ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać123
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
Jeden dzień Iwana Denisowicza

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Один день Ивана Денисовича
- Data wydania:
- 1989-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1989-01-01
- Liczba stron:
- 110
- Czas czytania
- 1 godz. 50 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8320712432
- Tłumacz:
- Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski
Książka opisuje jeden dzień więźnia sowieckiego łagru, Iwana Denisowicza Szuchowa i jest pierwszym utworem laureata literackiej Nagrody Nobla. Po opublikowaniu tytuł ten przyniósł autorowi międzynarodowy rozgłos. Przez 25 lat obowiązywał w Polsce zakaz jego drukowania. Oparta na wątkach autobiograficznych opowieść w realistyczny sposób odtwarza losy zwykłego człowieka zesłanego do gułagu.
Kup Jeden dzień Iwana Denisowicza w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Jeden dzień Iwana Denisowicza
Tak, jak w zdecydowanej większości dzieł wielkiego A.Sołżenicyna, tak też w przypadku tego niewielkich rozmiarów dziełka do czynienia mamy z literaturą najwyższych lotów. A.Sołżenicyn ukazuje nam niejako migawkę, dosłownie pojedynczy kadr, obejmujący swymi ramami jeden dzień z życia więźnia sowieckiego łagru, Iwana Denisowicza Szuchowa. Czytając to opowiadanie, aż trudno uwierzyć , że w takiej pogardzie, miała władza radziecka życie swoich obywateli i to przez dziesiątki lat. Sołżenicyn w swej miniaturce, bo w porównaniu ze słynnym "Archipelagiem Gułag" to miniaturowy wycinek z rzeczywistości ZSRR , ukazał czytelnikowi w sposób iście mistrzowski-los człowieka i jego walkę o resztki godności.Niekiedy w książkach czy filmach widzimy więźniów, którzy poprzez ćwiczenia fizyczne, dbanie o higienę osobistą, czy też rozwój intelektualny, poprzez uczestniczenie w różnego rodzaju kursach, próbują zachować pozory normalnego życia, w tym przypadku i w takim kraju jedyną ucieczką od rzeczywistości była ucieczka w pracę i jak najlepsze jej wykonanie, nie po to aby się przypodobać władzy, lecz przede wszystkim po to, aby uciec od myśli i zapomnieć o wszech otaczającym "tu i teraz", zagłuszyć jego obecność poprzez zapamiętanie się w pracy . Nie dziwi fakt tak kiepskiej kondycji gospodarczej ZSRR i odczuwalnych skutków aż do czasów obecnych, jeśli weźmiemy pod uwagę, że najlepsza część społeczeństwa: najinteligentniejsza i najbardziej kreatywna, została poddana eksterminacji, a jeśli nawet przeżyła piekło radzieckich obozów koncentracyjnych i odzyskała wolność, to do czynienia mieliśmy już tylko z ludzkimi wrakami, niezdolnymi do normalnego funkcjonowania, skazanymi na wegetację przez resztę życia. Niewielu potrafiło przeżyć obozowe piekło i wrócić do względnej normalności, oraz dać świadectwo prawdzie, opisując tamte wydarzenia tak jak np. :A.Sołżenicyn, W.Szałamow , I.Sołoniewicz.Polecam
Oceny książki Jeden dzień Iwana Denisowicza
Poznaj innych czytelników
4298 użytkowników ma tytuł Jeden dzień Iwana Denisowicza na półkach głównych- Przeczytane 2 850
- Chcę przeczytać 1 413
- Teraz czytam 35
- Posiadam 444
- Literatura rosyjska 51
- Ulubione 38
- Rosja 19
- Literatura rosyjska 16
- Nobliści 16
- Historia 15
Tagi i tematy do książki Jeden dzień Iwana Denisowicza
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Jeden dzień Iwana Denisowicza
Brzuch stary złoczyńca, nie pamięta, co było wczoraj, jutro znów się upomni.
Brzuch stary złoczyńca, nie pamięta, co było wczoraj, jutro znów się upomni.
- A coś Ty sobie myślał? - dziwi się kapitan - że co miesiąc jest nowy księżyc?
- A co tu dziwnego? Ludzie rodzą się codziennie, a miesiącowi raz na cztery tygodnie nie wolno? (...) U nas to powiadali, że stary miesiąc Bóg na gwiazdy kruszy.
(...)
- A po co Bóg to robi?
- Co?
- No po co kruszy miesiąc na gwiazdy?
- Czego tu można nie rozumieć? - Szachow wzruszył ramionami. - Gwiazdy przecie czasami spadają, trzeba uzupełnić.
- A coś Ty sobie myślał? - dziwi się kapitan - że co miesiąc jest nowy księżyc?
- A co tu dziwnego? Ludzie rodzą się codziennie, a mie...
-Przecież, Iwan Denisycz, dusza wasza chciałaby pomodlić się do Boga. Czemu jej nie pozwalacie?
(...)Dlatego, Aloszka, że modlitwy te to jak podania: albo nie dochodzą, albo skarga jest nieuzasadniona.
-Przecież, Iwan Denisycz, dusza wasza chciałaby pomodlić się do Boga. Czemu jej nie pozwalacie?
(...)Dlatego, Aloszka, że modlitwy te ...















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Jeden dzień Iwana Denisowicza
Sam nie wiem, jak to się stało, że zaraz po wstrząsającym „Królu szczurów” sięgnąłem po kolejne wspomnienia obozowe. Trudno jednak o lepsze dopełnienie tematu niż „Jeden dzień Iwana Denisowicza”. Sołżenicyn, podobnie jak Clavell, doświadczył nieludzkich warunków zniewolenia. W obu przypadkach system postawił sobie jeden cel: odebrać człowiekowi resztki człowieczeństwa.
Autor, który przeżył własny wyrok
Aleksandr Sołżenicyn w lutym 1945 roku, będąc kapitanem na froncie, został aresztowany za krytykę Stalina w prywatnym liście. Wyrok: osiem lat łagru. Doświadczenia z obozu w Ekibastuz stały się fundamentem jego debiutu, który pisał w tajemnicy. W 1970 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla, a cztery lata później, po publikacji „Archipelagu GUŁag”, został wydalony z ZSRR. Do ojczyzny wrócił dopiero po dwudziestu latach.
O czym jest „Jeden dzień Iwana Denisowicza”?
Historia publikacji tej książki jest niemal tak fascynująca jak jej treść. W 1962 roku, za osobistą zgodą Chruszczowa, nowela ukazała się w miesięczniku „Nowyj Mir”, wywołując wstrząs w całym bloku wschodnim.
Tytuł mówi wszystko: to kronikarski zapis jednej doby z życia Iwana Denisowicza Szuchowa. Szuchow to prosty chłop, były żołnierz Armii Czerwonej, który trafił do niemieckiej niewoli, a po powrocie do własnej ojczyzny został oskarżony o szpiegostwo. „A ja za co siedzę? Za to, że się w czterdziestym pierwszym nasi nie przygotowali do wojny, tak?” – pyta retorycznie bohater.
Poznajemy jego dzień od przebudzenia o świcie, przez apel, katorżniczą pracę na syberyjskim mrozie, aż po wieczorny powrót. To walka o każdy gram chleba, każdą chwilę ciepła i każdy okruch godności.
Moje wrażenia – Jeden dzień. Trzy tysiące przed nim.
Od lat zbierałem się do „Archipelagu GUŁag”, ale ta „skrócona” wersja losów łagiernika uświadomiła mi potęgę pióra Sołżenicyna. Autor operuje stylem skupionym, niemal beznamiętnym, unikając łzawych wzruszeń. Ta chłodna, kronikarska relacja jest o wiele bardziej piorunująca niż najmocniejsze przymiotniki.
Sołżenicyn analizuje człowieczeństwo w warunkach, gdzie liczy się tylko siła i cwaniactwo. Ale to nie jest książka wyłącznie o brutalności. To opowieść o tym, czego system nie jest w stanie zabrać: o małych rytuałach dających sens i o dumie rzemieślnika. Scena, w której Iwan Denisowicz kładzie blok muru idealnie prosto – mimo że buduje własne więzienie – jest jednym z najmocniejszych literackich dowodów na triumf ducha nad materią.
Podsumowanie – Lekcja wolności
Ta książka to nie jest lektura do herbaty. Po niej inaczej patrzy się na własną wolność, na pajdę chleba i na możliwość mówienia tego, co się myśli, bez strachu przed wyrokiem w kieszeni. Sołżenicyn udowodnił, że nawet w sercu nieludzkiego systemu można zachować twarz.
Zakończenie książki poraża: „W jego wyroku było takich dni od gwizdka do gwizdka trzy tysiące sześćset sześćdziesiąt trzy. Z powodu lat przestępnych doszły trzy dni dodatkowe”. I zapada cisza.
Ocena: 9/10 ⭐⭐
Sam nie wiem, jak to się stało, że zaraz po wstrząsającym „Królu szczurów” sięgnąłem po kolejne wspomnienia obozowe. Trudno jednak o lepsze dopełnienie tematu niż „Jeden dzień Iwana Denisowicza”. Sołżenicyn, podobnie jak Clavell, doświadczył nieludzkich warunków zniewolenia. W obu przypadkach system postawił sobie jeden cel: odebrać człowiekowi resztki człowieczeństwa....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie Aleksandra Sołżenicyna pełne było nieoczekiwanych i dramatycznych zawirowań. Do 1945 roku był cenionym rosyjskim naukowcem i żołnierzem. Kiedy jednak NKWD przechwyciła jego list, w którym odważył się skrytykować wojenną politykę Stalina i rosyjskiego rządu, został oskarżony o agitację antyradziecką, próbę utworzenia organizacji antypaństwowej i otrzymał wyrok ośmiu lat wychowawczego obozu pracy (1945-1953). Tam miał okazję zobaczyć czym jest upodlenie i zniewolenie jakiemu poddawani byli więźniowie łagrów.
Główny bohater opowiadania Sołżenicyna Iwan Denisowicz Szuchow jest postacią, która reprezentuje typowe cechy więźnia sowieckiego obozu pracy. Opis jednego dnia z obozowej egzystencji Iwana Denisowicza to opowieść o tym, jak funkcjonuje się tam, za zasiekami z drutu kolczastego, gdzie nadzieja umiera z każdym kolejnym rozpoczynającym się dniem i odżywa wraz z zachodzącym słońcem. Opowieść jednym dniu statystycznego rosyjskiego zeka
🔰"W jego wyroku było takich dni od gwizdka do gwizdka trzy tysiące sześćset pięćdziesiąt trzy. Z powodu lat przestępnych doszły trzy dni dodatkowe...".
Sołżenicyn, co jest oczywistym spadkiem po własnej łagrowej przeprawie, z łatwością zagłębia się w psychikę więźnia i maluje niezwykle realistyczny obraz obozu pracy. Jest przecież człowiekiem z wewnątrz, kimś, kto przeżył i widział to wszystko na własnej skórze.
Więźniowie łagrów stanowili swego rodzaju małe państewko z własnymi strukturami i mechanizmami wewnętrznej regulacji. W opowiadaniu pisarz zobrazował wewnętrzną hierarchię obozową oraz rywalizację zeków o jedzenie, odzież i tytoń. Pokazał także wszechobecną korupcję i złodziejstwo. W łagrze nie liczyły się pozycje, które osadzeni zajmowali przed wyrokiem na wolności. Tutaj zaczynali życie "od zera" budując nowe hierarchie i zajmując w nich określone miejsce.
🔰"Kto jest największym wrogiem więźnia? Inny więzień. Gdyby wszyscy aresztanci trzymali sztamę, nie miałoby nad nimi naczalstwo żadnej władzy... eeech!...".
🔰"Brygada w łagrze to takie urządzenie, żeby naczalstwo nie musiało zeków poganiać, żeby więźniowie poganiali samych siebie. W brygadzie jest tak: albo wszyscy dostają dodatkowy chleb, albo wszyscy wyzdychają. Ty, bydlaku, nie pracujesz, a ja przez ciebie będę siedział głodny?! O, nie, i ty haruj, ścierwo!".
Przez służbę obozową traktowani byli niemal jak zwierzęta. Z czasem sami zaczynali je przypominać i tak też się zachowywać. Na każdym kroku występowały: służalczość i donosicielstwo. Bardzo nieliczni potrafili w obliczu głodu i okrucieństwa zachować okruchy ludzkiej godności.
Opowiadanie jest ponurym świadectwem, które w klarowny sposób ukazuje rzeczywistość GUłagów, dając choć szczątkowe wyobrażenie o tym, co było skrzętnie ukrywane przez rosyjską władzę.
Warto wspomnieć, że „Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza” był literackim debiutem autora. Pisarz nadał mu tytuł "Jeden dzień pewnego zeka" i korzystając ze względnej swobody panującej w okresie chruszczowowskiej „odwilży” przekazał je do druku w czasopiśmie „Nowyj Mir” w 1959 roku. Chruszczow, po redakcyjnych zmianach -dotyczących m.in. tytułu – zgodził się na druk, po uprzednim przekonaniu do tego pomysłu Prezydium KC KPZR.
"Odwilż" nie trwała jednak długo. Po przejęciu władzy przez Leonida Breżniewa, Sołżenicyn znalazł się znowu na cenzurowanym. We wrześniu 1965 roku KGB skonfiskowało archiwum pisarza, a rok później został on objęty nieoficjalnym zakazem publikacji. Ocalałe lub odtworzone utwory pisarz przekazywał na Zachód, stopniowo zezwalając na ich publikację.
Na podstawie opowiadania Sołżenicyna rosyjski reżyser Gleb Panfiłow napisał scenariusz i stworzył film zatytułowany „Iwan Denisowicz”, którego premiera miała miejsce w połowie sierpnia 2021 roku podczas festiwalu filmowego w szwajcarskim Locarno. W tym samym roku film trafił również na ekrany kin rosyjskich.
🪻Przeczytane w ramach wyzwania marcowego 2026: książka, która została sfilmowana (6).
Życie Aleksandra Sołżenicyna pełne było nieoczekiwanych i dramatycznych zawirowań. Do 1945 roku był cenionym rosyjskim naukowcem i żołnierzem. Kiedy jednak NKWD przechwyciła jego list, w którym odważył się skrytykować wojenną politykę Stalina i rosyjskiego rządu, został oskarżony o agitację antyradziecką, próbę utworzenia organizacji antypaństwowej i otrzymał wyrok ośmiu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudzie już zapomnieli. Młody nie uwierzy, że tak ludzie żyli. Miliony ludzi.
No chyba, że chat GPT podpowie.
Ludzie już zapomnieli. Młody nie uwierzy, że tak ludzie żyli. Miliony ludzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo chyba, że chat GPT podpowie.
Opowieść ze sowieckiego łagru musi być wstrząsająca i taki jest ”Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza”. Jest to poruszająca relacja codzienności więźnia, tak realistyczna, bo przecież autor opisuje ją z własnej autopsji. Pod kołderką niewolniczego losu, Sołżenicyn analizuje człowieczeństwo w obliczu twardych warunków, w których liczy się tylko siła, przebiegłość i cwaniactwo. W socjalistycznym idealnym świecie miało nie być podziałów klasowych, a tutaj jest tyle pogardy. We wspólnocie socjalistycznej ludzie mieli stać się ludźmi wolnymi…
Opowieść ze sowieckiego łagru musi być wstrząsająca i taki jest ”Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza”. Jest to poruszająca relacja codzienności więźnia, tak realistyczna, bo przecież autor opisuje ją z własnej autopsji. Pod kołderką niewolniczego losu, Sołżenicyn analizuje człowieczeństwo w obliczu twardych warunków, w których liczy się tylko siła, przebiegłość i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z książek opisująca życie w łagrach. Tak jak tytuł wskazuje, ten utwór opisuje szczegółowo cały dzień jednego z więźniów obozu sowieckiego. Władze radzieckie zsyłali do obozów niewinnych ludzi. Główny bohater, Iwan Denisowicz Szuchow, żołnierz Armii Radzieckiej, tak opisuje swoje przewinienie:
„A ja za co siedzę? Za to, że się w czterdziestym pierwszym nasi nie przygotowali do wojny, tak, za to?”
Władze sowieckie zamykali w obozach swoich żołnierzy, którzy byli w niewoli u Niemców, oskarżając ich o szpiegostwo.
Życie tych ludzi w łagrach sowieckich zamieniało się w koszmar. I Sołżenicyn w swoim utworze opisuje dokładnie, jak wyglądało życie skazanych, ich wegetowanie w zimnych barakach, walka o nędzne posiłki, czy wykańczająca praca fizyczna. Słabi ginęli, przeżywali silniejsi.
Aleksander Sołżenicyn, kapitan artylerii Armii Czerwonej, w 1945 r. został aresztowany, siedział w więzieniach stalinowskich, potem zesłany do obozu pracy, więc wiedział o czym pisze.
Temat znany mi z innej literatury, ale każdą pozycję opisującą bestialstwo tamtego reżimu warto czytać. A to opowiadanie Sołżenicyna dobrze się czyta, chętnie sięgnę po inne jego utwory.
Jedna z książek opisująca życie w łagrach. Tak jak tytuł wskazuje, ten utwór opisuje szczegółowo cały dzień jednego z więźniów obozu sowieckiego. Władze radzieckie zsyłali do obozów niewinnych ludzi. Główny bohater, Iwan Denisowicz Szuchow, żołnierz Armii Radzieckiej, tak opisuje swoje przewinienie:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„A ja za co siedzę? Za to, że się w czterdziestym pierwszym nasi nie...
Na Syberii….
Z opowiadaniem Aleksandra Sołżenicyna „Jeden dzień Iwana Dienisowicza” wiąże się ciekawa opowieść mojej znajomej.
Owa znajoma całe życie przepracowała w bibliotece pedagogicznej, czyli takowej głównie dla nauczycieli. Tu trafiały książki o nauczaniu, metodyce, pedagogice, psychologii. Jako były nauczyciel tez często zaglądałam, bo biblioteka pedagogiczna miał naprawdę dużo do zaoferowania zwłaszcza młodemu nauczycielowi. Ja szukałam głównie opracowań lektur szkolnych, ponieważ uczyłam polskiego.
Na przełomie lat 80/90 nastąpiła zmiana ustroju i zmienił się kanon lektur. Akurat szkoły podstawowej to aż tak bardzo nie dotknęło, ale średnią – owszem. Właśnie w trakcie owych zmian do biblioteki zawitała sława miejscowego nauczycielstwa, pani uważana za najlepszą w dawnym układzie warszawskim, symbol niezłomności, wiedzy, elokwencji i inteligencji – miejscowa polonistka. Kłaniano jej się wszędzie i zawsze, a ona delikatnie skłaniała głowę, nie odpowiadając głośno na pozdrowienie. Wszak ikoną była. I oto ta pani pojawiła się w bibliotece z problemem. Na listę lektur dostało się w/w opowiadanie. „Czy są już jakieś metodyczne wskazówki do opracowania tego utworu? Jak i o czym rozmawiać z młodzieżą na jego temat? Jakieś wytyczne? Bo nie wiadomo co tu jest dobre, a co złe….” Czar ikony prysnął. To przecież pani, wybitna polonistka, powinna interpretować, analizować, proponować – chciała krzyknąć znajoma, ale powiedziała tylko „Nie, nie ma”. Gwiazda, która właśnie straciła blask, była zmartwiona, zakłopotana i w ogóle powalona przez pozycję na liście lektur.
Czymże zatem jest ów tekst, że autorytety traciły swą wartość? Dla kogoś, kto najpierw przeczytał „Archipelag GUŁag” jest to wstęp do wielkiej opowieści o sowieckich łagrach, o których się nie mówiło. Wiadomo było, że coś takiego jest, ale określano mianem „więzienie” na Syberii. Ta akurat Polakom była znana. Zatem opowiadanie Sołżenicyna opowiada po prostu o jednym dniu, takim normalnym dniu, a nawet dobrym dniu, w więzieniu pośród śniegów.
Czym ten tekst był w latach poprzedzających „Archipelag….”? Czymś, co wywoływał szok i niedowierzanie. Walka autora o wydanie tekstu drukiem oznaczała, iż mamy do czynienia z tekstem o wielkiej sile rażenia. Czy dlatego w 1970 Sołżenicyna nagrodzono Nagrodą Nobla?
A jaki to tekst? Bardzo prosty. Bardzo zwyczajny. Bez fajerwerków. Bez szukania nowatorskich form przekazu czy eksperymentów językowych. Praktycznie niewiele się dzieje. Główny bohater wstaje i kładzie się spać. Taki normalny opis pracy podczas mrozu, rewizji, jedzenie lub jego braku. Takie wszystko spokojne…. Bo to właśnie jest siła tekstu. Bez emocji, bez namiętności, bez adrenaliny pokazana nienormalność, a zwłaszcza upodlenie człowieka przez człowieka.
W naszej literaturze też to mamy. Nosi tytuł „Medaliony”, a twórcą jest Zofia Nałkowska. Niby inne czasy, niby inny wróg. Niestety, okrucieństwo istoty zwanej ludzką takie samo….
Na Syberii….
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ opowiadaniem Aleksandra Sołżenicyna „Jeden dzień Iwana Dienisowicza” wiąże się ciekawa opowieść mojej znajomej.
Owa znajoma całe życie przepracowała w bibliotece pedagogicznej, czyli takowej głównie dla nauczycieli. Tu trafiały książki o nauczaniu, metodyce, pedagogice, psychologii. Jako były nauczyciel tez często zaglądałam, bo biblioteka pedagogiczna miał...
159/130/2025
Napisana jest w taki sposób, że w ogóle czytelnika nie dotyka. Nie rusza, znaczy. Autor ma duży dystans do obozu, do bohaterów, do powszechnego złodziejstwa i przemocy. Słusznie, gdyby pisał z zaangażowaniem, to on by zwariował, a większość z nas nie dałaby rady czytać.
Z tego chyba powodu poddałam się po niecałych 40 stronach Archipelagu GUŁag". Takie to było nudne. Przez ten dystans, podejście reportażowe, wręcz prawie naukowe.
"Silniejszy słabszemu nie przepuści."
"U nas to powiadali, że stary miesiąc [księżyc] Bóg na gwiazdy kruszy. (...) Gwiazdy przecie czasami spadają, trzeba uzupełnić."
"Zasypiał Szuchow w pełni zadowolony. Wiele mu się tego dnia udało: nie poszedł do karceru, brygady nie pognano na Socgorodok, przy obiedzie podprowadził kaszę, brygadzista dobrze załatwił normę, dobrze się Szuchowowi murowało, nie podpadł na kipiszu ze swoim kawałkiem stali, wieczorem zarobił u Cezara, kupił tytoń. I nie zachorował, przetrzymał. Minął dzień niczym niezmącony, nieomal szczęśliwy."
159/130/2025
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisana jest w taki sposób, że w ogóle czytelnika nie dotyka. Nie rusza, znaczy. Autor ma duży dystans do obozu, do bohaterów, do powszechnego złodziejstwa i przemocy. Słusznie, gdyby pisał z zaangażowaniem, to on by zwariował, a większość z nas nie dałaby rady czytać.
Z tego chyba powodu poddałam się po niecałych 40 stronach Archipelagu GUŁag". Takie to było...
Zwiastun "Archipelagu GULag".
Zwiastun "Archipelagu GULag".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam Sołżenicyna za ,,Archipelag Gułag" dlatego z wielką ochotą sięgnąłem po kolejne dzieło. Obraz życia w sowieckim więzieniu. Literatura ciężka, ale z życia wzięta. O tym, jakie piekło na ziemi może zgotować człowiek człowiekowi. Większość zwyczajów z obozowej codzienności jest mi już znana z poprzedniego dzieła, to tylko przypomnienie sobie tego i owego.
Widzę też jak wiele rzeczy przeszło z sowieckiego życia więziennego do czasów współczesnych. Wnikliwego czytelnika zaskoczy, ileż praktyk z ZSRR jest stosowanych do dziś. Masakra. Książka na plus, ale bez wysokiej oceny, bo taka krótka. Ledwo się zaczęła, a tu już koniec. Nie, abym popierał Rosję, Putina, ale lubię literaturę sowiecką, która nie popiera, ale krytykuje i opisuje reżim komunistyczny albo terror stalinowski. Jeden z moich ulubionych działów tematycznych z historii XX wieku. Popieram! Jednakże to jest już ciut słabszy Sołżenicyn. Archipelag wymiata!
Uwielbiam Sołżenicyna za ,,Archipelag Gułag" dlatego z wielką ochotą sięgnąłem po kolejne dzieło. Obraz życia w sowieckim więzieniu. Literatura ciężka, ale z życia wzięta. O tym, jakie piekło na ziemi może zgotować człowiek człowiekowi. Większość zwyczajów z obozowej codzienności jest mi już znana z poprzedniego dzieła, to tylko przypomnienie sobie tego i owego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWidzę też...
niech no tylko ktoś da radę przeczytać ją 3653 razy (lata przestępne dodają 3 dodatkowe dni),i tak nie zazna mroku choćby jednego dnia Iwana Denisowicza...
debiut, pierwotnie niedopuszczony do druku ze względu na brak jakiejkolwiek pozytywnej postaci...
zakazana w ZSRS - od 1964 do 1988 - krytyka łagrów, demaskowanie systemu represji...
niech no tylko ktoś da radę przeczytać ją 3653 razy (lata przestępne dodają 3 dodatkowe dni),i tak nie zazna mroku choćby jednego dnia Iwana Denisowicza...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo todebiut, pierwotnie niedopuszczony do druku ze względu na brak jakiejkolwiek pozytywnej postaci...
zakazana w ZSRS - od 1964 do 1988 - krytyka łagrów, demaskowanie systemu represji...