Yans: Mutanci z Xanai

Okładka książki Yans: Mutanci z Xanai
Grzegorz RosińskiAndré-Paul Duchâteau Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Yans (tom 3) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Yans (tom 3)
Tytuł oryginału:
Hans: Les mutants de Xanaia
Data wydania:
2003-08-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-08-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
8323790019
Tłumacz:
Wojciech Birek
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Yans: Mutanci z Xanai w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Yans: Mutanci z Xanai

Średnia ocen
7,3 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1297
599

Na półkach:

Najambitniejszy w cyklu i są to ambicje spełnione. "Mutanci z Xanai" to przejmująca opowieść o wykluczeniu, o dyskryminacji, o niewolnictwie, które nigdy nie ma końca, zmieniają się tylko ci, którzy noszą okowy i ci, którzy je nakładają. Wstrząsająca historia. Po prostu. Choć prosta nie jest.

Najambitniejszy w cyklu i są to ambicje spełnione. "Mutanci z Xanai" to przejmująca opowieść o wykluczeniu, o dyskryminacji, o niewolnictwie, które nigdy nie ma końca, zmieniają się tylko ci, którzy noszą okowy i ci, którzy je nakładają. Wstrząsająca historia. Po prostu. Choć prosta nie jest.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

245 użytkowników ma tytuł Yans: Mutanci z Xanai na półkach głównych
  • 227
  • 18
120 użytkowników ma tytuł Yans: Mutanci z Xanai na półkach dodatkowych
  • 51
  • 35
  • 20
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Yans: Mutanci z Xanai

Inne książki autora

Okładka książki RELAX nr 50 Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Maciej Kisiel, Maciej Kur, Zbigniew Larwa, Edward Lutczyn, Andrzej Pilipiuk, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Ocena 8,0
RELAX nr 50 Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Maciej Kisiel, Maciej Kur, Zbigniew Larwa, Edward Lutczyn, Andrzej Pilipiuk, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Okładka książki Thorgal. Gra Fabularna. Podręcznik Główny Bartosz Guzy, Aleksandra Kazimierska, Karolina Kogut, Paulina Opak, Łukasz Orbitowski, Grzegorz Rosiński, Artur Szymała, Jean Van Hamme, Dawid Wolski
Ocena 6,0
Thorgal. Gra Fabularna. Podręcznik Główny Bartosz Guzy, Aleksandra Kazimierska, Karolina Kogut, Paulina Opak, Łukasz Orbitowski, Grzegorz Rosiński, Artur Szymała, Jean Van Hamme, Dawid Wolski
Okładka książki Kapitan Żbik - wydanie zbiorcze. Tom 2 Zbigniew Gabiński, Andrzej Kamiński, Anna Kłodzińska, Władysław Krupka, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Sobala, Stanisław Szczepaniak, Janusz Tomaszewski
Ocena 6,8
Kapitan Żbik - wydanie zbiorcze. Tom 2 Zbigniew Gabiński, Andrzej Kamiński, Anna Kłodzińska, Władysław Krupka, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Sobala, Stanisław Szczepaniak, Janusz Tomaszewski
Okładka książki Rosiński Fantastyczny Yvn Delporte, Krzysztof Jaroszyński, Henryk Kurta, Tadeusz Lech, Lemasque, Grzegorz Rosiński, Andrzej Sawicki, Ryszard Siwanowicz, Jean Van Hamme, Stefan Weinfeld
Ocena 5,7
Rosiński Fantastyczny Yvn Delporte, Krzysztof Jaroszyński, Henryk Kurta, Tadeusz Lech, Lemasque, Grzegorz Rosiński, Andrzej Sawicki, Ryszard Siwanowicz, Jean Van Hamme, Stefan Weinfeld
Okładka książki Thorgal: Ponad krainą cieni Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ocena 7,9
Thorgal: Ponad krainą cieni Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Okładka książki Thorgal: Czarna Galera Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ocena 7,7
Thorgal: Czarna Galera Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Okładka książki Thorgal: Trzej starcy z kraju Aran Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ocena 7,7
Thorgal: Trzej starcy z kraju Aran Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Grzegorz Rosiński
Grzegorz Rosiński
Grzegorz Rosiński urodził sie 3. sierpnia 1941 roku w Stalowej Woli. Znak zodiaku - Lew. Mieszka w Szwajcarii. Po ukończeniu ASP ilustrował książki dla dzieci i projektował okładki płytowe, ale szczególnie interesował się komiksem. "Gotów byłem zaprzedać dusze diabłu, żeby móc rysować komiksy" - to słowa Rosińskiego najlepiej mówiące o jego pasji. Zaczał rysować komiksy jeszcze w Polsce, ale prawdziwa kariera czekała na niego w Belgii. W 1976 roku poznaje pisarza i scenarzyste Jeana Van Hamme'a. Ich pierwsza wspólna seria komiksów - przygody Thorgala Aegirssona - spotkała się z ogromnym uznaniem i odniosła wielki sukces. Za "Thorgala" Rosiński otrzymał w 1979 roku nagrode Saint-Michel - pierwsze wyróżnienie. Dzisiaj ma już ich dziesiątki. Jest uznawany za najpopularniejszego europejskiego rysownika komiksu. Poza wydawana juz 18 lat seria "Thorgal" Rosiński jest autorem albumów "Yans" "Skarga utraconych Ziem" i "Szninkiel" . Jest wykładowca komiksu w Sion.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Yans: Przybysz z przyszłości Grzegorz Rosiński
Yans: Przybysz z przyszłości
Grzegorz Rosiński Maciej Parowski André-Paul Duchâteau
„Więzień wieczności” to pierwszy tom serii Yans, który pamiętam doskonale, bo był jednym z moich pierwszych kontaktów z fantastyką w ogóle. Miałem wtedy naście lat i wpadł mi w ręce egzemplarz z serii „Komiks – Fantastyka” z 1988 roku. To było coś zupełnie innego niż wszystko, co wcześniej czytałem. Futurystyczny świat, zniszczony przez katastrofę, ruiny dawnej cywilizacji, podróże w czasie i bohater, który budzi się nagle w nieznanym miejscu – to działało na wyobraźnię jak nic innego. Yans – samotnik, wyrzucony z własnego czasu, ale walczący o przetrwanie i próbujący zrozumieć, kim właściwie jest – od razu zrobił na mnie wrażenie. To był typ bohatera, którego jako dzieciak podziwiałem: silny, ale zagubiony, walczący z systemem, ale niepozbawiony emocji. W tamtych czasach zdobycie kolejnych tomów to było prawdziwe polowanie. Pamiętam, jak chodziłem po kioskach i pytałem, czy będzie następna część a trwało to długie miesiące. To oczekiwanie tylko wzmacniało emocje związane z lekturą. Każdy nowy tom był wtedy małym świętem. Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo ta seria wpłynęła na moje dalsze czytelnicze gusta. Od takich dzieł jak„Yans” "Thorgal" czy "Funky Koval" zaczęła się moja przygoda z fantastyką – najpierw komiksowa, a potem książkową. Ten komiks był bramą do większego świata, który do dziś mnie fascynuje. Po latach wciąż uważam „Więźnia wieczności” za świetny początek serii – ma klimat, dobrą historię i kapitalne rysunki Rosińskiego, który tworzył coś, co wyglądało jak film science fiction przeniesiony na papier. Jeśli ktoś dorastał w latach 80. i 90., to ten komiks prawdopodobnie coś dla niego znaczy. Dla mnie to kawał wspomnień i początek czegoś większego.
Grzech - awatar Grzech
ocenił na 10 8 miesięcy temu
Szninkiel Grzegorz Rosiński
Szninkiel
Grzegorz Rosiński Jean Van Hamme
Słynny(?) "Szninkiel" Van Hamme'a i jednego Polaka. Podzielony na 10 części, ukazywał się w 1986-87, we Francji. Recenzuję czarno-białą wersję z serii "Kolekcja komiksów Grzegorza Rosińskiego" z 10 rozdziałami. Bez ciężaru nostalgii. Do roboty. Na planecie Daar od lat ścierają się armie trójki "nieśmiertelnych". Na rzeź pędzą roznegliżowane wojownicze amazonki, rycerze na plujących ogniem bestiach, włochate małpoludy i niebinarni łucznicy na latających mięsożernych roślinach. Kręcą się między nimi jeszcze pokurcze szninkiele; niby hobbici, ale trochę gryzonie – niewolnicy, mięso armatnie. Jeden z nich, J'on, budzi się na pełnym trupów pobojowisku. Ukazuje mu się O’n, czyli "Władca Stworzyciel Światów", czyli gadający monolit z "2001: Odyseja Kosmiczna". Każe szninkielowi zaprowadzić pokój na Daarze, bo inaczej zrobi armagiedon. Do pomocy w zadaniu daje małemu "wielką moc". J’on do ostatniego rozdziału będzie się głowił, co to za moc. Tak zaczyna się "mission impossible" niechętnego bohatera. Nie będzie sam. Spotka pomocnego małpoluda Bom-Boma, a potem tłumy oddanych szninkielów z ponętną G’wel na czele. To nie komiks dla dzieci! Przemoc, okrucieństwo, golizna. Autorzy z lubością rozbierają kobiety, a ulubioną zabawką Rosińskiego jest G’wel. Poznajemy ją, gdy omal nie pada ofiarą gwałtu zbiorowego, a potem jej idealne piersi oglądają Daar równie często, jak jego dwa słońca. No i ta słynna scena u Volgi. Co Van Hamme i Grzegorz chcieli powiedzieć? Najlepszy kochanek to hojnie obdarzony murzyn, który straci panowanie, gdy zobaczy modelkę Playboya? Czy tak? To miał być żart? Dzisiaj by nie przeszedł. Oj, nie. Jean Van Hamme czerpał garściami z innych dzieł, gdy lepił "Szninkiela". Wspomniana już "Odyseja", Tolkien, wątki mesjanistyczne, nawiązania biblijne, stwór z Lovecrafta, zrzynka z "Ciemnego Kryształu" Hensona… Komiks miał być przygodówką, opowieścią o zbawicielu, rozprawą na temat relacji człowiek-stwórca, o wybaczaniu... To za wiele srok ciągniętych za ogon. Część wątków interpretuj sobie czytelniku sam. J’on podejrzanie często wychodzi z opresji – tylko szczęście? W co grał O'n? Zakończenie jest dziwne, mało logiczne, pozostawia niedosyt. Mimo to, "Szninkiel" zostaje w pamięci. Nie można przejść obok niego obojętnie. Ma w sobie ogromne pokłady ambicji. Do tego rysunki Rosińskiego – fantastyczne. Zachwycają pięknem i harmonią, by za chwilę oddawać ze szczegółami brzydotę. Podobno istnieje wersja kolorowana. Cieszę się, że trafiłem czarno-białą. "Szninkiel" to wysoka liga, ale nie należy do moich ulubionych komiksów. Interesująca, słodko gorzka przygoda, rozczarowujący finał. Siedem gwiazdek to jednak za mało i nie fair. Osiem. Wydanie zawiera wstęp Kseni Chamerskiej -trochę o autorach, więcej o roli stwórcy w opowieści. Średnio pomocne interpretacje. Dodatki na końcu - zobacz czytelniku, jak bohaterowie "Szninkiela" mogli wyglądać i co G’wel ma między nogami (jeśli cię to interesuje). Poza tym.. Skąd się brały amazonki, ciężkozbrojni i dżender fluidy? Trójca musiała uzupełniać ich szeregi. Zabicie J’ona stworzyłoby męczennika. I nie poprawiło sytuacji. Zły pomysł, "nieśmiertelni". 27.02.26
arbuziarz - awatar arbuziarz
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Funky Koval. Bez oddechu. Bogusław Polch
Funky Koval. Bez oddechu.
Bogusław Polch Maciej Parowski Jacek Rodek
Legenda polskiego komiksu. Nieco zmącona naleciałościami z lat 80., a mimo to wciąż oddaje ducha tamtych czasów. Z pulpowej space opery znacząco wyrasta na political fiction. Świetna postać z tego Funky'ego. Cwaniaczek, pies na baby, z kwadratową szczęką, jakby wyjęli go z jakiegoś telewizyjnego show. Walka o władzę, wzajemnie zwalczające się korporacje, obcy z przejrzystym humorem, gwiezdni piloci i kosmiczni mundurowi. Świetna mieszanka niewinnej zabawy z drugim dnem politycznym. Przecierająca szlaki dla późniejszych twórców. Inspirator nowego pokolenia, które chciało bawić się w postmodernistyczne kryminały. Wiele rzeczy miało prawo nie działać - stereotypowe podejście do rysopisów psychologicznych, skróty fabularne czy naiwność intrygi, ale z jakiegoś powodu broni się futurystycznymi zabawkami, gdzie zegarek robi za przecinaczkę do liny, jak w jakimś James Bondzie. Gdzie winda jest teleportem do przeszłości, gdzie pluskwy hamują ego zamieniając cię w atawistycznego gamonia. Pod przebraniem uśmiechniętego Kovala, jak z reklamy Mentosa - kawał solidnego Sci-Fi, które przewidziało, że prezydenci to pieski niewidzialnych sił, dziewicze planety zostały dawno odkryte, a niebezpieczne eksperymenty prowadzą do zagłady ludzkości. Kawał dobrej roboty. Niby sztampa w dobie kulturowych przewrotów, ale jak podana, zacnie odkrywająca, że za zasłoną rzeczywistości kryje się obcy świat, a sny mają korzenie w naszych pragnieniach. Ma w sobie luz, którym niektórym brakuje w dobie politycznej rozróby i wydzierania sobie haseł parlamentarnych na koszulkach.
Chris3z8 - awatar Chris3z8
ocenił na 7 2 lata temu
Aldebaran, wydanie II (twarda oprawa) Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Aldebaran, wydanie II (twarda oprawa)
Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Początek mocno mnie rozczarował. Kilka razy miałem ochotę odpuścić i nie czytać dalej. Gdybym oceniał tylko pierwszą 1/3, wyszłoby słabo - jakieś 4/10. To miała być historia na innej planecie, a ja kompletnie nie czułem klimatu. Kolory kojarzyły mi się bardziej z Brazylią (tak wiem - autor) niż ze światem sci-fi, a pojazd, którym przez jakiś czas poruszają się bohaterowie, wyglądał jakby był żywcem wyjęty od Amiszów. Jasne, wiem, że tak miało być i że fabularnie da się to wytłumaczyć, ale mimo wszystko kompletnie mi to nie zagrało. Również postacie nie zrobiły na mnie większego wrażenia - brakowało emocji i napięcia. Do tego kreska zwyczajnie mi nie podeszła a budynki, ludzie i całe otoczenie były dla mnie zbyt „ziemskie”. W efekcie trudno było mi znaleźć tu to, czego oczekuję od klasyki science fiction. Tempo akcji też nie pomagało — normalnie lubię, kiedy fabuła rozwija się spokojnie, ale tutaj przez długi czas było po prostu nudno i bez większej energii. Mimo wszystko nie odpuściłem i czytałem dalej. I wtedy faktycznie zrobiło się lepiej: fabuła zaczęła rozwijać się w kilku ciekawych kierunkach, a ja w końcu złapałem trochę klimatu. Nadal nie jest to coś, czym byłbym zachwycony, ale skończyłem z przyjemnością i cieszę się, że nie zrezygnowałem na starcie. Czy to hit? Dla mnie nie. Czy poleciłbym? Nie jestem pewien — to dość specyficzna lektura, a ja oczekiwałem czegoś innego. Ostatecznie oceniłbym ją na 6,5–7/10, więc dość dobrze.
Radamir - awatar Radamir
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Yans: Mutanci z Xanai

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Yans: Mutanci z Xanai