Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji

Seria: Terra incognita
Wydawnictwo: W.A.B.
6,68 (454 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
19
8
77
7
149
6
115
5
51
4
14
3
9
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377476598
liczba stron
320
język
polski
dodał

Czy codzienność w ojczyźnie nowoczesności i wynalazku jest prostsza niż gdzie indziej? Czy łatwo znaleźć męża Japończyka? Co Japończycy określają mianem „egzotycznego ślubu"? Czym się wyróżniają japońskie trzylatki? Anna Ikeda odsłania uroki (ale i mankamenty) życia w Kraju Kwitnącej Wiśni. O braku centralnego ogrzewania, kąpieli z odzysku, rynku matrymonialnym, japońskich przedszkolach, a...

Czy codzienność w ojczyźnie nowoczesności i wynalazku jest prostsza niż gdzie indziej? Czy łatwo znaleźć męża Japończyka? Co Japończycy określają mianem „egzotycznego ślubu"? Czym się wyróżniają japońskie trzylatki? Anna Ikeda odsłania uroki (ale i mankamenty) życia w Kraju Kwitnącej Wiśni. O braku centralnego ogrzewania, kąpieli z odzysku, rynku matrymonialnym, japońskich przedszkolach, a także o bóstwach, tradycji i stereotypach pisze Polka, która wybrała życie na Dalekim Wschodzie. Autorka nie zanudza wiadomościami encyklopedycznymi, ale żartobliwie opowiada o tym, co wypada, a czego nie wypada robić, czego oczekują Japończycy od gaijnów, czyli obcokrajowców, i co właściwie robi tam Polka. Życie jak w Tochigi to pouczająca lektura, napisana lekko, z humorem, ale też z ogromnym szacunkiem dla innej kultury.

 

źródło opisu: http://www.wab.com.pl

źródło okładki: http://www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
książek: 0

Z dala od zgiełku Tokio

Literatura wspomnieniowo-podróżnicza i reportaż literacki przeżywają dziś prawdziwy rozkwit. Można nawet powiedzieć: prawdziwą klęskę urodzaju - swoje wojaże opisują już nie tylko podróżnicy czy reporterzy z prawdziwego zdarzenia, ale także mniej lub bardziej utalentowani amatorzy, a przede wszystkim wszelkiej maści celebryci. Niestety w całym tym natłoku nie trudno o książki nudne, banalne czy po prostu wtórne (co ostatnio przydarzyło się paru poważnym wydawnictwom). Na szczęście wabowska seria Terra Incognita stanowi sprawdzone antidotum na tego typu literackie rozczarowania i ostatnio uraczyła nas kolejną wspaniałą opowieścią. Tym razem o Kraju Kwitnącej Wiśni.

Anna Ikeda już na wstępie uprzedza nas, że "Życie jak w Tochigi" nie jest książką o Japonii, ale o codzienności w pewnej prowincjonalnej prefekturze na Honsiu, ze wszystkimi jej blaskami i przekleństwami. Nikną nam więc z oczu oczywiste skojarzenia w tym temacie: neony Tokio, manga i anime, J-pop, elektroniczne gadżety i tajemnicze gejsze. W zamian otrzymujemy łopatę do odśnieżania, grzejniczek kotatsu na naprawdę krytyczne momenty, regularne dostawy prowiantu z miasta i zdrowy zapas poczucia humoru.

Niech Was jednak nie zwiedzie deklaracja autorki – książka ta opowiada o Japonii i jej mieszkańcach więcej i ciekawiej niż niejeden reportaż. Czy podejrzewaliście na przykład, że wprost z posady nauczyciela angielskiego można trafić pod opiekuńcze skrzydła yakuzy, a ulubioną potrawą japońskich przedszkolaków okazuje...

Literatura wspomnieniowo-podróżnicza i reportaż literacki przeżywają dziś prawdziwy rozkwit. Można nawet powiedzieć: prawdziwą klęskę urodzaju - swoje wojaże opisują już nie tylko podróżnicy czy reporterzy z prawdziwego zdarzenia, ale także mniej lub bardziej utalentowani amatorzy, a przede wszystkim wszelkiej maści celebryci. Niestety w całym tym natłoku nie trudno o książki nudne, banalne czy po prostu wtórne (co ostatnio przydarzyło się paru poważnym wydawnictwom). Na szczęście wabowska seria Terra Incognita stanowi sprawdzone antidotum na tego typu literackie rozczarowania i ostatnio uraczyła nas kolejną wspaniałą opowieścią. Tym razem o Kraju Kwitnącej Wiśni.

Anna Ikeda już na wstępie uprzedza nas, że "Życie jak w Tochigi" nie jest książką o Japonii, ale o codzienności w pewnej prowincjonalnej prefekturze na Honsiu, ze wszystkimi jej blaskami i przekleństwami. Nikną nam więc z oczu oczywiste skojarzenia w tym temacie: neony Tokio, manga i anime, J-pop, elektroniczne gadżety i tajemnicze gejsze. W zamian otrzymujemy łopatę do odśnieżania, grzejniczek kotatsu na naprawdę krytyczne momenty, regularne dostawy prowiantu z miasta i zdrowy zapas poczucia humoru.

Niech Was jednak nie zwiedzie deklaracja autorki – książka ta opowiada o Japonii i jej mieszkańcach więcej i ciekawiej niż niejeden reportaż. Czy podejrzewaliście na przykład, że wprost z posady nauczyciela angielskiego można trafić pod opiekuńcze skrzydła yakuzy, a ulubioną potrawą japońskich przedszkolaków okazuje się grillowany szop pracz? Albo, że japońskie teściowe potrafią uprzykrzyć życie równie skutecznie jak polskie?
W swoją historię Ikeda zręcznie wplata ciekawe fakty z lokalnej historii, sporo uwagi poświęca też miejscowym tradycjom, takim jak wiosenne festiwale – matsuri. Razem z mężem, zadeklarowanym pasjonatem shintō, zabiera nas między innymi na rytualną nocną wspinaczkę na świętą górę Nantai (relacja z której to prawdziwy majstersztyk autoironii) i do malutkiego, zapomnianego muzeum holokaustu w Fukushimie.

Anna Ikeda pisze o Japonii szczerze, nie idealizuje jej, obala też wiele starannie pielęgnowanych przez obcokrajowców stereotypów. Wszystko to robi z ogromnym poczuciem humoru i dużą dozą zdrowego dystansu (także do samej siebie jako gajinki), ale przede wszystkim z szacunkiem do kultury kraju, w którym przyszło jej mieszkać. Całości dopełniają piękne, oryginalne zdjęcia jej autorstwa.

Jednak tym, co szczególnie urzeka w tej opowieści jest fakt, że autorka nie opisuje Japończyków patrząc na nich z boku (ani tym bardziej z góry, co niestety wciąż jeszcze zdarza się niektórym autorom), ale funkcjonuje wśród nich i przyjmuje ich takimi, jakimi są – z całym dobrodziejstwem inwentarza – paskudnym shimotsukare czy zamiłowaniem do ślubów w amerykańskim stylu. Opowiada o swojej japońskiej rodzinie i przyjaciołach w tak naturalny sposób, że pomimo wielu różnic kulturowych ginie gdzieś tak ochoczo kultywowany obraz Japończyka-dziwaka, czy żyjącego jedynie pracą sararimana. I chwała jej za to!

Kamila Duda

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (67)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1122
Szczurzyca | 2019-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2019

Książka lekka oraz przejrzysta, wszelkie ''trudne/tajemnicze/nowe'' zagadnienia dla czytelnika (także tego zaznajomionego z kulturą Japonii) są przez Panią Annę wyjaśnione zrozumiałym językiem. Czytałam lekturę z rozbawieniem, mając wrażenie, że jestem na kawie i ciastku ze starą koleżanką z lat licealnych. Cieszę się, że sięgnęłam po tą książkę :)

książek: 416
Joanna | 2019-06-15
Przeczytana: 15 czerwca 2019

Anna Ikeda w swojej książce przedstawiła Japonię niejako od kuchni - z punktu widzenia mieszkańca małej miejscowości. Jest to opowieść o codziennym życiu na prowincji, z dala od świateł Tokio, a nie typowy przewodnik po Japonii mówiący co zwiedzać i jak się poruszać po Kraju Kwitnącej Wiśni. To opowieść o poszukiwaniu pracy przez obcokrajowca, o stereotypach i o tym że nawet w japońskich urzędach w dobie XXI wieku można nie wiedzieć co to e-mail.
Książka warta uwagi nie tylko z powodu nowego spojrzenia na tak egzotyczny dla nas kraj, ale przede wszystkim z dobrego stylu i lekkości lektury popartej własnymi fotografiami. Polecam.

książek: 192
Karolina | 2019-06-13
Na półkach: Przeczytane, Ebook, Japonia
Przeczytana: 13 czerwca 2019

Ta książka jest jak rozmowa z śmieszkującą koleżanką, chce się słuchać więcej i więcej jej opowieści :)

książek: 415
Paździoch | 2018-12-10

Wybierając pierwszą książkę cudzoziemca o Japonii trzeba było się na coś zdecydować. Przyjąłem że lepiej poczytać obserwacje kogoś, kto nie jest zawodowo związany z podróżowaniem i pisaniem, a najlepiej Polaka aby lepiej zrozumieć punkt widzenia obserwatora.
Wybór padł na "Życie jak w Tochigi" (drugi był Bruczkowski ale pozostawiony na później jako starsza pozycja). Oceny tej książki na LC są raczej takie sobie. Zupełnie niesłusznie.

Jest to zbiór obserwacji i komentarzy nt. najciekawszych zjawisk zaobserwowanych przez cudzoziemkę. Nie są to to same zachwyty jaka to Japonia jest wspaniała, niesamowita i egzotyczna ale spostrzeżenia expatki, która w niejednym miejscu była i nie jedno widziała. To co wg niej jest fajne to jest tak opisane, co dziwne to dziwne, a czego nie udało się zrozumieć to tak zostało przedstawione.

Mimo, że autorka zastrzegała się że książka nie jest o Japonii lecz o jej życiu tamże, to niektóre powszechniejsze zjawiska zostały opisane nie tylko jako...

książek: 982
Leesec | 2018-11-19
Przeczytana: 19 listopada 2018

O Japonii trochę inaczej. Trudno mi napisać "co" czyni te zapiski o kraju kwitnącej wiśni innymi. Może to, że są to właśnie zapiski, luźne gajigin-skie obserwacje, szkiełka do luźnej kolekcji własnych wyobrażeń o tym kraju. Autorka nie sili się zmieniać niczyich wyobrażeń, poglądów, nie jest po stronie "znawców", po prostu pisze jak widzi i czuje, często humorystycznie. Nie będzie to więc kopalnia wiedzy o Japonii, ale spojrzenie z innego punktu.

Stron w 2018: 23.293

książek: 314
ArtZ72 | 2018-10-04
Przeczytana: 16 września 2018

Autorka zamieszkała z japońskim mężem w japońskiej prefekturze Tochigi. Stąd książka, którą napisała, zgodnie z oczekiwaniami wnosi wiele ciekawych informacji o życiu, a także o historii, obyczajowości i teraźniejszości tego regionu w centralnej Japonii. Mankamentem jest to, że "za dużo" tu samej Autorki, tudzież jej narzekań i fochów. W końcu kogo obchodzi, że Autorce w czasie wspinaczki na słynną górę chciało się siku i nie miała gdzie sobie ulżyć?... A co powiedzieć o utarczkach Pani Anny z jej teściową (zresztą wynikające z trudności integracyjnych tej pierwszej oraz konserwatyzmu tej drugiej)? Pierwsze, co mi przyszło na myśl w trakcie lektury tych wynurzeń, to nasze stare porzekadło: "Kto wszedł między wrony...". Ale można przywyknąć. Tym bardziej, że w końcowych rozdziałach Autorka stopniowo staje się bardziej rzeczowa i już nie przesłania sobą samej Japonii. Podsumowując, lektura, która może nie zachwyca, ale też i nie pozostawia po sobie poczucia straty czasu. Koniec...

książek: 320
Adam Drzewiecki | 2018-08-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2018

Ciekawa opowieść o tym, że Japonia nie do końca jest taka, jak się może wydawać, zwłaszcza jeśli chodzi o życie na prowincji. Trudno odmówić poczucia humoru Autorce, jakkolwiek Marcin Bruczkowski w swojej "Bezsenności w Tokio" bawił mnie bardziej. Te dwie książki stanowią zresztą dla mnie swego rodzaju komplet: obie mówią o codzienności w Japonii, ale Anna Ikeda pisze o małym miasteczku, no a Marcin... wiadomo. Dobra, lekka książka dla ludzi zainteresowanych Krajem Kwitnącej Wiśni... od podszewki.

książek: 2479
Tinkerbelle | 2018-07-07
Na półkach: Przeczytane, Lista życzeń
Przeczytana: 07 lipca 2018

Książka jako lekka lektura się sprawdza znakomicie. Taki pamiętnik/wspomnienia/anegdotki. Fajnie, że można było zajrzeć na japońską prowincję, mało kto turystycznie ma szanse na takie doświadczenia.

książek: 564
biblioteka-wspomnien | 2018-04-12
Na półkach: Przeczytane, 2018, Podróżnicze

Nigdy nie byłam szczególną fanką Japonii, która kojarzyła mi się z dwoma rzeczami – anime i kwitnącymi wiśniami, druga z nich ma w sobie mnóstwo uroku, ale pierwsza nijak mnie do siebie nie przekonuje. Ostatnimi czasy posłuchałam jednak nieco koreańskiej muzyki, przeczytałam trochę ciekawostek o Azji i zapragnęłam sięgnąć po pozycję, która przybliży mi życie w którymś z państw Dalekiego Wschodu. Wybór padł na Japonię, bo pozycji o niej znalazłam najwięcej, a poza tym obraz Kraju Wschodzącego Słońca wykreowany przez media wydawał się niezwykle ciekawy i wart weryfikacji. Drogą losowania i kilku przeczytanych opinii, zdecydowałam się sięgnąć po Życie jak w Tochigi, które okazało się inną lekturą, jakiej się spodziewałam.

Mówiąc najprościej: mam z tą książką problem. Nie rozumiem sposobu, w jaki została napisana, ale też tego, co tak właściwie autorka chciała mi przekazać i o czym tak właściwie opowiada.



Zacznijmy jednak od początku, a więc od wydaje mi się, najważniejszej kwestii...

książek: 554
Lukullus | 2018-03-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 grudnia 2017

Ciekawa tematyka zapisana w nieciekawy sposób. I jeszcze narratorka, która od pierwszej strony jedynie mnie denerwowała.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd