Cold Storage. Przechowalnia śmierci
Science-Fiction, zwłaszcza ten trzon gatunku bardziej ,,naukowy” niż fikcyjny, jeśli chodzi o kreowanie poczucia życia w idealnym świecie, bez żadnych zagrożeń różnego pochodzenia, który to z pozoru i tylko do pewnego czasu wydaje się być idyllą, w ogólnym popkulturowym pojęciu, czy to w literaturze, czy to w mediach: filmie oraz serialach - tak, to dość częsta tematyka wśród współczesnych twórców niniejszego, wszechobecnego już gatunku. Bo dobry thriller, kryminał, coś ,,śledczo-naukowego” w tle… dla czytelnika nie jest złe, to wręcz podstawa do dalszego wgłębienia się w ten (najczęściej) książkowy styl opowieści.
Czy to George Orwell, Mary Shelley, Juliusz Verne, Philip K. Dick, Isaac Asimov bądź inni twórcy spośród sław i mistrzów pióra fantastyczno-naukowych powieści i kreacji ich szerokich światów. Tak, te osobistości są nam znane, ale pośród tego nurtu w literaturze z domieszką akcji, thrillera, czy czegoś bliskiego nam współczesnemu światu spisków i biurokracji, wybija się ktoś jeszcze. Fakt, ci artyści, o których to niniejszym mowa, to swego rodzaju profeci, wręcz nadludzie i profesjonaliści w swoim fachu, którzy to stanowili oni i stanowią do dziś (a na pewno nie zmieni się to za hektar lat w przód) i będą stanowić swoisty symbol i ikonę ducha epoki swoich czasów, także ducha gatunku fantastyczno-naukowego z różnym ,,sosem nurtu” na dodatek. Ale mamy XXI wiek, pisarzy obecnie się mnoży i mnoży, a swoje kolejna miejsca wśród ,,prawie że kanonu” twórców gatunku fantastyki naukowej i temu pokrewnych, z elementami różnych nurtów zbliżających pisarza do kreacji fikcji o większej realności bliskiej naszemu wymiarowi, w którym żyjemy, zajmują inni kreatorzy beletrystycznej rozrywki, którzy nie dość… że są naprawdę obecnie dobrzy, to za dekadę, dwie lub te więcej lat w przód będą stanowić sądzę Panteon swojej profesji i danego gatunku/nurtu, który reprezentują. I tak natrafiłem na pewną powieść pewnego, wcześniej mi nieznanego twórcy, realizującego się w fantastyczno-naukowym thrillerze polityczno-sensacyjnym, o specyficznym i zagadkowym tytule: ,,Cold Storage. Przechowalnia Śmierci”.
Za ,,Przechowalnię” odpowiada David Koepp, i to dzięki tej książce, tak rozmyślnie i intuicyjnie (np. wobec aktualnej sytuacji politycznej i gospodarczej na Świecie) skonstruowanej, po prostu wiem, że Koepp trafia na półkę tych ,,naprawdę obecnie dobrych” pisarzy, którzy (jeśli będą chcieli dalej i dalej tworzyć) za wiele lat (im szybciej, tym lepiej) zbudują Kanon świetnych twórców poruszających się w szerokim fantastyczno-naukowym tyglu gatunkowym. Autor ten ma w sobie wyraźną, jakby mocno oryginalną, tą daną tylko mu nienazwaną wręcz wyjątkowość – ten pierwiastek ,,tego czegoś”, które u wielu twórców literatury popularnej z gatunku sensacji, akcji, fantastyki naukowej, thrillera, czy nawet połączenia tego wszystkiego w funkcjonujący sprawnie wraz z elementem politycznej intrygi i ,,spiskowej teorii dziejów” byt, nie jest od razu tak widoczne – z czasem to kuriozum, za które można polubić Koeppa przychodzi samo z siebie, smakuje się je powoli. Już w trakcie lektury ,,Cold Storage…” można zrozumieć, że autor tytułu to taka wyróżniająca się persona, to ktoś kto może i nie jest ultra wybitny w swoim fachu, lecz to ktoś, kto da ci to, co inne tuzy gatunku/nurtu, w którym porusza się Koepp nie mają. I generalnie rzecz ujmując, Pan David pisząc tak trudną i tak zawiłą wątkowo powieść, o której niniejszym mowa wykazał się nutą talentu i chyba całym morzem, ba Oceanem cierpliwości. Stworzył powieść, gdzie całość wątków w ,,Cold Storage” potrafi się jakby niezauważalnie, dość instynktownie i inteligentnie splatać się ze sobą, przemawiając do wymagającego czegoś sensownego w trzonie ,,science” i kwestiach realizmu czytelnika książki jak i fana tego typu rodzajowych powieści czy komiksów, czytelnika.
W ,,Przechowalni” nie ma mowy o subtelnościach, a ni o wybujałych nie wiadomo czym ,,polukrowanych” specyfikach relacji między bohaterami, czy samą konstrukcją Świata Przedstawionego. Całość jest jak najbardziej przejrzysta, większość wątków, w tym to co prezentuje ,,MC” i całość wokół niego… się wyjaśnia. A nie spoilerując dodam przy okazji: tak moi drodzy, w ten sposób opowiada się fabułę jak najbardziej aktualnego, jak najbardziej realnego!, fikcyjnego bytu książkowego, w którym przedstawiane relacje i historii w stosunku do wydarzeń z niedawnej Pandemii Covidu i klasyku filmowego w temacie, Epidemii z 1995 roku razem wziętych, są ponad nie, ponad tą realność, która jeszcze trzy lata temu nas dotykała. Bywało i tak, że w samej powieści (narracja, tempo, logiczność poukładania wątków) zdarzały się delikatne ,,spadki jakości”: bywało lekko nierównie, z szarpaną wymową tego, co przekazywał nam autor, jednakże w ostateczności cała książka okazuje się (przynajmniej w moim przypadku) sensownie akceptowalna przez czytelnika. Chyba że jesteśmy do przesady wybredni, lubujący się w natrętnym zwracaniu uwagi na mieszanie faktów ze zbyt pochopnie i na już tworzoną, dopasowaną do woli czytelnika! fikcją – wtedy… ,,Cold Storage” może okazać się jedynie dla Ciebie oceanem pełnym steku bzdur, i nic poza tym. Jednakże oceniając całość książki (od deski do deski) – tego rodzaju obawy nie mają żadnego uzasadnienia, bo w ogóle ich nie powinno być. Obiektywnie: Koepp przygotował dla odbiorcy coś solidnego i uniwersalnego w temacie – nazwijmy to – true-political-scienceficion.
Nasz Pan Koepp, cóż, może i nie jest (jeszcze) jak ci mistrzowie, o których wspomniałem powyżej, dla globalnej świadomości kulturowej i dokonań cywilizacji bezcenni, którzy jako wizjonerzy nie tylko wyprzedzają/ali ramy epok, w których tworzyli i tworzą, ale i wyprzedzają dokonania obecnych autorów swoich gatunków i styli. Pan David to raczej nieco inny twórca, który posiada talent nie mały, oj nie mały!, dzięki któremu, jeśli tak to można określić, stosuje w swych dziełach, w konstrukcji ,,Świata przedstawionego”, tak szerokiego jak się tylko da jak najbardziej aktualny poziom nauki, techniki i gospodarki osiągnięty przez nas, ludzi obecnie, w czasach bliskich Anno Domini 2026. A skoro jesteśmy w temacie ,,naukowo-technologicznym”, zresztą czego można się domyślić, szalenie istotnego dla wszystkiego tego (no, prawie… poza intrygą, budowanym klimatem i elementami suspenso-podobnymi),co prezentuje mocno całym sobą ów książkowy byt Koeppa, warto pochylić się nad jego realnością: nad sensem zalążka nauki i wykorzystania jej dokonań przez autora. Bo to, co tutaj Koepp omawia, jak to (broń Boże nie upiększa) realnie i przykładnie opisuje, w pewien sposób bliskie jest temu, co miało miejsce od 2020 roku do 2023-ego, czyli w okresie ,,Pandemii Covid” w naszym globalnym cyklu życia Cywilizacji. W głównym ,,clue tematycznym” w powieści tej znajduje się kwestia zagrożenia biochemicznego, bardziej jednak w kierunku wywołania przez agresora globalnej katastrofy epidemiologicznej.
Dobrze nakreślony wstęp i płynne rozwinięcie są najbardziej kluczowe dla właściwego sądzę osobiście odbioru powieści. Już od początków książki, do jakiejś jej 2/5 całości zastanawiałem się, czy to nie jest tak w budowaniu całego trzonu fabuły, jak miało to miejsce w filmowej ,,Epidemii” z 1995 roku? I chyba tak właśnie w powieści Koeppa faktycznie jest: dla thrillera-medyczno-naukowo-politycznego (książka nie jest według mnie spójna i konkretna gatunkowo),którym ona się okazuje schemat, który się tu stosuje jest o wiele, wiele lepszy niż realizująca to samo wspomniana wyżej klasyka kina thriller-naukowego. W ten sposób w pracy Koeppa od razu, co procentuje na przyszłość, budowana jest wartka, płynna sensacja, akcja, klimacik suspensu-naukowo-fantastycznego, także z wspominkami w odniesieniu do naszej historii nauki. Co zaskakująco dziwne i miłe, takie gatunki i podgatunki, o których wspominam, jak widać można połączyć w jedną powieść, w której wszystkie elementy/aspekty/motywy będą się uzupełniały w tak zgrabny sposób, że nie będzie to w większości przez czytelnika odczuwalne: co tak naprawdę doświadczamy - czy czytamy naukową, bardzo realną fikcję, czy fikcję w fikcji naukowej.
Bez szczególnych udziwnień można stwierdzić, że jako debiut Koeppa w roli pisarza (ale do mistrza w swej rodzajowo-nurtowej profesji trochę mu jednak brakuje),przeniesiony wprost z serca wieloletniej pracy w przemyśle filmowym, jako wytrawny i rozumiejący swoje światy i bohaterów scenarzysta, można określić to jako nienagannie wykonaną pracę. Gdybym miał stosować klasyczną łopatologię i ,,walić krótko i prosto z mostu” z oceną ,,Cold Storage…”, to przypisałbym powieści notę: 6/10. Na przekroju całości objętości książki nasz autor starał się za bardzo być scenarzystą a za mało pisarzem; bywało i również odwrotnie: braki w doświadczeniu pisarskim, tym typowym i solidnym w tych gatunkach Koeppa był widoczne (opisy, zabarwianie dialogów, budowa rozdziałów, narracja),przy czym mógł on wybronić się tym, co potrafił jako scenarzysta, lecz tego tu nie zawsze uświadczyliśmy. Summa summarum, otrzymaliśmy: mocne, ciekawe, dynamiczne, dające sporo do myślenia, jednak z widocznymi ,,ujmami” czytadło.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Templariusze. Fenomen który przetrwał
7/10
7/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa lektura
Ciekawa lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie oceniam książki, ponieważ w kilku obszernych fragmentach kłóci się z moją wiedzą. Chodzi o całun turyński, rękopisy z Qumran, pochodzenie merowingów. Nie mam pewności, czy pozostałe wiadomości są prawdziwe. Niemniej jednak słuchałam z ciekawością, choć nagromadzenie osób, dat, wydarzeń jest ogromne.
Nie oceniam książki, ponieważ w kilku obszernych fragmentach kłóci się z moją wiedzą. Chodzi o całun turyński, rękopisy z Qumran, pochodzenie merowingów. Nie mam pewności, czy pozostałe wiadomości są prawdziwe. Niemniej jednak słuchałam z ciekawością, choć nagromadzenie osób, dat, wydarzeń jest ogromne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa tematyka i świetnie napisane. Autora nie skusiło powielanie mitów o Templariuszach dla ubarwienia książki. Mimo to a może właśnie dlatego czyta się ją z zapartym tchem. Polecam.
Ciekawa tematyka i świetnie napisane. Autora nie skusiło powielanie mitów o Templariuszach dla ubarwienia książki. Mimo to a może właśnie dlatego czyta się ją z zapartym tchem. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka fenomenalna.Jako osoba interesująca się historią od najmłodszych lat jestem pod ogromnym wrażeniem.Wiele ciekawych informacji,sposób ich przekazywania oraz bez tzw przynudzania sprawia że słucha się tego z czystą przyjemnością(lektor też bardzo dobry).Warto,naprawdę.Książkę muszę zdobyć w wersji papierowej,ponieważ będę do niej wracał.Polecam.
Książka fenomenalna.Jako osoba interesująca się historią od najmłodszych lat jestem pod ogromnym wrażeniem.Wiele ciekawych informacji,sposób ich przekazywania oraz bez tzw przynudzania sprawia że słucha się tego z czystą przyjemnością(lektor też bardzo dobry).Warto,naprawdę.Książkę muszę zdobyć w wersji papierowej,ponieważ będę do niej wracał.Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre opracowanie, dotyczące Zakonu Templariuszy. Autor porusza także wiele innych kwestii, dotyczących Średniowiecza, jak inkwizycja czy święty graal.
Bardzo dobre opracowanie, dotyczące Zakonu Templariuszy. Autor porusza także wiele innych kwestii, dotyczących Średniowiecza, jak inkwizycja czy święty graal.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa książka z szeroko opisaną historią Templariuszy. Sporo w niej również zagadnień historycznych wykraczającej poza sam zakon jak inkwizycja, krucjaty i wiele innych. Książka nie każdemu może przypaść do gustu za sprawą języka ale mimo wszystko warto po nią sięgnąć. W moim przypadku sprawdził się też lektor.
Bardzo ciekawa książka z szeroko opisaną historią Templariuszy. Sporo w niej również zagadnień historycznych wykraczającej poza sam zakon jak inkwizycja, krucjaty i wiele innych. Książka nie każdemu może przypaść do gustu za sprawą języka ale mimo wszystko warto po nią sięgnąć. W moim przypadku sprawdził się też lektor.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKtóż nie chciałby poznać wszystkich tajemnic Templariuszy. Ja na pewno. Sporego rąbka tajemnicy uchylił mi Roman Bolczyk, a dlaczegóż miałbym mu nie wierzyć, skoro jest zadeklarowanym pasjonatem wspomnianego tematu. W swojej książce przedstawia nam całą historię zakonu, sprawnie rozprawia się z mitami o nich. Wszystko podane przystępnym językiem, licznymi ilustracjami, ale nie wiedzieć czemu, jakoś mi się dłużyła książka. Tak czy owak po przeczytaniu jej na pewno stałem się odrobinę mądrzejszy.
Któż nie chciałby poznać wszystkich tajemnic Templariuszy. Ja na pewno. Sporego rąbka tajemnicy uchylił mi Roman Bolczyk, a dlaczegóż miałbym mu nie wierzyć, skoro jest zadeklarowanym pasjonatem wspomnianego tematu. W swojej książce przedstawia nam całą historię zakonu, sprawnie rozprawia się z mitami o nich. Wszystko podane przystępnym językiem, licznymi ilustracjami, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka skupia się na latach po rozwiązaniu Zakonu Templariuszy. Podejmuje temat krążących wokół zakonu mitów i tajemnic. Wyjaśnia, gdzie mogli udać się ocaleni, gdzie są ślady ich bytności i co ocalało z legendy.
Książka skupia się na latach po rozwiązaniu Zakonu Templariuszy. Podejmuje temat krążących wokół zakonu mitów i tajemnic. Wyjaśnia, gdzie mogli udać się ocaleni, gdzie są ślady ich bytności i co ocalało z legendy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to7+
7+
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to