Biblioteczka
"Szansa" jest trzecim tomem sagi o Siostrach ze Starego Młyna. Każdy tom dotyczy innej siostry, więc można czytać je niezależnie od siebie. Jednocześnie co nieco dowiadujemy się, co słychać u pozostałych sióstr. Z niezwykłą przyjemnością wróciłam do Młynarzówki.
W dwóch poprzednich tomach poznaliśmy historię Hani i Marysi. Tu z kolei skupimy się na Tośce. Po śmierci przyjaciółki Tośka ucieka w podróże. Gdy wraca do Polski, musi zmierzyć się z niełatwą codziennością - żałoba, długi, rozkręcenie na nowo firmy, przeprowadzka, trudne decyzje.
"Wiedziała, że przeszłość nie zniknęła, tylko zmieniła kształt, stała się częścią niej samej."
Na jej drodze (i to dosłownie!) staje pewien mężczyzna o rozbrajającym uśmiechu... Tośka miota się między strachem przed miłością a tęsknotą. Tęsknotą, która ma tu również wydźwięk wielowymiarowy - za przyjaciółką, za tym, co daje ukojenie, za powrotem, za domem.
Historia pokazuje, że szczęścia wcale nie trzeba szukać na końcu świata. A ono może być naprawdę bliżej, niż myślimy. Spokój, zrozumienie, czułość, drobne gesty - miłość potrzebuje czasu, by dojrzeć. A szanse? Gdy je odpowiednio wykorzystamy, mogą otworzyć przed nami lepsze widoki na przyszłość.
"- Wszystko w życiu jest szansą. Nawet to, co na pierwszy rzut oka wydaje się przeszkodą. Każdy dzień, spotkanie, rozmowa to możliwość odkrycia czegoś nowego o świecie i o sobie."
Widzimy też, że nie da się kontrolować życia. Ono zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie. Zarówno tymi dobrymi, jak i złymi wieściami. Pewne jest tylko to, że jedna chwila może zmienić wszystko.
Barwne opisy Młynarzówki zachwycają. Na końcu książki tradycyjnie znajdziemy kilka przepisów Marty ze Starego Młyna.
"Szansa" to pełna ciepła powieść o kobiecie, która musi zbudować wszystko od zera, o drugich szansach, poszukiwaniu siebie i swojego miejsca w świecie, sile siostrzanej miłości, rodzinnych więzach, życiowych zmianach i pasji, która pozwala odkryć siebie na nowo. Ta książka aż pachnie świeżo upieczonym chlebem.
"Szansa" jest trzecim tomem sagi o Siostrach ze Starego Młyna. Każdy tom dotyczy innej siostry, więc można czytać je niezależnie od siebie. Jednocześnie co nieco dowiadujemy się, co słychać u pozostałych sióstr. Z niezwykłą przyjemnością wróciłam do Młynarzówki.
W dwóch poprzednich tomach poznaliśmy historię Hani i Marysi. Tu z kolei skupimy się na Tośce. Po śmierci...
Przysłuchujemy się wspomnieniom głównej bohaterki. Mimo tego, iż sporo w życiu przeszła, teraz dowiaduje się, że jest ciężko chora. W związku z tym postanawia uporządkować sprawy oraz zadbać o przyszłość i zabezpieczenie finansowe niepełnosprawnej córki (w tym miejscu porusza więź łącząca obie dorosłe kobiety). I jak to często w takich sytuacjach bywa, nagle zjawiają się krewni, licząc na to, że i sami coś uszczkną dla siebie z tego tortu. Odżywają również dawne spory, konflikty i urazy. Mamy tu tytułowych siedmiu mężczyzn. Co tak naprawdę się z nimi stało?
Mamy tu jeszcze Alojzego - prawnika, wieloletniego przyjaciela domu, który wydaje się, że wie o Ludwice wszystko... Czy można mu ufać? Czy to, że nie darzył sympatią żadnego z mężczyzn Ludwiki, czyni go odpowiedzialnym za ich śmierć? We mnie wzbudzał nieufność. A czy słusznie? Musicie sami to sprawdzić!
Sylwii Markiewicz udało się przenieść mnie w klimat dawnych lat. Tu można nawet poczuć coś na kształt retro kryminału, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Oczywiście to na warstwę psychologiczną w głównej mierze kierowałam swoją uwagę. Widzimy, jak złożona i wielowymiarowa jest ludzka psychika, co bez wątpienia przekłada się na skomplikowane relacje międzyludzkie.
Interesująco została przedstawiona kwestia miłości. Ludwika ma swoje własne spojrzenie na miłość. Wszak w jej życiu było siedmiu mężczyzn, a co za tym idzie, od każdego z nich otrzymała coś innego. To odmienne emocje, wspomnienia czy bliskość. Spotkała różne oblicza miłości - od zauroczenia, przez rozczarowanie, po dojrzałość. Mamy tu pełno sekretów, przemilczeń, niedopowiedzeń i niepokoju.
To historia, która zmusza czytelnika do głębokich refleksji nad naturą ludzką, jego postępowaniem, przejawami chciwości czy fałszywą przyjaźnią. Podczas lektury zastanawiamy się, czy wszystkie czyny można usprawiedliwić? Tu nie ma prostych odpowiedzi, a autorka pozostawia nas w pewnej konsternacji, serwując rozwiązanie, jakiego nie bierzemy pod uwagę. Kto zostanie spadkobiercą?
"Bo tam, gdzie są pieniądze, trudno jest kierować się ideałami i dobrym sercem. Bogactwo potrafi rozum odebrać niejednemu dobremu człowiekowi."
Osobiście dla mnie ta książka ma jeszcze jeden ważny wymiar. Otóż aby nigdy nie żałować swoich decyzji, zawsze podążać za marzeniami, nie pozwolić, by ktoś mówił mi, co mam robić, co mi wolno, a co nie, i jak mam żyć. I najważniejsze: odpowiednio dobierać sobie ludzi, którymi się otaczam. Przepis na szczęście? Być może tak.
"Pamiętajcie o tym, nie ma dubli! To, co robicie dzisiaj, już się nie powtórzy. Zastanówcie się, jak spędzacie codziennie czas. Gdyby jutro wasza historia miała się skończyć, bylibyście zadowoleni z tego, jak przeżyliście dzień dzisiejszy?"
"Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer" to ciepła, subtelna, utrzymana w refleksyjnym klimacie powieść o sile wspomnień, rozliczeniach z przeszłością, życiowych doświadczeniach, relacjach międzyludzkich, kobiecym spojrzeniu na miłość i związki, przemijaniu, trudnych i odważnych wyborach. To obraz podróży w głąb ludzkiej psychiki. Doskonała książka przy filiżance dobrej herbaty.
Przysłuchujemy się wspomnieniom głównej bohaterki. Mimo tego, iż sporo w życiu przeszła, teraz dowiaduje się, że jest ciężko chora. W związku z tym postanawia uporządkować sprawy oraz zadbać o przyszłość i zabezpieczenie finansowe niepełnosprawnej córki (w tym miejscu porusza więź łącząca obie dorosłe kobiety). I jak to często w takich sytuacjach bywa, nagle zjawiają się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Poznajemy Michała - wybitnego, perfekcyjnego na sali operacyjnej neurochirurga. Jednak w życiu prywatnym to zagubiony i samotny mężczyzna. Maria, jego pacjentka, zmaga się z chorobą. Potrafi być ostra w słowach, ale w relacjach z innymi okazuje się być wrażliwą kobietą. Dla Michała staje się kimś więcej niż kolejnym przypadkiem medycznym. W jego życiu pojawia się też Arleta - kobieta energiczna, z dystansem do świata i ironią wobec życia. Równolegle śledzimy historię Aleksa i Laury, których losy udowadniają, że serce rzadko wybiera odpowiedni czas na miłość.
Neurochirurg, pacjentka, starsza kobieta, pielęgniarka... z pozoru nic ich nie łączy. Ale każde z nich jest samotne, z problemami i bagażem doświadczeń. Żadne z nich nie wie, w którą stronę pójść, co wybrać i przede wszystkim boi się zrobić ten jeden najważniejszy krok. Bohaterowie zostali obdarzeni życiowymi dylematami, z którymi trudno jest im sobie poradzić. Nie są idealni, noszą w sobie tajemnice, popełniają błędy, podejmują nie zawsze właściwe decyzje i przez to są tak prawdziwi.
"Uczucia potrafią zrobić z człowieka wariata."
Obserwujemy tu historię o miłości, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Wybory, przed którymi staną postaci, zburzą wszystko to, co do tej pory było poukładane, a konsekwencji nie da się cofnąć. Zdarza się, że w trosce o drugą osobę, zapominamy o nas samych. Kosztem może być nasze szczęście.
"Miłość to nie wielkie gesty ani deklaracje. To codzienna troska, wspólne śniadania, spacer w deszczu. To zwyczajność, którą dzielimy z ukochaną osobą."
Gabriela Gargaś oparła tę historię na psychologicznej głębi. Tytuł książki idealnie koreluje z tym, co na jej kartach. Nie wszystko bowiem w życiu da się zaplanować. Często składamy obietnice dotyczące przyszłości, ale bywa, że okazują się bardzo kruche. Doświadczamy straty, rozczarowania, złamanego serca i tęsknoty.
Interesująco wypadł motyw przeszłości. Ucieczka przed prawdą na dłuższą metę się nie sprawdza. Ma ona realny wpływ na teraźniejszość. W pewnym momencie przychodzi taki czas, kiedy trzeba stanąć z nią oko w oko.
Nieco wytrącały mnie z rytmu pojawiające się w tekście liczne powtórzenia: Maria miała różowe pasemka i kolczyk w nosie; śmiech odbijał się echem w szpitalnym korytarzu; czy też to, że w maju pachniało bzem. Było tego trochę za dużo.
"Nie obiecuj mi jutra" to ciepła, życiowa, dojrzała, nieco bolesna, ale dająca nadzieję powieść o różnych odcieniach miłości, odpowiedzialności za słowa oraz mocy i ciężarze obietnic. Czy warto obiecywać komuś jutro, skoro jest tak niepewne? Sprawdźcie!
Poznajemy Michała - wybitnego, perfekcyjnego na sali operacyjnej neurochirurga. Jednak w życiu prywatnym to zagubiony i samotny mężczyzna. Maria, jego pacjentka, zmaga się z chorobą. Potrafi być ostra w słowach, ale w relacjach z innymi okazuje się być wrażliwą kobietą. Dla Michała staje się kimś więcej niż kolejnym przypadkiem medycznym. W jego życiu pojawia się też Arleta...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Chyba każdy słyszał o "Aniele Śmierci" - jak nazywano doktora Mengele Josefa z Auschwitz. Niewielu "pacjentom" poddanym nieludzkim eksperymentom Mengele udało się wówczas przeżyć.
Książka podzielona jest jakby na trzy odrębne, ale to wciąż ta sama i jedna książka, której poszczególne części łączą się w spójną całość. Pierwsza część przedstawia dramatyczne dzieje Węgier w minionym stuleciu i tragiczne losy Żydów nad Dunajem.
Druga część to rozmowa z węgierskim profesorem László Kissem - długoletnim wykładowcą akademickim nauk ścisłych chemii. Wywiad ten okazał się bardzo interesujący i cenny jako źródło historyczne. Jego wspomnienia uzupełniają to, co dotąd wiedzieliśmy o medycznych zbrodniach popełnianych w imię pseudonauki. Niezwykle uderza w czytelnika to, z jaką namacalną bezpośredniością Kiss opowiada o tym, co widział i czego doświadczył jako świadek badań prowadzonych na ludziach.
"Największym obozowym 'dziełem' Mengele były genetyczne eksperymenty medyczne nad bliźniakami. Chciał odkryć naukową metodę hodowli zdrowych, silnych niemieckich Aryjczyków o niebieskich oczach i jasnych włosach, i zwiększyć liczbę ciąż mnogich, by niemieckiej gospodarce szybciej przybywało rąk do pracy, a armii żołnierzy."
Z kolei trzecia część dotyczy tematu eksperymentów medycznych po II wojnie światowej. Słowa syna prof. Kissa, Andersa są klamrą spinającą losy Węgier, Żydów i rodziny Kissów.
"Mam nadzieję, że nasza rozmowa i pańska książka przysłuży się dobru, przyniesie światu więcej pokoju. Sądzę, że nie ma co rozróżniać ludzi na podstawie ich wiary. Nie ma znaczenia czy ktoś jest Żydem, muzułmaninem czy wyznaje inną religię, tylko trzeba spojrzeć na inne wartości, które łączą ludzi."
Tomasz Plaskota wykonał świetną pracę. Widać, że autor posiada szeroką wiedzę historyczną. Mimo ciężkiego tematu dobrze się czyta ten tytuł. Nie ma tu nadmiernego epatowania brutalnością. Książka została opatrzona sporą ilością fotografii.
"Byłem ofiarą doktora Mengele. W medycznym piekle Auschwitz" to cenne świadectwo historyczne bestialstwa i bezduszności osoby, dla której człowiek znaczył tyle, co nic. Lektura, która nie ubarwia faktów. Koniecznie przeczytajcie ten reportaż!
Chyba każdy słyszał o "Aniele Śmierci" - jak nazywano doktora Mengele Josefa z Auschwitz. Niewielu "pacjentom" poddanym nieludzkim eksperymentom Mengele udało się wówczas przeżyć.
Książka podzielona jest jakby na trzy odrębne, ale to wciąż ta sama i jedna książka, której poszczególne części łączą się w spójną całość. Pierwsza część przedstawia dramatyczne dzieje Węgier w...
Karolina jest w związku ze Zbyszkim. Jednak coraz mniej się rozumieją. W ich relacji brakuje czułości, codziennych gestów miłości i rozmowy. Dziewczyna postanawia wraz z przyjaciółmi: Marzeną, Adamem i Tomkiem wyjechać na krótki wypad na Suwalszczyznę. Czy w końcu zdobędzie się na odwagę, postawi granice i zawalczy o siebie? Czy przestanie się wszystkim wokół podporządkowywać? I czy uwierzy, że zasługuje na więcej?
Siłą tej powieści są jej bohaterowie. Tacy jak my, nierzadko pogubieni, z mniejszymi i większymi problemami. Bardzo polubiłam bezrobotnego Tomka (jego szczerość była rozbrajająca). Za to ani trochę Zbyszka - chłopaka Karoliny. To człowiek, który uważa się lepszym od innych dosłownie pod każdym względem. A samą Karolinę traktował... ach szkoda słów. Nie wiem, jak dziewczyna tyle z nim wytrzymała.
Z kolei postać Wojtka - właściciela baru, w którym pracuje Karolina, totalnie mnie zaskoczyła. To mężczyzna skrywający niejedną tajemnicę... Jakże łatwo można pomylić się w ocenie drugiego człowieka! Zbyt szybko oceniamy ludzi.
Zdarza się, że mylimy lęk przed samotnością z miłością. Jesteśmy z drugą osobą z przyzwyczajenia, może nawet z przywiązania. Ale przecież nie o to chodzi w życiu. Często szukamy szczęścia nie tam, gdzie rzeczywiście ono jest. Co prawda, powinniśmy być ostrożni, wchodząc w nowe relacje, ale z drugiej strony jeśli nie zaryzykujemy, możemy stracić szansę na prawdziwą miłość.
"- Czasami szczęściu trzeba pomóc, aby nie umknęło gdzie pieprz rośnie. Wiele naprawdę zależy tylko od nas. Możemy świadomie się na coś otworzyć lub zatrzasnąć drzwi i nie wpuścić przeznaczenia."
Ta historia pokazuje, że czasami naprawdę potrzeba niewiele, by komuś pomóc, by wskrzesić w nim iskrę, dać nadzieję na to, że będzie dobrze. To również przypomnienie, że życie potrafi zaskakiwać, gdy najmniej się tego spodziewamy.
Bardzo podobał mi pojawiający się humor. To między innymi dzięki niemu i ogólnej lekkości pióra Marty Nowik niemal płynie się przez tę książkę.
"Prezent od życia" to pełna ciepła, wzruszeń i humoru powieść o drugich szansach, potrzebie bliskości, przyjaźni, sile dobra i nadziei na lepsze jutro. Polecam gorąco!
Karolina jest w związku ze Zbyszkim. Jednak coraz mniej się rozumieją. W ich relacji brakuje czułości, codziennych gestów miłości i rozmowy. Dziewczyna postanawia wraz z przyjaciółmi: Marzeną, Adamem i Tomkiem wyjechać na krótki wypad na Suwalszczyznę. Czy w końcu zdobędzie się na odwagę, postawi granice i zawalczy o siebie? Czy przestanie się wszystkim wokół...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Poznajemy Kingę, której życie nagle się rozpada. Zaledwie kilka dni po ślubie, podczas podróży poślubnej odkrywa, że jej mąż zdradza ją z jej własną siostrą. Na dodatek będą mieli dziecko. Kobieta wyjeżdża do Zakopanego, do pensjonatu ciotki. Tam zamierza odpocząć od natłoku myśli. Podczas jednej z interwencji policyjnej, gdy obezwładnia złodzieja torebek na Krupówkach, spotyka Krzysztofa - ratownika TOPR-u. Mężczyzna nie daje jej spokoju, zapraszając to na kawę, to spacer czy rozmowę. Ona broni się jak może, zarówno przed nim, jak i przed sobą... Ale, jak wiemy górale to uparci i cierpliwi mężczyźni, którzy potrafią zawalczyć. Czy i tym razem tak będzie?
Magdalena Krauze postawiła główną bohaterkę przed wieloma dylematami i wyborami. Mówi się, że rodzinie, w tym wypadku siostrze można wybaczyć wszystko. Ale czy aby na pewno? Czy romans z mężem należy do tych rzeczy? Wszak pewnych granic się nie przekracza, prawda? A co z niesprawiedliwym postępowaniem rodziców? Czy można je naprawić? I jest jeszcze kwestia otworzenia się na nowy początek. Tylko jak to zrobić, kiedy stare rany nie zostały do końca wyjaśnione?
"Nikt nie wiedział, jak bardzo cierpię. Udawałam, że dobrze się trzymam, a prawda była taka, że moje wnętrze sypało się codziennie kawałek po kawałku. W jednej chwili straciłam męża i siostrę."
Historia pokazuje, że nic w życiu nie jest pewne, że bardzo szybko można stracić to, co przecież wydawało się takie stabilne. Leczenie ran wymaga czasu. To przejście przez wszystkie stany emocjonalne. Od rozpaczy poprzez zrozumienie, że to nie nasza wina, po odzyskanie wiary w siebie i innych ludzi. Rozmowa jest tu kluczem, który ponownie otwiera nas na bliskość i zaufanie. Autorka udowadnia, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Przy wsparciu i pomocy życzliwych ludzi można uporać się z największymi problemami.
"Dobrze mi się z tobą rozmawia" to pełna emocji i humoru powieść o rozczarowaniu, zawiedzionym zaufaniu, tajemnicach rodzinnych, trudnych wyborach, odbudowywaniu siebie, miłości przychodzącej nie w porę, nadziei na lepsze jutro. Czy Kinga wykorzysta swoją szansę na miłość? Sprawdźcie, czy jednak rozmowa może zmienić całe życie...
Poznajemy Kingę, której życie nagle się rozpada. Zaledwie kilka dni po ślubie, podczas podróży poślubnej odkrywa, że jej mąż zdradza ją z jej własną siostrą. Na dodatek będą mieli dziecko. Kobieta wyjeżdża do Zakopanego, do pensjonatu ciotki. Tam zamierza odpocząć od natłoku myśli. Podczas jednej z interwencji policyjnej, gdy obezwładnia złodzieja torebek na Krupówkach,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Chyba każdy z nas pamięta czasy, kiedy był nastolatkiem. Jak potrzebował akceptacji, bycia zauważonym przez szkolnych rówieśników. Główna bohaterka Helena to dziewczyna spokojna, ułożona, nie w głowie jej imprezy. Jej pasją jest rysowanie. Śledzimy, jak rozwija swój talent. Przyjaźni się z Anką, która nie dzieli się z nią swoimi sekretami. Jej rodzice są po rozwodzie i nie poświęcają córce wystarczającej uwagi, z czym dziewczyna nie potrafi się pogodzić. Pewnego dnia pod jednym z udostępnionych zdjęć Heli na Instagramie zamieszcza obraźliwy komentarz. Kto za tym stoi?
"Człowiek szybko się uczy, że bycie sobą ma swoją cenę. Dlatego zaczyna się wyginać. (…) Wchodzi w rytm cudzych zachowań, bo samotne dźwięki giną w hałasie."
Dlaczego ludzie hejtują? Chcą wyładować na kimś swoje niepowodzenia, złość, zazdrość, poczuć się lepsi, silniejsi, zwrócić na siebie uwagę, obrazić, poniżyć, sprawić przykrość albo dla zwyczajnie żartu...? Powodów jest całe mnóstwo. Hejter czuje się anonimowy, myśli, że wszystko mu wolno, ma poczucie bezkarności. Jednak to nie prawda. Organy ścigania mają narzędzia do tego, by zidentyfikować sprawcę.
"Nienawiść nie pyta o powód - wchodzi powoli, dyskretnie i zostaje, aż myśl o drugiej osobie staje się automatyczna i nie do powstrzymania. I to jest bardzo zła myśl."
U ofiary hejtu dochodzi do obniżenia poczucia własnej wartości, stresu, lęku, zaszczucia, wycofania, depresji, a nawet myśli samobójczych. Możemy również zaobserwować wpływ na relacje z innymi. Dlatego tak ważne jest, by reagować, zgłaszać, oferować pomoc. Istotną rolę odgrywają tu rodzice, którzy powinni żywo interesować się swoimi dziećmi, obserwować ich. To oni pierwsi mogą wychwycić różnice w ich zachowaniu, pomóc i dać wsparcie. Niestety szkoła zawodzi i chyba nie zanosi się, aby coś w tej kwesti miało się zmienić.
Zastanawialiście się, z jaką łatwością przychodzi nam ocenianiem innych? A co, jeśli role się odwrócą, i to my będziemy oceniani? Już nie jest tak miło, prawda? Natasza Socha pokazuje, jak wielką siłę nośną ma słowo w Internecie i jak łatwo rozpędzić spiralę nienawiści. Nie tak łatwo zatrzymać lawinę plotek.
Książka ma wymiar smutny i dramatyczny. Głęboko wstrząsa prawdą, jaką można zaobserwować w prawdziwym życiu. Dostrzegamy tu problemy, z którymi mierzy się wielu ludzi.
"Hejterka. Historia pewnej nienawiści" to powieść o zjawisku hejtu, cyberprzemocy, o tym, jak szybko rośnie nienawiść, jak łatwo oceniamy innych i niszczycielskiej mocy słowa. Tę książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od tego, czy doświadczył hejtu, czy nie. A Ty Czytelniku, czy spotkałeś się kiedykolwiek z hejtem?
Chyba każdy z nas pamięta czasy, kiedy był nastolatkiem. Jak potrzebował akceptacji, bycia zauważonym przez szkolnych rówieśników. Główna bohaterka Helena to dziewczyna spokojna, ułożona, nie w głowie jej imprezy. Jej pasją jest rysowanie. Śledzimy, jak rozwija swój talent. Przyjaźni się z Anką, która nie dzieli się z nią swoimi sekretami. Jej rodzice są po rozwodzie i nie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Poznajemy dwójkę skrzywdzonych osób. Elwira to piękna, utalentowana kobieta sukcesu. Od lat jest obserwowana przez kogoś, kto zna ją na wskroś. To ktoś, kto wrócił z nową twarzą, nowym nazwiskiem… i obsesją, która z czasem przekształciła się w śmiertelny plan. Ten tajemniczy mężczyzna o psychopatycznym zachowaniu... nie zdradzę Wam jego personaliów. Powiem jedno: trudno go rozszyfrować. Początkowo trudno jest nam nie oceniać postaci, ale gdy zagłębiamy się w ich przeszłość, nasze nastawienie wobec nich się zmienia. Zaczynamy ich rozumieć i współczuć. Bohaterowie odkrywają przed nami swoje prawdziwe oblicza.
"Nie pozwolę więcej, by twoja słodka, na pozór niewinna buźka na nowo mnie omamiła. Stałaś się dla mnie wyłącznie zadaniem do wykonania..."
Alicja Skirgajłło w swojej najnowszej książce "Wciąż cię widzę" postawiła na motyw stalkera i zemsty. Wszystkie elementy zaplanowała w najdrobniejszym szczególe, co niezwykle intryguje. Sposób, w jaki stalker postępuje i planuje, budzi niepokój. Jednak to człowiek dogłębnie złamany. To, jak był traktowany przez rodziców, niesłuszne oskarżanie i brak chęci poznania prawdy, a tym samym oceniania przez pryzmat słów innych osób.
"Moja nienawiść jest selektywna, ale nie potrafię już odróżnić, czy kieruję ją w stronę sprawiedliwości, czy desperacko szukam ujścia dla bólu, którego nie jestem w stanie już dłużej dusić."
Miłość miewa różne oblicza. Może być piękna, ale bywa też destrukcyjna. Historia pokazuje, jak brak pewności siebie i manipulacje niszczą uczucie, ranią bliską osobę. Tak łatwo przekroczyć pewne granice... Później trzeba ponieść konsekwencje. W trakcie lektury spada na nas sporo pytań. Czy człowiek, który rani, zawsze jest potworem? Czy złamane dzieci w dorosłym życiu stają się źli? Jak kształtuje nas przeszłość? Tu nie ma gotowych odpowiedzi.
"Wciąż cię widzę" to mroczny, intensywny, pełen emocji thriller psychologiczny o obsesji, zemście, toksycznej relacji, manipulacji przybierającej twarz czułości, kłamstwach, które łatwo pomylić z troską. Czytajcie! Choćby dla spektakularnego zakończenia, którego nawet nie weźmiecie pod uwagę.
Poznajemy dwójkę skrzywdzonych osób. Elwira to piękna, utalentowana kobieta sukcesu. Od lat jest obserwowana przez kogoś, kto zna ją na wskroś. To ktoś, kto wrócił z nową twarzą, nowym nazwiskiem… i obsesją, która z czasem przekształciła się w śmiertelny plan. Ten tajemniczy mężczyzna o psychopatycznym zachowaniu... nie zdradzę Wam jego personaliów. Powiem jedno: trudno go...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
W "Azylu dla serc" poznaliśmy historię Weroniki i Eryka, natomiast w "Rosą pisane" śledzimy perypetie Edyty i Dawida. Urszula Gajdowska pozwala nam sprawdzić, co słychać u tych pierwszych. Byłam bardzo ciekawa, jak im się wiedzie.
Autorka tworzyły głównie powieści z tłem historycznym, przenoszącym nas daleko w przeszłość. Z kolei seria "Azyl" to powieści osadzone we współczesności. Lubię oba te warianty.
Poznajemy Edytę, która po latach w przemocowym małżeństwie próbuje zacząć wszystko od nowa. Trafia do Azylu, który prowadzi jej brat Eryk wraz z Weroniką. Kobieta od razu rzuca się w wir pracy. Jest to jej sposób na radzenie sobie z przeszłością i odnalezienie spokoju. Ale czy, gdy w jej życiu pojawi się zdystansowany Dawid, dalej będzie spokojna?
Moją szczególną uwagę zwróciło to, z czym mierzył się Dawid (przyjaciel Eryka) - były wojskowy. Widzimy, jak osobom, które przeżyły piekło wojny i straty trudno wrócić do normalnego, codziennego życia. Misja na Bliskim Wschodzie odcisnęła trwałe piętno na jego psychice. Jednak mężczyzna nie poddaje się, wykorzystując swoje bolesne doświadczenia w wykładach.
Nie sposób nie polubić szalonej miejscowej szeptuchy Beni - ciotki Edyty. To kobieta, która nie bawi się w półśrodki, gdy trzeba, bierze sprawy w swoje ręce, nie pytając nikogo o zgodę.
Znaczącą rolę odgrywają tu również zwierzęta. Jedne są tak rozbrykane, że wywoływały uśmiech na mojej twarzy, inne zostały skrzywdzone przez człowieka. Coś takiego po prostu nie mieści się w głowie! Jak człowiek może być tak okrutny wobec żywej, niewinnej istoty?
Ależ w tej książce było między parą głównych bohaterów niewypowiedzianych słów, pragnień, niedopowiedzeń, wątpliwości, subtelności... A jednocześnie była tu taka zwyczajność, momentami melancholia i cisza, w której chciałoby się rozgościć. Historia pokazuje, że zawsze warto coś w swoim życiu zmienić. Trzeba tylko znaleźć tę cicho tlącą się siłę.
"(...) ani jedno, ani drugie nie zrozumiało jeszcze, że najdotkliwsze uczucia rodzą się nie z tego, co powiedzieli, tylko z tego, czego nie odważyli się powiedzieć."
Podobała mi się ta wyjątkowa lekkość, jaką autorka przelała na karty książki. Początkowo humor wylewa się z kart książki, aby później pokazać nam inne, bardziej poważniejsze aspekty życia i problemy. Znajdziemy tu sporo trudnych i ważnych życiowych tematów. Będzie to m.in. trudne dzieciństwo, przemoc fizyczna i emocjonalna, brak poczucia bezpieczeństwa, PTSD.
"Rosą pisane" to pełna ciepła, humoru, emocji i barwnych bohaterów powieść o miłości, uczuciach, bliskości, sklejaniu siebie na nowo, odkrywaniu swoich pragnień, nowych początkach, bezinteresownej pomocy, przemocy wobec zwierząt i ludzi czy próbie uporania się z demonami przeszłości. To historia, która motywuje do niesienia pomocy. Czy Edyta odnajdzie swój bezpieczny azyl w Puszczy Knyszyńskiej?
W "Azylu dla serc" poznaliśmy historię Weroniki i Eryka, natomiast w "Rosą pisane" śledzimy perypetie Edyty i Dawida. Urszula Gajdowska pozwala nam sprawdzić, co słychać u tych pierwszych. Byłam bardzo ciekawa, jak im się wiedzie.
Autorka tworzyły głównie powieści z tłem historycznym, przenoszącym nas daleko w przeszłość. Z kolei seria "Azyl" to powieści osadzone we...
Poznajemy Laurę, która po dziesięciu latach małżeństwa zdobywa się na odwagę i odchodzi od męża. Jedna walizka, pies, samochód sąsiada i wyrusza w podróż nad morze do Sopotu. Tam ma zamiar zacząć wszystko od nowa. To tu spotyka ludzi, którzy podobnie jak ona stoją na życiowym rozdrożu. Dużo do tej historii wniosła postać Alberta - który przed laty odnalazł prawdziwy skarb. Jednak ukrył go bardzo głęboko. Zresztą, jak i swoje uczucia. U schyłku życia chce naprawić wyrządzone krzywdy. Ale przekonuje się, że uzyskanie przebaczenia nie będzie takie proste. Początek znajomości z Laurą nie należał do przyjemnych, ale odnajdują nić porozumienia, która przeradza się w przyjaźń.
"To niewiarygodne, że dorosły człowiek, który całe życie spędził wśród ludzi, nie miał do kogo zadzwonić o czwartej nad ranem, by podzielić się swoimi przeżyciami, poprosić o pomoc."
Krystyna Mirek porusza tematy życiowe, bliskie każdemu z nas. Wskazuje, jak istotna jest rozmowa. W pędzie zapominamy o tym, co najważniejsze, karmiąc się pozorami. A na naprawę błędów możne po prostu zabraknąć nam czasu. Inna kwestia to zmiany. Choć najczęściej nas przerażają, to są konieczne. A jeśli otaczamy się dobrymi ludźmi, możemy zmienić wszystko, osiągnąć naprawdę wiele. Ważną rolę odgrywają tu także bursztyny.
"Prawdziwa miłość jest trwała jak cenny bursztyn. Może całe stulecia przeleżeć na dnie morza i nie straci nic ze swojego piękna."
W trakcie lektury nasuwa się sporo pytań i refleksji. Co jest ważniejsze w dzisiejszym świecie: miłość, pieniądze czy kariera? Czy dobra materialne i miłość to zawsze samotność? Pieniądze i kariera to rzeczy ulotne. Dziś są, ale jutro może ich nie być. Natomiast rodzina i miłość dobrze pielęgnowane, przetrwają wszystko. Nie doceniamy tego, co mamy. Najważniejsze jest to, by mieć z kim dzielić życie.
Historia ta pokazuje, że zawsze warto walczyć, szukać wyjścia z trudnej sytuacji, próbować rozwiązywać problemy, nie tracić nadziei na szczęście, choć czasem okupione jest to bólem i cierpieniem.
Jedyne czego mi zabrakło w tej książce to informacji o tym, co się stało z rodzicami Pawła. Czy jego ojciec zrozumiał, jakim był terrorystą dla rodziny? Mocno mnie ten wątek intrygował.
"Tam, gdzie serce twoje" to życiowa, ciepła, poruszająca powieść o trudnych wyborach i jeszcze trudniejszych zmianach, odwadze, poszukiwaniu własnej drogi, przemijaniu, stracie, popełnionych błędach, dojmującej samotności, przyjaźniach. Skłania do zastanowienia się, czy nie wymagamy od siebie i innych zbyt wiele? Zapraszam do małego nadmorskiego pensjonatu.
Poznajemy Laurę, która po dziesięciu latach małżeństwa zdobywa się na odwagę i odchodzi od męża. Jedna walizka, pies, samochód sąsiada i wyrusza w podróż nad morze do Sopotu. Tam ma zamiar zacząć wszystko od nowa. To tu spotyka ludzi, którzy podobnie jak ona stoją na życiowym rozdrożu. Dużo do tej historii wniosła postać Alberta - który przed laty odnalazł prawdziwy skarb....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"Łąki kwitnące purpurą" jest drugim tomem sagi Spacer Aleją Róż. Znajdziemy w nim nie tylko tło historyczne z realnymi postaciami, ale również potrzebę miłości i marzenie o bezpiecznym kraju oraz spokojnym, godnym życiu. W tej części jest znacznie więcej wątków politycznych i przytrafiających się dramatycznych wydarzeń bohaterom. Czy i jak zdołali to udźwignąć?
Edyta Świętek osadziła akcję powieści w realiach Polski Ludowej lat 50-tych XX wieku. Były to szare, aczkolwiek bardzo interesujące, pełne sprzeczności czasy. Propaganda kontra dramaty mieszkańców, obietnice świetlanej przyszłości, nowe mieszkania, stabilna praca kontra strach przed donosami i kontrolą władzy. Pierwsze powojenne wybory, więziony kardynał Wyszyński, słynna Trybuna Ludów, dyskryminacja i prześladowanie księży czy ingerowałnie władzy w działalność kościoła. Znajdujemy się w robotniczej dzielnicy Krakowa, Nowej Hucie, która prężnie się rozrasta i staje się pełnoprawnym bohaterem książki. To tu zamieszkała piątka rodzeństwa Szymczaków. Na wsi zaś została matka z Dorotką.
"Takie czasy nastały, że nikt nie mógł być bezpieczny i swobodny, nawet u siebie."
Towarzyszymy bohaterom w ich smutkach, radościach, lękach, rozczarowaniach, złości, trudnych wyborach, i czyhających niebezpieczeństwach. Wreszcie dowiedziałam się, który z braci wymierzył sprawiedliwość. Kibicowałam też niespełnionej miłości najstarszego z braci oraz powstającym nowym związkom. Postaci pokazują nam, jak ważna w życiu człowieka jest rodzina i wiara. Miłość, oddanie, szacunek, lojalność wobec najbliższych oraz wartości wyniesione z rodzinnego domu, sprzyjają w odnalezieniu się w niełatwej rzeczywistości i w jakimś sensie życiu. Wsparcie bliskich dodaje sił do tego, by walczyć z przeciwnościami losu.
"Kobiety - pomyślał. Lepiej je podziwiać na odległość. Dotknięcie grozi niebezpieczeństwem, a nawet trwałym okaleczeniem serca."
Autorka zadbała o zaskakujące zwroty akcji. Zwłaszcza ostatnie strony przyniosły niezwykłe spotkanie, które jak przypuszczam, odmieni życie jednego z bohaterów. Jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
Dodatkowym atutem jest zamieszczone we wstępie książki drzewo genealogiczne, które ułatwia odnalezienie się w wielopokoleniowej rodzin: Pawłowskich, Szymczaków oraz Kurbieli.
"Łąki kwitnące purpurą" to pełna emocji, poruszająca wielowątkowa powieść o rodzinnych więzach, potrzebie miłości, przyjaźni, dojmującej samotności, bezlitosnej tęsknocie, zazdrości, nienawiści. Wspaniała kontynuacja historii, jaką rozpoczął pierwszy tom. Wsiądziecie do tramwaju nr 5, który łączy Nową Hutę z Krakowem?
"Łąki kwitnące purpurą" jest drugim tomem sagi Spacer Aleją Róż. Znajdziemy w nim nie tylko tło historyczne z realnymi postaciami, ale również potrzebę miłości i marzenie o bezpiecznym kraju oraz spokojnym, godnym życiu. W tej części jest znacznie więcej wątków politycznych i przytrafiających się dramatycznych wydarzeń bohaterom. Czy i jak zdołali to udźwignąć?
Edyta...
"Dotyk diabła" jest drugim tomem dylogii Las Vegas. Kaia myślała, że wszystko, co złe ma już za sobą. Schronienie i spokój u boku Nicholasa burzy niedająca o sobie zapomnieć przeszłość. Sekta jej rodziców powraca, a wraz z nimi demony dzieciństwa. Śmierć jest blisko... Za każde kłamstwo i sekret trzeba zapłacić. Zabójca nie zostawia śladów. Kto zabija? Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Czy tylko Nicholasowi kobieta może zaufać?
"Kochała człowieka, który był jedyną istotą potrafiącą ją zniszczyć, ale i podnieść z kolan."
Obserwujemy dalszą przemianę Nicholasa, którą teraz widać jeszcze wyraźniej. Spadają na niego emocje i uczucia, których zupełnie się nie spodziewał. Jego potrzeba kontroli staje w kontrze ze strachem o kobietę, którą pokochał. Okazuje się, że jest też kruchy i otwarty. Kaia również przechodzi zmianę. Zagubienie ustępuje miejsca sile i determinacji. Ich relacja wchodzi na wyższy poziom. Tu już nie mamy do czynienia z grą. Prowokacja ustępuje miejsca więzi, bliskości, zaufaniu, poznawaniu swoich pragnień i trosk.
"Chcę, abyś wywróciła moje życie jeszcze bardziej niż do tej pory. Chcę, abyś była jedyną kobietą, którą kocham, której pragnę i która doprowadza mnie do szału. Uwielbiam chaos, a im więcej go w naszym życiu, tym lepiej. Jesteś moim chaosem."
Niezwykle wrażenie zrobiły na mnie kreacje rodziców Kai. To, w jaki sposób traktowali swoje dzieci i do czego były im potrzebne, nie mieściło mi się to w głowie. Joanna Świątkowska wbrew pozorom nie poszła utartymi schematami. To, co się tu wydarzyło... czegoś takiego nawet nie brałam pod uwagę.
Ta część przynosi nam sporo odpowiedzi na pytania z pierwszego tomu. Jednak pojawiają się kolejne, które nas intrygują i nie dają spokoju. Zaskakujące zwroty akcji jeszcze bardziej wciągają nas w tę historię, chcemy poznać, jak to wszystko się skończy. Książka przybiera mocniejsze akcenty thrillera i dramatu aniżeli romansu. Finał zaś jest bolesny...
"Dotyk diabła" to emocjonalna, intensywna i poruszająca historia o walce z przeszłością, traumą, o siebie i o miłość. To książka o poświęceniu, stracie, zemście. Jak przetrwać w świecie pełnym mroku i manipulacji? Sprawdźcie!
"Dotyk diabła" jest drugim tomem dylogii Las Vegas. Kaia myślała, że wszystko, co złe ma już za sobą. Schronienie i spokój u boku Nicholasa burzy niedająca o sobie zapomnieć przeszłość. Sekta jej rodziców powraca, a wraz z nimi demony dzieciństwa. Śmierć jest blisko... Za każde kłamstwo i sekret trzeba zapłacić. Zabójca nie zostawia śladów. Kto zabija? Kto mówi prawdę, a...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"Pocałunek diabła" jest pierwszym tomem dylogii Las Vegas. Kaia przygotowuje się do ślubu ze spokojnym i poukładanym prawnikiem Davidem. Jednak szkopuł w tym, że już jest mężatką. Fakt ten ukrywa zarówno przed narzeczonym, jak i przed całą rodziną. Jej mężem jest bogaty i wpływowy Nicholas. Jakie będą weekendowe skutki miasta grzechu? Zdecydowanie będzie gorąco! Nicolas to mężczyzna apodyktyczny, nieprzewidywalny i... pociągający. Kaia to kobieta zagubiona. Przed światem udaje kogoś innego, niż jest w rzeczywistości. Jej przeszłość może zniszczyć wszystko...
Zostajemy wciągnięci w mroczną grę namiętności, manipulacji, kłamstw i sekretów. To bardzo intensywne emocje i uczucia, które wchodzą głęboko pod skórę. Tu rozsądek toczy nieustanną walkę z sercem.
"Chociaż go nienawidziła, pragnęła go bardziej niż czegokolwiek innego na świecie. I chociaż ją niszczył, i chociaż wiedziała, że na nią nie zasługuje, kochała go bardziej, niż nienawidziła."
Joanna Świątkowska porusza temat sekt. Przybliża nam to, w jaki sposób działa taka organizacja i jaki ma wpływ na człowieka. Wyrwać się z niej jest bardzo trudno. A konsekwencje życia w takiej zamkniętej wspólnocie mają długofalowe skutki. To specyficzne ukształtowanie charakteru oraz przełożenie na codzienność. Mocno współczułam Kai i jej rodzeństwu. To było straszne, przez co musieli przejść. Jednak czy aby na pewno ten koszmar na dobre się zakończył?
Nicholas... świetna kreacja. On podobnie, jak Kaia przywdziewa maskę. Za bezwzględnością można dostrzec lojalność i opiekuńczość. Relacja tych dwojga to istne tornado! Napięcie, przyciąganie, przepychanki słowne - ciężko było ugasić ten żar, choć oboje próbowali. Zupełnie odwrotnie wyglądała relacja z Davidem. Tu nie było chemii ani nic z tych rzeczy. Przez to Kaia wydawała mi się kobietą mało dojrzałą. Powinna stanąć oko w oko z prawdą, wyznać, że jest mężatką, a nie planować kolejny ślub.
"Zdziwiłabyś się. Rozpaczliwie liczysz na to, że pewnego dnia zmienię się w kogoś, kim chciałabyś, żebym był. A ja jedynie cię rozczarowuję, pozostając potworem, którego się brzydzisz."
Widzimy, że ucieczka przed przeszłością jest niemożliwa. A co z drugą szansą? Czy warto ją dawać? Czy zawsze warto podążać za sercem? Tu nie ma prostych odpowiedzi, nic nie jest oczywiste. Sami musimy odkryć, kto jest dobry, a kto zły.
"Pocałunek diabła" to wielowymiarowa, podszyta napięciem historia o zakazanej miłości, w której przekonacie się, że Diabeł nigdy nie zapomina i nigdy nie odpuszcza. To książka o wyborach, lojalności, sekretach i mrocznych układach. Moim zdaniem zahacza nieco o thriller, a przy tym mocno wciąga w wir wydarzeń. Przeczytajcie!
"Pocałunek diabła" jest pierwszym tomem dylogii Las Vegas. Kaia przygotowuje się do ślubu ze spokojnym i poukładanym prawnikiem Davidem. Jednak szkopuł w tym, że już jest mężatką. Fakt ten ukrywa zarówno przed narzeczonym, jak i przed całą rodziną. Jej mężem jest bogaty i wpływowy Nicholas. Jakie będą weekendowe skutki miasta grzechu? Zdecydowanie będzie gorąco! Nicolas to...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"Czas Olivii" był jedynie wstępem do dalszych wydarzeń. W "Sekretach Abigail" wszystko wyjaśnia się, ale i jeszcze bardziej komplikuje. To właśnie w tym tomie klątwa pokazuje swoje prawdziwe oblicze... a prawda wcale nie jest taka prosta, jak można by się spodziewać.
Nadal pozostajemy w XIX-wiecznej Szkocji i starym zamku Caly. Tym razem Urszula Gajdowska oddaje głos nestorce rodu MacCalisterów, czyli matce Olivii. Kobieta odsłania przed nami kulisy swojej młodości. Poznajemy jej niebezpieczne przygody i zakazane uczucia. Nad klanem nadal wisi klątwa. Czy dzięki tym wspomnieniom w końcu uda się ją zdjąć? Wydaje się, że kluczem do jego zdjęcia są wydarzenia sprzed dziesiątek lat. Przeszłość bowiem dopomina się o sprawiedliwość. Błędy przodków, lojalność i pragnienie wolności wzajemnie się przenikają. Ile trzeba będzie poświęcić dla miłości?
"Przeszłość nigdy nie milczy. Czasem tylko czeka na odpowiedni moment, by upomnieć się o prawdę."
A co z zamkiem? On szepcze, skrywa mnóstwo labiryntów, tajemniczych przejść, zakamarków i skrytek... Wystarczy się tylko wsłuchać w to, co chce przekazać. Istotny okazuje się tu być motyw poszukiwania tożsamości.
"Sekrety są jak cienie - im dłużej je ukrywasz, tym większe rosną."
Jestem pod wrażeniem głębi kreacji postaci lady Abigail. Kobietę charakteryzuje siła, determinacja i mądrość w obliczu bolesnych doświadczeń. Dla przeciwwagi Olivia i William wychodzą naprzeciw skostniałym konwenansom.
"Sekrety Abigail" to osadzony w mrocznej atmosferze romans historyczny owiany mgłą przemilczanych tajemnic i klątwy. Siła więzi i cena, jaką trzeba zapłacić za błędy innych, zmusza do wielu refleksji. To powieść udowadniająca, że prawda to jedyny słuszny klucz do wolności. Polecam Wam gorąco! Ależ to była ekscytująca przygoda!
"Czas Olivii" był jedynie wstępem do dalszych wydarzeń. W "Sekretach Abigail" wszystko wyjaśnia się, ale i jeszcze bardziej komplikuje. To właśnie w tym tomie klątwa pokazuje swoje prawdziwe oblicze... a prawda wcale nie jest taka prosta, jak można by się spodziewać.
Nadal pozostajemy w XIX-wiecznej Szkocji i starym zamku Caly. Tym razem Urszula Gajdowska oddaje głos...
Tym razem miałam okazję czytać dylogię Dziedziczki zamku Caly, składające się z "Czasu Olivii" i "Sekretów Abigail". Urszula Gajdowska zaprasza nas w surowe rejony XIX-wiecznej Szkocji. Tylko sobie wyobraźcie - stare zamczysko w otoczeniu dzikiej natury, tajemnice, pewien rodzaj atmosfery mroku... taki jakby gotycki. Intrygujące, prawda?
Pierwszy tom opowiada o samobójstwie lady Catriony MacCalister na zamku Caly. Tylko czy aby na pewno było to samobójstwo? Tu sekrety i niedomówienia ścielą się gęsto. Są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czy uda się je rozwikłać? Tego zadania podejmują się Wiiliam - młody wuj osieroconej Olivii i sama Olivia - dziedziczka Caly. Para doświadcza wielu przygód, wyzwań i niebezpieczeństw. Rodzi się między nimi również fascynacja, coraz gorętsze uczucie, namiętne porywy serca... Za sprawą wspólnej sprawy i poszukiwań ich relacja rozwija się niespiesznie. Są rozmowy, gesty, spojrzenia. Jest subtelnie i wiarygodnie.
"Czasem największą odwagą jest zmierzyć się z własnym sercem. (...) Miłość i strach często idą ze sobą ramię w ramię."
Bohaterom towarzyszą rozterki, dylematy, mierzą się z własnymi demonami. Widzimy też, jak podjęte w przeszłości decyzje, wpływają na teraźniejszość. Czas z założenia leczy rany, ale może je także na nowo otworzyć.
"Czas potrafi być zarówno sprzymierzeńcem, jak i bezlitosnym wrogiem."
Autorka posiada dar przelewania na papier wszystkiego tego, co charakteryzuje kraj i czasy, w jakich umieszcza akcję swoich powieści. Dzięki temu można niemal namacalnie poczuć ducha i klimat opisywanego miejsca, krajobrazów i rozgrywających się tam wydarzeń. Nie można zapomnieć o elegancji i konwenansach, które zawsze mnie w książkach zachwycają. Tu dostrzegamy odwagę, by pozostać sobą wbrew ograniczeniom i oczekiwaniom innych.
"Czas Olivii" to pełna tajemnic, mrocznych sekretów i namiętności powieść o trudnych relacjach, rodzinnej klątwie, niebezpiecznych intrygach, niełatwych wyborach z ich konsekwencjami i romantycznej miłości. Jest emocjonalnie, ale i refleksyjnie. Każdy znajdzie tu dla siebie przestrzeń. Polecam gorąco!
Tym razem miałam okazję czytać dylogię Dziedziczki zamku Caly, składające się z "Czasu Olivii" i "Sekretów Abigail". Urszula Gajdowska zaprasza nas w surowe rejony XIX-wiecznej Szkocji. Tylko sobie wyobraźcie - stare zamczysko w otoczeniu dzikiej natury, tajemnice, pewien rodzaj atmosfery mroku... taki jakby gotycki. Intrygujące, prawda?
Pierwszy tom opowiada o...
"Prezes tata" jest trzecim tomem cyklu Przeznaczenia. Jednocześnie każdy z nich można czytać bez znajomości pozostałych. Okazjonalnie pojawiają się postaci z poprzednich części. Ze względu na motyw samotnego ojcostwa ten tom podobał mi się najbardziej.
Patryk to majętny, zapracowany mężczyzna, który z dnia na dzień dowiaduje się, że jest ojcem. Kobieta, z którą spędził jedną noc, zostawia mu dziecko. Miało być dwa tygodnie, ale słuch po niej zanika...
Z dużym zainteresowaniem obserwowałam, jak świat Patryka w jednej chwili się zmienia, i przede wszystkim jakie zmiany w nim samym zachodzą. Nowe wyzwanie wymusza na nim odpowiedzialność, pogodzenie pracy z rolą ojca. Czeka go niełatwa batalia z instytucjami, sądami, walka o prawa rodzicielskie czy interesowną babcią dziecka.
Helena Leblanc temat samotnego ojcostwa przedstawiła w sposób, który budził u mnie niezwykle ciepłe uczucia. Dlaczego ludzie uważają, że ojciec źle opiekuje się własnym dzieckiem? To takie stereotypowe myślenie, prawda? Początkowo sama mocno wątpiłam w to, że Patryk tak dobrze będzie sobie radził. Ba! On miał z tego niesamowitą frajdę! Wszystko było dla niego nowym doświadczeniem. Wraz z nim cieszyłam się z każdej nowej umiejętności jego czy synka.
A co ze sferą miłosną? Tu sprawa jest równie skomplikowana. Zdecydowanie jest nieprzewidywalnie. Są liczne zawirowania i rozczarowania. Oj, facet nie ma szczęścia do kobiet. Chce kochać i być kochanym. Czy to tak wiele? Jedno jest pewne: musi nauczyć się, że wszystkiego nie da się zaplanować. Zwłaszcza miłości.
"Czumu gdy spotykam wspaniałą kobietę, ona po prostu się na mnie nie rzuca jak te wszystkie bździągwy? O ile życie byłoby łatwiejsze, gdyby te wyjątkowe poznawało się tak łatwo jak pozostałe..."
Obok perypetii Patryka równolegle śledzimy również historię jego siostry, która jest nie mniej ciekawa. Wątki się przenikają i świetnie dopełniają.
"Prezes tata" to pełna emocji i humoru komedia romantyczna, w której to los rozdaje karty. To historia o odpowiedzialności, dojrzewaniu i miłości, która pojawia się, gdy najmniej się tego spodziewamy. Gotowi, by poznać prezesa tatę?
"Prezes tata" jest trzecim tomem cyklu Przeznaczenia. Jednocześnie każdy z nich można czytać bez znajomości pozostałych. Okazjonalnie pojawiają się postaci z poprzednich części. Ze względu na motyw samotnego ojcostwa ten tom podobał mi się najbardziej.
Patryk to majętny, zapracowany mężczyzna, który z dnia na dzień dowiaduje się, że jest ojcem. Kobieta, z którą spędził...
Amelia i Lucas. Polka i Niemiec pochodzący z tej samej wsi zakochują się w sobie. Wkrótce Lucas wyjeżdża na studia do Berlina, gdzie daje się porwać ideologii „nowego porządku świata”. Gdy wybucha wojna, oddaje duszę diabłu i wstępuje w szeregi Wehrmachtu, niszcząc tym samym przyszłość swoją i swojej ukochanej. Dwa pokolenia później przeszłość upomina się o swoje. Znalezione w lesie szczątki niemieckiego żołnierza, odkryte na strychu domu przedwojenne listy i niemiecki chłopak w roli turysty odmieniają życie Meli. Wciąga się ona w rozwiązywanie tajemnic przeszłości swojej rodziny, a wszystkie wątki prowadzą do jednej historii, której dziewczyna jest częścią.
"Nie myślała, że nad ich światem zbierają się ciemne chmury. Wierzyła, że nawet najczarniejsza noc nie zgasi światła, jakie płonęło w ich sercach."
Magdalena Stykała zabiera nas na Pomorze do Klonowa, pięknie opisując historię tych miejsc. Tereny te zamieszkiwała mniejszość niemiecka, a co za tym idzie mieszane małżeństwa - zdarzały się nader często. Autorka ukazała, jakie stosunki panowały między obydwoma narodami - kiedyś, ale i w jaki sposób niektórzy dziś mogą odbierać Niemców.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że wojna zmienia człowieka. Zmienia jego zachowanie, wybory, to jak traktuje innych. Dzięki wojnie nikt nie staje się lepszym człowiekiem. Ona niszczy nie tylko tereny, budynki, ale przede wszystkim nasze serca.
"- Wojna to największe zło świata, a ci, którzy ją wywołują, to nie ludzie. To demony w ludzkich postaciach. Nie dajcie sobie nigdy wmówić, że wojna jest potrzebna, bo wyrównuje i oczyszcza... Niczego nie wyrównuje. Ci, którzy są podli, stają się jeszcze bardziej podli, a ci, którzy są bezbronni, jeszcze bardziej bezbronni. W wojnie nie ma nic romantycznego. To czas mroku, okrucieństwa i totalnego bezprawia. Tylko przemoc, siła i pieniądz."
Wątek tajemnicy związany ze znalezionymi w lesie szczątkami niemieckiego żołnierza oraz odkrytymi na strychu domu przedwojennymi listami mocno intryguje. To było tak wciągające, iż odnosiłam wrażenie, że osobiście towarzyszę Meli i Thomasowi w dotarciu do prawdy. Im bliżej było finału, tym emocje narastały, a nowe fakty rzucały inne światło na całą sprawę.
"Może te listy miały wpaść w twoje ręce po to, byś pamiętała, że zanim zgasło niebo i nastał czas mroku, istniało coś cudownego i czystego: poruszająca do głębi miłość tej pary."
Mimo ciężaru tematu II wojny światowej pomiędzy stronami przewija się odrobina humoru. To nieco łagodzi poważniejsze tony książki. Da się też wyczuć antyniemieckie uprzedzenia, co zapewne może wynikać z pamięci bolesnej historii.
"Tamtego dnia zgasło niebo" to głęboko poruszająca powieść o wielkiej miłości, przyjaźni i okrucieństwie wojny. To książka o rodzinnej tajemnicy, która mimo upływu lat nadal wpływa na życie jej potomków. To lektyra pokazująca, że zanim zgasło niebo, ludzie jakoś potrafili żyć w zgodzie. Polecam gorąco!
Amelia i Lucas. Polka i Niemiec pochodzący z tej samej wsi zakochują się w sobie. Wkrótce Lucas wyjeżdża na studia do Berlina, gdzie daje się porwać ideologii „nowego porządku świata”. Gdy wybucha wojna, oddaje duszę diabłu i wstępuje w szeregi Wehrmachtu, niszcząc tym samym przyszłość swoją i swojej ukochanej. Dwa pokolenia później przeszłość upomina się o swoje....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Milena to kobieta sukcesu, która prosto z korporacyjnego świata trafia do małego miasteczka, w którym się wychowała, gdzie próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Zarówno w życiu, jak i biznesie hołduje zasadzie: po trupach do celu. Mało tego. Ona nawet kontroluje swoje uczucia. Jednak czy to wszystko, aby nie pozory? Milenę otaczają mężczyźni, ale ona sama nie wierzy w miłość. Rozgrywa ich według swoich zasad. A może mimo wszystko któryś z nich zdobędzie jej serce? Czy będzie to były partner, dawna miłość, szef z nowej pracy, a może sąsiad troglodyta...?
"Co z tego, skoro jej doświadczenie życiowe jasno pokazywało, że nie ma czegoś takiego jak miłość? Nie można komuś bezgranicznie ufać. Zawsze chodzi o jakieś korzyści, zawsze ludzie mają interes w tym, żeby być ze sobą."
Milena to bohaterka, którą początkowo bardzo ciężko polubić. Dawno się z taką nie spotkałam. Jej zachowanie, krzywdzące traktowanie ludzi, manipulacje, intrygi, wyznawane zasady i ślepy bieg za dobrem materialnym powoduje niechęć. Nawet drobne przebłyski dobroci i wyrozumiałość np. w stosunku do jednej z podległych jej pracownic nie były w stanie zatrzeć jej odbioru. Tak kieruje swoim życiem, iż wydaje się, że tylko sięgnięcie dna, bolesny upadek może coś w niej zmienić. Że w końcu zrozumie, co w życiu jest ważne. Ale powoli, jak wszystko kolejny raz w jej życiu się posypało, zaczęłam zmieniać o niej zdanie i w jakiś sposób rozumieć. Za maską wyniosłej, zimnej, twardej i ambitnej kobiety można dostrzec coś zgoła innego. To samotność, pragnienie bliskości drugiego człowieka, a z drugiej strony strony strach przed tą bliskością, przed odtrąceniem i zranieniem.
Podczas lektury pojawia się sporo pytań i refleksji. Czy sukces zawsze daje szczęście? Czy zawsze wart jest zachodu? A może warto czasem odpuścić, wyjść ze swojej strefy komfortu i zaufać?
Książka zaczyna się mocną sceną, później Joanna Wtulich podgrzewa napięcie, by dać nam historię, od której trudno się oderwać.
"Zanim spadnę" to szczera, życiowa, pełna emocji, poruszająca powieść o utracie, trudnych wyborach, szukaniu drogi do siebie, miłości, nadziei i sile. To książka o tajemnicach, kłamstwach, wybaczeniu. I wreszcie to historia o maskach, za którymi się ukrywamy, by nie zobaczyć prawdziwych siebie i swoich uczuć. Dokąd zaprowadzi Milenę niebezpieczna gra?
Milena to kobieta sukcesu, która prosto z korporacyjnego świata trafia do małego miasteczka, w którym się wychowała, gdzie próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Zarówno w życiu, jak i biznesie hołduje zasadzie: po trupach do celu. Mało tego. Ona nawet kontroluje swoje uczucia. Jednak czy to wszystko, aby nie pozory? Milenę otaczają mężczyźni, ale ona sama nie wierzy w miłość....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"Zapomniany" jest kontynuacją "Zmyślonego". Jest to thriller z elementami romansu, w którym Ewelina Dobosz ponownie nie daje nam chwili oddechu. Niby Weronika i Igor prowadzą spokojne życie, ale... No właśnie, to tylko pozory, gdyż ich myśli zaprząta wiadomość pozostawiona w Radomicach. Kamil jest tuż za nimi. Gdy Weronika zostaje zaatakowana przez tajemniczego nożownika, przeszłość wraca... a oni do znienawidzonego miejsca. Historia zatacza koło. Ktoś ich obserwuje, śledzi i zastrasza. Czują się bezradni. Zło jest tuż przed nimi. Czy ich relacja przetrwa? Nieufność, zwątpienie potrafią zabić każdą, nawet najsilniejszą miłość. Decyzje będą trudne, bolesne i raniące.
"Z Igorem rysujemy wokół siebie normalność, która ma być reakcją na beznadziejność, która wiruje nad naszymi głowami. Czekamy na zderzenie z czymś, co z pewnością nam się nie spodoba."
Wraz z bohaterami zastanawiamy się, czy miłość może być darem czy przekleństwem. Dochodzi do tego poświęcenie, walka o bezpieczeństwo oraz aspekt wybaczenia. Podziwiamy ich za determinację i siłę w tej nierównej walce. Ale czy ostatecznie im jej starczy? Jaką cenę przyjdzie zapłacić za prawdę? Pewne rzeczy można głęboko zakopać, ale one i tak wyjdą na powierzchnię w najmniej spodziewanym momencie.
"(…) okazał się twoim przekleństwem i powinnaś o nim zapomnieć, a nie traktować go jak swoją zmyśloną fantazję."
Podczas lektury przebiegały mi ciarki po plecach, mimo nowych faktów, nic nie było pewne ani oczywiste. To układanka, w której wydaje się, że nic nie jest przypadkowe. Czy rzeczywiście? I jeśli tak, to jak to wszystko połączyć? Liczne intrygi, nawarstwiające się tajemnice, kolejne zbrodnie, napięcie i zwroty akcji, co chwilę miało miejsce coś zaskakującego. A zakończenie... autorka wyprowadza nas w przysłowiowe pole.
"Coraz bardziej wierzę w to, że za tym wszystkim stoi ktoś, kto zna nas lepiej, niż nam się wydaje."
"Zapomniany" to thriller romantyczny o miłości wystawionej na próbę. To książka, w której prym wiedzie aura tajemniczości, nuta grozy, niepokoju, mroku, ale również humoru czy poruszenia. To książka z tych, które dosłownie przeczołgają człowieka emocjonalnie! Czy Weronika i Igor pokonają zło, zamkną drzwi do przeszłości i zaznają spokoju? Sprawdźcie!
"Zapomniany" jest kontynuacją "Zmyślonego". Jest to thriller z elementami romansu, w którym Ewelina Dobosz ponownie nie daje nam chwili oddechu. Niby Weronika i Igor prowadzą spokojne życie, ale... No właśnie, to tylko pozory, gdyż ich myśli zaprząta wiadomość pozostawiona w Radomicach. Kamil jest tuż za nimi. Gdy Weronika zostaje zaatakowana przez tajemniczego nożownika,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Laura wraca do swojej starej szkoły, liczac, że nikt jej nie pamięta. Uczennica próbuje odkryć, kim jest Momotarō. Powracają do niej lęki, kłamstwa i wspomnienia, od których chciała uciec.
Karolina Klimkiewicz w tym jakże ważnym thrillerze psychologicznym porusza temat hejtu i nienawiści wśród szkolnej młodzieży. Na pewno wielu z nas mierzyło się z tym problemem, będąc nastolatkiem. Każdy był w jakiś sposób oceniany, a rzadko zrozumiany, prawda?
Jak często chowamy się za maskami, filtrami, kłamstwami i ciszą? Dlaczego nie walczymy o prawdę? Słowa - to od nich najczęściej zaczyna się przemoc. Niewinny żart nakręca spiralę nienawiści. Czy możliwy jest jej koniec? Kto będzie na tyle odważny, by powiedzieć: dość!?
Nikt z nas nie jest jednowymiarowy, tylko dobry lub zły. Można być zarówno ofiarą, jak i sprawcą. Ale i też niemym obserwatorem. Czy ta ostatnia kwestia nie wydaje się najgorsza? Czy będąc świadkiem przemocy, który patrzy i nic z tym nie robi, nie jesteśmy w równym stopniu winni? Nie można milczeć, gdy ktoś cierpi. Ale w odpowiedzi na przemoc nie można również używać przemocy.
"Ludzie muszą się obudzić i zrozumieć, że są odpowiedzialni za słowa, które wypowiadają, za gesty, które czynią i za decyzje, które podejmują. Również za swoją bierność."
Ta książka opowiada o granicach. Granicach między pamięcią a obsesją, między bólem a zemstą. Bardzo ważną rolę odgrywa tu wybaczenie. Trzeba zrozumieć, że aby wybaczyć innym, najpierw musimy wybaczyć samym sobie. Wybaczenie nie oznacza zapomnienia, lecz wolność.
"Zemsta jest jak dym, wydaje się, że cię chroni, że możesz się za nią ukryć, a tak naprawdę powoli cię dusi."
"To był tylko żart..." to poruszająca historia o tym, do czego może doprowadzić przemoc, nienawiść i poczucie osamotnienia. To książka o potrzebie zauważenia, walce i sile, by być sobą. O tym, że czasem trzeba stracić wszystko, by zobaczyć, co jest prawdziwe. O bolesnych upadkach i podnoszeniu się po nich. O próbie naprawy tego, co zrobiliśmy źle i potrzebie wybaczenia. O tym, że zawsze można zacząć od nowa. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Rozmawiajmy! Reagujmy!
Laura wraca do swojej starej szkoły, liczac, że nikt jej nie pamięta. Uczennica próbuje odkryć, kim jest Momotarō. Powracają do niej lęki, kłamstwa i wspomnienia, od których chciała uciec.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKarolina Klimkiewicz w tym jakże ważnym thrillerze psychologicznym porusza temat hejtu i nienawiści wśród szkolnej młodzieży. Na pewno wielu z nas mierzyło się z tym problemem, będąc...