Amanda 
amandaasays.blogspot.com
24 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 16 cytatów, ostatnio widziana 14 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-17 10:34:15
Ma nowego znajomego: Cassin89
 
2019-01-16 20:35:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Freja (tom 1)

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/freja-matthew-laurence.html

NIE WYSZŁO...
Tak łagodnie pisząc - coś tu nie wyszło. Co? Już śpieszę z wyjaśnieniami.
Pomysł na tę historię był całkiem ciekawy - bogowie żyjący pośród ludzi, tajna organizacja wykorzystująca ich moc, umacnianie się poprzez zyskiwanie nowych wyznawców. ALE! Fabuła została bardzo słabo rozplanowana,...
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/freja-matthew-laurence.html

NIE WYSZŁO...
Tak łagodnie pisząc - coś tu nie wyszło. Co? Już śpieszę z wyjaśnieniami.
Pomysł na tę historię był całkiem ciekawy - bogowie żyjący pośród ludzi, tajna organizacja wykorzystująca ich moc, umacnianie się poprzez zyskiwanie nowych wyznawców. ALE! Fabuła została bardzo słabo rozplanowana, z masą dziwnych detali, które należałoby dopracować. To jednak najmniejsza wada. Kolejną i prawdopodobnie największą z nich jest kreacja bohaterów. Sara czy też Freja była najzwyczajniej w świecie wykreowana na głupią dziewczynkę, która ma się za najmądrzejszą, a nie potrafi nawet racjonalnie myśleć. I owszem, czasami taki jest charakter postaci już w zamyśle autora, jednak mam wrażenie, że tym razem jednak wymknął się on spod kontroli. Dlaczego? Bo nasza bohaterka irytuje na każdym kroku. Nie byłam w stanie ani jej kibicować, ani interesować się jej losami. Po prostu czytałam stronę za stroną, licząc na szybki koniec. Z resztą postaci niestety nie było lepiej, z papierowym do bólu Nathanem na czele.
Na niekorzyść wpływa również styl pisania autora. Gdyby nie fakt, że byłam świadoma, że jest nim mężczyzna, który od około 10 lat jest pisarzem i widziałam jego zdjęcie na skrzydełku książki, to nigdy bym nie uwierzyła, że Freję napisał ktoś dorosły. Całość przypomina niezbyt udane fanfiction, pisane przez jakąś nastolatkę. Dlaczego tak sądzę? Jeśli czytaliście kiedyś taką nastoletnią opowiastkę, to możecie kojarzyć takie momenty, kiedy pojawiały się całkowicie nierealne zdarzenia, byle tylko uratować bohatera z opresji. No właśnie - tutaj było tak co chwilę. Oczy aż bolały od wywracania nimi w czasie lektury.
Naprawdę, chciałam znaleźć w tej książce coś, co warte byłoby pochwały. Niestety poległam przy tym zadaniu. Freja nie podobała mi się ani trochę, a przy lekturze wręcz się męczyłam.

PODSUMOWUJĄC
Freja może i miała wszystko, by stać się dobrą książką, jednak to zaprzepaściła. Ciekawy i dosyć świeży pomysł na fabułę został absolutnie niedopracowany, zaś kreacja bohaterów całkowicie zmarnowana, sztuczna i papierowa. Styl pisania na poziomie, który zupełnie do mnie nie przemawia, a poczucie humoru w opowieści zdecydowanie daleki od mojego.
Miało być świetnie, wyszło strasznie. Nie polecam.

pokaż więcej

 
2019-01-10 19:53:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/ten-pierwszy-rok-tom-ellen-lucy-ivison.html

ZWARIOWANE STUDENCKIE ŻYCIE
Zacznijmy od tego, że książka przedstawia raczej realia amerykańskich studentów, a nie polskich, jednak nie przeszkadzało mi to w świetnej zabawie podczas lektury. A to dlatego, że powieść jest niezwykle humorystyczna. To takie spojrzenie, może nieco z...
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/ten-pierwszy-rok-tom-ellen-lucy-ivison.html

ZWARIOWANE STUDENCKIE ŻYCIE
Zacznijmy od tego, że książka przedstawia raczej realia amerykańskich studentów, a nie polskich, jednak nie przeszkadzało mi to w świetnej zabawie podczas lektury. A to dlatego, że powieść jest niezwykle humorystyczna. To takie spojrzenie, może nieco z przymrużeniem oka, na pierwszy rok studiów, oczami Phoebe i Luke'a, którzy wcześniej uczyli się w tym samym liceum, ale raczej nie mieli zbyt wiele ze sobą wspólnego poza tym, że ona z ukrycia go kochała, a on ledwie miał pojęcie o jej istnieniu. I fakt, masa tu dziwnych wydarzeń, wszystko zlewa się w jedną wielką imprezę, ale klimat historii jest tak lekki i przyjemny, że strony pochłania się z uśmiechem na twarzy. I w końcu mamy ciekawą postać kobiecą, której końcowa decyzja mi się podobała! Bo co jak co, ale zakończenie mamy tutaj udane. Wielokrotnie marzyłam, aby coś takiego stało się na końcu, ale zawsze dostawałam schematy, a tutaj proszę - autorzy spełnili moje życzenia.
Główna linia fabularna to oczywiście relacja Phoebe i Luke'a, ale nie samym wątkiem romantycznym ta książka żyje. Mamy tu obraz rodzącej się niezwykłej przyjaźni, ciekawy motyw walki dziewczyn o swoją godność oraz masę zabawnych sytuacji. Nie była to może lektura, która zmienia życie, ale czytało się naprawdę dobrze i przyjemnie.

STRUKTURA
Pięć części, a w nich numerowane rozdziały, w ramach których pojawił się również podział na narracje z perspektywy Luke'a i Phoebe. Udzielenie głosu obojgu bohaterom było zgrabnym zabiegiem, dzięki czemu mieliśmy wgląd zarówno w damską, jak i męską część pierwszoroczniaków. Język był prosty, młodzieżowy i tym bardziej nadawało to humoru całej powieści. Ta prostota sprawiała również, że lektura przebiegła szybko i bez żadnych zgrzytów.

PODSUMOWUJĄC
Ten pierwszy rok to lektura niezwykle lekka i zabawna. Perypetie studentów pierwszego roku były momentami niewiarygodne, ale potęgowało to tylko ten świetny klimat. Jak zdobyć przyjaciół na całe życie i pozostać przy tym wiernym swoim przekonaniom? Jak żyć po studencku, omijając epizody ze starym serem i post-itami? Tego wszystkiego dowiesz się z tej książki! Zdecydowanie polecam! ;-)

pokaż więcej

 
2019-01-07 13:05:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/neverworld-wake-marisha-pessl.html

YA JAKIEGO MI BYŁO TRZEBA!
Nie zrozumcie mnie źle - uwielbiam lekkie książki YA, ale od czasu do czasu potrzebuję czegoś mocniejszego. Czegoś z tajemnicą, złożonymi bohaterami, zagadką do rozwiązania i brakiem wątku miłosnego na pierwszym planie. I to właśnie serwuje nam Marisha Pessl, którą...
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/neverworld-wake-marisha-pessl.html

YA JAKIEGO MI BYŁO TRZEBA!
Nie zrozumcie mnie źle - uwielbiam lekkie książki YA, ale od czasu do czasu potrzebuję czegoś mocniejszego. Czegoś z tajemnicą, złożonymi bohaterami, zagadką do rozwiązania i brakiem wątku miłosnego na pierwszym planie. I to właśnie serwuje nam Marisha Pessl, którą dotychczas mogliście kojarzyć z Nocnym filmem - thrillerem dla raczej doroślejszych czytelników. Neverworld wake jest pierwszym podejściem autorki do literatury młodzieżowej i trzeba to przyznać - jak najbardziej udanym. Historia rozpoczyna się niewinnie, ale jednak z jakąś dozą tajemniczości już od pierwszych stron - Beatrice postanawia jechać do znajomych z dawnej paczki, bo chce im zadać kilka pytań dotyczących śmierci Jima - ich przyjaciela, a jej chłopaka. Nie chce wierzyć policji, która szybko zamknęła sprawę i uznała, że śmierć nastąpiła w wyniku samobójstwa. Całe spotkanie od początku przebiega dosyć dziwnie, a zwieńczeniem jest wypadek samochodowy, w którym ledwie uchodzą z życiem. No właśnie... nie tak ledwie, jak się okazuje. Tuż po wypadku piątkę młodych ludzi odwiedza przerażający mężczyzna, przedstawiający się jako Stróż, który komunikuje im, że znaleźli się w pętli czasowej, która będzie powtarzała się aż do tego momentu, w którym zagłosują na jedną osobę spośród nich, która przeżyje. Ważne jest, aby głosowanie było jednomyślne. Czy to w ogóle jest możliwe? I czy w tej sytuacji uda się rozwiązać sprawę śmierci Jima?
Początkowo możecie uznać, że coś takiego już było - Dzień świstaka, 7 razy dziś - i owszem, motyw pętli czasowej jest podobny, jednak tym, co wyróżnia tę historię jest konieczność wyboru jednej osoby, która ma przeżyć oraz zagadka śmierci do rozwiązania. Marisha Pessl może się pochwalić naprawdę zgrabnie utkaną fabułą, która pełna jest tajemnic, zagadek i zwrotów akcji. Możesz się domyślać pewnych elementów historii, ale na pewno wiele rozwiązań okaże się zaskoczeniem. Dodatkowo, ogromną zaletą jest kreacja bohaterów - każdy z nich ma jakąś tajemnicę, nie ma postaci czarno-białych, jest masa odcieni szarości. Dzięki temu książkę czytało się świetnie, a w czytelniku budził się mały detektyw, który chciał rozwiązać zagadkę przed wszystkimi.

STRUKTURA
Książka podzielona jest na trzy części, w ramach których mamy jeszcze podział na numerowane rozdziały, gdzie pierwszoosobowa narracja należy do Bee. I mimo że rzadko zgadzam się z różnymi pochwałami na okładkach, bo często są przesadzone, bądź przeinaczone, to tym razem podpisuję się rękami i nogami pod stwierdzeniem, że każdy rozdział tej książki jest niczym taki mały odcinek serialu. Faktycznie, w czasie lektury ma się wrażenie, że wszystko jest idealnie rozpisane na taki 45 minutowy odcinek - jest coś stabilniejszego, jakieś nowe informacje, zagadki i zwrot akcji na końcu, który sprawia, że chcemy sięgnąć po więcej. Nie jestem zdziwiona, że Netflix tworzy serial na podstawie tej historii. Co do stylu pisania - pióro Marishy Pessl ma coś w sobie, że niesamowicie wciąga i buduje niepowtarzalny klimat. Jeśli chodzi o stronę techniczną - jestem na tak!

PODSUMOWUJĄC
Neverworld wake to idealna propozycja dla młodych ludzi, którzy poszukują czegoś nadal w klimatach YA, jednak lubią dreszczyk emocji i nie są szczególnymi fanami romansów czy uroczych lektur. Świetnie poprowadzona fabuła, masa zagadek i zwrotów akcji. Genialna, wielowarstwowa kreacja bohaterów i niezwykły klimat motywu pętli czasowej. Przez książkę wręcz się płynie, a zakończenie potrafi nieźle zaskoczyć. Zdecydowanie polecam!

pokaż więcej

 
2018-12-29 21:53:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/12/w-zywe-oczy-jp-delaney.html

TAK PSYCHICZNA, ŻE AŻ DOBRA!
Jeśli jesteście tu ze mną nie od dzisiaj, wiecie jak cenię sobie książki, które robią ogromne zamieszanie w głowie. To dla mnie idealna ucieczka od codzienności, gdy wkręcam się w historię i zapominam o problemach, próbując rozwikłać zagadkę i rozgryźć bohaterów nim pokażą...
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/12/w-zywe-oczy-jp-delaney.html

TAK PSYCHICZNA, ŻE AŻ DOBRA!
Jeśli jesteście tu ze mną nie od dzisiaj, wiecie jak cenię sobie książki, które robią ogromne zamieszanie w głowie. To dla mnie idealna ucieczka od codzienności, gdy wkręcam się w historię i zapominam o problemach, próbując rozwikłać zagadkę i rozgryźć bohaterów nim pokażą swoje "prawdziwe ja". W żywe oczy okazało się więc nie lada gratką, gdyż dzieje się tu dużo, a jeden zwrot akcji goni kolejny, przez co książkę czyta się błyskawicznie. Do tego kreacja bohaterów - istny majstersztyk! Wielowarstwowe, nieprzewidywalne postacie, z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Dorzućmy do tego historię, która na pierwszy rzut oka brzmi jak coś, co już było i to wielokrotnie, a jednak okazuje się czymś złożonym i zawrotnym oraz historię kontrowersyjnego poety i jego wierszy w tle, a otrzymamy coś nietypowego, z niezwykle tajemniczym klimatem.
Na plus jeszcze warto dodać zakończenie - a przyznam, że to rzadkość, kiedy jestem tak zadowolona z tego elementu historii. Zazwyczaj czegoś mi brakuje, wolałabym coś innego, a tutaj... jest idealnie. Nie będę tłumaczyła tego dokładnie, bo nie chcę nikomu spoilerować, ale ta prostota zakończenia jest genialna.

STRUKTURA
Książka podzielona jest na trzy części, w obrębie których mamy jeszcze dodatkowy podział na numerowane rozdziały. Narrację powierzono Claire, co wpłynęło na ten niesamowity klimat towarzyszący lekturze oraz budowało napięcie, jakiego byśmy nie osiągnęli wprowadzając trzecioosobowego narratora. Mamy tu jeszcze coś nietypowego, a jednocześnie świetnie odzwierciedlającego charakter bohaterki, a mianowicie - wiele dialogów jest przeprowadzonych w formie zapisu ze scenariusza, z podziałem na role i didaskaliami. Potęgowało to kreację Claire jako aktorki, która lubi wyobrażać sobie, że jej życie to sceny z filmu. Przechodząc natomiast do stylu pisania, trzeba przyznać, że JP Delaney ma jakąś lekkość w piórze, ponieważ tematyka nie była taka łatwa, momentami pojawiały się brutalne sceny, a jednak przez książkę się wręcz płynęło i nie zauważyłam kiedy przewróciłam ostatnią stronę. Technicznie więc jest bardzo, ale to bardzo na plus.

PODSUMOWUJĄC
W żywe oczy to zdecydowanie jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie przeczytałam w tym roku. Wciągająca, mroczna historia, zaglądająca w straszne zakamarki ludzkiego umysłu. Niezwykły klimat i genialna kreacja bohaterów oraz liczne zwroty akcji, które nie pozwolą Ci się oderwać od lektury. Życie jest filmem - nigdy nie wiesz, kto patrzy...
Polecam i to bardzo! Komu najbardziej? Oczywiście miłośnikom thrillerów psychologicznych oraz Lokatorki, tego samego autora. Myślę, że fani tego "psychodelicznego" wydania Tarryn Fisher również będą zadowoleni z tej lektury!

pokaż więcej

 
2018-12-20 20:56:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Traitor''s Trilogy (tom 2)

Pełny tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2018/12/pocaunek-szpiega-erin-beaty.html

Pocałunek szpiega to książka mogąca być przykładem, jak powinno się pisać sequele. Historia trzymająca w napięciu, z masą zwrotów akcji, świetną kreacją bohaterów i niesamowitym klimatem. Czyta się szybko i niezwykle przyjemnie. Polecam z całego serca, a sama już nie mogę się doczekać trzeciego...
Pełny tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2018/12/pocaunek-szpiega-erin-beaty.html

Pocałunek szpiega to książka mogąca być przykładem, jak powinno się pisać sequele. Historia trzymająca w napięciu, z masą zwrotów akcji, świetną kreacją bohaterów i niesamowitym klimatem. Czyta się szybko i niezwykle przyjemnie. Polecam z całego serca, a sama już nie mogę się doczekać trzeciego tomu!
Komu spodoba się najbardziej? Miłośnikom barwnych bohaterek, zwrotów akcji i YA z nieco średniowiecznym klimatem (żołnierze, królowie i te sprawy).
Wyruszcie w drogę wraz z Sage i Alexem! Niezapomniana przygoda gwarantowana!

pokaż więcej

 
2018-12-19 17:29:32
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-12-04 20:10:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: The Folk of the Air (tom 1.5)
 
2018-11-28 21:45:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: This is falling (tom 1)

Ta książka naprawdę miała potencjał, ale... No właśnie, ale coś się popsuło. Sprawdź na blogu o co chodzi: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/zapadnij-w-serce-ginger-scott.html

 
2018-11-12 18:40:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover.html

NAJLEPSZA KSIĄŻKA COLLEEN HOOVER?
Chociaż największy sentyment mam zdecydowanie do November 9, bo to moja pierwsza książka CoHo, to jednak bez wątpienia Wszystkie nasze obietnice zostaną w moich oczach najlepszą powieścią, jaką autorka do tej pory napisała. Dlaczego? Bo jest tak...
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover.html

NAJLEPSZA KSIĄŻKA COLLEEN HOOVER?
Chociaż największy sentyment mam zdecydowanie do November 9, bo to moja pierwsza książka CoHo, to jednak bez wątpienia Wszystkie nasze obietnice zostaną w moich oczach najlepszą powieścią, jaką autorka do tej pory napisała. Dlaczego? Bo jest tak bardzo prawdziwa i pełna emocji, a bohaterowie są tak do bólu realni, że niemal przez całą lekturę towarzyszyły mi łzy.
Zazwyczaj takie romanse kończą się happy endem i zaręczynami, ślubem czy czymś w tym stylu. Hoover pokusiła się o pokazanie, co dzieje się później. Czy tego szczęścia starczy bohaterom by żyć dalej? Zwłaszcza, gdy to, w czym pokładali tak wielkie nadzieje, nie wychodzi i zostawia za sobą serię bolesnych rozczarowań. Zamiast wiecznej sielanki pojawiają się wady i błędy. Zamiast uśmiechów - unikanie i zręczne wymówki.
Autorka włożyła w tę historię tak wiele emocji, że wręcz wylewają się z każdego rozdziału, każdego akapitu, każdego słowa. I nie są to emocje przesadzone, a wręcz przeciwnie - idealnie dozowane, byśmy mogli poczuć, jakby to wszystko rozgrywało się tuż obok nas. Jeśli chodzi o bohaterów, polubiłam ich oboje, a także w pewien sposób ich oboje rozumiałam. Cieszę się, że byli wykreowani na postacie z krwi i kości, bez tego pierwiastka papierowości i sztuczności.
Z czego jeszcze jestem zadowolona? Że Colleen Hoover poruszyła właśnie taką tematykę, a nie inną. Staranie się o dziecko, zwłaszcza, jeśli te starania są nieskuteczne, to temat bolesny, jednak niezwykle ważny i sądzę, że autorce należą się brawa za to, że go udźwignęła i stworzyła tak piękną historię.

STRUKTURA
Książka podzielona jest na rozdziały WTEDY i TERAZ, z których możemy poznać początki znajomości Quinn i Grahama oraz ich życie po kilku lat małżeństwa. To przemieszanie idealnie dawkuje nam emocje, gdyż retrospekcje są niczym promyki słońca, które nieco podnoszą na duchu po niezwykle wzruszających fragmentach z teraźniejszości bohaterów. Narrację powierzono Quinn, dzięki czemu to jej perspektywę poznajemy lepiej. Wytrwali dowiedzą się również, co działo się w głowie Grahama, jednak w nieco inny sposób, niż poprzez stworzenie go narratorem.
Przechodząc do stylu pisania, powtórzę się już, ale Colleen Hoover to mistrzyni w tworzeniu klimatu. Jej pióro jest niezwykle piękne, a jednocześnie łatwe do przyswojenia, dzięki czemu książkę się wręcz pochłania, a jedyne co przerywa lekturę, to momenty, kiedy trzeba sięgnąć po chusteczki, bo łzy całkiem zamazują nam obraz.

PODSUMOWUJĄC
Wszystkie nasze obietnice to książka tak piękna i ważna, że ciężko dobrać odpowiednie słowa, by ją opisać i jednocześnie nie brzmieć płytko. Same pochwały? A jednak jest to możliwe. Masa emocji, genialna kreacja głównych bohaterów oraz tematyka - trudna, a jednocześnie tak warta, by zwrócić na nią uwagę. Ta powieść zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej i będę ją polecać bez przerwy. Ale komu? Oczywiście miłośnikom twórczości Colleen Hoover, ale raczej tym nieco starszym, gdyż nastolatkom może być trudniej zrozumieć bohaterów i ich problemy. Komu jeszcze? Tym, którzy nie boją się wzruszeń, bo takowych będzie tutaj cała masa. Ta książka złamie serce, a później spróbuje je skleić na nowo. Wchodzisz w to?

pokaż więcej

 
2018-11-08 21:32:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Pełny tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/czarownice-nie-pona-jenny-blackhurst.html

Czarownice nie płoną to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jenny Blackhurst, ale już teraz wiem, że na pewno nie ostatnie. Ciekawa fabuła i sposób prowadzenia historii, niesamowita kreacja bohaterów i niezwykły klimat. Jestem jak najbardziej na tak! Komu jeszcze ma szansę przypaść do...
Pełny tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/czarownice-nie-pona-jenny-blackhurst.html

Czarownice nie płoną to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jenny Blackhurst, ale już teraz wiem, że na pewno nie ostatnie. Ciekawa fabuła i sposób prowadzenia historii, niesamowita kreacja bohaterów i niezwykły klimat. Jestem jak najbardziej na tak! Komu jeszcze ma szansę przypaść do gustu? Miłośnikom porządnych thrillerów psychologicznych, którzy lubią na własną rękę rozwiązywać zagadki, a także lubią, kiedy autorzy pozwalają czytelnikom je rozwiązywać, bez chamskiego narzucania im jakiejś błędnej wersji, której mają się trzymać, nim autor zaserwuje im zwrot akcji. Tutaj wszystko mamy szansę poskładać do kupy sami, o ile tylko będziemy na tyle spostrzegawczy i opanujemy sztukę czytania między wierszami. Czy podejmiesz się tego wyzwania? Mi się udało i zdecydowanie nie żałuję!

pokaż więcej

 
2018-11-06 20:00:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pełny tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/suchaj-swojego-serca-kasie-west.html

Słuchaj swojego serca to książka, dzięki której przypominam sobie, za co lubię prozę Kasie West. Prosta, lekka i niezwykle przyjemna lektura, dzięki której można oderwać się od codziennych trosk. Ciekawa fabuła i jej poprowadzenie, nawet jeśli trąca schematami. Uroczy wątek miłosny i ciekawa...
Pełny tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/suchaj-swojego-serca-kasie-west.html

Słuchaj swojego serca to książka, dzięki której przypominam sobie, za co lubię prozę Kasie West. Prosta, lekka i niezwykle przyjemna lektura, dzięki której można oderwać się od codziennych trosk. Ciekawa fabuła i jej poprowadzenie, nawet jeśli trąca schematami. Uroczy wątek miłosny i ciekawa tematyka podcastów. Ja jestem na tak! A Wy?
Książka ma ogromną szansę spodobać się fanom poprzednich utworów autorki oraz miłośnikom lekkich młodzieżówek, z których wyłania się jakieś przesłanie.

pokaż więcej

 
2018-11-04 20:28:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Sarah''s Scribbles (tom 1)
 
2018-11-04 20:27:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/first-love-james-patterson-emily-raymond.html

CZY DA SIĘ UCIEC PRZED ŻYCIEM?
Rozpoczynając lekturę First love, nastawiałam się na emocjonalny roller coaster, jednak nie myślałam, że aż tak się wzruszę. Początkowo, historia przypomina zwyczajną opowieść drogi - ucieczka, nowe miejsca, dziwne przygody i uroczy klimat. Jednak z...
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/first-love-james-patterson-emily-raymond.html

CZY DA SIĘ UCIEC PRZED ŻYCIEM?
Rozpoczynając lekturę First love, nastawiałam się na emocjonalny roller coaster, jednak nie myślałam, że aż tak się wzruszę. Początkowo, historia przypomina zwyczajną opowieść drogi - ucieczka, nowe miejsca, dziwne przygody i uroczy klimat. Jednak z czasem pojawiają się pewne niepokojące wstawki. Na początku ich nie dostrzegamy, ale z czasem jest ich coraz więcej, aż autorka odkrywa przed nami prawdę. I wtedy zaczynamy przypominać sobie wszystkie wskazówki, które skutecznie odpieraliśmy. A zakończenie - no cóż, wzruszyłam się ogromnie, to chyba wystarczająca rekomendacja.
Jeśli chodzi o bohaterów, to oboje zdołałam polubić, chociaż pewnie nie wszystkie ich decyzje rozumiałam i popierałam. Zarówno Axi, jak i Robinson mieli coś w sobie - może była to nastoletnia dzikość, może pragnienie zatrzymania wspólnych chwil. Nadawało to jednak historii klimatu i sprawiało, że książkę czytało się bez większych zgrzytów.

STRUKTURA
Pod względem technicznym, ta książka jest naprawdę godna pochwały. Dwie części, w ramach których mamy podział na numerowane rozdziały oraz masa zdjęć, które ilustrują naszą opowieść. Potęgowało to uczucie, że towarzyszymy bohaterom w ich podróży, podglądamy ich poczynania.
Jeśli chodzi zaś o narrację, to autorka powierzyła ją naszej głównej bohaterce, dzięki czemu mogliśmy całą historię poznawać jej oczami. Jest też bardzo ciekawy zabieg na końcu, który w pewien sposób potęgował wzruszenie. Ale nie zdradzę jaki - przekonajcie się sami!

PODSUMOWUJĄC
First love, to książka, która wbrew pozorom opowiada nie tylko o pierwszej miłości. Ale także o odnajdywaniu siebie, trudnych sytuacjach i problemach, jakie stawia przed nami los. To też świetna opowieść drogi w wersji dla nastolatków. Czyta się szybko i przyjemnie, kilka momentów może wywołać uśmiech, a kilka wzruszyć. Idealna na miły wieczór.
Komu polecam? Miłośnikom historii takich jak Chemia naszych serc czy też W blasku nocy.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
395 196 1209
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (34)

Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd