Zew Cthulhu

Okładka książki Zew Cthulhu
H.P. Lovecraft Wydawnictwo: C&T Crime & Thriller Seria: Biblioteka Grozy horror
308 str. 5 godz. 8 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Grozy
Tytuł oryginału:
Dunwich Horror and Others
Data wydania:
2004-05-10
Data 1. wyd. pol.:
1926-01-01
Data 1. wydania:
2002-07-25
Liczba stron:
308
Czas czytania
5 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389064592
Tłumacz:
Ryszarda Grzybowska

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zew Cthulhu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zew Cthulhu

Opinia

avatar
31
19

Na półkach: ,

Piekielnie ciekawe uniwersum. Eksploracja tego świata była intrygująca, nawet jeśli pisarsko opowieści się nieco zestarzały.
Lovecraft przedstawia nam potężne byty, znacznie wykraczające poza ludzkie zrozumienie. Tym samym obnażając nieważność człowieka w skali kosmosu. Działa to bardzo dobrze na wyobraźnie, budząc prymitywny strach przed nieznanym.
Styl jest mało dynamiczny. Opisy są obszerne a słownictwo archaiczne. Początkowo mnie to odstraszało. Po czasie doceniłem ten kwiecisty język, pozwolił mi powoli rozkoszować się światem.
Najbardziej do gustu przypadło mi Widmo nad Innsmouth. Wyróżnia się gęstszą akcją i suspensem. Najmniejsze zainteresowanie wzbudził we mnie Zew Cthulhu. Prawdopodobnie ze względu na fakt że z grubsza znałem tę historię. To zwraca uwagę na to że największą frajdę przynosi poznawanie tego świata i kolejnych dziwów, nie sama historia.
Finalnie jest to interesująca pozycja. Budzi grozę, uwalnia wyobraźnie a nawet skłania do filozoficznych rozważań. Po przełknięciu rozlazłego stylu wciąga.

Piekielnie ciekawe uniwersum. Eksploracja tego świata była intrygująca, nawet jeśli pisarsko opowieści się nieco zestarzały.
Lovecraft przedstawia nam potężne byty, znacznie wykraczające poza ludzkie zrozumienie. Tym samym obnażając nieważność człowieka w skali kosmosu. Działa to bardzo dobrze na wyobraźnie, budząc prymitywny strach przed nieznanym.
Styl jest mało...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

12699 użytkowników ma tytuł Zew Cthulhu na półkach głównych
  • 7 697
  • 4 630
  • 372
2728 użytkowników ma tytuł Zew Cthulhu na półkach dodatkowych
  • 1 963
  • 344
  • 143
  • 103
  • 92
  • 43
  • 40

Tagi i tematy do książki Zew Cthulhu

Inne książki autora

Okładka książki Widmo nad Innsmouth François Baranger, H.P. Lovecraft
Ocena 8,5
Widmo nad Innsmouth François Baranger, H.P. Lovecraft
Okładka książki Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft, Gou Tanabe
Ocena 8,2
Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft, Gou Tanabe
Okładka książki Czyhający w progu August Derleth, H.P. Lovecraft
Ocena 7,0
Czyhający w progu August Derleth, H.P. Lovecraft
Okładka książki Weird Fiction: An Antology D. K. Broster, Arthur Conan Doyle, W.W. Jacobs, R.M. James, Vernon Lee, H.P. Lovecraft, Edgar Allan Poe, May Sinclair, Edith Wharton
Ocena 9,0
Weird Fiction: An Antology D. K. Broster, Arthur Conan Doyle, W.W. Jacobs, R.M. James, Vernon Lee, H.P. Lovecraft, Edgar Allan Poe, May Sinclair, Edith Wharton
H.P. Lovecraft
H.P. Lovecraft
Amerykański pisarz, autor opowieści grozy (weird fiction) i fantasy, twórca mitologii Cthulhu. Jest jednym z prekursorów fantastyki naukowej, opowiadania utrzymane w tej konwencji wprowadzają znaczną część istot znanych z jego mitologii (zwanej potocznie „mitologią Lovecrafta” lub „mitologią Cthulhu”). Lovecraft urodził się 20 sierpnia 1890 w domu nr 194 na Angell Street w Providence. Był jedynym dzieckiem Winfielda Scotta Lovecrafta, komiwojażera, sprzedającego kamienie szlachetne i Sary Susan Lovecraft (de domo Phillips). Jego rodzice pobrali się, mając po trzydzieści lat. Kiedy Lovecraft miał trzy lata, jego ojciec podczas spotkania służbowego w chicagowskim hotelu popadł w głęboką psychozę. Po niedługim czasie senior powrócił do Providence. Na miejscu został skierowany do lokalnego szpitala, gdzie pozostał aż do swojej śmierci w 1898 r.. Młody Lovecraft przez całe swoje życie podtrzymywał, że jego ojciec zmarł w wyniku powikłań po wycieńczeniu psychicznym. Naukowcy przypuszczają, że zgon Winfielda Scotta Lovecrafta był wynikiem paraliżu ciała po zarażeniu się kiłą. Historycy zajmujący się badaniem przeszłości H.P. Lovecrafta nie wiedzą, czy kiedykolwiek miał on pojęcie o rzeczywistych problemach zdrowotnych swojego ojca. Po hospitalizacji ojca Lovecraft był wychowywany przez swoją matkę, dwie ciotki (Lillian Delorę Phillips i Annie Emeline Phillips) oraz dziadka, Whipple’a Van Burena – amerykańskiego biznesmena. W piątkę zamieszkiwali rodzinny dom w Providence. Lovecraft był genialnym dzieckiem. Mając trzy lata potrafił recytować poezję, w wieku sześciu lat zaczął pisać wiersze. Dziadek zachęcał go do lektury, a ponadto wprowadził do świata grozy, opowiadając mu własne historie. W młodości Lovecraft często chorował. Ze względu na jego niestabilny stan zdrowia uczęszczał do szkoły podstawowej z dłuższymi przerwami, podczas których uczyli go prywatni nauczyciele. W tym okresie intensywnie czytał, poznawał świat nauk ścisłych, a także łacinę i historię rzymską. W 1899 zaczął wydawać amatorskie czasopismo „The Scientific Gazette”, które powielał domowym sposobem. W następnych latach wydał w tej samej formie serię naukowych publikacji dotyczących fizyki, chemii i astronomii, a także biografie wybitnych postaci z historii starożytnego Rzymu. Przetłumaczył też część „Przemian” Owidiusza. W 1903 powrócił do szkoły. Dostał się do Hope High School w stanie Rhode Island. Począwszy od wczesnych lat życia, Lovecraft uważał, że cierpi na parasomnię. W czasie drzemki myślał, że jest atakowany przez wychudzone zmory nocne. Wiele jego późniejszych prac było bezpośrednio inspirowanych problemami ze snem. Śmierć dziadka w 1904 odcisnęła na Lovecrafcie ogromne piętno. Niewłaściwe zarządzanie spuścizną Whipple’a Van Burena doprowadziło do bankructwa jego rodzinę, która zmuszona została do zamieszkania w mniejszym domu, znajdującym się na Angell Street nr 598. W 1908 roku Lovecraft przeszedł załamanie nerwowe, w wyniku którego nie mógł zaliczyć odpowiedniej liczby przedmiotów, aby uzyskać dyplom szkoły średniej. Wiele wskazuje na to, że nie potrafił opanować trudnych zagadnień matematycznych, które musiał przyswoić, aby dostać się na uniwersytet na wymarzony kierunek (astronomię lub chemię). Za młodu Lovecraft napisał kilka opowiadań, jednakże od 1908 do 1913 roku zajmował się głównie pisaniem poezji. W tym czasie prowadził pustelnicze życie. Nie utrzymywał kontaktu z nikim prócz matki. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy napisał list do redakcji gazety „The Argosy”, w którym wyraził swoją dezaprobatę dla pozbawionej smaku historii miłosnej Freda Jacksona. Debatą pisarzy zainteresował się ówczesny prezes United Amateur Press Association, Edward F. Daas, który osobiście zaprosił Lovecrafta do swojej organizacji w 1914 r. Włączenie się w prace organizacji zrzeszającej dziennikarzy amatorów (UAPA) zapoczątkowało nowy rozdział w życiu młodego pisarza. W 1917 roku, zachęcony przez znajomego, Lovecraft postanowił wznowić pisanie dzieł fantastycznych. Dopracował opowiadania „Grobowiec” i „Dagon”. Ta ostatnia była jego pierwszą, w pełni profesjonalną pracą, która została opublikowana w gazetach „The Vagrant” i „Weird Tales”. Samotnik z Providence czynnie korespondował ze swoimi czytelnikami i poważanymi ludźmi sztuki ze sceny krajowej. Wśród korespondentów Lovecrafta można wyróżnić Roberta Blocha, Clarka Ashtona Smitha czy Roberta E. Howarda. W 1919 matka Lovecrafta została wysłana do szpitala w Providence, z którego korespondowała z synem aż do swojej śmierci, 24 maja 1921 roku, na skutek powikłań po operacji pęcherzyka żółciowego. Kilka tygodni po śmierci matki Lovecraft uczestniczył w konwencji dziennikarzy-amatorów, która odbywała się w Bostonie (Massachusetts). Tam spotkał Sonię Greene, swoją przyszłą żonę. Sonia urodziła się w 1883 w żydowskiej rodzinie na Ukrainie. Pobrali się w 1924. Tuż po zaręczynach Lovecraft wprowadził się do jej domu na Brooklynie. Ciotki pisarza mogły być niezadowolone z faktu, że związał się z handlarką (Greene specjalizowała się w sprzedaży kapeluszy). Początkowo Lovecraft był zadowolony z życia w Nowym Jorku, jednak niedługo potem małżeństwo zaczęło popadać w problemy finansowe. Sonia straciła sklep i zachorowała. Howard Phillips nie mógł znaleźć pracy. Wcześniej odrzucił propozycję objęcia stanowiska redaktora naczelnego magazynu „Weird Tales”. Dorywczo dorabiał poprawiając teksty innych autorów, co miało stać się jednym z głównych źródeł jego utrzymania aż do końca życia. W końcu Sonia znalazła pracę, jednak wiązała się ona z częstymi wyjazdami, najpierw do Cleveland, a potem do Chicago. Lovecraft wyprowadził się z dawnego mieszkania żony i zamieszkał samotnie w kawalerce w Red Hook, jednej z dzielnic Brooklynu. Nie mógł pogodzić się z tym, że dzieli mieszkanie z bezrobotnymi imigrantami. Podczas pobytu w Nowym Jorku zaostrzyła się jego nienawiść do obcokrajowców. Swoje dotychczasowe zmagania w ubogiej dzielnicy opisał w opowiadaniu „Koszmar w Red Hook”. Życie w separacji od żony i potęgująca się różnica charakterów doprowadziły do rozpadu związku. W 1926 Lovecraft powrócił do Providence, gdzie towarzyszył ciotkom w ich ostatnich latach życia. Po kilku latach zgodził się na rozwód, który nigdy nie został oficjalnie zatwierdzony na drodze sądowej. Od powrotu do rodzinnego miasta zaczął się właściwie najlepszy okres w twórczości pisarza, powstały wtedy najbardziej znane dzieła. Pomimo dobrej passy twórczej stan finansów Lovecrafta ulegał ciągłemu pogorszeniu, musiał zmieniać mieszkania na mniejsze. Kolejnym tragicznym wydarzeniem, jakie go spotkało, była samobójcza śmierć jego przyjaciela Roberta E. Howarda. Na początku 1937 roku wykryto u Lovecrafta raka jelita i objawy niedożywienia. Na leczenie było już za późno. Długo zmagał się z bólem, ostatecznie w 1937 trafił do szpitala, gdzie zmarł po pięciu dniach. Został pochowany 18 marca na cmentarzu Swan Point. Obok pisania fantastyki Lovecraft zajmował się też publicystyką. Poglądy polityczne pisarza były bardzo wyraziste. Był on rasistą, autorytarystą i ateistą. Uważał kulturę anglosaską za najwyższą w świecie, do innych odnosił się z pogardą. Przeważająca większość twórczości Lovecrafta odnosi się do stworzonej przez niego „mitologii Cthulhu” (termin ten wprowadził już po jego śmierci pisarz August Derleth) – panteonu niewyobrażalnych istot, o boskich wręcz mocach, z innych światów. Najpoważniejsza nadinterpretacja Augusta Derletha to podzielenie bogów lovecraftowskich na dobrych Starszych Bogów i złych Wielkich Przedwiecznych. Sam Lovecraft mówił o „kosmicznym horrorze” – w którym strach wykracza poza racjonalne czynniki, gdy człowiek spotyka się z rzeczami, których nie jest w stanie objąć umysłem. Powracającym motywem jest bluźniercza księga „Necronomicon” napisana przez szalonego Araba Abdula Alhazreda (prawdopodobnie jest to pseudonim, który Lovecraft sam sobie nadał w młodości). Zawarte są tam tajemnice o pradawnych bóstwach, które kiedyś rządziły Ziemią i teraz czekają na moment, aby wrócić. Jednym z Wielkich Przedwiecznych jest Cthulhu – bóstwo śpiące na dnie oceanu. Akcja opowiadań dzieje się zazwyczaj w Nowej Anglii – północno-wschodnim krańcu Stanów Zjednoczonych, który u Lovecrafta jest miejscem wciąż dzikim i niezbadanym, przesiąkniętym tajemnicą, i domem dla pradawnych kultów, których nie zniszczyły procesy czarownic. Pełno jest opisów wiktoriańskich, niszczejących domów w starych dzielnicach Providence i niezamieszkanych wzgórz za miastem. Lovecraft stworzył fikcyjne miasto w stanie Massachusetts – Arkham, którego głównym punktem jest równie fikcyjny Uniwersytet Miskatonic. Lovecraft oprócz opowiadań pisał wiele listów, prowadził korespondencję z dziesiątkami przyjaciół i znajomych, którzy dzielili się własnymi pomysłami na nowe utwory rozszerzające „mitologię Cthulhu” i oceniali je, lub po prostu dyskutowali o sprawach bieżących. Ocenia się, że od roku 1912 do śmierci napisał około 87 000 listów. Zebrana korespondencja Lovecrafta została wydana przez kilka wydawnictw w Stanach Zjednoczonych. Lovecraft pisał też dużo prac krytycznych, z których najbardziej znaną jest „Nadnaturalny horror w literaturze”. Pisarz zawarł tam charakterystykę i historię powieści grozy w literaturze angielskiej i amerykańskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Koszmary H.P. Lovecraft
Koszmary
H.P. Lovecraft Hazel Heald
"Koszmary" to króciutka broszurka (zaledwie 141 stron) zawierająca 5 opowiadań napisanych wspólnie z Hazel Heald. Chociaż oficjalnie autorów jest dwóch S.T. Joshi, biograf Lovecrafta, uważa, że raczej na pewno jest to dzieło Howarda. A ja w kwestiach Lovecrafta z Joshim nie mam zamiaru się kłócić. Pierwsza historia "Człowiek z kamienia" opowiada o dwójce przyjaciół jadących na wieś sprawdzić hiperrealistyczne, kamienne rzeźby, których styl podobny jest do tworczości ich zaginionego znajomego. Druga "Koszmar w muzeum" opowiada o muzeum figur woskowych, jego średnio normalnym właścicieli i tajemniczym starym bóstwie. Trzecia "Skrzydlata śmierć" opowiada o diabolicznym planie zemsty, którą chce wywrzeć lekarz na swoim byłym przyjacielu. Czwarta "Z bezmiaru eonów" to z kolei historia tajemniczej mumii, którą sprowadzono do pewnego małego muzeum i zainteresowania, jakie wzbudziła. Całość zamyka "Koszmar na cmentarzu". Opowiadanie o demonicznym, przebiegłym przedsiębiorcy pogrzebowym. Historie nie są złe. Nie jest to poziom solowego Lovecrafta, ale dają naprawdę sporo frajdy. Różnią się trochę stylem. Jest mniej kwiecisty przez co wydaja się przystępniejsze. Same historie mają też mniej niewysłowionych elementów przez co zagrożenia tracą trochę na tym lovecraftowskim efekcie niedopowiedzenia. Na pierwszy zbiór Lovecrafta raczej się nie nadaje, ale fani powinni być zadowolenia. Pozycja obowiązkowa też dla każdego kto chce skompletować full set opowiadań Howarda, bo te współcześnie nie występują w innych kompilacjach.
Alos - awatar Alos
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze Edgar Allan Poe
Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze
Edgar Allan Poe
W ciszy opuszczonej kaplicy, gdzie księżyc wpełza srebrnymi palcami przez witraże popękane jak stare kości, a powietrze ciężkie jest od zapachu wilgotnej ziemi i topniejącego wosku, spoczywał tom, który zdawał się pulsować własnym, nienaturalnym rytmem. „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” Edgara Allana Poe. Trzydzieści siedem opowieści, niczym trzydzieści siedem czarnych róż na grobie ludzkości. Już sam tytuł brzmi jak zaklęcie wypowiedziane o północy nad otwartym grobem. A gdy na stronach pojawiają się ilustracje Harry’ego Clarke’a – te upiornie piękne, secesyjne koszmary, w których cienie mają oczy, a kobiece twarze rozpływają się w eterze – rozumiesz, że nie czytasz książki. Wchodzisz do mauzoleum, w którym Poe jest kapłanem, a my – ofiarą dobrowolną. W tej edycji Poe powraca w całym swoim mrocznym splendorze. Klasyczne, staropolskie przekłady oddają patos i ciężką, aksamitną gęstość jego prozy, przez co niektóre teksty czyta się jak zaklęcia – wolno, z namaszczeniem, niemal boleśnie. „Ligeja”, „Morella”, „Eleonora” – te miłosne nekromancje, w których miłość jest tak silna, że sama śmierć musi ustąpić, a potem wrócić, jeszcze bardziej spragniona. Kobiety tu nie umierają. One tylko zmieniają mieszkanie. I zawsze wracają. Potem przychodzi „Tortura sumienia i rozkosz zemsty”. „Beczka Amontillado”, „Czarny kot”, „Serce – oskarżycielem”. Tu już nie ma romantyzmu. Jest tylko lepki, duszący strach płynący z wnętrza czaszki. Poe rozcina człowieka jak skalpelem i pokazuje, że najstraszniejsze lochy nie są zbudowane z kamienia, lecz z winy i obsesji. A gdy dochodzimy do „Zagłady domu Usherów”, „Maski Śmierci Szkarłatnej” czy „Studni i Wahadła” – czujemy, jak ściany rzeczywistości zaczynają się zaciskać. Śmierć jest tu nie tyle wydarzeniem, co starym, wytwornym gościem, który zawsze przybywa punktualnie, w czerwonej masce lub z wahadłem. Szczególne miejsce zajmuje „Rozmowa Monosa z Uną” – tekst tak filozoficzny i oniryczny, że czyta się go jak list zza grobu. Dwoje zmarłych kochanków rozmawia o tym, co minęło. Zimno, pięknie, boleśnie. Nie wszystko jest równie hipnotyczne. Niektóre przygody i dłuższe meandry (zwłaszcza „Opowieść Artura Gordona Pyma”) mogą chwilami nużyć, jakby autor zbyt długo błądził w mgle. Lecz nawet wtedy czujemy, że to nie wada, a cecha. Poe nie zawsze chce nas bawić. Czasem chce nas zmęczyć, żebyś w końcu poddali się mrokowi. A ilustracje Clarke’a… Ach. One nie ozdabiają tekstu. One go infekują. Każda z nich to małe dzieło gotyckiej sztuki, w którym linie tańczą jak dym z kadzidła. To nie jest zbiór opowiadań. To jest katakumba literatury, w której każdy korytarz prowadzi albo do miłości tak wielkiej, że zabija, albo do zbrodni tak doskonałej, że sama siebie zdradza. Jeśli macie odwagę zejść do tego piwnicznego świata – otwócie książkę! Ale pamiętajcie: niektóre drzwi, raz otwarte, nigdy już nie dają się zamknąć na dobre… Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnuctwo_vesper (współpraca reklamowa) 🩷.
burgundowezycie - awatar burgundowezycie
ocenił na 8 6 godzin temu
Czyhający w progu H.P. Lovecraft
Czyhający w progu
H.P. Lovecraft August Derleth
Stara rezydencja w Nowej Anglii. Wraca do niej dziedzic. Czy przewróci jej świetność? Ambrose Dewart szybko przekonuje się, jak złą sławą okryty jest dom i las, który należał do jego przodków. Tajemnicze krzyki, zniknięcia, groza. Kiedy zaczyna wypytywać ludzie niejasno, ze strachem wspominają Billingtona, dawnego właściciela tego terenu. Ambrose czytając stare zapiski jest coraz bardziej zafascynowany posiadłością, ale też przekonuje się, że dziwnie na niego działa. August Derleth po raz kolejny sięga po notatki H.P. Lovecrafta, aby odtworzyć jego pomysły. „Czyhający w progu” wygląda na wprowadzenie do świata, mitologii Ctulhu. „Sprawa, którą zajął się, takim przejęciem przerodziła się ze żmudnego ślęczenia nad starymi księgami w dość fascynując śledztwo (…)”1. W powieści poznajemy nie tylko sekret domu i lasu Billingtona, ale też istot, które czekają na granicy światów. Czy powinniśmy je zapraszać? „(…) w grę wchodziło coś jeszcze, coś nierozerwalnie związanego z atmosferą tego regionu, coś niewiarygodnie starego i złego, przywodzącego na myśl dawne bluźnierstwa i nieopisane koszmary.”2 A my z każdym krokiem zanurzamy się w te koszmary. „Czyhający w progu” to spokojny horror. Atmosfera tej książki oplata nas stopniowo. Najpierw autor intryguje nas wspomnianym śledztwem, aby wciągnąć nas w mrok lasu Billingtona. Jesteśmy jak Ambrose, który jest coraz bardziej zafascynowany historią i praktykami swojego przodka. Ale drążenie tego tematu wiąże się z obcowaniem z mrocznymi, przerażającymi siłami. Ależ dobrze czytało mi się tę powieść. Doceniam jej klimat, bo to właśnie ten element jest dla mnie najważniejszy w literaturze grozy. Ona ma osaczać i mocno trzymać. I to właśnie robi „Czyhający w progu”. Nie wypuszcza. Kiedy już postawimy stopę na terenie posiadłości Billingtona, przepadniemy. Zastanówcie się, czy jesteście na to gotowi. 1 H.P. Lovecraft, A. Derleth, „Czyhający w progu”, tłum. Robert P. Lipski, wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2025, s. 44. 2 Tamże, s. 51.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na 8 1 miesiąc temu
H.P. Lovecraft. Biografia S.T. Joshi
H.P. Lovecraft. Biografia
S.T. Joshi
Epicki moloch o jednym z bardziej charakterystycznych autorów opowieści grozy. Książka mega szczegółowa, drobiazgowa z masą przytoczonych autorów i utworów co stanowi wartość samą w sobie. Oczko mniej do oceny za brak indeksu osób i książek, bo co jak co, ale ta pozycja powinna to mieć obowiązkowo. Problem jest taki, że nie wiadomo trochę dla kogo to pozycja. Kogoś kto dopiero wdraża się w twórczość Lovecrafta wynudzi ogrom szczegółów, często zwyczajnie niepotrzebnych. A ktoś kto już autora zna i lubi naraża swoją sympatię, bo co tu dużo mówić, nie był za fajną osobą. Oczywiście jako pisarz to świetny autor, mentor dla wielu twórców i zawsze pomocny kolega. Jako osoba prywatna to prymitywny rasista, świnia, buc, antysemita, hipokryta, lepiej traktujący kumpli niż własną żonę, a przez swoje zadufanie w pełni odpowiedzialny za swoją śmierć. Momentami naprawdę ciężko go lubić. Pozycja jest ogromna. Ponad 1100 stron właściwego tekstu, ponad 50 stron przypisów, na które składa się niecałe 1600 wpisów i 15 stron samej bibliografii. Joshi dokonał tytanicznego wysiłku zbierając to wszystko, analizując i lepiąc w spójną całość. Do tego stara się być w miarę obiektywny, nie usprawiedliwia poglądów Howarda, bardziej przybliża ich możliwą genezę. Joshi pokusił się nie tylko na przedstawienie życia HPL, ale też analizę nie tylko jego dzieł, ale też inspiracje określonych okresów twórczości. Brakuje trochę jakiś ilustracji, bo często wspomina o jakichś miejscach czy szkicach Lovecrafta. Brakowało mi też czegoś większego o słowotwórstwie i niechęci do owoców morza. Książkę zdecydowanie polecam, ale przed lekturą trzeba się pogodzić z pewnymi faktami. Aha, i sprawa ze sławnym kotem. To akurat jest żaden argument na rasizm Lovecrafta, a przytaczany jest często jako koronny dowód.
Alos - awatar Alos
ocenił na 9 1 rok temu
Wojna światów Herbert George Wells
Wojna światów
Herbert George Wells
"Wojna światów" jest zapisem niezwykłych i mrożących krew w żyłach wydarzeń, które rozegrały się pod koniec dziewiętnastego wieku w Anglii, gdzie wylądowali Marsjanie i przez blisko miesiąc siali spustoszenie na jej terenach, pozbawiając życia setek tysięcy jej mieszkańców. Niejaki Herbert George Wells, zamieszkujący wówczas Surrey, stał się naocznym świadkiem i kronikarzem tych niszczycielskich działań najeźdźców z kosmosu, o których niejeden raz opowiadali nam nasi dziadkowie i babcie, a ponieważ z wykształcenia był literatem, jego narracja jest na tyle żywa i sugestywna, że czytelnik może odnieść wrażenie, jakby sam był uczestnikiem owych wypadków. Co było, to było. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Marsjanie, nieprzystosowani wówczas do warunków panujących na naszej planecie, po niedługim czasie zostali pokonani przez ziemskie bakterie, z którymi człowiek żyje od tysiącleci za pan brat, zaś dla nich okazały się one zabójcze. Ale, jak wiemy, historia lubi się powtarzać. Niewykluczone więc, że Obcy znów zaatakują. Co prawda, od wspomnianych czasów nauka poszła znacznie do przodu; mamy samoloty, rakiety, drony bojowe i sztuczną inteligencję, więc jako istoty zdolne do walki jesteśmy znacznie silniejsi. Ale ich rozwój zapewne też nie stanął w miejscu, a z zapisów Wellsa wynika, że już wtedy dotarli na Wenus, co może oznaczać zawarcie sojuszu z mieszkańcami tamtej planety. Kto wie, czy mające miejsce od tamtego czasu wojny światowe, a także i późniejsze, w tym obecne, nie zostały wszczęte przez przybyszy z obcych planet, którzy posiedli już umiejętność upodabniania się do ludzi i bezproblemowego życia na Ziemi. Donald Trump, Władimir Putin, Mark Zuckenberg, Elon Musk, Nicole Kidman. Istnieją przesłanki, że oni również mogą stanowić zagrożenie dla ogółu. Także musimy być czujni, bo być może kiedyś przyjdzie nam stanąć do walki zupełnie indywidualnie, na własną rękę z kimś, kogo dotąd braliśmy za naszych sprzymierzeńców. Lektura niniejszej książki może być (a wręcz powinna) przestrogą dla wszystkich tych niedowiarków, którzy obce cywilizacje uważają jedynie za wymysł pisarzy powieści fantastycznych i scenarzystów filmowych. Żeby nie było tak, że któregoś dnia obudzicie się wraz z innymi w klatce przyczepionej do trzydziestometrowego tripoda, kroczącego wśród ruin waszego miasta, służąc obcym za pokarm. Wtedy może być już za późno.
SenioritaPięknyLolo - awatar SenioritaPięknyLolo
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Kopiec H.P. Lovecraft
Kopiec
H.P. Lovecraft Zealia Bishop
HP Lovecraft dorabiał poprawianiem cudzych opowiadań, często w zasadzie przepisując je na nowo. "Kopiec" od wydawnictwa C&T to przykład takich poprawionych opowiadań pani Zealii Bishop. W skład tomiku wchodzą trzy teksty. Niestety brak jakiegokolwiek wstępu do nich. Nie dowiadujemy się w jakich okolicznościach powstały, kiedy, co konkretnie pochodzi od Lovecrafta. Pierwsze opowiadanie - "Klątwa Yiga" - wydaje się łatwe do rozgryzienia. To historia z Dzikiego Zachodu, w której młode małżeństwo pionierów dosięga zemsta indiańskiego wężowego bóstwa, Yiga, za zabicie małych grzechotników. Historyjka dosyć przeciętna. Od Lovecrafta z pewnością pochodzi wprowadzenie w postaci opisu wizyty w szpitalu psychiatrycznym (do bólu powtarzalny schemat HPL) i postać Yiga. Bishop natomiast zapewne zasugerowała indiańską legendę i wybijającą się postać kobiecą. Najdłuższym opowiadaniem jest tytułowy "Kopiec". Etnolog zajmujący się kulturą amerykańskich Indian opisuje swoją wizytę w Oklahomie w 1928 r. Znajduje się tam tajemniczy kopiec, którego strzegą duchy (?) indianopodobnych istot. Nieliczni śmiałkowie, którzy po nim chodzili wracali pokaleczeni, zwichrowani psychicznie, o ile wrócili w ogóle. Bohater odnajduje relację hiszpańskiego konkwistadora z XVI w. zawierającą szczegóły wizyty w podziemnych światach, do których bramą jest kurhan. Opowiadanie wygląda na w całości napisane przez HPL, jest dobrze przemyślane, z mnóstwem odniesień do mitologii Cthulhu. To wręcz jakby autoplagiat pomysłu z "W Górach Szaleństwa" - tam również badacz wkracza do wnętrza góry, odkrywa świat zamieszkiwany przez istoty starsze od ludzi, a pod nim jest kolejny świat kryjący istoty jeszcze starsze. Na koniec "Sploty Meduzy" o miłości i małżeństwie z piękną kobietą, która jednak jest czymś więcej niż człowiekiem. Pochodzi z dawnej rasy a jej włosy mają nadzwyczajne właściwości. Miłość do niej kończy się krwawym dramatem pełnym grozy. To drugie bardzo udane opowiadanie HPL w tym tomie. Postaci są jakby bardziej dopracowane niż zwykle, zgrabnie wymieszane są różne elementy horroru podnoszące stopniowo atmosferę, finał absolutnie dowozi. Jeśli ktoś martwi się, że opowiadania poprawiane przez HPL są słabej jakości i mało charakterystyczne dla tego autora to sięgając po tę książeczkę powinien być miło rozczarowany.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na 7 2 miesiące temu
Opowieści niesamowite Edgar Allan Poe
Opowieści niesamowite
Edgar Allan Poe
W umyśle każdego artysty istnieje coś w rodzaju wzorca. To coś przypominającego krajobrazy jego marzeń; świat po którym chciałby wędrować; rzeczy, o których lubi myśleć. Ta ogólna struktura rządzi wszystkimi jego dziełami, bez względu na ich różnorodność. Opowiadania Poego przenika atmosfera, która sprawia, że czujemy wszechobecny rozkład. Ciemne wino, gasnące lampy, oszałamiające zapachy, uczucie duszenia się w kotarach z czarnego aksamitu – wszystko to niesie ze sobą poczucie nieokreślonego rozkładu. W opowiadaniu "Zagłada domu Usherów" czytelnik doświadcza upadku niegdyś wielkiego rodu, odzwierciedlonego w kruszących się murach ich rodowej siedziby. Budynek pokryty grzybem od zewnątrz, który wysysa z niego życie, odbija się w zastygłych sadzawkach, przypominających jeziora trucizny. Ta wszechobecna zgnilizna idzie w parze z upiornym, niemal odurzającym przepychem. W "Masce czerwonego moru" bogactwo pałacu księcia Prospero staje się aksamitną pułapką, wciągającą jego mieszkańców w powolny wir zagłady. Bogate tkaniny, intensywne kolory i oszałamiające perfumy ociekają dekadencją, maskując rozkład. Talent Poego polega na uczynieniu tego luksus wspólnikiem grozy – jego uwodzicielska natura staje się zapowiedzią zniszczenia. Nawet struktura opowiadań Poego czasami odzwierciedla jego obsesje. Wciągają one do wnętrza, niczym powolny wir bagna, nieuchronnie prowadząc do mrocznego finału. W "Sercu oskarżycielem" obłąkańcza narracja odzwierciedla rozpad umysłu, gdzie każde słowo zaciska pętlę wokół kruchej psychiki bohatera. Podobnie w opowiadaniu "Czarny kot", które jest jak duszące zanurzenie się w otchłań szaleństwa, gdzie każda chwila przemocy, każdy akt okrucieństwa wciąga narratora głębiej w ruinę własną ręką przywiedzioną. Rytm opowieści naśladuje stały, nieubłagany postęp degeneracji, aż do ostatecznego momentu, kiedy tajemnica, podobnie jak wszystkie ukryte okropności, zostaje odkryta. Jego opowieści są zarówno przerażające, jak i hipnotyzujące, wciągając nas coraz głębiej w ich aksamitne cienie, nawet jeśli boimy się tego, co tam znajdziemy. Dzięki przedniemu operowaniu językiem, obrazowości i psychologicznej głębi, Poe nawiedza i hipnotyzuje. Jego styl jest wyszukany; pełen powtórzeń, aliteracji i muzycznego rytmu, które wzmacniają upiorną atmosferę. Nie tyle opowiada historie, co tworzy nastroje i chwile.
vivec - awatar vivec
ocenił na 8 1 rok temu
Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? Philip K. Dick
Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?
Philip K. Dick
Jeśli oczekujesz neonów i klimatów noirowego cyberpunka z filmu, to nie ten adres. To postapokaliptystyczny horror o lęku przed technologią zastępującą coraz to więcej gałęzi naszego życia, lęku przed utratą wszystkiego co daje nam poczucie bezpieczeństwa i stabilności, o lęku przed utratą człowieczeństwa. Klimat jest tu gorzki i mroczny, a po pięknych neonach Ridleya Scotta nie ma ani śladu. W tej książce androidy są absolutnie przerażające. Są wyrachowane, przebiegłe, całkowicie pozbawione empatii. Podoba mi się jak autor nawiązuje do trudności w testach Voighta-Kampa w odróżnieniu ludzkich psychopatów od androidów, podoba mi się jak ich instynkt przetrwania i krótki okres życia wpływa na to jak bardzo są niebezpieczne. Tu nie ma nudnego pytania czy android może być człowiekiem - tu autor pyta jak daleko może się posunąć postęp, aż okradnie nas z każdego powodu by wstać rano z łóżka, pokazuje jak rozwój technologii zmusza społeczeństwo do znajdywania sobie nowych, sztucznych celów. Satyra na konsumpcjonizm i religię mającą dać nam jakieś poczucie sensu jest tyleż zabawna, co dołująca. Czy wrogowie Dekarda wtapiali się w ziemskie otoczenie, by przetrwać? By utrudnić odróżnienie od ludzi jeszcze bardziej, ukryć się na zasadzie najciemniej pod latarnią? By ludzie zaakceptowali w przyszłości androidy, zwiększając korporacjom ich sprzedaż i dochody? A może by spełniać swoje marzenia? Niby są tu delikatne rozważania o antropomorfizacji technologii, ale w kontekście zagrożenia, a nie nadania technologii ludzkich praw. Spojrzenie jeszcze bardziej aktualne w XXI wieku niż za życia autora. Są tu elementy filmowe, pojawia sie parę znajomych czy podobnych scen (ale i sporo innych - książka ma dwóch głównych bohaterów), ale mają kompletnie inny wydźwięk, a postacie zupełnie inne charaktery. Film oglądany wielokrotnie nadal uwielbiam, ale kompletnie nie zastępuje pierwowzoru - to dwa stojące na własnych nogach, odmienne dzieła z odmiennym przesłaniem.
Skibidi_czytacz - awatar Skibidi_czytacz
ocenił na 9 2 miesiące temu

Cytaty z książki Zew Cthulhu

Więcej
H.P. Lovecraft Zew Cthulhu Zobacz więcej
H.P. Lovecraft Zew Cthulhu Zobacz więcej
H.P. Lovecraft Zew Cthulhu Zobacz więcej
Więcej