Diabeł 
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki, ostatnio widziana 18 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-16 01:33:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

SZACHOWNICA KRZYWD

Nakładem Wydawnictwa Agora ukazała się powieść Macieja Siembiedy „Gambit”. To książka, wokół której po prostu musi zrobić się głośno. Nietypowi bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji, a to wszystko w oparciu o prawdziwą historię.

Wanda Kuryło jest młodą, ambitną kobietą i świetnym strzelcem. Gdy wybucha wojna jest pewna, że jej miejsce jest tam, gdzie toczy się walka z...
SZACHOWNICA KRZYWD

Nakładem Wydawnictwa Agora ukazała się powieść Macieja Siembiedy „Gambit”. To książka, wokół której po prostu musi zrobić się głośno. Nietypowi bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji, a to wszystko w oparciu o prawdziwą historię.

Wanda Kuryło jest młodą, ambitną kobietą i świetnym strzelcem. Gdy wybucha wojna jest pewna, że jej miejsce jest tam, gdzie toczy się walka z wrogiem. Wstępuje do podziemia Armii Krajowej. Działając w konspiracji daje się poznać jako odważna i niezależna bojowniczka. Niestety, dochodzi do dekonspiracji. Ktoś zdradził i życie Wandy znalazło się w niebezpieczeństwie. Udaje jej się zbiec z niemieckiego aresztu i podjąć podziemną działalność w innej części kraju. Zakochuje się w żołnierzu o pseudonimie „Ryś”. Młodzi natchnieni są swoją miłością, ale realia wojny są okrutne. Rozdzieleni i nieznający swoich losów po wojnie rozpoczynają inne życie. Wanda podejmuje współpracę najpierw z angielskim, a później amerykańskim wywiadem. Życie kobiety szpiega toczy się wokół ściśle określonych reguł. Mijają lata. Czy Wandzie uda się kiedyś poznać prawdę o ukochanym z czasów wojny „Rysiu”? Czy legendarne złoże ropy na Podkarpaciu, które przez kolejne dziesięciolecia pozostaje w sferze zainteresowań wywiadów kilku państw naprawdę istnieje?

Gambit to ruch szachowy polegający na poświęceniu piona lub figury w celu zyskania przewagi w dalszej części gry. Wanda Kuryło i jej zaprezentowana na przestrzeni kilku dekad historia to przykład ciągłych poświęceń. Młoda kobieta, której wojna odebrała najlepsze lata życia, odebrała bliskich, odebrała miłość. Dziewczyna, która nigdy się nie poddała i uparcie walczyła o swoją niezależność. Wanda, jedyna osoba na kartach powieśći Macieja Siembiedy, która jest postacią fikcyjną. Mimo iż wydarzenia, które śledzimy w książce wydają się sensacyjne, a czasem wręcz nierealne, wszystkie one miały miejsce naprawdę. Ta historia to poruszający i jakże zaskakujący przykład tego, że najlepsze scenariusze tworzy samo życie.

Realia wojny i epoki socjalizmu, która po niej nastała, nakreślone są na łamach tej powieści tak żywo i barwnie, że po prostu wtapiamy się w ten obraz śledząc perypetie bohaterów. Bezwględna walka o przetrwanie. Walka, która nosi wiele imion. Bohaterowie i zdrajcy, mnogość ldzkich istnień rzuconych na pastwę historycznych zawirowań. Czytelnik zostaje porwany przez wartką i porywającą opowieść o tym jak niezmiernie trudno jest pozostać prawdziwym człowiekiem w czasach niepokojów i prześladowań.

Przygodowo-sensacyjna powieść, która zawiera mnóstwo rzetelnie wykonanej pracy reportersko-kronikarskiej. Maciejowi Siembiedzie udało się bardzo sprawnie wtłoczyć tę historię w ramy thrillera szpiegowskiego. Książkę czyta się z wypiekami na twarzy. Poszczególne sceny migają nam przed oczami niczym klatki filmu. Nie zabraknie zaskoczenia, nieoczekiwanych zwrotów akcji i emocji. Wiele wątków, które stopniowo układają się w całość niczym puzzle. Pozornie nieistotne, porozrzucane, w miarę, gdy zagłębiamy się w tę opowieść nabierają znaczenia. Te wszystkie zabiegi sprawiają, że lektura „Gambitu”, mimo że toczy się w tak skomplikowanych czasach i relacjonuje wiele przerażających zdarzeń, jest po prostu przyjemnością. To jak układanie wieży z klocków. Kiedy staje przed nami efekt końcowy i wszystkie elementy idealnie pasują czujemy się spełnieni. Ja poczułam się spełniona po przeczytaniu tej książki. Mocnej, żywej, pełnej napięcia, która całkowiecie mnie porwała.

Ta książka zawiera wszystko to, co może zapewnić czytelnikowi literackiej frajdy : jest tu i miłość i przygoda i poszukiwanie skarbu. Trudne historycznie dzieje i róznorakie postawy ludzkie. Wiele interesujących ciekawostek i wojny światowych wywiadów. Mieszanka wybuchowa, która dostarczy zarówno mocnych wrażen jak i podrzuci tematy to refleksji. Dobrze, solidnie napisana i przede wszystkim porażająca ilekroć przypomnimi sobie, że to wszystko rzeczywiście miało miejsce.

Bardzo ważną cechą jest styl narracji autora, który jest rzeczowy i obiektywny. Podoba mi się to, ponieważ dzięki temu powieść nabiera specyficznego, chłodnego klimatu. Mimo tego, że historia toczy się z perspektywy róznych czasach i postaci pozostaje spójna i zrozumiała. Tę książkę czyta się po prostu rewelacyjnie. Jest szybko, przejmująco i tajemniczo. „Gambit” to idealna propozycja dla czytelników lubiących mocną i rzetelną literaturę, którzy nie zaspokoją się byle opowiastką i poszukują książek, które wśród napływu rynkowych nowości stanowią literacki Wersal. To zdecydowanie jedna z najlepszych książek jakie miałam okazję czytać. Obrazy, które nakreślił Siembieda na długo jeszcze po odłozeniu lektury stały przed moim oczami. Szybka akcja, umiejętne kierowanie osią narracji i postaci, które są realistyczne i świetnie nakreślone to głowne zalety tej powieści. Myślę, że w „Gambicie” każdy znajdzie coś dla siebie.

Postać Wandy, jak wspomniałam wcześniej, jedynej fikcyjnej osoby w tej książce, jest idealnym spoiwem tej opowieści. Na przestrzeni dekad, gdy świat dookoła kreują kolejne totalitaryzmy, Wanda zdaje mi się być jedyną prawdziwą wojowniczką. Osobą, która nigdy nie porzuciła swej misji i która mimo wielu przeciwności losu pozostaje wierna swoim ideałom. Jednocześnie nie jest to jakaś przejaskrawiona bokaterka. Bardzo zgrabnie wykreowana i dająca się polubić postać. W jej męstwie i harcie ducha jest coś budującego. W świecie, który zabija nadzieję, Wanda pozostaje gwiazdą na ciemniejącym niebie. Ogromny plus za tę postać.

Jeżeli lubicie niejednoznaczne, pełne pasji i sensacji historie, które pobudzają i dają wspaniały zastrzyk literackiej adrenaliny, to „Gambit” jest dla Was świetną propozycją. Ja w trakcie tej lektury byłam całkowicie zanurzona w świecie, który Maciej Siembieda tak wspaniale przełożył na język literackiej fikcji. Diabelska ocena to 5. Diabeł poleca.
Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

pokaż więcej

 
2019-05-12 17:09:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

A NA IMIĘ MI KOBIETA

W 2018 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro ukazała się powieść Katarzyny Janus „Mam na imię Walentyna”. Świeżo po lekturze podzielę się z Wami swoimi wrażeniami, a mam ich co niemiara.

Walentyna to młoda lekarka. Na kongresie medycznym poznaje tajemniczego i zniewalającego powabem Borysa. Wybucha między nimi płomienny romans. Jednak czy nieskazitelny...
A NA IMIĘ MI KOBIETA

W 2018 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro ukazała się powieść Katarzyny Janus „Mam na imię Walentyna”. Świeżo po lekturze podzielę się z Wami swoimi wrażeniami, a mam ich co niemiara.

Walentyna to młoda lekarka. Na kongresie medycznym poznaje tajemniczego i zniewalającego powabem Borysa. Wybucha między nimi płomienny romans. Jednak czy nieskazitelny kochanek to mężczyzna jej życia? W swoim zauroczeniu dziewczyna nie dostrzega niesmiałego Marcina, który od dawna darzy ją uczuciem. Kiedy okaże się, że kobieta poważnie choruje jej życie wywraca się do góry nogami. Od dawna wszak wiadomo, że to w nieszczęściu poznajemy kto jest naszym prawdziwym przyjacielem i na kogo możemy liczyć, gdy jesteśmy zupełnie bezbronni. Czy potrzebna będzie tragedia, by Walentyna zrozumiała, co tak naprawdę jest dla niej ważne?

Od euforii po smutek, od zauroczenia do zniechęcenia, od zaufania do miłości. Życie Walentyny nie biegnie utartymi ścieżkami. Chwile szczęścia i spełnienia przeplatają się z tragicznymi wydarzeniami, a kobieta stara się we wszystkim, co ją dotyka odnaleźć spokój. Chce być po prostu szczęśliwa. Żyć wśród przyjaciół, cieszyć się miłością, chłonąć każdy dzień. Życie jednak okrutnie ją doświadcza. Ilekroć wydaje się, że jej losy zaczynają się klarować, okrutna rzeczywistość odbiera jej wszystko. Małe skrawki radości mieszają się z traumatycznymi doświadczeniami. Czy poradzi sobie z przeszkodami, które życie wciąż stawia na jej drodze? Przecież dziewczyna o tak nietuzinkowym imieniu musi być niebanalna.


Bohaterka, która jest niczym barwny ptak : pełna sprzeczności, czasem naiwna, ale twarda, gdy wydziera życiu swoje prawo do szczęścia. Kobieta, którą niezmiernie trudno jest scharakteryzować, a dzięki temu jest tak naturalna i prawdziwa. Walentyna to nie jest sztampowa postać, to kobieta z krwi i kości. Czasami się waha, miotają nią wątpliwości i bywa, że pełna jest sprzecznych uczuć. Jest taka jak ty i taka jak ja. Przyjdzie jej przejść wiele trudnych dróg, zapukć do wielu nieodpowiednich drzwi i wielokrotnie się zagubić. Jej życie nie jest słodko-gorzkie. Bywa i cierpkie i słone. Ta powieść i ta bohaterka posiadają liczną paletę barw. To stanowi o niezwykłej oryginalności tej opowieści jakże odmiennej od setek takich w których główna postać kobieca to po prostu nieopierzona idiotka. Walentyna i jej problemy, słabostki i wybory, których przyjdzie jej dokonać to przede wszystkim sugestywna i mądra historia, która naprawdę może skraść czytelnicze serce.

Przepiękne obrazy Włoch, które zdają się eksplodować kolorami, zachwycają swoim urokiem. Nietypowe perypetie Walentyny w połączeniu z pięknymi opisami włoskich krajobrazów tworzą pełną czaru historię. Taka zwyczajna, a jednocześnie zupełnie oryginalna powieść, która wydaje mi się być rolls royce'm na rynku książek obyczajowych. Napisana pięknym językiem z ogromną dbałością o każde słowo, dopieszczona i wielowątkowa. Taka, która zapada w pamięć i bez wątpienia wyróżnia się wśród literatury tak zwanej kobiecej. Inteligentna, zabawna i pełna uroku Walentyna nie da się nie polubić. Śledząc jej, często bardzo dramatyczne losy, kibicujemy by jej się udało, by odnalazła swoje szczęście. Jednak autorka okrutnie ją doświadcza. Jestem pewna, że jeśli przeczytacie pierwsze strony tej książki nie odłożycie jej aż do chwili, gdy poznać finał tej emocjonującej historii. Gwarantuję, że emocji naprawdę tu nie brakuje. Są mężczyźni i dobrzy i tacy od których lepiej trzymać się z daleka, choć niestrudzenie przyciągają swym magnetyzmem. Nie zabraknie i szalonej, ale ogromnie uroczej przyjaciółki. Będzie gorycz i spora dawka szaleństwa. Pierwszy raz udało mi się trafić na tak udaną powieść obyczajową, gdzie nie jestem w stanie wskazać żadnego jej słabego punktu. Tę opowieść po prostu chłonie się wszystkimi porami skóry, tu czuć toskańskie słońce i chłód wrocławskiej zimy. Radość i ból. Mnóstwo uczuć, które są idealnie wręcz wyważone. Katarzyna Janus stworzył nie dość, że ogromnie interesującą i wciągającą książkę, to także pełną zadumy. Myślę, że po lekturze „Mam na imię Walentyna” wielu czytelników przemyśli swoje własne historie.

Chwilami zabawna, czasem bardzo smutna, a przez cały ten czas przede wszystkim życiowa i prawdziwa opowieść o oryginalnej dziewczynie, która stara się kroczyć przez życie z uśmiechem i czuć się bezpiecznie. Tak, wydawałoby się, że niewielkie oczekiwania, ale przecież sami wiemy jak często życie nie układa się tak, jak tego oczekujemy. Każdego dnia staczamy nasze małe walki po to, by kiedyś móc uśmiechnąć się do siebie i poczuć satysfakcję. Jeżeli zaś poszukujecie czytelniczej satysfakcji to niewątpliwie „Mam na imię Walentyna” okaże się idealnym wyborem. Myślę, że do tej książki jeszcze kiedyś powrócę, by po raz kolejny poczuć te emocje, które towarzyszyły mi, gdy wędrowałam wraz z Walentyną jej krętą drogą. Rewelacyjna powieść, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Diabelska ocena to 6. Diabeł zdecydowanie poleca.

pokaż więcej

 
2019-05-11 17:00:54
Wypowiedziała się w dyskusji: Zadaj pytanie Katarzynie Berenice Miszczuk

Gdyby mogła Pani napisać tylko jedną ksiązkę, to która by to była?

więcej...
 
2019-05-11 14:32:54

Mój wymarzony pokaz mody to rockowe show w stylu lat osiemdziesiątych. Zaprosiłabym jakiegoś gwiazdora, który wtedy urokiem ubioru swego oszałamiał. Myślę, że Vince Neil z Motley Crue byłby idealnym kandydatem. Tak więć na wybiegu królują : skóry, obcisłe spodnie, nabijane ćwiekami kurtki i kolorowe koszulki. Makijaż jako punkt obowiązkowy. Im jaskrawszy tym lepszy. I burze tapirowanych... Mój wymarzony pokaz mody to rockowe show w stylu lat osiemdziesiątych. Zaprosiłabym jakiegoś gwiazdora, który wtedy urokiem ubioru swego oszałamiał. Myślę, że Vince Neil z Motley Crue byłby idealnym kandydatem. Tak więć na wybiegu królują : skóry, obcisłe spodnie, nabijane ćwiekami kurtki i kolorowe koszulki. Makijaż jako punkt obowiązkowy. Im jaskrawszy tym lepszy. I burze tapirowanych włosów. Podróż w czasie dla jednych, lekcja modowej historii dla innych. Ja czułabym się tam jak ryba w wodzie

pokaż więcej

więcej...
 
2019-04-26 01:59:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

W CIENIU BOGÓW

Kolejne wznowienie książki, która niebawem skończy sto lat. Tym razem w zupełnie innej odsłonie. Wydawnictwo MG wydało „Da Vinci. Zmartwychwstanie bogów” w twardej oprawie i pięknej szacie graficznej. Musiało upłynąć wiele dekad, by książka Dimitrija Mereżkowskiego doczekała się należytej odsłony.

Biografia, która nie mieści się w ramach biografii. Mereżkowski snuje opowieść o...
W CIENIU BOGÓW

Kolejne wznowienie książki, która niebawem skończy sto lat. Tym razem w zupełnie innej odsłonie. Wydawnictwo MG wydało „Da Vinci. Zmartwychwstanie bogów” w twardej oprawie i pięknej szacie graficznej. Musiało upłynąć wiele dekad, by książka Dimitrija Mereżkowskiego doczekała się należytej odsłony.

Biografia, która nie mieści się w ramach biografii. Mereżkowski snuje opowieść o smutnej epoce, a jej bohaterem uczynił Leonarda. Poznajemy artystę, gdy jest już dobrze po czterdziestce. Widziany oczami swoich uczniów jawi się jako niepospolity myśliciel. Człowiek, który w czasach, w jakich przyszło mu żyć był więźniem własnego umysłu. Nietuzinkowy, odporny na zabobony i religię, w oczach współczesnych mu ludzi uchodził za dziwaka. W czasach, gdy płonęły stosy, nie było miejsca dla myślicieli.

Leonardo Da Vinci dla niektórych pozostanie na zawsze przede wszystkim malarzem. Sztukę ukochał, ale był także matematykiem, wynalazcą, mechanikiem. Fascynował go świat przyrody. Wierzył, że wszystko do czego dąży człowiek, natura już wymyśliła, wystarczy bacznie ją obserwować. Wyobcowany, a jednocześnie pewny siebie, w czasach mu współczesnych nie znajdował zrozumienia. Szykanowany, wytykany palcami, naraził się wielu ludziom. Zawsze szedł pod prąd i wierzył w potęgę rozumu. Jaki był naprawdę?

Samouk. Człowiek o nieporównywalnym wręcz umyśle. Samotnik, który wielbił piękno. Można długo wymieniać. Obraz Leonarda, który nasuwa się po lekturze książki Mereżkowskiego. Rzeczą, która uderza jest to, że pisarz bez wątpienia zaintrygowany był jego osobą i otoczył go swoistym kultem, przez co przedstawienie artysty jest dość jednoznaczne. Mereżkowski starał się ukazać człowieka wybitnego, ale i cierpiącego. Wydrwiwany przez wspólczesnych Leonardo szukał ucieczki w sztuce i samotności. „Da Vinci. Zmartwychwstanie bogów” to nie jest typowa, sucha biografia, która ukazuje losy jednostki od narodzin do śmierci. Nie ma tu dat, listów, relacji innych. To napisana z dużym zaangażowaniem i pasją opowieść o mrocznej i fascynującej epoce i o jej dziecku, które wybitnie do owej epoki nie przystawało. Może wydawać się stronnicza, ponieważ łatwo jest wyczuć, że autor fascynował się Da Vincim. Myślę jednak, że jest to portret, który można zaakceptować, a styl i język jakim napisana jest książka są przystępne i mimo, iż to tak dawna lektura to naprawdę można w niej zatonąć. Mereżkowski nakreślił przekonujący obraz codziennego życia w sredniowieczu ukazując zarówno zacofanie mentalne jak i geniusz pojedynczych jednostek.

Świat nie zmienia się aż tak bardzo jak może się wydawać. Osoba o takiej wrażliwości jak Da Vinci nawet obecnie miałaby problem z funkcjonowaniem w technokratycznym i samolubnym społeczeństwie. Wrażliwy, empatyczny, ciągle poszukujący nowych rozwiązań – Leonardo był człowiekiem, który nie tylko wyprzedzał swoją epokę, ale i kilka kolejnych. Wciąż tworzył nowe plany, a w jego głowie rodziło się milion myśli. Był skazany na samotność i niezrozumienie. Dziś uznawany za geniusza, a w swoich czasach postrzegany jako ekscentryk, bezbożnik i oszust. Więzień własnego rozumu.

Niebanalna jest to książka. Biografia stworzona z pasją. Nie jest kroniką, a jednocześnie pozostaje wierna duchowi epoki. Czyta się tę książkę jak fabularną opowieść o nietypowym człowieku. Gdzieś z tyłu głowy pęta się jednak myśl, że przecież był to człowiek z krwi i kości, którego dzieła towarzyszą nam do dziś . I także dzisiaj wzbudza kontrowersje, choć przez całe swe życie pozostawał cichym i skromnym człowiekiem. Leonardo Da Vinci to jednostka nie pasująca do żadnego iejsca i czasu. Taka jest też książka Mereżowskiego. Unikatowa i jedyna w swoim rodzaju. Wybierz się w tę podróż jeśli chcesz wiedzieć jak pachniały pomarańcze w czasach Leonarda. Świetna książka, która zachowuje świeżość mimo upływu lat. Pięknie wznowiona zdaje się być hołdem dla dwóch niezmierzalnych osobowości- Leonarda Da Vinci i Dimitrija Miereżkowskiego. Diabelska ocena to 5. Polecam każdemu, kto lubi nietypowo opowiedziane życiorysy i chciałby poznać inną stronę mistrza. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-04-23 11:42:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

ŻYCIE WŚRÓD KŁAMSTW

Bardzo ciekawą pozycją od wydawnictwa YA! Jest powieść „Prawda o kłamstwach” Tracy Darnton.

Nastoletnia Jess Wilson cierpi na bardzo rzadką i niezwykłą przypadłość – pamięta każdy, choćby najmniejszy szczegół swojego życia. Wszystko zaczęło się, gdy dziewczyna miała jedenaście lat. Jej niezwykła pamięć zainteresowała profesor Coleman, która poddawała ją badaniom w swoim...
ŻYCIE WŚRÓD KŁAMSTW

Bardzo ciekawą pozycją od wydawnictwa YA! Jest powieść „Prawda o kłamstwach” Tracy Darnton.

Nastoletnia Jess Wilson cierpi na bardzo rzadką i niezwykłą przypadłość – pamięta każdy, choćby najmniejszy szczegół swojego życia. Wszystko zaczęło się, gdy dziewczyna miała jedenaście lat. Jej niezwykła pamięć zainteresowała profesor Coleman, która poddawała ją badaniom w swoim Programie. Teraz Jess próbuje żyć jak jej rówieśnicy. Jednak cień Programu i okrutnych badań jakim była poddawana wciąż nad nią wisi. Tajemnicza śmierć matki i wspomnienia, które utrudniają jej normalne życie to codzienna zmora dziewczyny. Czy w natłoku kłamstw jakie ją otaczają uda jej się poskładać okruchy prawdy?

Czy można sobie wyobrazić życie, gdy Twój mózg gromadzi wszystkie, najdrobniejsze wspomnienia? Wydaje się, że taka pamięć ma szereg zalet. Może także stać się przekleństwem. Jess pamięta każdą przykrość jaka ją spotkała, a wydarzenia z przeszłości wciąż do niej powracają. Nie potrafi tak jak jej rówieśnicy żyć teraźniejszymi problemami i zastanawiać się jaką sukienkę założyć na najbliższą imprezę. Jess żyje z piętnem. Czy zdoła odnależć siebie i zacząć normalnie żyć?

Bardzo oryginalny pomysł na fabułę i bardzo ciekawie zrealizowany. Udział w tajemniczym Programie, nieetyczne badania, chyba mało która nastolatka dźwigać musi taki bagaż. Dodatkowo życie Jess wciąż jest zagrożone. A ona chciałaby jedynie wieść życie typowej nastolatki. Spotykać się z przyjaciółmi, mieć chłopaka, uczyć się. Jednak przesżłość wciąż depcze jej po piętach. Czy zdoła wyrwać się z zaklętego kręgu kłamstw, niedomówień i intryg? Podoba mi się konstrukcja tej książki. Mimo, że to powieść młodzieżowa, to napisana jest dojrzale i mądrze. Zawiera elementy thrillera, obyczjówki i komedii. Bardzo zgrabnie jest to splecione. Czyta się przyjemnie, a sam pomysł jest tak intrygujący, że trudno oderwać się od tej historii nie poznając jej zakończenia.

Jess Wilson to typowa tragiczna bohaterka, która na swych barkach niesie o wiele więcej niż unieść może. Młoda kobieta, która zbyt szybko musiała dojrzeć. Ze względu na przekleństwo swej nadnaturalnej pamięci ie jest w stanie wieść normalnego, beztroskiego życia. Czuje się gorsza,wyobcowana, trudno jej odnaleźć się w towarzystwie innych nastolatków. Tę tragedię osładza uczucie, które połączy Jess i pewnego sympatycznego rudzielca. Jest więc trochę gorzko i trochę słodko.

Codzienność w cieniu przeszłości. Traumy, które wciąż powracają. Jess żyje w matni, z której w żaden sposób nie potrafi się wyrwać. Miota się między tym, co było, a tym co trwa. Nie potrafi myśleć o przyszłości, ponieważ przeszłość definiuje całe jej życie. Jak poradzi sobie ze swoimi mrocznymi przeżyciami? Czy będzie potrafiła stawić czoła wspomnieniom, które potafią zabijać? Polecam sięgnięcie po tę książkę. Daje sporo do myślenia, a jednocześnie jest napisana żywo i ze swadą. Niezmiernie miło się ją czyta.

Przyjemna lektura nie tylko dla młodzieży. Interesująco przedstawia szerego złożonych problemów i napisana jest z werwą godną thrillera. Zdecydowanym minusem książki jest jej zakończenie, które niezupełnie się autorce udało i można chwilami odnieść wrażenie, że po prostu nie miała na nie dobrego pomysłu. Diabelska ocena 4. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-04-22 16:42:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

GÓRALSKA KREW

W poszukiwaniu ciekawego kryminału sięgnęłam po nową pozycję wydawnictwa Muza, napisaną przez Mariusza Koperskiego „Giełdę milionerów” i ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.

Do Zakopanego przyjeżdża polskie małżeństwo, które w amerykańskiej loterii wygrało zawrotną sumę dwóch miliardów złotych. Małżonkowie zakładają fundację, która okazuje się solą w oku miejscowych...
GÓRALSKA KREW

W poszukiwaniu ciekawego kryminału sięgnęłam po nową pozycję wydawnictwa Muza, napisaną przez Mariusza Koperskiego „Giełdę milionerów” i ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.

Do Zakopanego przyjeżdża polskie małżeństwo, które w amerykańskiej loterii wygrało zawrotną sumę dwóch miliardów złotych. Małżonkowie zakładają fundację, która okazuje się solą w oku miejscowych notabli i biznesmenów. Kilka miesięcy po ich przyjeździe, w siedzibie fundacji znalezione zostają zwłoki mężczyzny. Zamordowany to niejaki Jan Lewcun, obywatel cieszący się powszechnym szacunkiem i wielce dla miasta zasłużony. Zbrodnia dokonana z zimną krwią, niczym wyrok, zostaje uwieczniona na filmie. Śledztwo rozpoczynają komendant Sławomir Derebas, nadinspektor Hermann oraz rodowity góral komisarz Karpiel. Otrzymują wiadomość od tajemniczego człowieka o pseudonimie Sprzątacz. Kim jest nieznany nadawca wiadomości? Czy to morderca rozpoczął chorą grę z policjantami? W toku prowadzonego śledztwa na jaw wychodzą brudne sekrety z przeszłości. Czy krzywdy sprzed lat zostaną odkupione?

Trzech nietuzinkowych policjantów, specyficzna góralska mentalność, biznesowe rozgrywki i przekleństwo ludzkiej pamięci - te elementy najlepiej definiują oś tej powieści. Znajdujemy tu zarówno interesujących, niekoniecznie kryształowych bohaterów jak i wstrząsające tajemnice z przeszłości, a wszystko to w Zakopanem, mieście, które dla jednych pozostaje najpiękniejszym miejscem w kraju, a dla innych stanowi symbol tandety i zatłoczenia. W cieniu potężnych gór rozgrywają się ciche ludzkie dramaty. Czasem zaś wychodzą na światło dzienne. Niespieszna akcja, rzetelnie nakreślone działania śledczych i cały wachlarz interesujących portretów psychologicznych są mocnymi stronami „Giełdy milionerów”. Mariusz Koperski prowadzi akcję bardzo rzeczowo, bez zbędnych udziwnień czy ozdobników. Podoba mi się ta prostota, która sprawia, że książka jest przekonująca i czyta się ją z dużym zainteresowaniem.

Derebas i Hermann to gliniarze, którzy wydawać by się mogło, że najlepsze lata mają już za sobą, a ich kariery upadają. Młody, ambitny, choć nieco porywczy, Karpiel jest rozdarty między rodzinnym Zakopanem, a Warszawą, gdzie mieszka z narzeczoną. Jego rozterki autor przedstawił bardzo realistycznie i świetnie komponują się z fabułą powieści. Mnie się ta trójka bardzo podoba. To nie są wyidealizowani policjanci, ani wykreowani na modłę skandynawską, degeneraci z problemem alkoholowym. Te postaci są żywe i naturalne. Nie rażą irracjonalnymi zachowaniami, a prowadzone przez nie dialogi są zwięzłe i rzeczowe.

Cała misterna konstrukcja tej powieści to stopniowe odkrywanie kolejnych warstw, które tworzą spiralę tajemnic. Powoli, bez pośpiechu, zagłębiamy się w coraz mroczniejszą przeszłość. Stopniowo odkrywamy kolejne karty, które układają się w konkretny i przekonujący obraz. Zakończenie jest sporym zaskoczeniem, ale jest niezmiernie udane i nie przejaskrawione. Wszystkie, pozornie rozsypane, wątki łączą się w logiczną całość. Dawne krzywdy, zemsta i ogromne pieniądze, czyli wszystko to, co stanowić może motor napędowy ludzkości, autor ukazuje w ciekawy sposób. Tak sprawnie prowadzi narrację, że książkę czyta się po prostu z zapartym tchem i nawet przez krótką chwilę nie sprawia wrażenia wydumanej czy nielogicznej. Z pozoru prosta historia, która obnaża złożone mechanizmy ludzkiego umysłu i ukazuje społeczne przyzwolenie na zło, które skryte w czterech ścianach domu bardzo często traktowane jest jako norma. Zdarza się jednak, że czara krzywd się przepełnia. Wtedy dojść może do zbrodni. Motywy, którymi kierują się bohaterowie Koperskiego wydają mi się ludzkie i prawdziwe. Pisarz opowiada naturalnym, konkretnym językiem, a to w połączeniu z interesującymi postaciami i ciekawą fabułą, sprawia, że „Giełda milionerów” to wyśmienity kryminał. Nieco w starym, klasycznym stylu, bez owijania w bawełnę, rzeczowo i pasjonująco. Ta historia naprawdę wciąga.

Mnie ta opowieść porwała i zapewniła mi wiele emocjonujących chwil. Tropiłam zagadkę zakopiańskiego mordercy z przejęciem i dużym zainteresowaniem. Mariusz Koperski napisał rewelacyjny kryminał w takim stylu jaki lubię. Mroczny w swych zagadkach i barwny w palecie uczuć jaką ukazuje. Rzetelnie skonstruowany, pełen zaskakujących zwrotów akcji, inteligentny i doskonale rozplanowany. Świeży i jędrny, nie nudzi nawet przez chwilę. Idealna propozycja dla wszystkich miłośników gatunku, a także dla osób, które dopiero chcą rozpocząć swą kryminalną przygodę i szukają powieści, która nie będzie nazbyt epatowała przemocą i wynaturzeniem, za to pozwoli oddać się przyjemności śledzenia kryminalnej zagadki.

Diabelska ocena to 5. Diabeł gorąco poleca

pokaż więcej

 
2019-04-19 06:29:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

JESTEM TOBĄ, TY JESTEŚ MNĄ

Jedną z najnowszych propozycji Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro jest powieść debiutującej autorki Karoliny Buczak „Przysięgam ci miłość”.

Klara jest młodą, ambitną kobietą. Poświęca swój czas na pracę w redakcji gazety i w fundacji pomagającej chorym na raka dzieciom. Wybrała studia w Krakowie chcąc oderwać się od rodziny i toksycznej matki. Pewnego dnia jej...
JESTEM TOBĄ, TY JESTEŚ MNĄ

Jedną z najnowszych propozycji Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro jest powieść debiutującej autorki Karoliny Buczak „Przysięgam ci miłość”.

Klara jest młodą, ambitną kobietą. Poświęca swój czas na pracę w redakcji gazety i w fundacji pomagającej chorym na raka dzieciom. Wybrała studia w Krakowie chcąc oderwać się od rodziny i toksycznej matki. Pewnego dnia jej życie zmienia sę diametralnie w ułamku chwili. Przyjeżdża do rodzinnej wsi, aby wziąć udział w ślubie jednej ze swoich sióstr. To tam spadnie na nią niczym grom z nieba uczucie jakiego nigdy jeszcze nie doświadzyła. Miłość od pierwszego wejrzenia. Ten magiczny moment, gdy dwoje przeznaczonych sobie ludzi spotyka się wzrokiem po raz pierwszy. Mógłby to być początek pięknej miłosnej historii, gdyby nie to, że wybranek jej serca, Adam, jest... księdzem. Czy uczucie, które nie miało prawa się narodzić, rozkwitnie? Czy miłość rzeczywiście połączyć może dwa, skrajnie różne, światy?

Ona i on tak różni, wychowani w odmiennych środowiskach, wiodący zupełnie odmienne życie, w jednym miejscu i w jednej chwili, podswiadomie poczują, że oto ich bezpieczne światy właśnie się rozpadły. To jest ten moment, gdy maleńki płomyk staje się ogniem. I bardzo podoba mi się to, jak Karolina Buczak tę właśnie chwilę opisała. Zrozumie to każdy, kto miał w życiu to szczęście, że spoglądając w oczy innego człowieka, wiedział, tak to się po prostu nagle, tu w tej chwili wie, że oto właśnie dopadła nas strzała Amora. Moment zapalny, od którego rozpoczyna się zupełnie nowa historia. Niewiele jest powieści obyczajowych , które potrafią mnie od początku do końca porwać, a „Przysięgam ci miłość” stanowi taki właśnie chlubny wyjątek.

Wychowana w wiejskiej, pobożnej rodzinie Klara i dużo od niej starszy Adam, który wybrał służbę Bogu, trudno chyba o mniej dobraną parę. Miłość jednak ma to do siebie, że jest tworem wymykającym się wszelkim tabelkom i regułom. Temat tabu ubrany w poruszającą i ładnie skonstruowaną opowieść, którą czyta się naprawdę przyjemnie, Karolina Buczak wokół głownego tematu, czyli historii zakazanego uczucia Klary i Adama, umiejętnie wplata szereg interesujących wątków, które dodają jej książce barw. Bardzo udany rys środowiska wiejskiego, zakłamania i hipokryzji ukytych pod najnowszym płaszczem ubieranym na niedzielną mszę. Rodzina, która zamiast być opoką, bardzo często jest mydlaną bańką gotowa pęknąć w każdej chwili. Urazy i krzywdy, które pamięć wciąż podsyca nie dając im umrzeć. Niezwykle interesujący obraz, dopracowany i świadczący o dużej analizie psychologicznej. To jeden z najmocniejszych punktów tej książki.

Wydawać by się mogło, że powieść, która traktuje o tak kontrowersyjnym zagadnieniu, może być ciężka i przytłaczająca. Nic bardziej mylnego. Autorka bardzo sprawnie opowiada perypetie swoich bohaterów nadając tej historii ton lekkości. „Przysięgam ci miłość” czyta się rewelacyjnie, mimo tego, że tak wiele trudnych i bolesnych tematów jest tam poruszonych. Chwile radości i smutku wydają mi się tu idealnie wprost wyważone. Nie jest ani zbyt ponuro, ani komediowo. Ta historia opowiedziana jest dokładnie tak jak życzyłabym sobie, by nakreślona była powieśc obyczajowa. Nie męczy, nie ma tu infantylnych i durnych postaci, a to, co spotyka bohaterów wydaje mi się niewymuszone i naturalne.Bardzo ciekawą postacią jest Klara. To z jednej strony zaradna dziewczyna z ambicjami, taka, która twardo stąpa po ziemi, a z drugiej wciąż nieco zwariowana, młoda kobieta, która chce się śmiać, chce marzyć, chce kochać. Jest wyśmienice wykreowana, naturalna, to dziewczyna, którą możesz znać. W tym miejscu warto zaznaczyć, że właściwie wszystkie osoby, które pojawiają się na kartach tej powieści są niezywkle udane i żadna z nich nie razi sztucznością.

Jest właściwie jedna rzecz, która może nie tyle, że mi przeszkadała, ale jest, moim zdaniem, elementem, który może sprawić, że niektórzy czytelnicy postrzegać będą to jako wadę książki. Pewne wydarzenia dzieją się nieco za szybko, trochę brakuje przedłużeń czasowych, zastosowania „wydłużaczy” typu „miesiąc później, tydzień później”. To jednak jest drobnostka, która mnie przyjemności lektury nie odebrała. Pamiętać należy również o tym, że to debiut literacki, a więc kolejne książki autorki będą na pewno coraz lepsze. Najważniejsze jest to, że w mojej ocenie, Karolina Buczak ma przed soba dobrą literacką przyszłość.

Rzadko czytam książki obyczajowe, ale jestem przekonana, że gdybym trafiała na tak udane jak ta, to na pewno mój stosunek do tego gatunku byłby dużo lepszy. Dobra historia, solidnie napisana i dopracowana, która może wzruszyć i wywołać wiele emocji u czytelnika. Zawiera wszystkie elementy, które składają się na świetną opowieść. Umili czas, ale i zapadnie w pamięć. Bardzo mocnym punktem jest poruszające i zaskakujące zakończenie, które zrobiło na mnie duże wrażenie. Sięgnijcie po tę ksiązkę jeśli lubicie powieści, które poruszają w czytelniku różne emocjonalne struny. Bardzo dobra książka, a pamięć o niej nie przemija w kilka godzin po skończonej lekturze. Diabelska ocena to 5. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-04-17 07:18:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Kroniki skrzatów". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

MOJE I TWOJE MARZENIA

Z bardzo dużym zainteresowaniem i nadzieją sięgnęłam po „Kroniki Skrzatów” Marbelli Atabe, które w 2012 roku wydało wydawnictwo Novae Res.

Dolina Stokrotek to miejsce niegdyś tętniące życiem. Teraz znajduje się tam tylko jedna chatka, w której mieszkają mała dziewczynka Amelka i jej babcia Jaśminna oraz nieodłączna towarzyszka Amelki suczka Tula. Dnie mijają im na...
MOJE I TWOJE MARZENIA

Z bardzo dużym zainteresowaniem i nadzieją sięgnęłam po „Kroniki Skrzatów” Marbelli Atabe, które w 2012 roku wydało wydawnictwo Novae Res.

Dolina Stokrotek to miejsce niegdyś tętniące życiem. Teraz znajduje się tam tylko jedna chatka, w której mieszkają mała dziewczynka Amelka i jej babcia Jaśminna oraz nieodłączna towarzyszka Amelki suczka Tula. Dnie mijają im na nauce, zabawach, wspólnych wypiekach i szyciu. Mimo iż mieszkają tylko we dwie są szczęśliwe. Hen daleko wznoszą się ogromne wzgórza. To Wzgórza Olbrzymów. Mieszka tam wraz z rodzicami mały olbrzym Teodor. Chłopiec za towarzysza zabaw i psot ma sympatycznego skrzata imieniem Pokrzywek. Jak wskazuje dumne skrzacie imię, Pokrzywek jest wielkim miłośnikiem pokrzyw wszelkiego rodzaju. Są dla niego najlepszym smakołykiem, sam wytwarza konfitury z ich kwiatów i nade wszystko kocha zielony kolor. Teodor marzy o psie. Jak każde dziecko, chciałby mieć czworonożnego przyjaciela, z którym mógłby się bawić i powierzać mu swe troski. Z kolei rezolutny skrzat Pokrzywek, mimo że wierny skrzaciej tradycji, zimuje w dziuplach drzew, skrycie marzy o domu. Między Doliną Stokrotek, a Wzgórzami Olbrzymów wznosi się złowroga Stalowa Wieża. To tam żyje okrutna czarownica Marbella. Słynąca z wielkiej urody pani pozostaje bezduszna dla swoich poddanych. Zły czar sprawił, że w zamku Marbelli nie ma żadnych kolorów. Wszystko jest szare, smutne i brzydkie. Pochłonięta czarami i tworzeniem magicznych eliksirów Marbella, nie zauważa jak jej skute lodem serce powolutku topnieje za sprawą sympatycznego i mądrego stworzonka Ślizgutka imieniem Gutek. Czy dla mieszkańców zamku czarownicy nadejdą jeszcze kolorowe dni?

Zapewne każdy z nas pamięta z dzieciństwa historie rozpoczynające się od magicznych słów „dawno, dawno temu...”. Chyba żadne inne słowa tak nie rozpalają dziecięcej wyobraźni. Te słowa zwiastują nadejście nowego, nieznanego świata, który poruszy serce i rozbudzi wyobraźnię. Nigdy nie wyrosłam z literatury dziecięcej, dlatego dla mnie to zdanie jest zawsze zaproszeniem do ciekawej przygody. Każdy pisarz, który wymyślony przez siebie świat oddaje czytelnikom musi zmierzyć się z tym jak jego wyobrażenie zostanie przez nich przyjęte. Najtrudniejsze zaś zadanie stoi przed autorami, którzy swą twórczość kierują do najmłodszych czytelników. Nie istnieje bardziej wymagający i krytyczny czytelnik niż dziecko. Literatura skierowana do młodych ludzi musi być prawdziwa i przekonująca, tu nie ma miejsca na półśrodki. Autor, który usiłuje oszukać dziecko, na zawsze pozostanie nieudolnym grafomanem. Tylko pisarz, który w swojej fantazji pozostaje prawdziwy może zostać dobrze przyjęty.

Marbella Atabe, popuszczając wodze swojej wyobraźni nakreśliła niesamowity, baśniowy, a zarazem realny świat, który od samego początku sprawia, że czytelnik pogrąża się w nim. Piękne opisy są ogromną zaletą tej opowieści. Doliny, lasy, cała ta wspaniała kraina, odzwierciedlona jest szczegółowo i bardzo plastycznie. Maleńkie światy bohaterów składają się na pasjonujący obraz całości. Trzy różne miejsca : dom Amelki i jej babci, zamek Marbelli i dom Teodora i jego rodziców łączy to, że wszędzie dzieci mają te same marzenia. Potrzebują przyjaźni i akceptacji. Przyjacielem może być babcia, skrzat, pies, książka, a nawet … włochaty smok. Dzieci, bez względu na to, czy to małe, niepozorne skrzaciki, ludzie czy olbrzymy, wszedzie są do siebie podobne. Mają te same dążenia i nadzieje. Dzieci nie czują podziałów. Zaprzyjaźnić mogą się z każdym, kto ma wielkie serce i kieruje się dobrocią. Ich codzienne perypetie, rozterki i marzenia jakże bliskie są każdemu, kto w dzieciństwie uwielbiał zabawy, gonitwy na świezym powietrzu i wyprawy do lasu.

W baśniach nie może zabraknąć czarnego charakteru, który budzi postrach i owiany jest mroczną tajemnicą. W „Kronikach Skrzatów” tę rolę pełni okrutna Marbella. Piękna, posągowa dama, która w zimnych komnatach swego zamku żyje samotnie. Pogrążona w lekturze tajemnych ksiąg, tworząca magiczne mikstury Marbella, odcina się od wszelkich radości. Niewielki Gutek, pocieszne, obdarzone trzema parami rąk, stworzonko powolutku i nieśmiało toruje sobie drogę do zimnego serca wiedźmy. Być może potęźna Marbella jest po prostu bardzo samotna?

Niesamowicie udani są bohaterowie „Kronik Skrzatów”. Każdy z nich, bez względu na to, jak dużą rolę odgrywa w opowieści, jest barwną i ciekawą postacią. Wszyscy nakreśleni są z pasją i posiadają duszę. Nawet najmniejszy skrzacik, który pojawia się tylko na kilka chwil, zapada w pamięć poprzez swój indywidualny urok. Autorka stworzyła piękny i misterny świat dbając o każdy detal. Uzupełnieniem opowieści są ilustracje wykonane przez samą pisarkę. Idealnie wkomponowują się w snutą historię i doskonale oddają jej klimat. „Kroniki Skrzatów. Część 1 -Marbella” to jedna z najlepiej wydanych książek jakie trafiły do mnie w ciągu ostatnich lat. Bardzo dobrej jakości papier, rysunki i fantastyczna okładka sprawiają, że książka idealnie nadaje się jako prezent. To bardzo ważne, by książki dla dzieci tak właśnie bogato były zdobione. Jest po prostu przepiękna.

Myślę, że prawdziwa potęga baśni leży jednak zupełnie gdzie indziej. Dobra baśń, to nie tylko historia, która wciąga czytelnika w magiczny świat pozwalając mu zapomnieć o troskach codzienności. To przede wszystkim zbiór prawd i mądrości, które mogą wydawać się proste, ale przecież tak często się o nich zapoimna. Miłośc, rodzina, przyjaźń, choć wielu powie , że to są najważiejsze rzeczy w życiu, to jednak często jest tak, że na co dzień gdzieś te prawdy nam umykają. Dobra baśń uczy tolerancji i empatii. Ukazuje nam świat, pozornie nierealny, ale przecież wzorowany na tym w jakim sami żyjemy. Tuż obok nas jest wiele mniejszych światów, których nie widzimy lub po prostu widzieć nie chcemy. Dobra baśń nie jest wyłącznie opowieścią dla dzieci. Dorosły czytelnik odnajdzie w tej literackiej wędrówce wiele drogowskazów.

Napisałam na początku, że podchodziłam do tej książki z nadzieją. Gdy w moje ręce trafił gruby, solidny tom liczyłam na niesamowita przygodę i moc czyelniczych wrażeń. Nie zawiodłam się. Marbella Atabe zabrała mnie do świata pięknego, tajemniczego, magicznego i jakże mi bliskiego. To była niesamowita wędrówka. Gdzieś w oddali słyszałam szum tego lasu z mojego dzieciństwa, a to myślę, że stanowi najlepszą rekomendację. „Kroniki Skrzatów” są porywającą lekturą, pięknie i z miłością do słowa napisane, barwne i poruszające. Są wierne klasycznym baśniom, które każdy z nas zna ze swych młodych lat. Bardzo ważna jest dla mnie w literaturze dbałość o słowo, a tutaj jestem po prostu oczarowana tym, jak autorka cudownie nakreśla ten baśniowy świat. Wszystko jest wspaniale opisane i bardzo sugestywne. „Kroniki Skrzatów” są po prostu smaczną literacką ucztę. Możecie zaprosić na nią dzieci lub skonsumować sami. Gwarantuję, że poczucjecie się syci. Fenomenalna książka, która i dużym i małym sprawi mnóstwo radości i pozwoli poznać fantastyczny świat skrzatów i ich przyjaciół. Uważajcie tylko, by nie wejść w drogę złowrogiej Marbelli, wszak legendy głoszą, że wielu już zamieniła w kamień. Diabelska ocena może być tylko jedna i w diabelskim rankingu najwyższa – 6. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-04-11 14:39:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

SZARA RZECZYWISTOŚĆ

Z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę „Sprawa Floriana Kniotka” Piotra Świątkowskiego, która ukazała się w 2019 roku nakładem wydawnictwa Vesper.

Poznań, lata osiemdziesiąte. Ksiądz Florian Kniotek, posługując się paszportem konsularnym, często wyjeżdża do Francji, gdzie pracuje w redakcji katolickiego pisma oraz zajmuje się tłumaczeniem papieskich homilii. Jego...
SZARA RZECZYWISTOŚĆ

Z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę „Sprawa Floriana Kniotka” Piotra Świątkowskiego, która ukazała się w 2019 roku nakładem wydawnictwa Vesper.

Poznań, lata osiemdziesiąte. Ksiądz Florian Kniotek, posługując się paszportem konsularnym, często wyjeżdża do Francji, gdzie pracuje w redakcji katolickiego pisma oraz zajmuje się tłumaczeniem papieskich homilii. Jego wyjazdy nie umykają czujnemu oku Służby Bezpieczenstwa, która postanawia zająć się tą sprawą. Rozpoczyna się inwigilacja, pozyskiwanie współpracowników i śledzenie. Zadanie wydaje się być proste : trzeba złamać księdza. Znaleźć jego grzeszki i wyciągnąć je na światło dzienne. Major Waldemar Gacek, słynący z rozpracowywania duchownych rozpoczyna prowadzenie sprawy pod kryptonimem „Redaktor”. Znany z niekonwencjolanych metod, pozbawiony wszelkich zahamowań Gacek ma ogromne doświadczenie w rozpracowywaniu duchownych. Co jednak w sytuacji, gdy „obiekt” pozostaje niezłomny i nie da się nic mu zarzucić? SB takich wyzwań się nie bała. Na każdego, zawsze, coś można znależć...

Sprawa księdza Kniotka to przykład działania komunistycznych służb, które nieugięcie potrafiły zniszczyć życiorys każdemu, kto nie chciał z nimi współpracować. Poznański pallotyn, który nie chciał donosić na współpracowników i często wyjeżdżał na Zachód szybko znalazł się na celowniku służb. Po słynnej sprawie zabójstwa księdza Popiełuszki na wielu duchownych padł strach. Nikt nie chciał skończyć jak torturowany i okrutnie zabity ksiądz. Florian Kniotek, który miał szansę pracować dla Radia Wolna Europa był łakomym kąskiem dla SB. Działania, które slużby podjęły w celu inwigilacji księdza, dziś mogą wydawać się nieprawdopodobne. Najstraszniejsze jest jednak to, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Ona i wiele jej podobnych.

Mimo iż historia ta miała miejsce naprawdę, to książka „Sprawa Floriana Kniotka” napisana jest niczym najlepszy thriller szpiegowski. Wydarzenia dziejące się w latach osiemdziesiątych pokazane są z perspektywy róznych osób, co bardzo tę opowieść wzbogaca. Później przenosimy się kilkanaście lat później. Jest już wolna Polska, a do sprawy Kniotka powracają nauczyciel historii i jego przyjaciel ze szkolnej ławy, syn ubeckiego oficera. Okazuje się jednak, że pewne sprawy, nawet po latach, pozostają w głębokim ukryciu, a mówienie o nich może być bardzo niebezpieczne.

Świetnie napisana, fabularyzowana historia prześladowanego przez komunistów księdza, która dla młodszych czytelników może być bardzo dobrą lekcją historii. Obnaża mechanizmy działania Służby Bezpieczeństwa i niszczycielskie działania komunistycznych współprcowników. Plotka, które może zabić. Donos, który niszczy życie. Jedni to pamiętają, dla innych warto, by te taktyki poznali i zapamiętali. Jedyny sprawiedliwy ustrój i jedyna słuszna prawda. Nawet za cenę życia.

Piotr Świątkowski wykonał kawał solidnej roboty odgrzebując z zakamarków historii sprawę Kniotka i przedstawiając ją w tak dostępny dla każdego sposób. Będąc wiernym faktom autor snuje opowieśc o mrocznej epoce, która wciąż żywa pozostaje w pamięci wielu ludzi. Są przeciez, nawet dziś, tacy, którzy tęsknie do minionego ustroju wzdychają. Puste sklepowe regały, szarośc codzienności, moc milicyjnej pałki poznało wielu. Wielu także, pomimo szeroko zakrojonych działań służb, a nawet wymyślnych tortur, pozostało niezłomnych. Warto dziś przypominać ich losy.

Dobrze napisana, rzetelna i wciągająca powieśc, która jest jednocześnie przerażającym obrazem komunistycznego ustroju. To książka obok której nie da się przejść obojętnie. Wyryje piętno w sercu każdego, kto zatopi się w ten świat. Świat, który był rzeczywistością tak niedawno. Polecam zarówno miłośnikom kryminalnych opowieści jak osobom, które interesuje najowsza historia. Tę książkę czyta się świetnie, ale nie sposób po lekturze nie poczuć niepokoju i nie zagłębić się w myśli o tym, jak jeszcze niedawno, wyglądała nasza rzeczywistość.

Diabelska ocena to 5. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-04-06 22:30:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

TAM, GDZIE NIE ŚWIECI SŁOŃCE

Na początku roku swoją premierę miała powieść „Chłopiec z ulicy Wschodniej” Anny Stryjewskiej wydana przez wydawnictwo Szara Godzina.

Tytułowa ulica Wschodnia w Łodzi daleka jest od wyobrażeń o idealnym miejscu do życia. Brud, bieda, przestępczość są tu codziennością. W jednej z kamienic mieszka wraz z rodzicami Gabryś, nieśmiały, wątły chłopiec, który często...
TAM, GDZIE NIE ŚWIECI SŁOŃCE

Na początku roku swoją premierę miała powieść „Chłopiec z ulicy Wschodniej” Anny Stryjewskiej wydana przez wydawnictwo Szara Godzina.

Tytułowa ulica Wschodnia w Łodzi daleka jest od wyobrażeń o idealnym miejscu do życia. Brud, bieda, przestępczość są tu codziennością. W jednej z kamienic mieszka wraz z rodzicami Gabryś, nieśmiały, wątły chłopiec, który często pada ofiarą starszych kolegów. Zamknięty w sobie, stroniący od ludzi nastolatek marzy o podróżach po świecie. Prawdziwe zło, które go dotyka nie pochodzi jednak ze strony rówiesników. Koszmar, którego Gabryś doświadcza niemal dzień w dzień toczy się w jego domu. To tam on i jego matka są ofiarami brutalności ojca alkoholika. Zastraszona kobieta dawno już porzuciła nadzieję o odmianie swego losu, za to Gabryś wciąż wierzy w to, że ich życie kiedyś będzie wyglądało inaczej. Tymczasem codzienność depcze każde marzenie, każdy promyk nadziei. Wiecznie pijany ojciec, nie szczędzący razów żonie i synowi jest demonem z krwi i kości. Szare miasto, szara ulica, szary dom i szare sny. Czy żyjąc w piekle można mieć wiarę w lepszy świat?

Dość rzadko sięgam po powieści obyczajowe, ponieważ w zdecydowanej części są to ifantylne opowiastki o miłości lub opowiadają losy ludzi zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Miłą odmianą jest książka taka jak „Chłopiec z ulicy Wschodniej”, która opowiada o innej stronie rzeczywistości. Takiej, której nie chcemy znać. Przejmująca, dobrze napisana i bardzo realistyczna to główne cechy tej powieści. Opowieść, która toczy się gdzieś teraz, być może, w mieszkaniu lub domu obok nas. Taka, której sami, być może, doświadczyliśmy. Sztuką jest o prymitywizmie pisać poetycko, a tak wlaśnie opowiada autorka. W brutalną, ponurą opowieść wplata wątki marzeń sennych , które ogromnie tę książkę upiększają. Anna Stryjewska pisząc ładnym, dopracowanym językiem opowiada o najbardziej wstrząsających rzeczach, które mogą dziać się w czterech ścianach. Matka, typowa ofiara przemocy- zahukana, pogodzona z losem, zniszczona psychicznie. Gabryś- jąkający się chłopiec, którego marzenia sięgają dalej niż wzrok. I miłość, która tych dwoje łączy. Małe ziarenka dobroci, nadziei i radości, które składają się na mozaikę dni, które upływają w ciągłym strachu.

Autorka podjęła trudny temat, który nadal, niestety, traktowany jest wstydliwie i zamiatany pod dywan. Przemoc fizyczna i psychiczna nigdy nie pozostają bez konsekwencji dla psychiki. Relacja ofiara - kat bardzo często wygląda właśnie tak jak w tej książce : uzależnienie, niemoc, brak perspektyw. I wstyd. To zdradzieckie uczucie, które częściej dotyka ofiary niż ich oprawców. Bardzo skomplikowany, ale i ważny temat. Nigdy nie spotkałam się z takim podejściem do omawianych zagadnień. Anna Stryjewska o tym co wstrętne, podłe i niskie napisała pięknie i poruszająco, a stworzona przez nią historia jest wiarygodna i poruszająca.

Ludzie. Ci którzy widzą i ci, którzy widzieć nie chcą. Ci, którzy niosą ból i tacy, którzy zabijają nadzieję. W tej powieści ludzie są bardzo różni, ale zdarzają się też anioły, które maltretowanemu chłopcu dają to, co są w stanie podarować. Ciepło, przyjaźń, a czasem po prostu jedzenie. I los, który bywa okrutny i przewrotny, ale czasami także sprawiedliwy. Niesamowita historia, która napisana jest w tak wyjątkowy sposób, że swoją prostotą i szczerością chwyta za serce.

„Chłopiec z ulicy Wschodniej” to nie tylko opowieść o przemocy, strachu i bólu. To także historia o miłości, przyjaźni i marzeniach. O tym, że nigdy nie wolno się poddawać bez względu na to jak parszywy spotyka nas los. Także o tym, że świat nigdy nie jest czarno-bialy. Mieszkańcy kamienicy przy Wschodniej to cały przekrój społeczeństwa. Od złodziejaszków i bumelantów po szacowne damy, które zdają się być w tych realiach nie na miejscu. Jedni wciąż walczą, a inni już dawno się poddali kując swój maleńki los.

Poznajemy Gabrysia niejako z dwóch perspektyw : jako prześladowanego chłopca i jako dorosłego mężczyznę. Jego plany, dążenia i lęki. Jego postać wykreowana jest tak misternie, że możemy niemalże poczuć ciężar jego trosk i ogromną siłę jego marzeń. Bardzo udana postać. W tej książce jednak jest kilka ważnych, choć wydawać by się mogło, że pozornie mało istotnych osób. Sąsiadka, która przykuta do wózka, notuje skrzętnie wszelkie wydarzenia na podwórku. Banda oprychów nieustannie knująca coś za śmietnikiem. Emilka, przyjaciółka Gabrysia, która jest jedną z jego nielicznych powierniczek.

Tematyka, bohaterowie, język i to, co kryje się między słowami sprawily, że bardzo mi się ta powieść spodobała. Przekonała mnie i sprawiła, że bez oporów wkroczyłam w ten świat. Świat smutku, ale i nadziei. Piękna książka. Diabelska ocena to 5. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-04-01 12:37:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione

OSTATNI BÓG SCENY


W 2016 roku nakładem wydawnictwa Axis Mundi ukazała się niezykła książka. „Roman Wilhelmi.Biografia” Marcina Rychcika to jedyna na rynku kompletna historia wielkiego aktora.

Roman Wilhelmi, ur. 6 czerwca 1936 roku w Poznaniu, już w szkole podjął decyzję o zostaniu aktorem. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w Teatrze Ateneum w Warszawie, gdzie zagrał swoje...
OSTATNI BÓG SCENY


W 2016 roku nakładem wydawnictwa Axis Mundi ukazała się niezykła książka. „Roman Wilhelmi.Biografia” Marcina Rychcika to jedyna na rynku kompletna historia wielkiego aktora.

Roman Wilhelmi, ur. 6 czerwca 1936 roku w Poznaniu, już w szkole podjął decyzję o zostaniu aktorem. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w Teatrze Ateneum w Warszawie, gdzie zagrał swoje nawybitniejsze role. Wszystko zaczęło się w 1959 roku od jego pierwszej dużej roli Stanleya Kowalskiego w sztuce „Tramwaj zwany pożądaniem” na podstawie utworu Tennesee Williamsa. Tam zabłysnął i objawił swój niesamowity talent. Od tamtej pory kolejne role utwierdzały jego pozycję wyśmienitego aktora teatralnego. Film upomniał się o niego później. Po kilku mniej znaczących rolach przyszedł czas na „Zaklęte rewiry”, gdzie swą drugoplanową rolą, tak misternie wykreowaną, zachwycił i widzów i krytyków. Jedna z jego znajnamienitszych ról to, oczywiście, Dyzma w serialu „Kariera Nikodema Dyzmy” w reżyserii Jana Rybkowskiego. Co ciekawe, Wilhelmi bardzo się przed zagraniem Dyzmy wzbraniał. Nie widział siebie w serialu, a to ten właśnie serial ugruntował jego pozycję, przyniósł mu sławę i sprawił, że w pamięci widzów utrwalił się na zawsze.

Dla jednych pozostanie Dyzmą, dla innych Olgierdem z „Czterech pancernych”, dla jeszcze innych Aniołem z serialu „Alternatywy 4”. Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby tego charyzmatycznego brutala polskiej sceny. Dziesiątki ról filmowych i teatralnych, liczne słuchowiska, role w Teatrze Telewizji. O jego dorobku mówić by można bardzo długo. A jaki był poza sceną? Charyzmatyczny samotnik, który nie stronił od alkoholu i kobiet. Chadzał własnymi drogami. Praca była dla niego najważniejsza. Wciąż dążył do scenicznej doskonałości. Nie lubiany przez kolegów, obiekt zawiści. To, co on potrafił wyczarować w trzy dni, ich kosztowało tygodnie pracy. Sumienny, oddany, nawet po całonocnej imprezie stawiał się na próbach. Czasem znikał. Tak naprawdę nie znał go chyba nikt. Silnie związany z matką. Z kobietami nie potrafił stworzyć długotrwałych relacji. Wielki aktor, który roli męża i ojca nigdy nie potrafił odegrać.

Marcin Rychcik w swojej książce prezentuje Romana Wilhlmiego odartego z mitu. Człowieka z krwi i kości. Utalentowanego aktora i nieudolnego ojca. Autor wykonał heroiczną pracę gromadząc mnóstwo materiałów, archiwalnych zdjęć, rozmawiając z reżyserami, aktorami, rodziną. Pojechał nawet do Austrii, gdzie mieszka była żona Wilhelmiego, Węgierka Marika Kollar i ich syn, Rafał. To słodko-gorzka relacja ludzi, którzy ze smutkiem, ale i sentymentem wspominają męża i ojca, którego nigdy nie mogli mieć. Ogromną wartością są również zdjęcia z rodzinnych albumów, których książka zawiera mnóstwo. Tę biografię czyta się niczym najlepszą powieść.. Napisana soczystym językiem jest barwną opowieścią o nietuzinkowym człowieku.

Jaki obraz powstał w mojej głowie po lekturze tej książki? Widzę człowieka-ćmę. Aktora, któy w swoim niekończącym się poszukiwaniu doskonałości ukradkiem niszczył siebie i bliskich. Myślę, że był ogniem. Płomieniem, który paląc się coraz szybciej pochłaniał ofiary. Człowieka, który dał tak wiele teatrowi i sztuce filmowej, a wciąż pozostawał zagubiony i samotny. Nie był przygotowany na śmierć. Gdy okazało się, że choruje na raka, jego bliscy bali się go o tym poinformować. Śmierć nie mieściła się w jego planach. On ukochał życie. Miał wielkie plany i cały czas chciał udoskonalać swą grę.

Pozostawił po sobie nieśmiertelne filny i seriale, które cieszą, wzruszają i wywołują dreszcze do dziś. Role, które na trwałe wpisały się w polską kinematografię. Niektórzy uważają, że gdyby żył dziś byłby znany i nagradzany bardziej niż w swoich czasach. Ja jednak myślę, że w dziesiejszym, miałkim kinie nie byłoby miejsca dla tak wielkiego aktora. On żył na scenie, integrował się z nią. Teatr, a później film, stanowiły trzon jego istnienia. Był jednym z ostatnich artystów o których można powiedzieć, że byli wielcy. Dziś nie ma już takich aktorów. Dla mnie na zawsze pozostanie Józefem K. z „Procesu” Kafki. Gdy po dwukrotnej lekturze książki obejrzałam ten spektakl, początkowo miałam mieszane odczucia, ale później uświadomiłam sobie, że był jedynym, który mógł zagrać tę rolę nadając jej nowy, niepowtarzalny ton. Teraz, gdy powracam do Kafki, przed moim oczami zawsze staje on. W pamięci mojej i myślę, że każdego człowieka pozostanie charakterystycznym, jedynym w swoim rodzaju ekspertem od trudnych charakterologicznie postaci. Jego życie prywatne, słabości i błędy nie leżą w mojej ocenie.

Polecam tę biografię wszystkim, którzy kochają teatr, film, aktorów jaki próżno szukać dziś i niesamowity klimat minionych epok. Książkę czyta się po prostu rewelacyjnie , a autorowi należą się ukłony za tak doskonałą analizę jakże złożonej postaci. Diabelska ocena to 6. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
2019-03-31 14:24:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione
Seria: EKO

ZWIERZĘCE MARZENIA
W moje ręce wpadła interesująca pozycja od Wydawnictwa Marginesy. „Serce i pzaur.Opowieści o uczuciach zwierząt” autorstwa Simony Kossak to prawdziwa perełka dla wszystkich tych, którzy pragną zgłębić tajemnice zwierząt.

Sarna, zwierzę znane nam wszystkim. Postrzegane nawet jako pospolite. A co wiemy o sarnach? Czy sarny bywają złośliwe? Dlaczego sarnia matka wydaje się być...
ZWIERZĘCE MARZENIA
W moje ręce wpadła interesująca pozycja od Wydawnictwa Marginesy. „Serce i pzaur.Opowieści o uczuciach zwierząt” autorstwa Simony Kossak to prawdziwa perełka dla wszystkich tych, którzy pragną zgłębić tajemnice zwierząt.

Sarna, zwierzę znane nam wszystkim. Postrzegane nawet jako pospolite. A co wiemy o sarnach? Czy sarny bywają złośliwe? Dlaczego sarnia matka wydaje się być daleką od wyobrażeń o idealnym rodzicielstwie? Pasące się na skraju lasu, galopujące szaleńczo przez zagajniki, czy sarny skrywają przed nami sekrety? Tak i to takie, które naprawdę mogą zaskoczyć.

Simona Kossak, od urodzenia związana ze zwierzętami, przez kilkadziesiąt lat mieszkająca w leśniczówce w Białowieży, odchowała mnóstwo dzikich zwierząt. Zabiera nas na fascynującą wycieczkę tropami zwierząt. Tych, które myślimy, że dobrze znamy i tych, które żyją w egzotycznych krajach. Zwierzęta tworzą skomplikowane struktury, a nasza ograniczona ludzka percepcja wciąż odmawia im prawa do ...uczuć. Wiele gatunków zwierząt przeżywa rozłąkę, stratę, czują smutek, radość, rozżalenie. W swojej książce „Serce i pazur” Simona Kossak otwiera nas na inne, niż to jakiego nas nauczono, postrzeganie zwierząt. Czy goryle płaczą? Jakie sukcesy mają serwale? Czy kwoki to najlepsze na świecie matki? Ogromna liczba ciekawostek, obserwacji i badań przedstawionych w bardzo przystępny sposób, Krótkie rozdziały podzielone tematycznie, dużo zdjęć i rycin. Książkę czyta się bardzo miło. Zwierzęta odkrywają przed nami swoje sekrety. Musimy tylko się na nie otworzyć.

Każdy, kto kiedykolwiek nawiązał silną relację ze zwierzęciem, nieważne czy psem, koniem czy chomikiem, wie, że zwierzęta posługują się calą gamą uczuć. Mają swój język. Ten, którym komunikują się z pobratymcami i ten zarezerwowany dla nas, ludzi. Jednak czy wszystkie te uczucia są wyłącznie pozytywne? Jak zwierzęta radzą sobie ze strachem, zazdrością, wrogością? Simona Kossak posługując się przystępnym językiem opowiada o zawiłościach zwierzęcego postrzegania, wprowadza nas w tajniki umysłu rozmaitych zwierząt. Obdarzona dużą empatią i wiedzą, o zwierzętach opowiada z pasją, ale nie przemądrzale. Nasi mali sąsiedzi i zwierzęta, które znamy wyłącznie z filmów i książek, kryją mnóstwo tajemnic, a teraz mamy okazję poznać choć część z nich.

Pomimo tego, że zbiegiem lat zmienia się ludzka mentalność i dostrzegać zaczynamy problemy zwierząt, coraz częściej o tym mówimy, to wciąż częstym jest brak szacunku dla nich. Dzięki takim książkom zwierzęta otrzymują kolejny ważny głos w dyskusji o swoje prawa. To zasługa ludzi, którzy jak Simona Kossak, są nie tylko pasjonatami, ale i badaczami. Poświęcając całe swe życie zwierzętom mogą nauczać o nich, przełamywać tabu i obalać przykre mity, które wokół wielu gatunków przez lata narastały.

„Serce i pazur” to nie tylko bardzo przyjemna książka, która dostarcza wielu ciekawostek i daje szansę na lepsze poznanie zwierząt. To przede wszystkim książka bardzo potrzebna. Taka, która w mądry sposób pokazuje nam jak się otworzyć, jak obeserwować przyrodę, jak nie wadzić. Taki savoir vivre dla każdego miłośnika leśnych wycieczek. Dodatkowym atutem są zdjęcia i ilustracje, które pozwalają nam poznać rzadkie, ciekawe gatunki zwierząt, a te, które dobrze znamy prezentują w całkowicie nowych odsłonach.

Życzyłabym sobie więcej takich lektur, ładnie napisanych, inteligentnych i traktujących o ważnych, dla mnie osobiście, sprawach. Myślę, że to książka dla każdego, kto kocha zwierzęta i pragnie poznać je od innej strony. Jest spragniony wiedzy na ich temat i lubi poszerzać swoje horyzonty. Brawa należą się także Marginesom za wspaniałą okładkę, która jest idealnym dopełnieniem treści. Książka jest po prostu wspaniale przygotowana. Dobrze sprawdzi się w roli prezentu.

Przeczytałam ją z zapałem i zadowoleiem i z przyjemnością polecam i starszym i młodszym. Diabelska ocena to 5. Diabeł gorąco poleca.

pokaż więcej

 
2019-03-28 16:21:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

KŁAMSTWO NIEJEDNO MA IMIĘ

Dziś kilka słów o powieści, która ogromnie mnie zaskoczyła. „Falcon. Na ścieżce kłamstw” Katarzyny Wycisk, wydawnictwo Ridero to dobra książka dla miłośników nietypowych historii.

Alex pracuje jako kelnerka. Mieszka z babcią i bardzo przeżywa śmieć swoich rodziców. Pewnego dnia staje się świadkiem dziwnego zdarzenia. Widzi na ulicy mężczyznę, który podpala kilka...
KŁAMSTWO NIEJEDNO MA IMIĘ

Dziś kilka słów o powieści, która ogromnie mnie zaskoczyła. „Falcon. Na ścieżce kłamstw” Katarzyny Wycisk, wydawnictwo Ridero to dobra książka dla miłośników nietypowych historii.

Alex pracuje jako kelnerka. Mieszka z babcią i bardzo przeżywa śmieć swoich rodziców. Pewnego dnia staje się świadkiem dziwnego zdarzenia. Widzi na ulicy mężczyznę, który podpala kilka osób. Szkopuł w tym, że po zdarzeniu nie ma żadnych śladów. Kobieta przeżywa szok, gdy później spotyka tajemniczego mężczyznę w kawiarni, w której pracuje. Nieznajomy zachowuje się tak, jak gdyby widział ją po raz pierwszy. Poruszona Alex nie wie już czy to, co widziała zdarzyło się naprawdę czy to jedynie wytwór jej wyobraźni. Okaże się jednak , że trafiła na ślad organizacji, która pozyskuje utalentowanych w różnych zakresach ludzi i wykorzystuje ich do działań przestępczych. Czy Alex znajdzie się zw niebezpieczeństwie? Jak poradzi sobie odkrywając, nieznany jej dotąd świat przemocy i potężnych manipulacji?

„Falcon” to ciekawe połaczenie fantastyki, powieści młodzieżowej i obyczajowej z wątkiem miłosnym. Co ważne, nie przesłodzonym. Autorka umiejętnie prowadzi akcję. Książka zaczyna się pozornie banalnie i stopniowo ewoluuje w stronę mrocznej i pełnej napięcia lektury. Podoba mi się język jakim posługuje się Katarzyna Wycisk. Sprawia wrażenie niewymuszonego i naturalnego. Dialogi są lekkie, a każdy z bohaterów komunikuje się swobodnie i we własnym stylu. To ważne, ponieważ bardzo często w literaturze wszelkiego rodzaju to dialogi właśnie są słabą i kulejącą stroną. Narracja pierwszoosobowa, czyli to czego nie lubię, moim zdaniem obronić się może tylko w przypadkach, gdy narrator to osoba wszechstronnie dopracowana albo kiedy mamy do czynienia z wielkim dziełem. Mogę także zaakceptować taki rodzaj narracji jeśli komponuje się z całością, a akcja przyspiesza na tyle, że nie mam czasu skupiać się na tym, że taki typ prowadzenia opowieści stanowi często o osłabieniu not, które daję książkom. Tutaj ten tok opowiadania mogę zaakceptować. Akcja rozwija się szybko, pisarka skupiła się na wielu wątkach i te ksiązkę po prostu świetnie się czyta. Jednak „Falcon” nie jest wyłącznie sprawną i pełną akcji powiastką. To przede wszystkim przerażająca wizja rzeczywistości, która wcale nie jest jedynie projekcją wyobraźni autorki.

Kontrola życia, myślenia, pozakulisowe rozgrywki mocarstw i tajemniczych organizacji te wszystkie rzeczy istnieją w wielu miejscach na świecie. Postępująca cyfryzacja, która pozbawia ludzi osobowości i sprawia, że stają się bezmyślnymi manekinami. Ci wielcy i ci maluczcy. Ci którzy rządzą i ci dla których życie jest niewolnictwem. Świat, który staje się utopijnym ściekiem ludzkości. Mnogość poruszonych przez Katarzynę Wycisk problemów, które przerażają nas właśnie dlatego, że mogą stać się prawdą, to ogromnym atut tej powieści. Z jednej strony jest to przyjemnie napisana historia, która łatwo nas wciąga, a z drugiej to mądrze napisana przestroga. Ogromnie cenię książki z drugim dnem, które dają czytelnikowi nie tylko rozrywkę, ale także skłaniają do przemyśleń. Z pozoru prosta historia kobiety uwikłanej w śmiertelnie niebezpieczny układ to alegoria wspólczesnego świata. Ksiązka, która niewątpliwie zapadnie odbiorcom w pamięć.

Napisana naturalnym, chwytliwym językiem z sympatyczną boahterką, w której wiele osób znajdzie odbicie samych siebie, porywająca i bardzo przyjemna lektura, która dostarcza mnóstwa wrażeń. Jest tu i miłość i sensacja, mroczne korporacje, zwykli ludzie, którzy po prostu starają się żyć normalnie w świecie, który dawno już swą normalność utracił, to taka literacka bomba – spodziewasz się zwyczajnej ksiązki, a otrzymujesz błyskotliwy pocisk, który uderza w ciebie z ogromną siłą i na długi czas pozostanie w twojej głowie. Błyskotliwa, interesująca i mroczna – myślę, że te trzy słowa najlepiej oddają to jaka jest ta powieść.

Warto wspomnieć także o drugoplanowych postaciach, które są nie dość, że oryginalnie wykreowane, to nie posiadają imion. W okrutnym świecie Falconu ludzie to tylko numery. Jeden, Dwa , Trzy. Pozbawieni tożsamości po to, aby stać się perfekcyjnymi marionetkami. Smutna wizja, która przeraża najbardziej tym, że jest tak bardzo realna.

Polecam „Falcon” osobom szukającym oryginalnych lektur, które dostarczają zarówno wrażeń zmysłowych jak i intelektualnych. Trochę fantastyki, trochę przygody i dużo refleksji, które nasuwają się po przeczytaniu tej książki. Jest to inteligentne połączenie thrillera z futurystyczną wizją świata przyszłości. A może teraźniejszości? Niesamowicie udana powieść, która ma ogromny potencjał. Cieszy mnie to, że „Falcon” ma kontynuację, ponieważ po lekturze jestem pewna, że kolejna część sprawi mi ogrom literackiej frajdy i porwie do swojego fantastycznego świata. Diabelska ocena to 5. Diabeł poleca

pokaż więcej

 
2019-03-25 20:17:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione

POTĘGA BRATERSKIEJ MIŁOŚCI

16 marca na Targach Fantastyki w Warszawie swoją premierę miała debiutancka powieść Aleksandry Ostapczuk „Smocze dziecię”, która ukazała się pod skrzydłami Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro. Siedemnastoletnia autorka może swoim debiutem zawstydzić wielu starych wyjadaczy.

W pewną zimną, burzową noc, na progu domu Mistrza Miamiego pojawia się tajemniczy przybysz....
POTĘGA BRATERSKIEJ MIŁOŚCI

16 marca na Targach Fantastyki w Warszawie swoją premierę miała debiutancka powieść Aleksandry Ostapczuk „Smocze dziecię”, która ukazała się pod skrzydłami Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro. Siedemnastoletnia autorka może swoim debiutem zawstydzić wielu starych wyjadaczy.

W pewną zimną, burzową noc, na progu domu Mistrza Miamiego pojawia się tajemniczy przybysz. Przekazuje pod jego opiekę niemowlę. Mały chłopiec, Dracko, nie jest zwykłym dzieckiem. To Responzorikonin, pół człowiek, a pół smok. Nieświadomy swego pochodzenia Dracko wychowuje się wraz z Piotrem, synem Miamiego. Chłopców od małego łączy szczególna braterska więź. Gotowi są poświęcić dla siebie wszystko. Przychodzi jednak czas, gdy świat , który znają, zachwieje się w posadach. Kiedy Dracko osiągnie odpowiedni wiek zabierze go jego ojciec smok. Bracia nie wyobrażają sobie rozstania. Nie w świecie, w którym od kilkuset lat toczy się okrutna wojna między ludźmi, a smokami. Czy przyjdzie im stanąć po dwóch różnych stronach barykady? Czy miłość i przywiązanie odmienią tragiczny los jaki jest im pisany? Jak wiele będą musieli poświęcić, by zawalczyć o siebie?

Historia smoków została napisana od nowa. Niesamowity, sugestywny obraz świata toczonego wojną. Ludzie kontra Istoty Inne. Wojna, która zdaje się nie mieć końca, a jej okrucieństwo jest niewyobrażalne. Młodzi męźczyżni uczą się sztuk walki, szermierki, władania wszelką dostępną bronią. Świat, w którym przyszło im żyć wciąż pochłania kolejne ofiary. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty. Tylko wojownicy mogą przetrwać w tych strasznych czasach. Smoki są brutalne, podłe i złe. Czy aby na pewno? Okazuje się, że żaden świat, nawet tak przesycony przemocą jak ten, nie może być czarno-biały, a niektóre smoki wydają się być lepsze niż ludzie. Dwaj bracia wyruszają w pełną przygód drogę, by przekonać się, że życie pełne jest niespodzianek i dziwactw, a to, co widzimy nie zawsze jest prawdziwe. Napisana z prawdziwą pasją, bogata, mroczna i piękna powieść, która przenosi nas do świata, który wcale nie różni się znacząco od naszego. Wojna, uprzedzenia, nienawiść -nieśmiertelne cechy gatunku ludzkiego, który uwielbia wprost niszczyć otaczający go świat. Dwóch chłopców, których łączy więź silniejsza niż jakiekolwiek podziały. Bracia niezrodzeni z jednej krwi, którzy swą niezłomnością i poświęceniem udowadniają, że prawdziwym bratem jest ten, który jest w stanie poświęcić dla ciebie wszystko, co posiada. Poruszająca opowieść o potędze miłości, rodzinie i poszukiwaniu swego miejsca.

Fantastyczny świat wykreowany przez Aleksandrę Ostapczuk wydaje się być jedynie środkiem dla ukazania problemów i dylematów bohaterów. Ogromnie podoba mi się idealne zrównoważenie wątków lekkich i tych poważnych. Książka chwilami jest zabawna, napisana ze swadą, sympatycznym młodzieżowym językiem. Te humorystyczne wstawki rozładowują napięcie, pozwalają się czytelnikowi odprężyć i poczuć silniejszą więź z Drackiem i Piotrem. Mimo swej, jak najbardziej poważnej wymowy, nie sprawia wrażenia ciężkiej czy przytłaczającej. Dzięki tym inteligentnym zabiegom czyta się ją niezwykle lekko. To pozycja dobra zarówno dla młodziezy jak i dojrzałych czytelników. Łączy cechy powieści fantasy, przygodowej, obyczajowej i jest także bardzo mądrą przypowieścią traktującą o wojnie, wykluczeniu, odmienności i stereotypach. Obszerna powieść, gdzie tempo akcji jest tak duże, że nim się obejrzymy, zbliżamy się do końcowych stron. Jeśli o jakiejś książce można powiedzieć, że napisana jest z rozmachem, to na pewno „Smocze dziecię” na to określenie zasługuje. Przekonująco skonstruowana warstwa fabularna, mnóstwo humorystycznych wstawek i dotknięcie bardzo poważnych tematów, które chyba nigdy nie stracą na aktualności.

Jestem pod bardzo dużywm wrażeniem tej powieści i myślę, że wielu ludziom, którzy zdecydują się sięgnąć po nią trudno będzie uwierzyć, że została napisana przez tak młodą osobę. Książka jest bardzo przemyślana, mądra w swej wymowie i napisana w iście spektakularnym stylu. Młoda kobieta, marzycielka, obdarzona naturalnym talentem i z głową pełną pomysłów rokuje na naprawdę dobrą pisarkę. Niektórzy pracują nad warsztatem, pocą się nad klawiaturą i wydają książki co najwyżej nijakie. Debiutująca Aleksandra Ostapczuk napisała fenomenalną powieść, który porywa czytelnika i nie daje łatwo o sobie zapomnieć. Niecierpliwie będę czekała na kontynuację losów smoczego syna i jego brata. Po tak udanej pierwszej powieści poprzeczka postawiona została bardzo wysoko. Polecam „Smocze dziecię” wszystkim miłośnikom pełnych przygód i zwrotów akcji opowieści, które nie są jedynie pustymi opowiastkami, a niosą za sobą głębokie przesłanie. To powieść nie tylko dla osób, które sympatyzują z gatukiem fantasy, to idealna historia dla wszystkich lubiących ciekawie opowiedziane historie, które czyta się bardzo przyjemnie, a dodatkowo przypominają nam o tym wszystkim, co w życiu jest naprawdę ważne. Diabelska ocena to 6. Diabeł poleca.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
64 63 413
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd