CzytajPL konkurs
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
867422 czytelników
1958 dyskusji
121747 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Złowieszczy Gdańsk, promienna Warszawa - wygraj książkę "Pustkowia".

Złowieszczy Gdańsk, promienna Warszawa - wygraj książkę "Pustkowia".

Nazywa się Ellen Savinger i zaginęła trzy tygodnie temu. Sam Berger ma złe przeczucia, ale koledzy ze sztokholmskiej policji twierdzą, że skoro nie ma ciała, nie ma przestępstwa. Gdy Sam nawiązuje kontakt z tajemniczą Nathalie Fredén, która może coś wiedzieć w sprawie Ellen, dochodzenie przybiera na sile i zaczyna obejmować również przeszłość Sama. Pustkowia, powieść o zawrotnie szybkiej akcji, pełna pułapek i kryjówek, ukazuje zupełnie nowe oblicze Arnego Dahla. To także debiut pary detektywów - Sama Bergera i Molly Blom.


Arne Dahl uczynił z miejsca akcji pełnoprawnego bohatera. Sztokholm to nie tylko tytułowe pustkowie, miasto roztacza niepokojącą aurę i kreuje klimat całej powieści. Stwórzcie krótką historię, której bohaterem będzie wybrane polskie miasto. Czy będzie bezkresne i mroczne jak Sztokholm u Arne Dahla, czy wręcz przeciwnie – pełne światła i ciepła?


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Pustkowia - Jacek Skowroński

Pustkowia

Autor: Arne Dahl

Nazywa się Ellen Savinger i zaginęła trzy tygodnie temu. Sam Berger ma złe przeczucia, ale koledzy ze sztokholmskiej policji twierdzą, że skoro nie ma ciała, nie ma przestępstwa. Gdy Sam nawiązuje kontakt z tajemniczą Nathalie Fredén, która może coś wiedzieć w sprawie Ellen, dochodzenie przybiera na sile i zaczyna obejmować również przeszłość Sama. Pustkowia, powieść o zawrotnie szybkiej akcji, pełna pułapek i kryjówek, ukazuje zupełnie nowe oblicze Arnego Dahla. To także debiut pary detektywów - Sama Bergera i Molly Blom.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 4 grudnia do 11 grudnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Czarna Owca.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2033
LubimyCzytać
04-12-2017 16:06
Pustkowia Pustkowia
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Kacper
08-12-2017 00:27
W województwie Wielkopolskim leży sobie małe miasto Leszno. Jest ono bardzo tajemniczym miastem. Posiada ono mnóstwo ścieżek rowerowo-pieszych. Mieszkają tutaj bardzo mili i pracowici ludzie. Lecz pewnego dnia w niczego sobie normalnej rodzinie zdarzyła się tragedia. Syn pewnej kobiety miał zostać wysłany do wojska na misję w Afganistanie. Jego matka tak kochała syna że nie pozwalała mu na... W województwie Wielkopolskim leży sobie małe miasto Leszno. Jest ono bardzo tajemniczym miastem. Posiada ono mnóstwo ścieżek rowerowo-pieszych. Mieszkają tutaj bardzo mili i pracowici ludzie. Lecz pewnego dnia w niczego sobie normalnej rodzinie zdarzyła się tragedia. Syn pewnej kobiety miał zostać wysłany do wojska na misję w Afganistanie. Jego matka tak kochała syna że nie pozwalała mu na wyjazd gdyż przewidywała że może już nigdy nie wrócić. Była tak zdeterminowana że zamknęła go w piwnicy i mówiła że gdzieś wyjechał za każdym razem gdy przychodziło po niego wojsko. Pewnego razu w nocy wyszedł on zaczerpnąć świeżego powietrza i w tym samym momencie z zaskoczenia do jego domu przyszli wojskowi którzy kazali mu się pakować. Matka broniła syna, ostrzegała przed wyjazdem ale nic go już powstrzymać nie mogło i modliła się aby nic mu się nie stało. Po paru latach syn wrócił do domu i został zwolniony ze służby wojskowej z powodów nagłej choroby. Matka była zadowolona że przeżył ten wyjazd.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 36
Diabeł
04-12-2017 16:49
Jest takie miasto na mapie-
jakie? Mało kto się połapie.
Pełne słońca i zieleni,
aż twarz mi się rumieni.
Tutaj dom mam swój,
a może być i twój.
Tu ptaki rankiem śpiewają-
urodę Warszawy wysławiają.
Jeśli tylko chcesz,
wyrzuć z życia deszcz.
Przyjedż na słoneczne Bielany-
tu świat jest jak malowany.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 229
Maja
04-12-2017 17:14
Dziewczyna wysiadła z pociągu i ruszyła wprost ku schodom. Przemaszerowała spokojnie w kierunku galerii handlowej, zatrzymując się po drodze w popularnym fast foodzie. Kupiła dużą latte, upiła łyk i ruszyła w dalszą drogę. Ruchome drzwi otworzyły się z cichym szumem, witając ją w dżungli z betonu i stali. Nawet nie zastanawiała się nad jazdą tramwajem, szybciej doszłaby na rynek pieszo. Szła więc dalej. Mijała brzydkie, zaniedbane kamienice, które najlepsze lata miały za sobą. W tym mieście szczytem odnowy budynków było powieszenie na nich ogromnych połaci reklam. Skręciła w lewo obok urzędu miasta i znalazła się w innym świecie. Po prawej miała ciekawą konstrukcję, na której zamontowano ławki oraz niewielkie fontanny. Z przodu natomiast stały szeregi drewnianych domków. Dziewczyna weszła pomiędzy budki świątecznego jarmarku. Ledowy renifer ciągnął ledowe sanie, a na obrotowej wieżyczce kręcili się wesoło goście bożonarodzeniowej szopki. Wspaniałe zapachy pierniczków mieszały się z wonią grzanego wina. W oczy uderzał blask bijący od niezliczonej ilości szklanych, ręcznie malowanych bombek. Wszędzie wokół niej byli szczęśliwi ludzie. Stanęła z boku i piła w ciszy kawę, obserwując zmiany, jakie zachodziły w przechodniach. Wchodzili tu bezbarwni, ponurzy jak to miasto ludzie, jednak atmosfera świąt ich odmieniała. Wybierali owoce w czekoladzie, podziwiali ozdoby, robili sobie zdjęcia z Mikołajem. A potem spokojnie wracali do szarych uliczek Katowic. Z uśmiechem na twarzy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 209
Bury
04-12-2017 18:01
Warszawa nie zmieniła się nic a nic. Chociaż nie było mnie tu długie dziesięć lat. Poznaję każdą brudną uliczkę, każdy zaszczany zakamarek, jakbym nigdy nie opuścił tego przeklętego miejsca. Wszystko jest takie jak to zapamiętałem. Na ulicach walają się śmieci, w zaułkach śpią brudni kloszardzi. Szarzy ludzie śpieszą się do pracy i z powrotem, a wszędzie unosi się siwo-czarny smog, wydychany przez Fabryki.
Zostawiam, rzeczy w obskurnym hotelu z dala od centrum i ruszam w miasto. Gdy docieram do baru Ash’a jest już ciemno. Bar jest zamknięty. Drzwi i okna zabite dechami. Przed wejściem stoi koleś w skórzanej kurtce nabijanej ćwiekami, z różowym irokezem na głowie i ćmi papierosa.
- Od dawna zamknięte? – pytam i kiwam głową na bar.
- Będzie ze dwa lata. – Odpowiada Punk, lustrując mnie spojrzeniem. – Chcesz się przyłączyć?
- Do czego?
- Odkąd stary Ash zamknął te budę w środku organizowane są walki.
- Może innym razem. Powiedz mi tylko, co stało się z Ash’em.
- Stary odszedł na emeryturę. Wyjechał za miasto, a bar sprzedał. – Milczę, licząc, ze Punk powie coś jeszcze. – Nowy właściciel kontynuował biznes, ale kiepsko mu szło. Bez Ash’a, to miejsce straciło duszę. Pamiętam jak stary czasami opowiadał legendy o mieście. O jego demonach, cały bar – opowiada z uśmiechem Punk – wtedy milczał, było cicho jak makiem zasiał. Wspaniałe czasy.
- Wiesz gdzie podziewa się Ash?
- Nie, ale znam kogoś, kto może wiedzieć.
- Gdzie go znajdę?
- Na pewno będzie na dzisiejszych walkach.
- Więc przyjdę.
- Wejście od zaplecza, trafisz?
- Trafię.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1537
Johel
04-12-2017 20:14
Dom zległ w dolinie między wzgórzami. Jedno pręży się jak pierś zwieńczona sutkiem kopuły starego kościoła. Od ośmiuset lat w jego kryptach leżą zwłoki naszych bogatych przodków. Drugie wzgórze wieńczy tylko kopiec. Kościoła tam nie postawiliśmy, bez przesady. Stoi niżej, u stóp wzgórza. Nasz dom jest największy w całym mieście. Leży już pół wieku, długi, zwinięty jak tylda, a my posadziliśmy dookoła drzewa, i co kilka lat pokrywamy jego grzbiet smołą i ściany farbami. Okna myjemy kilka razy w roku, sprzątamy, bo z brudu lęgną się bezdomni, którzy nam - prawowitym mieszkańcom jego obszernego ciała - zazdroszczą, i z tej zazdrości sikają po kątach. Lubimy słuchać przez papier i gips jego skóry jak oglądamy telewizję, stękamy w łóżkach i wyjemy odkurzaczami w rytuale dbania o jego dobrostan. Napisaliśmy nawet artykuł do lokalnej gazety gdy obchodziliśmy jego 50-te urodziny.
Dobrze nam tu, choć niedaleko granica. Po tamtej stronie też są takie miasta i domy, ale latem ciągnie stamtąd swąd spalenizny. Tamtejsi mówią, że to ziemia się pali. Boimy się, żeby nie zarazili naszej ziemi tym ogniem skrywanym w oczach, ale oni tam mają torf i czarnoziem, a tutaj ziemia biała jak mleko, bo to opoka, i w niej pokładamy ufność swoją. Może nas kiedyś odwiedzisz: przyjedziesz pewnie od zachodniej strony, ktoś pokaże ci stary kościół i lochy, które dawno temu wydrążyliśmy w naszej kredzie. Posłuchasz legend, potem odjedziesz i zapomnisz, bo tak właśnie robią przybysze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2
Mateusz
05-12-2017 08:43
Kraków wyglądał paskudnie. Pocztówkowy widok na Wisłę, Kościół na Skałce i Wawel prezentował się tak żałośnie, że nie był wart nawet złotówki na kartkę. Brudny śnieg topniał na chodnikach, połowa latarni na bulwarach miała awarię lub spalone żarówki. Ale to smog przeważał sprawę. Powietrze było gęste i brudne jak smoła. Ciężko było dojrzeć, co jest po drugiej stronie rzeki. Nawet tak dobrze ulokowany i oświetlony zamek ledwo majaczył na horyzoncie. Nawet szalonych biegaczy w maskach przeciwpyłowych można było policzyć na palcach jednej ręki. Edycie to jednak odpowiadało. Potrzebowała tej chwili samotności i wysiłku fizycznego. Dobiegnie na Kopiec, wróci, weźmie szybki prysznic i poczuje się jak nowo narodzona. Zdążyli z wystawą na ostatni moment. Zaraz przed wernisażem okazało się, że na liście gości brakuje kluczowych osób, a butelek czerwonego wina jest za mało. Premiera ekspozycji tylko cudem wyszła całkiem nieźle, jednak sama wystawa została raczej letnio przyjęta. Do tego ta impreza. „After-party”! Dziewczyna przewróciła oczami, oddychając głośno. Dlaczego w ogóle tam poszła? Banda kretynów udająca bohemę. Wypadła stamtąd bez słowa pożegnania i wyjaśnienia. Zachowała się dziecinnie i było jej wstyd. Ale czemu nie mogli dać jej spokoju? Edyta wiedziała, że związki to pasma nieszczęść i nieporozumień. Dopiero zaczynała swą artystyczną karierę, a efekty jej prac już były doceniane - zarówno przez profesjonalistów jak i amatorów. Uważała, że zawdzięcza to właśnie sobie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 383
Mystery
05-12-2017 11:50
Długo szukałam swojego miejsca na ziemi.
Odwiedziłam różne miejsca, jednak wciąż w głębi duszy tęskniłam za tym jednym miastem , w którym się urodziłam.
Teraz przechadzam się tymi znanymi uliczkami, aż w końcu kieruję się do pięknego Kościoła, w którym zawsze odnajduję spokój.
Gniezno - to moje miasto i moja duma. To tutaj w końcu powróciłam, żeby zostać już na zawsze.
Park,Katedra,Muzeum - wszystko to, co kocham.
To tutaj ludzie zawsze są mili, turyści z zachwytem przemierzają ulice Pierwszej Stolicy Polski, a świat wydaje się piękniejszy z dnia na dzień.

Odnalazłam swoje miejsce na ziemi:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
05-12-2017 23:03
Olsztyn nie był dla niej tajemnicą. Bywała już tu, ale jakby w innym życiu. Od tamtej pory wydarzyło się wiele albo może w ogóle się nic nie wydarzyło - zależy jak na to spojrzeć. A cóż miasto? przywitało ją deszczem, ale pozwoliło się pokręcić na ulicach, ale nie tylko, bo była też w murach i widziała wnętrza. Nie piła alkoholu, ale czuła się odurzona miastem - jego klimatem, zapachem, kolorami. Wszystko było jakby takie samo, a przecież czas nie stał w miejscu. I jednego była pewna - nie zawiodła się.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 84
Brzoza
06-12-2017 15:25
Ambroży znał Kielce od podszewki. Gdyby ktoś zadał mu pytanie, czy to prawda, że na kieleckim dworcu niemiłosiernie wieje, Ambroży od razu by to potwierdził. Tylko kto chciałby rozmawiać z bezdomnym? Był niewidzialny dla mieszkańców, którzy zajęci swoimi codziennymi sprawami mijali go na ulicy. Czasem, gdy przechodził przez Sienkiewicza krzywili się na jego widok, tak jakby swoim lichym ubraniem i nieogoloną gębą nie pasował do modnych kawiarni, odnowionych kamieniczek i pomników położonych przy reprezentacyjnym deptaku. W czasie 60 lat swojego życia Ambroży zdążył jednak poznać ciemne strony grodu nad Silnicą. Kiedyś budował to niewdzięczne miasto. Jako architekt wiedział, że budynki są kośćmi, drogi żyłami, a ludzie żywą tkanką. I w chwili upadku, właśnie ta żywa tkanka odrzuciła Ambrożego. Ujrzał wtedy prawdziwe twarze ludzi, które niczym fasady kamienic tylko z zewnątrz były piękne, w środku zaś kryły ciemne, brudne bramy. Jednak pomimo wszystkich cierpień jakich tu doznał, poniżenia, braku pracy i swojego kąta nie potrafił porzucić Kielc. To miasto tkwiło w nim niczym kolec boleśnie raniący bok. Było brudem za jego paznokciami. Było kurzem na jego butach. Było łzami, które spływały do Silnicy. Tym co trzymało Ambrożego w Kielcach były wspomnienia i mały grób położony na Cmentarzu Starym.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 43
Gosiaczek
07-12-2017 09:21
Kraków nocą jak zawsze tętni życiem. Tego dnia Ula z Dorotą też postanowiły wyruszyć w miasto! Gdzie jak nie właśnie na romantycznym i klimatycznym rynku w Krakowie najlepiej spaceruje się o zmierzchu.
Dziewczyny wybrały się na kolacje do ulubionej knajpki na rynku, a po kolacji zaplanowały trochę potańczyć.
Zjadły w miłej atmosferze, w pięknej klimatycznej restauracji, ale do klubu już nie dotarły.
Kiedy jadły deser i piły pyszne winko podeszli Tomek i Adrian pytając czy mogliby się dosiąść.
Dziewczyny nie miały nic przeciwko, bo przecież właśnie taki był na dzisiejszy wieczór poderwać facetów. Dorota załamana po rozstaniu z Damianem potrzebowała się trochę od tego wszystkiego oderwać i zabawić.
Chłopcy byli przystojni i bardzo sympatyczni, a rozmowa zdecydowanie przyjemna.
Po kilku godzinach siedzenia i wypicia całej butelki wina wszyscy wspólnie postanowili, że pójdą potańczyć.
Zebrali się do klubu nieopodal i razem bawili się do późnych godzin nocnych. Tak właśnie na Krakowskim rynku rozpoczęła się niewinna przygoda, która zaowocowała wielką miłością i to podwójną!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd