Może i wieje grozą ale tak strasznie "niedzisiejszo"... A może to kwestia tłumaczenia: nie wszystko musi być "cyklopowe", "tytaniczne" czy "rozchwierutane". Nie wiem czy bardziej podeszłoby tłumaczenie bardziej współczesne czy nie. Nie znam innych wydań, jeśli nie było takiego, to może ktoś spróbuje?
Może i wieje grozą ale tak strasznie "niedzisiejszo"... A może to kwestia tłumaczenia: nie wszystko musi być "cyklopowe", "tytaniczne" czy "rozchwierutane". Nie wiem czy bardziej podeszłoby tłumaczenie bardziej współczesne czy nie. Nie znam innych wydań, jeśli nie było takiego, to może ktoś spróbuje?
Piekielnie ciekawe uniwersum. Eksploracja tego świata była intrygująca, nawet jeśli pisarsko opowieści się nieco zestarzały.
Lovecraft przedstawia nam potężne byty, znacznie wykraczające poza ludzkie zrozumienie. Tym samym obnażając nieważność człowieka w skali kosmosu. Działa to bardzo dobrze na wyobraźnie, budząc prymitywny strach przed nieznanym.
Styl jest mało dynamiczny. Opisy są obszerne a słownictwo archaiczne. Początkowo mnie to odstraszało. Po czasie doceniłem ten kwiecisty język, pozwolił mi powoli rozkoszować się światem.
Najbardziej do gustu przypadło mi Widmo nad Innsmouth. Wyróżnia się gęstszą akcją i suspensem. Najmniejsze zainteresowanie wzbudził we mnie Zew Cthulhu. Prawdopodobnie ze względu na fakt że z grubsza znałem tę historię. To zwraca uwagę na to że największą frajdę przynosi poznawanie tego świata i kolejnych dziwów, nie sama historia.
Finalnie jest to interesująca pozycja. Budzi grozę, uwalnia wyobraźnie a nawet skłania do filozoficznych rozważań. Po przełknięciu rozlazłego stylu wciąga.
Piekielnie ciekawe uniwersum. Eksploracja tego świata była intrygująca, nawet jeśli pisarsko opowieści się nieco zestarzały.
Lovecraft przedstawia nam potężne byty, znacznie wykraczające poza ludzkie zrozumienie. Tym samym obnażając nieważność człowieka w skali kosmosu. Działa to bardzo dobrze na wyobraźnie, budząc prymitywny strach przed nieznanym.
Styl jest mało...
Może to kwestia czasu który minął od napisania, może to kwestia moich gustów, ale jednak ciężko mi się tym zachwycić. Głównym powodem jest długość, nie pozwala mi to wczuć się w przedstawiony horror, a pewnie przez wszystko co Lovecraft zainspirował, czytanie oryginału nie wywarło na mnie aż tak mocnego wrażenia. Niemniej, jest to napisane w bardzo drastyczne i efektywny sposób, który mimo braku dokładności, świetnie oddaje grozę świata i potworów, więc jestem zadowolony z lektury.
Może to kwestia czasu który minął od napisania, może to kwestia moich gustów, ale jednak ciężko mi się tym zachwycić. Głównym powodem jest długość, nie pozwala mi to wczuć się w przedstawiony horror, a pewnie przez wszystko co Lovecraft zainspirował, czytanie oryginału nie wywarło na mnie aż tak mocnego wrażenia. Niemniej, jest to napisane w bardzo drastyczne i efektywny...
Czuć, że była pisana 100 lat temu, mimo to treść opowiadań nadal jest 'nowoczesna'. Momentami czyta się bardzo ciężko, co wiadomo jest wybaczalne ze względu na rok jej powstania. Opowiadania same w sobie nie są niewiadomo jak zaskakujące, dla fanów gatunku jedna z lepszych pozycji. Dla ludzi ciekawych pióra twórcy - niekoniecznie.
Czuć, że była pisana 100 lat temu, mimo to treść opowiadań nadal jest 'nowoczesna'. Momentami czyta się bardzo ciężko, co wiadomo jest wybaczalne ze względu na rok jej powstania. Opowiadania same w sobie nie są niewiadomo jak zaskakujące, dla fanów gatunku jedna z lepszych pozycji. Dla ludzi ciekawych pióra twórcy - niekoniecznie.
to moja pierwsza przeczytana książka Lovecrafta i muszę przyznać, że na początku nie mogłem się przyzwyczaić do pióra mistrza grozy. dopiero po paru stronach każdego opowiadania jego szeroki i gęsty styl narracyjny nakreślał w mojej wyobraźni te wszystkie wynaturzone światy, widma, stwory, dziwne odgłosy, duchy, kolory, powodując rozłączenie z rzeczywistością na wiele wieczorów.
nie będę nic więcej pisał, bo ta pozycja, jej światy, krwiożercze potwory i klimat są już opisane na wszelkie możliwe sposoby w literaturze. tak, wierzę, że istnieje necronomicon.
Lovecraft to klasyka grozy, nie wypada nie znać jeśli mianujesz się wielbicielem mrocznych historii. "Zew Cthulhu" absolutny #mustread.
to moja pierwsza przeczytana książka Lovecrafta i muszę przyznać, że na początku nie mogłem się przyzwyczaić do pióra mistrza grozy. dopiero po paru stronach każdego opowiadania jego szeroki i gęsty styl narracyjny nakreślał w mojej wyobraźni te wszystkie wynaturzone światy, widma, stwory, dziwne odgłosy, duchy, kolory, powodując rozłączenie z rzeczywistością na wiele...
Cthulhu!!! Czy do tego trzeba dokładać jakieś słowa? Dla fana gatunku absolutnie nie. 4 opowieści niemal kazda genialna, pełna grozy, wciągająca. Jedynie Zgroza z Dunwich nieco odstaje, głównie za sprawą przekombinowane zakończenia. Reszta cudo - czytać!
Cthulhu!!! Czy do tego trzeba dokładać jakieś słowa? Dla fana gatunku absolutnie nie. 4 opowieści niemal kazda genialna, pełna grozy, wciągająca. Jedynie Zgroza z Dunwich nieco odstaje, głównie za sprawą przekombinowane zakończenia. Reszta cudo - czytać!
Książka ta to zbiór kilku krótkich historii z gatunku horror i sci-fiction. Każda z nich ma swój ciekawy mroczny klimat, fabułę z rosnącym napięciem, zwieńczoną zaskakującym i nie kiedy budzącym grozę finałem. Mnie osobiście książka ta jakoś mocno nie urzekła, może dlatego, że spodziewałem się czegoś więcej, czegoś bardziej strasznego i takiego co wywoła u mnie więcej tych emocji związanych z lękiem i niepokojem. Oczywiście fanom tego gatunku, polecam przeczytać i przekonać się na własnej skórze czy do nich trafia.
Książka ta to zbiór kilku krótkich historii z gatunku horror i sci-fiction. Każda z nich ma swój ciekawy mroczny klimat, fabułę z rosnącym napięciem, zwieńczoną zaskakującym i nie kiedy budzącym grozę finałem. Mnie osobiście książka ta jakoś mocno nie urzekła, może dlatego, że spodziewałem się czegoś więcej, czegoś bardziej strasznego i takiego co wywoła u mnie więcej tych...
Świetne budowanie napięcia w każdym opowiadaniu, ale z finałami bywa różnie. "Zgroza w Dunwich" i "Kolory z innego wszechświata" to moje ulubione historie z tego zbioru.
Świetne budowanie napięcia w każdym opowiadaniu, ale z finałami bywa różnie. "Zgroza w Dunwich" i "Kolory z innego wszechświata" to moje ulubione historie z tego zbioru.
Kiedy byłem w gimnazjum zaczytywałem się w opowiadaniach ser Arthura Conana Doyla, przedstawiających i eksponujących najsłynniejszego detektywa w dziejach literatury. Ale przyznam szczerze, że nie jestem miłośnikiem krótkiej formy. Każdy kto śledzi mnie na Lubimy Czytać, to wie, że niestraszne mi cegiełki, oraz rozbudowana fabuła przenosząca w inny świat i wymiar. Nawet sam Stephan King nie sprostał moim wymaganiom. A jego zbiór opowiadań pod tytułem „Marzenia i koszmary”, zaliczam do średnich. Są oczywiście miłe zaskoczenia i wyjątki. Na przykład „Ptaki i inne opowiadania”, Daphne du Mauriel. Więc z pewną rezerwą, ale zaciekawieniem podchodziłem do opowiadań Amerykańskiego pisarza H.P. Lovecrafta. Z jakim skutkiem? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć.
Mam mieszane wrażenia jeśli chodzi o tą pozycję. Najbardziej mi się spodobały dwa pierwsze opowiadania. Zwłaszcza „Widmo nad Innsmouth”. Które uważam za arcydzieło i prawdziwą perełkę literacką. To był tekst, i najlepsza rzecz jaką dane mi było przeczytać w tym miesiącu. Wątek okultystyczny nadaje noweli pewnego poważnego tonu. Suspens można ciąć nożem. A groza wychodząca z zaułków i ulic miasteczka napawa lękiem i niepokojem. Sama narracja stoi na niesamowicie wysokim poziomie. Gęsta, duszna atmosfera utworu jest wszechobecna. A moje synapsy i wyobraźnia pracowały na niepokojąco wysokich obrotach. W sposobie narracji jaki prezentował Lovecraft jest widoczna pewna siła przyciągania, magnetyzmu, i pewnego rodzaju czaru. To wszystko działa na poziomie emocjonalnym, psychologicznym i warsztatowym. Czułem się jak przysłowiowa ćma, która podąża za światłem, ku nieuchronnej zagładzie. Teraz zdają sobie sprawę, że nawet sam mistrz horroru Stephan King, inspirował się twórczością amerykańskiego pisarza. Również podobało mi się opowiadanie jest „Zew Cthulhu”, który stał na bardzo dobrym poziomie. Natomiast pozostałe opowiadania to niestety spore rozczarowanie. Wątki starożytnych kosmitów, potworów z innego wymiaru, do końca do mnie, nie przemówiły. Moja uwaga nie była tak nobilitująca, jak podczas zaznajamiania się z wcześniejszymi nowelami. Natomiast ogólnie jeśli chodzi o wszystkie opowiadania, to kreacja głównej persony, jego przeżycia i rozterki, są najrówniejszym elementem całości. Trzeba przyznać autorowi, że wiedział jak głównego bohatera, wpakować w niezłą kabałę. Pod tym względem powieść jest niezwykła, unikatowa, niesamowita i nowatorska. Bowiem poprowadzenie przeżyć głównego bohatera; pewna sugestywność, przyciąga jak magnes opiłki żelaza. Również na uwagę zasługuje świat przedstawiony. Który jest wykreowany i wyeksponowany w detalu. Nadając samej narracji blasku, czaru i powabu. Czuć klimat, który jest nie do podrobienia. Jest to wartość dodana niniejszego zbioru opowiadania. W którym tkwi pierwiastek niepokoju, lęku i strachu. Co samo w sobie powinno przyciągnąć potencjalnego czytelnika. Również językowo, bardzo przystępnie. Nie czułem zmęczenia oraz trudności w śledzeniu poszczególnych wątków. Pewna groteskowość fabularna to walor powieści. Sięgając po ten zbiór opowiadań, nie wiadomo co „wyskoczy z pudełka”. Bowiem zagadnienia eksponowane w narracji, są trudne do jednoznacznej interpretacji, oceny i percepcji. Co samo w sobie świadczy o wielkim kunszcie i warsztacie autora.
Pozycja liczy sobie trzysta stron, więc nawet, przy słabszych momentach udało mi się przeczytać ją w całości. Summa summarum oceniając obiektywnie cały kolektyw literacki jest to niezwykła literatura. Która jednak w moim subiektywnym odczuciu miała o wiele większy w sobie potencjał. Ale nie można mieć wszystkiego. Pozycja dla miłośników grozy, powieści niesamowitych, i istotach i zjawiskach. Które swą dziwacznością, niezwykłością i cudacznością mogą niejednego czytelnika zaskoczyć i zadziwić. Dla mnie to była niezła przygoda, która na wielu poziomach dostarczyła mi dobrej rozrywki. Polecam.
Kiedy byłem w gimnazjum zaczytywałem się w opowiadaniach ser Arthura Conana Doyla, przedstawiających i eksponujących najsłynniejszego detektywa w dziejach literatury. Ale przyznam szczerze, że nie jestem miłośnikiem krótkiej formy. Każdy kto śledzi mnie na Lubimy Czytać, to wie, że niestraszne mi cegiełki, oraz rozbudowana fabuła przenosząca w inny świat i wymiar. Nawet sam...
Solidny zbiór bardzo dobrych opowiadań Lovecrafta. Dobra rzecz na start zapoznawania się z twórczością tego autora. Jednak mimo wysokiego poziomu zamieszczonych historii, jest to dość skromny zbiór dzieł Lovecrafta.
Solidny zbiór bardzo dobrych opowiadań Lovecrafta. Dobra rzecz na start zapoznawania się z twórczością tego autora. Jednak mimo wysokiego poziomu zamieszczonych historii, jest to dość skromny zbiór dzieł Lovecrafta.
Książkę dostałam w prezencie - jako, że nie czytam horrorów miało to rozszerzyć moje horyzonty w tym kierunku. Ogólnie te opowiadania były mniej straszne niż zakładałam - oprócz jednej sceny ucieczki, straszność polegała głownie na budowaniu grozy i niepewności. Opisy były emocjonalne - zamiast dokładnych opisów mamy tutaj takie wyrażenia jak "bestialskie zachowania", "paskudnie zmasakrowane ciała".
Myślę, że te opowieści 100 lat temu mogły robić większe wrażenie - teraz gdy jesteśmy "opatrzeni" z pomysłem obcych albo dalekiego kosmosu nie wzbudza to aż takiego niepokoju, jednak wtedy musiało to wzbudzać w czytelnikach spore emocje.
Bohaterowie zazwyczaj są osobami uczonymi, profesorami, badaczami albo przynajmniej studentami - jednak niektóre ich zachowania są bardzo głupie i irracjonalne.
Najbardziej podobało mi się opowiadanie Zgroza z Dunwich.
Książkę dostałam w prezencie - jako, że nie czytam horrorów miało to rozszerzyć moje horyzonty w tym kierunku. Ogólnie te opowiadania były mniej straszne niż zakładałam - oprócz jednej sceny ucieczki, straszność polegała głownie na budowaniu grozy i niepewności. Opisy były emocjonalne - zamiast dokładnych opisów mamy tutaj takie wyrażenia jak "bestialskie zachowania",...
Muzyka Erica Zanna
Zew Cthulhu
Groza w Dunwich
Mieszkaniec Ciemności
Kolor z przestworzy.
Sama książka ma zaledwie 170 stron i zastanawia mnie sam dobór opowiadań. Moim zdaniem spokojnie dałoby radę umieścić jeszcze parę, m. in. niezwykle ważne Widmo nad Innsmouth.
Co do samych opowiadań. Wszystkie są mniej więcej w tym samym klimacie, poza pierwszym. Pierwsze się wyróżnia tym, że narrator sam doświadcza grozy, w pozostałych zaś li tylko relacjonuje, już to jako ktoś, kto referuje zawartość dzienników, już to jako ktoś, kto znał naocznych świadków.
Opowiadania te zasadniczo nie są typową literaturą, w której jest jakaś fabuła i bohaterowie. Bohaterowie są jedynie świadkami niesamowitych wydarzeń. W opowiadaniach najważniejsze są opisy nieopisanej grozy. Czasem lepsze czasem gorsze. Niestety autor zamiast pozwolić czytelnikowi samemu odczuwać grozę, cały czas mówi wprost co ma odczuwać za pomocą dość bezpośredniego języka.
W moim zbiorze było 5 opowiadań.
Muzyka Erica Zanna
Zew Cthulhu
Groza w Dunwich
Mieszkaniec Ciemności
Kolor z przestworzy.
Sama książka ma zaledwie 170 stron i zastanawia mnie sam dobór opowiadań. Moim zdaniem spokojnie dałoby radę umieścić jeszcze parę, m. in. niezwykle ważne Widmo nad Innsmouth.
Co do samych opowiadań. Wszystkie są mniej więcej w tym samym klimacie,...
Moje pierwsze zetknięcie z mitologią Cthulu i twórczością H.P. Lovecrafta. Bardzo dobre, trzymające w napięciu opowiadanie, które zdecydowanie zachęca do dalszej eksploracji uniwersum.
Gorąco polecam
Moje pierwsze zetknięcie z mitologią Cthulu i twórczością H.P. Lovecrafta. Bardzo dobre, trzymające w napięciu opowiadanie, które zdecydowanie zachęca do dalszej eksploracji uniwersum.
Gorąco polecam
Jak dla mnie trochę rozczarowująca. Liczyłem że fabuła będzie bardziej wciągająca. Moim zdaniem Zew Cthulhu należy postrzegać jako must have każdego fana fantasy, przez który trzeba przebrnąć. Inna pozycja Lovecraft'a, która pojawia się wielokrotnie w tej książce to Necronomicon, który również jest rozczarowujący ale zdarza się że pojawia się u innych autorów i w popkulturze.
Jak dla mnie trochę rozczarowująca. Liczyłem że fabuła będzie bardziej wciągająca. Moim zdaniem Zew Cthulhu należy postrzegać jako must have każdego fana fantasy, przez który trzeba przebrnąć. Inna pozycja Lovecraft'a, która pojawia się wielokrotnie w tej książce to Necronomicon, który również jest rozczarowujący ale zdarza się że pojawia się u innych autorów i w popkulturze.
To czysty fundament kosmicznego horroru , nie straszy potworami wyskakującymi z szafy, tylko poczuciem, że człowiek jest niczym wobec czegoś ogromnego i obojętnego. Narracja powolna, ale klimat narasta jak mgła. Ikoniczne opowiadanie, które robi wrażenie nawet dziś, jeśli lubi się grozę bardziej sugestywną niż efektowną.
To czysty fundament kosmicznego horroru , nie straszy potworami wyskakującymi z szafy, tylko poczuciem, że człowiek jest niczym wobec czegoś ogromnego i obojętnego. Narracja powolna, ale klimat narasta jak mgła. Ikoniczne opowiadanie, które robi wrażenie nawet dziś, jeśli lubi się grozę bardziej sugestywną niż efektowną.
Najlepsza książka literackiej grozy ever. Plain&simple. Najlepszy, najbardziej przejmujący i wpływowy autor gatunku, i absolutne creme de la creme jego twórczości - siedem opowiadań wielkich jak pomniki z wyspy wielkanocnej, prawdziwe kamienie milowe horroru. Wspaniały początek legendarnej, wydawanej od 20 lat (ostatnio z nieco mniejszą intensywnością) Biblioteczki Grozy wydawnictwa C&T.
Żeby być zupełnie dokładnym - historia polskich wydań rozpoczyna się jeszcze w PRL, w roku 1983, kiedy to Czytelnik wypuszcza na rynek “Zew Cthulhu” w tłumaczeniu Ryszardy Grzybowskiej, pierwszy tytuł Lovecrafta na ziemi polskiej. Ten zestaw opowiadań i to tłumaczenie stały się na przestrzeni kolejnych lat kanonicznymi i stanowią niewiarygodnie wręcz mocną prezentację twórczości Mistrza z Providence.
Warto zaznaczyć, że Lovecraft nie wziął się znikąd; nie wymyślił samodzielnie horroru, który dziś nazywamy “lovecraftowskim”, on umiejętnie przywsoił już istniejące pomysły, dorzucił własnego talentu, nasycił niewiarygodnym, “bluźnierczym” klimatem i w ten sposób unieśmiertelnił. Ale warto przytoczyć również nazwiska wielkich poprzedników, sprawdzić, jak rodziły się te, do dziś przerażające i zachwycające, opowieści.
Opowiadania w zbiorze należą do tzw. “wielkich opowiadań HPL” - długich, czasami zbliżających się rozmiarami do “novell” (z jednym wyjątkiem, jakim jest “Muzyka Ericha Zanna”) o którym słów parę później). Umieszczone są również chronologicznie, od najwcześniejszego “Zewu Chtulhu” do ostatniego wielkiego opowiadania Lovecrafta - “Duch Ciemności” (również tutaj “Muzyka Ericha Zanna”, najwcześniejsza ze zbioru, jest wyjątkiem).
Zaczyna wszystko “Zew Cthulhu”, opowieść o złowrogim, tajemniczym kulcie wyznającym wiarę w przerażające kosmiczne bóstwo drzemiące pod powierzchnią oceanu i czekające na odpowiedni moment, by powstać z głębin i objąć świat w posiadanie. Szaleństwo ogarniające wrażliwe umysły, kultyści i ich rytuały na bagnach Luizjany, zatopione R’lyeh powstające z dnia oceanu, no, to jest czysty KULT (motyw powstającej z dna oceanu przeklętej wyspy pochodzi z wcześniejszego opowiadania “Dagon”.
Z pozoru Wielki Cthulhu przypomina w tych finałowych scenach japońskie kaiju monsters, no bo to taki trochę kuzyn Godzilli czy innego Ebiraha Z Głębin ale styl i obłędny klimat pisarstwa Old Getta powodują, że czytamy opowiadanie jako horror.
Opowiadanie zostało amatorsko ale FENOMENALNIE sfilmowane w 2005 roku - w poetyce filmu niemego. KONIECZNIE trzeba obejrzeć!
“Widmo Nad Innsmouth” jest jeszcze bardziej przerażające. Podróżnik turysta przybywa to opuszczonego ponurego miasteczka, którego mieszkańcy wyznają jakiś tajemniczy mroczny kult. Wraz z nadejściem nocy przerażający, zmutowani lokalesi zaczynają dobijać się do drzwi hotelu, w którym zatrzymał się nieznajomy….
“Innsmouth” to jedno z bardziej przerażających opowiadań grozy napisanych ever; tutaj poziom strachu narastający przez cały czas opowieści, osiąga w finale - nocnej ucieczce z upiornego hotelu, absolutne maksimum.
HPL wzorzec fabularny opowiadania zaciągnął prosto od Algernona Blackwooda i jego “Ancient Sorceries” (u nas dostępne w tomach “Wendigo” i “John Silence” w Biblioteczce Grozy C&T), tylko ludzi-koty zastąpili dużo bardziej obrzydliwi ludzie-ryby.
“Widmo” to jedno z najbardziej wpływowych opowiadań w historii gatunku. Klimat upiornego pustego miasteczka skrywającego mroczne tajemnice i jeszcze mroczniejsze kulty jest już archetypem groszowym. Równie znacząca jest koncepcja ludzi-ryb i ich podmorskich włości - Caitlin R. Kiernan w "Domach Na Dnie Morza” zamieściła cały zestaw pastiszy i zabaw literackich tym pomysłem.
Ekranizacji “ludzi ryb” było kilka, filmów o upiornych pustych miasteczkach też, najlepszy i najwierniejszy oryginałowi pozostaje “Dagon” Stuarta Gordona
“Kolor Z Przetworzy” jest dość powszechnie uważny za najlepszy tekst HPL, zamiast macek i cuchnących rybich bogów otrzymujemy to kawał mocarnego horroru sci-fi. Na ziemię w pobliżu gospodarstwa rodziny Gardnerów spada tajemniczy meteoryt. Skała szybko znika (tak, jakby wyparowała), a coś złego przenika do gleby i zaczyna niszczyć całe otoczenie. Rośliny, zwierzęta, rodzina farmera – wszystko mutuje, degeneruje się i obumiera. Groza finału dosłownie mrozi krew w żyłach. To najchętniej ekranizowany tekst Lovecrafta: „Die Monster Die” (1965), pulpowa „The Curse” (1987), „Colour from the Dark” Zuccona, „Die Farbe” (2010) i wreszcie popularny „Colour Out of Space” (2019) z Nicolasem Cage’em. Wprawdzie żaden film nie oddaje w pełni grozy opowiadania, ale wszystkie warto zobaczyć.
“Szepczący W Ciemności” to obezwładniająca klimatem mieszanka sf i horroru, interesu. Główna oś fabularna opiera się na ramie “zapożyczonej” przez Lovecrafta (do granic plagiatu!) z opowiadania “Samotnik” (Recluse) Waltera de la Mare (ciekawych zachęcam do sprawdzenia - Samotnik jest zamieszczony w Opowieściach niesamowitych z języka angielskiego od PIW). To od de la Mare’a jest samotny dom i szepczący gospodarz, ciemny pokój w którym on przebywa i nocna ucieczka zdjętego grozą narratora.
Z kolei pomysł tajemniczej kosmicznej rasy mieszkającej w górach Vermontu przypomina opowiadania Arthura Machena o “małym ludzie”, do tego dochodzi oryginalny później często wykorzystywany w pulpowym sf motyw mózgu oderwanego od ciała.
“Szepczący W Ciemności” został przeniesiony na ekran w roku 2011 (realizacja tych samych twórców, którzy wcześniej nakręcili “Zew Chtulhu”) i również wart jest obejrzenia.
“Koszmar w Dunwich” jest najbardziej pulpowym z “wielkich” opowiadań Lovecrafta. U jego podstawy leży inny wielki tekst literackiej grozy - “Wielki Bóg Pan” Arthura Machena, z którego Lovecraft przejął pomysł bosko-ludzkiej hybrydy. “Niewidzialny potwór” występował w literaturze grozy wcześniej parę razy (Fitz-O’Brien, de Maupassant), ale na Lovecrafta wpływ mieć mogło największy “Draństwo” Ambrose’a Bierce.
Dlaczego piszę “pulpowy”? Najczęściej bohaterowie lovecraftowskich historii stając wobec kosmicznej grozy wpadają w obłęd, podczas gdy w “Dunwich” trójka profesorów z Uniwersytetu w Arkham ciska czarami i magicznymi proszkami by wypędzić z Ziemi potomstwo kobiety i demonicznego boga. Dużo akcji, dużo grozy.
Ekranizacja opowiadania z 1970 roku jest mocno hippy i mocno trippy, ale warto dać szansę.
“Duch Ciemności” to literacki żart, odpowiedź przyjacielowi, młodemu Robertowi Blochowi (późniejszemu autorowi “Psychozy”), który gdzieś w swych młodzieńczych tekstach umieścił karykaturę Lovecrafta. W “Duchu” pojawia się badacz tajemnic Robert Blake - który zwiedzając opuszczony mroczny kościół odkrywa (ponownie) ślady złowrogiego kultu oraz tajemniczy obiekt, który budzi pradawne Zło. Dramatyczny finał opowiadania zadłużony jest z kolei w “Pająku” H.H. Ewersa.
Amatorskie ekranizacje “Ducha Ciemności” nie zasługują na uwage, ale mocno korzysta z jego rozwiązań i klimaty rewelacyjny “Prince Of Darkness” Johna Carpentera. Opowiadanie potężnie zahipnotyzowało już przywołaną Caitlin R. Kiernan która trawestowała kilka razy w “Domach Na Dnie Morza”.
No i na koniec wczesna miniatura (1921/22) - “Muzyka Ericha Zanna”. Zann, mieszkający samotnie na poddaszu paryskiej (?) kamienicy muzyk swą dziką, szaloną muzyką powstrzymuje przed otwarciem Bramy Chaosu gotowe by zalać nasz nędzny światr. Opowiadanie malutkie, ale aż trudno przecenić jego znaczenie dla gatunku - wielu autorów podejmowało własne próby przedstawienia tego tematu, najefektowniej zrobił to Thomas Ligotti w zbiorze “Grimscribe” (jeszcze nieobecny w Polsce, ale miejmy nadzieję, że to się zmieni BO WARTO), zamieszczając tam kilka własnych podejść do tego pomysłu.
Parę słów o tłumaczeniu Ryszardy Grzybowskiej. Nie jest ono wolne od błędów (parę baboli jest naprawdę katastrofalnych), ale overall to najlepszy przekład Lovecrafta ba polski (chyba że Krzysztof Grudnik - tłumacz “Wezwania Cthulhu” wydanego przez Wydawnictwo IX w ramach serii Mistrzowie Grozy całość przełoży). Tekst Grzybowskiej wspaniale się czyta, ma rytm, klimat, wciąga, opowiada, jest współczesne.
Jeżeli zaczynać lekturę Lovecrafta - to lepszego zestawienia nie będzie. Po prostu brak skali - 12/10.
PS.
“Zew Cthulhu” w tym zestawieniu może być trudny do zdobycia (książka ma ponad 20 lat) ale wszystkie omówione opowiadania znaleźć można w rozlicznych lovecraftowskich zbiorach.
PPS.
Wątek osobisty. Kiedy jako nastolatek dopadłem czytelnikowy “Zew Cthulhu” zasiadłem wieczorem do lektury. Po skończeniu tytułowego “Zewu”, przerażony i zachwycony otarłem pot z czoła i uznałem go za najlepsze opowiadanie grozy w mym w życiu (10/10). Ta ocena wytrzymała….jakąś godzinę, chwilę później bowiem to “Widmo Nad Innsmouth” zostało mym ukochanym (11/10). Ale wieczór jeszcze trwał, przeszedł w noc, a za kolejną godzinę Najlepszym Opowiadaniem Grozy Ever został … “Kolor Z Przestworzy” (12/10). Była druga w nocy jak w końcu położyłem się spać, a Lovecraft odmienił moje życie.
Najlepsza książka literackiej grozy ever. Plain&simple. Najlepszy, najbardziej przejmujący i wpływowy autor gatunku, i absolutne creme de la creme jego twórczości - siedem opowiadań wielkich jak pomniki z wyspy wielkanocnej, prawdziwe kamienie milowe horroru. Wspaniały początek legendarnej, wydawanej od 20 lat (ostatnio z nieco mniejszą intensywnością) Biblioteczki Grozy...
Tutaj zacząłem znajomość z Cthulu. Niemniej tu się nie skończy! Zrozumiałem o co to całe zamieszanie i skąd kult tego autora. Serio to jest napisane początkiem 20 wieku? Oby chociaż część nowych autorów pisała w połowie tak klimatycznie to by kapcie z nóg spadały.
Warto, klimat gęsty jak śmietana 6 lat po terminie ważności.
Tutaj zacząłem znajomość z Cthulu. Niemniej tu się nie skończy! Zrozumiałem o co to całe zamieszanie i skąd kult tego autora. Serio to jest napisane początkiem 20 wieku? Oby chociaż część nowych autorów pisała w połowie tak klimatycznie to by kapcie z nóg spadały.
Warto, klimat gęsty jak śmietana 6 lat po terminie ważności.
Może i wieje grozą ale tak strasznie "niedzisiejszo"... A może to kwestia tłumaczenia: nie wszystko musi być "cyklopowe", "tytaniczne" czy "rozchwierutane". Nie wiem czy bardziej podeszłoby tłumaczenie bardziej współczesne czy nie. Nie znam innych wydań, jeśli nie było takiego, to może ktoś spróbuje?
Może i wieje grozą ale tak strasznie "niedzisiejszo"... A może to kwestia tłumaczenia: nie wszystko musi być "cyklopowe", "tytaniczne" czy "rozchwierutane". Nie wiem czy bardziej podeszłoby tłumaczenie bardziej współczesne czy nie. Nie znam innych wydań, jeśli nie było takiego, to może ktoś spróbuje?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiekielnie ciekawe uniwersum. Eksploracja tego świata była intrygująca, nawet jeśli pisarsko opowieści się nieco zestarzały.
Lovecraft przedstawia nam potężne byty, znacznie wykraczające poza ludzkie zrozumienie. Tym samym obnażając nieważność człowieka w skali kosmosu. Działa to bardzo dobrze na wyobraźnie, budząc prymitywny strach przed nieznanym.
Styl jest mało dynamiczny. Opisy są obszerne a słownictwo archaiczne. Początkowo mnie to odstraszało. Po czasie doceniłem ten kwiecisty język, pozwolił mi powoli rozkoszować się światem.
Najbardziej do gustu przypadło mi Widmo nad Innsmouth. Wyróżnia się gęstszą akcją i suspensem. Najmniejsze zainteresowanie wzbudził we mnie Zew Cthulhu. Prawdopodobnie ze względu na fakt że z grubsza znałem tę historię. To zwraca uwagę na to że największą frajdę przynosi poznawanie tego świata i kolejnych dziwów, nie sama historia.
Finalnie jest to interesująca pozycja. Budzi grozę, uwalnia wyobraźnie a nawet skłania do filozoficznych rozważań. Po przełknięciu rozlazłego stylu wciąga.
Piekielnie ciekawe uniwersum. Eksploracja tego świata była intrygująca, nawet jeśli pisarsko opowieści się nieco zestarzały.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLovecraft przedstawia nam potężne byty, znacznie wykraczające poza ludzkie zrozumienie. Tym samym obnażając nieważność człowieka w skali kosmosu. Działa to bardzo dobrze na wyobraźnie, budząc prymitywny strach przed nieznanym.
Styl jest mało...
Czytałem jakiś czas temu!
Czytałem jakiś czas temu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże to kwestia czasu który minął od napisania, może to kwestia moich gustów, ale jednak ciężko mi się tym zachwycić. Głównym powodem jest długość, nie pozwala mi to wczuć się w przedstawiony horror, a pewnie przez wszystko co Lovecraft zainspirował, czytanie oryginału nie wywarło na mnie aż tak mocnego wrażenia. Niemniej, jest to napisane w bardzo drastyczne i efektywny sposób, który mimo braku dokładności, świetnie oddaje grozę świata i potworów, więc jestem zadowolony z lektury.
Może to kwestia czasu który minął od napisania, może to kwestia moich gustów, ale jednak ciężko mi się tym zachwycić. Głównym powodem jest długość, nie pozwala mi to wczuć się w przedstawiony horror, a pewnie przez wszystko co Lovecraft zainspirował, czytanie oryginału nie wywarło na mnie aż tak mocnego wrażenia. Niemniej, jest to napisane w bardzo drastyczne i efektywny...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuć, że była pisana 100 lat temu, mimo to treść opowiadań nadal jest 'nowoczesna'. Momentami czyta się bardzo ciężko, co wiadomo jest wybaczalne ze względu na rok jej powstania. Opowiadania same w sobie nie są niewiadomo jak zaskakujące, dla fanów gatunku jedna z lepszych pozycji. Dla ludzi ciekawych pióra twórcy - niekoniecznie.
Czuć, że była pisana 100 lat temu, mimo to treść opowiadań nadal jest 'nowoczesna'. Momentami czyta się bardzo ciężko, co wiadomo jest wybaczalne ze względu na rok jej powstania. Opowiadania same w sobie nie są niewiadomo jak zaskakujące, dla fanów gatunku jedna z lepszych pozycji. Dla ludzi ciekawych pióra twórcy - niekoniecznie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dałam rady ukończyć, mimo, że audiobook czyta jeden z moich ulubionych lektorów - Janusz Zadura...
DNF 60%
Nie dałam rady ukończyć, mimo, że audiobook czyta jeden z moich ulubionych lektorów - Janusz Zadura...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDNF 60%
to moja pierwsza przeczytana książka Lovecrafta i muszę przyznać, że na początku nie mogłem się przyzwyczaić do pióra mistrza grozy. dopiero po paru stronach każdego opowiadania jego szeroki i gęsty styl narracyjny nakreślał w mojej wyobraźni te wszystkie wynaturzone światy, widma, stwory, dziwne odgłosy, duchy, kolory, powodując rozłączenie z rzeczywistością na wiele wieczorów.
nie będę nic więcej pisał, bo ta pozycja, jej światy, krwiożercze potwory i klimat są już opisane na wszelkie możliwe sposoby w literaturze. tak, wierzę, że istnieje necronomicon.
Lovecraft to klasyka grozy, nie wypada nie znać jeśli mianujesz się wielbicielem mrocznych historii. "Zew Cthulhu" absolutny #mustread.
to moja pierwsza przeczytana książka Lovecrafta i muszę przyznać, że na początku nie mogłem się przyzwyczaić do pióra mistrza grozy. dopiero po paru stronach każdego opowiadania jego szeroki i gęsty styl narracyjny nakreślał w mojej wyobraźni te wszystkie wynaturzone światy, widma, stwory, dziwne odgłosy, duchy, kolory, powodując rozłączenie z rzeczywistością na wiele...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCthulhu!!! Czy do tego trzeba dokładać jakieś słowa? Dla fana gatunku absolutnie nie. 4 opowieści niemal kazda genialna, pełna grozy, wciągająca. Jedynie Zgroza z Dunwich nieco odstaje, głównie za sprawą przekombinowane zakończenia. Reszta cudo - czytać!
Cthulhu!!! Czy do tego trzeba dokładać jakieś słowa? Dla fana gatunku absolutnie nie. 4 opowieści niemal kazda genialna, pełna grozy, wciągająca. Jedynie Zgroza z Dunwich nieco odstaje, głównie za sprawą przekombinowane zakończenia. Reszta cudo - czytać!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ta to zbiór kilku krótkich historii z gatunku horror i sci-fiction. Każda z nich ma swój ciekawy mroczny klimat, fabułę z rosnącym napięciem, zwieńczoną zaskakującym i nie kiedy budzącym grozę finałem. Mnie osobiście książka ta jakoś mocno nie urzekła, może dlatego, że spodziewałem się czegoś więcej, czegoś bardziej strasznego i takiego co wywoła u mnie więcej tych emocji związanych z lękiem i niepokojem. Oczywiście fanom tego gatunku, polecam przeczytać i przekonać się na własnej skórze czy do nich trafia.
Książka ta to zbiór kilku krótkich historii z gatunku horror i sci-fiction. Każda z nich ma swój ciekawy mroczny klimat, fabułę z rosnącym napięciem, zwieńczoną zaskakującym i nie kiedy budzącym grozę finałem. Mnie osobiście książka ta jakoś mocno nie urzekła, może dlatego, że spodziewałem się czegoś więcej, czegoś bardziej strasznego i takiego co wywoła u mnie więcej tych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietne budowanie napięcia w każdym opowiadaniu, ale z finałami bywa różnie. "Zgroza w Dunwich" i "Kolory z innego wszechświata" to moje ulubione historie z tego zbioru.
Świetne budowanie napięcia w każdym opowiadaniu, ale z finałami bywa różnie. "Zgroza w Dunwich" i "Kolory z innego wszechświata" to moje ulubione historie z tego zbioru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to100-letnie opowiadanie, a świeże jakby napisane wczoraj.
100-letnie opowiadanie, a świeże jakby napisane wczoraj.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy byłem w gimnazjum zaczytywałem się w opowiadaniach ser Arthura Conana Doyla, przedstawiających i eksponujących najsłynniejszego detektywa w dziejach literatury. Ale przyznam szczerze, że nie jestem miłośnikiem krótkiej formy. Każdy kto śledzi mnie na Lubimy Czytać, to wie, że niestraszne mi cegiełki, oraz rozbudowana fabuła przenosząca w inny świat i wymiar. Nawet sam Stephan King nie sprostał moim wymaganiom. A jego zbiór opowiadań pod tytułem „Marzenia i koszmary”, zaliczam do średnich. Są oczywiście miłe zaskoczenia i wyjątki. Na przykład „Ptaki i inne opowiadania”, Daphne du Mauriel. Więc z pewną rezerwą, ale zaciekawieniem podchodziłem do opowiadań Amerykańskiego pisarza H.P. Lovecrafta. Z jakim skutkiem? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć.
Mam mieszane wrażenia jeśli chodzi o tą pozycję. Najbardziej mi się spodobały dwa pierwsze opowiadania. Zwłaszcza „Widmo nad Innsmouth”. Które uważam za arcydzieło i prawdziwą perełkę literacką. To był tekst, i najlepsza rzecz jaką dane mi było przeczytać w tym miesiącu. Wątek okultystyczny nadaje noweli pewnego poważnego tonu. Suspens można ciąć nożem. A groza wychodząca z zaułków i ulic miasteczka napawa lękiem i niepokojem. Sama narracja stoi na niesamowicie wysokim poziomie. Gęsta, duszna atmosfera utworu jest wszechobecna. A moje synapsy i wyobraźnia pracowały na niepokojąco wysokich obrotach. W sposobie narracji jaki prezentował Lovecraft jest widoczna pewna siła przyciągania, magnetyzmu, i pewnego rodzaju czaru. To wszystko działa na poziomie emocjonalnym, psychologicznym i warsztatowym. Czułem się jak przysłowiowa ćma, która podąża za światłem, ku nieuchronnej zagładzie. Teraz zdają sobie sprawę, że nawet sam mistrz horroru Stephan King, inspirował się twórczością amerykańskiego pisarza. Również podobało mi się opowiadanie jest „Zew Cthulhu”, który stał na bardzo dobrym poziomie. Natomiast pozostałe opowiadania to niestety spore rozczarowanie. Wątki starożytnych kosmitów, potworów z innego wymiaru, do końca do mnie, nie przemówiły. Moja uwaga nie była tak nobilitująca, jak podczas zaznajamiania się z wcześniejszymi nowelami. Natomiast ogólnie jeśli chodzi o wszystkie opowiadania, to kreacja głównej persony, jego przeżycia i rozterki, są najrówniejszym elementem całości. Trzeba przyznać autorowi, że wiedział jak głównego bohatera, wpakować w niezłą kabałę. Pod tym względem powieść jest niezwykła, unikatowa, niesamowita i nowatorska. Bowiem poprowadzenie przeżyć głównego bohatera; pewna sugestywność, przyciąga jak magnes opiłki żelaza. Również na uwagę zasługuje świat przedstawiony. Który jest wykreowany i wyeksponowany w detalu. Nadając samej narracji blasku, czaru i powabu. Czuć klimat, który jest nie do podrobienia. Jest to wartość dodana niniejszego zbioru opowiadania. W którym tkwi pierwiastek niepokoju, lęku i strachu. Co samo w sobie powinno przyciągnąć potencjalnego czytelnika. Również językowo, bardzo przystępnie. Nie czułem zmęczenia oraz trudności w śledzeniu poszczególnych wątków. Pewna groteskowość fabularna to walor powieści. Sięgając po ten zbiór opowiadań, nie wiadomo co „wyskoczy z pudełka”. Bowiem zagadnienia eksponowane w narracji, są trudne do jednoznacznej interpretacji, oceny i percepcji. Co samo w sobie świadczy o wielkim kunszcie i warsztacie autora.
Pozycja liczy sobie trzysta stron, więc nawet, przy słabszych momentach udało mi się przeczytać ją w całości. Summa summarum oceniając obiektywnie cały kolektyw literacki jest to niezwykła literatura. Która jednak w moim subiektywnym odczuciu miała o wiele większy w sobie potencjał. Ale nie można mieć wszystkiego. Pozycja dla miłośników grozy, powieści niesamowitych, i istotach i zjawiskach. Które swą dziwacznością, niezwykłością i cudacznością mogą niejednego czytelnika zaskoczyć i zadziwić. Dla mnie to była niezła przygoda, która na wielu poziomach dostarczyła mi dobrej rozrywki. Polecam.
Kiedy byłem w gimnazjum zaczytywałem się w opowiadaniach ser Arthura Conana Doyla, przedstawiających i eksponujących najsłynniejszego detektywa w dziejach literatury. Ale przyznam szczerze, że nie jestem miłośnikiem krótkiej formy. Każdy kto śledzi mnie na Lubimy Czytać, to wie, że niestraszne mi cegiełki, oraz rozbudowana fabuła przenosząca w inny świat i wymiar. Nawet sam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZajebista tylko język przestarzały
Zajebista tylko język przestarzały
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zew Cthulhu" - 8/10
"Widmo nad Innsmouth" - 10/10
"Szepczący w ciemności" - 9/10
"Zgroza w Dunwich" - 7/10
"Kolor z innego wszechświata" - 7/10
"Zew Cthulhu" - 8/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Widmo nad Innsmouth" - 10/10
"Szepczący w ciemności" - 9/10
"Zgroza w Dunwich" - 7/10
"Kolor z innego wszechświata" - 7/10
8⭐
8⭐
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSolidny zbiór bardzo dobrych opowiadań Lovecrafta. Dobra rzecz na start zapoznawania się z twórczością tego autora. Jednak mimo wysokiego poziomu zamieszczonych historii, jest to dość skromny zbiór dzieł Lovecrafta.
Solidny zbiór bardzo dobrych opowiadań Lovecrafta. Dobra rzecz na start zapoznawania się z twórczością tego autora. Jednak mimo wysokiego poziomu zamieszczonych historii, jest to dość skromny zbiór dzieł Lovecrafta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka, która nie straszy wprost, ale buduje potężne poczucie grozy i bezsilności wobec czegoś niewyobrażalnego.
Klasyka, która nie straszy wprost, ale buduje potężne poczucie grozy i bezsilności wobec czegoś niewyobrażalnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe opowiadania o pradawnych.
Ciekawe opowiadania o pradawnych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistorie, które pomimo upływu czasu, nadal robią wrażenie pomysłowością, językiem oraz atmosferą niesamowitości, tajemnicy i zagrożenia.
Historie, które pomimo upływu czasu, nadal robią wrażenie pomysłowością, językiem oraz atmosferą niesamowitości, tajemnicy i zagrożenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę dostałam w prezencie - jako, że nie czytam horrorów miało to rozszerzyć moje horyzonty w tym kierunku. Ogólnie te opowiadania były mniej straszne niż zakładałam - oprócz jednej sceny ucieczki, straszność polegała głownie na budowaniu grozy i niepewności. Opisy były emocjonalne - zamiast dokładnych opisów mamy tutaj takie wyrażenia jak "bestialskie zachowania", "paskudnie zmasakrowane ciała".
Myślę, że te opowieści 100 lat temu mogły robić większe wrażenie - teraz gdy jesteśmy "opatrzeni" z pomysłem obcych albo dalekiego kosmosu nie wzbudza to aż takiego niepokoju, jednak wtedy musiało to wzbudzać w czytelnikach spore emocje.
Bohaterowie zazwyczaj są osobami uczonymi, profesorami, badaczami albo przynajmniej studentami - jednak niektóre ich zachowania są bardzo głupie i irracjonalne.
Najbardziej podobało mi się opowiadanie Zgroza z Dunwich.
Książkę dostałam w prezencie - jako, że nie czytam horrorów miało to rozszerzyć moje horyzonty w tym kierunku. Ogólnie te opowiadania były mniej straszne niż zakładałam - oprócz jednej sceny ucieczki, straszność polegała głownie na budowaniu grozy i niepewności. Opisy były emocjonalne - zamiast dokładnych opisów mamy tutaj takie wyrażenia jak "bestialskie zachowania",...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTajemnica, kosmiczny horror i niepokój – wciąga i przeraża od pierwszej strony.
Tajemnica, kosmiczny horror i niepokój – wciąga i przeraża od pierwszej strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moim zbiorze było 5 opowiadań.
Muzyka Erica Zanna
Zew Cthulhu
Groza w Dunwich
Mieszkaniec Ciemności
Kolor z przestworzy.
Sama książka ma zaledwie 170 stron i zastanawia mnie sam dobór opowiadań. Moim zdaniem spokojnie dałoby radę umieścić jeszcze parę, m. in. niezwykle ważne Widmo nad Innsmouth.
Co do samych opowiadań. Wszystkie są mniej więcej w tym samym klimacie, poza pierwszym. Pierwsze się wyróżnia tym, że narrator sam doświadcza grozy, w pozostałych zaś li tylko relacjonuje, już to jako ktoś, kto referuje zawartość dzienników, już to jako ktoś, kto znał naocznych świadków.
Opowiadania te zasadniczo nie są typową literaturą, w której jest jakaś fabuła i bohaterowie. Bohaterowie są jedynie świadkami niesamowitych wydarzeń. W opowiadaniach najważniejsze są opisy nieopisanej grozy. Czasem lepsze czasem gorsze. Niestety autor zamiast pozwolić czytelnikowi samemu odczuwać grozę, cały czas mówi wprost co ma odczuwać za pomocą dość bezpośredniego języka.
W moim zbiorze było 5 opowiadań.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuzyka Erica Zanna
Zew Cthulhu
Groza w Dunwich
Mieszkaniec Ciemności
Kolor z przestworzy.
Sama książka ma zaledwie 170 stron i zastanawia mnie sam dobór opowiadań. Moim zdaniem spokojnie dałoby radę umieścić jeszcze parę, m. in. niezwykle ważne Widmo nad Innsmouth.
Co do samych opowiadań. Wszystkie są mniej więcej w tym samym klimacie,...
Zawód. Tak wiele słyszałem, spodziewałem się czegoś mocnego.
Zawód. Tak wiele słyszałem, spodziewałem się czegoś mocnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje pierwsze zetknięcie z mitologią Cthulu i twórczością H.P. Lovecrafta. Bardzo dobre, trzymające w napięciu opowiadanie, które zdecydowanie zachęca do dalszej eksploracji uniwersum.
Gorąco polecam
Moje pierwsze zetknięcie z mitologią Cthulu i twórczością H.P. Lovecrafta. Bardzo dobre, trzymające w napięciu opowiadanie, które zdecydowanie zachęca do dalszej eksploracji uniwersum.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGorąco polecam
Klasyka kosmicznego horroru.
Klasyka kosmicznego horroru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo opowiadanie wciąga swoim poczuciem bezkresnej tajemnicy i sugestią, że ludzkie zrozumienie to tylko cienka skorupa nad otchłanią.
To opowiadanie wciąga swoim poczuciem bezkresnej tajemnicy i sugestią, że ludzkie zrozumienie to tylko cienka skorupa nad otchłanią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie trochę rozczarowująca. Liczyłem że fabuła będzie bardziej wciągająca. Moim zdaniem Zew Cthulhu należy postrzegać jako must have każdego fana fantasy, przez który trzeba przebrnąć. Inna pozycja Lovecraft'a, która pojawia się wielokrotnie w tej książce to Necronomicon, który również jest rozczarowujący ale zdarza się że pojawia się u innych autorów i w popkulturze.
Jak dla mnie trochę rozczarowująca. Liczyłem że fabuła będzie bardziej wciągająca. Moim zdaniem Zew Cthulhu należy postrzegać jako must have każdego fana fantasy, przez który trzeba przebrnąć. Inna pozycja Lovecraft'a, która pojawia się wielokrotnie w tej książce to Necronomicon, który również jest rozczarowujący ale zdarza się że pojawia się u innych autorów i w popkulturze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo czysty fundament kosmicznego horroru , nie straszy potworami wyskakującymi z szafy, tylko poczuciem, że człowiek jest niczym wobec czegoś ogromnego i obojętnego. Narracja powolna, ale klimat narasta jak mgła. Ikoniczne opowiadanie, które robi wrażenie nawet dziś, jeśli lubi się grozę bardziej sugestywną niż efektowną.
To czysty fundament kosmicznego horroru , nie straszy potworami wyskakującymi z szafy, tylko poczuciem, że człowiek jest niczym wobec czegoś ogromnego i obojętnego. Narracja powolna, ale klimat narasta jak mgła. Ikoniczne opowiadanie, które robi wrażenie nawet dziś, jeśli lubi się grozę bardziej sugestywną niż efektowną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepsza książka literackiej grozy ever. Plain&simple. Najlepszy, najbardziej przejmujący i wpływowy autor gatunku, i absolutne creme de la creme jego twórczości - siedem opowiadań wielkich jak pomniki z wyspy wielkanocnej, prawdziwe kamienie milowe horroru. Wspaniały początek legendarnej, wydawanej od 20 lat (ostatnio z nieco mniejszą intensywnością) Biblioteczki Grozy wydawnictwa C&T.
Żeby być zupełnie dokładnym - historia polskich wydań rozpoczyna się jeszcze w PRL, w roku 1983, kiedy to Czytelnik wypuszcza na rynek “Zew Cthulhu” w tłumaczeniu Ryszardy Grzybowskiej, pierwszy tytuł Lovecrafta na ziemi polskiej. Ten zestaw opowiadań i to tłumaczenie stały się na przestrzeni kolejnych lat kanonicznymi i stanowią niewiarygodnie wręcz mocną prezentację twórczości Mistrza z Providence.
Warto zaznaczyć, że Lovecraft nie wziął się znikąd; nie wymyślił samodzielnie horroru, który dziś nazywamy “lovecraftowskim”, on umiejętnie przywsoił już istniejące pomysły, dorzucił własnego talentu, nasycił niewiarygodnym, “bluźnierczym” klimatem i w ten sposób unieśmiertelnił. Ale warto przytoczyć również nazwiska wielkich poprzedników, sprawdzić, jak rodziły się te, do dziś przerażające i zachwycające, opowieści.
Opowiadania w zbiorze należą do tzw. “wielkich opowiadań HPL” - długich, czasami zbliżających się rozmiarami do “novell” (z jednym wyjątkiem, jakim jest “Muzyka Ericha Zanna”) o którym słów parę później). Umieszczone są również chronologicznie, od najwcześniejszego “Zewu Chtulhu” do ostatniego wielkiego opowiadania Lovecrafta - “Duch Ciemności” (również tutaj “Muzyka Ericha Zanna”, najwcześniejsza ze zbioru, jest wyjątkiem).
Zaczyna wszystko “Zew Cthulhu”, opowieść o złowrogim, tajemniczym kulcie wyznającym wiarę w przerażające kosmiczne bóstwo drzemiące pod powierzchnią oceanu i czekające na odpowiedni moment, by powstać z głębin i objąć świat w posiadanie. Szaleństwo ogarniające wrażliwe umysły, kultyści i ich rytuały na bagnach Luizjany, zatopione R’lyeh powstające z dnia oceanu, no, to jest czysty KULT (motyw powstającej z dna oceanu przeklętej wyspy pochodzi z wcześniejszego opowiadania “Dagon”.
Z pozoru Wielki Cthulhu przypomina w tych finałowych scenach japońskie kaiju monsters, no bo to taki trochę kuzyn Godzilli czy innego Ebiraha Z Głębin ale styl i obłędny klimat pisarstwa Old Getta powodują, że czytamy opowiadanie jako horror.
Opowiadanie zostało amatorsko ale FENOMENALNIE sfilmowane w 2005 roku - w poetyce filmu niemego. KONIECZNIE trzeba obejrzeć!
“Widmo Nad Innsmouth” jest jeszcze bardziej przerażające. Podróżnik turysta przybywa to opuszczonego ponurego miasteczka, którego mieszkańcy wyznają jakiś tajemniczy mroczny kult. Wraz z nadejściem nocy przerażający, zmutowani lokalesi zaczynają dobijać się do drzwi hotelu, w którym zatrzymał się nieznajomy….
“Innsmouth” to jedno z bardziej przerażających opowiadań grozy napisanych ever; tutaj poziom strachu narastający przez cały czas opowieści, osiąga w finale - nocnej ucieczce z upiornego hotelu, absolutne maksimum.
HPL wzorzec fabularny opowiadania zaciągnął prosto od Algernona Blackwooda i jego “Ancient Sorceries” (u nas dostępne w tomach “Wendigo” i “John Silence” w Biblioteczce Grozy C&T), tylko ludzi-koty zastąpili dużo bardziej obrzydliwi ludzie-ryby.
“Widmo” to jedno z najbardziej wpływowych opowiadań w historii gatunku. Klimat upiornego pustego miasteczka skrywającego mroczne tajemnice i jeszcze mroczniejsze kulty jest już archetypem groszowym. Równie znacząca jest koncepcja ludzi-ryb i ich podmorskich włości - Caitlin R. Kiernan w "Domach Na Dnie Morza” zamieściła cały zestaw pastiszy i zabaw literackich tym pomysłem.
Ekranizacji “ludzi ryb” było kilka, filmów o upiornych pustych miasteczkach też, najlepszy i najwierniejszy oryginałowi pozostaje “Dagon” Stuarta Gordona
“Kolor Z Przetworzy” jest dość powszechnie uważny za najlepszy tekst HPL, zamiast macek i cuchnących rybich bogów otrzymujemy to kawał mocarnego horroru sci-fi. Na ziemię w pobliżu gospodarstwa rodziny Gardnerów spada tajemniczy meteoryt. Skała szybko znika (tak, jakby wyparowała), a coś złego przenika do gleby i zaczyna niszczyć całe otoczenie. Rośliny, zwierzęta, rodzina farmera – wszystko mutuje, degeneruje się i obumiera. Groza finału dosłownie mrozi krew w żyłach. To najchętniej ekranizowany tekst Lovecrafta: „Die Monster Die” (1965), pulpowa „The Curse” (1987), „Colour from the Dark” Zuccona, „Die Farbe” (2010) i wreszcie popularny „Colour Out of Space” (2019) z Nicolasem Cage’em. Wprawdzie żaden film nie oddaje w pełni grozy opowiadania, ale wszystkie warto zobaczyć.
“Szepczący W Ciemności” to obezwładniająca klimatem mieszanka sf i horroru, interesu. Główna oś fabularna opiera się na ramie “zapożyczonej” przez Lovecrafta (do granic plagiatu!) z opowiadania “Samotnik” (Recluse) Waltera de la Mare (ciekawych zachęcam do sprawdzenia - Samotnik jest zamieszczony w Opowieściach niesamowitych z języka angielskiego od PIW). To od de la Mare’a jest samotny dom i szepczący gospodarz, ciemny pokój w którym on przebywa i nocna ucieczka zdjętego grozą narratora.
Z kolei pomysł tajemniczej kosmicznej rasy mieszkającej w górach Vermontu przypomina opowiadania Arthura Machena o “małym ludzie”, do tego dochodzi oryginalny później często wykorzystywany w pulpowym sf motyw mózgu oderwanego od ciała.
“Szepczący W Ciemności” został przeniesiony na ekran w roku 2011 (realizacja tych samych twórców, którzy wcześniej nakręcili “Zew Chtulhu”) i również wart jest obejrzenia.
“Koszmar w Dunwich” jest najbardziej pulpowym z “wielkich” opowiadań Lovecrafta. U jego podstawy leży inny wielki tekst literackiej grozy - “Wielki Bóg Pan” Arthura Machena, z którego Lovecraft przejął pomysł bosko-ludzkiej hybrydy. “Niewidzialny potwór” występował w literaturze grozy wcześniej parę razy (Fitz-O’Brien, de Maupassant), ale na Lovecrafta wpływ mieć mogło największy “Draństwo” Ambrose’a Bierce.
Dlaczego piszę “pulpowy”? Najczęściej bohaterowie lovecraftowskich historii stając wobec kosmicznej grozy wpadają w obłęd, podczas gdy w “Dunwich” trójka profesorów z Uniwersytetu w Arkham ciska czarami i magicznymi proszkami by wypędzić z Ziemi potomstwo kobiety i demonicznego boga. Dużo akcji, dużo grozy.
Ekranizacja opowiadania z 1970 roku jest mocno hippy i mocno trippy, ale warto dać szansę.
“Duch Ciemności” to literacki żart, odpowiedź przyjacielowi, młodemu Robertowi Blochowi (późniejszemu autorowi “Psychozy”), który gdzieś w swych młodzieńczych tekstach umieścił karykaturę Lovecrafta. W “Duchu” pojawia się badacz tajemnic Robert Blake - który zwiedzając opuszczony mroczny kościół odkrywa (ponownie) ślady złowrogiego kultu oraz tajemniczy obiekt, który budzi pradawne Zło. Dramatyczny finał opowiadania zadłużony jest z kolei w “Pająku” H.H. Ewersa.
Amatorskie ekranizacje “Ducha Ciemności” nie zasługują na uwage, ale mocno korzysta z jego rozwiązań i klimaty rewelacyjny “Prince Of Darkness” Johna Carpentera. Opowiadanie potężnie zahipnotyzowało już przywołaną Caitlin R. Kiernan która trawestowała kilka razy w “Domach Na Dnie Morza”.
No i na koniec wczesna miniatura (1921/22) - “Muzyka Ericha Zanna”. Zann, mieszkający samotnie na poddaszu paryskiej (?) kamienicy muzyk swą dziką, szaloną muzyką powstrzymuje przed otwarciem Bramy Chaosu gotowe by zalać nasz nędzny światr. Opowiadanie malutkie, ale aż trudno przecenić jego znaczenie dla gatunku - wielu autorów podejmowało własne próby przedstawienia tego tematu, najefektowniej zrobił to Thomas Ligotti w zbiorze “Grimscribe” (jeszcze nieobecny w Polsce, ale miejmy nadzieję, że to się zmieni BO WARTO), zamieszczając tam kilka własnych podejść do tego pomysłu.
Parę słów o tłumaczeniu Ryszardy Grzybowskiej. Nie jest ono wolne od błędów (parę baboli jest naprawdę katastrofalnych), ale overall to najlepszy przekład Lovecrafta ba polski (chyba że Krzysztof Grudnik - tłumacz “Wezwania Cthulhu” wydanego przez Wydawnictwo IX w ramach serii Mistrzowie Grozy całość przełoży). Tekst Grzybowskiej wspaniale się czyta, ma rytm, klimat, wciąga, opowiada, jest współczesne.
Jeżeli zaczynać lekturę Lovecrafta - to lepszego zestawienia nie będzie. Po prostu brak skali - 12/10.
PS.
“Zew Cthulhu” w tym zestawieniu może być trudny do zdobycia (książka ma ponad 20 lat) ale wszystkie omówione opowiadania znaleźć można w rozlicznych lovecraftowskich zbiorach.
PPS.
Wątek osobisty. Kiedy jako nastolatek dopadłem czytelnikowy “Zew Cthulhu” zasiadłem wieczorem do lektury. Po skończeniu tytułowego “Zewu”, przerażony i zachwycony otarłem pot z czoła i uznałem go za najlepsze opowiadanie grozy w mym w życiu (10/10). Ta ocena wytrzymała….jakąś godzinę, chwilę później bowiem to “Widmo Nad Innsmouth” zostało mym ukochanym (11/10). Ale wieczór jeszcze trwał, przeszedł w noc, a za kolejną godzinę Najlepszym Opowiadaniem Grozy Ever został … “Kolor Z Przestworzy” (12/10). Była druga w nocy jak w końcu położyłem się spać, a Lovecraft odmienił moje życie.
Najlepsza książka literackiej grozy ever. Plain&simple. Najlepszy, najbardziej przejmujący i wpływowy autor gatunku, i absolutne creme de la creme jego twórczości - siedem opowiadań wielkich jak pomniki z wyspy wielkanocnej, prawdziwe kamienie milowe horroru. Wspaniały początek legendarnej, wydawanej od 20 lat (ostatnio z nieco mniejszą intensywnością) Biblioteczki Grozy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTutaj zacząłem znajomość z Cthulu. Niemniej tu się nie skończy! Zrozumiałem o co to całe zamieszanie i skąd kult tego autora. Serio to jest napisane początkiem 20 wieku? Oby chociaż część nowych autorów pisała w połowie tak klimatycznie to by kapcie z nóg spadały.
Warto, klimat gęsty jak śmietana 6 lat po terminie ważności.
Tutaj zacząłem znajomość z Cthulu. Niemniej tu się nie skończy! Zrozumiałem o co to całe zamieszanie i skąd kult tego autora. Serio to jest napisane początkiem 20 wieku? Oby chociaż część nowych autorów pisała w połowie tak klimatycznie to by kapcie z nóg spadały.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto, klimat gęsty jak śmietana 6 lat po terminie ważności.