Wszystkie imiona

Okładka książki Wszystkie imiona autora José Saramago, 8371208316
Okładka książki Wszystkie imiona
José Saramago Wydawnictwo: Rebis Seria: Mistrzowie Literatury literatura piękna
278 str. 4 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Mistrzowie Literatury
Tytuł oryginału:
Todos os nomes
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
278
Czas czytania
4 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
8371208316
Tłumacz:
Elżbieta Milewska
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszystkie imiona w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wszystkie imiona



książek na półce przeczytane 830 napisanych opinii 783

Oceny książki Wszystkie imiona

Średnia ocen
7,2 / 10
238 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wszystkie imiona

avatar
26
6

Na półkach:

Subtelna ironia cudowny ciepły humor wspaniała książka nie ma sobie równych

Subtelna ironia cudowny ciepły humor wspaniała książka nie ma sobie równych

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
454
418

Na półkach:

Pozornie jest to książka o niczym, ale po głębszym zastanowieniu można tu dostrzec głębie.

Głównym motywem "Wszystkich imion" są życia innych, co widać z hobby zbierania danych o celebrytach przez pana Jose i jego późniejszej fascynacji nieznajomą kobietą. Pan Jose jest niezadowolony z własnego życia, poszukuje zatem ekscytacji w ciekawszych życiach właścicieli kart... i jak na ironię najciekawszy życiorys, jaki znajduje, to taki, który niczym się nie wyróżnia.

"Wszystkie imiona" interpretuję jako historię o społeczeństwie. W Archiwum i na Cmentarzu wszyscy ludzie, żywi i umarli, traktowani są zaledwie jako nic nieznaczące nazwiska, pozbawione wartości samej w sobie, co ilustrują niszczenie akt przez szczury i zabawy z numerami pasterza. W społeczeństwie Samarago większość ludzi niczym się od siebie nie różni, i tylko znajomość ich nazwisk chroni ich od zapomnienia. A mimo to nawet ta znajomość nie wystarczy, co dobrze ukazuje depresja nieznajomej kobiety i brak pomocy ze strony kogokolwiek z jej otoczenia.

Choć książka mi się podobała, uważam, że Saramago nie wykorzystał w pełni jej potencjału. Nieznajoma kobieta jest oczywiście symbolem, jednak z chęcią przeczytałbym jakieś pogłębienie jej historii, czy też skonfrontowanie wizerunku wykreowanego przez pana Jose z rzeczywistością.

Powieść przypominała mi trochę historie Franza Kafki z absurdalną fabułą, wymęczającą biurokracją i tajemniczą kobietą, której wnętrza jednak nigdy nie udaje się zgłębić.

Pozornie jest to książka o niczym, ale po głębszym zastanowieniu można tu dostrzec głębie.

Głównym motywem "Wszystkich imion" są życia innych, co widać z hobby zbierania danych o celebrytach przez pana Jose i jego późniejszej fascynacji nieznajomą kobietą. Pan Jose jest niezadowolony z własnego życia, poszukuje zatem ekscytacji w ciekawszych życiach właścicieli kart... i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
100
39

Na półkach:

Oceniam niżej niż pozostałe powieści Saramago, które czytałam, może dlatego, że czułam się nieco przytłoczona i zmęczona okolicznościami, w jakich toczy się cała akcja. Niemniej, sięgam i będę sięgać po kolejne książki autora, ze względu na niepowtarzalny styl i pisarski kunszt.

Oceniam niżej niż pozostałe powieści Saramago, które czytałam, może dlatego, że czułam się nieco przytłoczona i zmęczona okolicznościami, w jakich toczy się cała akcja. Niemniej, sięgam i będę sięgać po kolejne książki autora, ze względu na niepowtarzalny styl i pisarski kunszt.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1426 użytkowników ma tytuł Wszystkie imiona na półkach głównych
  • 720
  • 696
  • 10
182 użytkowników ma tytuł Wszystkie imiona na półkach dodatkowych
  • 117
  • 25
  • 13
  • 10
  • 6
  • 6
  • 5

Inne książki autora

José Saramago
José Saramago
Laureat literackiej Nagrody Nobla z 1998 r. i najpopularniejszy na świecie prozaik portugalski, sławę zdobył dopiero w sześćdziesiątym roku życia swoją trzecią powieścią Baltazar i Blimunda, nagrodzoną prestiżową nagrodą portugalskiego PEN Clubu oraz Nagrodą Literacką Miasta Lizbona. Saramago połączył w swoich dziełach mity, historie swojego kraju oraz surrealistyczne wyobrażenia. W uzasadnieniu przyznania Nagrody Nobla napisano za dzieło, które przypowieściami, podtrzymywanymi przez wyobraźnię, współczucie i ironię, stale umożliwia pojmowanie iluzorycznej rzeczywistości. W 1991 Saramago opublikował powieść Ewangelia według Jezusa Chrystusa. Została ona skrytykowana jako bluźniercza przez Kościół katolicki. W konsekwencji sekretarz kulturalny rządzącej partii, Pedro Santana Lopes skreślił nazwisko Saramago z listy kandydatów do Europejskiej Nagrody Literackiej. Saramago z kolei protestując przeciwko tej decyzji przeniósł się wraz z żoną na kanaryjską wyspę Lanzarote, gdzie mieszkał aż do śmierci. Saramago pisał powieści, dramaty, opowiadania, wiersze, dzienniki i przewodniki. Jego druga powieść Manual de pintura e caligrafia pojawiła się w 1977, po długiej przerwie. Jej podstawowym tematem jest geneza artysty, malarza lub pisarza. W Viagem a Portugal (Podróż do Portugalii) Saramago poszukuje pomysłu "na Portugalię" w kilka lat po upadku dyktatury następców Salazara. Żeby dokładnie widzieć swój kraj, używa trzeciej osoby, pozwala mu to na obserwacje swoich własnych reakcji: Tutaj zmuszony jest do rozpoznania własnego niedostatku i przyznania się do niewiedzy, o cudach i wszystkim innym. Levantado do Chão, (Podniesiony z ziemi, 1980) to trzypokoleniowa saga o biednych ludziach, rozpoczynająca się od czasu pierwszej wojny światowej do daty portugalskiej Rewolucji Goździków – 25 kwietnia 1974 Historia ta prezentuje różne formy dialogu i monologu. Większą popularność na forum międzynarodowym José Saramago zdobył w 1980 powieścią Baltazar i Blimunda (Memorial do convento). Fabuła powieści rozgrywa się w 1. połowie XVIII wieku. Na podstawie tej powieści włoski kompozytor Azio Corghi stworzył operę Blimunda. O ano da morte de Ricardo Reis (Rok śmierci Ricarda Reisa),powieść wydaną w 1984 roku, autor poświęcił znakomitemu portugalskiemu poecie Fernando Pessoi, a Ricardo Reis był jednym z heteronimów Pessoi. W 1989 wydana została następna powieść pt. Historia oblężenia Lizbony (História do cerco de Lisboa). W 1997 ukazała się kolejna powieść Josè Saramago Wszystkie imiona (Todos os nomes). Książka ta przez wielu czytelników uznawana jest za jego najlepsze dzieło. Jest pełna prawd życiowych i humoru. W tym samym roku ukazała się również Ensaio sobre a cegueira (Miasto ślepców). To również powieść o totalitaryzmie, to absurd, ale ślepcy w powieści Saramago są alegorią ludzi, którzy nie potrafią dostrzegać tego co powinni widzieć. Styl Saramago charakteryzują długie zdania oraz niekonwencjonalna interpunkcja. Dialogi nie są wyszczególnione w tekście, stanowią integralną część akapitu – sprawia to wrażenie zapisanego ciągu myśli, gdyż w narracji praktycznie nie ma przystanków. Czytelnik niejednokrotnie gubi się w dialogach nie wiedząc, czy faktycznie zostały one wypowiedziane, czy są to tylko fragmenty myśli bohaterów. Wiele zdań ciągnie się przez całą stronę: w miejscu, gdzie inni autorzy postawiliby kropkę, Saramago konsekwentnie stawia przecinek. Mimo to czytelnik szybko przyzwyczaja się do tego stylu i rytmu narracji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Baltazar i Blimunda José Saramago
Baltazar i Blimunda
José Saramago
Powieść w pełni ukazująca kunszt Saramago. W "Baltazarze i Blimundzie" czytelnik może dojrzeć wszystkie najlepsze cechy rozmaitych powieści Saramago - subtelny magiczny realizm, satyrę na społeczeństwo, rozgrzewające serce relacje między postaciami, i dobrze napisaną główną protagonistkę. Po przeczytaniu trzech jego późniejszych powieści mogę śmiało powiedzieć, że choć utrzymywał dobry poziom i zabłysnął w innych aspektach, to jednak nigdy nie udało mu się powtórzyć mistrzostwa powieści, która zdobyła mu Nagrodę Nobla. "Baltazar i Blimunda" są książką cudownie dziwaczną i absurdalną - sam opis fabuły jest już bardzo nietypowy (jednoręki weteran i czarownica pomagają księdzu zbudować maszynę latającą, żeby dostać się do nieba),a rozliczne przemyślenia postaci skaczą od niezwykle głębokich myśli po teorie o jednorękim Bogu. Saramago genialnie łączy komedię z dalej aktualnym komentarzem społecznym. Bardzo lubię postać Blimundy. Najlepsi protagoniści powieści autora to kobiety, a Blimunda jest spośród nich jedną z najciekawszych i najbardziej złożonych. Nie jest do końca silną postacią kobiecą w sensie walki (ale też nie o walkę chodzi w tej książce),ale jest bardzo zaradna, inteligentna i zdeterminowana, a jej relacja z Baltazarem jest urzekająca. Podsumowując - "Baltazara i Blimundę" zdecydowanie warto jest przeczytać. Jest to wciągająca, zabawna i poruszająca powieść, jedna z najlepszych z dorobku Saramago i do dziś dobrze się trzymająca.
Fox - awatar Fox
ocenił na95 miesięcy temu
Historia oblężenia Lizbony José Saramago
Historia oblężenia Lizbony
José Saramago
Nie będę obiektywna, bo uwielbiam przepiękną literaturę José Saramago. Każdy akapit zachwyca od pierwszego do ostatniego słowa. Eksperymenty językowe w jego wykonaniu to szermierka słowna, wszechobecna ironia, pastisz, łączenie realizmu z fantastyką, mieszanie planów czasowych, dbałość o językową charakterystykę każdego z bohaterów. Powieści Saramago układają się w piękne historie, i ta również oczarowuje, porywa, hipnotyzuje. To Wielka Literatura. Raimundo Silva jest redaktorem w portugalskim wydawnictwie. Wiedzie spokojne, stateczne, wręcz nudne życie do momentu, w którym z niewiadomych motywów zmienia zasadniczą kwestię w jednej z poprawianych książek, w "Historii oblężenia Lizbony." Przecząc faktom historycznym oraz zamysłowi autora, Raimundo oznajmia, że Krzyżowcy nie pomogli w zdobyciu Lizbony. Od tej chwili jego spokojne życie nabiera tempa, koloru i znaczenia. Raimundo okazuje się barwną i bogatą wewnętrznie postacią, zakochuje się także w intrygującej kobiecie. Ostrzegam jednak, że Saramago pisze w sposób nowatorski, i poza długimi, skomplikowanymi zdaniami, trudność mogą sprawić opisy pozbawione interpunkcji, bez wydzielonych dialogów. Kto zna prozę José Saramago, laureata Nagrody Nobla (1998 rok),wie że Autor posługuje się piórem w sposób mistrzowski, ironiczny, jest czarodziejem słów i erudytą a wszechstronna wiedza procentuje przy fantastycznej fabule. Uczta, uczta, uczta!
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na92 lata temu
Jaskinia filozofów José Carlos Somoza
Jaskinia filozofów
José Carlos Somoza
Somozę znam na ten moment jedynie z „Klucza do Otchłani”, ale wyrósł dla mnie błyskawicznie na bardzo ciekawego autora, co „Jaskinia Filozofów” tylko potwierdziła. Hiszpan nie tylko ma niezły warsztat, stałą stylistykę opierającą się o połączenie tajemnicy z przemocą, ale przede wszystkim do jego stałych zagrywek należą wymyślne koncepty na swoje historie. W tym przypadku przechodzi samego siebie, tworząc kryminał w Antycznej Grecji. Oprócz świetnego duetu Heraklesa Pontora (tropiciela tajemnic, czyli detektywa) oraz jego zleceniodawcy (filozofa z Akademii Platońskiej) – świetna dynamika między przeciwstawnymi temperamentami i poglądami, swoją drogą - tajemniczej śmierci młodego efeba z wspomnianej Akademii rozszarpanego przez wilki otrzymujemy Ateny dopiero co oderwane spod władzy Sparty. Mamy szeroki komentarz co do naiwności filozofów wierzących w cnotę, a niedostrzegających skali hedonizmu swoich podopiecznych oraz komentarz filozoficzny, przede wszystkim względem rzekomego świata idei. W pewnym sensie to jest to, co już doskonale znamy z „Klucza do Otchłani” - raz jeszcze będziemy obnażać czy rzeczywiste są prawidłowości, które dostrzegamy i raz jeszcze będziemy szukać klucza, tym razem do interpretacji „Jaskini Filozofów”. To co jest najlepsze, że książka, która czytamy, sama w sobie jest książką, którą z kolei tłumaczy w osobnej – czy aby na pewno? - opowieści pewien tłumacz, którego liczne przypisy pełne przemyśleń, jego własnej historii i podpowiedzi tworzą osobną historię. Metazabawy formą oraz szkatułkowa forma zrealizowane są wyśmienicie, budując nie tylko napięcie, ale i dodając całości kolorytu. „Tłumacz z przypisów” podrzuca czytelnikowi trop interpretacyjny w postaci 12 prac Heraklesa, ale czy ten jest właściwy czytelnik musi odpowiedzieć sobie, tym bardziej czy nasz tłumacz jest w ogóle wiarygodnym źródłem jakichkolwiek informacji. Dobry – choć podsuwający zbędne tropy - kryminał, obnażający prawdziwe oblicze wybitnie dionizyjskich Aten oraz wyśmienita zabawa formą, która trzyma w nieustannym napięciu. To jedna z tych książek, którymi można się delektować. Czy zło wynika z niewiedzy czy instynktu? Co jest prawdą, czy istnieje świat idei? Na to musicie odpowiedzieć sobie sami. W moim przypadku stanowisko autora, wyrażone dobitnie i z wielką śmiałością, pokrywa się z moim. Uważam głos Somozy za bardzo pożyteczny, podobnie jak i jego pióro, chociaż nie będę udawał - jeśli szukacie tylko filozofię, to Somoza rzuca tym "jakie są stanowiska" i jaki ma do nich stosunek, ale już nie rzuca zbyt ochoczo "jakie są argumenty". Polecam.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na85 lat temu
Plugawy ptak nocy José Donoso
Plugawy ptak nocy
José Donoso
Posadowiona na pograniczu realizmu magicznego i surrealizmu powieść, wymaga od czytelnika uwagi i skupienia, by przy przekraczaniu owej granicy nie zatracić rozeznania w narracji i roli jej bohaterów. O ile Autor rozpoczyna legendą, to w kolejnych rozdziałach, których akcja rozgrywa się w Chile w latach 60-tych XX wieku, opisuje wydarzenia związane z miejscem i ludźmi, którzy mogą być potomkami osób z przedstawionej opowieści. Miejscem akcji jest opuszczony dom, niegdyś kontemplacji, a w czasie gdy rozgrywa się powieść, prowadzony przez zakonnice ośrodek, czy też przytułek dla starych kobiet, które mają tam swój świat, jakże inny od tego na zewnątrz, gdyż opuszczony i zaniedbany, jednak dla nich ważniejszy i bezpieczniejszy. Poprzez pryzmat świata zatrzymanego wewnątrz murów, jak i tego, związanego z życiem na zewnątrz, Autor ukazał istotę przemijania, przemiany ról życiowych i społecznych i odniesień, które dają preteks do podejmowania określonych działań i przybierania postaw, poprzez pryzmat których czujemy się bezpieczni. Nic nie jest tym, czym się wydaje, wszystko podlega zmianom, sługa może stać się kimś bardzo bogatym, zaś osoba piękna i dystyngowana zostać napiętnowana z tego właśnie powodu przez to, że różni się od oceniających. Zamknięta społeczność staruszek zastępują dziwolągi, postaci pokraczne z uwagi na różne deformacje fizyczne, to co brzydkie, staje się normą. `Nie wiadomo, czy zabieg ten nie posłużył Autorowi do skrytykowania stosunków społecznych i ustroju politycznego, to moje przypuszczenie. Brawa dla Pani tłumacz Zofii Chądzyńskiej, książka jest trudna i wymagająca, nie mniej z pewnością jej drobiazgowość pozwoliła wiernie przekazać zamysł Autora.
Marton - awatar Marton
ocenił na64 dni temu
Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na101 rok temu
Wahadło Foucaulta Umberto Eco
Wahadło Foucaulta
Umberto Eco
Wracam do „Wahadła Foucaulta” po naprawdę wielu latach. Dopiero teraz zrozumiałem, jak niewiele wówczas wiedziałem, czytając je po raz pierwszy (a był to zeszły wiek, tak psze państwa, chodzą wciąż po tym łez padole ludzie, którzy żyli w zeszłym wieku). Na fali ówczesnej czytelniczej mody na Eco (niech twa, fala - nie Eco, wiecznie!) dostałem w ręce księgę potężną (grubo ponad 600 stron),wypełnioną cudowną, choć do dziś obezwładniającą mnie mieszanką. Trzech facetów z mediolańskiego wydawnictwa postanawia zabawić się własnym intelektem i podbić nieco sprzedażowe słupki – wymyślają PLAN, w którym upychają wszystkie możliwe i te zupełnie niedorzeczne związki, sekrety, tajne i jawne organizacje, kabałę, różokrzyżowców, masonerię, Żydów, wieżę Eiffela... i paryskie metro. Tworzą panoptikum luźnych powiązań, które jednak łączą TAJEMNICĄ i SEKRETEM – te bowiem mają tłumaczyć wszystko i wyjaśnić, że są na tym świecie tacy, którzy chcą przejąć nad nami kontrolę. Intelektualny żart zamienia się jednak w niebezpieczną grę z tajnymi stowarzyszeniami, których członkowie traktują Plan jako objawienie i obawiają się ujawnienia PRAWDY. Czytanie „Wahadła” jest wymagające nie tylko z powodu natłoku szczegółowych informacji ale również zamieszania, jakie wywołuje w naszym intelekcie. Tracimy historyczno-rzeczywisty grunt pod nogami – nie wiemy, co jest potwierdzoną źródłowo prawdą, co zaś już wymysłem bajarzy z wydawnictwa. Do tego wspaniały zapis czasów minionych, kiedy to jeszcze wierzono w siłę komputerów jako naukowej wizji cudownej przyszłości, nie zaś źródła społecznych nieszczęść i uzależnień oraz nośników internetowego kłamstwa, które potrafi wpływać na historię. I cały myk tkwi w tym, że Eco nabija nas w butelkę – wy, nasączeni wiedzą, przeintelektualizowane mieszczuchy nie umiecie z niej korzystać, mówi. To dzięki wam powstają teorie spiskowe, które krążą po świecie i zbierają żniwo wśród tępaków (cóż za cudowny ukłon w stronę dzisiejszych mediów! Eco okazał się wizjonerem!). Nie dziwi więc, że w układzie liczb i cyfr na tablicach rejestracyjnych czy spodku od filiżanki dostrzega się ZNAKI wieszczące koniec świata. Na szczęście dla wszystkich istnieje jeszcze Wahadło – jedyny stały punkty we wszechświecie, ale jego tajemnicę musicie poznać sami (choć z drugiej strony może to tylko zwykły kawałek metalu na sznurku?). Do tego wspaniale dwuznaczne i otwarte zakończenie, które wywołuje przysłowiowe ciary. Dla erudytów, fizyków i humanistów, encyklopedystów i egiptologów. Ludzi pracy i dobrej woli, robotnika i chłopki, kucharek i kucharzy, templariuszy, ministów i minister. Dla wszystkich. PIW, 1993 Przekład Adam Szymanowski, okładka Waldemar Świerzy
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na719 dni temu
Cmentarz w Pradze Umberto Eco
Cmentarz w Pradze
Umberto Eco
Trudna, aczkolwiek niezwykle potrzebna powieść, obnażająca mechanizmy sterowania ideami, kreowania wrogów, kierowania opinią publiczną. Autor z perspektywy bohatera, angażującego się do wykonywania różnych trudnych zadań w XIX wiecznej Europie ukazał z precyzją zegarmistrza sposób rozgrywania polityki przez różne grupy ludzi, za pomocą osób, które współcześnie nazywamy szpiegami, czy też agentami. Bohater ma dar do zjednywania sobie ludzi i zaczepiania im idei, których propagowanie mu zlecono, opłacając jego usługi. Zręcznie porusza się wśród różnej maści przedstawicieli poszczególnych władców i rządów, kapłanów, salonów towarzyskich, bractw, tajnych stowarzyszeń i redakcji, a także zwykłych ludzi, których krew jest zwyczajowym paliwem zmian. Dzięki temu Autor szczegółowo przedstawia przeróżne doktryny polityczne i echa zmian zachodzących w ówczesnych społeczeństwach. Całość ubrana jest w formę chwilami sensacyjno-łotrzykowską. Brnąc od zadania do zadania, bohater włącza się w stworzenie fikcyjnego manifestu, zwanego pod nazwą Protokołów Mędrców Syjonu. Kulisy jego powstania, jak i powody zamówienia odpowiadają temu, co udało mi się znaleźć w żródłach historycznych, przy czym Umberto Eco po mistrzowsku ukazał cynizm, podłość i nikczemność osób, które pozostając płatnymi zbirami napędzały propagandę nienawiści, traktując to niemal wyłącznie w kategoriach merkantylnych, bezrefleksyjnie i nie bacząc na pozostawiane po drodze ofiary. Nienawiść, którą wówczas zasiano, niczym kula śnieżna przetoczyła się przez kolejne stulecie i do dziś dnia nie traci impetu w zależności od tego, na jaki teren akurat trafi. Mistrzowsko zdemaskowany mechanizm siania nienawiści i pogardy, sterowania opinią publiczną i sprawowania rządów dusz, jak i wykorzystywania ludzi, pragnących działać i poświęcać siebie dla określonych idei.
Marton - awatar Marton
ocenił na84 dni temu
Hańba John Maxwell Coetzee
Hańba
John Maxwell Coetzee
Dawno nie czytałem książki, której bohater byłby tak antypatyczny a zarazem w tak znacznym stopniu godny litości. Lektura znokautowała mnie co najmniej dwa razy, co jest dla mnie świadectwem jej wybitności. Przesłanie bardzo pesymistyczne. Mocne tu napiętnowanie niezdrowych relacji mężczyzna - kobieta, ale i także wszystkich opartych na nierówności i wyższości, jak stosunek do rdzennych mieszkańców RPA, zwłaszcza gdy chodzi, co tu gadać, o bandytów i gwałcicieli. Nie wiem dlaczego (zapewne z ignorancji) temat tej książki kojarzyłem wyłącznie z seksualnym wykorzystaniem studentki przez podstarzałego nauczyciela akademickiego - erotomana i nie przypadkiem znawcę m.in. nieszczęsnego Byrona, który również cierpiał na tężę przypadłość, przy okazji będąc pedofilem. Autor przygotował zasadzkę na czytelników, a zwłaszcza na mnie, bo tytuł nie odnosi się tylko do hańby bohatera, który wykorzystując studentkę, hańbią ją i przy okazji swój akademicki honor. Ma on też zastosowanie (jako kara od Boga?) także do jego córki, która pada ofiarą gwałtu, prowadząc farmę na odludziu. Jakby zemsta losu za lata wykluczania i poniewierki przez rdzenną ludność. Szokująca to lektura, ale także i moralitet. David Lurie to postać zaprawdę odrażająca (nawet narrator go nie lubi: ”Nie jest złym człowiekiem, ale dobrym też nie”). Czyn, jakiego się dopuścił, doprowadza go do upadku zawodowego. Los daje mu sposobność częściowego “nawrócenia” na tzw. normalne, a nawet może i pożyteczne, życie. Tylko czy z niej skorzysta ten, któremu nie da się współczuć…. To moja czwarta książka Coetzee’ego. Za najważniejszą uważam “Czekając na barbarzyńców”. Wybrane cytaty…. “Jest zdumiony, że półtorej godziny kobiecego towarzystwa tygodniowo wystarcza, aby go uszczęśliwić, chociaż dawniej myślał, że potrzebna mu jest żona, dom, małżeństwo. (...) Jego potrzeby okazały się w końcu całkiem niewielkie, niewielkie i przelotne jak potrzeby motyla”. “Całym sobą popiera życie podwójne, potrójne, życie podzielone na przegródki. Ilekroć spoglądał na kobietę w pewien sposób, z pewnym zamysłem, odwzajemniała spojrzenie: mógł na to liczyć. Tak właśnie żył: przez całe lata, przez całe dziesięciolecia trzymało go to w pionie. Aż tu pewnego dnia skończyło się, nagle, bez ostrzeżenia, opuściła go moc. (...) Spojrzenia, które dawniej odpowiedziałyby na jego spojrzenie, zaczęły przesuwać się po nim obojętnie, mijać go, jakby był przezroczysty. Z dnia na dzień stał się duchem”. “Powinien dać sobie z tym spokój, wycofać się z gry. Zastanawia się, ile właściwie miał lat Orygenes, kiedy się wykastrował. Może nie najwdzięczniejsze to rozwiązanie, ale starzenie się też nie jest wdzięcznym zajęciem. Człowiek przynajmniej oczyszcza pole, żeby się skupić na właściwym zadaniu starców: na przygotowaniach do śmierci. (...) Płomień zmysłów ostatni raz strzeli w górę, zanim zgaśnie”. “Przecież to jeszcze dziecko! – myśli on. Zupełne dziecko! Co ja najlepszego wyprawiam? Ale jego sercem targa raptowna żądza”. “Nie jest to gwałt, niezupełnie, ale jednak coś niepożądanego, przed czym dziewczyna wzdraga się aż do szpiku kości”. “Ludzie się dowiedzą, bo zawsze w końcu się dowiadują; zaczną szeptać, może nawet wybuchnie skandal. No i co z tego?”. “– Nie oczekuj współczucia, Davidzie, ode mnie ani od nikogo. Nie spodziewaj się współczucia ani litości. To nie te czasy. Wszyscy zwrócą się przeciwko tobie, bo i czemu nie?”. “Pewnie myślałeś, że to będzie kolejny szybki romans, drobny grzeszek. No i patrz, do czego cię doprowadził. Własne życie wyrzuciłeś na śmietnik, a co zyskałeś. (...) Jeśli starcy będą się parzyć z młodymi kobietami, jaka przyszłość czeka gatunek?”. “Połowa literatury mówi o tym: o młodych kobietach, które usiłują wywinąć się spod ciężaru starców, dla dobra gatunku”. “W pewnym wieku człowiek robi się po prostu nieapetyczny. I tyle. Trzeba zakasać rękawy i jakoś przeżyć resztę życia. (...) Ćwicz, zanim nadejdzie starość, przykazuje sobie. Ćwicz przystosowanie. Ćwicz, przyda ci się w domu starców”. “Po raz pierwszy w życiu ma przedsmak starości, kiedy będzie doszczętnie znużony, wyzuty z wszelkich nadziei i pragnień, zobojętniały na to, co niesie przyszłość. Zgaszono w nim przyjemność, jaką czerpał z życia. (...) Zaczął dryfować ku swojemu końcowi, jak liść na powierzchni strumienia, jak puch mlecza na wietrze”. “– Żadne zwierzę nie dopatrzy się sprawiedliwości w karze wymierzonej za to, że posłuchało własnego instynktu. – Czyli samcom trzeba pozwolić, żeby podążali za swoimi instynktami bez żadnych ograniczeń? “Lucy nie odpowiada. Woli nie pokazywać się ludziom, a oni już wie dlaczego. Powodem jest hańba. Powodem jest wstyd. To właśnie osiągnęli niespodziewani goście, to właśnie uczynili tej pewnej siebie, nowoczesnej, młodej kobiecie”. “Zgwałcić lesbijkę to coś jeszcze gorszego niż zgwałcić dziewicę: cięższy cios. Czy tamci trzej wiedzieli, co robią?” “Plotka jak plama rozlewa się po okolicy. (...) Zemsta jest jak pożar. Im więcej pochłonie, tym bardziej robi się zachłanna”. “Coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że angielski nie jest odpowiednim środkiem wyrazu dla południowoafrykańskiej prawdy". “Język zesztywniał, niczym dinozaur, który wyzionął ducha i zapadł się w błoto”. “Nie po to tu przyjechał; nie po to, żeby ugrzęznąć na głębokim odludziu i odstraszać demony, niańczyć córkę, troszczyć się o upadającą farmę. Jeśli miał jakikolwiek cel, to raczej ten, żeby samemu wziąć się w garść, zebrać siły”. “Chociaż w pewien abstrakcyjny sposób potępia okrucieństwo, nie umie powiedzieć, czy sam z natury jest okrutny czy dobry. Jest po prostu nijaki”. “- To szokujące uczucie, że ktoś mnie nienawidzi. W trakcie. Czy David trafnie się domyśla, o co jej chodzi?”. “W końcu nie erotyzm i nie elegia najsilniej do niego przemawia, lecz komizm”. “- Zachowujesz się, jakby wszystko, co robię, było częścią fabuły, którą jest twoje życie. Ty jesteś w niej głównym bohaterem, a ja postacią epizodyczną, która pojawia się dopiero w połowie akcji. Otóż wbrew temu co sobie myślisz, ludzie nie dzielą się na pierwszo- i drugoplanowych. Nie jestem drugoplanowa”. “- Lucy, twoja sytuacja staje się śmieszna, A nawet gorzej: złowroga. Nie wiem, jak możesz tego nie dostrzegać”. “- Błagam cię, wynieś się z farmy, zanim będzie za późno. To nie jest coś, co chciałbym usłyszeć. My nie załatwiamy spraw w ten sposób. My: mało brakowało, a byłby powiedział: my ludzie Zachodu”. “– Jakie to poniżające - mówi wreszcie Lurie. – Takie wielkie nadzieje, a potem taki koniec". - Potrzebuję wokół siebie spokoju. Wszystko zrobię, wszystko poświęcę, byle tylko mieć spokój. – A między innymi poświęcisz mnie?”. “Brak mu starczych cnót: zrównoważenia, dobrotliwości, cierpliwości. Ale może te cnoty pojawią się, gdy inne go opuszczą: na przykład cnota namiętności”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 dni temu

Cytaty z książki Wszystkie imiona

Więcej
José Saramago Wszystkie imiona Zobacz więcej
José Saramago Wszystkie imiona Zobacz więcej
José Saramago Wszystkie imiona Zobacz więcej
Więcej