rozwiń zwiń

Zapiski krokodyla

Okładka książki Zapiski krokodyla
Qiu Miaojin Wydawnictwo: Tajfuny literatura piękna
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
鱷魚手記
Data wydania:
2025-10-08
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-08
Data 1. wydania:
2017-05-02
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367034487
Tłumacz:
Agnieszka Walulik
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zapiski krokodyla w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zapiski krokodyla

Średnia ocen
7,3 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
939
807

Na półkach:

Ta książka trafiła do mnie na samym początku mojej podróży przez literaturę tajwańską — i od razu poczułem, że trzymam w rękach coś wyjątkowego. Nie spodziewałem się aż takiej intensywności emocji.

To jedna z najbardziej mrocznych rzeczy, jakie ostatnio czytałem. Tu właściwie nie ma światła — jest za to ogrom bólu, samotności i rozpaczliwe wołanie o bliskość, które z czasem zaczyna brzmieć jak wołanie o śmierć. Wszystko krąży wokół nieszczęśliwych miłości, które zamiast budować, konsekwentnie rozbijają bohaterkę na kawałki.

Najmocniejsze jest to, jak bardzo ta książka jest szczera. Nie próbuje niczego łagodzić ani upiększać. Emocje są tu surowe, momentami wręcz niewygodne. Czytając, miałem wrażenie, jakbym zaglądał do czyjegoś prywatnego dziennika — takiego, którego nie powinno się otwierać, ale nie sposób go odłożyć.

Ten mrok nie jest jednak pusty. On coś znaczy — mówi o zagubieniu, o potrzebie bycia widzianym, o desperackiej próbie odnalezienia siebie w świecie, który nie daje na to przestrzeni.

Rzadko trafiam na książki, które tak mocno zostają pod skórą. Ta właśnie taka jest. I jeśli to ma być początek mojej przygody z literaturą tajwańską, to poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko.

Ta książka trafiła do mnie na samym początku mojej podróży przez literaturę tajwańską — i od razu poczułem, że trzymam w rękach coś wyjątkowego. Nie spodziewałem się aż takiej intensywności emocji.

To jedna z najbardziej mrocznych rzeczy, jakie ostatnio czytałem. Tu właściwie nie ma światła — jest za to ogrom bólu, samotności i rozpaczliwe wołanie o bliskość, które z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

208 użytkowników ma tytuł Zapiski krokodyla na półkach głównych
  • 150
  • 53
  • 5
29 użytkowników ma tytuł Zapiski krokodyla na półkach dodatkowych
  • 13
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miłość w wielkim mieście Sang Young Park
Miłość w wielkim mieście
Sang Young Park
Zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie swoją bezpretensjonalną szczerością. Zapewne nie sięgnęłabym po tę pozycję, gdyby to nie były Tajfuny (może kiedyś w którymś Miesiącu Dumy bym na nią zerknęła), ale cieszę się, że trafiła w moje ręce właśnie teraz, w ramach azjatyckiego miesiąca, a także zbliżających się Walentynek. To był dobry czas na tę pozycję 😊 Autor stworzył opowieść, która pod warstwą nocnego życia Seulu, imprez i drinków, skrywa przejmujące studium samotności. Początek był dla mnie nieco trudny, a postać Younga (jego literackie alter ego) wydawała się momentami zbyt zdystansowana, ale z czasem ten specyficzny, surowy urok bohatera zaczął na mnie działać. To postać pełna słabości, błądząca i bardzo ludzka. Podobało mi się to, jak wielowymiarowo została tu opisana miłość - nie tylko ta romantyczna, często toksyczna lub ulotna, ale przede wszystkim ta przyjacielska, łącząca głównego bohatera ze współlokatorką (ich relacja to taki symbol wolności i lojalności w świecie pełnym oczekiwań) czy rodzinna. Poruszył mnie też wątek jego ostatniej relacji (bardzo refleksyjna, ale nie chcę więcej zdradzać). To książka o wielkiej potrzebie bycia zauważonym w społeczeństwie, które bywa zimne, konserwatywne i pełne tabu. Autor odziera Koreę z "dramowego" lukru, pokazując trudną codzienność z chorobą, depresją i wykluczeniem w tle. Mimo że autor często posługuje się humorem i ironią, to spod tekstu stale przebija melancholia i lęk. Choć czyta się ją błyskawicznie, wielokrotnie miałam ochotę się zatrzymać, by wybrzmiały we mnie pewne fragmenty. Nie była to dla mnie lektura rzucająca na kolana, ale czuję, że to ważny głos, który zostaje w głowie na dłużej. To portret młodości, która mimo zagubienia i blizn, nie przestaje szukać swojej drogi w tym szalonym, wielkim świecie.
Babi - awatar Babi
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność Irene Solà
Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność
Irene Solà
Cóż za bogata powieść — właściwie we wszystkim. W barokowym języku, pełnym kwiecistych porównań, w historii o kobietach z katalońskiej rodziny, a także w samej formie narracji, przypominającej strumień świadomości. Na niespełna dwustu stronach autorce udało się zmieścić gęstą, duszną atmosferę, przesiąkniętą katalońskimi legendami i baśniami. W efekcie powstała saga rodzinna inna niż wszystkie — pełna mroku i cierpienia, gdzie granice między tym, co realne, a tym, co nadprzyrodzone, zacierają się z niepokojącą łatwością. Akcja rozpoczyna się od z pozoru zwyczajnego pragnienia — chęci posiadania męża przez jedną z bohaterek. Joana prosi o to Boga, lecz gdy ten pozostaje głuchy na jej modlitwy, za namową wiejskiej czarownicy zwraca się do Tego Drugiego. Po osobliwym obrzędzie i zawarciu paktu otrzymuje towarzysza, którego z czasem nawet zaczyna kochać. Jednak Demon — jak to Demon — żąda zapłaty. Najlepiej duszy. Gdy przychodzi moment rozliczenia, Joana zrywa umowę, twierdząc — nie bez racji — że otrzymała towar wybrakowany. Nie przypuszcza jednak, że jej decyzja odbije się echem i zawiśnie jak fatum nad jej potomkiniami oraz całą rodziną. To proza niezwykle metafizyczna i piękna, choć momentami brutalna. Można by ją zaliczyć do realizmu magicznego, ale w gruncie rzeczy wymyka się prostym klasyfikacjom i gatunkowym ramom. Czytając, miałem poczucie obcowania z czymś wyjątkowym — fascynującym, ale też wymagającym. Szczególnie urzekło mnie to, że jest to przede wszystkim opowieść o kobietach. Pierwiastek żeński nadaje tej historii głębi i wiarygodności, jakby to właśnie on najlepiej współgrał z obecnymi tu elementami niesamowitości. Bo znajdziemy tu wszystko: magię, tajemnicę, zaświaty, duchy dręczące żywych — a czasem nawet sytuacje, w których role się odwracają. No i jest Demon, który upomina się o swoje i przypomina, że z pewnymi siłami lepiej nie igrać. Na koniec warto wspomnieć o okładce — mrocznej, intensywnej, doskonale oddającej klimat tej historii i jej ludowy, niemal pierwotny charakter. Do tego dochodzi tytuł — najlepszy, jaki można było wymyślić dla takiej opowieści. Całość robi piorunujące wrażenie i zdecydowanie zasługuje na uwagę. Polecam.
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 8 22 dni temu
Jasna noc Choi Eun-young
Jasna noc
Choi Eun-young
🌙🌿 Jasna noc autorstwa Choi Eunyoung to powieść, która nie krzyczy, lecz mówi szeptem – i właśnie w tym tkwi jej największa siła. Od pierwszych stron wprowadza czytelnika w spokojny, niemal kontemplacyjny rytm, który stopniowo odsłania historię pełną bólu, pamięci i czułości. To książka, którą się nie tyle czyta, co przeżywa, pozwalając jej powoli osadzać się w emocjach i myślach. 🌙🌿 Historia Jiyeon rozpoczyna się od powrotu – nie tylko do miejsca, ale przede wszystkim do przeszłości, której nie da się już ignorować. Spotkanie z babcią staje się początkiem odbudowy relacji, ale też otwarciem drzwi do historii całej rodziny. Choi Eunyoung pokazuje, że powroty rzadko bywają łatwe, a to, co czeka u ich kresu, często okazuje się bardziej skomplikowane, niż można było przypuszczać. 🌙🌿 Największą wartością tej powieści jest sposób, w jaki autorka przedstawia losy czterech pokoleń kobiet. Każda z nich niesie własny ciężar doświadczeń, związanych z historią, społecznymi ograniczeniami i osobistymi tragediami. Ich opowieści splatają się w jedną, pokazując, że przeszłość nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz czymś, co nieustannie wpływa na teraźniejszość. To niezwykle poruszający obraz dziedziczenia emocji i traum. 🌙🌿 Choi Eunyoung z ogromną wrażliwością ukazuje relacje rodzinne – pełne miłości, ale też niedopowiedzeń i ran. Nie ma tu prostych pojednań ani jednoznacznych ocen. Zamiast tego jest próba zrozumienia, dlaczego bohaterki są takie, jakie są. Autorka podkreśla, że wiele z ich zachowań wynika z doświadczeń, które je ukształtowały, często wbrew ich własnej woli. ㅤ 🌙🌿 Styl powieści jest niezwykle subtelny i oszczędny, a jednocześnie pełen emocji. Zwyczajne rozmowy, wspomnienia i codzienne czynności stają się nośnikiem głębokich znaczeń. To właśnie w tych drobnych momentach kryje się największa siła tej historii. Choi Eunyoung potrafi uchwycić to, co ulotne i trudne do nazwania, nadając temu formę literacką pełną delikatności. ㅤ 🌙🌿 Jasna noc to książka, która zostawia po sobie ciszę – ale nie jest to pustka, lecz przestrzeń do refleksji. To opowieść o pamięci, o relacjach i o próbie zrozumienia tego, co zostało przekazane z pokolenia na pokolenie. Choi Eunyoung stworzyła historię niezwykle intymną, a jednocześnie uniwersalną. To lektura, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale pozwala spojrzeć głębiej – zarówno na bohaterów, jak i na samego siebie.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na 8 5 dni temu
Samotny taniec Kotomi Li
Samotny taniec
Kotomi Li
To debiut, który zostawił mnie z bardzo mieszanymi uczuciami i poczuciem naprawdę sporego niedosytu. Poznajemy Tajwankę pracującą w japońskiej korporacji, która próbuje uciec przed traumatyczną przeszłością, lawirując między biurową maską a nocnym życiem w lesbijskich barach w rozrywkowej dzielnicy Tokio. Muszę przyznać, że chyba powinnam była najpierw sięgnąć po "Zapiski krokodyla", bo ta książka jest w tekście tak często wspominana, że bez jej znajomości prawdopodobnie uciekło mi mnóstwo kulturowych odniesień i głębszy sens niektórych porównań. Tajwan jest mi krajem zupełnie nieznanym, więc momentami czułam się nieco pogubiona w niuansach tamtejszych zależności, choć ostatecznie nie odebrało mi to przyjemności z lektury. Była to dla mnie ciekawa odmiana, bo poza książką Waters nie czytam literatury skupionej na relacjach kobiet (nie to, że nie chcę, ale nie umiem na taką trafić), a tutaj mamy mocny wgląd w azjatycką perspektywę queer. Historia jest niezwykle przykra, ale mój europejski mózg nie zawsze potrafił pojąć pewne aspekty, działania czy specyficzne reakcje bohaterki wynikające z japońskiej kultury. Sam motyw drogi do podjęcia ostatecznej decyzji wydał mi się momentami przerysowany, niemal przesłodzony w swojej tragiczności, co być może miało dawać jakąś kruchą nadzieję, ale do mnie nie do końca to trafiło. Choć książkę pochłonęłam w jeden dzień podczas podróży pociągiem, to nie mogę powiedzieć, by mnie jakoś niesamowicie porwała czy zachwyciła na tyle, bym polecała ją każdemu. Niektóre wątki zostały opisane bardzo błaho i powierzchownie, co mnie rozczarowało, bo potencjał emocjonalny był ogromny. To poprawna, bolesna pozycja o poszukiwaniu siebie po traumie, ale boję się, że dość szybko uleci mi z pamięci przez tę pewną narracyjną płaskość i sterylność emocji.
Babi - awatar Babi
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Trzewia Aleksandra Paduch
Trzewia
Aleksandra Paduch
„Chowamy się za brzuchami wypełnionymi wszystkim tym, co nie może lub nie chce się ujawnić. Chowam się za historiami wypełnionymi wszystkim tym, co nie mogło lub nie chciało się ujawnić.” (s. 111). Obrazy rozpisane na mikrorozdziały połączone przestrzenią kuchni, która staje się intymnym centrum snucia historii. Aleksandra Paduch nie oszczędza czytelnika, wybiera mocne, soczyste, momentami bolesne zdania, karmi narrację mięsistymi i surowymi kadrami. Jest w tej opowieści gęsto od niedopowiedzeń, przemilczanych emocji, śmierci gnieżdżącej się w zniekształconych ciałach, dawnych rytuałach, byciu obok życia. Bohaterowie, bezimienni dziadkowie, zostają zakotwiczeni w konkretnych miejscach, opowiadają siebie przez mapę - tę przestrzenną i fizyczną, cielesną. Przeplatają się w narracji obrazy jedzenia, spożywania, nieustannej potrzeby napełniania braku, zajadanie niewypowiedzianych słów, pożeranie bólu, utraty. Codzienna krzątanina babki, matki w kuchni, momenty wspólnoty przy posiłkach, kiedy otwierały się drzwi wspomnień i opowieści. I za tym podążają narracje o utracie, śmierci, która nabiera fizyczności pod postacią umierających, bliskich ciał. „Dotyk umierał ostatni” i w „Trzewiach” jest mocny obraz oswajania śmierci, momenty pożegnań przeplatane z tym co codzienne, bez patosu i fałszu. Na ten brak odpowiedniego języka w obliczu straty odpowiada gest, mimika, dotyk. W te historie wchodzi się coraz głębiej i głębiej, trzewia pulsują, pochłaniają, tak wiele w nich zakamarków, labiryntów, każdy rozdział to schodzenie w podziemia wspomnień. Nie jest tu przyjemnie, stabilnie, przewidywalnie i dlatego narracja porywa nas w nieoczekiwane miejsca, w pozornie sprzeczne obrazy, które tworzą mapę pokoleń, naznaczonych wojną, przesiedleniami, pierwszymi powiewami kapitalizmu i konsumpcjonizmu. Pociągający jest sam tytuł - „Trzewia” - słowo tak nieobecne w potocznym języku, literackie, dźwięczne, a jak pojemne i plastyczne. Idealne aby być metaforyczną klamrą dla tych rodzinnych opowieści. Do czytania i przeżywania! Wynotowałam jeszcze jeden ważny cytat o pisaniu sobą, swoim życiem, o potrzebie zapisywania: „Nie rozmawialiśmy ze sobą, więc pisałam. Już nieco wcześniej, ale i znacznie później, pisanie biegło rownolegle z życiem” (s. 37). Wydawnictwo Czarne
Marcelina - awatar Marcelina
oceniła na 8 30 dni temu
Równiny Gerald Murnane
Równiny
Gerald Murnane
Jest niezerowa szansa, że jestem za głupia na tą książkę. A na pewno jestem na nią za głupia w tym momencie (Q4=zapierdol=mózg dziurawy jak durszlak). Cały czas miałam podobne wrażenie jak w czasach studenckich, kiedy codziennie musiałam przebijać się przez zadane teksty i z kilkudziesięciu stron antropologicznego pitolenia destylować tą jedną stronę treści, o którą faktycznie chodziło. Nie wiem czy to kwestia długich zdań Murnane'a czy jego języka, który jest równocześnie suchy i taki meandrująco-poetycki, ale cały czas miałam wrażenie, że trzyma mnie na wyciągnięcie ręki, nie pozwalając się zbliżyć do tego wydestylowanego znaczenia. Zwłaszcza w części drugiej, przy rozkminach o bibliotece i Czasie, mój mózg był w jakimś zupełnie innymi wymiarze i jakoś obok tego wszystkiego przepłynęłam, już nawet nie próbując skumać czy jest tu jakieś znaczenie czy kompletnie nie. Zdaje się, że autora porównuje się do Borgesa i Calvino. Faktycznie miałam podczas lektury wrażenie, że Murnane sobie heheszkuje z takiego artystyczno-intelektualnych analiz i poszukiwania głębi we wszelkich tekstach kultury (zwłaszcza w pierwszej części kiedy bohater i osoby, z którymi gada próbują skonstruować Równiny i ich mieszkańców, którzy na maksa chcą się odróżnić od reszty świata). Ale może wcale nie taki był zamiar, tylko znów ja czegoś nie zrozumiałam. Z pewnością trollowanie Borgesa i Calvino jest dla mnie bardziej przejrzyste i prostsze do skumania. No więc daję 6/10, bo doświadczenie czytania tej książki było dla mnie po prostu poprawne. Nie będę jej rozkminiać, a za pół roku pewnie w ogóle nie będę o niej pamiętać, ale to raczej kwestia tego, że to po prostu nie "mój" typ książki.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na 6 3 miesiące temu
Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli Dian Purnomo
Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli
Dian Purnomo
„Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli” to jedna z tych książek, które czyta się z narastającym ciężarem w sercu. Sięgam po literaturę z różnych stron świata właśnie po to, by poznawać historie, które wytrącają z komfortu i pokazują rzeczywistość od tej mniej znanej, często niewygodnej strony. Powieść Dian Purnomo dokładnie taka jest - poruszająca, trudna i bardzo potrzebna. Główna bohaterka to młoda kobieta mieszkająca na indonezyjskiej wyspie Sumba. Magi ma plany, pracę, bliskich i wyobrażenie o własnej przyszłości. Wszystko to zostaje jednak brutalnie odebrane w imię tradycji, która w tej historii nie jest elementem kulturowej tożsamości, lecz narzędziem przemocy. Porwanie i przymusowe małżeństwo z dużo starszym, agresywnym mężczyzną stają się początkiem koszmaru, z którego nie ma prostego wyjścia. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, że nie każda tradycja zasługuje na bezrefleksyjne podtrzymywanie. Szczególnie wtedy, gdy wiąże się z realną krzywdą drugiego człowieka. Najmocniejszym elementem książki jest dla mnie perspektywa Magi: jej strach, bezradność, ale też próby zachowania resztek kontroli nad własnym życiem. Czytając, czułam ogromną złość i frustrację, ale jednocześnie rozumiałam jej decyzje. To właśnie ta świadomość, że bohaterka nie ma dobrych wyborów, sprawia, że historia tak mocno działa na emocje. Warto podkreślić, że powieść została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Dzięki temu nie jest jedynie fabularną opowieścią, ale głosem sprzeciwu wobec łamania praw kobiet, które wciąż ma miejsce w niektórych regionach świata. Dian Purnomo nie epatuje dramatyzmem, pisze raczej spokojnie i rzeczowo, co paradoksalnie jeszcze bardziej wzmacnia przekaz. „Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli” to książka bolesna, ale bardzo ważna. Skłania do refleksji nad granicą między tradycją a przemocą, nad miejscem kobiet w patriarchalnych społeczeństwach i nad tym, jak trudna bywa walka o godność. To nie jest lekka lektura, jednak zdecydowanie warta poznania. Polecam szczególnie osobom, które cenią literaturę zaangażowaną społecznie i historie oparte na prawdziwych doświadczeniach.
KuchniaKsiazkaKino - awatar KuchniaKsiazkaKino
ocenił na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Zapiski krokodyla

Więcej
Qiu Miaojin Zapiski krokodyla Zobacz więcej
Qiu Miaojin Zapiski krokodyla Zobacz więcej
Qiu Miaojin Zapiski krokodyla Zobacz więcej
Więcej