Zdrajczyni Jane Boleyn

Okładka książki Zdrajczyni Jane Boleyn
Philippa Gregory Wydawnictwo: HarperCollins Polska Cykl: Dynastia Plantagenetów i Tudorów (tom 11) powieść historyczna
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Dynastia Plantagenetów i Tudorów (tom 11)
Tytuł oryginału:
Boleyn Traitor
Data wydania:
2025-12-10
Data 1. wyd. pol.:
2025-12-10
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788329120388
Tłumacz:
Alina Patkowska
Średnia ocen

                8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zdrajczyni Jane Boleyn w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zdrajczyni Jane Boleyn

Średnia ocen
8,3 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
146
39

Na półkach:

Po wielu, wielu latach coś od Philippy Gregory :)
Początek był dla mnie niezbyt łatwy - przez chwilę miałam wrażenie, że "wyrosłam" z tego typu książek - na szczęście było to chwilowe zwątpienie.
Całość - jak wszystko od tej autorki - wspaniała!
Co najbardziej cenie to zgodność z faktami, które gorliwie sprawdzałam na każdym etapie czytania książki! Po prostu ciekawość była silniejsza ;)
Mam cichą nadzieję, że p. Philippa nie będzie kazała nam długo czekać na kolejną książkę!
Niezmiernie miło było mi wrócić do czasów Tudorów.

Po wielu, wielu latach coś od Philippy Gregory :)
Początek był dla mnie niezbyt łatwy - przez chwilę miałam wrażenie, że "wyrosłam" z tego typu książek - na szczęście było to chwilowe zwątpienie.
Całość - jak wszystko od tej autorki - wspaniała!
Co najbardziej cenie to zgodność z faktami, które gorliwie sprawdzałam na każdym etapie czytania książki! Po prostu ciekawość...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

178 użytkowników ma tytuł Zdrajczyni Jane Boleyn na półkach głównych
  • 115
  • 57
  • 6
30 użytkowników ma tytuł Zdrajczyni Jane Boleyn na półkach dodatkowych
  • 16
  • 8
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Philippa Gregory
Philippa Gregory
Kenijska pisarka, mieszkająca w Anglii. Ukończyła historię na Uniwersytecie Sussex. Stopień doktorski z literatury XVIII-wiecznej uzyskała na Uniwersytecie w Edynburgu. Książka Philippy Gregory „Klątwa Tudorów” była nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zwierzę ofiarne Henrik Fexeus
Zwierzę ofiarne
Henrik Fexeus
"Zwierzę ofiarne" to dowód na to, że Henrik Fexeus świetnie radzi sobie nie tylko w duecie z Camilla Läckberg, ale także solo. To thriller psychologiczny, który wciąga od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Fabuła skupia się na Davidzie - mężczyźnie, który nie pamięta pierwszych dwunastu lat swojego życia. Jego uporządkowaną codzienność burzy tajemnicza wiadomość od nieznajomej kobiety. To właśnie ten moment staje się początkiem historii pełnej napięcia, manipulacji i stopniowo odkrywanych sekretów, które rzucają nowe światło na jego dzieciństwo. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Fexeus buduje napięcie. Nie znajdziemy tu tanich zwrotów akcji. Zamiast tego autor stawia na psychologiczną precyzję, subtelne gry między bohaterami i atmosferę narastającego niepokoju. Czytelnik przez cały czas zmuszony jest do kwestionowania motywów postaci i własnych ocen, co sprawia, że lektura angażuje nie tylko emocjonalnie, ale i intelektualnie. Bohaterowie są niejednoznaczni, pełni rys i wewnętrznych sprzeczności. Fexeus doskonale pokazuje, jak cienka granica dzieli manipulatora od ofiary i jak łatwo ją przekroczyć, często nawet nieświadomie. Szczególnie mocno wybrzmiewa tu temat dzieciństwa i jego wpływu na dorosłe życie oraz tego, jak bardzo nasze losy kształtuje środowisko, w którym dorastamy, oraz ludzie, którzy powinni dawać nam bezpieczeństwo. Na uwagę zasługuje również konstrukcja powieści. Krótkie, dynamiczne rozdziały, częste zmiany perspektywy i umiejętne „zawieszanie” scen sprawiają, że trudno oderwać się od książki. Ponad 500 stron mija zaskakująco szybko, a historia ani przez moment nie traci tempa. „Zwierzę ofiarne” to nie tylko wciągający thriller, ale też opowieść niewygodna i momentami duszna. Poruszająca tematy trudnych relacji rodzinnych, nierówności społecznych i mechanizmów władzy. To książka, która zostaje w głowie i prowokuje do refleksji. Jeśli to dopiero początek serii, można śmiało powiedzieć jedno - apetyt na więcej jest ogromny.
Mariola - awatar Mariola
oceniła na 8 3 dni temu
Martwe kwiaty Marta Reich
Martwe kwiaty
Marta Reich
💛 "Martwe kwiaty" autorstwa Marty Reich to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która totalnie mnie zaskoczyła. Przyznam, że na początku obawiałam się, czy się w nią wciągnę. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i nie wiedziałam, czego się spodziewać. I wiecie co? Sztos 🔥 Już nie mogę się doczekać kolejnej książki ! 💛 Z Jeziorka Czerniakowskiego zostaje wyłowiona paczka z garnkiem, w którym znajduje się odcięta ludzka głowa. Okazuje się, że to Zofia Czajkowska, pracownica Telewizji Polskiej. Po pewnym czasie jej ciało zostaje odnalezione w walizce w przechowalni na Dworcu Centralnym. Na walizce leżały trzy zwiędłe kwiaty: tulipan, żonkil i frezja. 💛 Historia jest napisana w tak wciągający sposób, że trudno się od niej oderwać. Nawet gdy zaczęłam mieć własne przypuszczenia, czytałam dalej z ogromnym napięciem i ciekawością. To książka, którą się pochłania i przeżywa. 💛 Autorka prowadzi czytelnika przez śledztwo z niezwykłą precyzją i wyczuciem. W umiejętny sposób łączy fakty z fikcją, dzięki czemu historia staje się jeszcze bardziej realistyczna i wciągająca. Pokazuje, jak w człowieku mogą narastać emocje- ból, złość, frustracja, które ostatecznie prowadzą do tragedii. Momentami można poczuć się jak uczestnik śledztwa, co tylko potęguje zaangażowanie. 💛 To opowieść o tym, że nic nie jest tak oczywiste, jak się wydaje. Szokuje, budzi niedowierzanie i zostawia czytelnika w lekkim osłupieniu. Przyznam szczerze, że po skończeniu tej historii nie odczuwałam współczucia wobec ofiary. Dodatkowo sam wyrok również mnie zaskoczył. 💛 Polecam szczególnie tym, których fascynują zbrodnie i ludzka psychika- to, co dzieje się w głowie człowieka i co może doprowadzić go do najgorszego. Mnie takie historie jednocześnie przerażają i fascynują. Czytajcie ! ❤️
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 10 1 dzień temu
Ciała niebieskie. Powieść o Annie Schilling i Mikołaju Koperniku Maja Wolny
Ciała niebieskie. Powieść o Annie Schilling i Mikołaju Koperniku
Maja Wolny
O Annie Schilling po raz pierwszy dowiedziałam się czytając podtytuł do niniejszej książki, w zestawieniu z jednym z najsłynniejszych Polaków, czyli Mikołajem Kopernikiem. Mamy więc kolejną historyczną postać kobiecą, o której współcześnie niewiele wiemy, a szkoda. Autorka przybliża też postać Kopernika, odrywając go od ikonicznej roli autora „O obrotach ciał niebieskich” i nadając mu bardziej ludzki wymiar – mężczyzny zdolnego do kochania i targanego wątpliwościami. Pokazuje też, że, podobnie jak w przypadku rozprawy o gatunkach Karola Darwina, dzieło zmieniające sposób myślenia o kosmosie nie powstało z dnia na dzień, ale było tworzone w określonych warunkach społecznych przez wiele lat. Jednak główną bohaterką tej powieści jest Anna, żona Arenda, brutalnie przez niego traktowana, próżno szukająca pomocy w Kościele i z jedyną przyjaciółką Johaną. Pojawienie się w jej życiu Niklasa, sporo starszego dalekiego krewnego wyzwala ciąg wydarzeń, który pozwala jej wyrwać się z kręgu przemocy i zaznać w końcu szczęścia. I choć jest to biografia mocno sfabularyzowana i nie jestem pewna wszystkich przedstawionych faktów, to rzeczywistość życia kobiet w tamtych czasach jest tu oddana bardzo wyraziście – i nie jest to miły obraz. Podoba mi się styl, w jakim książka została napisana – wyważony, spokojny, a równocześnie z uczuciem, z wyraźnie kobiecą perspektywą. To nieznana szerzej polska historia opakowana w bardzo atrakcyjną formę. Polecam!
aredhela - awatar aredhela
oceniła na 9 10 dni temu
Revolterium Bernard Gromek
Revolterium
Bernard Gromek
„Oficjalnie jestem emisariuszem Towarzystwa Demokratycznego, lecz chcę złożyć to wszystko na powrót do kupy na własną rękę i potrzebuję do tego ludzi”. Książki z historią powstańczą w tle? Ja jestem na tak, dlatego kiedy dostałam propozycję zrecenzowania debiutu Bernarda Gromka od razu się zgodziłam. „Revolterium” opowie nam o XIX- wiecznym Krakowie krótko po powstaniu, które miało miejsce w tym mieście. Dwaj główni bohaterowie, Maksymilian Krom i hrabia Hipolit Zdański, pokażą nam jak wygląda Kraków po i przed rewolucją, kto i jak krzyczy o wolność. Zobaczymy różnice w wyborach państwa i biedoty, usłyszymy krzyk uciśnionych i śmiech tych, którym na pozór dobrze się żyje. Jestem ciekawa czy ta łatwość odnajdywania się przez naszych bohaterów w tłumie, odnajdywanie miejsc pobytu było takie w rzeczywistości czy to tylko nasze współczesne wyobrażenia. Bernard Gromek w swej debiutanckiej książce bardzo dobrze oddał realia tamtych czasów, czułam wręcz oblepiające błoto na stopach, zaduch podrzędnych spelun i perfuma hrabiego Zdańskiego. Język też sprawił, że z łatwością przenosiłam się do opisywanych czasów, widać, że autor poświęcił dużo czasu i energii na oddanie atmosfery Krakowa pod zaborem austriackim. Dość dużo czasu upłynęło zanim książka zdołała mnie zaciekawić to bardzo się cieszę, że się nie poddałam, bo teraz odczuwam tęsknotę za bohaterami. Uważam, że jest to bardzo udany debiut, ponieważ w ogóle nie czuć, że „Revolterium” nim jest. Doskonałe przygotowanie, idealne oddanie realów XIX-wiecznego Krakowa, dobrze wykreowani bohaterowie, historia spójna, może z początku wydająca się długa, jednak po lekturze nagle stała się za krótka. Bardzo cenię takie pracę i cieszę się, że ten talent nie zostanie zmarnowany. Gratulacje dla autora i wielka polecajka dla czytelników. P.S. Przed lekturą polecam odświeżyć sobie trochę historii, bo choć to mój ulubiony przedmiot ze szkolnych czasów, to bardzo wiele pozapominałam, szczególnie z czasów zaborów.  
aska_taka_ja - awatar aska_taka_ja
oceniła na 7 1 dzień temu
Wszyscy jesteśmy winni Karin Slaughter
Wszyscy jesteśmy winni
Karin Slaughter
W centrum wydarzeń stoi Emmy Clifton, zastępczyni szeryfa, której losy śledzimy w dwóch przeplatających się liniach czasowych. Ten podział to jeden z najmocniejszych punktów konstrukcyjnych książki. Pierwsza oś czasu sięga dwanaście lat wstecz, kiedy to North Falls wstrząsa zaginięcie dwóch nastolatek - sprawa nierozwiązana, rzucająca cień na teraźniejszość. Ważna dla Emmy przede wszystkim dlatego, że jedno zaginione dziecko było bliskie jej najlepszej przyjaciółce. Druga rozgrywa się obecnie, gdy znika kolejna dziewczynka, co natychmiast budzi demony przeszłości i sugeruje powrót psychopaty. A to z kolei źle wpływa na wściekłych, żądnych zemsty i zdolnych do linczu domorosłych „mścicieli”. Kumulacja takich emocji nie mogła skończyć się dobrze… Autorka doskonale operuje klimatem mroku i beznadziei. Jej styl jest bezkompromisowy, nie unika trudnych tematów i brutalnych opisów. Każdy ponury detal służy budowaniu przejmującego portretu zła i jego wpływu na ofiary oraz śledczych. Poznajemy Emmy nie tylko w pracy, ale i w kontekście życia osobistego, które, jak to u Slaughter bywa, jest skomplikowane. Z drugiej strony ujęła mnie jej relacja z ojcem i synem, fakt, że zapewniają sobie poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości. Powieść to pełen napięcia wyścig z psychopatą. Autorka zręcznie wodzi czytelnika za nos, a kolejne zwroty akcji są wprost genialne. W momencie, gdy wydaje się, że rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki, Slaughter serwuje kolejny wstrząsający moment, który całkowicie zmienia perspektywę. Tytuł idealnie oddaje poczucie zbiorowej odpowiedzialności, refleksję, że wszyscy musimy być czujni, jednocześnie podkreślając, że trudno nie dać się zmanipulować zręcznemu, inteligentnemu socjopacie. W przejmujący sposób potrafi oddać uczucia rodziców zaginionych dzieci - trzymanie się nadziei aż do bólu, dławienie się niewiedzą, upadanie pod ogromnym ciężarem przygniatającym pierś.
edolfina - awatar edolfina
oceniła na 8 2 miesiące temu
Kapsuła Wojciech Wójcik
Kapsuła
Wojciech Wójcik
Z pewnością każdy z nas ma swoich ulubionych autorów, po ich książki sięgamy bez większego zastanowienia. Ja też mam kilku. Wśród nich jest Wojciech Wójcik. Dlatego też nie mogłam się doczekać momentu, aż jego "Kapsuła" trafi w moje ręce. Jego książki są charakterystyczne już z samej objętości, chociaż okładki przyciągają również do siebie. Zagadkowy tytuł skojarzył mi się od razu z wydarzeniami z przeszłości. Przeszłość zawsze ma wpływ na teraźniejszość i chociaż czasami wiele tajemnic jest ukrywanych głęboko, to jednak najczęściej wychodzą na jaw w najmniej sprzyjających i nieoczekiwanych okolicznościach. Legionowo to dla mnie również powrót do przeszłości, mam wiele wspomnień ze szkolnych lat. A właśnie w szkole w Legionowie autor umiejscowił fabułę tej powieści. Wszyscy bohaterzy książki realistyczni, tylko jak dla mnie, Justyna - bibliotekarka jest osobą dość specyficzną, nie dało mi się jej polubić. Justyna zajmuje się organizacją obchodów czterdziestej rocznicy szkoły. Tak naprawdę, to została do tego zmuszona. "Ta kapsuła czasu była felerna. Czułam to od samego początku, ale swoje podenerwowanie kładłam na karb stresu. Nie lubię publicznych wystąpień, jednak w tym wypadku niewiele mogłam zrobić. Polecenie dyrektora to rzecz święta. Także dla nauczyciela takiego jak ja, czyli szkolnej bibliotekarki." Może niektórym wydaje się, że taka organizacja rocznicowych uroczystości to nic trudnego, ale gdy robi się to jeszcze pod przymusem, nic nie przychodzi łatwo. Przypadkiem bibliotekarka dowiedziała się o szkolnej kapsule czasu, która została zakopana kilkadziesiąt lat temu. To może być gwóźdź całej imprezy. Zamknięte wspomnienia w kapsule czasu to jak przesłanie z przeszłości... To musiało chwycić? Przynajmniej w teorii. Tym bardziej, że wszyscy lubimy lubimy wracać do wspomnień, a nawet wzruszamy się i ronimy przy nich przysłowiową łezkę. A takie wydarzenia sprzed lat, pokryte kurzem i zapomniane mogą być miłym akcentem na takiej imprezie. Jeden z nauczycieli, który pomaga Justynie w prezentacji ocalałych pamiątek, organizuje projektor, na którym będą wyświetlane stare zdjęcia. Wszystko początkowo idzie bardzo dobrze, ale nieoczekiwanie na jednym ze slajdów jest... naga dziewczyna a właściwie kobieta. Uroczystość zostaje przerwana a Justyna wezwana na dywanik... "Nie wiedziałam jeszcze, że dywanik u szefa to pikuś. Prawdziwe problemy, to najpoważniejsze z poważnych, miały dopiero nadejść. Czaiły się tuż za rogiem." Tylko to nie ona przygotowywała zdjęcia do pokazu. Kto więc to zrobił? Kto podmienił zdjęcia? Justyna podejrzewa uczniów, którzy mieli pomagać w tej prezentacji. Zaczyna prowadzić małe dochodzenie. Gdy w pożarze na terenie szkoły ginie nauczyciel pomagający jej w organizacji imprezy a uczennica przygotowująca slajdy do wyświetlenia zniknęła i nie ma o niej żadnej informacji, wszystko powoli zaczyna wymykać się prostym wytłumaczeniom. Kto i dlaczego zepsuł szkolną uroczystość? Kim była naga kobieta ze zdjęcia? Dlaczego zginął nauczyciel zajmujący się przygotowaniami do tej uroczystości? Gdzie zniknęła sumienna uczennica? Jakie tajemnice ukrywają się w przeszłości? Opowieść wciągnęła mnie tak bardzo, że mimo sporej objętości, książkę przeczytałam w dwa wieczory. Zagadka ciekawa, sporo wątków przeplatających się wzajemnie oraz szkolna atmosfera sprzyjała lekkiej i szybkiej lekturze. Polecam.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 8 2 dni temu
Kat Gaudiego Aro Sáinz de la Maza
Kat Gaudiego
Aro Sáinz de la Maza
Spokojem malowniczej Barcelony wstrząsa straszliwa zbrodnia. Na jednym z budynków będących symbolem miasta zostają znalezione spalone zwłoki jednego z czołowych mieszkańców. Bestialstwo zbrodni potęgują informacje wychodzące w trakcie śledztwa. Śledczym brakuje tropów ale są przekonani, że to jednorazowe morderstwo. Jest jednak jedna osoba, komisarz Malart, który ma przeczucie, że to dopiero początek. Ktoś postanowił poinformować miasto o swojej obecności a gdy zaczął zabijać to nie poprzestanie na jednej ofierze. Zaczyna się niebezpieczna gra, która wyciągnie na światło dzienne mroczne tajemnice i zmieni na zawsze obraz Barcelony. ,,Kat Gaudiego" zapowiadał się ciekawie. Wydawało się, że będzie to mocny thriller z ciekawym tłem. I coś w tym jest, jednak nie do końca to czego oczekiwałam. Powieść zaczyna się mocnym akcentem. Brutalna zbrodnia i policjant z poplątaną przeszłością, walczący z własnymi demonami zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Outsider stojący z boku by widzieć wszystko z szerszej perspektywy. To nie mogło się nie udać dlatego postawiłam powieści bardzo wysoko poprzeczkę. Liczyłam na emocje, rozpaloną wyobraźnię i pełną napięcia wędrówkę po Barcelonie tak innej od tej jaką znam między innymi z ,,Cienia Wiatru". Tu Barcelona i jej mistrz Gaudi są w centrum i w konsekwencji przytłaczają. Akcja dosyć szybko gubi rytm, śledztwo schodzi na dalszy plan a zamiast tego bohaterowie miotają się bez celu i sensu. Jest dużo lokalnych, architektonicznych smaczków ale nie posuwają one nic a nic fabuły do przodu. Raczej ją rozbijają i przytłaczają. Dopiero na ostatnie sto stron znów robi się ciekawie, akcja przyspiesza jak szalona, nagle wszystko trafia na swoje miejsce, trochę zbyt łatwo, ale na to mogę przymknąć oko, i zanim się obejrzymy jest już po wszystkim a czytelnik zostaje z głupią miną, że to już koniec. ,,Kat Gaudiego" ma niezłe momenty, bywa wciągający. Dużo mówi o mieście i prowadzi śladami Gaudiego od jednej zbrodni do kolejnej. Ale jest też przegadany, rozwleczony i momentami bardzo słaby. Spodziewałam się czegoś mocniejszego więc czuję spore rozczarowanie. To nawet nie jest książka, którą czyta się jednym tchem bo ilość detali przytłacza a nie wnoszą one nic do samej fabuły. Taka średniawka. Przeczytać i iść dalej.
deana - awatar deana
oceniła na 6 27 dni temu
Zapomniana kukiełka Ewa Sobieniewska
Zapomniana kukiełka
Ewa Sobieniewska
To moja pierwsza książka tej autorki i sięgając po nią, nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Zacznę od plusów, bo tych jest zdecydowanie więcej. Książkę oceniam bardzo dobrze. Została napisana językiem dopasowanym do historii, a jednocześnie nienadmiernie obciążonym metaforami i zbytnią archaizacją, dzięki czemu czyta się ją płynnie. Przeżycia bohaterów ukazane są przede wszystkim przez emocje i to właśnie ta warstwa zrobiła na mnie największe wrażenie. Łatwo było wejść w ich perspektywę i naprawdę poczuć to, co oni. Zwroty akcji oraz burzliwe losy postaci skutecznie wciągają i utrzymują napięcie. Na uwagę zasługują także opisy miejsca i realiów epoki, które nie przytłaczają, a jednocześnie pozwalają dobrze zanurzyć się w przedstawionym świecie. Widać dużą wiedzę autorki i rzetelne podejście do tła historycznego. Jeśli chodzi o minusy, właściwie trudno je wskazać. Po zakończeniu lektury miałam jedynie poczucie, że motyw zdrady został bardzo mocno wyeksponowany. Każda z postaci zdaje się mieć coś na sumieniu i w pewnym momencie ten wątek przestaje wywoływać emocje, stając się bardziej powtarzalny niż poruszający. Z własnych przemyśleń dochodzę do wniosku, że ciekawszym rozwiązaniem fabularnym byłoby odwrócenie kolejności śmierci Felicji i Krzysztofa. Taki zabieg zmieniłby dynamikę relacji, dając Dominikowi wolność, a Ksymenie sytuację znacznie trudniejszą, wciąż miałaby męża i jeszcze dziecko w drodze. Mimo to sama fabuła pozostaje wciągająca. Szczególnie zapadły mi w pamięć sceny z Wielkim Łowczym oraz sposób przedstawienia jego sytuacji i emocji. To postać niejednoznaczna, budząca jednocześnie niesmak i współczucie, a jego ucieczka w alkohol staje się zrozumiała w kontekście przeżyć. Równie przekonująco wypada relacja głównej pary, w której wyraźnie czuć autentyczność i napięcie. Sceny erotyczne zostały przedstawione bardzo dobrze, z naciskiem na emocje, które są tu niemal namacalne. Czytelnik odczuwa zarówno szczęście bohaterów, jak i ich rozpacz. Jedyną wątpliwość miałam przy pierwszej scenie zbliżenia Ksymeny i Dominika, gdzie fragment z obmywaniem był niejednoznaczny i pozostawiał pole do interpretacji. Dopiero później sytuacja została doprecyzowana, gdy Dominik przyznał się ojcu do stosunku przerywanego. Tego typu detale działają na korzyść realizmu, szczególnie w kontekście epoki, w której ciąże były znacznie bardziej ryzykowne, a możliwości ich zapobiegania bardzo ograniczone. To książka, po którą sięgnęłam z pewną rezerwą, a którą kończę z przekonaniem, że chętnie poznam również wcześniejsze tytuły tej autorki. Polecam, jeśli ktoś lubi literaturę pełną emocji na pewno się nie rozczaruje.
Rxxxrxxxxr - awatar Rxxxrxxxxr
ocenił na 9 5 dni temu
Parasolki Dominika Buczak
Parasolki
Dominika Buczak
Czasem trafiamy na książkę, która nie pozwala o sobie zapomnieć, bo każda jej strona parzy aktualnością. Dominika Buczak w „Parasolkach” zabiera nas do lat 1908–1920 – epoki, w której polskie kobiety przestały czekać na zaproszenie do stołu i same zaczęły go budować. To czas wielkiej wojny, odzyskiwania kraju, ale przede wszystkim narodzin nowej kobiecej świadomości. To, co w tej powieści najcenniejsze, to tchnięcie życia w postacie, które znamy jedynie z czarno-białych fotografii. Autorka zdejmuje z piedestału takie postacie jak Maria Dulębianka czy Zofia Nałkowska, pokazując je w wirze walki o prawo do samostanowienia. Niesamowite wrażenie robi historia Wandy Gertz – dziewczyny, która skróciła włosy i pod męskim imieniem ruszyła na front, bo jej pragnienie wolności nie mieściło się w gorsecie epoki. Obok historycznych gigantek mamy losy fikcyjne, które są jak klamra spinająca tamte czasy z dzisiejszymi. Relacja Ireny i Stasi to dla mnie majstersztyk – pełna tarć, a jednak niezwykle lojalna więź między kobietami różnych pokoleń, które mimo różnic zawsze skoczą za sobą w ogień. Dominika Buczak pisze z ogromną odwagą. Czuć, że ta książka to jej osobisty manifest. Nie ucieka od tematów bolesnych – biedy, niesprawiedliwości czy trudnych decyzji o aborcji. To opowieść o buncie, który był koniecznością, a nie kaprysem. Autorka umiejętnie pokazuje, że dawne „parasolki” to te same symbole, które znów kilka lat temu widzieliśmy na naszych ulicach. Przyznam jednak, że moja czytelnicza natura czuła pewien niedosyt. Ta historia jest tak gęsta od faktów, że momentami forma powieściowa wydaje się dla niej zbyt ciasna. Szybkie zmiany perspektywy sprawiały, że czasem brakowało mi czasu, by w pełni zżyć się z bohaterkami i poczuć ich prywatne dążenia. Paradoksalnie, jako reportaż o pionierkach emancypacji, ta książka mogłaby być jeszcze mocniejsza. Mimo moich uwag co do konstrukcji, „Parasolki” to lektura obowiązkowa. Przypominają nam, że żadne prawo nie jest dane na zawsze, a nasza obecna wolność została wywalczona uporem, krzykiem i solidarnością. To książka o każdej z nas, która dziś chce z dumą powiedzieć: „Jestem!”. Jeśli szukacie lektury, która zostawi Was z głową pełną pytań o to, jak my dziś dbamy o to dziedzictwo – koniecznie po nią sięgnijcie. To hołd dla odwagi, której echa słyszymy do dziś.
Czytadła_Czekadełka - awatar Czytadła_Czekadełka
oceniła na 7 18 dni temu
Co skrywa śnieg Viveca Sten
Co skrywa śnieg
Viveca Sten
„Co skrywa śnieg” autorstwa Viveca Sten to pierwszy tom cyklu Morderstwa w Åre. Choć nie oglądałam serialowej adaptacji, samo hasło „skandynawski kryminał” wystarczy, bym bez wahania sięgnęła po książkę — i tym razem również się nie zawiodłam. Uwielbiam charakterystyczny dla tego gatunku chłodny, surowy, a jednocześnie duszny klimat, który wciąga od pierwszych stron. W tej powieści jest on wyczuwalny niemal na każdej kartce. Dałam się porwać fabule od samego początku i gdyby to było możliwe, nie odłożyłabym książki ani na moment. Autorka stworzyła historię, w której wątek kryminalny generuje więcej pytań niż odpowiedzi. Z niezwykłą precyzją manipuluje tropami, szczególnie wtedy, gdy czytelnik nabiera przekonania, że zmierza w dobrym kierunku. Napięcie nie słabnie ani na chwilę, a liczne zwroty akcji sprawiają, że z każdym kolejnym rozdziałem historia zaskakuje coraz bardziej. Podejrzewałam wszystkich — i o wszystko. Ogromnym atutem powieści jest również świetnie poprowadzona warstwa obyczajowa, która płynnie splata się z kryminalną intrygą. Stopniowo poznajemy bohaterów, ich przeszłość i problemy, z jakimi się mierzą. Szybko zaczęłam im kibicować i śledzić ich losy z rosnącym zaangażowaniem — z rozdziału na rozdział stawali mi się coraz bliżsi. Największą siłą tej książki jest jednak klimat. Przenikający chłód, surowe temperatury i wszechobecny śnieg tworzą atmosferę, która działa na wyobraźnię. To właśnie te sugestywne opisy sprawiały, że czułam się, jakbym sama znajdowała się w samym środku śnieżycy, razem z bohaterami próbując rozwikłać tę przerażającą zagadkę. Śnieg — choć piękny — skrywa tu mroczne tajemnice. Zakończenie fenomenalnie domyka wszystkie wątki, jednocześnie pozostawiając mnie w lekkim osłupieniu. To jeden z tych momentów, gdy uświadamiasz sobie, jak sprytnie autorka wyprowadziła Cię w pole. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Viveca Sten, ale z całą pewnością nie ostatnie. Już nie mogę się doczekać kolejnej części i emocji, które — jestem pewna — znów mi dostarczy.
strzałka_czyta - awatar strzałka_czyta
oceniła na 10 1 dzień temu
Czerwone orchidee z Szanghaju Juliette Morillot
Czerwone orchidee z Szanghaju
Juliette Morillot
„Czerwone orchidee z Szanghaju” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami oparta na faktach historyczych oraz relacjach świadków, która rzuca światło na przemilczany rozdział historii. Autorka jest francuską dziennikarką i pisarką, a także znawczynią Azji Wschodniej specjalizującą się w tematyce koreańskiej. Jest autorką wielu publikacji poświęconym obu Koreom - zarówno w ujęciu politycznym, jak i kulturowym. Jej twórczość łączy reporterską rzetelność z literacką wrażliwością, przybliżając czytelnikom skomplikowaną historię i współczesność Dalekiego Wschodu 😁 Pokrótce opowiem o fabule. Przenosimy się do lat 30' XX wieku i okupowanej przez Japonię Korei. Młoda Koreanka Kim Sangmi trafia do japońskiej niewoli przechodząc prawdziwy koszmar podróżując wraz z japońską armią niemal po całej wschodniej Azji. Kim przeżyła sprzedaż do niewoli, wielokrotne gwałty, bicie, różnego rodzaju upokorzenia, tortury zarówno fizyczne jak i psychiczne, eksperymenty medyczne, wyniszczającą pracę fizyczną w skrajnych warunkach, a nawet wybuch bomby atomowej, ta młoda dziewczyna wielokrotnie wykazała się niebywałym chartem ducha, którego niejeden twardziel mógłby jej tylko pozazdrościć 😳 I właśnie cała fabuła opiera się na relacji z wydarzeń, których naocznym świadkiem była główna bohaterka, a także tego co sama bezpośrednio doświadczyła dosłownie na własnej skórze 🫣 Przeciężka historia 🤯 tyle zła, tragedii, nieszczęść, bólu zaznała główna bohaterka, że aż nie mieści się to w głowie 🫣 gdyby nie to, że fabuła została oparta na faktach to chyba bym napisał, że autorka mocno popłynęła 😂 Ta powieść też jest ciężka z innych względów, bardziej technicznych. Niestety kwieciste aż do przesady, dodatkowo długie, często niewiele wnoszące do fabuły opisy zupełnie mnie nie przekonują, a wręcz powodują do pewnego stopnia utratę zainteresowania historią, która była przecież tak angażująca, a ta ornamentyka jedynie wybijała z rytmu i wzbudzała irytację 😂 i tylko przez ten fakt wiało straszną nudą, acz rozumiem że autorka chciała nadać tego dalekowschodniego klimatu, wyraziście nakreślić historyczne realia i tło co doskonale się udało, tylko moje pytanie a zarazem wątpliwości dotyczą tego czy naprawdę trzeba było w tym celu używać aż tylu kwiecistych porównań i przymiotników, które jedynie powodowały wytarcenie tempa fabuły? 😏 No, ale to tylko moje preferencje, mam uczulenie na to jak ktoś mówi/pisze do mnie wierszem 🤭 nie zmienia to faktu, że ta historia wywarła na mnie spore wrażenie, no i dzięki niej trochę doedukowałem się jeśli chodzi o historię Azji Wschodniej, choćby w zakresie japońskiej okupacji Korei czy części Chin, przyznam że tematyka II wojny światowej i tego wszystkiego co działo się dookoła niej na świecie jest mi znana dużo bardziej w kontekście Europy, północnej Afryki, Bliskiego Wschodu czy też USA, a kwestia Japonii pojawiała się w mojej świadomości dopiero po zawarciu przez Japończyków sojuszu z Niemcami, ich ataku na Pearl Harbor czy ataku atomowym USA m.in na Hiroszime. Także dzięki tej powieści trochę poszerzyłem swoją wiedzę 😁 Jak już wspomniałem jest to ciężka powieść, bardziej ją podczytywałem bo trudno było przyjąć jej większą dawkę niż 70-80 stron za jednym razem 🫣 po pierwsze tematyka jest niezwykle przejmująca, skala okrucieństw jakich doznaje główna bohaterka, a także jej towarzyszki w niedoli jest niewyobrażalna, a tym bardziej trudno pojąć skalę tego zła gdy się uświadomi iż jest to historia oparta na faktach 😖 po drugie język jakim jest napisana ta książka nie należy do najłatwiejszych, jest pełny ornamentyki, długich opisów, autorka często skupia się na detalach (de facto nieistotnych dla fabuły), stara się maksymalnie oddać klimat Dalekiego Wschodu lat 30' XX wieku, ale jednak choćby przez liczne wstawki z języka chińskiego, japońskiego czy koreańskiego nie czyta się tego łatwo, acz słowniczek znajdujący się na końcu książki trochę pomaga w zrozumieniu pewnych niuansów 😁 zdecydowanie jest to powieść warta poznania, nawet jeśli jej czytanie nie jest zbyt komfortowe. Takie relacje z wojennych koszmarów powinny być powszechnie znane, bo jest to świadectwo ludzkiego okrucieństwa, będące wstydem dla ludzkości 😔 Ogólnie bardzo dobra powieść będąca połączeniem powieści historycznej, obyczajowej z literaturą piękną, ale też swoistym pamiętnikiem. Trochę jedynie nie przypadł mi do gustu styl narracji, a także tempo fabuły połączone z licznymi opisami. Także jest to bardzo angażująca historia, ale jednak akcja rozkręca się powoli z licznymi przestojami. Wpływ na to ma pierwszoosobowa narracja (której nie jestem fanem, a na pewno nie w powieści gdzie przydałaby się szersza perspektywa), acz rozumiem zabieg autorki, która w ten sposób chciała dodać emocji wynikających z osobistych przeżyć bohaterki i absolutnie nie mam pretensji że go tutaj zastosowała, na poziomie logiki ta decyzja się broni, ale z drugiej strony mocno ogranicza to perspektywę z jakiej śledzimy te historie, przez co momentami wieje nudą, zwłaszcza gdy główna bohaterka i narratorka zarazem opowiada o swoich majakach sennych w trakcie gorączki/odurzenia, strasznie nie znoszę takich zabiegów, bo one niczego nie wnoszą, są tylko zapychaczami i próbą popisania się przez autorkę swoim pełnym ornamentyki stylem 😏 Ja jednak wolę skupiać się na akcji, a nie wewnętrznych przeżyciach bohaterki, które interesują mnie średnio, żeby nie powiedzieć mało 🤭 nie zmienia to faktu, że wydarzenia opisane w tej książce są tak wstrząsające, że same one wystarczają do podniesienia ciśnienia, aż się wierzyć nie chcę jakimi ludzie potrafią być bezdusznymi bestiami 😳 może nie jestem pełen zachwytów, ale i tak mocno polecam te książkę 👍
Kamil Cholewa - awatar Kamil Cholewa
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Zdrajczyni Jane Boleyn

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zdrajczyni Jane Boleyn