Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów

Okładka książki Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów autora Urszula Glensk, Marcin Hamkało, Karol Maliszewski, Leszek Pułka, Paweł Urbaniak, Andrzej Zawada, 9788362478484
Okładka książki Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów
Andrzej ZawadaKarol Maliszewski Wydawnictwo: Bukowy Las poradniki
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2011-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-09-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362478484
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów



książek na półce przeczytane 2456 napisanych opinii 2454

Oceny książki Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów

Średnia ocen
6,7 / 10
88 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów

avatar
729
209

Na półkach:

Sporo rzeczy oczywistych, ale zdarzają się też takie które mnie zaciekawiły, np te o prozie gatunkowej.
Czytałam starsze wydanie, więc miejscami było trochę nieaktualne (np. fragmenty o tym jak świetnym rozwiązaniem dla autora jest prowadzenie bloga)

Sporo rzeczy oczywistych, ale zdarzają się też takie które mnie zaciekawiły, np te o prozie gatunkowej.
Czytałam starsze wydanie, więc miejscami było trochę nieaktualne (np. fragmenty o tym jak świetnym rozwiązaniem dla autora jest prowadzenie bloga)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
783
334

Na półkach:

Trochę spodziewałam się czegoś innego, przede wszystkim po przeczytanej lekturze byłam zaskoczona, że to stosunkowo świeży poradnik - wydany w 2020 r. Niestety, metody ćwiczeniowe, informacje o copywritingu itd. zdecydowanie w większości przestarzałe. Bardzo też nierówno pisane rozdziały - część, językiem laika, sporo cytatów, wyjaśnianie krowie na rowie, jak budować postać, dialog itd. A część eseje literaturoznawstwa, ocena jakichś nieznanych książek i autorów (no kto ich zna w powszechnym obiegu oprócz studentów polonistyki?) Niektóre ćwiczenia proste, przyjemne, a część rozbudowana jak zadania własnie na studiach. Mam wrażenie, że niektórzy skopiowali swoje skrypty z prowadzonych zajęć xd Książka ogólnie dająca do myślenia, poszukiwania w książkach tego co by się chciało napisać i jak to zrobić. Za to plus, ale minus za niedostosowanie do realiów czasowych, kiedy marketing rządzi, wattpad, tiktok a Mróz produkuje 2 książki miesięcznie wg kopiuj wklej schematu intrygi. Po prostu widać, że nie pisali tej książki osoby, którym "wyszło", które zdobyły sławę, zarabiają "książkami" na co dzień, dla przeciętnego czytelnika.

Trochę spodziewałam się czegoś innego, przede wszystkim po przeczytanej lekturze byłam zaskoczona, że to stosunkowo świeży poradnik - wydany w 2020 r. Niestety, metody ćwiczeniowe, informacje o copywritingu itd. zdecydowanie w większości przestarzałe. Bardzo też nierówno pisane rozdziały - część, językiem laika, sporo cytatów, wyjaśnianie krowie na rowie, jak budować...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
61
19

Na półkach:

Nie wiem... Przeczytałem z ciekawości jak taka książka wygląda i gdybym miał coś o niej powiedzieć, to to, że mam wrażenie, iż tytuł przekazuje wiedzę jaką może mieć autor z kilkuletnim doświadczeniem.
Taka tam moja opinia.
Oceny jak na razie nie wystawiam gdyż ja książki czytam, a nie piszę i nie mogę ocenić przydatności.

Nie wiem... Przeczytałem z ciekawości jak taka książka wygląda i gdybym miał coś o niej powiedzieć, to to, że mam wrażenie, iż tytuł przekazuje wiedzę jaką może mieć autor z kilkuletnim doświadczeniem.
Taka tam moja opinia.
Oceny jak na razie nie wystawiam gdyż ja książki czytam, a nie piszę i nie mogę ocenić przydatności.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

642 użytkowników ma tytuł Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów na półkach głównych
  • 431
  • 191
  • 20
143 użytkowników ma tytuł Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów na półkach dodatkowych
  • 105
  • 15
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Urszula Glensk
Urszula Glensk
Literaturoznawca i krytyk literacki. Zajmuje się historią reportażu i współczesną prozą dokumentalną. Pracuje jako adiunkt w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. W refleksji badawczej łączy literaturoznawstwo i antropologię kultury. Opublikowała kilkadziesiąt artykułów, m.in. w „Pracach Literackich”, „Znaczeniach”, „Nowych Książkach” i w serii „Colloquia Anthropologica et Communicativa”. Jest autorką książek – monografii Proza wyzwolonej generacji 1989-1999 oraz zbioru Trzy szkice o przewartościowaniach w kulturze, a także współautorką podręcznika creative writing Jak zostać pisarzem? (nagroda Magazynu Literackiego Książki).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych Julian Baggini
Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych
Julian Baggini
Generalnie zgadzam się ze słabszymi ocenami, to nie jest żadna wybitna książka. Powiedziałbym nawet, że jest dosyć słaba. Niektóre eksperymenty myślowe czy dylematy moralne mogłyby być ciekawe ale są bardzo pobieżnie omówione i nie za bardzo tam czuć jakieś głębokie przemyślenia ;) No nie jest to forma rozkminiania dylematów filozoficznych, do której byłbym przyzwyczajony (wolę raczej coś głębszego). Ale jako czysta rozrywka do szybkiej konsumpcji książka nie byłaby może zła, jednak odsłuchałem ją zamiast przeczytać i myślę, że to był błąd - akurat tą książkę lepiej by się czytało, a tak to leciała z tematami, chwilkę się człowiek zagapi, już umknęła mu cała historia - oczywiście cofałem ale gdyby czytać, nie byłoby tych problemów... Ogólnie jednak wolę głębsze książki, ta była taka "tabloidowa"... Ale mi się nie podoba treść tej recenzji, jakoś zawile napisałem ale trudno było przekazać wprost to co myślę :D To jest po prostu tak, że jest krótko przedstawiona historia, jeszcze krócej jakieś wnioski, czasem pytanie filozoficzne. Koniec. I dalej. Brakuje mi tu najbardziej rozwinięcia tej części filozoficznych rozważań - te kilka haseł (bo tak to można nazwać) przy każdej historii to za mało, moim zdaniem zmarnowany potencjał... ...co nie znaczy że nic z niej nie wyniosę. Na temat kilku poruszonych kwestii, chciałbym coś dodać: "20. Skazana na życie": "Kto wie, czy nie oszukujemy samych siebie, traktując jako problem to, że życie jest za krótkie. Ponieważ nie mamy wpływu na jego długość, dramat jego ulotności nie jest naszą winą. Trudniej jest przyznać, że spoczywa na nas odpowiedzialność za to, jaki użytek zrobimy z przysługującego nam czasu. Być może więc zamiast: „gdybym tylko miał więcej czasu”, powinniśmy zacząć myśleć: „gdybym tylko lepiej spożytkował czas, który mam”." - skłania do przemyśleń ;) "29. Jego życie w twoich rękach": "Najistotniejsza analogia polega na tym, że aby uwolnić się od niechcianej roli maszyny podtrzymującej życie, zarówno kobieta w ciąży, jak i Dick muszą zrobić coś, co doprowadzi do śmierci zależnej od nich istoty. Z tego, jak twoim zdaniem powinien zachować się Dick, wynika więc pośrednio, co według ciebie powinna zrobić kobieta w ciąży." - w zasadzie tak: uważam że zarówno Dick jak i kobieta w ciąży powinni zrobić to co uznają za stosowne i tylko oni mogą o tym zdecydować. Mogę co najwyżej stwierdzić co ja bym zrobił na miejscu Dicka - zapewne pozostał podłączony do tego człowieka na 9 miesięcy... ale ciąża to jednak zupełnie inna sprawa :D (trudniejsza). "51. Życie w kadzi": "W jednej z niedawno opublikowanych prac sugerowano wręcz, że jest bardzo prawdopodobne, iż żyjemy w rzeczywistości wirtualnej, ale nie jako mózgi w kadzi, lecz jako sztucznie stworzona inteligencja. Zgodnie z tym rozumowaniem za jakiś czas albo my, albo jakaś inna cywilizacja z pewnością będzie w stanie stworzyć sztuczne inteligencje oraz wirtualne rzeczywistości, w których będą one mogły żyć." - ej, to mnie zaintrygowało! A może tak jest? Może to nic nadzwyczajnego, ze tworzymy sztuczną inteligencję, może my też jesteśmy sztuczną inteligencją? :P "59. Cudzymi oczami": "Gdybyś mógł spojrzeć na świat oczami innych ludzi, co byś zobaczył? To pytanie przestało być dla Cecylii czysto hipotetyczne czy metaforyczne. Właśnie wypróbowała niezwykłą U-View – Uniwersalną Sieć Wymiany Wizualnej. Pozwala ona podłączyć się do innej osoby w taki sposób, że widzi się dokładnie to co ona i tak jak ona. Dla każdego byłoby to wyjątkowe doświadczenie. Ale dla Cecylii było jeszcze bardziej zdumiewające. Kiedy bowiem popatrzyła oczami swojego przyjaciela Luke’a, cały świat jakby wywrócił się do góry nogami. Dla Luke’a pomidory były koloru, który ona uważała za niebieski. Niebo było czerwone. Banany, dojrzewając, zmieniały się z żółtych w zielone. Kiedy ludzie z firmy U-View dowiedzieli się o doświadczeniach Cecylii, poddali ją dalszym testom. Okazało się, że widzi ona świat w – jak to określili – odwróconym spektrum: każdy kolor wyglądał jak kolor dopełniający. Ale oczywiście, ponieważ różnice miały charakter regularny, gdyby nie U-View, nikt by się nigdy o tym nie dowiedział. Cecylia przecież tak jak wszyscy dookoła prawidłowo określała pomidory jako czerwone. Czy może być tak, że widzisz świat podobnie jak Cecylia? Gdybym mógł spojrzeć twoimi oczami, czy pomyślałbym, że dla ciebie zachodzące słońce jest niebieskie?" - dokładnie nad tym zastanawiałem się już w przedszkolu! :D Serio, to jedno z moich najwcześniejszych (jeśli nie w ogóle najwcześniejsze) filozoficznych przemyśleń :D W sensie, wiadomo: wszyscy nazywamy trawę zieloną, a niebo niebieskim, ale może ktoś patrząc na trawę widzi kolor, jaki ja widzę na niebie i odwrotnie? :D "67. Paradoks papadamu" - a tych rozkmin w tym "paradoksie" zupełnie nie rozumiem... zacytuję fragment: "Saskia uważała się za zwolenniczkę wielokulturowości. To znaczy, bardzo podobała jej się kulturowa różnorodność, charakterystyczna dla zróżnicowanego etnicznie społeczeństwa. Ale by ta różnorodność istniała, ludzie musieli pozostać etnicznie odrębni. Mogła cieszyć się przeskakiwaniem z jednej kultury do drugiej, tylko jeśli inni pozostawali mocno zakorzenieni w jednej. Żeby ona mogła być multikulturowa, inni musieli być monokulturowi. Ale co wtedy z jej ideą wielokulturowego społeczeństwa?" - ja też się uważam. Lecz także uważam, że jeśli jedna osoba czerpie z wielu kultur, to nie tylko społeczeństwo pozostaje wielokulturowe ale nawet pojedyncze osoby. Mam nadzieję, że wyjaśniłem :D A jeśli by kiedyś (w końcu) wszyscy się do siebie w swej multikulturowości upodobnili, to tym lepiej - jak już nie będzie multikulturowości to i ja nie będę zwolennikiem multikulturowości :D "93. Zombi": "Przyjmujemy, że inni ludzie nie są zombi, głównie dlatego, że tak jest najwygodniej. Jeśli chodzą tak jak my, mówią jak my, i mają mózgi i ciała jak my, można zakładać, że są tacy jak my pod wszystkimi istotnymi względami, w tym odczuć wewnętrznych. Byłoby to bardzo dziwne, gdyby system nerwowy, dzięki któremu mam świadomość, nie dawał jej innym. Ale właśnie w tym punkcie przykład z zombi staje się interesujący. Dlaczego mielibyśmy bowiem sądzić, że podobieństwa fizyczne wskazują na podobieństwa pod względem umysłowym? Problem ze świadomością polega właśnie na tym, że trudno wytłumaczyć, jak czysto fizyczne obiekty takie jak mózg mogą zrodzić subiektywne doświadczenia. Dlaczego pobudzenie włókien C w mózgu daje w ogóle jakieś odczucia? Jaki owo zjawisko w tkance nerwowej ma związek z doznaniem bólu? Jeśli te pytania wydają się poważne i trudno udzielić na nie zadowalającej odpowiedzi, wynikałoby z nich, że nie ma żadnej logicznej sprzeczności w wyobrażeniu sobie procesów zachodzących w mózgu, takich jak pobudzenie włókien C, bez towarzyszących temu doznań. Innymi słowy, idea zombi – ludzi pod każdym względem takich jak my, a jednak pustych wewnętrznie – jest zupełnie spójna. Zatem możliwości, że inni ludzie są takimi właśnie stworami, choć jest nieprawdopodobna, nie da się wykluczyć." - tu nie mam nic do dodania :D ale to ciekawe rozważania ;) (czytana/słuchana: 11-13.08.2025) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na67 miesięcy temu
Głupie pytania. Krótki kurs filozofii Jan Hartman
Głupie pytania. Krótki kurs filozofii
Jan Hartman
Dla mnie, która niestrudzenie „drąży” istotę świata, a nawet daleko poza nim, zadając mnóstwo pytań, ten tytuł podziałał na mnie, jak płachta na byka. Miałam ogromną ochotę zripostować go złośliwie – nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. I pierwsze, co zrobiłam, to szybciutko zajrzałam do wstępu, mając nadzieję, że autor i filozof, a więc człowiek myślący, wytłumaczy się z tego prowokującego, jak dla mnie, tytułu. I co się okazało? Dokładnie dlatego taki tytuł, ponieważ jest filozofem, który ma cudowny dar mnożenia, dzieląc. Podobnie było z „głupimi pytaniami”, jak asekuracyjnie ujął je w cudzysłowie, będące takimi dla tych, którzy je już przeanalizowali i znaleźli odpowiedzi, stając się fundamentem wiedzy podstawowej do rozmyślań i poszukiwań na wyższym poziomie. Już profesjonalnym. Jednak są i tacy, dla których one nie są głupie. Są ważne i istotne, bo jeszcze pozostające bez odpowiedzi. Autor należący do tych pierwszych zechciał podzielić się swoją wiedzą z tymi drugimi. A dokładniej napisał tak – „Głupie pytania” raczej nie padają już w filozofii, bo od dawna wiemy dokładnie, na jakie odpowiedzi one pozwalają i jak je przekształcić w pytania bardziej trafne (acz mało efektowne). Nie znaczy to jednak, że nie warto do „głupich pytań” powracać. Przecież wciąż wielu ludzi stawia je sobie tak, jak w dawnych wiekach. A w kolejnym rozdziale dodaje – Pytanie, jak papier, wszystko zniesie. Można bezkarnie pytać o wszystko, byle jeszcze w pytaniu utrzymała się jakaś resztka sensu. Tyle że współczesny człowiek ma mniej czasu na stawianie ich sobie, a tym bardziej na samodzielne, często żmudne, poszukiwanie rozwiązań. Dla niego jest właśnie ta książka. Dopiero po tak uspakajającym mnie wstępie, określającym jej charakter, jako powrót do „przedprofesjonalnych” korzeni filozofii, zajrzałam z ogromną ciekawością do spisu treści, zastanawiając się nad „kanonem głupich pytań Hartmana” (a może i reszty filozofów?) oraz ludzi poszukujących na nie odpowiedzi. Było ich osiem. Każde poprzedzone fotografią obrazu nawiązującego tematycznie do zagadnienia. Na pierwszym miejscu „pytanie pytań”, które mnie nie zaskoczyło, bo odpowiedź na nie determinowała wybór akceptowanej odpowiedzi budującej bazę określonego światopoglądu i mającej wpływ na powstawanie kolejnych zapytań. I tutaj autor podzielił czytelników na trzy grupy – Kto po prostu wierzy głęboko, ten o istnienie Boga nie pyta. Kto wierzy, lecz chce swą wiarę oświecić wiedzą, ten tak naprawdę nie o istnienie Boga zapytuje (bo tego jest pewien),lecz jedynie o to, czy rozum zdolny jest istnienie Boga udowodnić. Kto zaś nie dowierza, tego żaden dowód intelektualny nie uspokoi. Należąc do grupy drugiej, byłam w komfortowej sytuacji, bo posiadając określony światopogląd, a więc i odpowiedzi na wiele pytań, w tym na prezentowany „kanon”, mogłam już nie szukać, nie pracować mozolnie nad tworzeniem podstaw lub ich uzupełnianiem czy modelowaniem od nowa, czując się, jak aktywny uczestnik trudnych warsztatów, ale przyglądać się jak obserwator, ogółowi wiedzy filozoficznej na zadane pytania. A tę autor przytaczał obficie, szczodrze dzieląc się nią, powołując się na najważniejsze nurty filozoficzne i ich przedstawicieli, szkoły i ich twórców oraz spadkobierców na przestrzeni wieków. Od starożytności po wiek obecny. Nie pozostawiając jej jednak bez własnego komentarza i przemyconego, osobistego oglądu zagadnienia, bo jak sam przyznał w Zakończeniu – W końcu przedstawiłem w niej nie tylko rozmaite istotne zagadnienia filozoficzne, tak jak się one z grubsza prezentują na tle tego wszystkiego, co się udało myślącej ludzkości wymyślić (a cudów tu nie ma i być nie może, bo jesteśmy tylko ludźmi),lecz również pewne filozoficzne stanowisko – własne stanowisko. Kolejność stawianych pytań nie była przypadkowa. Ich porządek narzuciła logika ich wynikania. Fundamentalne pytanie o Boga determinowało zapytania o wartości w życiu – miłość, dobro, prawdę, wolność oraz o narzędzia etyczne do ich przejawiania lub nie, które ja nazywam wolną wolą i sumieniem. Dopiero z tak uświadomionej wiedzy albo wspólnie ustalonej prawdy, można było przejść do dwóch ostatnich pytań, z których jedno stało się bardzo znane z zadania go premierowi Donaldowi Tuskowi – jak żyć? Abstrahując od tematu – proponuję Premierowi zaopatrzyć się w ten tytuł i rozdawać go każdemu o to go pytającemu. W końcu jest premierem, a nie filozofem. Nie wiem, co na to autor, który przecież w opozycji do PO stoi, angażując się w Twój Ruch Janusza Palikota. Wygląda na to, że niechcący napisał poradnik wspierający konkurencję polityczną. A wracając do tematu – dwoma ostatnimi rozdziałami autor mnie zaskoczył! Byłam przygotowana na pozostawienie mnie w zawieszeniu, na dokonanie własnego wyboru na podstawie osobistych poglądów. Nic z tego! Te dwa ostatnie rozdziały były najsilniej przeniknięte poglądami autora, bo o ile we wcześniejszych budował wszechstronny obraz stanu wiedzy filozoficznej, z którego mogłam przebierać, wybierać, uznawać, odrzucać czy nie akceptować, o tyle tutaj delikatnie narzucał pogląd, jak człowiek powinien żyć i urządzać świat wokół siebie. I to jest zabieg świadomy, a nawet umyślny, bo jak napisał – Chociaż więc książkę tę napisałem jako zawodowy filozof, mający w pracy inne zmartwienia niż „nieśmiertelność duszy”, napisałem ją nie tylko dla myślącej publiczności, lecz również dla samego siebie. I w tym zacytowanym zdaniu kryją się dwa kruczki, ostatecznie określające typ odbiorcy publikacji. Pierwszym jest „zawodowy filozof”. To, co dla zawodowego filozofa może być przystępnie i przyjemne podane, dla przeciętnego człowieka już nie. Z jednej strony starał się, by była ona możliwie łatwa w odbiorze, ograniczając erudycję i język naukowy do minimum. A i to minimum, czyli pojęcia niepowszechne lub w ogóle niewystępujące w mowie potocznej, objaśniał chętnie i za każdym razem (nie trzeba było sięgać po słownik),by tekst był jak najbardziej przejrzysty, chcąc spełnić deklarację złożoną we wstępie – …obiecuję, że ta książka będzie nadawała się do czytania. A z drugiej strony machał do mnie drugi z kolei kruczek ukryty w cytowanym wcześniej zdaniu pod wyrażeniem – „dla ludzi myślących”. A precyzując – dla średniozaawansowanych . Te dwa ostatnie wyrazy dodałabym obowiązkowo do podtytułu widniejącego na okładce, czyli dla tych, którzy oprócz tego, że myślą, przeczytali w swoim życiu jeden podręcznik z historii filozofii, poznając jej podstawowe pojęcia jak byt, atrybut czy absolut i przynajmniej otarli się o „rozbieranie” zdań zgodnie z zasadami, jakimi rządzi się nauka logiki, by podołać takim, jak te w książce – Głuchy „niepomny” byt, irrealnie bytujący bez świadectwa żywego przedstawienia w subiektywnym horyzoncie doświadczenia pojedynczego ja, stanowi, mówiąc po heglowsku, „określona nieokreśloność”, czyli niewyczerpane źródło nawarstwiających się i różnicujących treści myślenia. Jednak autor nie zostawiał czytelnika samego z takimi zdaniami. Chętnie podpowiadał, upraszczając – Inaczej mówiąc, skończone już życie wciąż przejawia się we wspólnym Świecie, za pośrednictwem niekończących się interpretacji jego śladów. Czyli w ostatecznej interpretacji mojej, przekładając to na język powszechnie zrozumiały, myśl zawarta w pierwszym, enigmatycznym zdaniu brzmi – żyjemy tak długo, jak długo żyje pamięć o nas. Poprzeczka postawiona wysoko, ale dla tych średniozaawansowanych, do pokonania, a satysfakcja intelektualna bezcenna i gwarantowana. I w tym sensie autor obietnicy dotrzymał z naddatkiem! To dlatego każdy rozdział czytałam z przerwą, dozując je sobie według klucza – jeden na jeden dzień. I nie wieczorem. Wybierałam specjalny czas po południu na specjalne rozważania. Traktowałam tę czynność jak gimnastykę umysłu albo jak „przerwę w życiu”, bo według autora życie przecież nie jest myśleniem. Myślenie jest raczej przerwą w życiu niż jego integralną częścią. Nie było łatwo! Niektóre zdania lub fragmenty tekstu czytałam wielokrotnie, wiedząc, że muszę je zrozumieć, by pójść dalej. Poznawałam stan wiedzy w pigułce, doszukując się lub rozpoznając w nim kręgosłup mojego światopoglądu i jego miejsce w całości filozofii. Było fascynująco intelektualnie! To nie romanse czy powieści erotyczne topią mój mózg w endorfinach, ale właśnie takie książki. Dla mnie najlepsze afrodyzjaki dla umysłu! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na75 lat temu
Moja krótka historia Stephen Hawking
Moja krótka historia
Stephen Hawking
Bardzo dobrze wydana, ale króciutka autobiografia Stephena Hawkinga, zmarłego w 2018 roku brytyjskiego fizyka teoretycznego i matematyka. Hawking specjalizował się w teorii względności i astrofizyce, w tym kosmologii. Był znanym popularyzatorem pasjonujących go tematów. Jego „Krótka historia czasu” znajdowała się na liście bestsellerów „British Sunday Timesa” przez ponad cztery lata. Prawdopodobnie równie znany był z powodu swojej choroby. Cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne (ang. ALS zdiagnozowano u niego, gdy miał dwadzieścia jeden lat) i większość zdjęć czy nagrań w mediach prezentuje go w specyficznej pozie, na wózku inwalidzkim, porozumiewającego się dzięki specjalnemu syntezatorowi mowy. Elegancka, twarda oprawa, około sto pięćdziesiąt stron, ale i to wydaje się nieco naciągane, wiele zdjęć – z jednej strony to bardzo dobrze, ale z drugiej oznacza mniej tekstu – wyjątkowo szerokie marginesy i interlinie. Powiedziałbym, że jeśli chodzi o zawartość merytoryczną, jest to broszura do przeczytania w jakieś półtorej godziny. Niewątpliwą zaletą tej publikacji jest prosty, przystępny język. Może poza tymi fragmentami, w których Stephen Hawking stara się wyjaśnić swoje przełomowe odkrycia dotyczące czarnych dziur i natury wszechświata. Jest ich jednak niewiele, a autor wyraźnie starał się opisać to tak, żeby choćby niektórzy czytelnicy byli w stanie cokolwiek zrozumieć. Natomiast wyraźnie przestrzega czytelników przed lekturą innej książki, którą napisał wspólnie z George’em Ellisem, wydanej w 1973 przez Cambridge University Press, którą uważa za zbyt trudną. „Książka jest nadal wznawiana, bo stanowi właściwie ostatnie słowo w kwestii przyczynowej struktury czasoprzestrzeni, czyli tego, który jej biegun może wpływać na zdarzenia w innych punktach. Przestrzegałbym laików przed próbami zapoznania się z tą pozycją. Jest to rzecz bardzo specjalistyczna i została wydana w czasach, kiedy starałem się przedstawiać wywody z rygorystyczną precyzją, godną czystego matematyka. Dziś bardziej zależy mi na trafności niż na pedanterii”*. Stephen Hawking był dwukrotnie żonaty. Z pierwszego małżeństwa z Jane Wilde, która opiekowała się nim do 1991, miał troje dzieci: Roberta (1967),Lucy (1970) i Tima (1979). Jako wybitny naukowiec otrzymał mnóstwo nagród, wyróżnień, prestiżowych tytułów i stanowisk, ale najbardziej podobała mi się ta część jego historii, która dotyczyła dzieciństwa i dorastania w powojennym Londynie. --- * Stephen Hawking, „Moja krótka historia”, przekład: Agnieszka Sobolewska, wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2025, s. 77. Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na71 miesiąc temu
Skup się. Prosta droga do sukcesu Leo Babauta
Skup się. Prosta droga do sukcesu
Leo Babauta
Leo Babauta to chyba najlepszy autor poradników służących organizowaniu i upraszczaniu wyzwań rzucanych przez życie. Jego książeczki są krótkie (minimalistyczne),maksymalnie konkretne , pisane prostym, przejrzystym językiem. Warto poznać je wszystkie, mimo że spora część porad, przemyśleń i mądrości się w nich powtarza. Zdecydowanie najważniejsze dzieło Babauty to "Zen To Done" - kapitalna, "upraszczająca" adaptacja znanego "Getting Things Done" do zwykłych ludzkich możliwości, bez wywracania codziennego życia na drugą stronę (ci, którzy spróbowali, wiedza, jak wielkim wyzwaniem jest nagłe przestawienie się na GTD). Druga pod względem ważności będzie "Książeczka Minimalisty" (inaczej "Minimalizm") - zdecydowanie najlepszy poradnik minimalistyczny, jaki można znaleźć po polsku - nakierowany na prawdziwą istotę tej postawy życiowej (zbyt często minimalizm traktowany jest jak specyficzny, ultradrogi design wnętrzarski). "Skup Się" to trzecia pozycja - tym razem Babauta koncentruje się na metodzie osiągania najlepszych rezultatów w działaniu. A polega ona, jak tytuł wskazuje, na właściwej koncentracji. Całą książeczkę wypełnia zatem powtarzane jak mantra "wyłącz wszystko, co cię rozprasza" (ze szczególnym uwzględnieniem internetów, fejsbuków, maili i temu podobnych) i "skoncentruj się na jednym zadaniu". Reszta cennych i interesujących uwag i przemyśleń orbituje wokół tych dwu głównych założeń. Nie sposób się z nimi nie zgodzić, skądinąd. Czytanie poradników Babauty gorąco polecam - jeżeli coś jest w stanie poprawić, usprawnić nasze zatłoczone życie, to najprędzej jego rzeczowe, zwarte książeczki. Ale konkretne "Skup Się" może być poznawane jako ostatnie - to tylko uzupełnienie systemu opisanego w pozostałych tytułach.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów

Więcej
Karol Maliszewski Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów Zobacz więcej
Urszula Glensk Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów Zobacz więcej
Urszula Glensk Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów Zobacz więcej
Więcej