasznie boli pod tym wzgledem, plus wynurzenia Arystotelesa, czerpiącego z niego Tomasza z Akwinu, a także modernistyczny nurt mizoginii, pod które Schopenhauer się łapie), co jest istotne, zwłaszcza biorąc pod uwagę efekt Matyldy i chociażby próbę wybicia się ponad męski świat takim kobietom-naukowczyniom czy artystkom.
Feminizm jest potrzebny - u nas, jak widać, po ostatnich wydarzeniach w kraju też, ale także w wielu innych krajach (w takiej Arabii Saudyjskiej dopiero od niedawna kobiety mogą prowadzić samochód). A wszyscy się zgodzimy, że nienawiść, fanatyzm i radykalizm w żadną stronę do niczego dobrego nie prowadzi.
P. S. Konrad, ogółem to ktoś musiał nadac te prawa kobietom w dawnych wiekach, nawet jeśli to oznaczało walenie w okno Piłsudskiego parasolką. Na marszach ze Strajku Kobiet jest w cholere facetów - partnerów, ojców, braci czy po prostu facetów wspierających Strajki.
Dzięki tej rozmowie dowiedziałam się czegoś ciekawego - i to też jest istotne, także nawet osoby z którymi się dyskutuje mogą objaśnić świat i to jest fajne.
Ksiazki o tematyce feministycznej powstawały nie tylko w XX wieku - czy ktoś pamięta takie manifesty jak "Wołanie o prawa kobiety" Mary Wollstonecraft czy nawet nasze polskie "Kilka słów o kobietach" Orzeszkowej?...
@Book_Dragoness dziękuję. Studiowałem socjologię. Uczęszczałem na zajęcia "Kobieta w społeczeństwie" (z wyboru). Bywałem na spotkaniach feministek w moim mieście (w ramach studiów). Prowadziłem prelekcję w ramach konferencji "Kobieta a religia" w Poznaniu organizowanej przez tamtejsze feministki. Prowadziłem prelekcje w ramach spotkań z cyklu Au Feminin, który zorganizował szczeciński „Fem Club” w roku akademickim 2005/2006.
I czytałem Agnieszkę Graff "Świat bez kobiet".
Dziękuję wystarczy.
I co z tymi dowodami na patriarchat w Polsce? :D
I oczywiście: a kobiety które walczą w innych krajach z tym i tamtym. Tylko, że tam to jest ich pierwsza fala. Poza tym - jak chcesz walczyć to może pojedź tam i walcz :) Jak dochodzi do szczegółów to: albo historyczna opresja albo bo w innych krajach.
A i historyjka jak to feminizm godzi w tych brutalnych mężczyzn bla bla bla. By poprzeć swoje racje argumentami sięgamy po skrajność dając do zrozumienia, że to norma. Tylko, że w Polsce mamy prawo, które ściga takie rzeczy i to co raz skuteczniej.
Na słowo "feminizm" uczuliły mnie same feministki. Ileż to można znaleźć filmów na YT i TikTok'u, gdzie mówią, ze nienawidzą mężczyzn i lepiej poradzą sobie bez nich. Feministki mówią innym kobietom co jest dla nich dobre a co złe. I słynny przypadek z grid girls: feministka mówi, że niektóre zawody nie powinny być dostępne dla kobiet w imię postępu. Real story:
https://www.youtube.com/watch?v=vdbD7EF4Byw
Kobiety pierwszej i drugiej fali walczyły po to by mogły decydować o sobie. Feministki trzeciej fali walczą o to by to ONE mogły o nich decydować.
Konrad ma rację: chodzi o przywileje bez obowiązków. Teraz idzie o władzę... a za nimi pieniądze. Na feminizmie można świetnie zarobić. Przykładem jest Hiszpania. Walka o "równe prawa"? Wskażcie gdzie to kobieta nie ma tych praw... bo ja mogę wskazać wiele przykładów w których to mężczyźni są pokrzywdzeni przez prawo.
@Book_Dragoness dziękuję. Studiowałem socjologię. Uczęszczałem na zajęcia "Kobieta w społeczeństwie" (z wyboru). Bywałem na spotkaniach feministek w moim mieście (w ramach studiów). Prowadziłem prelekcję w ramach konferencji "Kobieta a religia" w Poznaniu organizowanej przez tamtejsze feministki. Prowadziłem prelekcje w ramach spotkań z cyklu Au Feminin, który zorganizował...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAle ja nie wiem, skąd to błędne założenie, że feministki en bloc nienawidzą mężczyzn. Ja bardzo lubię mężczyzn. Mam nawet męża, który chodził na strajki kobiet. Pracuję zawodowo i razem z mężem na równych prawach utrzymujemy dom i zajmujemy się dziećmi. Ja nie lubię zadufanych w sobie mizoginistycznych samców.
Ale ja nie wiem, skąd to błędne założenie, że feministki en bloc nienawidzą mężczyzn. Ja bardzo lubię mężczyzn. Mam nawet męża, który chodził na strajki kobiet. Pracuję zawodowo i razem z mężem na równych prawach utrzymujemy dom i zajmujemy się dziećmi. Ja nie lubię zadufanych w sobie mizoginistycznych samców.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Taki macie pijar tworzony przez szalone aktywistki.
Ps. kobieta i mężczyzna nie są równi, w sensie tacy sami - to chyba oczywiste. Są dwie RÓWNOWAŻNE postacie człowieka. Z różnymi predyspozycjami. Dobrze rozumiem, że takiemu podejściu się przeciwstawiasz?
Taki macie pijar tworzony przez szalone aktywistki.
Ps. kobieta i mężczyzna nie są równi, w sensie tacy sami - to chyba oczywiste. Są dwie RÓWNOWAŻNE postacie człowieka. Z różnymi predyspozycjami. Dobrze rozumiem, że takiemu podejściu się przeciwstawiasz?
Jak na razie nikt nie napisał, że "feministki nienawidzą mężczyzn" a jedynie, że są feministki które tak mówią... jest ich wiele. Feminizm trzeciej fali już się pogubił. Już ukuto epitety typu "white feminism". Feminizm miał być "inclusive" i obejmować kobiety-z-męskim-przyrodzeniem czy transseksualistów. I zaczęły sobie zdawać sprawę z problemów jakie za tym idą:
https://www.aclu.org/blog/lgbt-rights/transgender-rights/banning-trans-girls-school-sports-neither-feminist-nor-legal
https://ctmirror.org/2019/07/22/transgender-issues-polarizes-womens-advocates-a-conundrum/
Poglądy feminizmu trzeciej fali przestały być spójne.
Dobrym przykładem stał się Strajk Kobiet. Po pierwszej fali kiedy uformował się "komitet" a w nim dziwni ludzie... no i jeszcze dziwniejsze żądania, wiele osób zaczęło tracić zainteresowanie. Strajk Kobiet zaczęła przejmować ekstrema. Podpięli się politycy. Im kontrowersyjnej tym lepiej. Skoro to "jest wojna" to nie ma możliwości dialogu.
Nie muszę nazywać się jakkolwiek by dzielić się obowiązkami domowymi z żoną (i dzieckiem naturalnie, też ma swoje obowiązki). By dzielić się odpowiedzialnością (kredyt, utrzymanie). By wychować dziecko. By wspierać żonę. Robię tak bo kocham moją żonę, nie potrzebuję ideologii która ma mi to nakazywać i objaśniać.
Nie potrzebuję ideologii by współpracować z kobietami. Wszyscy - jako ludzie - mam swoje zalety i waty. Strony silne i ograniczenia. Pracuję w branży IT i kobiety są świetnymi testerami (bardzo skrupulatne i uważne), świetnymi grafikami czy specjalistami od UI/UX. Potrafią też zarządzać zespołem. Są po prostu człowiekiem o właściwym na danym stanowisku umiejętnościami.
Nie potrzebuję też ideologii by przyjaźnić się z kobietami. By wymieniać z nimi poglądy jeśli chcą, by ich słuchać i być słuchanym.
To są zwyczajne dzieje. Każda ekstrema jest zła. Połowa ludzkości musi potrafić się porozumieć z drugą połową albo nastąpi koniec cywilizacji ludzkiej.
Jak na razie nikt nie napisał, że "feministki nienawidzą mężczyzn" a jedynie, że są feministki które tak mówią... jest ich wiele. Feminizm trzeciej fali już się pogubił. Już ukuto epitety typu "white feminism". Feminizm miał być "inclusive" i obejmować kobiety-z-męskim-przyrodzeniem czy transseksualistów. I zaczęły sobie zdawać sprawę z problemów jakie za tym idą:
...
@sulibrat - Agnieszka Graff i "Świat bez kobiet" , to chyba trochę za mało, aby zrozumieć cały feminizm. To nie jest żadna Biblia feminizmu, ani oficjalna wykładnia. Mały smaczek; z Agnieszką Graff nie po drodze wielu aktywistkom, chociażby Kindze Dunin.
To, że w Polsce mamy prawo, które ściga skuteczniej...I bardzo dobrze! Zasługa wyedukowania kobiet, które dowiadują się na czym polega: przemoc ekonomiczna, syndrom sztokholmski, manipulacja, oraz przestają się wstydzić na zasadzie; "co ludzie powiedzą" i "brudy pierze się w domu". Jest to między innymi zasługą ruchów...feministycznych.
Wskaż ruch, który jest spójny od deski do deski, lany z jednej surówki. Nie istnieją. Podam przykład (o zgrozo!) komunizmu, który bardzo szybko zaczął się dzielić na szereg odłamów (trockistów, stalinistów, maoistów). Radzieccy aparatczycy potępiali Che Guevarę, bo ich zdaniem działał bez odpowiednich wytycznych.
Piękne końcowe zdania, nie mam powodów, by Ci nie wierzyć. Mogliby Cię sklonować, mielibyśmy fantastyczne społeczeństwo bez uprzedzeń, rasizmu i mizoginii.
@sulibrat - Agnieszka Graff i "Świat bez kobiet" , to chyba trochę za mało, aby zrozumieć cały feminizm. To nie jest żadna Biblia feminizmu, ani oficjalna wykładnia. Mały smaczek; z Agnieszką Graff nie po drodze wielu aktywistkom, chociażby Kindze Dunin.
To, że w Polsce mamy prawo, które ściga skuteczniej...I bardzo dobrze! Zasługa wyedukowania kobiet, które dowiadują się...
@Konrad - Sprowadzasz cały wachlarz charakterów, warunków, uzdolnień do dwóch przeciwstawnych biegunów, podczas gdy tak na prawdę WSZYSTKIE KOBIETY I WSZYSCY MĘŻCZYZNI różnią się od siebie, mając zupełnie inne predyspozycje. Nie każdy mężczyzna jest naładowanym testosteronem samcem Alfa, tak jak nie każda kobieta jest ckliwą idiotką żywcem wyjętą z książek Jane Austen. Przez wieki, nie kierowano się uszanowaniem ludzkiej różnorodności i zniuansowaniem, narzucając obu płciom określone role, będące nierzadko utrapieniem za równo dla samych zainteresowanych, ale też dla dzieci czy partnerów. Uogólnianie i banalizowanie tematu do dwóch jednostek, które reprezentują zestaw jakichś stereotypowych wrzut świadczy, niestety o małej wnikliwości.
@Konrad - Sprowadzasz cały wachlarz charakterów, warunków, uzdolnień do dwóch przeciwstawnych biegunów, podczas gdy tak na prawdę WSZYSTKIE KOBIETY I WSZYSCY MĘŻCZYZNI różnią się od siebie, mając zupełnie inne predyspozycje. Nie każdy mężczyzna jest naładowanym testosteronem samcem Alfa, tak jak nie każda kobieta jest ckliwą idiotką żywcem wyjętą z książek Jane Austen....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
:) Nie twierdziłem, że książki poświęcone feminizmowi to moja ulubiona lektura. Ja jedynie odpowiedziałem, że czytałem książkę z hasztagiem feminizm ;) Wiem, że Agnieszka Graff przestała być popularna. jeśli miałbym wybierać między nią a Martą Lempart czy Klementyną Suchanow to wybór był by prosty.
Tez uważam, że to dobrze, że świadomość kobiet (i mężczyzn) rośnie. Mamy szansę tworzyć bardziej harmonijne społeczeństwo.
Nazizm, faszyzm były spójne :) Pierwsza fala też była dość spójna. Komunizm... to jest bardzo złożona sprawa, podobnie jak feminizm. Nie żebym porównywał feminizm do komunistycznej, zbrodniczej ideologii. Jest to raczej żywa ideologia której powszechny odbiór kształtują przypadkowe osoby, "ulica" i media społecznościowe. Nieszczęściem feminizmu - jak każdego ruchu jest ekstrema i syndrom oblężonej twierdzy.
Wczoraj przy okazji debaty w Polsacie usłyszałem pierwszy raz pojęcie "ubóstwa menstruacyjnego". Ma to być sytuacja w której kobieta doświadcza takiego "ubóstwa, że nie może pozwolić sobie na menstruacyjne środki higieniczne". Czy widzicie co tutaj zostało zrobione? Stworzono specjalną kategorię ubóstwa której podlegają tylko kobiety. Nie jest to po prostu ubóstwo tylko ubóstwo ze specjalnym przymiotnikiem. To jest fałszowanie rzeczywistości i tworzenie specjalnych kategorii uzasadniających działania... czy wprost: finansowanie. Istnieje po prostu ubóstwo które nie pozwala zaspokajać istotnych potrzeb człowieka. Czy to będą podpaski czy żyletki dla mężczyzny (nie ma sensu dyskutować co jest tutaj istotne a co nie).
:) Nie twierdziłem, że książki poświęcone feminizmowi to moja ulubiona lektura. Ja jedynie odpowiedziałem, że czytałem książkę z hasztagiem feminizm ;) Wiem, że Agnieszka Graff przestała być popularna. jeśli miałbym wybierać między nią a Martą Lempart czy Klementyną Suchanow to wybór był by prosty.
Tez uważam, że to dobrze, że świadomość kobiet (i mężczyzn) rośnie. Mamy...
Powiedzmy, że ruch nazistowski był spójny w warstwie ideowej oraz dążeń do wspólnego celu, ale w warstwie personalnej dzielił się na określone frakcje i koterie zespolone jedynie postacią Hitlera. Poszczególni partyjniacy; Himmler, Goering, Goebels, Heydrich nienawidzili się między sobą i robili wszystko, aby podważyć pozycje oponentów. Tak wygląda praktycznie każdy ruch, który w ryzach jest trzymany przez charyzmatycznego lidera.
Ekstremy są wszędzie, w każdej dziedzinie życia, w każdej społeczności. Mamy ludzi letnich i fanatyków. Nie przeskoczysz.
Widzisz jak to jest. "Granice mego języka wskazują granice mego świata". Tak jak z zygoty uczyniono dziecko, tak mamy do czynienia z ubóstwem menstruacyjnym;) Brzmi to absurdalnie, ale jak już usuną ze szkół edukację seksualną i zmienią treść podręczników od biologii, to warto, aby mężczyźni dowiedzieli się chociaż z telewizji, że kobieta co miesiąc miesiączkuje i potrzebuje takich środków:)
Powiedzmy, że ruch nazistowski był spójny w warstwie ideowej oraz dążeń do wspólnego celu, ale w warstwie personalnej dzielił się na określone frakcje i koterie zespolone jedynie postacią Hitlera. Poszczególni partyjniacy; Himmler, Goering, Goebels, Heydrich nienawidzili się między sobą i robili wszystko, aby podważyć pozycje oponentów. Tak wygląda praktycznie każdy ruch,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie ukrywam, że jako osoba starająca się wyrobić sobie jak najszerszy ogląd na pewne sprawy chciałabym, aby dyskutanci również przestali zamykać się w swoich bańkach i wyjrzeli poza nie. Mimo haseł o równości i różnorodności pełno jest wciąż dyskryminacji (przypomnijmy, że najbardziej dyskryminowaną w Polsce grupą są biali heteroseksualni mężczyźni o wyznaniu katolickim :p - dobra, koniec żartów). I tak, doświadcza jej każdy. Mi też się oberwało nieraz. Czasem mniej, czasem bardziej boleśnie. W niektórych przypadkach mimo upływu lat jakoś ciężko z tym do porządku dziennego przejść.
Wejście nawet na chwilę w skórę drugiej osoby uczy wrażliwości, której społeczeństwu niestety brakuje.
Nie ukrywam, że jako osoba starająca się wyrobić sobie jak najszerszy ogląd na pewne sprawy chciałabym, aby dyskutanci również przestali zamykać się w swoich bańkach i wyjrzeli poza nie. Mimo haseł o równości i różnorodności pełno jest wciąż dyskryminacji (przypomnijmy, że najbardziej dyskryminowaną w Polsce grupą są biali heteroseksualni mężczyźni o wyznaniu katolickim :p...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tylko, że wiesz... pod dyskryminację łatwo wszystko podciągnąć. Na przykład: w 2007 roku odpowiedziałem na ogłoszenie samorządowej instytucji o "sekretarkę"... "Sekretarka" to tylko żeńska nazwa zawodu - prowadzenie sekretariatu. Zatem prowadzący to w zależności od płci "sekretarka" lub "sekretarz". Podczas rozmowy kwalifikacyjnej (2 panów i jedna pani) powiedzieli mi "że to raczej kobieta" i "czy potrafię parzyć kawę". Ostatecznie byli zachwyceni spotkaniem i rozmową. Miałem trzeci wynik wśród kandydatów. Dwa pierwszy to były kobiety.
I teraz: czy to była dyskryminacja czy też moje umiejętności nie były wystarczające? :D
Czy brak sympatii do osoby o jakichś poglądach, postawach czy upodobaniach to dyskryminacja?
Czy skrytykowanie takiej osoby to dyskryminacja?
Tylko, że wiesz... pod dyskryminację łatwo wszystko podciągnąć. Na przykład: w 2007 roku odpowiedziałem na ogłoszenie samorządowej instytucji o "sekretarkę"... "Sekretarka" to tylko żeńska nazwa zawodu - prowadzenie sekretariatu. Zatem prowadzący to w zależności od płci "sekretarka" lub "sekretarz". Podczas rozmowy kwalifikacyjnej (2 panów i jedna pani) powiedzieli mi...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPadłeś ofiarą utartych schematów i stereotypowego myślenia. Jeżeli Twoje umiejętności były na tym samym poziomie, to tak miałeś do czynienia z dyskryminacją.
Padłeś ofiarą utartych schematów i stereotypowego myślenia. Jeżeli Twoje umiejętności były na tym samym poziomie, to tak miałeś do czynienia z dyskryminacją.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie miałem wglądu w CV pozostałych kandydatów ani wyniki rozmów kwalifikacyjnych. Tym samym nie mogę stwierdzić czy ocena ostateczna wynikała z lepszych umiejętności kontrkandydatów czy "utartych schematów" i "stereotypowego myślenia".
W tej historii chodzi mi o to, że nie wiem co zaważyło ale przecież zawszę mogę wołać, że mnie dyskryminowano :)
Nie miałem wglądu w CV pozostałych kandydatów ani wyniki rozmów kwalifikacyjnych. Tym samym nie mogę stwierdzić czy ocena ostateczna wynikała z lepszych umiejętności kontrkandydatów czy "utartych schematów" i "stereotypowego myślenia".
W tej historii chodzi mi o to, że nie wiem co zaważyło ale przecież zawszę mogę wołać, że mnie dyskryminowano :)
Ostatnio czytałam badania Unii Europejskiej, gdzie okazuje się, że procent kobiet na stanowiskach kierowniczych jest drugi w Europie, po Łotwie, w rozpiętości płac też jesteśmy jesteśmy w czołówce. Nie podaje tego rząd ale Unia Europejska.
Ostatnio czytałam badania Unii Europejskiej, gdzie okazuje się, że procent kobiet na stanowiskach kierowniczych jest drugi w Europie, po Łotwie, w rozpiętości płac też jesteśmy jesteśmy w czołówce. Nie podaje tego rząd ale Unia Europejska.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Znam mnóstwo ciekawych kobiet pisarek.Ale ,nie wiem.Czy wszystkie kobiety.Bym chciał by mi objaśniały świat.Na pewno ,nie nie chciałbym by robiły tego lewicowe radykalne feministki.Dla ,których aborcja na życzenie.Czy sprawy lgbt. Są najważniejsze na świecie.
Lub też sprawy o molestowanie,sprzed 50 lat.I próby wyciągania pieniędzy od bogatych.
Znam mnóstwo ciekawych kobiet pisarek.Ale ,nie wiem.Czy wszystkie kobiety.Bym chciał by mi objaśniały świat.Na pewno ,nie nie chciałbym by robiły tego lewicowe radykalne feministki.Dla ,których aborcja na życzenie.Czy sprawy lgbt. Są najważniejsze na świecie.
Lub też sprawy o molestowanie,sprzed 50 lat.I próby wyciągania pieniędzy od bogatych.
Strasznie sobie horyzonty okrajasz. Nawet jeśli uważasz feministki za swojego podświadomego i podskórnwego wroga obrzydłego, powinienieś jednak poznać ten temat od źródeł, a nie w wersji przetworzonej przez pewne medium - a po tonie Twojej wypowiedzi od razu mogę zgadnąć, jak jest.
Strasznie sobie horyzonty okrajasz. Nawet jeśli uważasz feministki za swojego podświadomego i podskórnwego wroga obrzydłego, powinienieś jednak poznać ten temat od źródeł, a nie w wersji przetworzonej przez pewne medium - a po tonie Twojej wypowiedzi od razu mogę zgadnąć, jak jest.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHe he... LGBT i feministki już przestają mieć po drodze. Coś zaczyna docierać - zatem czas na prażoną kukurydzę ;)
He he... LGBT i feministki już przestają mieć po drodze. Coś zaczyna docierać - zatem czas na prażoną kukurydzę ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam