rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Czwarty tom serii z pewnością przypadnie do gustu fanom poprzednich części. Choć tym razem jest nieco mniej Langera, pojawia się za to Chyłka, co dla wielu czytelników może być ciekawym urozmaiceniem.

Fabuła momentami wydaje się mało prawdopodobna, ale mimo to książkę czyta się bardzo dobrze, akcja wciąga i trudno się oderwać. Dużym atutem jest rozwinięcie relacji między bohaterami, szczególnie pomiędzy Padebornem a Siarką, co dodaje historii emocjonalnego smaczku.

To także swoiste „combo” postaci, pojawiają się bohaterowie znani z innych książek autora, co z pewnością ucieszy wiernych czytelników.

Choć „Arachnia” miała być podobno ostatnią częścią serii, już wiadomo, że to nie koniec. Autor zapowiedział kontynuację w książce „Konfrontacja”, a bohaterowie będą pojawiać się także w innych powieściach.

Dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału za egzemplarz do recenzji 📚

Czwarty tom serii z pewnością przypadnie do gustu fanom poprzednich części. Choć tym razem jest nieco mniej Langera, pojawia się za to Chyłka, co dla wielu czytelników może być ciekawym urozmaiceniem.

Fabuła momentami wydaje się mało prawdopodobna, ale mimo to książkę czyta się bardzo dobrze, akcja wciąga i trudno się oderwać. Dużym atutem jest rozwinięcie relacji między...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Zima pożegnanych” to czwarty tom serii autorstwa Anny Kańtoch, po który sięgnęłam bez znajomości wcześniejszych części i to bez żadnego poczucia zagubienia. Autorka prowadzi narrację w taki sposób, że nowy czytelnik bez problemu odnajdzie się w fabule i relacjach między bohaterami.

Już od pierwszych stron wyczuwa się charakterystyczny klimat powieści, nieco nostalgiczny, spokojniejszy, ale jednocześnie podszyty tajemnicą. Styl pisania Kańtoch ma w sobie dużą lekkość i naturalność, co sprawia, że książkę czyta się bardzo płynnie. Ten autorski vibe przywodzi na myśl twórczość takich pisarek jak Małgorzata Rogala, Hanna Greń czy Dagmara Andryka, gdzie kryminał łączy się z obyczajowym tłem i wyraźnie zarysowanymi bohaterami.

Na szczególną uwagę zasługuje warstwa społeczna powieści. Autorka składa wyraźny ukłon w stronę osób na emeryturze, pokazując, że ten etap życia nie oznacza końca aktywności czy emocji. Wręcz przeciwnie, wiele zależy od podejścia i decyzji samych bohaterów. To bardzo ciepły, a jednocześnie realistyczny przekaz, który dodaje historii głębi.

Sama zagadka kryminalna jest ciekawa i intrygująca, choć dla bardziej doświadczonych czytelników gatunku może okazać się dość szybko przewidywalna. Nie jest to jednak duży minus, napięcie budowane jest raczej atmosferą i relacjami między postaciami.

„Zima pożegnanych” to przyjemny, dobrze napisany kryminał z wyraźnym tłem obyczajowym. Nawet bez znajomości wcześniejszych tomów można czerpać satysfakcję z lektury. To książka, z którą spędziłam dobry czas, lekka w odbiorze, ale zostawiająca czytelnika z refleksją.

„Zima pożegnanych” to czwarty tom serii autorstwa Anny Kańtoch, po który sięgnęłam bez znajomości wcześniejszych części i to bez żadnego poczucia zagubienia. Autorka prowadzi narrację w taki sposób, że nowy czytelnik bez problemu odnajdzie się w fabule i relacjach między bohaterami.

Już od pierwszych stron wyczuwa się charakterystyczny klimat powieści, nieco nostalgiczny,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Debiutancka powieść Katarzyny Gołdy to bardzo udany start literacki. Autorka jest byłą oficer kontrwywiadu, i jak śmiem twierdzić, choć ma za sobą niezwykłe doświadczenia zawodowe, to właśnie pisanie wydaje się mieć we krwi. „Złoty spadochron” czyta się z dużą przyjemnością, a historia od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat pełen nieoczywistych zdarzeń i motywów.

Książka jest przejrzyście skonstruowana, podzielona na rozdziały, a te dodatkowo na części, co sprawia, że całość jest uporządkowana i łatwa w odbiorze. Bohaterowie na pierwszy rzut oka wydają się zwykłymi ludźmi, jednak już w pierwszych rozdziałach staje się jasne, że ich życie nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.

Główna bohaterka, Ewa, znajduje się w samym centrum wydarzeń, których nie była w stanie przewidzieć, a z których równie trudno jest się jej szybko wyplątać. Niestety dość szybko straciła moją sympatię, jestem szczególnie wyczulona na pozostawianie dzieci bez opieki przez długi czas, zwłaszcza bez poinformowania kogokolwiek, gdzie się znajdują.

Podczas lektury trudno odgadnąć, jakie naprawdę są intencje poszczególnych bohaterów. Im dalej w historię, tym robi się mroczniej i bardziej niejednoznacznie. Każdy próbuje ugrać coś dla siebie, a jednocześnie zrobić coś dobrego dla innych. Co jest prawdą, a co jedynie pozorami?

Na kartach powieści wyraźnie widać znajomość „branży” przez autorkę, realia i mechanizmy świata służb zostały przedstawione bardzo przekonująco. To naprawdę udany debiut. Gratulacje dla autorki!

Debiutancka powieść Katarzyny Gołdy to bardzo udany start literacki. Autorka jest byłą oficer kontrwywiadu, i jak śmiem twierdzić, choć ma za sobą niezwykłe doświadczenia zawodowe, to właśnie pisanie wydaje się mieć we krwi. „Złoty spadochron” czyta się z dużą przyjemnością, a historia od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat pełen nieoczywistych zdarzeń i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Matki” to czwarta część serii o inspektor Elenie Blanco, jeśli ktoś zna poprzednie tomy, wie, że nie ma tu miejsca na delikatność. To literatura bez znieczulenia. Brutalna, bezkompromisowa, momentami wręcz zatrważająca. A jednak ta seria ma w sobie coś, co sprawia, że nie można się od niej oderwać.

Tym razem sprawa uderza ze zdwojoną siłą, bo dotyczy kobiet uprowadzanych w celach zarobkowych - zapładnianych, przetrzymywanych jak inkubatory, a ich dzieci sprzedawane są na zamówienie. To jeden z tych wątków, które nie pozwalają zasnąć. Groza nie wynika wyłącznie z dosłowności opisów, ale z przerażającej świadomości, że taki koszmar mógłby wydarzyć się naprawdę.

Szczególnie mocno wybrzmiewa historia młodej policjantki, siostrzenicy Rentera, która pracuje pod przykrywką. Jej wątek zostaje w głowie na długo. Gdzie kończy się rola, a zaczyna rzeczywistość? W którym momencie przestaje tylko udawać, a zaczyna być częścią świata, do którego przeniknęła? Czy zdoła zachować lojalność wobec BAC i samej siebie? To napięcie psychologiczne jest jednym z najmocniejszych punktów powieści.

Autorka (a właściwie autorzy ukrywający się pod pseudonimem) po raz kolejny udowadnia, że potrafi balansować między brutalnością a głębią emocjonalną. Relacje między bohaterami, budowane konsekwentnie od pierwszego tomu, mają ogromne znaczenie dla odbioru tej części. Dlatego zdecydowanie polecam czytać serię w kolejności, rozwój postaci i ich wzajemne powiązania nadają tej historii dodatkową warstwę.

Dla mnie seria o Elenie Blanco trzyma poziom od samego początku a „Matki” tylko to potwierdzają. W oryginale ukazała się już piąta część, więc zdecydowanie jest na co czekać 🔥

To mocna lektura, ale jeśli ktoś ceni thrillery, które nie boją się przekraczać granic, ta książka zostanie z nim na długo👌

„Matki” to czwarta część serii o inspektor Elenie Blanco, jeśli ktoś zna poprzednie tomy, wie, że nie ma tu miejsca na delikatność. To literatura bez znieczulenia. Brutalna, bezkompromisowa, momentami wręcz zatrważająca. A jednak ta seria ma w sobie coś, co sprawia, że nie można się od niej oderwać.

Tym razem sprawa uderza ze zdwojoną siłą, bo dotyczy kobiet uprowadzanych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Rechtorka” Magdaleny Majcher to trzecia część serii Kryminalny Śląsk i moim zdaniem najbardziej emocjonalna odsłona cyklu. To historia, która boli, wzrusza i zostawia czytelnika z poczuciem ciężaru, jaki niosą decyzje podejmowane w przeszłości.

Po dramatycznych osobistych przeżyciach Borys Dyrda próbuje żyć na nowo. Jego dotychczasowa rzeczywistość została zawieszona , jakby rozpadła się na kawałki, których nie sposób łatwo poskładać. Właśnie w tym momencie zgłasza się do niego Krysia z prośbą o pomoc w sprawie nastolatki, koleżanki jej córki, oskarżonej o zamordowanie nauczycielki. Sprawa dziewczyny od początku wydaje się niejednoznaczna, a jej dramatyczna sytuacja porusza do głębi.

Autorka po raz kolejny zabiera nas w przeszłość, na Śląsk do czasów szarości, które wcale nie były czarno-białe. To jedna z największych sił tej powieści. Magdalena Majcher pokazuje, że w świecie pozornie uporządkowanym każdy miał swoją prawdę, a wygoda i strach potrafiły skłonić ludzi do ukrywania faktów, nawet jeśli ceną było zniszczenie czyjegoś życia. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani jednoznacznych winnych, są za to ludzie uwikłani w system, emocje i własne słabości.

Najbardziej poruszające są dwa wątki. Pierwszy to historia nastolatki, druzgocąca, niesprawiedliwa i przejmująco smutna. Drugi to osobista droga Borysa. Czytając poprzednie części, zdążyłam go naprawdę polubić, dlatego jego wewnętrzne rozdarcie i próba poukładania życia na nowo dotykają jeszcze mocniej. To bohater z krwi i kości, nieidealny, zmęczony, ale wciąż próbujący zrobić to, co słuszne.

„Rechtorka” to książka, która zostaje w czytelniku na długo. To nie tylko kryminał, ale przede wszystkim opowieść o konsekwencjach, przemilczeniach i o tym, że prawda bywa niewygodna. Cała seria jest wyjątkowo poruszająca, a ta część szczególnie zapada w pamięć.

Choć autorka na razie nie planuje kontynuacji przygód Borysa, nie mówi też definitywnego „nie”. I po cichu mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wyruszymy jego śladami.

„Rechtorka” Magdaleny Majcher to trzecia część serii Kryminalny Śląsk i moim zdaniem najbardziej emocjonalna odsłona cyklu. To historia, która boli, wzrusza i zostawia czytelnika z poczuciem ciężaru, jaki niosą decyzje podejmowane w przeszłości.

Po dramatycznych osobistych przeżyciach Borys Dyrda próbuje żyć na nowo. Jego dotychczasowa rzeczywistość została zawieszona ,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Upadek” to druga część serii kryminalnej z detektyw Louise Blackwell, będąca kontynuacją powieści „Przeprawa”. To kryminał, który poza wciągającą warstwą śledczą bardzo mocno koncentruje się na prywatnym życiu głównej bohaterki.

Louise Blackwell stara się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafi, dając z siebie sto procent w prowadzonym śledztwie. Jednak jej myśli nieustannie uciekają do problemów osobistych. Troska o najbliższych, napięte relacje rodzinne oraz trudna więź z bratem zmagającym się z uzależnieniem od alkoholu stanowią dla niej ogromne wyzwanie. Autor pokazuje, jak cienka bywa granica między życiem zawodowym a prywatnym i jak bardzo jedno potrafi wpływać na drugie.

Samo śledztwo jest angażujące i dobrze poprowadzone. Mimo że sprawca wydaje się być niemal „podany na tacy”, fabuła nie traci napięcia. Sposób prowadzenia historii, stopniowe odsłanianie motywów i psychologiczne tło wydarzeń sprawiają, że książkę czyta się z rosnącym zainteresowaniem.

„Upadek” to solidny kryminał z wyraźnie zarysowaną warstwą obyczajową. Warto jednak sięgnąć po serię od początku, znajomość „Przeprawy” pozwala lepiej zrozumieć bohaterów i ich relacje, a także w pełni docenić rozwój postaci Louise Blackwell.

„Upadek” to druga część serii kryminalnej z detektyw Louise Blackwell, będąca kontynuacją powieści „Przeprawa”. To kryminał, który poza wciągającą warstwą śledczą bardzo mocno koncentruje się na prywatnym życiu głównej bohaterki.

Louise Blackwell stara się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafi, dając z siebie sto procent w prowadzonym śledztwie. Jednak jej myśli...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Krzyk” Tokuro Nukui to japoński kryminał, wobec którego miałam spore oczekiwania, głównie ze względu na liczne entuzjastyczne opinie. Niestety, moje wrażenia po lekturze okazały się dość mieszane. Nie mogę powiedzieć, że książka mi się nie podobała, ale zdecydowanie nie zachwyciła mnie tak, jak się spodziewałam.

Początek powieści był dla mnie dość nużący. Przez pierwsze dwie trzecie książki brakowało mi napięcia i emocjonalnego zaangażowania, akcja rozwijała się powoli, a fabuła momentami sprawiała wrażenie zbyt statycznej. Dopiero ostatnia jedna trzecia przyniosła wyraźne ożywienie narracji i większą intensywność wydarzeń, co znacząco wpłynęło na odbiór całości.

Na szczególną uwagę zasługuje wątek sekty, który został przedstawiony w ciekawy i oryginalny sposób. Autor pokazuje jej funkcjonowanie w realiach japońskich, wyraźnie odmiennych od znanych z europejskiego kontekstu. Ten motyw jest obecny przez całą powieść i stanowi jej najmocniejszy element, intrygujący, niepokojący i kulturowo interesujący.

„Krzyk” jest książką spójną i logicznie skonstruowaną, jednak mimo solidnych podstaw fabularnych pozostaje raczej mało angażująca emocjonalnie. To kryminał poprawny, z ciekawym pomysłem i lepszym finałem niż początkiem, ale niekoniecznie taki, który na długo zapada w pamięć. Dla miłośników japońskiej literatury kryminalnej może być interesującą pozycją, choć warto podejść do niej z umiarkowanymi oczekiwaniami.

„Krzyk” Tokuro Nukui to japoński kryminał, wobec którego miałam spore oczekiwania, głównie ze względu na liczne entuzjastyczne opinie. Niestety, moje wrażenia po lekturze okazały się dość mieszane. Nie mogę powiedzieć, że książka mi się nie podobała, ale zdecydowanie nie zachwyciła mnie tak, jak się spodziewałam.

Początek powieści był dla mnie dość nużący. Przez pierwsze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książkę omawiałyśmy na spotkaniu Klubu Miłośniczek Książek - wysoka punktacja za styl i przepiękny język autorki.

Książka podobała nam się, choć to nie pierwsza powieść tej autorki, którą omawiałyśmy. W porównaniu do poprzednich wypadła według nas nieco słabiej lub po prostu tamte były genialne, a ta jest bardzo dobra. Autorka ma świetny warsztat, a czytanie tak pięknie napisanych książek to czysta przyjemność ✨

Książkę omawiałyśmy na spotkaniu Klubu Miłośniczek Książek - wysoka punktacja za styl i przepiękny język autorki.

Książka podobała nam się, choć to nie pierwsza powieść tej autorki, którą omawiałyśmy. W porównaniu do poprzednich wypadła według nas nieco słabiej lub po prostu tamte były genialne, a ta jest bardzo dobra. Autorka ma świetny warsztat, a czytanie tak pięknie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Igor Brejdygant to autor, którego twórczość od lat przyciąga uwagę nie tylko czytelników, ale również twórców filmowych, jego książki były już kilkukrotnie ekranizowane, co najlepiej świadczy o ich wizualnym i dynamicznym charakterze. „Zemsta” jest kolejnym dowodem na to, że Brejdygant ma wyjątkowy dryg do tworzenia historii, które nie tyle się czyta, co wręcz „ogląda”.

Autor rezygnuje ze zbędnych opisów, nie znajdziemy tu długich wywodów na temat pogody, krajobrazów czy szczegółowego wyglądu miejsc. A jednak, mimo tej oszczędności w słowach, czytelnik bez trudu „widzi” pełny obraz wydarzeń. To duża umiejętność, świadcząca o doskonałym wyczuciu narracji i rytmu. Prosty, konkretny język sprawia, że akcja pędzi naprzód, nie pozwalając oderwać się od lektury.

Fabuła jest interesująca, choć skonstruowana w sposób nietypowy dla klasycznego kryminału, już od początku wiemy, kim jest sprawca. Zamiast zagadki typu „kto zabił”, autor proponuje nam napięcie budowane wokół pytania „jak i kiedy zostanie złapany”. Podążamy śladami przestępcy, jednocześnie obserwując działania śledczych, którzy coraz mocniej depczą mu po piętach. Ten równoległy tok narracji skutecznie utrzymuje napięcie i sprawia, że książka wciąga do samego końca.

„Zemsta” to sprawnie napisany, dynamiczny thriller, który z powodzeniem mógłby posłużyć jako gotowy scenariusz filmowy. To propozycja dla czytelników ceniących intensywną akcję, psychologiczną grę i nowoczesne podejście do gatunku kryminalnego.

Igor Brejdygant to autor, którego twórczość od lat przyciąga uwagę nie tylko czytelników, ale również twórców filmowych, jego książki były już kilkukrotnie ekranizowane, co najlepiej świadczy o ich wizualnym i dynamicznym charakterze. „Zemsta” jest kolejnym dowodem na to, że Brejdygant ma wyjątkowy dryg do tworzenia historii, które nie tyle się czyta, co wręcz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Wszyscy jesteśmy winni” to otwarcie nowej serii Karin Slaughter „North Falls” i jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Już po lekturze mogę powiedzieć, że było to bardzo udane wejście w jej kryminalny świat.

To solidny, wciągający kryminał z dobrze poprowadzonym, angażującym śledztwem. Autorka umiejętnie przeplata wątek kryminalny z osobistymi i psychologicznymi problemami bohaterów, dzięki czemu historia nie ogranicza się wyłącznie do zagadki „kto zabił”, ale nabiera głębi i emocjonalnego ciężaru. Postacie są wyraziste, niejednoznaczne i interesujące, łatwo się w nie zaangażować, nawet jeśli nie zawsze wzbudzają sympatię.

Liczne wątki poboczne sprawiają, że akcja ani na moment nie staje się monotonna. Wręcz przeciwnie, wraz z rozwojem fabuły przybywa ofiar, a napięcie systematycznie rośnie. Karin Slaughter zręcznie podrzuca czytelnikowi tropy i domysły, daje sygnały, które wydają się prowadzić do rozwiązania… by ostatecznie i tak potrafić zaskoczyć zakończeniem.

„Wszyscy jesteśmy winni” to mroczny, dynamiczny i przemyślany kryminał, który trzyma uwagę do ostatnich stron. Bardzo dobre otwarcie serii i zdecydowanie zachęta, by sięgnąć po kolejne tomy i inne książki autorki. Fajne!

„Wszyscy jesteśmy winni” to otwarcie nowej serii Karin Slaughter „North Falls” i jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Już po lekturze mogę powiedzieć, że było to bardzo udane wejście w jej kryminalny świat.

To solidny, wciągający kryminał z dobrze poprowadzonym, angażującym śledztwem. Autorka umiejętnie przeplata wątek kryminalny z osobistymi i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Plaża” to powieść napisana w dwóch perspektywach czasowych, która stopniowo odkrywa przed czytelnikiem tajemnice małej, skandynawskiej miejscowości. Główną bohaterką jest była policjantka, która po odziedziczeniu domu wraca w rodzinne strony. Planuje spokojne życie, zajmuje się kotami pozostawionymi po zmarłej właścicielce i prowadzi niewielki hotelik dla kotów. Szybko jednak wciąga ją wir spraw sprzed lat, a dawna policyjna natura budzi się ponownie. Podejmując się rozwiązania zagadki, trafia na mur milczenia, tajemnic i niechęci, by ktokolwiek poznał prawdę.

Książka ma małomiasteczkowy klimat, duszny, tajemniczy, pełen sekretów i niedopowiedzeń. Autorka dobrze odwzorowuje skandynawski mrok i powolne tempo życia lokalnej społeczności, w której każdy coś ukrywa i wszyscy zdają się wiedzieć o sobie aż za dużo.

Choć sama historia jest interesująca i wciągająca, objętość książki momentami działa na jej niekorzyść. Niektóre wątki, choć ciekawe, wydają się niepotrzebnie rozwleczone, co wyhamowuje akcję i osłabia napięcie.

Mimo tego „Plaża” jest udaną propozycją dla osób lubiących skandynawski kryminał, powolne odkrywanie tajemnic i klimat małego miasteczka z wielką przeszłością. Dobra książka, choć mogłaby być nieco bardziej zwarta, może wciągnąć w swój tajemniczy świat.

„Plaża” to powieść napisana w dwóch perspektywach czasowych, która stopniowo odkrywa przed czytelnikiem tajemnice małej, skandynawskiej miejscowości. Główną bohaterką jest była policjantka, która po odziedziczeniu domu wraca w rodzinne strony. Planuje spokojne życie, zajmuje się kotami pozostawionymi po zmarłej właścicielce i prowadzi niewielki hotelik dla kotów. Szybko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Poznajemy Karolinę, która wraca w rodzinne strony po śmierci siostry. Próbuje zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, podążając jej śladami. Historia jest momentami przewidywalna, ale bardzo refleksyjna, szczególnie w kontekście tego, jak często dopiero po czyjejś śmierci uświadamiamy sobie, że mogliśmy dać więcej uwagi, zainteresowania, obecności… i jak to później potrafi ciążyć.

Poznajemy Karolinę, która wraca w rodzinne strony po śmierci siostry. Próbuje zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, podążając jej śladami. Historia jest momentami przewidywalna, ale bardzo refleksyjna, szczególnie w kontekście tego, jak często dopiero po czyjejś śmierci uświadamiamy sobie, że mogliśmy dać więcej uwagi, zainteresowania, obecności… i jak to później...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To książka, w której głównym wątkiem jest porwanie dziecka czyli temat, który sam w sobie wywołuje ogrom emocji. Niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte, ale mimo to lektura okazała się naprawdę satysfakcjonująca. Trzyma w napięciu i porusza.

To książka, w której głównym wątkiem jest porwanie dziecka czyli temat, który sam w sobie wywołuje ogrom emocji. Niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte, ale mimo to lektura okazała się naprawdę satysfakcjonująca. Trzyma w napięciu i porusza.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Choć książki Karoliny Głogowskiej zostały sklasyfikowane jako thrillery i kryminały, mam poczucie, że nie do końca wpisują się w te gatunki. Paradoksalnie jednak to właśnie dzięki takiemu oznaczeniu zwróciłam na nie uwagę. Pierwszym, co mnie urzekło, były piękne, klimatyczne okładki, jednak ich wnętrze okazało się zupełnie inne, niż sugerował gatunek.

„Szeptanka” i „Usypianka” to historie z nutą magii, tajemnicy i delikatnego niepokoju. Czyta się je z dużą przyjemnością i lekkością, mimo że życie głównej bohaterki, Heli, wcale takie nie jest. Jej sny, które są niepokojące, pełne aluzji i ukrytych znaczeń ściśle wiążą się z przeszłością, o której wolałaby nie pamiętać, nie wiedzieć. Więcej zdradzić nie mogę, aby nie odebrać przyjemności odkrywania tej historii osobom, które dopiero zamierzają sięgnąć po te książki.

Autorce świetnie udało się oddać klimat wsi i funkcjonowanie małych społeczności, ze wszystkim, co piękne, ale i trudne. Z ich tajemnicami, szeptanymi po kątach historiami, ze stygmatyzacją, którą w małych miejscowościach wciąż czuć bardzo wyraźnie. W tle pojawia się także przeszłość babć i dawnych krewnych. Niby daleka, a jednak niepokojąco obecna i wpływająca na to, co dzieje się tu i teraz.

Obie książki czytało mi się naprawdę dobrze. Są nieoczywiste, klimatyczne, z subtelną mistyczną nutą, która długo nie pozwala o nich zapomnieć.

Choć książki Karoliny Głogowskiej zostały sklasyfikowane jako thrillery i kryminały, mam poczucie, że nie do końca wpisują się w te gatunki. Paradoksalnie jednak to właśnie dzięki takiemu oznaczeniu zwróciłam na nie uwagę. Pierwszym, co mnie urzekło, były piękne, klimatyczne okładki, jednak ich wnętrze okazało się zupełnie inne, niż sugerował gatunek.

„Szeptanka” i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Łowca” to jeden z najmocniejszych tomów w całej serii o Jonie Linnie. Książkę czyta się doskonale, dynamiczne tempo, duża dawka emocji i dobrze dawkowane zaskoczenia sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Kepler wraca tu do swojej najlepszej formy, oferując thriller, który trzyma w napięciu od pierwszych stron do samego finału.

Na szczególną uwagę zasługuje rozwój Joony na przestrzeni kolejnych części. W „Łowcy” widać, jak wyjątkowym, niezłomnym człowiekiem się stał. Nawet miesiące spędzone w więzieniu nie złamały go, przeciwnie, jego charakter jest tu jeszcze wyraźniej podkreślony.

To intensywna, świetnie napisana książka, która pokazuje, dlaczego seria Keplera ma tak wielu oddanych fanów. Jedna z najlepszych odsłon cyklu.

„Łowca” to jeden z najmocniejszych tomów w całej serii o Jonie Linnie. Książkę czyta się doskonale, dynamiczne tempo, duża dawka emocji i dobrze dawkowane zaskoczenia sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Kepler wraca tu do swojej najlepszej formy, oferując thriller, który trzyma w napięciu od pierwszych stron do samego finału.

Na szczególną uwagę zasługuje rozwój...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Stalker” wciąga mroczną atmosferą, a Kepler jak zwykle świetnie buduje napięcie i niepokój. To nie najrówniejsza, ale nadal solidnie trzymająca w napięciu odsłona serii. Piąty tom serii o Joonie Linnie jest obszerny i momentami zbyt rozwleczony, wiele scen mogłoby być krótszych. Ostatnia część książki wyraźnie różni się tempem od wcześniejszych rozdziałów, co tworzy pewną nierówność. Dla fanów serii to solidny, pełen emocji tom, który dostarcza tego, czego od Keplera zwykle oczekujemy.

„Stalker” wciąga mroczną atmosferą, a Kepler jak zwykle świetnie buduje napięcie i niepokój. To nie najrówniejsza, ale nadal solidnie trzymająca w napięciu odsłona serii. Piąty tom serii o Joonie Linnie jest obszerny i momentami zbyt rozwleczony, wiele scen mogłoby być krótszych. Ostatnia część książki wyraźnie różni się tempem od wcześniejszych rozdziałów, co tworzy pewną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście” Kamil Dąbrowski

To debiutancka książka Kamila Dąbrowskiego, oparta na popularnych, humorystycznych filmikach autora przedstawiających postać Sołtysa. Internet pokochał tę kreację, prostego, swojskiego bohatera, który zderza się z realiami współczesności i dokładnie ten klimat został przeniesiony na karty powieści.

Książka zdecydowanie odbiega od lektur, po które zwykle sięgam, jednak mimo to potrafiła mnie pozytywnie zaskoczyć. Historia jest lekka, zabawna i czyta się ją bardzo szybko. Humor jest wyraźny i przyjemny, choć nie należy spodziewać się niekontrolowanych wybuchów śmiechu, to raczej ciepły, swojski żart, który wywołuje uśmiech i poprawia nastrój.

Doceniam również liczne nawiązania do polskich realiów oraz powiedzeń, które łatwo odnieść do własnych doświadczeń. Pod powierzchnią zabawnej historii kryje się proste, ale ważne przesłanie: w życiu najistotniejsza jest rodzina, bliscy i umiejętność wprowadzania zmian, kiedy są potrzebne.

To sympatyczna, niewymagająca odskocznia od codzienności, idealna, gdy chcemy się odprężyć i przeczytać coś lekkiego, ale dobrze napisanego.

„Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście” Kamil Dąbrowski

To debiutancka książka Kamila Dąbrowskiego, oparta na popularnych, humorystycznych filmikach autora przedstawiających postać Sołtysa. Internet pokochał tę kreację, prostego, swojskiego bohatera, który zderza się z realiami współczesności i dokładnie ten klimat został przeniesiony na karty...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dandy Smith proponuje czytelnikom historię, która od pierwszych stron intryguje ciekawym pomysłem na fabułę i umiejętnie budowanym napięciem. Powieść prowadzona jest dwutorowo, co pozwala nam z bliska przyjrzeć się dwóm skrajnie różnym kobietom: Caitlin i Elinor.

Caitlin zmaga się z bólem po utracie siostry, Olivii, która zaginęła wiele lat temu. Choć nie miała wpływu na wydarzenia sprzed lat, dźwiga na sobie poczucie winy, które kształtuje jej dorosłe życie. Elinor natomiast walczy o uwagę brata w sposób, który budzi niepokój, ich relacja jest intensywna, duszna i niezdrowa, a autor bardzo sprawnie oddaje tę atmosferę.

Po szesnastu latach Olivia nagle wraca, jednak zamiast ulgi pojawiają się wątpliwości. Caitlin czuje, że coś jest nie tak i pytanie, czy jej intuicja ma rację, napędza kolejne rozdziały.

Książkę czyta się naprawdę dobrze: styl jest przystępny, a rodzinne relacje bohaterów stanowią największy atut powieści. Smith potrafi pokazać schematy, które rządzą rodziną, a także desperackie próby wyrwania się z destrukcyjnych dynamik. To właśnie te psychologiczne niuanse dodają powieści głębi.

Nie jest to jednak historia pozbawiona wad. Konstrukcja fabuły bywa nierówna, a zakończenie, choć zaskakujące, wydaje się oderwane od reszty narracji, jakby autor nagle przyspieszył tempo i chciał zamknąć zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. Ten kontrast może pozostawić czytelnika z lekkim niedosytem.

Mimo tych kilku potknięć „Nie ta córka” pozostaje solidnym thrillerem psychologicznym, który zaciekawia, niepokoi i zmusza do zastanowienia nad tym, jak bardzo rodzinne więzy potrafią zdeterminować nasze życie.

Dandy Smith proponuje czytelnikom historię, która od pierwszych stron intryguje ciekawym pomysłem na fabułę i umiejętnie budowanym napięciem. Powieść prowadzona jest dwutorowo, co pozwala nam z bliska przyjrzeć się dwóm skrajnie różnym kobietom: Caitlin i Elinor.

Caitlin zmaga się z bólem po utracie siostry, Olivii, która zaginęła wiele lat temu. Choć nie miała wpływu na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Z każdą kolejną książką Izabeli Janiszewskiej mam wrażenie, że właśnie ta jest najlepsza i dokładnie tak było tym razem. „Nieznajomi” to powieść, która od pierwszych stron wciąga i nie pozwala się oderwać aż do końca.

Autorka po raz kolejny udowadnia, że doskonale potrafi budować napięcie i tworzyć niebanalnych bohaterów. Postacie są bardzo wyraziste, pełne emocji i sprzeczności, dzięki czemu łatwo zapadają w pamięć. Każdy z nich wnosi coś istotnego do fabuły, a ich losy splatają się w sposób, który intryguje i zaskakuje.

Tempo akcji zostało świetnie wyważone, nie ma tu pośpiechu, ale też nie ma miejsca na nudę. Wydarzenia rozwijają się w odpowiednim rytmie, a każda kolejna strona przynosi nowe emocje i odkrycia. Janiszewska potrafi umiejętnie prowadzić czytelnika, podsuwając mylne tropy i sprawiając, że do samego końca nie jesteśmy pewni, komu ufać.

To jedna z tych książek, które czyta się z prawdziwą przyjemnością, wciągająca, dopracowana i pełna napięcia. „Nieznajomi” to dowód na to, że Izabela Janiszewska wciąż rozwija się jako autorka, a jej kolejne powieści tylko potwierdzają jej wyjątkowy talent.

Serdecznie polecam wszystkim miłośnikom dobrych thrillerów psychologicznych, gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni.

Z każdą kolejną książką Izabeli Janiszewskiej mam wrażenie, że właśnie ta jest najlepsza i dokładnie tak było tym razem. „Nieznajomi” to powieść, która od pierwszych stron wciąga i nie pozwala się oderwać aż do końca.

Autorka po raz kolejny udowadnia, że doskonale potrafi budować napięcie i tworzyć niebanalnych bohaterów. Postacie są bardzo wyraziste, pełne emocji i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

John Marrs przyzwyczaił swoich czytelników do mocnych, intensywnych historii, które potrafią całkowicie pochłonąć i zaskoczyć. Po świetnym i świeżo wydanym „Wszystko zostaje w rodzinie” miałam więc spore oczekiwania wobec „Zabiłaś mnie pierwsza”. Niestety, choć książka ma swoje niewątpliwe atuty tym razem nie udało mi się zaangażować tak mocno jak poprzednio.
Trzeba przyznać, że Marrs stworzył intrygującą oś fabularną. Pomysł na historię jest naprawdę dobry, a sama konstrukcja wydarzeń zapowiadała się obiecująco. Jednak w trakcie lektury miałam wrażenie, że autor postanowił przekombinować. Liczba zwrotów akcji, choć zazwyczaj u niego bardzo lubiana, tym razem działała na niekorzyść. Zamiast trzymać w napięciu, zaczęła mnie przytłaczać i odrobinę męczyć.
Bohaterowie również okazali się specyficzni i dziwni, momentami irytujący, z trudnymi do polubienia cechami. Ich relacje są nieco chaotyczne, niekiedy nawet nienaturalne, pełne traum i toksyczności. To oczywiście może być celowy zabieg autora, ale sprawił, że trudno było mi się z kimkolwiek związać emocjonalnie.
Nie można jednak odmówić książce wartości. Marrs świetnie pokazuje, jak wspomnienia, nawet te pozornie małe, mogą wpłynąć na całe dorosłe życie. Jak nienawiść, pielęgnowana latami, potrafi zataczać koło i powracać ze zdwojoną siłą. Te wątki są naprawdę dobrze poprowadzone i nadają historii głębi.

„Zabiłaś mnie pierwsza” to lektura zdecydowanie intrygująca i jestem pewna, że wielu czytelnikom przypadnie do gustu. Ja jednak zdecydowanie bardziej cenię poprzednią książkę autora, która była bardziej spójna, świeża i nie tak obciążona nadmiarem fabularnych twistów.

Dobra książka, ale nie najlepsza w dorobku Marsa. Jeśli ktoś lubi intensywne, emocjonalnie zagmatwane thrillery warto spróbować. Jeśli jednak oczekujecie powtórki z „Wszystko zostaje w rodzinie”,możecie poczuć odrobinę niedosytu.

John Marrs przyzwyczaił swoich czytelników do mocnych, intensywnych historii, które potrafią całkowicie pochłonąć i zaskoczyć. Po świetnym i świeżo wydanym „Wszystko zostaje w rodzinie” miałam więc spore oczekiwania wobec „Zabiłaś mnie pierwsza”. Niestety, choć książka ma swoje niewątpliwe atuty tym razem nie udało mi się zaangażować tak mocno jak poprzednio.
Trzeba...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to