Ania Urbańska 
zielonowglowie.blogspot.com
39 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 3 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-25 16:15:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kroniki Belorskie (tom 3)

Po pierwszym tomie pokochałam bohaterów i autorkę. Po drugim utwierdziłam się w tym przekonaniu. Po trzecim zaczynam trochę się wahać.

Miejscami się tę książkę naprawdę ciężko czyta - nie jestem pewna, czy winę ponosi tylko Gromyko, stawiałabym raczej na to, że dużo złego zrobił tłumacz. Fabuła jest nadal świetnie wymyślona, bohaterowie przesympatyczni (choć już jakby mniej wyraziści niż...
Po pierwszym tomie pokochałam bohaterów i autorkę. Po drugim utwierdziłam się w tym przekonaniu. Po trzecim zaczynam trochę się wahać.

Miejscami się tę książkę naprawdę ciężko czyta - nie jestem pewna, czy winę ponosi tylko Gromyko, stawiałabym raczej na to, że dużo złego zrobił tłumacz. Fabuła jest nadal świetnie wymyślona, bohaterowie przesympatyczni (choć już jakby mniej wyraziści niż wcześniej), język bogaty i zabawny, styl dojrzały... Coś, gdzieś po drodze się jednak popsuło.

Winę w dużej mierze ponosi wydawca, który przyoszczędził na korekcie i w efekcie wypuścił książkę z taką masą literówek, przestawień i nielogicznych zdań, że głowa boli. Do tego doszła pewna nieudolność w tłumaczeniu niektórych zdań, a nawet całych scen, co sprawia, że miejscami naprawdę nie wiadomo, o co bohaterom chodzi, dlaczego dzieje się to, a nie coś innego, gubi się gdzieś sens i jasność. Nie jest tak, że tego nie było w poprzednich tomach - owszem było, ale w dużo mniejszym stopniu, poza tym gubiło się to w natłoku znakomicie wymyślonych wydarzeń, przezabawnych sytuacji, świetnych dialogów. Tutaj akcja trochę wyhamowała, dowcip odrobinę przytępiał, ale nie byłoby to takie jaskrawe, gdyby tłumacz i wydawca jednak bardziej się postarali.

pokaż więcej

 
2019-05-15 21:14:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Trochę zmarnowany potencjał. Pomysł znakomity, książkę chłonie się z zapartym tchem, ale... No właśnie, tych "ale" jest całkiem sporo.

Po pierwsze, za dużo zdjęć politycznych, a to sprawia, że człowiek, który jest na co dzień otoczony polityką, w pewnym momencie zaczyna książkę przekartkowywać.

Po drugie - bardzo szybko pomysł wytraca impet, bo zamiast rzeczywistych historii toczących się...
Trochę zmarnowany potencjał. Pomysł znakomity, książkę chłonie się z zapartym tchem, ale... No właśnie, tych "ale" jest całkiem sporo.

Po pierwsze, za dużo zdjęć politycznych, a to sprawia, że człowiek, który jest na co dzień otoczony polityką, w pewnym momencie zaczyna książkę przekartkowywać.

Po drugie - bardzo szybko pomysł wytraca impet, bo zamiast rzeczywistych historii toczących się na prezentowanych zdjęciach, w wielu przypadkach fotografia jest tylko pretekstem do opowiedzenia np. biografii postaci na nich widniejących. Przykład - zdjęcie Przybyszewskiego i Dagny, a obok niego nie znajdziemy historii tej jednej fotografii, tylko króciutki opis życia postaci. Charakterystyczne zdjęcie Rewińskiego i Bubla nie jest punktem wyjścia do rekonstrukcji tej konkretnej chwili, ale do opowiedzenia dziejów PPPP. A takich historii wszędzie pełno, choćby w Wikipedii. Za dużo w tej książce takich przypadków, myślę, że większość czytelników spodziewa się - patrząc na tytuł - czegoś innego. Na szczęście jest tu także sporo przeciekawych historii, związanych tylko i wyłącznie z punktem w historii uwiecznionym na kliszy.

Jest jeszcze trzecie "ale" - za dużo Polski. Ponad 3/4 książki dotyczy tego, co działo się w Polsce lub z Polakami, a to wprowadza monotonię. No i nigdzie nie znajdujemy wyjaśnienia tego, co dzieje się na fotografii z okładki, co jest niezwykle irytujące.

pokaż więcej

 
2019-04-27 23:40:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Mało jest na świecie miejsc, które bardziej niż Tower of London pobudzają moją wyobraźnię. Historia twierdzy jest nieprawdopodobnie ciekawa, urozmaicona, mogłabym studiować ją bez końca. Każda książka, która mi ją przybliża, jest dla mnie na wagę złota. Przeczytałam ich już wiele, ale z nigdy nie przyszło mi do głowy, że kiedyś zapoznam się z tak nietypową perspektywą - że spojrzę na Tower... Mało jest na świecie miejsc, które bardziej niż Tower of London pobudzają moją wyobraźnię. Historia twierdzy jest nieprawdopodobnie ciekawa, urozmaicona, mogłabym studiować ją bez końca. Każda książka, która mi ją przybliża, jest dla mnie na wagę złota. Przeczytałam ich już wiele, ale z nigdy nie przyszło mi do głowy, że kiedyś zapoznam się z tak nietypową perspektywą - że spojrzę na Tower oczyma jednego ze strażników, do tego nie byle jakiego strażnika, bo samego Ravenmastera!

To mogła być nudnawa opowieść o zwyczajach ptaków, o codziennych czynnościach wykonywanych przez autora, który zajmuje się opieką nad krukami w Tower. Na szczęście lektura okazała się doskonała. Historia, codzienność, legendy, anegdoty - to wszystko przeplata się tu ze sobą w idealnych proporcjach. A wisienką na torcie są duchy z londyńskiej twierdzy.

Palce lizać!

pokaż więcej

 
2019-04-14 21:21:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Dzieci Dwóch Światów (tom 1)

Bardzo, bardzo słaba powieść. Podczas czytania na myśl przychodziły mi chwilami porównania do książek Nienackiego i Niziurskiego pomieszanych z Kronikami Archeo, ale w sumie "Mysia Wieża" jest od powyższych dużo słabsza (choć do Kronik Archeo jej dość blisko).

Fatalne dialogi, wtórne wątki, nieprawdopodobnie płytkie i nieoryginalne postaci to zarzuty, które cisną się na usta w pierwszej...
Bardzo, bardzo słaba powieść. Podczas czytania na myśl przychodziły mi chwilami porównania do książek Nienackiego i Niziurskiego pomieszanych z Kronikami Archeo, ale w sumie "Mysia Wieża" jest od powyższych dużo słabsza (choć do Kronik Archeo jej dość blisko).

Fatalne dialogi, wtórne wątki, nieprawdopodobnie płytkie i nieoryginalne postaci to zarzuty, które cisną się na usta w pierwszej kolejności. Zaraz za tym idą kiepski styl i lingwistyczna nieporadność.

Poza tym nie do końca wiadomo, do kogo ta książka w ogóle jest skierowana. Bohaterami są trzynastolatki, na okładce widnieją 8-9-latki, a w treści co rusz można natknąć się na wzmianki czy słownictwo, które pojmą dopiero 15-16-latki.

Akcja jest naciągnięta niczym guma do skakania (zamierzone porównanie, które ma sugerować, że "Mysiej Wieży" bliżej do literatury dla młodzieży z czasów PRL-u niż do książek spod znaku Ricka Riordana) przez infantylne, miejscami wręcz głupie, nic nie wnoszące, naśladujące mowę bardzo potoczną, dialogi. Wyobraźcie sobie kilkustronicową rozmowę, w trakcie której bohaterka coś mówi, bohater za każdym razem odpowiada jej pytaniem w stylu "co?", "proszę?" lub "słucham?", a ona powtarza to, co właśnie powiedziała - takich dialogów znajdziecie tutaj na pęczki. Jest tu też sporo zupełnie niepotrzebnych scen.

Okrzyczana wartość poznawcza "Mysiej Wieży" jest bardzo pozorna. Większość informacji o wierzeniach ludowych wygląda, jakby pochodziła jedynie z literatury popularnej i filmów, a kilka wzmianek dotyczących archeologii jest dla kilkunastolatka nudne i niezrozumiałe. Nie wiem też, gdzie niektórzy widzą tutaj klimat mrocznej i groźnej słowiańszczyzny - nie wystarczy napisać, że z mgły dobiegał śmiech i głosy, żeby powieść stała się odpowiednio nastrojowa. Tutaj znów kłania się nieudolność stylistyczno-językowa.

Zdecydowanie nie polecam, dajcie swoim nastoletnim dzieciom do czytania Riordana, a jeśli chcecie je zapoznać z mitologią słowiańską, to nadal musicie czekać, aż powstanie coś godniejszego uwagi.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
475 160 939
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (12)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd