„Czerwone orchidee z Szanghaju” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami oparta na faktach historyczych oraz relacjach świadków, która rzuca światło na przemilczany rozdział historii. Autorka jest francuską dziennikarką i pisarką, a także znawczynią Azji Wschodniej specjalizującą się w tematyce koreańskiej. Jest autorką wielu publikacji poświęconym obu Koreom - zarówno w ujęciu politycznym, jak i kulturowym. Jej twórczość łączy reporterską rzetelność z literacką wrażliwością, przybliżając czytelnikom skomplikowaną historię i współczesność Dalekiego Wschodu 😁 Pokrótce opowiem o fabule. Przenosimy się do lat 30' XX wieku i okupowanej przez Japonię Korei. Młoda Koreanka Kim Sangmi trafia do japońskiej niewoli przechodząc prawdziwy koszmar podróżując wraz z japońską armią niemal po całej wschodniej Azji. Kim przeżyła sprzedaż do niewoli, wielokrotne gwałty, bicie, różnego rodzaju upokorzenia, tortury zarówno fizyczne jak i psychiczne, eksperymenty medyczne, wyniszczającą pracę fizyczną w skrajnych warunkach, a nawet wybuch bomby atomowej, ta młoda dziewczyna wielokrotnie wykazała się niebywałym chartem ducha, którego niejeden twardziel mógłby jej tylko pozazdrościć 😳 I właśnie cała fabuła opiera się na relacji z wydarzeń, których naocznym świadkiem była główna bohaterka, a także tego co sama bezpośrednio doświadczyła dosłownie na własnej skórze 🫣
Przeciężka historia 🤯 tyle zła, tragedii, nieszczęść, bólu zaznała główna bohaterka, że aż nie mieści się to w głowie 🫣 gdyby nie to, że fabuła została oparta na faktach to chyba bym napisał, że autorka mocno popłynęła 😂 Ta powieść też jest ciężka z innych względów, bardziej technicznych. Niestety kwieciste aż do przesady, dodatkowo długie, często niewiele wnoszące do fabuły opisy zupełnie mnie nie przekonują, a wręcz powodują do pewnego stopnia utratę zainteresowania historią, która była przecież tak angażująca, a ta ornamentyka jedynie wybijała z rytmu i wzbudzała irytację 😂 i tylko przez ten fakt wiało straszną nudą, acz rozumiem że autorka chciała nadać tego dalekowschodniego klimatu, wyraziście nakreślić historyczne realia i tło co doskonale się udało, tylko moje pytanie a zarazem wątpliwości dotyczą tego czy naprawdę trzeba było w tym celu używać aż tylu kwiecistych porównań i przymiotników, które jedynie powodowały wytarcenie tempa fabuły? 😏 No, ale to tylko moje preferencje, mam uczulenie na to jak ktoś mówi/pisze do mnie wierszem 🤭 nie zmienia to faktu, że ta historia wywarła na mnie spore wrażenie, no i dzięki niej trochę doedukowałem się jeśli chodzi o historię Azji Wschodniej, choćby w zakresie japońskiej okupacji Korei czy części Chin, przyznam że tematyka II wojny światowej i tego wszystkiego co działo się dookoła niej na świecie jest mi znana dużo bardziej w kontekście Europy, północnej Afryki, Bliskiego Wschodu czy też USA, a kwestia Japonii pojawiała się w mojej świadomości dopiero po zawarciu przez Japończyków sojuszu z Niemcami, ich ataku na Pearl Harbor czy ataku atomowym USA m.in na Hiroszime. Także dzięki tej powieści trochę poszerzyłem swoją wiedzę 😁 Jak już wspomniałem jest to ciężka powieść, bardziej ją podczytywałem bo trudno było przyjąć jej większą dawkę niż 70-80 stron za jednym razem 🫣 po pierwsze tematyka jest niezwykle przejmująca, skala okrucieństw jakich doznaje główna bohaterka, a także jej towarzyszki w niedoli jest niewyobrażalna, a tym bardziej trudno pojąć skalę tego zła gdy się uświadomi iż jest to historia oparta na faktach 😖 po drugie język jakim jest napisana ta książka nie należy do najłatwiejszych, jest pełny ornamentyki, długich opisów, autorka często skupia się na detalach (de facto nieistotnych dla fabuły), stara się maksymalnie oddać klimat Dalekiego Wschodu lat 30' XX wieku, ale jednak choćby przez liczne wstawki z języka chińskiego, japońskiego czy koreańskiego nie czyta się tego łatwo, acz słowniczek znajdujący się na końcu książki trochę pomaga w zrozumieniu pewnych niuansów 😁 zdecydowanie jest to powieść warta poznania, nawet jeśli jej czytanie nie jest zbyt komfortowe. Takie relacje z wojennych koszmarów powinny być powszechnie znane, bo jest to świadectwo ludzkiego okrucieństwa, będące wstydem dla ludzkości 😔
Ogólnie bardzo dobra powieść będąca połączeniem powieści historycznej, obyczajowej z literaturą piękną, ale też swoistym pamiętnikiem. Trochę jedynie nie przypadł mi do gustu styl narracji, a także tempo fabuły połączone z licznymi opisami. Także jest to bardzo angażująca historia, ale jednak akcja rozkręca się powoli z licznymi przestojami. Wpływ na to ma pierwszoosobowa narracja (której nie jestem fanem, a na pewno nie w powieści gdzie przydałaby się szersza perspektywa), acz rozumiem zabieg autorki, która w ten sposób chciała dodać emocji wynikających z osobistych przeżyć bohaterki i absolutnie nie mam pretensji że go tutaj zastosowała, na poziomie logiki ta decyzja się broni, ale z drugiej strony mocno ogranicza to perspektywę z jakiej śledzimy te historie, przez co momentami wieje nudą, zwłaszcza gdy główna bohaterka i narratorka zarazem opowiada o swoich majakach sennych w trakcie gorączki/odurzenia, strasznie nie znoszę takich zabiegów, bo one niczego nie wnoszą, są tylko zapychaczami i próbą popisania się przez autorkę swoim pełnym ornamentyki stylem 😏 Ja jednak wolę skupiać się na akcji, a nie wewnętrznych przeżyciach bohaterki, które interesują mnie średnio, żeby nie powiedzieć mało 🤭 nie zmienia to faktu, że wydarzenia opisane w tej książce są tak wstrząsające, że same one wystarczają do podniesienia ciśnienia, aż się wierzyć nie chcę jakimi ludzie potrafią być bezdusznymi bestiami 😳 może nie jestem pełen zachwytów, ale i tak mocno polecam te książkę 👍
Opinia
Po wielu, wielu latach coś od Philippy Gregory :)
Początek był dla mnie niezbyt łatwy - przez chwilę miałam wrażenie, że "wyrosłam" z tego typu książek - na szczęście było to chwilowe zwątpienie.
Całość - jak wszystko od tej autorki - wspaniała!
Co najbardziej cenie to zgodność z faktami, które gorliwie sprawdzałam na każdym etapie czytania książki! Po prostu ciekawość była silniejsza ;)
Mam cichą nadzieję, że p. Philippa nie będzie kazała nam długo czekać na kolejną książkę!
Niezmiernie miło było mi wrócić do czasów Tudorów.
Po wielu, wielu latach coś od Philippy Gregory :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek był dla mnie niezbyt łatwy - przez chwilę miałam wrażenie, że "wyrosłam" z tego typu książek - na szczęście było to chwilowe zwątpienie.
Całość - jak wszystko od tej autorki - wspaniała!
Co najbardziej cenie to zgodność z faktami, które gorliwie sprawdzałam na każdym etapie czytania książki! Po prostu ciekawość...