Templariusze. Fenomen który przetrwał

Okładka książki Templariusze. Fenomen który przetrwał autora Roman Bolczyk, 9788376491790
Okładka książki Templariusze. Fenomen który przetrwał
Roman Bolczyk Wydawnictwo: Wydawnictwo KOS historia
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376491790
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Templariusze. Fenomen który przetrwał w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Templariusze. Fenomen który przetrwał



książek na półce przeczytane 1081 napisanych opinii 1081

Oceny książki Templariusze. Fenomen który przetrwał

Średnia ocen
6,9 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Templariusze. Fenomen który przetrwał

avatar
1518
1504

Na półkach: , , ,

7/10

7/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Ciekawa lektura

Ciekawa lektura

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
69
814

Na półkach:

Nie oceniam książki, ponieważ w kilku obszernych fragmentach kłóci się z moją wiedzą. Chodzi o całun turyński, rękopisy z Qumran, pochodzenie merowingów. Nie mam pewności, czy pozostałe wiadomości są prawdziwe. Niemniej jednak słuchałam z ciekawością, choć nagromadzenie osób, dat, wydarzeń jest ogromne.

Nie oceniam książki, ponieważ w kilku obszernych fragmentach kłóci się z moją wiedzą. Chodzi o całun turyński, rękopisy z Qumran, pochodzenie merowingów. Nie mam pewności, czy pozostałe wiadomości są prawdziwe. Niemniej jednak słuchałam z ciekawością, choć nagromadzenie osób, dat, wydarzeń jest ogromne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

87 użytkowników ma tytuł Templariusze. Fenomen który przetrwał na półkach głównych
  • 59
  • 28
25 użytkowników ma tytuł Templariusze. Fenomen który przetrwał na półkach dodatkowych
  • 9
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czerwona zemsta Krzysztof Goluch
Czerwona zemsta
Krzysztof Goluch
Wysłuchana jako audiobook w Empik Go, lektor Andrzej Hausner (b. przyjemny, z dużym talentem aktorskim). Polecona przez męża, bardzo ciekawa, ale trochę nie na moje nerwy, stąd nie miałam 100 procentowej satysfakcji z lektury. Temat partyzantki AK pod koniec II WŚ walczącej z nową władzą instalowaną w Polsce przez ZSRR oraz z NKWD to nie jest optymistyczna lektura, zresztą świadomość jak to się skończyło powoduje, że opis każdej akcji partyzantów, nawet zakończonej sukcesem i tak jest przygnębiający. Historia młodego partyzanta, który uwierzył, że można otworzyć nowy rozdział, że nowa władza - zgodnie z obietnicą - pozwoli mu wrócić do normalnego życia po ujawnieniu wojennej przeszłości. Niestety, odpowiedzią komunistów było aresztowanie i zabicie narzeczonej. W takiej sytuacji Ogień, po udanej ucieczce wraca do zgrupowania walczącego na Lubelszczyźnie i przystępuje do zemsty. Razem z Ogniem poznajemy codzienne życie walczących oddziałów, przesłuchania i tortury aresztowanych, szykany rodzin, zdrady i egzekucje. Jest dosyć brutalnie i przerażająco. Poznajemy również grę jaką agent AK w szeregach funkcjonariuszy UB - Leszek prowadzi ze swoimi mocodawcami. W opowieści przewija się również motyw polskich oficerów przetrzymywanych przez sowietów w obozie, ich obaw i nadziei. To był jeden z trudniejszych do czytania/ słuchania fragmentów. Z pewnością dla czytelników o mocnych nerwach, ale ze względu na konieczność podtrzymania pamięci o walczących warta poznania.
Agnieszka_Lech - awatar Agnieszka_Lech
ocenił na74 miesiące temu
Tarnowskie Góry Fantastycznie Tomasz Bochiński
Tarnowskie Góry Fantastycznie
Tomasz Bochiński Rafał W. Orkan Robert J. Szmidt Łukasz Orbitowski Aleksandra Janusz Paweł Majka Jan Maszczyszyn Andrzej Kozakowski Istvan Vizvary Wojciech Gunia Radek Rak
„Tarnowskie Góry Fantastycznie 1” Saga Egmont 2024, zakupione i wysłuchane Woblink Kilka tekstów z tego zbioru , jak się okazało, już czytałam (Vitzvary, Gunia). Niektóre rozczarowały (po Raku spodziewałam się więcej, choć kilka scenek przedstawiających życie z mężem przemienionym w kota – niezłych, w ogóle to znośna wariacja na temat „Przemiany” Kafki). Gunia i „Płyną” – bardzo, bardzo dobre, pisanie o apokalipsie (albo o obłędzie) tak jakby obok; muszę przeczytać „Kiedy będziesz gotowy, idź”, już sam tytuł brzmi wspaniale. Takie trochę niesamowite wrażenia towarzyszące lekturze tekstów pogłębiały drobne zbiegi okoliczności – czytam akurat opowiadania Laszlo K., a bohaterki opowiadania Orkana idą do kina na „Harmonie Werckmeistera”. Robert J. Schmidt – cóż, jeśli czytaliście jakikolwiek tekst Schmidta, to wiadomo, wojna, walka i wszyscy giną, to takie męskie rozrywki czy zainteresowania. Ładne opowiadanie Orbitowskiego, trochę mniej ponura historia rodzinna o tym, jak trudno określić, czy to co się nam przydarza to jest dobre czy złe; świetne postaci rodziców. Aleksandra Janusz w nieznanej mi odsłonie – „W poszukiwaniu straconego czasu”, trochę o korporacji, trochę o fizyce, trochę o pazerności, dobrze się czytało to opowiadanie. Jak dla mnie, to najlepsza z trzech części antologii. Muszę się do tych Tarnowskich Gór wybrać, na pewno już się tam uspokoiło po tych okropnych rzeczach, które wyczyniał bohater „Znikacza”.
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na63 miesiące temu
Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie Jarosław Molenda
Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie
Jarosław Molenda
Autor prezentuje dziesięć biografii historycznych poświęconych polskim kobietom, których działalność miała wpływ na losy wielu ludzi, a często także na przebieg wojny. Niektóre jak Krystyna Skarbek, Halina Szymańska, Irena Conti di Mauro, Halina Szwarc, hrabina Klementyna Mańkowska pracowały dla wywiadu i ich raporty o wojennych planach, fabrykach wojskowych, wyposażeniu floty wojennej, siłach wroga były przekazywane aliantom. Inne jak Irena Sendlerowa wyprowadzały z getta żydowskie dzieci i umieszczały w polskich rodzinach lub jak Izabella Horodecka rozpracowywały gestapowców, zdrajców, szmalcowników, na których Państwo Podziemne wydało wyroki śmierci. Były też i takie jak np. Zofia Kossak -Szczucka, których działalność była bardzo kontrowersyjna. A dwie z nich jak Julia Brystyger ("Krwawa Luna") i Wanda Wasilewska stały się wiernymi aparatczykami powojennego komunizmu, który panoszył się nad Wisłą. Biografie przedstawione w tej książce nie są pogłębione, autor czasami dokumentuje własne tezy, aby jak stwierdza w przedmowie, obalić mity narosłe wokół niektórych postaci. Bardzo dużo i często cytuje obszerne fragmenty innych źródeł, przez co trudno mu utrzymać jednolity styl i spójność wywodu. Książka ma charakter popularnonaukowy i może być zachętą do pogłębiania wiedzy na temat poszczególnych osób. Wartością dodaną tej publikacji jest przywrócenie pamięci o wybitnych polskich agentkach, których działalność nie jest powszechnie znana. Wiele informacji na temat ich współpracy z brytyjskim wywiadem jest nadal utajnionych. Znalazłam tu także informacje, o których wcześniej nigdzie nie czytałam. Szokujaca była dla mnie np. postawa władz polskich w Londynie wobec wszystkich, którzy przekazywali aliantom dane wywiadowcze bezpośrednio, czyli poza rutynową drogą służbową ustaloną przez Rząd Londyński. Wszyscy, którzy się nie podporządkowali, byli uznawani przez ów rząd za niebezpiecznych i eliminowano ich materialnie, a nawet fizycznie. Taki los spotkał przełożonych Klementyny Mańkowskiej. Działała ona w strukturach tajnej organizacji "Muszkieterzy", założonej przez Stefana Witkowskiego, który nie zgodził się przejść do AK. Wszyscy zostali zgładzeni. Mańkowska została ostrzeżona i aby ratować życie musiała z rodziną ukryć się na wiele lat w Afryce. Śmierć dosięgła kilka lat po wojnie także dawną sekretarkę Witkowskiego Teresę Łubieńską oraz Krystynę Skarbek, która była jedną z najlepszych agentek brytyjskiego wywiadu jeszcze przed wybuchem II wojny światowej i nie działała w strukturach AK. Okoliczności jej śmierci są tak niedorzeczne, wręcz absurdalne, że znając historię unicestwienia "Muszkieterów" nie trudno przyjąć, że był to ściśle zaplanowany nieszczęśliwy przypadek.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na71 rok temu
Cold Storage. Przechowalnia śmierci David Koepp
Cold Storage. Przechowalnia śmierci
David Koepp
Science-Fiction, zwłaszcza ten trzon gatunku bardziej ,,naukowy” niż fikcyjny, jeśli chodzi o kreowanie poczucia życia w idealnym świecie, bez żadnych zagrożeń różnego pochodzenia, który to z pozoru i tylko do pewnego czasu wydaje się być idyllą, w ogólnym popkulturowym pojęciu, czy to w literaturze, czy to w mediach: filmie oraz serialach - tak, to dość częsta tematyka wśród współczesnych twórców niniejszego, wszechobecnego już gatunku. Bo dobry thriller, kryminał, coś ,,śledczo-naukowego” w tle… dla czytelnika nie jest złe, to wręcz podstawa do dalszego wgłębienia się w ten (najczęściej) książkowy styl opowieści. Czy to George Orwell, Mary Shelley, Juliusz Verne, Philip K. Dick, Isaac Asimov bądź inni twórcy spośród sław i mistrzów pióra fantastyczno-naukowych powieści i kreacji ich szerokich światów. Tak, te osobistości są nam znane, ale pośród tego nurtu w literaturze z domieszką akcji, thrillera, czy czegoś bliskiego nam współczesnemu światu spisków i biurokracji, wybija się ktoś jeszcze. Fakt, ci artyści, o których to niniejszym mowa, to swego rodzaju profeci, wręcz nadludzie i profesjonaliści w swoim fachu, którzy to stanowili oni i stanowią do dziś (a na pewno nie zmieni się to za hektar lat w przód) i będą stanowić swoisty symbol i ikonę ducha epoki swoich czasów, także ducha gatunku fantastyczno-naukowego z różnym ,,sosem nurtu” na dodatek. Ale mamy XXI wiek, pisarzy obecnie się mnoży i mnoży, a swoje kolejna miejsca wśród ,,prawie że kanonu” twórców gatunku fantastyki naukowej i temu pokrewnych, z elementami różnych nurtów zbliżających pisarza do kreacji fikcji o większej realności bliskiej naszemu wymiarowi, w którym żyjemy, zajmują inni kreatorzy beletrystycznej rozrywki, którzy nie dość… że są naprawdę obecnie dobrzy, to za dekadę, dwie lub te więcej lat w przód będą stanowić sądzę Panteon swojej profesji i danego gatunku/nurtu, który reprezentują. I tak natrafiłem na pewną powieść pewnego, wcześniej mi nieznanego twórcy, realizującego się w fantastyczno-naukowym thrillerze polityczno-sensacyjnym, o specyficznym i zagadkowym tytule: ,,Cold Storage. Przechowalnia Śmierci”. Za ,,Przechowalnię” odpowiada David Koepp, i to dzięki tej książce, tak rozmyślnie i intuicyjnie (np. wobec aktualnej sytuacji politycznej i gospodarczej na Świecie) skonstruowanej, po prostu wiem, że Koepp trafia na półkę tych ,,naprawdę obecnie dobrych” pisarzy, którzy (jeśli będą chcieli dalej i dalej tworzyć) za wiele lat (im szybciej, tym lepiej) zbudują Kanon świetnych twórców poruszających się w szerokim fantastyczno-naukowym tyglu gatunkowym. Autor ten ma w sobie wyraźną, jakby mocno oryginalną, tą daną tylko mu nienazwaną wręcz wyjątkowość – ten pierwiastek ,,tego czegoś”, które u wielu twórców literatury popularnej z gatunku sensacji, akcji, fantastyki naukowej, thrillera, czy nawet połączenia tego wszystkiego w funkcjonujący sprawnie wraz z elementem politycznej intrygi i ,,spiskowej teorii dziejów” byt, nie jest od razu tak widoczne – z czasem to kuriozum, za które można polubić Koeppa przychodzi samo z siebie, smakuje się je powoli. Już w trakcie lektury ,,Cold Storage…” można zrozumieć, że autor tytułu to taka wyróżniająca się persona, to ktoś kto może i nie jest ultra wybitny w swoim fachu, lecz to ktoś, kto da ci to, co inne tuzy gatunku/nurtu, w którym porusza się Koepp nie mają. I generalnie rzecz ujmując, Pan David pisząc tak trudną i tak zawiłą wątkowo powieść, o której niniejszym mowa wykazał się nutą talentu i chyba całym morzem, ba Oceanem cierpliwości. Stworzył powieść, gdzie całość wątków w ,,Cold Storage” potrafi się jakby niezauważalnie, dość instynktownie i inteligentnie splatać się ze sobą, przemawiając do wymagającego czegoś sensownego w trzonie ,,science” i kwestiach realizmu czytelnika książki jak i fana tego typu rodzajowych powieści czy komiksów, czytelnika. W ,,Przechowalni” nie ma mowy o subtelnościach, a ni o wybujałych nie wiadomo czym ,,polukrowanych” specyfikach relacji między bohaterami, czy samą konstrukcją Świata Przedstawionego. Całość jest jak najbardziej przejrzysta, większość wątków, w tym to co prezentuje ,,MC” i całość wokół niego… się wyjaśnia. A nie spoilerując dodam przy okazji: tak moi drodzy, w ten sposób opowiada się fabułę jak najbardziej aktualnego, jak najbardziej realnego!, fikcyjnego bytu książkowego, w którym przedstawiane relacje i historii w stosunku do wydarzeń z niedawnej Pandemii Covidu i klasyku filmowego w temacie, Epidemii z 1995 roku razem wziętych, są ponad nie, ponad tą realność, która jeszcze trzy lata temu nas dotykała. Bywało i tak, że w samej powieści (narracja, tempo, logiczność poukładania wątków) zdarzały się delikatne ,,spadki jakości”: bywało lekko nierównie, z szarpaną wymową tego, co przekazywał nam autor, jednakże w ostateczności cała książka okazuje się (przynajmniej w moim przypadku) sensownie akceptowalna przez czytelnika. Chyba że jesteśmy do przesady wybredni, lubujący się w natrętnym zwracaniu uwagi na mieszanie faktów ze zbyt pochopnie i na już tworzoną, dopasowaną do woli czytelnika! fikcją – wtedy… ,,Cold Storage” może okazać się jedynie dla Ciebie oceanem pełnym steku bzdur, i nic poza tym. Jednakże oceniając całość książki (od deski do deski) – tego rodzaju obawy nie mają żadnego uzasadnienia, bo w ogóle ich nie powinno być. Obiektywnie: Koepp przygotował dla odbiorcy coś solidnego i uniwersalnego w temacie – nazwijmy to – true-political-scienceficion. Nasz Pan Koepp, cóż, może i nie jest (jeszcze) jak ci mistrzowie, o których wspomniałem powyżej, dla globalnej świadomości kulturowej i dokonań cywilizacji bezcenni, którzy jako wizjonerzy nie tylko wyprzedzają/ali ramy epok, w których tworzyli i tworzą, ale i wyprzedzają dokonania obecnych autorów swoich gatunków i styli. Pan David to raczej nieco inny twórca, który posiada talent nie mały, oj nie mały!, dzięki któremu, jeśli tak to można określić, stosuje w swych dziełach, w konstrukcji ,,Świata przedstawionego”, tak szerokiego jak się tylko da jak najbardziej aktualny poziom nauki, techniki i gospodarki osiągnięty przez nas, ludzi obecnie, w czasach bliskich Anno Domini 2026. A skoro jesteśmy w temacie ,,naukowo-technologicznym”, zresztą czego można się domyślić, szalenie istotnego dla wszystkiego tego (no, prawie… poza intrygą, budowanym klimatem i elementami suspenso-podobnymi),co prezentuje mocno całym sobą ów książkowy byt Koeppa, warto pochylić się nad jego realnością: nad sensem zalążka nauki i wykorzystania jej dokonań przez autora. Bo to, co tutaj Koepp omawia, jak to (broń Boże nie upiększa) realnie i przykładnie opisuje, w pewien sposób bliskie jest temu, co miało miejsce od 2020 roku do 2023-ego, czyli w okresie ,,Pandemii Covid” w naszym globalnym cyklu życia Cywilizacji. W głównym ,,clue tematycznym” w powieści tej znajduje się kwestia zagrożenia biochemicznego, bardziej jednak w kierunku wywołania przez agresora globalnej katastrofy epidemiologicznej. Dobrze nakreślony wstęp i płynne rozwinięcie są najbardziej kluczowe dla właściwego sądzę osobiście odbioru powieści. Już od początków książki, do jakiejś jej 2/5 całości zastanawiałem się, czy to nie jest tak w budowaniu całego trzonu fabuły, jak miało to miejsce w filmowej ,,Epidemii” z 1995 roku? I chyba tak właśnie w powieści Koeppa faktycznie jest: dla thrillera-medyczno-naukowo-politycznego (książka nie jest według mnie spójna i konkretna gatunkowo),którym ona się okazuje schemat, który się tu stosuje jest o wiele, wiele lepszy niż realizująca to samo wspomniana wyżej klasyka kina thriller-naukowego. W ten sposób w pracy Koeppa od razu, co procentuje na przyszłość, budowana jest wartka, płynna sensacja, akcja, klimacik suspensu-naukowo-fantastycznego, także z wspominkami w odniesieniu do naszej historii nauki. Co zaskakująco dziwne i miłe, takie gatunki i podgatunki, o których wspominam, jak widać można połączyć w jedną powieść, w której wszystkie elementy/aspekty/motywy będą się uzupełniały w tak zgrabny sposób, że nie będzie to w większości przez czytelnika odczuwalne: co tak naprawdę doświadczamy - czy czytamy naukową, bardzo realną fikcję, czy fikcję w fikcji naukowej. Bez szczególnych udziwnień można stwierdzić, że jako debiut Koeppa w roli pisarza (ale do mistrza w swej rodzajowo-nurtowej profesji trochę mu jednak brakuje),przeniesiony wprost z serca wieloletniej pracy w przemyśle filmowym, jako wytrawny i rozumiejący swoje światy i bohaterów scenarzysta, można określić to jako nienagannie wykonaną pracę. Gdybym miał stosować klasyczną łopatologię i ,,walić krótko i prosto z mostu” z oceną ,,Cold Storage…”, to przypisałbym powieści notę: 6/10. Na przekroju całości objętości książki nasz autor starał się za bardzo być scenarzystą a za mało pisarzem; bywało i również odwrotnie: braki w doświadczeniu pisarskim, tym typowym i solidnym w tych gatunkach Koeppa był widoczne (opisy, zabarwianie dialogów, budowa rozdziałów, narracja),przy czym mógł on wybronić się tym, co potrafił jako scenarzysta, lecz tego tu nie zawsze uświadczyliśmy. Summa summarum, otrzymaliśmy: mocne, ciekawe, dynamiczne, dające sporo do myślenia, jednak z widocznymi ,,ujmami” czytadło.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Templariusze. Fenomen który przetrwał

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Templariusze. Fenomen który przetrwał


Ciekawostki historyczne