Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora

Okładka książki Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora autora Ryszard Horowitz, 9788324031832
Okładka książki Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora
Ryszard Horowitz Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2014-11-17
Data 1. wyd. pol.:
2014-11-17
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324031832
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora



książek na półce przeczytane 2453 napisanych opinii 2371

Oceny książki Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora

Średnia ocen
7,9 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora

avatar
242
37

Na półkach: ,

Ach, jak to się dobrze czyta!
Ryszard Horowitz, miał fascynujące życie i równie interesująco je opisał.
Przez całą opowieść przebija się pełne radości podejście do życia.

Czas spędzony z ta książką to wielka przyjemność.

Ach, jak to się dobrze czyta!
Ryszard Horowitz, miał fascynujące życie i równie interesująco je opisał.
Przez całą opowieść przebija się pełne radości podejście do życia.

Czas spędzony z ta książką to wielka przyjemność.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
860
69

Na półkach:

Najbardziej szokujący i skrajnie dramatyczny jest etap Holocaustu, co pewnie nie zaskakuje. Jednak losy małego dziecka, które niedawno zaczęło chodzić i mówić, a zaliczyło kilka najgorszych obozów hitlerowskich, na końcu zostało całkiem samo w Oświęcimiu, żeby przypadkiem odnaleźć się po wojnie, tylko dlatego, że matka wypatrzyła je w filmie armii radzieckiej o wyzwoleniu obozu, wprawiają w osłupienie, na długo. Takich szczęśliwych zrządzeń losu jest w tej biografii tak wiele, że aż ciężko uwierzyć. A jednak.
Jest jakieś tragiczne i magiczne zrządzenie losu w biografiach Polańskiego i Horowitza. Przeżyli straszliwy koszmar w dzieciństwie, niewyobrażalny dla współczesnych dzieci i nastolatków. I jakby żyli z przekonaniem, że po coś zostali ocaleni, że mają misję, coś ważnego do zrobienia. I na pewno to zrobili.

WIĘCEJ -> https://natemat.pl/blogi/marcinponikowski/179529,zycie-niebywale-wspomnienia-fotokompozytora-ryszard-horowitz-2014

Najbardziej szokujący i skrajnie dramatyczny jest etap Holocaustu, co pewnie nie zaskakuje. Jednak losy małego dziecka, które niedawno zaczęło chodzić i mówić, a zaliczyło kilka najgorszych obozów hitlerowskich, na końcu zostało całkiem samo w Oświęcimiu, żeby przypadkiem odnaleźć się po wojnie, tylko dlatego, że matka wypatrzyła je w filmie armii radzieckiej o wyzwoleniu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
234
86

Na półkach: ,

Biografia słynnego fotografa. Wspomnienia z lat dzieciństwa w Krakowie, emigracja na zachód. Ukazane losy polskiego artysty, które splatały się z ważnymi osobistościami polskiej kultury i z najważniejszymi wydarzeniami historycznymi. Całość opisana z dużym dystansem.

Biografia słynnego fotografa. Wspomnienia z lat dzieciństwa w Krakowie, emigracja na zachód. Ukazane losy polskiego artysty, które splatały się z ważnymi osobistościami polskiej kultury i z najważniejszymi wydarzeniami historycznymi. Całość opisana z dużym dystansem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

241 użytkowników ma tytuł Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora na półkach głównych
  • 141
  • 91
  • 9
65 użytkowników ma tytuł Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora na półkach dodatkowych
  • 44
  • 9
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Obywatel Stuhr. Z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka Jerzy Stuhr
Obywatel Stuhr. Z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka
Jerzy Stuhr Ewa Winnicka Maciej Stuhr
Wkręciłam się w podcast (pod wiele znaczącym tytułem "Jak się starzeć bez godności"),którego współautorką jest Ewa Winnicka (wspólnie z Małgorzatą Grzebałkowską) i dowiedziawszy się, że obie panie działają na niwie literatury, postanowiłam sprawdzić ich książki. Okazało się, że już jakiś czas temu czytałam reportaż Ewy Winnickiej "Był sobie chłopczyk" - historię 2-letniego chłopca, którego ciało zostało znalezione w błotnistym stawie w Cieszynie, a którego nikt nie szukał, nie zgłosił zaginięcia. Tamta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Teraz postanowiłam sięgnąć po inną pozycję Ewy Winnickiej. Przejrzałam katalog on-line mojej biblioteki publicznej i spośród 10 pozycji przyciągnęło mnie nazwisko Stuhr. Ponieważ lubię obydwu panów Stuhr, to byłam pewna satysfakcjonującej lektury. I tak, rozmowy z Jerzym oraz Maciejem (dwie oddzielne rozmowy, nie wspólna) bardzo ciekawe, jak to rozmowy z interesującymi ludźmi, ale rozmowy te to mniej niż połowa książki. Kolejna część to scenariusz filmu "Obywatel". Hm, może to i ciekawy pomysł, tyle że - gdy zorientowałam się, że rozmowy w książce kręcić się będą wokół tego filmu - czym prędzej obejrzałam film, by wiedzieć o czym mowa. W tej sytuacji dołączony scenariusz stał się dla mnie wypełniaczem książki i mało atrakcyjnym dodatkiem.
Agnieszka_Lech - awatar Agnieszka_Lech
ocenił na63 lata temu
Niebieskie ptaki PRL-u Wojciech Kałużyński
Niebieskie ptaki PRL-u
Wojciech Kałużyński
Na książkę skusiłem się po popołudniowym programie TVP prowadzonym przez Agatę Młynarską. Nie zawiodłem się, bo dobrze oddaje ducha czasów PRL-u, czasów trochę takich w zawieszeniu, ale barwnych; które przesycone były ciekawymi ludźmi i miejscówkami. W sumie jest to bardziej zbiór luźno związanych anegdot takich artystów jak: Stachura, Hłasko, Maklakiewicz, Himilsbach, Cybulski, Osiecka, Tyrmand, Polański, Komeda, Skrzynecki i wielu innych; nie zapominając o miejscach jak SPATIF czy Piwnica Pod Baranami. Człowiek tęskni za czymś z tamtych czasów niezależnie od tego czy miał z nimi bezpośrednią styczność. Niby z jednej strony cenzura, wpływ ZSRR, alkohol; ale z drugiej jakby zupełnie nieodziedziczona i rzadziej spotykana dezynwoltura nie będąca zaraz tam złamaniem jakiegoś niepisanego tabu, tylko naturalnym sposobem bycia - wyrazem wolności. Niezależnie od tego książka pozwala poczuć co w kulturze piszczało, jaki był klimat i dzięki niej można połknąć bakcyla; sięgnąć po dziełka Hłaski lub Tyrmanda, czy niewymienionych tu jeszcze Nowakowskiego, Kieślowskiego, Kisielewskiego. Co w przypadku zwłaszcza trzech pierwszych w większej mierze już uczyniłem. Jeśli ktoś szuka bardziej szczegółowych biografii z dogłębnym research'em to tak średnio polecam; ale jeśli ktoś chce zaczerpnąć tego niepodrabialnego klimatu gdzie sztuka mieszała się z życiem w sposób nieodzowny i niewymuszony, a przy okazji dowiedzieć się czym i jak żyły ulice, i bohemy dwóch najbardziej (choć głównie Warszawy) miast w niby to PRL-owskiej szarzyźnie, wtedy warto sięgnąć.
ciii-szewa - awatar ciii-szewa
oceniła na71 rok temu
Winne strony. Opowieść o pasji, która zmienia życie Marek Kondrat
Winne strony. Opowieść o pasji, która zmienia życie
Marek Kondrat
Książka z wieloma ciekawostkami. Na pewno zaciekawi pod względem kulturoznastwa. Mnie ono zawsze interesowało więc jeszcze więcej wiedzy na temat ludzi, ich obyczajów, tradycji również kulinarnych jest dla mnie ciągiem dalszym i stopniowym zapelnieniem luk niewiedzy. Na przykład we Francji jada się tylko dwa razy dziennie ale oba posiłki południowy i wieczorny są pełne, co w oznacza dwugodzinna celebracje. Przystawki ciepłe i zimne, zupa, wymyślne danie główne, obowiązkowe sałata i sery i na końcu deser i kawa. Każde danie ma oczywiście swoje wino. Tak się zastanawiam, czy wytrzymalabym bez ulubionego sniadanka do 12.30;) Kolejną ciekawostką jest piwnica z winami w dawnym schronie z czasów II wojny światowej, który służył jako siedziba dowództwa Wehrmachtu. I jeszcze wiele, wiele innych faktów opowiedzianych przez pana Marka w zabawny, inteligentny, wysublimowany sposób. W "Winnych stronach" na co już sam tytuł wskazuje jest dużo na temat wina, jego produkcji i klasyfikacji, która akurat we Francji jest najbardziej rygorystyczna. Ale winne podróże to nie tylko Francja. Lektura ta nie każdego musi "porwać". Mi osobiście niektóre wątki czytało się trudno, może dlatego, że aż tak bardzo szczegółowo wino podane od kuchni nie jest mi potrzebne ale mimo wszystko coś mnie do tej pozycji ciągnęło. Jest inna od reszty i warto po nią sięgnąć.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na73 lata temu
Beksińscy. Portret podwójny Magdalena Grzebałkowska
Beksińscy. Portret podwójny
Magdalena Grzebałkowska
Książka bardzo długo czekała na półce, aż po nią sięgnąłem. Beksińscy, a może w sumie Zdzisław, interesowali mnie w jakiś tam sposób od kiedy pierwszy raz natrafiłem na te dziwne i wiercące dziurę w mózgu obrazy. Nie pamiętam już, kiedy pozycję p. Grzebałkowskiej zakupiłem, ale na pewno kilka lat temu, słysząc o niej od wielu osób. Przeczytać postanowiłem w tym roku z konkretnego powodu. Wróciłem do pisania prozy i próbuję stworzyć postać artysty, który w moim zamyśle w jakiś sposób miałby się poruszać w twórczości Zdzisława, dlatego chciałem poznać, zwłaszcza postać mistrza, od strony biograficznej. Myślę, że dosyć dobrze się udało. Pani Magdalena wykonała kawał dobrej roboty. Biografia jest napisana w sposób przejrzysty i przystępny. Nierzadko mam problem z tego typu książkami (biografie),ale tym razem czytało się płynnie i z zaciekawieniem. Obraz życia rodziny jest bardzo szeroki i z różnych stron przedstawiony. Trafia przede wszystkim to, że jest on budowany przez bliskie im osoby, czyli obiektywny i autentyczny (o ile oczywiście ktoś nie miał podstaw, by kłamać w swoich wynurzeniach na temat). Mimo tego, że moja ocena to 9, bo książka jest świetna, na koniec chcę tylko dodać, że potrzebowałem podzielić ją sobie na dwie porcje. Jednak nie jest to powieść, a biografia, więc mniej więcej w połowie poczułem przesyt, a ponieważ nie chciałem czytać reszty "na odwal się", a smakować ją, pomiędzy porcjami były dwie inne książki. Druga część biografii natomiast pochłonięta przeze mnie została już dość szybko. Od razu po zakończeniu lektury postanowiłem odświeżyć sobie również film "Ostatnia rodzina", na którym w czasie premiery byłem w kinie. Niestety, w przeciwieństwie do książki, film ten mnie rozczarował i pamiętałem przed obecną emisją, że byłem nim rozczarowany już wówczas i może też dlatego nie sięgnąłem tak szybko po książkę, a to wielki błąd. Film to nieco inna forma przekazu, acz zdarzyło mi się w trakcie lektury obejrzeć jedno z prawdziwych nagrań z archiwum rodziny, no i w porównaniu z kinowym przekazem dużo bardziej do mnie ono trafiło. Mam poczucie, że w produkcji zagubione gdzieś zostało sedno, a rola Tomka zbyt ograna, co jest dla jego osoby krzywdzące. Oczywiście trudno się w 100% na czyjś temat wypowiadać, nie znając tej osoby/tych osób osobiście. Jednakże, mimo wszystko, dla mnie książka tak, film - nie. Chociaż sporo z książki zostało tam pokazane, to miałem poczucie, że wiele sytuacji przedstawiono w jakiś zły, często wyrwany z kontekstu sposób, zatem przy pierwszej emisji czulem coś dziwnego, jakąś niechęć, natomiast przy obecnej (już po lekturze),bardziej się to "coś dziwnego" skonkretyzowało - czułem się często zagubiony, pozbawiony okoliczności i detali, podczas gdy biografia prowadziła dobrze przez sytuacje i konteksty i bez tej wiedzy książkowej rozumienie i odbiór filmu spada znacząco.
Michał - awatar Michał
ocenił na914 dni temu
Pierwsza woda po Kisielu. Historie rodzinne Jerzy Kisielewski
Pierwsza woda po Kisielu. Historie rodzinne
Jerzy Kisielewski
Bardzo lekka i przyjemna książka autorstwa Jerzego Kisielewskiego poświęcona jego ojcu, słynnemu Stefanowi Kisielewskiemu, zaskakuje ciepłem i humorem. Kisiel był znanym felietonistą i komentatorem życia w okresie PRL, a jego dystans, inteligencja i cięty dowcip pozwalały trafnie i z wdziękiem opisywać trudną, siermiężną rzeczywistość tamtych czasów. Najwięcej miejsca w książce zajmują historie związane z ich domem rodzinnym – autor świetnie pokazuje relacje ojca i matki, napięcia codziennego życia, a przede wszystkim rolę Stefana Kisielewskiego w wychowaniu dzieci. Szczególnie podobało mi się podkreślanie przez syna poglądów ojca na temat wychowania: dzieci nie muszą być grzeczne, lecz powinny mieć własne zdanie, potrafić je wyrażać, poznawać siebie i świat, uczyć się na błędach. To podejście jest mi bardzo bliskie – i choć nie zawsze spotyka się z aprobatą dalszej rodziny, uważam je za program niezwykle wartościowy. Książka stanowi świetny portret epoki PRL, ale przede wszystkim pokazuje życie kulturalne i towarzyskie Krakowa, Warszawy, gór i morza. Fascynujące są wspomnienia młodego chłopaka, który miał okazję obserwować wielkich intelektualistów tamtych czasów – zachował wiele portretów i anegdot, które przetrwały do dziś. Jest to opowieść o pewnej inteligenckiej rodzinie, dla której prawda, szczerość i szacunek były o wiele ważniejsze niż doczesne splendory, tytuły i gratyfikacje pieniężne.
Arek - awatar Arek
ocenił na61 miesiąc temu
Narzeczona Schulza Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza
Agata Tuszyńska
Myślałam, że to monografia. Zdziwiłam się początkowo, że książka jest dwugłosem – raz autorka pisze jako Agata, innym razem jako Józefina. Nie lubię powieści fabularyzowanych, poza Moulin Rouge Pierre’a La Mure’a żadna z nich nigdy mnie nie usatysfakcjonowała. Nie lubię, gdy autor rości sobie prawo do zgadywania, co ktoś miał w głowie. Przyznam szczerze, że gdyby nie fakt, iż książka dotyczy osoby, która mnie interesuje, nie sięgnęłabym po nią raczej. A jednak, Tuszyńska nadała swojemu dziełu podtytuł „apokryf”, jakby chciała sobie móc pozwolić na więcej bez udawania, że wie lepiej. Szanuję to! Nie miałam dotychczas do czynienia z twórczością tej autorki, więc nie wiem, czy mam rację, ale odniosłam wrażenie, że dostosowuje ona język do postaci, o których pisze oraz także do epoki, w której akcja się rozgrywa. Ogromnie podoba mi się ten zabieg. Przepięknie się Narzeczoną czyta. Gdyby nie była oparta na biografii realnej osoby, byłaby przewspaniałą beletrystyką, historią dwojga nietypowych ludzi, którzy nie mogą się znaleźć chociaż stoją obok. I tak postanowiłam do tej pozycji podejść, niekoniecznie mając pewność, co jest faktem, a co dopisanym ozdobnikiem przez panią Agatę. Czytanie o znanych ludziach niesie ze sobą wielkie ryzyko, a mianowicie możemy odkryć, że są zupełnie inni niż sobie wyobrażaliśmy. Pamiętam, gdy do referatu musiałam przeczytać pamiętniki Stefana Żeromskiego – mój nastrój po przebrnięciu przez nie był porównywalny chyba tylko z rozpaczą nastoletniej fanki One Direction, która odkrywa o czym tak naprawdę jest piosenka Watermelon Sugar. Również Bruno Schulz w realu musiał się bardzo różnić od tego ze swoich książek. Już bardziej przypominał tego ze swoich dzieł plastycznych (ta upiorna miednica!). Choć mnie bardziej uderzyło to, że pokazywał swoje prace uczniom w liceum i historia o trzynastolatce. Razem z Tuszyńską przechodzimy wszystkie „fazy” związku Józefiny: początkową niepewność, potem zauroczenie i fascynację wielkim artystą, dumę z bycia wybranką kogoś wybitnego i nadzwyczajnego, trudności z uziemieniem osoby tak bardzo oderwanej od rzeczywistości, odkrywanie jego mrocznej strony, zdanie sobie sprawy z rzeczy niekoniecznie pięknych, rozczarowanie, rozpacz, rozdzierające reminiscencje. A w to wszystko wdziera się potwór wojny – sowieci, naziści, potem znowu sowieci, i znowu naziści, i komuna, i kolejne prześladowania. Zastanawiałam się, na ile pani Agata w książce umieściła siebie i swoje relacje z przeszłością. Część wojenną czyta się bardzo ciężko, niby człowiek wie, jak było i co robili Niemcy, ale mimo wszystko to po prostu boli, tak po ludzku, te bezsensowne śmierci, okrucieństwo, ten sprzedawca „lalek”… I wybory przed którymi bohaterowie musieli stawać na co dzień. Przeżyć i opuścić potrzebującą rodzinę czy opiekować się bliskimi, ale skazać siebie na pewną śmierć. Nie miałam również pojęcia, że Adam Ważyk był takim złamasem. Słowa o „mścicielach pana Jezusa” były totalnie bez sensu. Jezus był Żydem, antysemici wojenni i powojenni nie mieli z nim nic wspólnego. Ich religią była nienawiść. Autorka skupia się na Józefinie, chce przywrócić jej miejsce w historii, które (w sumie też na jej własne życzenie) gdzieś tam po drodze zniknęło i się rozmyło, ale nie idealizuje tej postaci. Nie wiem, czemu Juna chciała zachować wszystko dla siebie. Czy powodem była obawa przed prześladowaniem ze względu na pochodzenie, czy raczej wstyd, poczucie bycia oszukają, ośmieszoną? Często jej postawa mnie zadziwiała. Nawet patrząc na świat oczyma Józefiny, widziałam jej wady i irytowała mnie ona nie mniej niż sam Schulz. Generalnie miałam poczucie, że gdyby oboje żyli dzisiaj, ich związek miałby szanse na przetrwanie, nie tylko ze względu na możliwość bezproblemowego zawierania małżeństw między osobami innej wiary, ale w ogóle ze względu na inne podejście do relacji międzyludzkich. Może nauczyliby się komunikować ze sobą, on poszedłby na terapię i przepracował własne traumy oraz lęki, a ona nauczyłaby się z nim rozmawiać zamiast obserwować go jak robaka przez mikroskop. A może od początku znaliby swoje „warunki” i nie przystąpili nawet do negocjacji związkotwórczych, albo pobyli ze sobą w wolnym związku i rozstali się po miesiącu? Nie wiem, chcę wierzyć w szczęśliwe zakończenia, nawet jeśli są nierealistyczne.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora

Więcej
Ryszard Horowitz Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora Zobacz więcej
Ryszard Horowitz Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora Zobacz więcej
Więcej