-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Nowa książka Masłowskiej już w październiku
„Tysiące wypitych kaw i herbat. Kilogramy zjedzonych czekolad. Setki obgryzionych paznokci”. Na Kochanie zabiłam nasze koty musieliśmy czekać siedem lat.
Autorka tak opisuje swoją nową powieść: "Kochanie zabiłam nasze koty to wypadkowa, jak to zwykle bywa
z powieściami, przejęcia losem ludzkości i różnych osobistych udręk. W ingrediencjach znajdą więc Państwo moje zmęczenie radioaktywnymi miastami i moje zmęczenie radioaktywną sobą. I moje urzeczenie morzem jako tworem w sposób doskonały i beztroski łączącym w sobie bezkres i ściek. Wreszcie- bezustanne zadziwienie kondycją duchową nowego człowieka. Człowieka wolnego, żyjącego poza takimi anachronicznymi, zaśmiardującymi molami kategoriami jak duchowość, religia, polityka, historia. Człowieka w związku z tym bezjęzykowego, człowieka którego mową ojczystą jest Google Translator. Aktualnie mam więc nadzieję że będą lubili Państwo moją nową książkę. I że zrobi ona Państwa dzień”.
Kochanie zabiłam nasze koty to pierwszy utwór pisarki, którego akcja nie będzie się działa w Polsce. Bohaterami powieści są młodzi ludzie, przedstawiciele klasy średniej szukający swojego miejsca w świecie.
Dorota Masłowska, enfant terrible polskiej literatury, zadebiutowała w wieku 19 lat, kiedy odkrył ją redaktor naczelny pisma Lampa, Paweł Dunin Wąsowicz. Kontrowersyjna powieść Wojna polsko- ruska pod flagą biało-czerwoną jest jedną z tych książek, które albo się kocha abo nienawidzi. Uznawana za powiew świeżości na polskim rynku wydawniczym, szybko zdobyła status bestsellera i została uhonorowana Paszportem Polityki. Za kolejną, wydaną w roku 2005, powieść Paw Królowej pisarka dostała Nike, najbardziej prestiżową polską nagrodę literacką. Masłowska jest również autorką dwóch dramatów i nagranych wspólnie z zespołem Cool Kids of Death piosenek. Dotychczas współpracowała z wydawnictwem Lampa i Iskra Boża. Kochanie zabiłam nasze koty będzie jej pierwszą książką wydaną przez Noir sur Blanc.
komentarze [14]
wicher_Lab: Nie wiem jak Wy, ale ja mam problemy rangi: wyjść z domu po zakupy czy zdrzemnąć się i przespać głód albo chodzić w skarpetach po mieszkaniu czy bez.
Polecam magazyn Pani Domu, w co drugi poniedziałek, złoty dziesięć:D
wicher_Lab: Nie wiem jak Wy, ale ja mam problemy rangi: wyjść z domu po zakupy czy zdrzemnąć się i przespać głód albo chodzić w skarpetach po mieszkaniu czy bez.
Polecam magazyn Pani Domu, w co drugi poniedziałek, złoty dziesięć:D
Według mnie w jej prozie pod płaszczykiem przerysowanej formy nie ukrywa się żadna treść, a lubię surrealistów. Właśnie za inteligentne i twórcze podejście do formy, ale jako do środka wyrazu. Tam aż kipi od idei. U pani Masłowskiej nic nie kipi. A od artysty oczekuję czegoś więcej niż tylko formy. Nie zamierzam sięgać po jej kolejną książkę. Kiedyś dałam się nabrać (i to dwa razy!!!)i więcej nie zamierzam.
Według mnie w jej prozie pod płaszczykiem przerysowanej formy nie ukrywa się żadna treść, a lubię surrealistów. Właśnie za inteligentne i twórcze podejście do formy, ale jako do środka wyrazu. Tam aż kipi od idei. U pani Masłowskiej nic nie kipi. A od artysty oczekuję czegoś więcej niż tylko formy. Nie zamierzam sięgać po jej kolejną książkę. Kiedyś dałam się nabrać (i to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
A ja nie przeczytałam nic z jej twórczości. Filmu też nie byłam w stanie przełknąć. Czemu?
Sama mnie skutecznie do siebie zraziła. Byłam pełna ciekawości kiedy wyszła wojna polsko-ruska. A potem usłyszałam ją i jej, bodajże, brata, jak czytają to dzieło w radiu. I umarłam.
Własnej książki nie mogła wydukać.
O ile rozumiem stres na początku przygody lektorskiej, o tyle po tygodniu wzbierała we mnie żółć na sam dźwięk tego czegoś.
Od tamtej pory nie mogę się zmusić. Nie wiem czy coś jest w stanie to zmienić ;/.
Nie wiem, może tracę. Się chyba nie dowiem.
A ja nie przeczytałam nic z jej twórczości. Filmu też nie byłam w stanie przełknąć. Czemu?
Sama mnie skutecznie do siebie zraziła. Byłam pełna ciekawości kiedy wyszła wojna polsko-ruska. A potem usłyszałam ją i jej, bodajże, brata, jak czytają to dzieło w radiu. I umarłam.
Własnej książki nie mogła wydukać.
O ile rozumiem stres na początku przygody lektorskiej, o tyle po...
jestemtu: A może jest tak, że za bardzo chcesz w ten wyższy level uwierzyć?
Nie wierzę, a widzę go i to na pierwszy rzut oka. Rzuciło mi się od razu snajperskie uchwycenie naszych czasów, wraz z ich problemikami. Bo na przykład pisanie dzisiaj o rzeczach dużych mija się z rzeczywistością, jeśli popatrzymy na nie z własnego, osobniczego punktu widzenia. Nie wiem jak Wy, ale ja mam problemy rangi: wyjść z domu po zakupy czy zdrzemnąć się i przespać głód albo chodzić w skarpetach po mieszkaniu czy bez. No wybacie, ale to są realia, a autorka "Pawia królowej" mi to wypomina doskonale.
Może wywyższam ją, tą Masłowską ponad jej przyszłą wartość, ale wynalazła to, czego sam szukam, bo też se piszę coś tam. Zaimponowała mi laska. To jest ten drugi level, szydera z pospolitości naszej i jej bylejakości.
jestemtu: A może jest tak, że za bardzo chcesz w ten wyższy level uwierzyć?
Nie wierzę, a widzę go i to na pierwszy rzut oka. Rzuciło mi się od razu snajperskie uchwycenie naszych czasów, wraz z ich problemikami. Bo na przykład pisanie dzisiaj o rzeczach dużych mija się z rzeczywistością, jeśli popatrzymy na nie z własnego, osobniczego punktu widzenia. Nie wiem jak Wy,...
A może jest tak, że za bardzo chcesz w ten wyższy level uwierzyć?
Akurat tu dla mnie pod tą wulgarnoścą czy dresiarskim stylu, jakkolwiek ten pozór nazwać, nie kryje się prawie nic, a sam styl może i brawurowy i nowatorski (chociaż takim nie nazwałbym go nawet gdy debiutowała, bo cała blogosfera paplała w sobie ten sposób od lat, ona to przeniosła na papier w skali 1:1) jest umyślnym maskowaniem braku głębszych przemyśleń. Oczywiście nie wszystko musi mieć treść, wszystko można poobdzierać z puenty i spoko. Ale ja mam wrażenie, że ona nie ma nic do powiedzenia, nie potrafi pisać inaczej, bez tej maniery serwowania gówna do zjedzenia, a że akurat taką zdobyła rynek, wypelniła jakąś nisze, nie znaczy, że jest to dobre, że coś za sobą niesie. Oprócz smrodu. I że dobre nie znaczy też to, że składnia powoduje, że nie wiesz o co chodzi zanim nie przeczytasz 4 razy, chociaż dzięki temu zyskuje to jej pisanie jakiś rytm:D Jeden do przodu, cztery do tyłu:D
(oczywiście strzelam sobie w stope, bo czytałem tylko jej pierwszą książkę, jakiś wywiad w prasie i obejrzalem udział w tok-show. ale pisanie o książkach których się nie czytało jest zawsze najlepsze)
A może jest tak, że za bardzo chcesz w ten wyższy level uwierzyć?
Akurat tu dla mnie pod tą wulgarnoścą czy dresiarskim stylu, jakkolwiek ten pozór nazwać, nie kryje się prawie nic, a sam styl może i brawurowy i nowatorski (chociaż takim nie nazwałbym go nawet gdy debiutowała, bo cała blogosfera paplała w sobie ten sposób od lat, ona to przeniosła na papier w skali 1:1)...
Ale ten "bełkot", to muzyka, to brzmi. Dla wielu ludzi free jazz jest kakofonią, a tu trzeba chcieć wysłyszeć zasadność, bo ona jest. Tylko wymaga przedarcia się przez niemiły pozór. Dlatego mówi się o kryzysie kultury, bo nie sięga głębiej, jest płytka i nie wierzy wyższy level. Masłowska dała tej kulturze karmiącej się pozorem g.wno do zjedzenia. Pewnie wiedziała (co też można wyczytać w "Pawiu królowej"), że recepcja jej dzieła zatrzyma się na pierwszej warstwie.
Ale ten "bełkot", to muzyka, to brzmi. Dla wielu ludzi free jazz jest kakofonią, a tu trzeba chcieć wysłyszeć zasadność, bo ona jest. Tylko wymaga przedarcia się przez niemiły pozór. Dlatego mówi się o kryzysie kultury, bo nie sięga głębiej, jest płytka i nie wierzy wyższy level. Masłowska dała tej kulturze karmiącej się pozorem g.wno do zjedzenia. Pewnie wiedziała (co też...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To ja się nie zgodze. Dziewczyna pisze jakby chciała zakodować jakiś przekaz podprogowy morsem, może i idealny satyryk, ale gubiący polot przy próbie wykazania, że chce osiągnąć coś więcej, stworzyć zwartą idelogię. Ktoś to może kupuje, ale pewnie temu, że nie wie, jak podejść do tego afektowanego bełkotu, przetykanego czasem czymś błyskotliwym.
7 lat, 160 stron tekstu, pozdro Dorota.
To ja się nie zgodze. Dziewczyna pisze jakby chciała zakodować jakiś przekaz podprogowy morsem, może i idealny satyryk, ale gubiący polot przy próbie wykazania, że chce osiągnąć coś więcej, stworzyć zwartą idelogię. Ktoś to może kupuje, ale pewnie temu, że nie wie, jak podejść do tego afektowanego bełkotu, przetykanego czasem czymś błyskotliwym.
7 lat, 160 stron tekstu,...
Ja z kolei odebrałem jej pisanie, jako manifest wykładania treści pomimo języka. W zasadzie tyle języków powstało, tyle dyskursów branżowych i slangów, że aż odwracają uwagę od tego, CO się mówi, a każą uważać JAK się mówi. Myśle, - bo znam inne przykłady - że Masłowską uwiera kaganiec poprawności językowej, który również stanowi skuteczny hamulec rozwoju literatury. Mamy więc przykład pisarza wyzwoleńca, muzyka, co zagrał na futerale.
Tak, jak zwykle "kradne" ksiązki, tak tę kupię, symbolicznie.
Ja z kolei odebrałem jej pisanie, jako manifest wykładania treści pomimo języka. W zasadzie tyle języków powstało, tyle dyskursów branżowych i slangów, że aż odwracają uwagę od tego, CO się mówi, a każą uważać JAK się mówi. Myśle, - bo znam inne przykłady - że Masłowską uwiera kaganiec poprawności językowej, który również stanowi skuteczny hamulec rozwoju literatury. Mamy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mimbla: "I że zrobi ona Państwa dzień"
Nowomowa Masłowskiej mnie przeraża.. Prawdopodobnie tak samo będzie z jej nową książką.
ble...
Ja ma wrażenie, że Masłowska właśnie tę nowomowę obśmiewa.
Mimbla: "I że zrobi ona Państwa dzień"
Nowomowa Masłowskiej mnie przeraża.. Prawdopodobnie tak samo będzie z jej nową książką.
ble...
Ja ma wrażenie, że Masłowska właśnie tę nowomowę obśmiewa.
"I że zrobi ona Państwa dzień"
Nowomowa Masłowskiej mnie przeraża.. Prawdopodobnie tak samo będzie z jej nową książką.
ble...
"I że zrobi ona Państwa dzień"
Nowomowa Masłowskiej mnie przeraża.. Prawdopodobnie tak samo będzie z jej nową książką.
ble...
Przeczytałam tylko 'Wojnę polsko - ruską...' i o dziwo, podobała mi się, ale tylko ze względu na język. Po pozostałe książki Doroty Masłowskiej nie sięgnęłam, ale aż zaskoczyła mnie wiadomość o nowej powieści.
Przeczytałam tylko 'Wojnę polsko - ruską...' i o dziwo, podobała mi się, ale tylko ze względu na język. Po pozostałe książki Doroty Masłowskiej nie sięgnęłam, ale aż zaskoczyła mnie wiadomość o nowej powieści.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam