-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać251 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać4
Biblioteczka
Sięgając po tę pozycję nie spodziewałem się emocji rodem z filmów sensacyjnych, mimo że okładka takowe zapowiada. Niestety - jest to zwykły marketing.
Jeśli chodzi o treść - częściej bardziej podobały mi się krótkie historie wtrącone przez autora jako dygresje, niż to, na czym tak naprawdę powinien się skupić. Opisy w niektórych momentach wręcz odpychają i czytelnik przerzuca strony ze znudzeniem czekając na rozwój wydarzeń. Jest to podyktowane tym, że Ben Lopez nie posiadł daru ciekawego opowiadania. On sam natomiast wydaje mi się człowiekiem, który nie dożyje sześćdziesiątki ze względu na prowadzony tryb życia (ciągłe wyjazdy, brak snu, pochłanianie kawy oraz Red Bulli w niewyobrażalnych ilościach).
Osobiście czuję się zawiedziony, bo jestem zdania, że można było to wszystko opowiedzieć w o wiele bardziej pasjonujący sposób.
Według mnie można, nie trzeba.
Sięgając po tę pozycję nie spodziewałem się emocji rodem z filmów sensacyjnych, mimo że okładka takowe zapowiada. Niestety - jest to zwykły marketing.
Jeśli chodzi o treść - częściej bardziej podobały mi się krótkie historie wtrącone przez autora jako dygresje, niż to, na czym tak naprawdę powinien się skupić. Opisy w niektórych momentach wręcz odpychają i czytelnik...
Z Bernardem Minierem jest to moje drugie spotkanie, ale już na wstępie powiem, że z pierwszego niewiele pamiętałem, bo miało ono miejsce prawie 3 lata temu. Wydawać by się mogło, że skoro jest to kontynuacja "Bielszego odcienia śmierci", należy znać treść części pierwszej. Teoretycznie - tak, praktycznie - niekoniecznie. Autor tak sprawnie opisuje historię w tomie II, że czytelnik momentalnie się w niej odnajdzie bez znajomości wcześniejszego epizodu.
Następna rzecz, która w powieści mnie urzekła, to oczywiście bohaterowie. Przede wszystkim, są oni realni, a także zróżnicowani i nieprzewidywalni. Czytelnik niejednokrotnie będzie się bał o ich zdrowie lub życie, dzięki świetnie budowanemu przez pana Bernarda napięciu. Kwintesencją tej powieści, przysłowiową wisienką na torcie, jest zakończenie, w którym w łatwy sposób wyjaśnione zostają wszystkie zawiłości.
W "Kręgu" mogę się przyczepić jedynie do jednej rzeczy: błędów wydawniczych, czyli przestawionych literek w wyrazach, obciętych literek czy nawet przestawionych wyrazów w opisach, które rażą stylistycznie. Takie błędy niestety się zdarzają, ale tutaj, w porównaniu z ostatnimi powieściami, z którymi miałem do czynienia, jest ich sporo.
Nie zmienia to jednak faktu, że kryminał jest bardzo przemyślany; wielowątkowy i do tego intrygujący. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałem coś równie dobrego.
Z czystym sercem daję 10/10.
Z Bernardem Minierem jest to moje drugie spotkanie, ale już na wstępie powiem, że z pierwszego niewiele pamiętałem, bo miało ono miejsce prawie 3 lata temu. Wydawać by się mogło, że skoro jest to kontynuacja "Bielszego odcienia śmierci", należy znać treść części pierwszej. Teoretycznie - tak, praktycznie - niekoniecznie. Autor tak sprawnie opisuje historię w tomie II, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Na pozycję czekałem naprawdę długo i cieszę się, że Tomasz Konatkowski powrócił w takim stylu.
Adam Nowak jest już nadkomisarzem. Teoretycznie ma mniej pracy, bo nie działa już tyle w terenie, ale za to musi nadzorować pracę zespołu dochodzeniowego, a to do najprostszych zadań nie należy. Nasz czterdziestoczteroletni bohater ma już potomka i wraz z Kasią szykuje się do ślubu. O emeryturze jeszcze nie myśli, mimo że przyszła żona coraz częściej zaczyna zadawać o to pytanie. Nadkomisarz pije też mniej alkoholu, niż w poprzednich częściach i nie przejawia już takiego zainteresowania futbolem, choć takie uczucie mogło u mnie wyniknąć z faktu, że autor skupia się prawie w całości na śledztwie.
A skoro jesteśmy już przy różnicach; znane z poprzednich książek pana Tomasza opisy miasta, informacje o Polonii czy muzyce zostają tu praktycznie przemilczane, dzięki czemu powieść nie traci na dynamice, a rozdziały mijają
nam niczym stacje pokonywane przez pociąg pospieszny.
Fabuła również jest bardzo ambitna, Tomasz Konatkowski skupia się tu na sekcie i ludziach, którzy twierdzą że są pośrednikiem między człowiekiem, a Bogiem czy Duchem Świętym. Pokazuje w ten sposób, że prowadzenie sprawy o takim charakterze jest bardzo skomplikowane.
Następna rzecz, która mi się spodobała, to kwestia estetyczna. Każdy rozdział składa się z czterech podrozdziałów i poprzedzony jest krótkim, wiele pod koniec wyjaśniającym, wstępem zatytułowanym "Marana tha".
W "Bazyliszku" pierwszy raz nie odniosłem wrażenia, że śledztwo jest rozwleczone. Mimo że sprawa do prostych nie należała, została załatwiona w 3 tygodnie, nie tak jak w poprzednich częściach w kilka miesięcy.
Treść oczywiście jak zwykle do bólu prawdziwa, zakończenie w końcu bardzo zaskakujące, choć nieuważny czytelnik może się w nim nie odnaleźć, bo w powieści pojawia się kilka kluczowych dla sprawy nazwisk, które z czasem zaczynają się mieszać.
Ale, żeby za słodko nie było, tom ma też swoje wady. Już na samym początku stykamy się z nieścisłością; data ślubu Adama i Kasi. Najpierw podany jest 7 maja, potem 5. Kolejną rzeczą, do której mam zastrzeżenie, to dialogi funkcjonariuszy. Brakuje mi tu slangu typowego dla policjantów. Kto oglądał "Pitbulla" lub czytał "Złe psy" Patryka Vegi wie, o czym mówię. Gdyby pan Konatkowski wprowadził to do swoich książek, wiele by zyskały.
"Bazyliszek" jest w moim odczuciu najlepszą częścią z nadkomisarzem Nowakiem i oczywiście czekam na następną mając nadzieję, że będzie równie dobra jak ta, której recenzję właśnie napisałem :)
Na pozycję czekałem naprawdę długo i cieszę się, że Tomasz Konatkowski powrócił w takim stylu.
Adam Nowak jest już nadkomisarzem. Teoretycznie ma mniej pracy, bo nie działa już tyle w terenie, ale za to musi nadzorować pracę zespołu dochodzeniowego, a to do najprostszych zadań nie należy. Nasz czterdziestoczteroletni bohater ma już potomka i wraz z Kasią szykuje się do...
Z Dariuszem Lorantym, jako autorem, jest to moje pierwsze spotkanie i jedno wiem na pewno, posiada on niesamowity dar opowiadania. "Siedem dni z życia psa" czyta się naprawdę lekko, czasami z uśmiechem na twarzy. Każdy rozdział to oddzielny dzień tygodnia rozpoczęty od krótkiej genezy pochodzenia nazwy dnia tygodnia oraz związanych z nim przesądów, a każdy rozdział to oddzielna historia. Jako fanowi książek o tej tematyce, pozycja bardzo przypadła do gustu i na pewno kiedyś do niej wrócę.
Pozdrawiam, MG.
Z Dariuszem Lorantym, jako autorem, jest to moje pierwsze spotkanie i jedno wiem na pewno, posiada on niesamowity dar opowiadania. "Siedem dni z życia psa" czyta się naprawdę lekko, czasami z uśmiechem na twarzy. Każdy rozdział to oddzielny dzień tygodnia rozpoczęty od krótkiej genezy pochodzenia nazwy dnia tygodnia oraz związanych z nim przesądów, a każdy rozdział to...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Jako że uwielbiam kryminały, a ta pozycja wyszła spod ręki gościa, który nakręcił najlepszy polski serial kryminalny, nie mogłem tej książki nie przeczytać.
W "Złych psach" wszystkie historie są prawdziwe, bo opowiedziane przez funkcjonariuszy policji z różnych wydziałów. Ci, co oglądali "Pitbulla" znajdą sprawy, które bohaterowie serialu rozwiązywali. Opowieści czasem bawią, czasem poruszają, czasem oburzają i skłaniają do małych refleksji.
Jeśli chodzi o język/styl wypowiedzi, jest on bardzo luźny. Czytając tę książkę, odnosimy wrażenie że siedzimy razem z Patrykiem Vegą oraz tymi policjantami w pubie, pijemy z nimi coś z procentami i gaworzymy. Tak więc, nie zaczynaj czytać "Złych psów" wieczorem, jeżeli idziesz jutro rano do pracy :)
Jako że uwielbiam kryminały, a ta pozycja wyszła spod ręki gościa, który nakręcił najlepszy polski serial kryminalny, nie mogłem tej książki nie przeczytać.
W "Złych psach" wszystkie historie są prawdziwe, bo opowiedziane przez funkcjonariuszy policji z różnych wydziałów. Ci, co oglądali "Pitbulla" znajdą sprawy, które bohaterowie serialu rozwiązywali. Opowieści czasem...
Nie wiem, czym dokładnie powinienem się kierować pisząc tę recenzję i wybierając ocenę; jest to bowiem pierwsza taka przeczytana przeze mnie książka i nie mam żadnej pozycji do porównania...
"Piosenkę żołnierza" czyta się dobrze, można się pośmiać, czasem popaść w zadumę. Książka idealnie pokazuje, co tak naprawdę dzieje się z człowiekiem na froncie i jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem dla zachowań, z którymi można się spotkać u byłych żołnierzy.
Pozdrawiam, a pozycję polecam.
Nie wiem, czym dokładnie powinienem się kierować pisząc tę recenzję i wybierając ocenę; jest to bowiem pierwsza taka przeczytana przeze mnie książka i nie mam żadnej pozycji do porównania...
"Piosenkę żołnierza" czyta się dobrze, można się pośmiać, czasem popaść w zadumę. Książka idealnie pokazuje, co tak naprawdę dzieje się z człowiekiem na froncie i jest pewnego rodzaju...
"Nie ma takiego miasta" to moja pierwsza przeczytana w tym roku książka i jeśli wszystkie następne pozycje, po które mam zamiar sięgnąć, będą równie dobre, rok 2015 - pod względem literackim - będzie dla mnie bardzo udany.
W książce przeszkadzało mi sporo opisów Londynu i jego porównań do Warszawy przez co pierwsza część jest nieco nudna. Jeśli chodzi o część drugą, czytelnik od razu zostaje rzucony w wir wydarzeń; komisarz Nowak ma nowego partnera, obaj zostają wezwani do zabójstwa angielskiego nauczyciela. Pojawiają się nowi bohaterowie i nowi podejrzani. Jest sporo zwrotów akcji, dialogi są ciekawe, często z poczuciem humoru, komisarz boryka się z własnymi problemami, przez co zakończenie zbliża się wielkimi krokami.
Jeśli chodzi o zakończenie, jest szybkie. Brakuje w nim wyjaśnienia kilku spraw i przez to zdaje się być trochę nieprzemyślane, ale pasuje do całości. Niektóre wątki na pewno pojawią się w części czwartej (pytanie tylko, kiedy pan Konatkowski ukończy związane z nią prace).
Pozycja lepsza niż część druga, ale bez znajomości "Wilczej wyspy" czytelnikowi może być ciężko poruszać się w historii tu przedstawionej. "Nie ma takiego miasta" nawiązuje też do pierwszej książki, więc jeżeli ktoś chce rozpocząć przygodę z panem Adamem, najlepiej będzie, jeśli zacznie od początku :)
"Nie ma takiego miasta" to moja pierwsza przeczytana w tym roku książka i jeśli wszystkie następne pozycje, po które mam zamiar sięgnąć, będą równie dobre, rok 2015 - pod względem literackim - będzie dla mnie bardzo udany.
W książce przeszkadzało mi sporo opisów Londynu i jego porównań do Warszawy przez co pierwsza część jest nieco nudna. Jeśli chodzi o część drugą,...
Twardo, po męsku, bez cenzury - czytając najnowszą książkę Patryka Vegi ciężko się z tym hasłem nie zgodzić. Boli mnie jednak fakt, że nastawiłem się na rozmowy z policjantami, którzy rzeczywiście skończyli w więzieniach czy zakładach psychiatrycznych, że opowiedzą o swojej pracy, stoczeniu się, o obecnym życiu i o tym, czy żałują decyzji o podjęciu pracy w policji, czy jednak nie, a otrzymałem tom, który treścią nie różni się wiele od części poprzedniej. Nie mniej jednak, jest mocno, skłania do refleksji, czasami jest wstrząsająco (do końca życia słysząc słowo "jeżyk", będę widział oczami wyobraźni kobietę z dwudziestomaparoma nożami w plecach), czasami można się zaśmiać (najlepsze chyba były opowieści o zabawie hełmem na strzelnicy oraz o świadku koronnym).
Podsumowując: Patryk Vega znów przekazał nam informacje, których z mediów nie weźmiemy. Książkę czyta się bardzo szybko, czasem również z niedowierzaniem. "Złe psy. Po ciemnej stronie mocy" pokazują nam też, że do przekroczenia granicy, wiele nie potrzeba; wszystko zależy od tego, jaki mamy charakter, jak odporną psychikę i na jakie przypadki na swojej drodze służbowej natrafimy.
Gorąco polecam.
Twardo, po męsku, bez cenzury - czytając najnowszą książkę Patryka Vegi ciężko się z tym hasłem nie zgodzić. Boli mnie jednak fakt, że nastawiłem się na rozmowy z policjantami, którzy rzeczywiście skończyli w więzieniach czy zakładach psychiatrycznych, że opowiedzą o swojej pracy, stoczeniu się, o obecnym życiu i o tym, czy żałują decyzji o podjęciu pracy w policji, czy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to