Lubimyczytać.pl to:
społeczność 374 tys. zakochanych w książkach
ponad 667 tys. recenzji
ponad 220 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
Okładka książki Jeden dzień Iwana Denisowicza

Jeden dzień Iwana Denisowicza

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Witold Dąbrowski, Irena Lewandowska
tytuł oryginału
Один день Ивана Денисовича
wydawnictwo
ISKRY
data wydania
ISBN
83-207-1639-X
liczba stron
160
kategoria
literatura faktu
język
polski
typ
papier
7.22 (794 ocen i 44 opinie)

Opis książki

Książka opisuje jeden dzień więźnia sowieckiego łagru, Iwana Denisowicza Szuchowa i jest pierwszym utworem laureata literackiej Nagrody Nobla. Po opublikowaniu tytuł ten przyniósł autorowi międzynarodowy rozgłos. Przez 25 lat obowiązywał w Polsce zakaz jego drukowania. Oparta na wątkach autobiograficznych opowieść w realistyczny sposób odtwarza losy zwykłego człowieka zesłanego do gułagu.

 

Inne wydania

Polecamy

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie i aktywności czytelników
książek: 228
Paweł | 2012-02-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2012

Jedna z tych książek do których powróciłem jeszcze raz i być może jedna z niewielu, która przy kolejnym czytaniu nie wydała się być tak zajmującą i przedstawiającą się "na nowo" jak wcześniej. Lektura ta jednak nie straciła niczego ze swoich walorów i komplementów jakimi ją obdarzałem wcześniej. Nadal uważam, że jest utworem wyjątkowym, cennym, godnym uwagi i takim zapewne pozostanie po wsze czasy.

Aleksander Sołżenicyn był dla mnie onegdaj twórcą, którego dzieła istniały jedynie jako tytuły owych i jakieś fragmenty budzące niesamowitą ciekawość. Owo zainteresowanie powodowało jakieś podszeptywane tu i ówdzie dobre słowo o pisarzu oraz dość kłopotliwe dla mnie "zaopatrywanie" się w książki, które chciałem poznać. Sołżenicyn był poszukiwanym przeze mnie autorem ale z jakichś powodów przez dłuższy czas nieosiągalnym; przede wszystkim, księgarnie nie miały w swojej ofercie albo nie stać mnie było na przedruk, gdyż było mnóstwo innych wydatków.

"Jeden dzień Iwana Denisowicza" nie był pi...

książek: 562
Wiórek | 2011-02-17
Przeczytana: 17 lutego 2011

Debiut Sołżenicyna. Jakże udany. Chyba żadna dotychczasowa książka jaką przeczytałam nie sprawiła, że było mi zimno. Że czułam skostniałe palce i miałam dreszcze. A "Jeden dzień" jest wyjątkowy, opublikowany w ZSRR już w czasach Chruszczowa. Nic tak jak ta książka nie oddaje beznadziejności, bezwzględności i dantejskich warunków rosyjskich łagrów. Nic tak jak one nie potrafi złamać człowieka, sprawić, by zamiast o wolności marzył o zimnawym kapuśniaku pod koniec dnia. One sprawią, że zapomnisz o swym domu, o krewnych i o Bożym świecie.

książek: 588

Chyba najlepsza rzecz Sołżenicyna, prawdziwa klasyka literatury łagrowej i ważne świadectwo czasów totalitaryzmu. Napisane zwięźle i bez ozdobników. Autor świetnie oddał ciągły stres życia w obozie: znajdą u ciebie nożyk w czasie rewizji, idziesz do karceru, a potem to już może śmierć. Nie dopchasz się do żarcia w stołówce, stracisz siły i staniesz się dochodiagą, powoli umierającym z głodu. Życie w łagrze to codzienna walka o przetrwanie, o ochłap jedzenia, o ciepłe miejsce do spania, iście Darwinowski świat . Bardzo trudno w takich warunkach zachować godność i przyzwoitość. Paradoksalnie, jedynym wytchnieniem jest praca, która daje zadowolenie, ale to praca niewolnicza, nie dla siebie. I jeszcze, przeczytajcie jak Szuchow się napawa plasterkiem kiełbasy podarowanym przez współwięźnia, po takim opisie człowiek widzi jak mu się dobrze żyje i zaczyna inaczej jeść różne frykasy..

książek: 504
waldenburg | 2010-09-08
Przeczytana: 1992 rok

Wybitne. Pokaz łagrów i totalitaryzmu na najwyższym poziomie. Późniejszy Archipelag GUŁ-ag to właściwie tylko wstrząsające statystyki, tutaj jest dramat jednostki.

P.S.
Dzięki serii "Polityki" książka po 18 latach ponownie wpadła mi w ręce, czytam jeszcze raz i z przerażeniem stwierdzam, że jest jeszcze lepsza niż w czasie pierwszego czytania. Cóż upływ czasu wzbogacił moje doświadczenia, przez to książka zyskuje na wadze i znaczeniu.
Jeszcze raz polecam.

książek: 4895
allison | 2012-01-04
Na półkach: Przeczytane, Rok 2012
Przeczytana: 04 stycznia 2012

Czytałam tę książkę dość dawno i chyba jeszcze w ocenzurowanej wersji. Teraz musiałam sięgnąć po nią drugi raz, ale moje odczucia się nie zmieniły.
Nadal uważam, że to jeden z najważniejszych utworów o tematyce łagrowej. Na przykładzie przeciętnego dnia z życia więźnia pokazuje, jak wyglądała rzeczywistość w obozie, w którym największymi wrogami były: głód, mróz, mordercza praca i ...inni więźniowie.
Tytułowy bohater jest już doświadczonym łagrownikiem, od dziewięciu lat codziennie zmaga się z trudami i codziennym wielkim-małym zwycięstwem jest przeżycie kolejnego dnia.
Ze względu na objętość powieść nie podejmuje tak wielu obozowych problemów jak np. "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, ale treścią i atmosferą przypomina dokument polskiego pisarza.

książek: 139
Maxim212 | 2014-01-19

Kiedyś znałem tylko "Archipelag GUŁAG" i nie sądziłęm, że Aleksander Sołżenicyn wceśniej coś napisał. Wiem, to był mój wielki brak w wykształceniu. Nadrobiłem ten brak po latach i nie żałuję.
Takiego debuitu pisarskiego mogą pozazdrościć inni pisarze. To dzieło mogło wywrócić pewnik ustanowiony przez bezmyślny aparat ucisku. Nie dziwota, że przez wiele lat krążyła w drugim obiefu. Prawda kłuła w oczy...
Skromna książka, niewielka, czyta się ją szybko. "Jeden dzień..." to obraz ktorgi na jaką skazał człowieka bezduszny aparat zamordyzmu. Człowiek jako trybik w wielkiej machinie zniewolenia. Wykruszy się, zużyje, nikt go nie zauważy. Zastąpi go inny trybik. Tak samo zniewolony...

książek: 583
trixie | 2013-03-18
Na półkach: Przeczytane, Lektury
Przeczytana: 18 marca 2013

"- Przecież, Iwan Denisycz, dusza wasza chciałaby pomodlić się do Boga. Czemu jej nie pozwalacie?
(...)Dlatego, Aloszka, że modlitwy te to jak podania: albo nie dochodzą, albo skarga jest nieuzasadniona."

Na szczęście nasze modlitwy dochodzą. A wszelkie skargi, nawet te nieuzasadnione, prędzej, czy później się wyjaśniają.

Genialny opis jednego, zwykłego dnia w sowieckim łagrze. Podczas czytania na skórze aż czuć podmuchy zimnego wiatru.

książek: 909
ira | 2013-08-24
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 24 sierpnia 2013

"Jeden dzień Iwana Denisowicza" to książka o niewątpliwej wartości historycznej, nie zamierzam tego negować.
Nie potrafię się jednak oprzeć wrażeniu, że została napisana z dziwacznym hurra-optymizmem, zapewne po to, żeby została dopuszczona do druku. Wrogiem zeka jest - wyłącznie drugi zek. Lepiej nie brać paczek z domu - i tak przecież się zorganizuje jedną, a nawet dwie dodatkowe porcje. W łagrze można powiedzieć wszystko, żaden oper już nie zwraca uwagi. Wyroki dają, ale przecież sprawiedliwie (casus kapitana).
Ucieczka nie ma sensu, lepiej odsłużyć swoje. Podczas pracy człowiek zapomina o głodzie i mrozie.
I kolejny dzień skończył się szczęśliwie...
"Jeden dzień Iwana Denisowicza" musiał być szokujący w chwili, kiedy go wydano. Teraz jednak, kiedy literatury łagrowej jest tak wiele, nie robi aż takiego wrażenia.
Oczywiście, znać wypada, a nawet należy.

książek: 155
nieidentyczna | 2012-06-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 czerwca 2012

Pierwsza książka przeczytana przeze mnie, która dotyczyła radzieckich łagrów.

Dzień Iwana Denisowicza - na pozór zaplanowany przez władze łagru, nieco odbiega od ustalonego harmonogramu. A to trzeba "skołować" coś, by zatkać dziurę podczas prac, a to w umiejętny sposób zatroszczyć się o dodatkową porcję przy wydawaniu posiłków lub przemycić stal na nożyk. Można też "skołować" trochę tytoniu i zapalić...
Jedno jest pewne - bez pomysłowości, silnej woli i wytrzymałości (zarówno psychicznej, jak i fizycznej) nikt nie przeżyłby w łagrze tyle, ile spędził tam Denisowicz.

Polecam, choćby dlatego, że warto czytać o silnych i niezłomnych ludziach.

książek: 378
jossie | 2013-10-23
Przeczytana: 23 października 2013

Jak mówi sam tytuł jest tu opisany dzień głównego bohatera Szuchowa, który przebywa już 8 rok w łagrze. Mogłoby się wydawać nudne, bo co można opisać na stu kilku stroniczkach? A jednak. Przede wszystkim jest tu wszystko pisane z perspektywy zeka. Co musi zrobić, aby przetrwać, jak zachowują się inni, jak trzymać dobre kontakty, jak dostać dodatkową miskę jedzenia. I w pewnym sensie jak uczciwość popłaca. Jak lata spędzone na uwięzi uczą nowego życia, tak, że często ciężko wrócić do starego.
Strasznie zżyłam się z bohaterem i bałam się o niego. Aby nic mu się złego nie przytrafiło, nie złapali go czy nie zrobili innej przykrości. Wzbudza on straszną sympatię, tak że ciężko się z nim rozstać;)


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd