Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czycz i filmowcy, czyli przyliteracki status polskiego kina

Wydawnictwo: Ha!art
9 (1 ocen i 0 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-62574-30-8
słowa kluczowe
czycz, kino, literatura
język
polski
dodał
lapsus

Książka jest próbą opisania pewnej formacji pokoleniowej i społeczno-politycznej, która była już uprzednio opisywana, ale w nieco innej konfiguracji: w zestawieniu, powiedzmy: Bursa, Hłasko, Polański, Komeda, Głowacki nacisk padał raczej na kontestację i poetykę skandalu, a następnie – na światowy sukces kontestatorów. Jeśli do Bursy doczepimy ciąg nazwisk złożony z Czycza, Latałły, Titkowa i...

Książka jest próbą opisania pewnej formacji pokoleniowej i społeczno-politycznej, która była już uprzednio opisywana, ale w nieco innej konfiguracji: w zestawieniu, powiedzmy: Bursa, Hłasko, Polański, Komeda, Głowacki nacisk padał raczej na kontestację i poetykę skandalu, a następnie – na światowy sukces kontestatorów.
Jeśli do Bursy doczepimy ciąg nazwisk złożony z Czycza, Latałły, Titkowa i Barańskiego, okaże się, iż kontestacja może mieć charakter znacznie bardziej kameralny i osobisty, a zamiast międzynarodowego sukcesu pojawi się „prowincjonalność” i wycofanie z wielkiego świata jako świadomie wybrany los. Inna też będzie – i to zdecydowanie – poetyka dzieł tworzonych przez tego rodzaju artystów. Stylistyczną drastyczność i prowokacje zastąpi w nich pierwiastek liryczny i sentymentalny – tak świetnie widoczny w filmie Nad rzeką której nie ma Barańskiego. Jednocześnie postawa wycofania nie wyklucza bynajmniej bezkompromisowej oceny politycznego systemu, który panował w Polsce.

 

źródło opisu: www.ha.art.pl

źródło okładki: www.ha.art.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1590

Książki do napisania. Książki do sfilmowania

Dlaczego "pisalne" jest dla nas wartością? Ponieważ w pracy literackiej chodzi o to, by z czytelnika uczynić wytwórcę tekstu – pisał w książce S/Z Roland Barthes. Piotr Marecki przytacza te słowa dla opisania twórczości jednego z najbardziej tajemniczych polskich pisarzy – Stanisława Czycza. Chodzi o podział na literaturę niekryjącą przed czytelnikiem żadnych tajemnic, i tę do „pisania”, którą czytelnik stwarza na nowo, a Czycz jest wyjątkowym w polskiej literaturze przykładem takiej twórczości.

Stanisław Czycz – samotnik i outsider. Widać to w jego twórczości, hermetycznej i z silnym autorskim piętnem. Tym, co charakteryzowało twórczość tego autora, było bezkompromisowe, obsesyjne wręcz dążenie do prawdy. Ten skrajnie indywidualistyczny świat prozy Czycza jest bardzo trudny w odbiorze. Książka Piotra Mareckiego zatytułowana "Czycz i filmowcy" pozwoli czytelnikowi na zbliżenie się do jego twórczości, bowiem będzie mógł poznać konteksty, z których wyrastało dzieło krzeszowickiego autora – świat jego młodości; początki nietypowej, „naturszczykowskiej” kariery literackiej, która działa się poza nurtami i konwencjami; przyjaźń z tragicznie i młodo zmarłym poetą Andrzejem Bursą; borykanie się z problemami zdrowotnymi i górujący nad tym wszystkim projekt literacki, zwany przez samego Czycza "wielką sprawą", mający na celu dotarcie słowami do istoty Prawdy.

Czycz sam skazał siebie na literacką banicję. Nie chciał, choć mógł, być beneficjentem literackich instytucji PRL-u,...

Dlaczego "pisalne" jest dla nas wartością? Ponieważ w pracy literackiej chodzi o to, by z czytelnika uczynić wytwórcę tekstu – pisał w książce S/Z Roland Barthes. Piotr Marecki przytacza te słowa dla opisania twórczości jednego z najbardziej tajemniczych polskich pisarzy – Stanisława Czycza. Chodzi o podział na literaturę niekryjącą przed czytelnikiem żadnych tajemnic, i tę do „pisania”, którą czytelnik stwarza na nowo, a Czycz jest wyjątkowym w polskiej literaturze przykładem takiej twórczości.

Stanisław Czycz – samotnik i outsider. Widać to w jego twórczości, hermetycznej i z silnym autorskim piętnem. Tym, co charakteryzowało twórczość tego autora, było bezkompromisowe, obsesyjne wręcz dążenie do prawdy. Ten skrajnie indywidualistyczny świat prozy Czycza jest bardzo trudny w odbiorze. Książka Piotra Mareckiego zatytułowana "Czycz i filmowcy" pozwoli czytelnikowi na zbliżenie się do jego twórczości, bowiem będzie mógł poznać konteksty, z których wyrastało dzieło krzeszowickiego autora – świat jego młodości; początki nietypowej, „naturszczykowskiej” kariery literackiej, która działa się poza nurtami i konwencjami; przyjaźń z tragicznie i młodo zmarłym poetą Andrzejem Bursą; borykanie się z problemami zdrowotnymi i górujący nad tym wszystkim projekt literacki, zwany przez samego Czycza "wielką sprawą", mający na celu dotarcie słowami do istoty Prawdy.

Czycz sam skazał siebie na literacką banicję. Nie chciał, choć mógł, być beneficjentem literackich instytucji PRL-u, świadomie wybrał jednak drogę outsidera. Nie pomagało mu w tym jego pisarstwo – Czycz pragnął odtworzyć polifoniczność ludzkiej egzystencji, wyrazić skrajnie przeciwstawne byty w jednostkowym życiu, oddać charakter otaczającego człowieka szumu, opisać wrażenia pojedynczego człowieka funkcjonującego w tym egzystencjalnym szumie. Dla tekstów Czycza istotny był nie tylko sam zapis, litery tworzące przedziwne konstrukcje wyrazowe, ale także forma tego zapisu, wielkość, kolor i kształt czcionki (to, co dziś tak ciekawie realizuje e-literatura w formie chociażby hipertekstu). Wszystko, co mogło podkreślać jednorazowy charakter chwil, wrażeń, myśli, które toczą się w ludzkiej jaźni zanurzonej w szumie znaków. Dla Czycza podmiotowość ludzka to wielogłos, gdzie jednostka wyłania się z rozmaitości myśli i doświadczeń, a forma staje się tylko chwilowym wyrazem owej jednostki. Piotr Marecki prowadzi czytelnika za rękę przez najbardziej hermetyczne teksty pisarza, pokazuje klucze zrozumienia, możliwości ponownego "napisania" jego utworów, którego winien dopuścić się odbiorca.

Takim sposobem "napisania" dzieła Czycza są ekranizacje jego utworów, mimo że te wydają się pozbawione możliwości stworzenia spójnej fabuły, gdyż są z założenia afabularne. Okazuje się, że eksperyment z formą stał się dobrą pożywką dla scenariuszy filmowych – literacko hermetyczne opowiadanie "And" zostało zaadaptowane aż dwukrotnie. W tych przypadkach "pisanie" odbywało się za pomocą kamery filmowej. Były to próby podejmowane przez Stanisława Latałłę (bohatera "Iluminacji" Zanussiego, tragicznie zmarłego podczas wyprawy w Himalaje młodego reżysera) i Andrzeja Titkowa. Oba te filmy, "Pozwólcie nam do woli fruwać nad ogrodem" i "Światło odbite" są dla Mareckiego skrajnie różnymi realizacjami wyżej wymienionego opowiadania, ale też pokazują jak różne znaczenia mogą być nadbudowane nad tekstem autora "Pawany". Trzecim reżyserem, który podjął się przeniesienia na ekran prozy Czycza , był Andrzej Barański. Co prawda zaadaptował on najmniej hermetyczne teksty z tomu opowiadań "Nim zajdzie księżyc", ale film "Nad rzeką, której nie ma" jest także bardzo autorską, osobną, a trzeba też dodać, że udaną wypowiedzią reżysera. Mariaż literatury i filmu w przypadku Czycza to także nigdy niezrealizowany, ale zamówiony przez Andrzeja Wajdę scenariusz do filmu o malarzu Andrzeju Wróblewskim – "ARW". Chyba najbardziej zamknięty i otwarty na czytelnika zarazem tekst Stanisława Czycza.

"Czycz i filmowcy" to książka nie tylko o twórczości, nie tylko o filmach, które powstały w oparciu o tę przedziwną literaturę. To także opowieść o niezgodzie na znormalizowaną rzeczywistość, wyrażonej przez pewien specyficzny rodzaj kontestacji, który nie objawia się poprzez wiece, bunt i opór, ale dzieje się zaciszu własnego "ja". Ten bunt jest o tyle silniejszy, że bardziej uniwersalny, bo aktualny w każdym czasie i nie poddany żadnej ideologii.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (14)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1613
lapsus | 2012-07-13
Przeczytana: 15 lipca 2012
książek: 4631
Człowiek | 2017-02-18
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 571
mota | 2016-04-04
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 1445
Secrus | 2015-04-25
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 621
Łukasz | 2015-04-21
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 1624
Ivi | 2015-02-26
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 625
Rafi | 2014-12-12
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 568
Eithne | 2013-07-29
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 1517
Kasia | 2013-01-09
książek: 4393
Nine | 2012-11-05
Na półkach: Chcę przeczytać
zobacz kolejne z 4 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd