Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Jeden dzień Iwana Denisowicza

Jeden dzień Iwana Denisowicza

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Witold Dąbrowski, Irena Lewandowska
tytuł oryginału
Один день Ивана Денисовича
wydawnictwo
ISKRY
data wydania
ISBN
83-207-1639-X
liczba stron
160
kategoria
literatura faktu
język
polski
typ
papier
7,22 (908 ocen i 53 opinie)

Opis książki

Książka opisuje jeden dzień więźnia sowieckiego łagru, Iwana Denisowicza Szuchowa i jest pierwszym utworem laureata literackiej Nagrody Nobla. Po opublikowaniu tytuł ten przyniósł autorowi międzynarodowy rozgłos. Przez 25 lat obowiązywał w Polsce zakaz jego drukowania. Oparta na wątkach autobiograficznych opowieść w realistyczny sposób odtwarza losy zwykłego człowieka zesłanego do gułagu.

 

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Inne wydania

Polecamy

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 257
Paweł | 2012-02-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2012

Jedna z tych książek do których powróciłem jeszcze raz i być może jedna z niewielu, która przy kolejnym czytaniu nie wydała się być tak zajmującą i przedstawiającą się "na nowo" jak wcześniej. Lektura ta jednak nie straciła niczego ze swoich walorów i komplementów jakimi ją obdarzałem wcześniej. Nadal uważam, że jest utworem wyjątkowym, cennym, godnym uwagi i takim zapewne pozostanie po wsze czasy.

Aleksander Sołżenicyn był dla mnie onegdaj twórcą, którego dzieła istniały jedynie jako tytuły owych i jakieś fragmenty budzące niesamowitą ciekawość. Owo zainteresowanie powodowało jakieś podszeptywane tu i ówdzie dobre słowo o pisarzu oraz dość kłopotliwe dla mnie "zaopatrywanie" się w książki, które chciałem poznać. Sołżenicyn był poszukiwanym przeze mnie autorem ale z jakichś powodów przez dłuższy czas nieosiągalnym; przede wszystkim, księgarnie nie miały w swojej ofercie albo nie stać mnie było na przedruk, gdyż było mnóstwo innych wydatków.

"Jeden dzień Iwana Denisowicza" nie był pi...

książek: 591
Wojciech | 2014-05-04
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 04 maja 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Sołżenicyn wielkim pisarzem był i z tym zgadzają się wszyscy; Sołżenicyn wielkim humanistą był - to akceptuje większość. Natomiast, że był wielkim patriotą, zdeterminowanym PANSLAWISTĄ i POPLECZNIKIEM PUTINA w realizacji idei WIELKIEJ ROSJI duża część nie wie, bądż nie chce wiedzieć.

Pierwszym jego utworem był właśnie ten omawiany i został opublikowany w ZSRR w 1962 r., a w Polsce wydrukowała go, w odcinkach, „Polityka”. Niestety powierzchowna interpretacja tego wspaniałego opowiadania wytworzyła niezdrową atmosferę wokół niego, która trwa do dzisiaj. Mimo to, właśnie za to opowiadanie Sołżenicyn został nominowany do Nagrody Leninowskiej, był członkiem Związku Pisarzy Radzieckich i drukował w „Nowyj Mir” dalsze opowiadania do 1966 r.

O co biega? A, no o to, że narobiono wielkiego krzyku o łagry, gułagi, komunizm, totalitaryzm, zbrodniczy Związek Sowiecki i cholera w...

książek: 664

Chyba najlepsza rzecz Sołżenicyna, prawdziwa klasyka literatury łagrowej i ważne świadectwo czasów totalitaryzmu. Napisane zwięźle i bez ozdobników. Autor świetnie oddał ciągły stres życia w obozie: znajdą u ciebie nożyk w czasie rewizji, idziesz do karceru, a potem to już może śmierć. Nie dopchasz się do żarcia w stołówce, stracisz siły i staniesz się dochodiagą, powoli umierającym z głodu. Życie w łagrze to codzienna walka o przetrwanie, o ochłap jedzenia, o ciepłe miejsce do spania, iście Darwinowski świat . Bardzo trudno w takich warunkach zachować godność i przyzwoitość. Paradoksalnie, jedynym wytchnieniem jest praca, która daje zadowolenie, ale to praca niewolnicza, nie dla siebie. I jeszcze, przeczytajcie jak Szuchow się napawa plasterkiem kiełbasy podarowanym przez współwięźnia, po takim opisie człowiek widzi jak mu się dobrze żyje i zaczyna inaczej jeść różne frykasy..

książek: 508
Jana | 2014-05-28
Na półkach: Przeczytane, Rok 2014
Przeczytana: 28 maja 2014

Zaczęłam czytać i ...poczułam ogromne przytłoczenie, niedowierzanie, oszołomienie, moja wyobraźnia jest jednak zbyt ograniczona na zrozumienie, wyobrażenie sobie opisanej realności katorżniczego łagru.
W miarę czytania pojawiała się we mnie myśl: jak? jakich słów użyć? aby napisać kilka zdań o tym co opisuje autor i nie potrafiłam znaleźć.
Pod koniec książki autor formuje stwierdzenie "...naumyślnie będzie się wyzwierzał", o tak, to książka o "wyzwierzaniu" i nie naumyślnym, ale prawdziwym, zamierzonym, dziejącym się naprawdę.
A napisana bardzo dobrą prozą.
A te dziwne słowa "zona" i "zek"zapamiętam na długo.

książek: 590
Wiórek | 2011-02-17
Przeczytana: 17 lutego 2011

Debiut Sołżenicyna. Jakże udany. Chyba żadna dotychczasowa książka jaką przeczytałam nie sprawiła, że było mi zimno. Że czułam skostniałe palce i miałam dreszcze. A "Jeden dzień" jest wyjątkowy, opublikowany w ZSRR już w czasach Chruszczowa. Nic tak jak ta książka nie oddaje beznadziejności, bezwzględności i dantejskich warunków rosyjskich łagrów. Nic tak jak one nie potrafi złamać człowieka, sprawić, by zamiast o wolności marzył o zimnawym kapuśniaku pod koniec dnia. One sprawią, że zapomnisz o swym domu, o krewnych i o Bożym świecie.

książek: 400
Fioletowy8 | 2014-10-09
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 11 września 2014

Iwan Denisowicz przebywa w łagrze.Trzecioosobowy narrator przedstawia jeden dzień z życia bohatera w czasie odsiadywania wyroku. Wyroku, który nie ma końca...

Ważna jest praca. Wtedy można zapomnieć o miejscu, w którym się przebywa, ale czasem i trafi się coś dobrego, na przykład dodatkowa porcja jedzenia. Posiłki są ważne w życiu bohatera, oczywiście nie za względu na bogactwo wszelkich witamin i innych wartości odżywczych, W obozowym jedzeniu nie ma żadnych wartości. Bohater tylko wtedy może poczuć się jak w domu. To jedyna rzecz, którą da się celebrować.

Dowiadujemy się, co jest ważne dla bohatera i czy da się zachować owo ważne w takim miejscu. Czytając, raz ma się wrażenie, że bohater chce w jakiś sposób mieć nadzieję na przyszłość, ale szybko ją traci.

"- Przecież, Iwan Denisycz, dusza wasza chciałaby pomodlić się do Boga. Czemu jej nie pozwalacie? (...)
- Dlatego, Aloszka, że modlitwy te to jak podania: albo nie dochodzą, albo skarga jest nieuzasadniona." ( s 152)...

książek: 5217
allison | 2012-01-04
Na półkach: Przeczytane, Rok 2012
Przeczytana: 04 stycznia 2012

Czytałam tę książkę dość dawno i chyba jeszcze w ocenzurowanej wersji. Teraz musiałam sięgnąć po nią drugi raz, ale moje odczucia się nie zmieniły.
Nadal uważam, że to jeden z najważniejszych utworów o tematyce łagrowej. Na przykładzie przeciętnego dnia z życia więźnia pokazuje, jak wyglądała rzeczywistość w obozie, w którym największymi wrogami były: głód, mróz, mordercza praca i ...inni więźniowie.
Tytułowy bohater jest już doświadczonym łagrownikiem, od dziewięciu lat codziennie zmaga się z trudami i codziennym wielkim-małym zwycięstwem jest przeżycie kolejnego dnia.
Ze względu na objętość powieść nie podejmuje tak wielu obozowych problemów jak np. "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, ale treścią i atmosferą przypomina dokument polskiego pisarza.

książek: 147
Maxim212 | 2014-01-19

Kiedyś znałem tylko "Archipelag GUŁAG" i nie sądziłęm, że Aleksander Sołżenicyn wceśniej coś napisał. Wiem, to był mój wielki brak w wykształceniu. Nadrobiłem ten brak po latach i nie żałuję.
Takiego debuitu pisarskiego mogą pozazdrościć inni pisarze. To dzieło mogło wywrócić pewnik ustanowiony przez bezmyślny aparat ucisku. Nie dziwota, że przez wiele lat krążyła w drugim obiefu. Prawda kłuła w oczy...
Skromna książka, niewielka, czyta się ją szybko. "Jeden dzień..." to obraz ktorgi na jaką skazał człowieka bezduszny aparat zamordyzmu. Człowiek jako trybik w wielkiej machinie zniewolenia. Wykruszy się, zużyje, nikt go nie zauważy. Zastąpi go inny trybik. Tak samo zniewolony...

książek: 515
waldenburg | 2010-09-08
Przeczytana: 1992 rok

Wybitne. Pokaz łagrów i totalitaryzmu na najwyższym poziomie. Późniejszy Archipelag GUŁ-ag to właściwie tylko wstrząsające statystyki, tutaj jest dramat jednostki.

P.S.
Dzięki serii "Polityki" książka po 18 latach ponownie wpadła mi w ręce, czytam jeszcze raz i z przerażeniem stwierdzam, że jest jeszcze lepsza niż w czasie pierwszego czytania. Cóż upływ czasu wzbogacił moje doświadczenia, przez to książka zyskuje na wadze i znaczeniu.
Jeszcze raz polecam.

książek: 602
trixie | 2013-03-18
Na półkach: Przeczytane, Lektury
Przeczytana: 18 marca 2013

"- Przecież, Iwan Denisycz, dusza wasza chciałaby pomodlić się do Boga. Czemu jej nie pozwalacie?
(...)Dlatego, Aloszka, że modlitwy te to jak podania: albo nie dochodzą, albo skarga jest nieuzasadniona."

Na szczęście nasze modlitwy dochodzą. A wszelkie skargi, nawet te nieuzasadnione, prędzej, czy później się wyjaśniają.

Genialny opis jednego, zwykłego dnia w sowieckim łagrze. Podczas czytania na skórze aż czuć podmuchy zimnego wiatru.


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd