Wyrok

Okładka książki Wyrok
Albert Wojt Wydawnictwo: Estymator Cykl: Kryminał z myszką (tom 33) kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
audiobook
Cykl:
Kryminał z myszką (tom 33)
Data wydania:
2022-11-09
Data 1. wyd. pol.:
2022-11-09
Język:
polski
ISBN:
9788367562188
Długość:
2 godziny 49 minut
Lektor:
Tomasz Krajewski
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyrok w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wyrok

Średnia ocen
6,2 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2189
810

Na półkach:

Lubię tego autora. Fabuły może proste i wiele zbiegów okoliczności, ale logiczne i ciekawie pisane.

Fajny stary typ pisania, bez efektów specjalnych i wodotrysków. Ogólnie miło się to czyta. Trochę ludzie gadatliwi w tych książkach. W rzeczywistości trudno od ludzi uzyskać tyle informacji. Ale książka całkiem dobra.

Lubię tego autora. Fabuły może proste i wiele zbiegów okoliczności, ale logiczne i ciekawie pisane.

Fajny stary typ pisania, bez efektów specjalnych i wodotrysków. Ogólnie miło się to czyta. Trochę ludzie gadatliwi w tych książkach. W rzeczywistości trudno od ludzi uzyskać tyle informacji. Ale książka całkiem dobra.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

51 użytkowników ma tytuł Wyrok na półkach głównych
  • 41
  • 10
17 użytkowników ma tytuł Wyrok na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zaułki Anna Kłodzińska
Zaułki
Anna Kłodzińska
Rok 1963 był wyjątkowy ze względu na wydarzenia kulturalne, polityczne, sportowe i atmosferyczne. W nocy z 28 lutego na 1 marca 1963 roku w Lubaczowie odnotowano temperaturę -39 stopni. Stanęła komunikacja. Połączenia telefoniczne zostały przerwane. Mróz sparaliżował także władze, które nie były w stanie zaradzić katastrofalnej sytuacji w kraju. Okres letni przyniósł upały wprost z Afryki,  mieszkańcy walczyli z morderczym latem. 19 - 23 czerwca 1963 roku w Opolu odbywa się I Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej. 15 lipca -29 września we Wrocław epidemia czarnej ospy, izolacja miasta od reszty kraju. Zabawne i infantylne dialogi, romanse im.in; nżynier Waligórskiego z poznaną Teresą w barze kawowym „Café Club” przy Hożej. Bar znajduje się na dole, natomiast na szóstym piętrze działa kawiarnia „Pod gwiazdami”. "Śliczny" również uwodzi kobiety z wyższych sfer, wśród nich piękną mecenasową. Warszawskie klimaty z perspektywy społeczno- polityczno-ekonomiczno-artystyczno-socjologicznej, warstwa wyższych sfer kontra grupa przestępcza. Przestępczość wnikliwie przenika w zamożne grupy, romanse, szantaże, okradanie mieszkań z wartościowych przedmiotów. Brak włamań, odcisków i poszlaków. Anna Kłodzińska, ps. „Stanisław Załęski” (1915 - 2008) – dziennikarka „Życia Warszawy” i autorka kryminałów milicyjnych. Pisała różnego rodzaju powieści, ale popularność przyniósł jej cykl powieści milicyjnych, których głównym bohaterem był idealny milicjant, porucznik Szczęsny vel Biały Kapitan. Tworzone przez Kłodzińską powieści milicyjne oceniała ówczesna epoka . Stanisław Barańczak, który w latach 70. publikował pod pseudonimem felietony w cyklu "Książki najgorsze". Czytelnicy uznają wartość literacką bardzo słabo. Autorka spotkała się z kontrowersjami, powieść milicyjna i idealny milicjant Szczęsny wpisywało się w poprawność systemową ustroju politycznego PZPR. Autorka współcześnie zapomniana, ponowne publikacje po 2018 roku z odmętów zapomnienia. Powieść milicyjna stała się jedna z odmian powieści kryminalnej XX wieku, publikowana w latach 1955–1991 w krajach komunistycznych Europy Środkowo-Wschodniej. Dochodzenie prowadzone przez milicjanta / adwokata / sędziego w sprawie przestępstwa kryminalnego / zbrodni, by ukazać jego schemat / działanie , przyczyny i okoliczności. Reżim komunistyczny, ideologia, koloryt socrealizmu, propaganda, walka z kapitalizmem, inicjatywą prywatną , przedstawicielami średniego aparatu państwowego. Powieść milicyjna była odpowiedzią na światowe klasyki kryminalne i kapitalistyczne twórczości Agaty Christie, Edgara Wallace’a. Przedstawiciele gatunki i prekursorzy: 1. Tadeusz Kostecki vel Krystyn T. Wand, W. T. Christine 2. Andrzej Piwowarczyk 3. Adam Bahdaj vel Dominik Damian 4. Anna Kłodzińska vel Stanisław Załęski i Mierzański 5. Jerzy Korycki vel Jerzy Edigey 6. Aleksander Minkowski vel Marcin Dor, Alex Hunte 7. Zbigniew Safjan vel Andrzej Zbych 8. Helena Sekuła vel Helena Turbacz 9. Maciej Słomczyński vel Kazimierz Kwaśniewski 10. Krzysztof Teodor Toeplitz vel Krzysztof Deuter 11. Andrzej Wydrzyński vel Artur Morena 12. Zygmunt Zeydler-Zborowski. Okres rządów Gomułki, dokument epoki ciekawie wpisuje się w zbrodnie, zachowania patologiczne czy gwałty i funkcje MO. Powieść wydana w 1964 roku i stanowi długi cykl z porucznikiem Szczęsnym zwanym Białym kapitanem, ponieważ włos funkcjonariusza bielą się pokrył. Kryminał w dość specyficzny sposób wchodzi w środowisko przestępców mieszkaniowych, chuliganów, grup zoorganizowanej przestęczości Warszawa - Zakopane. Przedłużającąa się analizą i dedukcją oraz wywody i myśli niektórych bohaterów mocne absurdum.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 6 1 rok temu
Martwy punkt Jerzy Żukowski
Martwy punkt
Jerzy Żukowski
Książka "Martwy punkt" Jerzego Żukowskiego to klasyczny kryminał milicyjny, w którym śledztwo nad śmiercią znanego adwokata ujawnia sieć intryg i niejasnych powiązań. Akcja rozpoczyna się w jednej z warszawskich kawiarni, gdzie prokurator Klecz spotyka się z mecenasem Sewerynem Marcem. Ich rozmowa pełna jest subtelnych napięć – obaj mężczyźni mają do siebie wzajemne pretensje i ukrywają rzeczy, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Wkrótce jednak dochodzi do tragedii – Marzec zostaje znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Oficjalna przyczyna śmierci wskazuje na atak serca, ale pojawiają się dowody, które sugerują, że mógł zostać zamordowany. Śledztwo prowadzi kapitan Polikarp Rybka, doświadczony, ale nieco ekscentryczny milicjant. Już na początku dochodzenia pojawiają się niepokojące fakty – mecenas obawiał się o swoje życie, a noc jego śmierci pełna była dziwnych wydarzeń, w tym tajemniczej obecności nieznanego mężczyzny w pobliżu willi. Rybka zaczyna łączyć tropy, bada powiązania Marca z przestępczym światem i próbuje ustalić, czy jego śmierć była efektem porachunków, zemsty czy może jeszcze czegoś innego. W tle pojawia się również postać dziennikarki Klaudii Hamer, której zainteresowanie sprawą wydaje się nieprzypadkowe. Rybka podejrzewa, że kobieta coś wie, ale celowo unika bezpośrednich odpowiedzi. W miarę postępu dochodzenia milicjant odkrywa coraz więcej powiązań między denatem a tajemniczą grupą osób działających na granicy prawa. Powieść charakteryzuje się dynamiczną narracją, precyzyjnie budowanym napięciem i realistycznym obrazem pracy milicji w latach 50.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 8 1 rok temu
Droga bez powrotu Albert Wojt
Droga bez powrotu
Albert Wojt
Powieść milicyjna stała się jedna z odmian powieści kryminalnej XX wieku, publikowana w latach 1955–1991 w krajach komunistycznych Europy Środkowo-Wschodniej. Dochodzenie prowadzone przez milicjanta / adwokata / sędziego w sprawie przestępstwa kryminalnego / zbrodni, by ukazać jego schemat / działanie , przyczyny i okoliczności. Reżim komunistyczny, ideologia, koloryt socrealizmu, propaganda, walka z kapitalizmem, inicjatywą prywatną , przedstawicielami średniego aparatu państwowego. Powieść milicyjna była odpowiedzią na światowe klasyki kryminalne i kapitalistyczne twórczości Agaty Christie, Edgara Wallace’a. Przedstawiciele gatunki i prekursorzy: 1. Tadeusz Kostecki vel Krystyn T. Wand, W. T. Christine 2. Andrzej Piwowarczyk 3. Adam Bahdaj vel Dominik Damian 4. Anna Kłodzińska vel Stanisław Załęski i Mierzański 5. Jerzy Korycki vel Jerzy Edigey 6. Aleksander Minkowski vel Marcin Dor, Alex Hunte 7. Zbigniew Safjan vel Andrzej Zbych 8. Helena Sekuła vel Helena Turbacz 9. Maciej Słomczyński vel Kazimierz Kwaśniewski 10. Krzysztof Teodor Toeplitz vel Krzysztof Deuter 11. Andrzej Wydrzyński vel Artur Morena 12. Zygmunt Zeydler-Zborowski. 13.Albert Wojt vel Wojciech Sadrakuła Albert Wojt to pseudonim literacki Wojciecha Sadrakuły. Od około 1976 roku, przez 40 lat pracował jako prokurator. W latach 1981-1990 był radcą prawnym. Jest autorem 14 kryminałów. Żoliborz to jedna z dzielnic Warszawy, i miejsce akcji większości książek z porucznikiem Michałem Mazurkiem Alberta Wojta. "Joli Bord" z francuskiego znaczy "Piękny Brzeg". Malowniczo położona dawna posiadłość pijarów nad Wisłą w XVIII wieku, spolszczyła "Joli Bord" - Żoliborz stając się synonimem zielonej, inteligenckiej dzielnicy z willową zabudową i artystyczną atmosferą, o której śpiewał Muniek Staszczyk i wiersz napisał Konstanty Ildefons Gałczyński. "(...)Na bu­do­wie trasy Armii Kra­jo­wej zna­leź­li­śmy ładną skrzy­necz­kę ze sre­brzy­sty­mi dru­ci­ka­mi – Ma­zu­rek po­now­nie się­gnął do szafy pan­cer­nej. – Nie­ja­ki Ity­dus bez skru­pu­łów po­wie­dział, kto przy­niósł mu tę skrzy­necz­kę i usi­ło­wał sprze­dać stop wol­fra­mo­wy jako sre­bro.(...) "(...)Naj­waż­niej­sze, że nie dał się pan mu oma­mić. Z tej drogi na­praw­dę już nie ma po­wro­tu.(...) Rasowy kryminał z wątkiem sensacyjno - polityczno - przestępczo - korupcyjno - propagandowym. Wielowarstwowość zagadnień i galeria postaci od notabli po przestępcze grupy. Warto zwrócić uwagę na pasera Itydusa, szarmanckiego, dystyngowanego znawcy swej profesji, dzieł sztuki i obrotu i znajomości prawa, spotkania z MO to przyjemność i współpraca. Warszawskie więzienie i bunt z ucieczką bohaterów - Zaliwski, Kielecki i Jóźwiak, którzy niebawem włamują się do magazynu Zakładów Elektronicznych licząc na łup w postaci złoto i srebro, lecz znaleźli tylko bezużyteczny drut wolframowy... a cenne metale już ktoś ukradł... Kolejni bohaterowie to kadra kierownictwa Zakładów Elektronicznych - Trepanowicz, Grzebieniowski, Demski, Pawlak i dyrektor naczelny Walendowski. Kulturalni notable prowadzą życie na wysokim poziomie, hobby w kole myśliwskim, rauty, wyjazdy na weekendy do willi lub daczy, spotkania towarzyskie we własnym gronie i przestępczość gospodarcza w "białych rękawiczkach" korupcja. Zwłoki prokuratora Mikulskiego i związkowa Adama Trychnera. Wartka akcja i trio operacyjno - śledczy SB kapitan Jodecki kontra MO porucznik Mazurek i chorąży Pozorski pędzacych polonezem, fiatem czy nyską. Książka wydana w 1985 roku.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 6 2 miesiące temu
Siedem papierosów Maracho Jerzy Edigey
Siedem papierosów Maracho
Jerzy Edigey
Jaki kraj takie przestępstwa, chciałoby się powiedzieć. Agata Christie napisała doskonała powieść „Morderstwo w Orient Expressie” a u nas ani expresu ani nawet morderstwa. Bo któżby tam chciał mordować w pociągu dalekobieżnym z Warszawy do Szczecina. W Polsce Ludowej by uzyskać korzyść materialną i dorobić się w niecny sposób nie trzeba można się było posłużyć znacznie prostszymi metodami. Poza tym za mordowanie można było trafić na stryczek więc kradzieże wydawały się znacznie bardziej bezpieczne w razie wpadki. Akcja tej mikropowieści rozgrywa się na początku lat 80-tych. W przedziale pierwszej klasy do Szczecina podróżuje szóstka pasażerów. A skoro to czas wakacyjny to raczej śmiało można założyć że to osoby jadące tam żeby wypocząć i żeby nad morzem, gdzieś w Międzyzdrojach czy innym kurorcie przepuścić trochę uciułanej gotówki. Jeśli się jest złodziejem łatwo się domyślić, że podróżni pierwszej klasy to ludzie mogący wieźć portfele pełne pieniędzy. Teraz tylko trzeba wymyślić jak ich tej gotówki pozbawić. Sześcioro pasażerów rozmawia o wszystkim i niczym, ktoś zamawia u kelnerki roznoszącej towary spożywcze piwo, kto inny kawę, jeszcze ktoś paczkę papierosów „Maracho”. To jakieś nowe, zagraniczne papierosy, więc pan który je kupił częstuje pozostała piątkę, bo jak tu nie poczęstować, skoro to nowość, a wszyscy palący. Po chwili cała szóstka smacznie ustąpi. Po jakimś czasie do przedziału wchodzi konduktorka. Widząc pasażerów w dziwnych pozycjach, pogrążonych w głębokim śmie, orientuje się że zaszło tu coś niecodziennego. Potrzebuje więc pomocy. Na szczęcie kilka przedziałów dalej jedzie milicjant. Budzi go a ten od razu staje na wysokości zadania. Młody porucznik Marian Balerski służący w dworcowym komisariacie na stacji Szczecin Główny wie że to nie przelewki i musi sprawę potraktować poważnie jak na prawdziwego funkcjonariusza przystało. Udaje mu się ocucić pasażerów którzy po odzyskaniu przytomności czują się tak jakby wracali z czterodniowego wiejskiego wesela. No i oczywiście jest jeszcze coś. Zniknęły wszystkie pieniądze i do tego jeszcze kosztowności, w których jedna z pań chciała w Międzyzdrojach zadawać szyku. Ktoś musiał im podać jakiś narkotyk, stwierdza autorytatywnie porucznik. I mało brakowało, a mielibyśmy nasze własne, rodzime bo popełnione w Polsce Ludowej morderstwo w Szczecin expressie pomnożone przez sześć więc od razu przebilibyśmy zgniły zachód. No ale widać los chciał inaczej i pewnie dlatego mało kto pamięta o naszej zbrodni w pociągu a o tym z Orient expressu słyszał cały świat. Milicyjny Poirot – Marian Balerski bierze się ostro do pracy, bo czas goni, pociąg ma tylko godzinę spóźnienia i w końcu dojedzie do Szczecina. Trzeba więc w tym krótkim czasie ustalić kto okradł tych ludzi. Czy to robota pasażera, czy może kogoś z obsługi? A co z tytułowymi papierosami „Maracho”? Czy one odegrały w tym przestępstwie jakąś rolę? Nie dowiecie się jeśli nie sięgniecie po tę mikropowieść. Ja przesłuchałem ją w interpretacji Roberta Michalaka którego głos przeniósł mnie do kołyszącego się, głośnego pociągu lat osiemdziesiątych, w którym smród tanich papierosów mieszał się z odorem niedomytych ciał, wyziewami przetrawionego alkoholu i ekskluzywnym zapachem old spice’a. Siedem papierosów Maracho, to jak zawsze u Edigeya dobrze skrojona opowieść, którą czyta się płynnie i gładko, bez zbędnych mielizn i dłużyzn. Akcja może nie tak wartka jak pospieszny z Warszawy do Szczecina, ale snująca się powoli jak dymek z papierosa „Maracho” w kolejowym przedziale pierwszej klasy. Tylko nie potrafię sobie przypomnieć co to były za papierosy. Wtedy już jako nastolatek popalałem trochę za co nawet dorobiłem się nagany dyrektora liceum i wówczas wydawało mi się że znam wszystkie dostępne na rynku fajki. Tych za diabła nie pamiętam. A może ich wcale nie było i marka została wymyślna na potrzeby książki? W każdym razie nawet jeśli nie istniały, to podobno smakowały całkiem nieźle i jak twierdził jeden palacz, bohater tej opowieści, były najzdrowsze ze wszystkich, bo tylko po nic nie miał chrypki.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Biały płaszcz w brązową kratę Kazimierz Korkozowicz
Biały płaszcz w brązową kratę
Kazimierz Korkozowicz
Czar PRL-u. Przestępcza szajka wykonuje skok na kasę dużego zakładu pracy w przeddzień wypłaty pensji - ech te czasy, gdy dzień wypłaty oznaczał przywiezienie walizek pieniędzy, a nie serię przelewów! Charakterystyczne też, że nie wiemy, czym się ów zakład zajmuje - w słusznie minionym systemie klasa robotnicza zwykła się była oburzać, gdy obsadzano konkretną branżę w roli tła jakichś negatywnych zdarzeń, autor wolał więc nie ryzykować społecznej interwencji komitetu obrony czci producenta gwoździ czy gumiaków. W każdym razie na początku pada trup w postaci jednego ze strażników pilnujących kasy, a potem jest coraz lepiej. Śledztwo prowadzi mądra, bystra, przewidująca i odważna Milicja Obywatelska, więc oczywiście sprawcy, przynajmniej ci, którzy dożyją do końca powieści, zostaną przykładnie przyskrzynieni. W śledztwo wplątuje się także przypadkowy obywatel, który niebacznie pozwolił koledze popitigrilić się z przygodnie poznaną panienką w mieszkaniu narzeczonej, wskutek czego panienka wyszła w płaszczu narzeczonej (to ten tytułowy, biały w brązową kratę) i z jej torbą. Ponieważ obywatel boi się narzeczonej bardziej niż bandytów, brnie coraz głębiej w całą historię, wnosząc lekki opar absurdu (co tam trup, co tam rabunek, co tam bandzior przetrzymujący zakładnika, ja tu płaszczyk muszę odzyskać!). W tle warszawskie knajpy, dansingi, peryferie miasta, światek przestępczy i obyczaje lat 70 minionego wieku. Da się poczytać.
Airain - awatar Airain
ocenił na 6 1 rok temu
Wyspa czterech łotrów Andrzej Szczypiorski
Wyspa czterech łotrów
Andrzej Szczypiorski
„Przyjechał do Warszawy wieczorem. Podróż miał ciężką. Dzień był gorący, ludzie tłoczyli się niemiłosiernie. Wysiadłszy na dworcu Głównym wypił w kiosku dwa kufle chłodnego piwa.” – trzecie było raczej niewskazane, ale dwa już mówiły sporo o człowieku. Jedno wypija się by ugasić pragnienie, drugie by poczuć się trochę lepiej. Ten milicjant od dwóch piw, to porucznik Engel, bohater dość ciekawej i wyróżniającej się na tle innych ,opowieści z serii „Ewa wzywa 07″ „Wyspy czterech łotrów” Andrzeja Szczypiorskiego. Autor „Mszy za miasto Arras” tworzy lekką i nieco niesamowitą opowieść, która spełnia wszystkie wymagania narzucone przez sponsora serii, czyli komendę główną MO. Jednak robi to w sposób bardzo błyskotliwy, przemycając nad Wisłę gangsterską historię wprost z Chicago. Najważniejszy jest tu oczywiście inteligentny milicjant. Niekoniecznie musiał być jak porucznik Borewicz, bohater niezwykle popularnego serialu telewizyjnego „07 zgłoś się” błyskotliwym i dowcipnym oficerem – Istotne, żeby miał coś w sobie interesującego. „Oficer milicji w randze porucznika miał ociężałą postać, tęgą twarz i zmęczone spojrzenie. Wyglądał na pięćdziesiąt lat i chyba nie uprawiał porannej gimnastyki.” Wyglądał więc niezbyt korzystnie a do tego jeszcze palił paskudne papierosy. „Wydobył z szuflady paczkę papierosów marki sport. – Pali pani? – Dziękuję – odparła i wydobyła z torebki carmeny. Podsunęła mu paczkę. – Nie, wole sporty. Kiedy zmieniam od razu kaszlę. Podał jej płonącą zapałkę, potem sam zapalił, zaciągnął się głęboko i natychmiast chwycił go kaszel.” Taki obraz zwyczajnego milicjanta, który mógłby być sąsiadem powinien przemawiać do czytelnika. Ważne jest jednak, by wciągnąć go w zabawę w poszukiwanie odpowiedzi na pytanie kto zabił. Dlatego śledczy musi od razu podążać w odpowiednim kierunku, wskazując prawdopodobne ślady, odkryte dzięki swojej przenikliwości. „Ja rozumiem, że na przykład kastet – kontynuował porucznik – albo młotek. Gdyby go udusił gołymi rękami też bym się nie zdziwił. Ale pończocha?” I dzięki takiej prostej informacji wyrobiony czytelnik już wie, że morderca nie działa jak zwyczajny polski przestępca. Jeśli do tego jeszcze dodać informację przyniesioną przez świadka, że widział w pobliżu mieszkania, w którym doszło do morderstwa człowieka o ogorzałej twarzy w zagranicznym ubraniu i białych mokasynach, wszystko powoli staje się jasne. Przestępcą musi być ktoś z zagranicy. Nie wiadomo tylko dlaczego zabił? Więc, żeby to sprawdzić, wytrawny milicjant skłania do współpracy różnych obywateli od studenta, który zgłasza, się sam do pomocy, poprzez profesora Uniwersytetu który też czuje potrzebę pomagania milicji i w końcu przestępcy – złodzieja samochodowego, który za mglistą ofertę pomocy w przyszłości natychmiast zamienia się w psa gończego tropiącego z zapałem zagranicznych bandytów. „Majdaj był zdyszany. Włosy miał mokre od potu i deszczu, który siekł miasto nielitościwie od samego rana. (…) – Panie poruczniku, powiedział Majdaj. – Mamy tego gościa…” Mają na razie jednego, ale jak się wkrótce okazuje jest ich kilku, takich łotrów, którzy nie dość, że polują na bratanicę pierwszego trupa to jeszcze walczą ze sobą przenosząc chicagowskie zwyczaje strzelania do siebie na ulicy do centrum Krakowa. Ostatniego z nich, już namierzanego przez milicję w końcu zatrzymuje przypadkowy złodziej, któremu przecież nie będzie jakaś łachudra zagraniczna machała przed nosem pistoletem. „Więc ten człowiek z kopytem w ręce też myślał, że jest górą. (…) Panie poruczniku, żeby pan widział jego zdumienie, kiedy usiadł na tyłku i zobaczył, że ja mam w dłoni jego własne kopyto…” – wyjaśnił złodziej o pseudonimie Onufry, który z łatwością powalił uzbrojonego gangstera. W końcu dzięki własnej inteligencji i przenikliwości a dodatkowo jeszcze świetnej znajomości angielskiego milicjant Engel składa wszystkie dane do kupy i okazuje się, że dwie bandy amerykańskich gangsterów postanowiły sprzątnąć w Polsce ostatnich żyjących krewnych pewnego niezwykle bogatego gangstera, który właśnie odszedł w zaświaty, pozostawiwszy ogromny majątek. Nie wiadomo w jaki sposób chcieli sami przejąć spadek, likwidując dwoje krewnych, bo tego milicjant do końca niestety nie wyjaśnia, ale to i tak nie ma większego znaczenia. Czytelnik bowiem dostaje w tej powieści wszystko to czego mógłby sobie zażyczyć, trupy, pogonie, strzelaniny a wszystko to w mieście znanym z zamiłowania do porządku. I do tego jeszcze ma w bonusie zwykłego milicjanta, który nad wszystkim panuje a społeczeństwo pomaga mu tak jak harcerze kapitanowi Żbikowi. Powieść „Wyspa czterech łotrów” jest jedną z najlepiej napisanych opowieści z serii „Ewek”, choć podobnie jak wszystkie pozostałe niebieskie zeszyty w pełni realizuje narzuconą przez partię i milicję linie programową. Gdy po latach czysta się te książki, trudno się oprzeć pewnej refleksji: jak to możliwe, że mając takich doskonałych śledczych, PRL miał ciągle problemy z przestępczością, która właśnie w systemie komunistycznym pleniła się jak nigdzie indziej a kradł i oszukiwał państwo niemal każdy, kto tylko miał ku temu okazję. Tu odpowiedź wydaje się prosta. Milicjant w powieściach czasów PRL-u był produktem zastępczym jak wyrób czekoladopodobny zastępujący w PRL czekoladę, która była nieosiągalna w państwowych sklepach udającym tylko oficera śledczego, prawdziwego policjanta, który w państwie ciągłych niedoborów był stale towarem deficytowym.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 8 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Wyrok

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wyrok