Rok 1863

Okładka książki Rok 1863 autora Julian Wołoszynowski, 9788377851609
Okładka książki Rok 1863
Julian Wołoszynowski Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
488 str. 8 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2013-01-22
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-22
Liczba stron:
488
Czas czytania
8 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377851609
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rok 1863 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rok 1863

Średnia ocen
7,3 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rok 1863

Sortuj:
avatar
17
17

Na półkach:

Zastanawiam się, dlaczego nigdy nie usłyszałam w szkole o Julianie Wołoszynowskim. Pióro zdecydowanie niebanalne, pisarz wielkiego talentu!

Jego "Rok 1863" to powieść bardzo oryginalna w swoim stylu i formie, odmalowująca ówczesną rzeczywistość przepięknym poetyckim językiem. I właśnie forma, w jakiej została napisana, wyróżnia ją mocno na tle innych znanych mi dzieł w tym temacie, jest to bowiem swego rodzaju kalejdoskop obrazów przeskakujących z jednego w inne miejsce. Wraz z uczestnikami powstania bierzemy udział w bitwach, obserwujemy poczynania polityków, odwiedzamy zarówno wsie jak i dwory, wędrujemy poprzez lasy, zaglądamy do tajnej drukarni, do warszawskiej kamienicy, do opery paryskiej. Zdumiewa nas niezdecydowanie narodów Europy, których wsparcie kończy się na wielkich deklaracjach i obietnicach bez pokrycia. Płaczemy nad wewnętrznym rozłamem pomiędzy "czerwonymi" i "białymi", których niekończące się dyskusje zupełnie nic nie wnoszą. Poznajemy całą plejadę postaci - zarówno tych autentycznych, historycznych, jak i fikcyjnych, powołanych do życia przez Autora. Początkowo wydawać się może, że nic - poza tematem samego powstania - tych postaci ze sobą nie łączy. Pochodzą z zupełnie innych miejsc i warstw społecznych. A jednak koniec powieści przynosi zgrabny i realistyczny splot losów poszczególnych bohaterów i wątków powieści - tu nie ma zbędnych słów, nie ma nielogicznych rozwiązań, wszystko jest na swoim miejscu, idealnie wyważone i dopieszczone.

"Dla Wołoszynowskiego fakty są tylko budulcem, z którego rzeźbi posąg polskiego męstwa i determinacji. Podziemie, ponure mury Cytadeli, pracownia Traugutta - z nich to wywołuje pisarz duchy, jak w obrzędzie Dziadów, by utrwalały pamięć historyczną" - tak o "Roku 1863" Juliana Wołoszynowskiego pisał krytyk literacki i pisarz Teofil Syga. Jeśli wpadnie Ci kiedyś w dłonie ta wyjątkowa opowieść, czytaj bez zastanowienia, gwarantuję, że się nie rozczarujesz!

Zastanawiam się, dlaczego nigdy nie usłyszałam w szkole o Julianie Wołoszynowskim. Pióro zdecydowanie niebanalne, pisarz wielkiego talentu!

Jego "Rok 1863" to powieść bardzo oryginalna w swoim stylu i formie, odmalowująca ówczesną rzeczywistość przepięknym poetyckim językiem. I właśnie forma, w jakiej została napisana, wyróżnia ją mocno na tle innych znanych mi dzieł w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
700
613

Na półkach: , , ,

Od dłuższego czasu chodziła za mną powieść historyczna. Nie mogłam się zdecydować czy chcę przeczytać jakiś cykl czy może jednotomówkę. Wracając od dziadków, gdy mijałam jeden z przystanków autobusowych zauważyłam na nim mural z powstaniem styczniowym i rokiem 1863. Od razu przypomniałam sobie, gdzie książka leży i postanowiłam ją przeczytać.
Trudno mi opowiedzieć historię tej książki, bo jest tu wiele postaci nie tylko fikcyjnych, ale i historycznych. Początkowo uważałam, że będzie to opowieść o Janie Worobijskim, który urodził się na Ukrainie, ale poszedł walczyć o wolną Polskę. Książka jednak nie skupia się tylko na Janie i jego życiu w powstaniu. W zasadzie to są bardzo długie momenty, kiedy czytamy o innych postaciach i o tym, co robili w powstaniu.
Ma to swoje dobre strony, bo gdybyśmy czytali tylko o Janie to pewnie ciągle dostawalibyśmy opisy bitew i ciężkie powstańczego życia. Dzięki temu, że widzieliśmy różne perspektywy powstania mogłam je lepiej zrozumieć i wysnuć swoje wnioski. To, co mi się przede wszystkim rzuciło w oczy to duże nieporozumienia na szczycie dowództwa, które odpowiadało za powstanie. Ciągłe zmiany dyktatorów powstania sprawiały że ruchy w rządach powstania były chwiejne i niejednogłośne. Na dodatek kolejny raz w historii Polska liczyła na pomoc z mocarstw zewnętrznych, które mogłyby zyskać na osłabieniu Cesarstwa Rosyjskiego. Jednak nie chciał się one mieszać w niepewną walkę, która była nie tylko źle dowodzona, ale również słabo dowodzona, ale również słabo wyposażona. Oddziały często po prostu biły się tym, co miały pod ręką, a w starciu z lepiej wyposażoną i odżywioną armią rosyjską nie mieli większych szans.
Trudno i ciężko czytało się o porażce w powstaniu styczniowym, które były największym zrywem w dziejach Polski, ale też słabo zarządzanym. Takie książki tylko jeszcze bardziej sprawiają, że doceniam życie w niepodległej Polsce i życzę sobie, aby Polska nigdy ponownie nie musiała znosić braku wolności.

Od dłuższego czasu chodziła za mną powieść historyczna. Nie mogłam się zdecydować czy chcę przeczytać jakiś cykl czy może jednotomówkę. Wracając od dziadków, gdy mijałam jeden z przystanków autobusowych zauważyłam na nim mural z powstaniem styczniowym i rokiem 1863. Od razu przypomniałam sobie, gdzie książka leży i postanowiłam ją przeczytać.
Trudno mi opowiedzieć historię...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
901
452

Na półkach:

"Rok 1863" nie jest klasyczną powieścią, to raczej obrazki przerzucające nas z miejsca na miejsce - z opery paryskiej do lasów wyszogrodzkich, z pałacu Brühla, w którym mieszkał niesławny hrabia Aleksander Wielopolski do pracowni szewskiej, z tajnej drukarni do salonu hrabiny Lipowskiej, z warszawskiej kamienicy do podolskiego majątku. Wszystkie te wizje z czasem łączą się w spójną całość powiązaną postaciami, których losy wiążą ze sobą na każdym kroku. Wraz z wojskami powstańczymi odwiedzamy wsie i dwory, chłoniemy atmosferę styczniowego zrywu. Poznajemy postaci historyczne (Wielopolski, Mierosławski, Langiewicz, Pustowojtówna, itd.),którym towarzyszą bohaterowie fikcyjni - reprezentanci naszego społeczeństwa tamtych lat stworzeni na bazie prawdziwych życiorysów.

Więcej na:
http://zielonowglowie.blogspot.com/2013/03/julian-wooszynowski-rok-1863.html
oraz:
http://www.obliczakultury.pl/literatura/kultura/historia/3360-rok-1863-julian-woloszynowski-recenzja

"Rok 1863" nie jest klasyczną powieścią, to raczej obrazki przerzucające nas z miejsca na miejsce - z opery paryskiej do lasów wyszogrodzkich, z pałacu Brühla, w którym mieszkał niesławny hrabia Aleksander Wielopolski do pracowni szewskiej, z tajnej drukarni do salonu hrabiny Lipowskiej, z warszawskiej kamienicy do podolskiego majątku. Wszystkie te wizje z czasem łączą się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

69 użytkowników ma tytuł Rok 1863 na półkach głównych
  • 37
  • 25
  • 7
26 użytkowników ma tytuł Rok 1863 na półkach dodatkowych
  • 20
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Antologia polskiej poezji współczesnej 1918-1938 Wojciech Bąk, Stanisław Baliński, Jerzy Bronisław Braun, Mieczysław Braun, Władysław Broniewski, Jan Brzechwa, Jan Brzękowski, Teodor Bujnicki, Stanisław Ciesielczuk, Józef Czechowicz, Maryla Czerkąwska, Stanisław Czernik, Marian Czuchnowski, Tytus Czyżewski, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Konstanty Dobrzyński, Henryk Domiński, Julian Ejsmond, Stefan Flukowski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Józef Aleksander Gałuszka, Tadeusz Hollender, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Jarosław Iwaszkiewicz, Mieczysław Jastrun, Świętopełk Karpiński, Zygmunt Karski, Roman Kołoniecki, Jan Kott, Edward Kozikowski, Jalu Kurek, Jan Lechoń, Bolesław Leśmian, Jerzy Liebert, Józef Łobodowski, Antoni Madej, Eugeniusz Małaczewski, Aleksander Maliszewski, Józef Maśliński, Ryszard Matuszewski, Stanisław Maykowski, Bronisław Ludwik Michalski, Jan Mieczysławski, Konstanty Mikiewicz, Stanisław Miłaszewski, Czesław Miłosz, Stanisław Młodożeniec, Ludwik Hieronim Morstin, Stefan Napierski, Beata Obertyńska, Jan Bolesław Ożóg, Jerzy Paczkowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Tadeusz Peiper, Marian Piechal, Stanisław Piętak, Jerzy Pietrkiewicz, Lech Piwowar, Leonard Podhorski-Okołów, Julian Przyboś, Bronisław Przyłuski, Feliks Przysiecki, Jerzy Putrament, Stanisław Rogowski, Janusz Różewicz, Nina Rydzewska, Aleksander Rymkiewicz, Władysław Sebyła, Włodzimierz Słobodnik, Antoni Słonimski, Adolf Sowiński, Józef Stachowski, Leopold Staff, Stanisław Ryszard Stande, Anna Świrszczyńska, Elżbieta Szemplińska-Sobolewska, Lucjan Szenwald, Irena Tuwim, Julian Tuwim, Adam Ważyk, Kazimierz Wierzyński, Józef Wittlin, Julian Wołoszynowski, Jerzy Zagórski, Jan Zahradnik, Emil Zegadłowicz
Ocena 7,2
Antologia polskiej poezji współczesnej 1918-1938 Wojciech Bąk, Stanisław Baliński, Jerzy Bronisław Braun, Mieczysław Braun, Władysław Broniewski, Jan Brzechwa, Jan Brzękowski, Teodor Bujnicki, Stanisław Ciesielczuk, Józef Czechowicz, Maryla Czerkąwska, Stanisław Czernik, Marian Czuchnowski, Tytus Czyżewski, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Konstanty Dobrzyński, Henryk Domiński, Julian Ejsmond, Stefan Flukowski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Józef Aleksander Gałuszka, Tadeusz Hollender, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Jarosław Iwaszkiewicz, Mieczysław Jastrun, Świętopełk Karpiński, Zygmunt Karski, Roman Kołoniecki, Jan Kott, Edward Kozikowski, Jalu Kurek, Jan Lechoń, Bolesław Leśmian, Jerzy Liebert, Józef Łobodowski, Antoni Madej, Eugeniusz Małaczewski, Aleksander Maliszewski, Józef Maśliński, Ryszard Matuszewski, Stanisław Maykowski, Bronisław Ludwik Michalski, Jan Mieczysławski, Konstanty Mikiewicz, Stanisław Miłaszewski, Czesław Miłosz, Stanisław Młodożeniec, Ludwik Hieronim Morstin, Stefan Napierski, Beata Obertyńska, Jan Bolesław Ożóg, Jerzy Paczkowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Tadeusz Peiper, Marian Piechal, Stanisław Piętak, Jerzy Pietrkiewicz, Lech Piwowar, Leonard Podhorski-Okołów, Julian Przyboś, Bronisław Przyłuski, Feliks Przysiecki, Jerzy Putrament, Stanisław Rogowski, Janusz Różewicz, Nina Rydzewska, Aleksander Rymkiewicz, Władysław Sebyła, Włodzimierz Słobodnik, Antoni Słonimski, Adolf Sowiński, Józef Stachowski, Leopold Staff, Stanisław Ryszard Stande, Anna Świrszczyńska, Elżbieta Szemplińska-Sobolewska, Lucjan Szenwald, Irena Tuwim, Julian Tuwim, Adam Ważyk, Kazimierz Wierzyński, Józef Wittlin, Julian Wołoszynowski, Jerzy Zagórski, Jan Zahradnik, Emil Zegadłowicz
Julian Wołoszynowski
Julian Wołoszynowski
Julian Wołoszynowski (ur. 4 kwietnia 1898 w Serbach (obecnie Гонтівка) na Podolu, zm. 16 grudnia 1977 w Warszawie) – polski prozaik, dramatopisarz, krytyk i aktor teatralny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jaszka Orfanem zwanego, żywota i spraw pamiętnik Józef Ignacy Kraszewski
Jaszka Orfanem zwanego, żywota i spraw pamiętnik
Józef Ignacy Kraszewski
Jako czytelnik zdecydowanie lubiący Kraszewskiego, stwierdzam, że książka jest warta przeczytania, ale niestety trochę nierówna, rwana. Nie tak dobra jak ,,Trylogia Saska", ale i sporo lepsza, od wielu jakie zdarzyło się autorowi ,,popełnić". Na pewno plusem jest to, że powieść jest stylizowana na pamiętnik i nie ma się wrażenia zbędności dialogów i przegadania. Początek jest w miarę obiecujący, poznajemy losy młodego chłopca z Wilna, sieroty. Chłopiec staje się dworzaninem ważnych, historycznych osobistości, w tym kilku królów. Tu książka jest zbliżona do kroniki. Naprawdę gratka dla fanów historii, bo Kraszewski mistrzowsko scharakteryzował zalety i przywary kilku Jagiellonów. To natomiast jak dyplomatycznie opisał żonę Kazimierza Jagiellończyka to dla mnie mistrzostwo - ,,bardzo była niepiękna" (co akurat jest prawdą, bo w XX wieku uczeni odtworzyli, z kości, wygląd ,,matki królów"). Jedyne do czego się tu mogę przyczepić, to fakt, że chyba ślepo za kronikarzami, Kraszewski myli Mołdawię z Wołoszczyzną (Stepanek Wołoski, a jeśli już to Mołdawski). Stety i niestety Kraszewski przeplata ,,kronikę" wątkami obyczajowi głównego bohatera. Tym bardzo wciągającym jest np. porwanie i niewola Jaszka. Podobno Kraszewski znał to z autopsji, bo sam był wówczas więziony. Wątkiem, który wiele psuje, to sporo stron, gdzie główny bohater popada w niełaskę Kazimierza Jagellończyka i tuła się po Polsce. Niestety dużo tam chaosu, można się zgubić kto jest kim i generalnie nazwałbym to jakąś zbędną przerwą w ,,zawodzie dworzanina" Mocne 6
wiciu - awatar wiciu
ocenił na67 lat temu
Tureckie lustro Viktor Horvath
Tureckie lustro
Viktor Horvath
Viktor Horváth to postać niezwykła na mapie współczesnej literatury europejskiej. Ten węgierski pisarz, tłumacz i literaturoznawca zdobył międzynarodowe uznanie właśnie dzięki „Tureckiemu lustru”, za które w 2012 roku otrzymał Nagrodę Literacką Unii Europejskiej. Horváth posiada rzadką umiejętność łączenia głębokiej wiedzy historycznej z lekkością narracji i specyficznym, środkowoeuropejskim poczuciem humoru, co czyni jego prozę zarówno ambitną, jak i niezwykle atrakcyjną dla szerokiego grona odbiorców. Akcja powieści osadzona jest w XVI wieku, w czasach, gdy Węgry stanowiły krwawe pogranicze między potęgą chrześcijańskiej Europy a ekspansywnym Imperium Osmańskim. Jednak Horváth dokonuje genialnego zabiegu narracyjnego – oddaje głos Iisie bincie Mahmudowi, młodemu muzułmaninowi, który dorasta w okupowanym przez Turków Peczu. Fabuła prowadzi nas przez życie Iisy, który z perspektywy „najeźdźcy” opisuje świat, jaki znamy z kart podręczników historii, ale widziany od zupełnie innej strony. Śledzimy jego edukację, pierwsze miłości, militarne wyprawy u boku wielkich paszów oraz codzienne życie w garnizonowym mieście. Dla Iisy panowanie sułtana Sulejmana Wspaniałego nie jest okupacją, lecz niesieniem światła cywilizacji do „krainy niewiernych”. Obserwujemy upadek twierdz, oblężenie Wiednia i skomplikowane intrygi na dworach, a wszystko to przesiąknięte jest zapachem orientalnych przypraw, dymem z fajek wodnych i żarliwą wiarą w Allaha. To historia o dojrzewaniu w czasach przełomu, gdzie granica między Orientem a Okcydentem przebiega nie tylko na mapach, ale przede wszystkim w sercach ludzi. „Tureckie lustro” to literacki majstersztyk, który zmusza czytelnika do przejrzenia się w tytule i zweryfikowania własnych uprzedzeń. Horváth stworzył powieść, która jest jednocześnie eposem rycerskim, powiastką filozoficzną i barwnym reportażem z przeszłości. Największą siłą książki jest jej perspektywa. Przyzwyczajeni do martyrologicznego tonu węgierskiej (i polskiej) literatury historycznej, tutaj otrzymujemy tekst iskrzący się ironią. Iisa patrzy na Europejczyków z pobłażaniem, widząc w nich barbarzyńców o dziwnych obyczajach, którzy rzadko się myją i czczą obrazy. Ten zabieg „odstronienia” pozwala Horváthowi na subtelną krytykę każdego fanatyzmu – zarówno chrześcijańskiego, jak i muzułmańskiego. Autor bawi się konwencją kroniki, nasycając ją elementami realizmu magicznego; w powieści pojawiają się dżiny, anioły i prorocze sny, co nadaje całości onirycznego, baśniowego klimatu. Warsztat Horvátha oszałamia. Język powieści jest gęsty, archaizowany w sposób, który nie nuży, lecz buduje niezwykły autentyzm. Opisy bitew są dynamiczne i brutalne, ale zaraz po nich następują liryczne pasma poświęcone architekturze meczetów czy subtelnościom muzułmańskiej teologii. Autor genialnie konstruuje napięcie, przeplatając wielką politykę z intymnymi przeżyciami bohatera. „Tureckie lustro” to także hołd dla wielokulturowości dawnych Węgier, gdzie mieszały się wpływy tureckie, węgierskie, żydowskie i bałkańskie. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu zostawiają w głowie trwały ślad. Horváth nie tylko uczy nas historii, ale przede wszystkim uczy nas empatii i krytycznego myślenia. Pokazuje, że „nasi” i „obcy” to często tylko kwestia punktu widzenia. „Tureckie lustro” to uczta intelektualna, pełna przygód, mądrości i humoru, która udowadnia, że historia jest żywym procesem, a jej odbicie zależy od tego, pod jakim kątem ustawimy zwierciadło. To bez wątpienia jedna z najważniejszych powieści środkowoeuropejskich ostatnich lat.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Miasto Lwów Wiesław Budzyński
Miasto Lwów
Wiesław Budzyński
To już któraś z kolei książka o Lwowie, jaką miała okazję przeczytać. W moim odczuciu okazała się średnio interesująca, gdyż autor skupiał się głównie na sprawach z historii miasta, które jemu osobiście jakoś szczególnie leżały na sercu. Temat potraktował wybiórczo, chociaż ma to swoje uzasadnienie, o czym napiszę w dalszej części mojej opinii. Lwów to miasto wyjątkowe w burzliwej historii naszego kraju, za nie Polacy przelewali krew, tam zostali na Cmentarzu Łyczakowskim pochowani obrońcy Lwowa i gdy przestało należeć do Polski, to mieszkającym tam wcześniej Polakom pękły serca. Zapewne stąd też tak emocjonalny stosunek do Lwowa autorów, którzy go opisują. Ale również i nas - czytelników. Pan Budzyński skupił się głównie na okresie przedwojennym oraz czasie II wojny światowej, co dla mnie jest zrozumiałe, gdyż to w tamtym właśnie okresie w mieście działy się rzeczy straszne, a Lwów próbowali Polakom wyszarpać: Niemcy, Rosjanie i Ukraińcy, którzy po wojnie dostali je od Stalina w prezencie. Jak więc autor miał się nad tym wszystkim nie rozwodzić, skoro to właśnie wówczas decydowały się losy Lwowa i jego mieszkańców. Warto zaznaczyć, że Lwów:" Burzony i palony podczas częstych wojen i pożarów, zawsze dźwigał się z popiołów i odzyskiwał dawne piękno i bogactwo". Mnie osobiście bardzo zainteresowały opisane tu losy sławnego polskiego aktora - Eugeniusza Bodo, który zginął w dramatycznych okolicznościach, ale również losy Warsa czy Polaka żydowskiego pochodzenia, Gene Gutowskiego, który u boku reżysera - Romana Polańskiego zrobił karierę w Ameryce, podobnie zresztą jak wcześniej wspomniany Wars. Natomiast mocno wstrząsnęła mną sprawa mordu profesorów lwowskich, którą znałam z innych książek o Lwowie, ale za każdym razem, gdy o tym czytam, krew się we mnie burzy i jestem rozdygotana emocjonalnie. Równie mocno na wyobraźnię działają losy Polaków wypędzonych ze Lwowa po tym, gdy przesunęły się granice i miasto znalazło się poza obszarem Polski. Ludzie wracali z obozów, z zesłania na Syberię, a ich Polski na ojcowiźnie już nie było... Przytoczę w tym miejscu wypowiedź lwowianki wracającej z ssyłki:" Szesnaście lat... Wszystko, co może mieć najdroższego kobieta, matka, straciłam, a pan chce, żebym jako turystka oglądała pogorzeliska własnej wiary i marzeń? Czy można od kogoś wymagać , by rozszarpywał swoje serce, patrzył na krwawiące rany i wył z rozpaczy i bólu?." Warto zaznaczyć, iż książka została wydana bardzo starannie: twarda okładka, wysokiej jakości papier, mnóstwo unikatowych zdjęć Lwowa z różnych jego okresów oraz sporo przypisów, które autor umieścił na końcu książki, dzięki czemu czytelnik podczas jej czytania nie musiał się wybijać z rytmu, sięganiem do przypisów, tylko mógł to spokojnie zrobić po przeczytaniu lektury. Nie jest to zła pozycja literacka, ale za dużo tu osobistych przemyśleń i opinii autora. To, co najbardziej druzgocące, to fakt, że 28.07.1944r. był ostatnim dniem polskiego Lwowa, a rana, którą wówczas zadano Polsce i Polakom, mocno krwawi do dziś. Liczę na to, że dożyję dnia, w którym Lwów wróci tam, gdzie jego miejsce czyli do Polski.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na66 miesięcy temu
Nad Zbruczem Wiesław Helak
Nad Zbruczem
Wiesław Helak
Wschodnia Galicja, druga połowa XIX wieku. Na wzniesieniu, nad samym jarem Zbrucza, góruje ziemiański dwór. Przybyłych od progu wita napis: Jam dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie. Dla Konstantego, który po latach studiów w Wiedniu wraca w ojczyste strony, to powrót do świata rządzonego surowym kodeksem przodków. Wiedeńska swoboda musi tu ustąpić miejsca regułom, które bohater odkrywa na nowo pod wymagającym okiem ojca. Zanim odzyska należne mu miejsce w rodzinnym dziedzictwie, czeka go twardy sprawdzian: próba umiejętności jeździeckich, szermierczych i kunsztu polowania. Powieść przywołuje obraz świata, który bezpowrotnie przeminął – to wizja Kresów jako bastionu polskości i wspomnienie czasów, gdy Polacy, Rusini i Żydzi żyli obok siebie w szacunku. Wojna niszczy ten świat, zabija uczucia i zamienia sąsiedzką przyjaźń w nienawiść. Autor umiejętnie oddaje ten kontrast, zręcznie dopasowując język narracji do opisywanych wydarzeń. Choć portrety postaci są moralnie jednoznaczne i mało skomplikowane, dodaje to książce rysu autentyczności, typowej dla literatury tamtych lat. To także opowieść o trudnym dojrzewaniu, autorytecie ojca i wartościach, które wyniesione z domu, stają się kompasem na całe życie. Książka jest przejmującym zapisem walki o ocalenie dziedzictwa przodków. Przypomina, że fundamentem życia pozostaje rodzina, a najtrudniejszą próbą charakteru - wierność własnym korzeniom w czasach, gdy rozpada się zarówno wielka historia, jak i nasz mały, bezpieczny świat.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Rok 1863

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rok 1863