Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: , ,

Czyż czasami, stojąc w kolejce do kasy w supermarkecie, nie obserwujecie innych? Co mówią o nich zakupy, które wykładają z koszy na taśmę?
Annie Ernaux tworzy tę książkę z pozornie zwyczajnego rejestrowania rzeczywistości – podczas cotygodniowych wizyt w supermarketach, podróży podmiejską kolejką czy spacerów po okolicy.
Z migawek, czasem drobnych i łatwych do przeoczenia szczegółów, zaobserwowanych w podparyskim Cergy-Pontoise, buduje obraz współczesnego społeczeństwa. To nie jest jednak tylko zapis scen z życia – to próba uchwycenia rytmu codzienności, napięć społecznych, różnic klasowych i tego, co wspólne dla ludzi mijających się każdego dnia.
Ernaux patrzy uważnie i bez oceniania. Rejestruje język, gesty, zachowania – wszystko to, co zwykle umyka, bo wydaje się zbyt zwyczajne, by zasługiwać na uwagę. A jednak właśnie w tej zwyczajności kryje się prawda o świecie, w którym żyjemy.
„Życie zewnętrzne” to książka, która uczy patrzeć – zwalniać, dostrzegać i nadawać znaczenie temu, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieistotne. Po jej lekturze trudno już spojrzeć na codzienne sytuacje w ten sam sposób.
Bardzo mi się podobała – w swojej prostocie jest niezwykle przenikliwa.

Czyż czasami, stojąc w kolejce do kasy w supermarkecie, nie obserwujecie innych? Co mówią o nich zakupy, które wykładają z koszy na taśmę?
Annie Ernaux tworzy tę książkę z pozornie zwyczajnego rejestrowania rzeczywistości – podczas cotygodniowych wizyt w supermarketach, podróży podmiejską kolejką czy spacerów po okolicy.
Z migawek, czasem drobnych i łatwych do przeoczenia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Po książki tej pisarki sięgam w ciemno, podobnie jak po Elizabeth Strout. I tym razem mnie nie zawiodła.
Rodzinne Yvetot – Annie powraca do miasteczka swojego dzieciństwa i wczesnej młodości nie tylko we wspomnieniach, ale także dosłownie: jako uznana już pisarka przyjmuje zaproszenie władz miasta na okolicznościowy odczyt. Ernaux pokazuje, że powrót nigdy nie jest powrotem do tego samego miejsca. Prawdziwa pamięć o sobie nie istnieje – odkrywamy ją dopiero w zestawieniu z wydarzeniami, których doświadczaliśmy, i okolicznościami, które im towarzyszyły.
Szczególnie bliskie są mi dwa cytaty z tej książki: „Książki to brama do świata, instrukcja obsługi życia” oraz „Rzeczywistości i prawdy trzeba szukać w książkach. W literaturze”. Utożsamiam się z nimi w pełni.
Całość może sprawiać wrażenie pewnego formalnego rozproszenia – znajdziemy tu fragmenty dziennika, wywiadów czy artykułów prasowych – ale to wciąż wnikliwa i precyzyjna Ernaux. Mam jednak poczucie, że tę książkę łatwiej odbiorą osoby znające jej wcześniejsze utwory, szczególnie „Lata” i „Bliskich”.
Polecam ją tym, którzy w literaturze poszukują refleksji nad emocjami, pamięcią i własną tożsamością.

Po książki tej pisarki sięgam w ciemno, podobnie jak po Elizabeth Strout. I tym razem mnie nie zawiodła.
Rodzinne Yvetot – Annie powraca do miasteczka swojego dzieciństwa i wczesnej młodości nie tylko we wspomnieniach, ale także dosłownie: jako uznana już pisarka przyjmuje zaproszenie władz miasta na okolicznościowy odczyt. Ernaux pokazuje, że powrót nigdy nie jest powrotem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Rita prowadzi zakład fryzjerski w mieszkaniu po babci – miejscu z historią i duszą. Jest nie tylko dobrą fryzjerką, ale też świetną… słuchaczką. Klientki przychodzą do niej nie tylko po dobrze wykonaną usługę, lecz także po to, by porozmawiać, wyrzucić z siebie codzienne troski i podzielić się swoimi historiami. I właśnie te opowieści o zwyczajnym życiu nadają rytm tej powieści.
Autor z wrażliwością dotyka wielu problemów współczesnego społeczeństwa: sytuacji kobiet na rynku pracy, relacji z starzejącymi się rodzicami, życia rodzin wychowujących dziecko z niepełnosprawnością, związku starszej kobiety z młodszym partnerem, choroby nowotworowej czy napięć pojawiających się między rodzeństwem.
Punkt wyjścia powieści wydaje się prosty – opowieści o codzienności, które każdy z nas zna z własnego doświadczenia lub z historii bliskich. Jednak właśnie w tej zwyczajności tkwi siła książki. To powieść skłaniająca do refleksji nad ludzkimi wyborami, relacjami i ciężarem spraw, które często – dosłownie i w przenośni – „spadają nam na głowę”.
Mimo że poruszane tematy bywają trudne, całość utrzymana jest w ciepłym, empatycznym tonie. Autor z dużą uważnością przygląda się bohaterom i ich emocjom, dzięki czemu opowieść pozostaje bliska i autentyczna.
Książki wysłuchałam w formie audiobooka w interpretacji Pauliny Holtz, której narracja bardzo dobrze oddaje klimat tej historii.
Polecam, jeśli ktoś ma ochotę na współczesną obyczajówkę osadzoną w polskich realiach.

Rita prowadzi zakład fryzjerski w mieszkaniu po babci – miejscu z historią i duszą. Jest nie tylko dobrą fryzjerką, ale też świetną… słuchaczką. Klientki przychodzą do niej nie tylko po dobrze wykonaną usługę, lecz także po to, by porozmawiać, wyrzucić z siebie codzienne troski i podzielić się swoimi historiami. I właśnie te opowieści o zwyczajnym życiu nadają rytm tej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

I takie książki, proszę szanownego państwa, ja kocham – i tylko takich sobie życzę. To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem i już wiem, że sięgnę po kolejne tytuły.

Szczerze mówiąc, po Gołoborze sięgnęłam z czystej ciekawości i z sentymentu do miejsca, w którym osadzona jest akcja. W czasach zamierzchłej młodości ;) spędziłam bowiem sporo czasu, przemierzając Góry Świętokrzyskie wzdłuż i wszerz. Z plecakiem wypakowanym konserwami na kilka dni – bo kto ze sobą żarcia nie dźwigał, ten nie jadł. Takie to były czasy.

Nie nocowało się w pensjonatach, hotelach czy choćby agroturystykach, tylko zwyczajnie: u chłopa w stodole, na sianie. Myło się w studni. Serio. Dzięki temu miałam okazję naprawdę dobrze poznać klimat świętokrzyskich okolic i obcować z temperamentem tamtejszych ludzi. Legendy o gołoborzach, Świętym Krzyżu, Łysicy i sabatach czarownic znałam od lat. No i ten mit scyzoryków – któż o nim nie słyszał.

W Gołoborzu jest wszystko, co składa się na świetną literaturę: rozległe tło historyczne – od powstania styczniowego, przez drugą wojnę światową, czasy PRL-u, aż po obalenie komuny i nieporadne początki nowej rzeczywistości – oraz wspaniale wykreowani bohaterowie z krwi i kości. Majstersztyk. Są tu ludzkie namiętności: miłość, żądza władzy, honor (nie zawsze rozumiany w kategoriach prawości), zemsta, rodzinne i sąsiedzkie waśnie. Jest też odrobina legend, zabobonów i wierzeń, które idealnie splatają się z głównymi wątkami powieści. I odniesienia do autentycznych, wstrząsających wydarzeń.

Książka jest świetnie skonstruowana i znakomicie napisana. Naprawdę – szczerze polecam. Nominacja w Plebiscycie Lubimy Czytać 2026 jest jak najbardziej zasłużona; trzymam kciuki za wygraną.

Czytałam, że Gołoborze ma zostać zekranizowane. Zwykle nie lubię, gdy film „kradnie” książki, które mnie zachwycają. Ale tym razem… czekam niecierpliwie.

I takie książki, proszę szanownego państwa, ja kocham – i tylko takich sobie życzę. To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem i już wiem, że sięgnę po kolejne tytuły.

Szczerze mówiąc, po Gołoborze sięgnęłam z czystej ciekawości i z sentymentu do miejsca, w którym osadzona jest akcja. W czasach zamierzchłej młodości ;) spędziłam bowiem sporo czasu, przemierzając Góry...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Shearwater to niewielka wyspa targana sztormami u wybrzeży Antarktydy – miejsce odizolowane, surowe i nieprzyjazne, gdzie ostatni mieszkańcy, ojciec i czwórka dzieci, strzegą globalnej stacji nasion tuż przed jej likwidacją. Punkt wyjścia powieści Charlotte McConaghy zapowiada historię gęstą od napięcia i egzystencjalnych pytań, osadzoną w realiach świata balansującego na krawędzi katastrofy.

Największym atutem powieści pozostaje bez wątpienia tło przyrodnicze. Natura – dzika, groźna, nieprzewidywalna i surowa – została sportretowana sugestywnie, momentami niemal przytłaczając bohaterów swoją wszechobecnością. Niestety apokaliptyczny wydźwięk historii okazuje się zaskakująco nieporadny, a miejscami wręcz infantylny.

Problemem pozostaje również forma narracji. Lektura nie jest płynna – tekst sprawia wrażenie kanciastego i poszarpanego, przez co czytanie staje się męczące. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, na ile jest to efekt tłumaczenia, a na ile samego stylu autorki. Także relacje między bohaterami nie zostały nakreślone w sposób przekonujący i nie budują emocjonalnego zaangażowania.

Niestety, dla mnie była to lektura rozczarowująca: interesująca w warstwie atmosfery, lecz zawodząca pod względem narracyjnym i psychologicznym. Dotarcie do końca książki było raczej aktem wytrwałości niż czytelniczej przyjemności.

Szkoda :(

Shearwater to niewielka wyspa targana sztormami u wybrzeży Antarktydy – miejsce odizolowane, surowe i nieprzyjazne, gdzie ostatni mieszkańcy, ojciec i czwórka dzieci, strzegą globalnej stacji nasion tuż przed jej likwidacją. Punkt wyjścia powieści Charlotte McConaghy zapowiada historię gęstą od napięcia i egzystencjalnych pytań, osadzoną w realiach świata balansującego na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Lubię styl Zyty Rudzkiej. Rwany. Ostre cięcia. Gorzki. Szorstki. Mało słów, a obrazy zostają. Dosadne.
Mężczyzna: „z urody korzystny”. Kobieta: „o urodzie bez fanfar”. Alkohol: „Wolę pływać niż pić. Ale potrafię to ładnie połączyć.”
Lida – wuefistka z „byłym powołaniem”. Rodzina prawnicza, ale bez nabożeństwa do ojca i zmarłej matki. Miasto ją męczy, więc ucieka na wieś. Żyje po swojemu. W zadziwiająco zgodnym trójkącie z Ziutem i Rochem. Bez ideologii. Bez manifestów. „Odzieżowo jej nie odwala”. Ma „rękę do bimbru, motoru i mężczyzn.”
Ta powieść, przypomina mi klimatem nagrodzoną w 2023 roku Nike „Ten się śmieje, kto ma zęby”.
Czy jej dorównuje?
„Oddalam pytanie!” :)
Polecam tym, którzy lubią opowieści niespieszne, naturalistyczne. O niczym widowiskowym. O niczym nadzwyczajnym. Za to z formą. I z charakterem.

_______________________
„Jestem taką pociechą na starość, jaką ty byłeś mi podporą w młodości” – Lida do ojca

Lubię styl Zyty Rudzkiej. Rwany. Ostre cięcia. Gorzki. Szorstki. Mało słów, a obrazy zostają. Dosadne.
Mężczyzna: „z urody korzystny”. Kobieta: „o urodzie bez fanfar”. Alkohol: „Wolę pływać niż pić. Ale potrafię to ładnie połączyć.”
Lida – wuefistka z „byłym powołaniem”. Rodzina prawnicza, ale bez nabożeństwa do ojca i zmarłej matki. Miasto ją męczy, więc ucieka na wieś....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Hm… nie załapałam klimatu tej powieści. Nie zbliżyłam się emocjonalnie do żadnego z bohaterów. Moja empatia tym razem nie zadziałała – a może podświadomie wyparłam fakt, że tak naprawdę każdy z nas, w różnym wymiarze, dotknie kiedyś tego, o czym ta książka opowiada: starości i odchodzenia.

To lektura smutna i trudna w odbiorze. Myślę, że nie jest dla każdego. Młodszego czytelnika może znudzić, a dojrzałego – zaniepokoić, wywołać bolesne wspomnienia i bardzo osobiste skojarzenia.

Centralnym punktem powieści jest obraz mężczyzny w mocno zaawansowanym wieku, który za wszelką cenę próbuje zachować sprawczość i samodzielność. Pięknie pokazana została troska najbliższych o jego bezpieczeństwo, a także cały system opieki nad osobą starszą. Mimo to książka nie wzbudziła we mnie tej czułości, o której tak często czytałam w opiniach innych czytelników.

Najbardziej poruszające okazały się fragmenty retrospektywne – wspomnienia dzieciństwa, własnej dorosłości, miłości i przyjaźni. Za serce chwyta również relacja starszego pana z jego psem, Sixtenem, oraz lęk przed tym, że opiekujący się nim ludzie – rodzina i pracownicy opieki społecznej – próbują przekonać go, iż jest już zbyt niedołężny, by móc zajmować się swoim pupilem.

To niełatwa opowieść o przemijaniu, która bardziej niepokoi niż koi. Będę szczera – nie miałabym odwagi jej polecać innym…

Hm… nie załapałam klimatu tej powieści. Nie zbliżyłam się emocjonalnie do żadnego z bohaterów. Moja empatia tym razem nie zadziałała – a może podświadomie wyparłam fakt, że tak naprawdę każdy z nas, w różnym wymiarze, dotknie kiedyś tego, o czym ta książka opowiada: starości i odchodzenia.

To lektura smutna i trudna w odbiorze. Myślę, że nie jest dla każdego. Młodszego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Musiałam czytać tę książkę kiedyś, w czasach nastoletnich, ale zupełnie nie pamiętałam, jakie zrobiła na mnie wrażenie. Dziś jestem skłonna uwierzyć, że w momencie premiery – w latach 50. we Francji – mogła wywołać spore poruszenie. To przecież debiut bardzo młodej autorki: Françoise Sagan miała niespełna 18 lat, gdy ją pisała.
Myślę, że „Witaj, smutku” dobrze przetrwało próbę czasu. Powieść spowija nuta zmysłowości; jest bardzo sensualna, oszczędna w formie, a jednocześnie emocjonalnie gęsta. To opowieść o dojrzewaniu młodziutkiej Cécile i jej zadziwiająco odważnych relacjach ze światem dorosłych. Towarzyszy jej lekka dekadencja, podskórne znudzenie, a może nawet egzystencjalna pustka, którą bohaterowie próbują zagłuszyć przyjemnościami.
Być może to zasługa gorącego lata na Lazurowym Wybrzeżu – bo właśnie wtedy rozgrywa się akcja powieści. Miłość, beztroska, przyzwolenie na smakowanie dorosłości mieszają się tu z chłodnym dystansem i niepokojem, który narasta niemal niezauważalnie. To krótka, ale bardzo sugestywna książka, która zostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

Musiałam czytać tę książkę kiedyś, w czasach nastoletnich, ale zupełnie nie pamiętałam, jakie zrobiła na mnie wrażenie. Dziś jestem skłonna uwierzyć, że w momencie premiery – w latach 50. we Francji – mogła wywołać spore poruszenie. To przecież debiut bardzo młodej autorki: Françoise Sagan miała niespełna 18 lat, gdy ją pisała.
Myślę, że „Witaj, smutku” dobrze przetrwało...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka balansująca na granicy bajki dla dorosłych i literatury młodzieżowej. Składa się z kilku krótkich opowiadań połączonych postacią kurierki pracującej w tajemniczej agencji „Przesyłka z Nieba”, której zadaniem jest dostarczanie listów i paczek wysyłanych przez ludzi już po ich śmierci – ostatnich, niewypowiedzianych słów.

Historie są proste w formie, ale niosą ze sobą głębszy sens. Każda przesyłka w mniejszym lub większym stopniu wpływa na życie bohaterów, zmuszając ich do zatrzymania się i spojrzenia z innej perspektywy na własne emocje, relacje i dokonane wybory.

To książka o stracie, żalu i więziach międzyludzkich, opowiedziana w bardzo subtelny, charakterystyczny dla literatury japońskiej sposób. Bez nadmiernego dramatyzmu czy patosu, za to z cichą nadzieją i poczuciem ukojenia.

Pokrzepiająca, refleksyjna lektura, która zostawia czytelnika z myślami o przemijaniu i o tym, jak duży wpływ inni ludzie mają na nasze życie, często zupełnie niepostrzeżenie.

Książka balansująca na granicy bajki dla dorosłych i literatury młodzieżowej. Składa się z kilku krótkich opowiadań połączonych postacią kurierki pracującej w tajemniczej agencji „Przesyłka z Nieba”, której zadaniem jest dostarczanie listów i paczek wysyłanych przez ludzi już po ich śmierci – ostatnich, niewypowiedzianych słów.

Historie są proste w formie, ale niosą ze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Bardzo dobry początek czytelniczego roku. Intrygująca i wciągająca od pierwszych stron kryminalna historia, z wyraźnymi elementami psychologicznego thrillera, której rozwiązanie ukryto w pozornie niewinnych rysunkach.

Początkowo można odnieść wrażenie, że książka jest zbiorem oddzielnych, luźno powiązanych opowiadań. Jednak wraz z rozwojem fabuły i pojawianiem się kolejnych bohaterów szybko staje się jasne, że nic nie jest tu przypadkowe, a poszczególne historie zaczynają zazębiać się w niepokojąco spójną całość. Przypomina mi to Grobową ciszę, żałobny zgiełk Yōko Ogawy – podobnie subtelną, chłodną i wymagającą uważności.

Atutem powieści jest nietypowe połączenie tekstu i grafiki. Ilustracje nie są jedynie dodatkiem, lecz integralnym elementem narracji – prowadzą śledztwo razem z czytelnikiem, zmuszając do analizy szczegółów, dopowiadania sensów i snucia własnych hipotez. W pewnym stopniu potęgują napięcie i wprowadzają uczucie dyskomfortu.
Mroczna, duszna aura i nieustanne poczucie, że pod powierzchnią kryje się coś złowrogiego, sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.

Polecam szczególnie fanom subtelnie dawkowanego napięcia, nieśpiesznego podążania tropem zagadki i historii, które wymagają aktywnego udziału czytelnika.

Bardzo dobry początek czytelniczego roku. Intrygująca i wciągająca od pierwszych stron kryminalna historia, z wyraźnymi elementami psychologicznego thrillera, której rozwiązanie ukryto w pozornie niewinnych rysunkach.

Początkowo można odnieść wrażenie, że książka jest zbiorem oddzielnych, luźno powiązanych opowiadań. Jednak wraz z rozwojem fabuły i pojawianiem się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Księżna Mediolanu – Renata Czarnecka
Powieść przybliża losy Izabeli Aragońskiej – matki polskiej królowej Bony, która jako roczne niemowlę została zaręczona z księciem Gianem Galeazzem Sforzą. Pfff… co za absurdalne i bezwzględne realia czasów, w których nade wszystko liczyły się władza i polityczne wpływy.
Autorka plastycznie oddaje przede wszystkim obyczajowe realia epoki oraz pełne intryg życie włoskich dworów. Przed lekturą warto jednak wiedzieć, że jest to przede wszystkim powieść obyczajowa (uwaga dla fanów powieści stricte historycznych), osadzona w realiach historycznych. Niemniej czyta się ją naprawdę bardzo dobrze.
Książka wciąga i pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy władzy oraz rolę kobiet w świecie polityki. Z pewnością sięgnę po kolejne części, ponieważ postać samej królowej Bony od zawsze mnie fascynuje – jako kobieta silna, niezależna i ambitna, a jednocześnie wciąż inspirująca. Część poświęcona jej matce rzuca natomiast światło na to, w jakich warunkach wzrastała Bona, i pozwala dotrzeć do źródeł jej siły.

Księżna Mediolanu – Renata Czarnecka
Powieść przybliża losy Izabeli Aragońskiej – matki polskiej królowej Bony, która jako roczne niemowlę została zaręczona z księciem Gianem Galeazzem Sforzą. Pfff… co za absurdalne i bezwzględne realia czasów, w których nade wszystko liczyły się władza i polityczne wpływy.
Autorka plastycznie oddaje przede wszystkim obyczajowe realia epoki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Stara, odrestaurowana kamienica Alicji staje się przestrzenią dla nowego życia sześciu kobiet. Każda z nich przed czymś uciekła – przed bólem, rozczarowaniem lub trudną przeszłością – z nadzieją, że właśnie tutaj odnajdzie spokój i poczucie bezpieczeństwa. Pragnąc stabilizacji, lokatorki nie tylko próbują ułożyć sobie codzienność na nowo, ale również poszukują samych siebie.
Alicja, właścicielka kamienicy, z pozoru jawi się jako osoba ciepła, opiekuńcza i pełna zrozumienia. Stopniowo jednak odsłania inne oblicze – niczym zachłanna królowa ula (nie bez powodu w powieści pojawia się metafora pszczelej hierarchii), dąży do sprawowania pełnej kontroli nad swoimi lokatorkami. Jej pomoc zaczyna przekraczać granice, zamieniając się w ingerencję w cudze życie i decyzje.
Powieść skłania do ważnej refleksji: gdzie przebiega granica między wsparciem a manipulacją? Jak pomagać innym, nie odbierając im prawa do samodzielnych wyborów? W niesieniu pomocy ważne jest okazywanie szacunku dla wolności drugiego człowieka.
Audiobook w interpretacji Pauliny Holtz, jak zwykle w punkt.

Stara, odrestaurowana kamienica Alicji staje się przestrzenią dla nowego życia sześciu kobiet. Każda z nich przed czymś uciekła – przed bólem, rozczarowaniem lub trudną przeszłością – z nadzieją, że właśnie tutaj odnajdzie spokój i poczucie bezpieczeństwa. Pragnąc stabilizacji, lokatorki nie tylko próbują ułożyć sobie codzienność na nowo, ale również poszukują samych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ciepła, kojąca opowieść o potrzebie przynależności, akceptacji i o sile wspólnoty. To także historia o tym, jak pasja, w tym przypadku zamiłowanie do zagadek, szyfrów i łamigłówek, potrafi łączyć ludzi, tworząc między nimi więzi silniejsze niż niejedna rodzina.

Członkowie tytułowego stowarzyszenia nie tylko układają krzyżówki, rebusy, quizy, budują labirynty. Dla nich to coś więcej niż hobby, to sposób na życie, język, którym komunikują się ze światem i ze sobą nawzajem. Ta wyjątkowa grupa mistrzów zagadek i kodów wspiera się każdego dnia, tworząc małą, bardzo nieoczywistą rodzinę.

Największą tajemnicą pozostaje jednak najmłodszy członek stowarzyszenia – Clay, podrzucony jako niemowlę na schodach posiadłości. Jego pojawienie się rozbudziło w dorosłych przede wszystkim troskę i odpowiedzialność. Ta improwizowana rodzina wzięła go pod swoje skrzydła, otaczając miłością i ucząc świata przez pryzmat łamigłówek.

Przed śmiercią założycielka stowarzyszenia, Pippa Allsbrook, pozostawiła Clayowi serię misternie zaplanowanych zagadek. Wyruszając ich śladem, chłopak krok po kroku zbliża się do odkrycia prawdy o swoim pochodzeniu.

Poruszająca, pełna uroku książka o rodzinie, którą można stworzyć z zupełnie obcych sobie ludzi – jeśli połączy ich pasja, czy wspólne wartości.
Idealna dla tych, którzy lubią ciepłe, mądre historie z odrobiną tajemnicy. Polecam.

Ciepła, kojąca opowieść o potrzebie przynależności, akceptacji i o sile wspólnoty. To także historia o tym, jak pasja, w tym przypadku zamiłowanie do zagadek, szyfrów i łamigłówek, potrafi łączyć ludzi, tworząc między nimi więzi silniejsze niż niejedna rodzina.

Członkowie tytułowego stowarzyszenia nie tylko układają krzyżówki, rebusy, quizy, budują labirynty. Dla nich to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Przyjaciółki Miv i Sharon postanawiają odkryć, kim jest Rozpruwacz z Yorkshire — seryjny morderca, który pod koniec lat 70. terroryzował mieszkańców tego brytyjskiego hrabstwa. Autentyczne wydarzenia stają się dla autorki pretekstem do poruszenia wielu trudnych tematów świata dorosłych, często niezrozumiałych dla dwóch dorastających bohaterek, które wyczuwają jednak, że za nimi kryją się bolesne, nierzadko traumatyczne historie. To także wgląd w życie małej, robotniczej społeczności angielskiej prowincji pogrążonej w kryzysie gospodarczym, u progu rządów Margaret Thatcher.

Nastolatki sporządzają listę nierozwiązanych, podejrzanych spraw i osób, które zachowują się w ich oczach niepokojąco. Podążając ich tropem, czytelnik stopniowo odkrywa mroczne sekrety skrywane przez dorosłych.

Nie nazwałabym tej powieści kryminałem — zdecydowanie bliżej jej do literatury psychologicznej. Śledztwo prowadzone przez dwie młodziutkie dziewczyny staje się sposobem na ukazanie złożonych problemów dorosłości, z którymi bohaterowie nie zawsze potrafią sobie poradzić. Dziecięca perspektywa nadaje opowieści wyjątkową świeżość i pozwala inaczej spojrzeć na relacje rodzinne i międzyludzkie.

To historia o dojrzewaniu w cieniu społecznych bolączek: przemocy, rasizmu, politycznych i gospodarczych przemian związanych z początkiem ery Thatcher, a także rodzinnych dramatów, w tym choroby psychicznej. Miejscami przejmująca, miejscami nieco rozwlekła, ale z pewnością warta uwagi.

Przyjaciółki Miv i Sharon postanawiają odkryć, kim jest Rozpruwacz z Yorkshire — seryjny morderca, który pod koniec lat 70. terroryzował mieszkańców tego brytyjskiego hrabstwa. Autentyczne wydarzenia stają się dla autorki pretekstem do poruszenia wielu trudnych tematów świata dorosłych, często niezrozumiałych dla dwóch dorastających bohaterek, które wyczuwają jednak, że za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Po fascynującym debiucie (?) Jakuba Jarno (?), czyli „Światłoczułości”, spodziewałam się kolejnej, dobrze poprowadzonej i angażującej fabuły.

Tymczasem w przypadku „Konturów” mam problem nawet z jednoznacznym określeniem, o czym właściwie jest ta książka. Niby dotyka tematu samotności, odrzucenia, powojennej traumy, losów dzieci porzuconych i sierot wojennych, ale zabrakło mi tu wiarygodności i autentyczności, które pozwoliłyby rzeczywiście wejść w ten świat. Historia nie wywołała we mnie żadnych emocji, nie zostawiła śladu.

Niestety, z żadną z postaci, w tym z główną bohaterką, nie byłam w stanie nawiązać bliższej, duchowej relacji. Właściwie nie potrafię powiedzieć, kim ona tak naprawdę jest i z jakiego powodu dzieli się swoją historią. Podobnie niejasna pozostaje dla mnie rola dziennikarki przeprowadzającej z Wandą Jeżewską wywiad, jej obecność w narracji wydaje się bardziej zabiegiem technicznym niż czymś, co wnosi dodatkowy sens.

Tytuł okazuje się niestety zbyt trafny: Kontury: kontury fabuły, kontury relacji, kontury emocji. Obrys jest, ale wnętrze pozostaje puste, pozbawione treści, której tak bardzo oczekiwałam.

Szkoda. Mimo wszystko czekam na kolejną powieść autora, bo „Światłoczułość” była wspaniała i wiem, że Jakub Jarno potrafi opowiadać w sposób wyjątkowy. Liczę, że kolejna książka znów to udowodni.

Po fascynującym debiucie (?) Jakuba Jarno (?), czyli „Światłoczułości”, spodziewałam się kolejnej, dobrze poprowadzonej i angażującej fabuły.

Tymczasem w przypadku „Konturów” mam problem nawet z jednoznacznym określeniem, o czym właściwie jest ta książka. Niby dotyka tematu samotności, odrzucenia, powojennej traumy, losów dzieci porzuconych i sierot wojennych, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Po raz pierwszy nie polecam książki – i robię to z pełnym przekonaniem. Powieść wzbudziła we mnie przede wszystkim odrazę i głęboki sprzeciw. Oto świat, w którym zalegalizowano kanibalizm, a ludzie są hodowani niczym zwierzęta – na mięso. I nie mówimy tu o metaforze – to literalna, chłodna rzeczywistość tej dystopii.

Zdaję sobie sprawę, że autorka celowo skonstruowała tę historię jako przerysowanie i prowokację, to jednak dla mnie ta wizja była zbyt graniczna, zbyt brutalna, zbyt odczłowieczająca.

Dystopia w najczarniejszym wydaniu: kompletny upadek moralności, etyki, człowieczeństwa. System, w którym nie ma już miejsca na współczucie, empatię, pytania o dobro i zło. Pozostaje tylko przemoc, konsumpcja i znormalizowany horror. Dla niektórych może to być wstrząsający komentarz społeczny, może ostrzeżenie przed dehumanizacją, ale dla mnie to było po prostu za dużo. Ten rodzaj literatury zdecydowanie nie jest tym, po co sięgam ani tym, co emocjonalnie jestem w stanie unieść.

Czuję ulgę, że to tylko fikcja literacka. I mam głęboką nadzieję, że tak ekstremalne wizje, nawet jeśli niosą jakieś przesłanie, na zawsze pozostaną wyłącznie w sferze horrorów i dystopijnych eksperymentów literackich.

Książka znajdzie na pewno swoich odbiorców, szczególnie wśród miłośników dark fiction, literatury ekstremalnie przekraczającej dopuszczalne granice. Ale to nie jest książka dla każdego. I na pewno nie dla mnie.

Za tematykę - daję 1, ale ponieważ to nie jest zła literatura - mocne 6.

Po raz pierwszy nie polecam książki – i robię to z pełnym przekonaniem. Powieść wzbudziła we mnie przede wszystkim odrazę i głęboki sprzeciw. Oto świat, w którym zalegalizowano kanibalizm, a ludzie są hodowani niczym zwierzęta – na mięso. I nie mówimy tu o metaforze – to literalna, chłodna rzeczywistość tej dystopii.

Zdaję sobie sprawę, że autorka celowo skonstruowała tę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Elizabeth Strout potrafi z najprostszych ludzkich historii wydobywać uniwersalne prawdy o samotności, winie, nadziei i złożoności relacji międzyludzkich. Powieść kameralna, cicha w tonie, a jednocześnie pełna wewnętrznego napięcia – emocje wrą tu pod powierzchnią, schowane pod warstwą codzienności, konwenansów i milczenia.

Akcja książki rozpoczyna się jesienią 1959 roku w niewielkiej, prowincjonalnej miejscowości West Annett, w stanie Maine. Głównym bohaterem jest Tyler Caskey – ewangelicki pastor, owdowiały ojciec dwóch małych córek. Spokój jego uporządkowanego życia zostaje zakłócony, gdy nauczycielki z przedszkola zwracają uwagę na niepokojące zachowanie jego starszej córki.

Strout z wrażliwością portretuje swoich bohaterów. Ich psychologiczne rysy są delikatne, ale precyzyjnie nakreślone – każdy z nich nosi w sobie bagaż doświadczeń i prób godzenia się z losem. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani łatwych rozwiązań. Autorka operuje sennym, powściągliwym stylem, który wymaga od czytelnika uważności, ale w zamian oferuje satysfakcję z obcowania z literaturą głęboką i subtelną.

Strout nie mówi wszystkiego wprost, zostawia przestrzeń, aby czytelnik sam dopowiedział sobie motywy i intencje postaci, wszedł w ich wewnętrzny świat. To literatura, która zaprasza do refleksji – nad tym, jak łatwo oceniamy innych, nie znając całej prawdy, i jak trudno jest być sobą w społeczeństwie, które oczekuje określonych ról i zachowań.

To także portret małej społeczności – miejsca, gdzie każdy zna każdego, ale znajomość często jest powierzchowna i podszyta domysłami. Strout ukazuje blaski i cienie takiego życia: poczucie wspólnoty, ale też presję, obłudę i trudność w przełamywaniu schematów.

Dla tych, którzy znają styl autorki – jej powściągliwe narracje, psychologiczną precyzję i czułość wobec zwykłych ludzi – będzie to kolejna ważna lektura. To proza, którą się smakuje powoli, uważnie, z empatią.
Elizabeth Strout słucha, obserwuje i rozumie.
Ja czuję się doskonale w jej pisarstwie...

Elizabeth Strout potrafi z najprostszych ludzkich historii wydobywać uniwersalne prawdy o samotności, winie, nadziei i złożoności relacji międzyludzkich. Powieść kameralna, cicha w tonie, a jednocześnie pełna wewnętrznego napięcia – emocje wrą tu pod powierzchnią, schowane pod warstwą codzienności, konwenansów i milczenia.

Akcja książki rozpoczyna się jesienią 1959 roku w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Poruszająca i bogata w szczegóły powieść osadzona na przełomie XIX i XX wieku, która zabiera czytelnika w głąb codzienności kobiet żyjących na galicyjskiej wsi. Opowieść o kobiecej sile, siostrzeństwie, tradycji i rodzącym się powoli zawodzie położnej, który zaczynał wyłaniać się z ludowej mądrości i doświadczenia przekazywanego z pokolenia na pokolenie, by stopniowo przekształcać się w profesjonalną opiekę medyczną.

Jednym z największych atutów tej powieści jest jej autentyczność – autorka czerpała inspirację z pamiętników własnej prababki, która była akuszerką. Dzięki temu historia nabiera głębi i wiarygodności, a postaci, choć w większości fikcyjne, wydają się wyjątkowo żywe i prawdziwe. Jakubowska z dużym wyczuciem odmalowuje realia dawnej polskiej wsi: od surowych warunków życia, przez silne więzi społeczne i religijne, aż po zwyczaje związane z narodzinami, śmiercią i kobiecym dojrzewaniem.

Autorka z pieczołowitością oddaje tło historyczne i społeczne – czuć ogrom pracy badawczej i jednocześnie literacką wrażliwość, z jaką Jakubowska buduje przedstawiony świat.
Mimo wielu zalet, w moim odczuciu książka nieco traci rytm w środkowej części. Narracja chwilami staje się zbyt rozwlekła, a tempo akcji wyhamowuje, co może powodować uczucie znużenia. Nie zmienia to jednak faktu, że „Akuszerki” to lektura wartościowa, ważna i napisana z sercem – zwłaszcza dla tych, którzy interesują się historią kobiet, medycyną ludową oraz społecznymi przemianami, jakie dokonywały się na naszych ziemiach na przełomie wieków XIX i XX.

Zasługuje na uwagę.

Poruszająca i bogata w szczegóły powieść osadzona na przełomie XIX i XX wieku, która zabiera czytelnika w głąb codzienności kobiet żyjących na galicyjskiej wsi. Opowieść o kobiecej sile, siostrzeństwie, tradycji i rodzącym się powoli zawodzie położnej, który zaczynał wyłaniać się z ludowej mądrości i doświadczenia przekazywanego z pokolenia na pokolenie, by stopniowo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Poruszająca powieść ukazująca dramat konfliktu izraelsko-palestyńskiego oczami dziecka – dwunastoletniego Ahmeda, chłopca obdarzonego wyjątkowym talentem matematycznym. Historia toczy się na przestrzeni kilku dekad – od lat 50. i 60., aż po początek XXI wieku – pokazując, jak nieustający konflikt wpływa na codzienne życie zwykłych ludzi, szczególnie najmłodszych, którzy dorastają w cieniu przemocy, strachu i nienawiści.

Autorka z wyczuciem i empatią kreśli obraz dzieciństwa Ahmeda w palestyńskiej wiosce – świata, który powinien być pełen beztroski, a zamiast tego przesiąknięty jest stratą i traumą.
Chłopiec bardzo wcześnie musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością: śmiercią młodszej siostry, aresztowaniem ojca, zaginięciem brata. Mimo wszystko, Ahmed nie traci nadziei – jego zdolności matematyczne stają się dla niego nie tylko ucieczką, ale i szansą na realną zmianę losu.

To właśnie nauka, intelekt i determinacja pozwalają mu przetrwać i wyznaczyć cel, który wykracza poza granice nienawiści i cierpienia. W postaci Ahmeda wybrzmiewa niezwykle silne przesłanie: że w obliczu zła i wojny człowiek wciąż może odnaleźć w sobie siłę do tworzenia, nie niszczenia.

Książka niesie ze sobą wyraźne przesłanie antywojenne, ukazuje, jak destrukcyjny wpływ mają wojny i polityczne spory na zwykłych ludzi.

Najbardziej uderzająca jest jednak świadomość, że ta historia, mimo że umiejscowiona w konkretnym czasie i miejscu, wciąż pozostaje dramatycznie aktualna. Dziś, gdy świat ponownie staje się świadkiem eskalacji przemocy na Bliskim Wschodzie, los Ahmeda i jemu podobnych dzieci zyskuje szczególną moc – przypomina o tym, ile niewinnych istnień cierpi w imię dorosłych ideologii.

Poruszająca, bolesna, ale bardzo potrzebna książka.

Poruszająca powieść ukazująca dramat konfliktu izraelsko-palestyńskiego oczami dziecka – dwunastoletniego Ahmeda, chłopca obdarzonego wyjątkowym talentem matematycznym. Historia toczy się na przestrzeni kilku dekad – od lat 50. i 60., aż po początek XXI wieku – pokazując, jak nieustający konflikt wpływa na codzienne życie zwykłych ludzi, szczególnie najmłodszych, którzy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Pierwsza dama. Jolanta Kwaśniewska w rozmowie z Emilią Padoł Jolanta Kwaśniewska, Emilia Padoł
Ocena 7,2
Pierwsza dama. Jolanta Kwaśniewska w rozmowie z Emilią Padoł Jolanta Kwaśniewska, Emilia Padoł

Na półkach: ,

Pani Jolanta Kwaśniewska przez dziesięć lat (1995–2005) towarzyszyła swojemu mężowi, prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, pełniąc rolę Pierwszej Damy RP. Książka Pierwsza Dama, będąca wywiadem rzeką przeprowadzonym przez dziennikarkę Emilię Padoł, to fascynująca podróż przez ten wyjątkowy okres w jej życiu, ale też – co równie ważne – przez świat wartości, osobistych przemyśleń i codziennych doświadczeń kobiety, która mimo oficjalnej funkcji pozostała sobą.

Na szczęście publikacja nie skupia się na polityce – jest jej tu tylko tyle, ile potrzeba, by nakreślić tło wydarzeń i atmosferę czasów, w których przyszło jej żyć i działać. Zamiast tego dostajemy mnóstwo ciepłych, nierzadko wzruszających wspomnień: zarówno tych związanych ze spotkaniami z głowami państw czy innymi ważnymi osobistościami, jak i tych bardziej prywatnych – z rodziną, przyjaciółmi czy zwykłymi ludźmi napotkanymi na swojej drodze.
W książce znajdziemy także sporo miejsca poświęconego działalności społecznej Pani Kwaśniewskiej – pełnej zaangażowania, pasji i prawdziwej chęci niesienia pomocy. Nie brakuje również tematów osobistych: refleksji nad macierzyństwem, związkami, codziennością czy przestrzenią, którą kobieta powinna umieć zostawić również dla siebie samej.

Całość napisana jest lekkim, przystępnym językiem – dzięki czemu lektura wciąga, a jednocześnie daje poczucie autentyczności i bliskości. Z kart książki wyłania się portret osoby nie tylko eleganckiej i charyzmatycznej, ale przede wszystkim serdecznej, empatycznej i bardzo ludzkiej.

Ciepła, inspirująca opowieść o kobiecie z klasą – pięknej nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim duchem.

Pani Jolanta Kwaśniewska przez dziesięć lat (1995–2005) towarzyszyła swojemu mężowi, prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, pełniąc rolę Pierwszej Damy RP. Książka Pierwsza Dama, będąca wywiadem rzeką przeprowadzonym przez dziennikarkę Emilię Padoł, to fascynująca podróż przez ten wyjątkowy okres w jej życiu, ale też – co równie ważne – przez świat wartości, osobistych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to