-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać411 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2026-04-11
2026-04-06
2026-03-29
2026-03-27
Zamordowana?
Uprowadzona?
„Zaginiona dziewczyna”
Długo zastanawiałam się nad tą historią i szczerze mówiąc ciężko jest mi ją jednoznacznie ocenić.
Z jednej strony fabuła wciągnęła mnie od samego początku, byłam ciekawa co się dalej wydarzy i w trakcie wymyślałam różne teorie.
Ale z drugiej strony na każdym kroku natrafiałam na pewne niedociągnięcia. Czegoś mi brakowało. Niedopowiedzenia, brak emocji, brak zaskoczenia. Czułam, że ta historia jest płaska, brakowało jej głębi.
W momencie kiedy przeczytałam opis „domu zbrodni”, od razu domyśliłam się zakończenia. W mojej głowie natychmiast pojawiły się skojarzenia z inną książką oraz serialem.
Sam pomysł na fabułę był ciekawy i intrygujący. Niestety wykonanie i sposób przedstawienia historii okazały się dla mnie niewystarczające.
Mam wrażenie, że zabrakło kilku elementów, które mogłyby scalić tę opowieść w spójną całość.
Bohaterowie również mieli potencjał, by stać się intrygujący, a ich historie mogłyby być poruszające. Niestety zabrakło im iskry, życia, emocji.
Może było to spowodowane narracją trzecioosobową? Myślę, że narracja pierwszoosobowa sprawiłaby, że historie bohaterów byłby nam bliższe i moglibyśmy się bardziej wczuć w ich emocje, poczuć ich ból, zrozumieć ich.
Na początku największą sympatię wzbudziła u mnie Hannah. Podobało mi się jej podejście do życia i to jak traktowała swoich przyjaciół. Niestety druga połowa książki całkowicie zmieniła moje zdanie. Nie mogłam uwierzyć, że z taką łatwością przyjęła wszystko, co ją spotkało. Jakby nie miało to większego znaczenia, jakby było czymś zupełnie normalnym.
Absurd.
Wątek związany z Oskarem i jego problemy były dla mnie obojętne. Nie zainteresowały mnie i miałam wrażenie, że zostały wprowadzone jedynie po to, by wypełnić fabułę.
Natomiast podobało mi się połączenie przeszłości z teraźniejszością. Widać, że autorka próbowała poprowadzić tę historię w nieszablonowy sposób.
Zwroty akcji może nie były szczególnie zaskakujące, ale nadawały fabule dynamiczne tempo.
Bo tę książkę czyta się błyskawicznie. I naprawdę wciąga, ale mimo to nie mogę przymknąć oka na jej wady.
Zamordowana?
Uprowadzona?
„Zaginiona dziewczyna”
Długo zastanawiałam się nad tą historią i szczerze mówiąc ciężko jest mi ją jednoznacznie ocenić.
Z jednej strony fabuła wciągnęła mnie od samego początku, byłam ciekawa co się dalej wydarzy i w trakcie wymyślałam różne teorie.
Ale z drugiej strony na każdym kroku natrafiałam na pewne niedociągnięcia. Czegoś mi brakowało....
2026-03-20
Bohaterowie wyruszają w podróż na Wyspę Szczęścia.
To właśnie podczas tej wyprawy zaczynają dostrzegać, co w życiu jest naprawdę ważne.
Zaczynają zauważać coraz więcej.
Przestają skupiać się wyłącznie na sobie.
Każdy z jest inny.
Każdy niesie ze sobą własny bagaż doświadczeń.
Dotarli do momentu w życiu, w którym zaczęło im czegoś brakować.
Ich wspólna podróż pomogła uświadomić im, że szczęście bliskiej osoby może być równie ważne jak to, którego pragniemy dla samych siebie.
Każdy z nas ma inne marzenia i inne priorytety.
To, że dla kogoś coś ma mniejsze znaczenie, nie oznacza, że dla nas powinno być tak samo.
Najważniejsze jest, by słuchać siebie i swoich potrzeb.
I nie bać się sięgać po marzenia!
Z tej książki można wynieść wiele przemyśleń i lekcji życiowych.
Nie wszystko zostaje powiedziane wprost, ale historia jest poprowadzona w taki sposób, że skłania do refleksji.
I jest to zdecydowanie kopalnia cytatów, naprawdę.
Fabuła ma w sobie baśniowy klimat, który dodaje całości uroku.
Bohaterowie muszą mierzyć się z trudnymi przeszkodami pojawiającymi się na ich drodze i uczą się współpracować, aby osiągnąć wspólny cel.
Ta historia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.
Było wiele momentów wzruszających, ale też takich, które dawały nadzieję.
Skończyłam tę książkę z wielkim uśmiechem na twarzy.
Największym zaskoczeniem okazały się dla mnie zwroty akcji. Kompletnie się ich nie spodziewałam, a były naprawdę świetne.
Jeśli lubicie książki w takim klimacie to ogromnie polecam.
Bohaterowie wyruszają w podróż na Wyspę Szczęścia.
To właśnie podczas tej wyprawy zaczynają dostrzegać, co w życiu jest naprawdę ważne.
Zaczynają zauważać coraz więcej.
Przestają skupiać się wyłącznie na sobie.
Każdy z jest inny.
Każdy niesie ze sobą własny bagaż doświadczeń.
Dotarli do momentu w życiu, w którym zaczęło im czegoś brakować.
Ich wspólna podróż pomogła...
2026-03-14
Pan Fitzek ponownie udowodnił, że potrafi w świetny sposób połączyć wszystkie fakty i sprawić, że finał historii jest naprawdę mocny.
Mimika, jest to thriller psychologiczny, w którym bardzo trudno odróżnić prawdę od kłamstwa.
Dlaczego? Ponieważ główna bohaterka straciła pamięć i nie wiadomo czy jej wspomnienia oraz domysły są prawdziwe. Nie wiadomo też, czy właściwie interpretuje to, co się wokół niej dzieje.
Może brak jej ważnych informacji.
Może ktoś nią manipuluje.
Może ktoś już wcześniej ją oszukał.
A może po prostu jest potworem... i nie powinniśmy jej kibicować?
Uwielbiam takie zabiegi i podczas czytania ciągle zastanawiałam się, czy informacje, które dostajemy są prawdziwe i czy na ich podstawie mogę tworzyć własne teorie.
Ciekawym motywem jest to, że Hannah jest specjalistką od interpretowania ludzkiej mimiki. To, co można odczytać z naszego ciała jest czymś niewyobrażalnym. Każdy gest, każde mrugnięcie, każdy najmniejszy ruch brwiami może mieć znaczenie.
Co takiego odczyta z własnej mowy ciała?
Zdarzały się momenty, w których czułam lekkie zagubienie i jestem pewna, że to był celowy zabieg autora. Chciał, żebyśmy stracili czujność i czuli się zdezorientowani.
Każdy najmniejszy szczegół pasował do całej układanki.
Fakty, które zaczęły wychodzić na jaw, były niezwykle satysfakcjonujące.
A zakończenie? Świetne. Genialne.
Świadomość tego, co się wydarzyło po ostatniej „kropce” - cudo!
Jeśli jeszcze nie poznaliście twórczości autora to gorąco polecam!
Pan Fitzek ponownie udowodnił, że potrafi w świetny sposób połączyć wszystkie fakty i sprawić, że finał historii jest naprawdę mocny.
Mimika, jest to thriller psychologiczny, w którym bardzo trudno odróżnić prawdę od kłamstwa.
Dlaczego? Ponieważ główna bohaterka straciła pamięć i nie wiadomo czy jej wspomnienia oraz domysły są prawdziwe. Nie wiadomo też, czy właściwie...
2026-03-02
Jakie jest prawdopodobieństwo, że podczas samotnej wyprawy w nieznane Twój samochód ugrzęźnie w błocie, a kiedy idziesz szukać pomocy to trafiasz na dom pełen hokeistów?
Dla niektórych byłoby to spełnienie marzeń. Właśnie takie szczęście miała Winnie.
Historia zaczyna się dość nietypowo, ponieważ już w prologu główny bohater zdradza nam większość fabuły. Nie wiem, dlaczego autorka zdecydowała się na taki zabieg - osobiście nie jestem jego fanką.
Gdyby nie te spojlery, historia byłaby dla mnie o wiele ciekawsza. Wszystkie drobne tajemnice, które mogłyby wzbudzić moje zainteresowanie zostały spalone już na samym początku.
Fabuła jest dość prosta, a autorka skupia się przede wszystkim na rozwijaniu relacji między bohaterami. Zarówno głównymi jak i drugoplanowymi.
Chłopaki z drużyny zostali barwnie opisani. Czuć między nimi prawdziwą przyjaźń i rodzinną atmosferę. Chociaż muszę przyznać, ze na początku zostali dość chaotycznie przedstawieni, przez co do tej pory mam problem z rozróżnieniem, który jest który.
Główna bohaterka nie zyskała mojej sympatii. Nie jestem fanką charakteru, jaki reprezentowała. Wielokrotnie wzbudzała we mnie zażenowanie (jej najlepsza przyjaciółka również).
Z jednej strony była nieśmiała, ale z drugiej dość często przekraczała granice swoich śmiałości. Była otwarta, bezpośrednia i chętna do flirtowania.
Pomiędzy głównymi bohaterami już od samego początku zaczęło iskrzyć. Autorka starała się utrzymać to napięcie jak najdłużej.
Książkę czyta się przyjemnie, relacja romantyczna potrafi wciągnąć, jednak nie jest to historia, która na długo pozostanie w mojej pamięci.
I najważniejsze! Jeśli chodzi o hokej…
W tej książce jest go bardzo mało. Drużyna ma akurat przerwę w zesonie, więc bohaterowie mają czas na odpoczynek. Sprytnie to sobie autorka wymyśliła.
Pomimo tego,że nie dostajemy opisów gry w hokeja to czuć, że ten sport jest dla nich ważny i jest wielką częścią ich życia.
Jeśli lubicie romanse to może ta książka wam się spodoba.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że podczas samotnej wyprawy w nieznane Twój samochód ugrzęźnie w błocie, a kiedy idziesz szukać pomocy to trafiasz na dom pełen hokeistów?
Dla niektórych byłoby to spełnienie marzeń. Właśnie takie szczęście miała Winnie.
Historia zaczyna się dość nietypowo, ponieważ już w prologu główny bohater zdradza nam większość fabuły. Nie wiem,...
2026-03-01
„Teoria (prawie) wszystkiego” to historia o oddaniu, bezwarunkowej miłości, poszukiwaniu siebie i o tym, jak trudno postawić własne potrzeby na pierwszym miejscu.
Po śmierci rodziców Mimi przejęła rolę głowy rodziny i całkowicie poświęciła się opiece nad bratem.
Życie z Artem nie jest proste. To matematyczny geniusz, który funkcjonuje według schematów i wyliczeń. Każdy dzień musi wyglądać tak samo. A Mimi musiała dostosować się do jego świata.
Jej potrzeby zeszły na dalszy plan.
Jej życie zeszło na dalszy plan.
Ale w końcu powiedziała DOŚĆ i postanowiła zawalczyć o siebie.
A wraz z tym poszukać miłości.
A w szukaniu miłości pomoże jej Art - za pomocą algorytmu!
Na początku ciężko było mi się wkręcić w tę historię. Styl był dla mnie toporny, a matematyczne rozważania momentami przytłaczały i utrudniały odbiór. Mimo to coś mnie w tej książce intrygowało.
Świat Arta długo pozostawał dla mnie zagadką. Jego sposób myślenia jest nieszablonowy, specyficzny i momentami trudny do zrozumienia. Liczby, wykresy i fakty są dla niego ważniejsze niż emocje. Patrzy na rzeczywistość logicznie, chłodno, bez sentymentów. Wielokrotnie mnie to frustrowało.
Podziwiałam Mimi za jej cierpliwość i wyrozumiałość. Choć były momenty, w których nawet ona traciła równowagę.
To, co mnie najbardziej zaskoczyło, to nawarstwiające się tajemnice. Fabuła zaczęła nabierać tempa, pojawiło się napięcie, którego zupełnie się nie spodziewałam. To właśnie wtedy historia nabrała nowego wymiaru.
Bardzo spodobał mi się również wątek romantyczny. Mimi w końcu trafiła na odpowiednią osobę. Mimo trudnych okoliczności było widać, że są dla siebie ważni i że ta relacja daje im przestrzeń do bycia sobą. Wnieśli do swojego życia coś, czego wcześniej im brakowało.
Jak myślicie - czy idealny chłopak został znaleziony przez aplikację?
Przecież miłość to coś więcej niż tylko 1+1...
To historia, która z pozoru wydaje się lekka, ale gdy wejdzie się w nią głębiej, zauważymy, że odsłania trudne tematy i skłania do przemyśleń.
„Teoria (prawie) wszystkiego” to historia o oddaniu, bezwarunkowej miłości, poszukiwaniu siebie i o tym, jak trudno postawić własne potrzeby na pierwszym miejscu.
Po śmierci rodziców Mimi przejęła rolę głowy rodziny i całkowicie poświęciła się opiece nad bratem.
Życie z Artem nie jest proste. To matematyczny geniusz, który funkcjonuje według schematów i wyliczeń. Każdy...
2026-02-18
Paige Toon wielokrotnie udowodniła, że potrafi napisać nieszablonowe historie – i tym razem było dokładnie tak samo.
Autorka stworzyła bohaterów, którzy nie są idealni. Popełniają mnóstwo błędów, podejmują nierozsądne, a czasem wręcz kontrowersyjne decyzje. Wychodzą poza schemat, dzięki czemu historia w wielu momentach jest nieprzewidywalna.
Zazdrość, egoizm, wyrzuty sumienia, miłość, poczucie winy, przyjaźń, nieoczywista rywalizacja.
Każdego z bohaterów poznajemy stopniowo. W trakcie czytania wielokrotnie zmieniałam zdanie na temat niektórych postaci.
Trojaczki z zewnątrz wyglądają identycznie, ale w rzeczywistości każda z nich jest zupełnie inna. Różnice między nimi widać od samego początku i to one w dużej mierze napędzają całą historię.
Gdybym miała wybrać jedną z sióstr, która zdobyła moją największą sympatię to wskazałabym Rose. Mam wrażenie, że najlepiej ją poznałam. Jej decyzje i czyny nie zawsze były słuszne, ale jej historia najbardziej mi się podobała. A jej relacja z pewnym chłopakiem była po prostu przeurocza!
Najmniej polubiłam Phoebe. Czułam od niej egoizm, a jej uczucia nie wydawały mi się do końca wiarygodne. Wielokrotnie dawała złudne nadzieje. Idealnie pasuje do niej powiedzenie: „zjeść ciastko i mieć ciastko”. Najważniejsze, że „zaklepała” pierwsza, prawda?
Bo o to w tym wszystkim chodzi. W tej całej miłości.
Bardzo podobało mi się, jak autorka poprowadziła jej wątek, BARDZO!
Jeśli chodzi o Elizę to wzbudziła we mnie ogromne współczucie. Było mi jej żal. Domyślam się, jak okropnie się czuła przez większość czasu. Ciesze się, że w końcu postawiła siebie na pierwszym miejscu.
A Angus… Mam wrażenie, że wpadł w pułapkę, z której nie potrafił się wydostać.
Myślę, że prawdziwie kochał tylko raz.
Trudno jest mi go jednoznacznie ocenić - nie wiem, co tak naprawdę siedziało w jego głowie.
Myślę, że było to celowe. To nie on jest tu najważniejszy. Najważniejsze są siostry - ich emocje, wybory i konsekwencje decyzji.
To historia wciągająca, pełna emocji i skłaniająca do refleksji.
Paige Toon wielokrotnie udowodniła, że potrafi napisać nieszablonowe historie – i tym razem było dokładnie tak samo.
Autorka stworzyła bohaterów, którzy nie są idealni. Popełniają mnóstwo błędów, podejmują nierozsądne, a czasem wręcz kontrowersyjne decyzje. Wychodzą poza schemat, dzięki czemu historia w wielu momentach jest nieprzewidywalna.
Zazdrość, egoizm, wyrzuty...
2026-02-14
„Obsesja” od samego początku wprowadza nas w gęstą, duszną atmosferę, która sprawia, że czytelnik odczuwa narastający niepokój.
Dokładnie tak jak główna bohaterka.
Nell jest prześladowana. Czuje się obserwowana na każdym kroku.
Nigdy nie przyłapała nikogo na gorącym uczynku, ale ma swoje podejrzenia.
Autorka skonstruowała tę historię w taki sposób, że trudno się od niej oderwać. Stopniowo poznajemy również przeszłość Nell – dowiadujemy się jaką była osobą, co przeżyła i czego była świadkiem.
Ciekawym urozmaiceniem są fragmenty dziennika stalkera.
Wprowadzają one jeszcze więcej napięcia i pozwalają zajrzeć do umysłu tej osoby, zobaczyć jak silne emocje i ogromna nienawiść kierują jej działaniami.
Fabuła ma dynamiczne tempo. Z każdym kolejnym rozdziałem rośnie napięcie, a wraz z nim pojawiają się kolejne tajemnice.
Podobało mi się to, że autorka pokazała różne oblicza obsesji. Nie zawsze jest ona tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Nie musi wynikać wyłącznie z zazdrości czy nienawiści – czasami może być skutkiem ubocznym dążenia do sprawiedliwości.
Nie jest to najlepsza książka autorki, ale według mnie została bardzo dobrze skonstruowana.
Zakończenie nie było dla mnie aż tak zaskakujące, jak się spodziewałam - znałam już pewne schematy z innych książek. Mimo to uważam, że było satysfakcjonujące i dobrze domknęło całość.
Finalnie jestem bardzo zadowolona i z niecierpliwością czekam na kolejne historie autorki.
„Obsesja” od samego początku wprowadza nas w gęstą, duszną atmosferę, która sprawia, że czytelnik odczuwa narastający niepokój.
Dokładnie tak jak główna bohaterka.
Nell jest prześladowana. Czuje się obserwowana na każdym kroku.
Nigdy nie przyłapała nikogo na gorącym uczynku, ale ma swoje podejrzenia.
Autorka skonstruowała tę historię w taki sposób, że trudno się od niej...
2026-02-12
Jestem nieco zaskoczona, ale…
to jak na razie najlepsza część tej serii.
A przynajmniej dla mnie.
Pierwsza część była w porządku, jednak fabuła wydawała mi się dość nijaka.
W drugiej najbardziej spodobała mi się relacja głównych bohaterów.
Natomiast w trzeciej zdecydowanie wygrywa fabuła oraz kreacja głównego bohatera.
Sergei.
Nieokiełznany, nieprzewidywalny, nieco szalony, zniszczony psychicznie. Nie do powstrzymania.
Bardzo podobała mi się jego kreacja. Lubię bohaterów bez zahamowań, którzy działają impulsywnie - a on właśnie taki jest.
Wystarczy jedna chwila, jeden bodziec, który przywoła traumatyczne wspomnienia z przeszłości i wtedy zaczyna się prawdziwe piekło. Jeśli jesteś w pobliżu… to lepiej uciekaj.
Oczywiście nasza główna bohaterka nie musi się niczego obawiać, bo ona potrafi okiełznać jego demony. Czy jesteśmy tym zaskoczeni? Raczej nie.
Tych scen, w których go uspokajała, było naprawdę sporo. Niektóre sprawiały, że uśmiechałam się pod nosem i przewracałam oczami. Nie oszukujmy się - było to mało realistyczne, ale mówimy o romansie mafijnym, więc… wiadomo.
Angelina okazała się idealnym przeciwieństwem i dopełnieniem dla naszego szalonego bohatera. Nie widziała w nim potwora, dostrzegała dobro, cechy, które dla innych były niewidoczne.
Wychowała się w brutalnym środowisku. Widziała i przeżyła wiele. Ten świat nie jest dla niej obcy, dlatego dość szybko odnalazła się w nowej rzeczywistości.
Bardzo podobała mi się relacja Sergeia i Felixa - ich wspólne sceny wielokrotnie doprowadzały mnie do śmiechu.
Ogólnie zachowanie Sergeia często powodowało uśmiech na mojej twarzy.
Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że poza relacją głównych bohaterów wciągnęła mnie również fabuła. Każda misja, w której Sergei brał udział, była dla mnie ciekawa i śledziłam ją z napięciem. Duży plus za dynamikę i emocje.
Jedyną rzeczą, którą bym zmieniła, jest ilość spicy scen. Nie wszystkie były szczegółowo opisane, ale sama ich liczba momentami mnie nużyła. Ale mówimy o romansie mafijnym, więc...
Świetnie się bawiłam przy tej książce, jeśli lubicie takie klimaty to myślę, że może Wam się spodobać.
Jestem nieco zaskoczona, ale…
to jak na razie najlepsza część tej serii.
A przynajmniej dla mnie.
Pierwsza część była w porządku, jednak fabuła wydawała mi się dość nijaka.
W drugiej najbardziej spodobała mi się relacja głównych bohaterów.
Natomiast w trzeciej zdecydowanie wygrywa fabuła oraz kreacja głównego bohatera.
Sergei.
Nieokiełznany, nieprzewidywalny, nieco...
2026-02-10
2026-02-02
2026-02-01
2026-01-31
Nicholas Sparks przyzwyczaił nas do tego, że jego historie są pełne przemyśleń, refleksji, miłości oraz… bólu. I tak było tym razem, jednak historia została wzbogacona o wątek paranormalny oraz kryminalny.
I szczerze mówiąc - podobała mi się ta mieszanka.
Wątek paranormalny spodobał mi się już od samego początku. Nie wiedziałam, w którą stronę to pójdzie, ale z każdą stroną byłam coraz bardziej zaintrygowana. Momentami czułam nawet niepokój, ponieważ niektóre sytuacje (zwłaszcza te rozgrywające się w nocy) były przerażające.
Czy chciałabym się znaleźć na miejscu głównego bohatera? Absolutnie nie.
Chociaż wiem, że on miałby na ten temat inne zdanie.
Bo jeśli coś sprawia nam radość i budzi ogromne emocje, to warto to przeżyć.
Nawet jeśli miałoby to trwać tylko chwilę.
A może ta chwila mogłaby trwać wiecznie?
Nie dowiemy się, jeśli nie zaryzykujemy.
Wątek romantyczny był, jak zwykle, pięknie przedstawiony. Autor potrafi pisać o miłości w poruszający sposób. Tate i Wren połączyło coś wyjątkowego, wręcz niemożliwego.
Uczucia rozwinęły się bardzo szybko, ale tto typowe dla tego autora. Myślę, że czytelnicy Sparksa są do tego przyzwyczajeni.
Wspomniałam wcześniej o wątku kryminalnym. Pojawił się on dopiero w drugiej połowie książki – jak dla mnie mógłby trwać od samego początku! Pod tym względem czułam lekki niedosyt. Został on ciekawie poprowadzony - w końcu chodziło o rozwiązanie tajemnicy morderstwa.
Nie był dla mnie zaskakujący, ale jestem zadowolona z tego, jak wszystko się potoczyło.
Ta historia nieco różni się od wcześniejszych książek autora, ale moim zdaniem wciąż czuć w niej tę samą „iskierkę” charakterystyczną dla Sparksa.
Musicie przekonać się sami.
Nicholas Sparks przyzwyczaił nas do tego, że jego historie są pełne przemyśleń, refleksji, miłości oraz… bólu. I tak było tym razem, jednak historia została wzbogacona o wątek paranormalny oraz kryminalny.
I szczerze mówiąc - podobała mi się ta mieszanka.
Wątek paranormalny spodobał mi się już od samego początku. Nie wiedziałam, w którą stronę to pójdzie, ale z każdą...
2026-01-25
Spełnianie marzeń.
Sukces.
Sława.
Pieniądze.
Brak prywatności.
Fałszywe znajomości.
Złamane serca.
Samotność.
„Gentle Heart” jest to 3 tom serii Scarlet Luck.
Logan i Ashley…
Mam w głowie mnóstwo myśli. Milion przemyśleń.
Tyle chciałabym Wam powiedzieć o tej historii, że aż nie wiem, od czego zacząć.
Chciałabym, żebyście wiedzieli jedno - Mona Kasten pisze wyjątkowe historie.
Takie, które potrafią zaboleć i doprowadzić do łez,
ale jednocześnie są pełne nadziei, przyjaźni i miłości.
Logan całe życie czekał na „tę jedyną”.
A kiedy w końcu ją znalazł, okazało się, że dziewczyna nie jest gotowa na miłość.
Boi się jej.
Boi się zranienia.
Przeżyła już kiedyś wielką miłość, która ją wyniszczyła psychicznie.
Bo toksyczne związki takie są. Z każdym dniem odbierają kolejny kawałek Ciebie.
Aż w końcu nie zostaje nic.
A wyobraźcie sobie, że to wszystko działo się publicznie - na oczach całego świata.
Podwójny cios.
Podziwiam Ashley za to, że się nie poddała.
Za to, że postanowiła zawalczyć o siebie i o swoją karierę.
Logan pokazał jej, że nie wszyscy faceci są tacy sami.
Stał się dla niej bezpieczną przystanią – miejsce, w którym mogła być sobą.
Bez udawania. Bez strachu. Bez ukrywania myśli.
Pomimo tego, że ich relacja dość szybko nabiera namiętności, autorka zadbała o to, żeby razem z nią rozwijała się również przyjaźń. I czuć to od samego początku. Zainteresowanie, czułość, bliskość, bezpieczeństwo.
I bardzo podobało mi się to, że mogliśmy zobaczyć romantyczną stronę Logana.
Na co dzień zdystansowany i zamknięty w sobie, a przy Ashley pokazuje zupełnie inne oblicze.
Oboje mają na siebie dobry wpływ.
Wątek związany z rodziną Logana był świeży i interesujący.
Pokazuje, jak pieniądze mogą wpłynąć na życie osoby, która nigdy nie miała komfortowej sytuacji finansowej.
Autorka porusza też ważny temat walki o siebie – tego, że w trudnych momentach warto sięgnąć po pomoc specjalistów i jak ogromne znaczenie ma wsparcie przyjaciół.
Historia jest wyjątkowa, a relacja bohaterów uzależniająca. Szykuje się na mnóstwo emocji!
Spełnianie marzeń.
Sukces.
Sława.
Pieniądze.
Brak prywatności.
Fałszywe znajomości.
Złamane serca.
Samotność.
„Gentle Heart” jest to 3 tom serii Scarlet Luck.
Logan i Ashley…
Mam w głowie mnóstwo myśli. Milion przemyśleń.
Tyle chciałabym Wam powiedzieć o tej historii, że aż nie wiem, od czego zacząć.
Chciałabym, żebyście wiedzieli jedno - Mona Kasten pisze wyjątkowe...
2026-01-29
2026-01-26
2026-01-24
Nie da się opisać tej historii jednym słowem.
To powieść, która od pierwszych stron chwyta za serce i nie chce puścić.
Jest pełna emocji - prawdziwych, surowych i momentami bolesnych. Od początku z ogromnym przejęciem śledzimy losy młodego strażaka, którego życie w jednej chwili zostaje brutalnie przerwane przez tragiczny wypadek.
Autorka porusza wiele trudnych tematów: samoakceptację, depresję, wybuchy złości oraz próbę poradzenia sobie z traumatyczną przeszłością. I przede wszystkim pokazuje jak ogromne znaczenie ma obecność właściwych ludzi w naszym życiu.
Takich, którzy dają nadzieję.
Którzy przypominają, że jeszcze nic nie jest stracone.
Którzy udowadniają, że warto walczyć o każdy kolejny dzień.
I którzy kochają nie za wygląd, lecz za to, kim jesteśmy w środku.
Reiner przeżył okrutny wypadek - jeden moment, który wywrócił jego życie do góry nogami i odebrał mu niemal wszystko, co było dla niego najważniejsze.
Aż pewnego dnia na jego drodze pojawia się Natalia. Dziewczyna, która staje się jego światełkiem w tunelu. Tak bardzo ciesze się, że ta dwójka się poznała.
Ich relacja została przedstawiona niezwykle pięknie i autentycznie. Bohaterowie powoli odkrywają przed sobą własne demony, lęki i tajemnice. Z każdym kolejnym dniem ich więź staje się coraz bardziej silniejsza, aż w końcu tworzą swój mały azyl - miejsce, w którym oboje mogą czuć się bezpiecznie.
Najbardziej urzekło mnie to, jak bardzo się wspierali. Na każdym kroku. Bez oceniania. Bez presji.
Jak zawsze, autorka z dbałością o szczegóły oddała realia pracy strażaka, a jednocześnie wplotła w historię świat pełen muzyki. Uwielbiam takie elementy, sprawiają, że jeszcze mocniej zanurzam się w fabule i czuję, że ta historia żyje.
Ogromnie polecam.
Nie da się opisać tej historii jednym słowem.
To powieść, która od pierwszych stron chwyta za serce i nie chce puścić.
Jest pełna emocji - prawdziwych, surowych i momentami bolesnych. Od początku z ogromnym przejęciem śledzimy losy młodego strażaka, którego życie w jednej chwili zostaje brutalnie przerwane przez tragiczny wypadek.
Autorka porusza wiele trudnych tematów:...
Kim jesteś?
Co sprawia, że czujesz się szczęśliwy?
Grace tego nie wie.
I przestała już szukać odpowiedzi.
Przecież urodziła się tylko po to, żeby uratować swoją siostrę…
Alice Kellen już wielokrotnie udowodniła, że potrafi pisać poruszające historie. Jej książki są pełne refleksji, z których każdy wyniesie coś innego.
Grace ciągle żyła w cieniu swojej śmiertelnie chorej siostry.
Zawsze była na drugim miejscu.
Zawsze odsuwała się w cień.
Była niewidzialna.
Dla rodziny. Dla samej siebie.
A kiedy siostry zabrakło… ona tez zniknęła.
Zatopiła się w swojej egzystencji.
Na początku jej postawa mnie denerwowała. Nie potrafiłam jej zrozumieć. Ale nigdy nie byłam na jej miejscu, więc jak miałabym ją zrozumieć?
Dlaczego nie walczy o siebie, o swoje pragnienia? Przecież jest taka młoda, jeszcze tyle przed nią.
Ale jej siostra to przewidziała i właśnie dlatego stworzyła dla niej „Mapę pragnień”.
Grę, dzięki, której Grace zacznie odkrywać, co tak naprawdę w życiu się liczy.
Wraz z rozwojem historii widać ogromną przemianę bohaterki. Zmienia się jej podejście - do świata, ludzi i samej siebie.
A w tym wszystkim towarzyszy jej pewien chłopak - Will.
Tajemniczy, nieoczywisty, skrywające więcej niż się wydaje.
Autorka ponownie stworzyła nieidealnych bohaterów.
I właśnie to jest w tym najpiękniejsze - nikt z nas nie jest idealny.
Każdy popełnia błędy.
Najważniejsze jest to, czy potrafimy wyciągać z nich wnioski.
Will jest tego idealnym przykładem.
Cudowny chłopak, który nosi w sobie ogromny ból. Kiedy poznałam jego historię, była ona dla mnie szokująca. Zdarła wszystkie jego maski.
Ale czy przeszłość powinna definiować człowieka?
Czy jeśli ktoś jest dobry, powinniśmy patrzeć na niego przez pryzmat jego błędów?
Każdy z nas ma prawo do zmiany. Nikt nie dostaje instrukcji życia ani gwarancji, że wybierze właściwą drogę.
Musimy sami ją odnaleźć - nawet jeśli czasem się pogubimy.
Bo to właśnie te wybory kształtują nasz charakter.
To historia o żałobie, zagubieniu, rozczarowaniu, zaufaniu, miłości i odkrywaniu siebie.
Kim jesteś?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo sprawia, że czujesz się szczęśliwy?
Grace tego nie wie.
I przestała już szukać odpowiedzi.
Przecież urodziła się tylko po to, żeby uratować swoją siostrę…
Alice Kellen już wielokrotnie udowodniła, że potrafi pisać poruszające historie. Jej książki są pełne refleksji, z których każdy wyniesie coś innego.
Grace ciągle żyła w cieniu swojej śmiertelnie chorej...