Wykidajło

Okładka książki Wykidajło
Sebastian Reńca Wydawnictwo: Wydawnictwo Prozami powieść historyczna
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2025-09-16
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-16
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368249392
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wykidajło w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wykidajło

Średnia ocen
8,1 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
20
20

Na półkach:

„Wykidajło” Sebastiana Reńcy – nie ma tu kryształowych bohaterów, są tylko ludzie.
Autor zabiera nas w mroczne, szare zakamarki okupowanej Polski. Te w których nie stawiano pomników i których nie lubią podręczniki historii. Akcja osadzona jest w czasach niemieckiej okupacji (z wyraźnym przedłużeniem w pierwsze lata sowieckiej - Polski „ludowej”), ale nie znajdziemy tu typowej, podniosłej opowieści o wielkich bohaterach podziemia. Reńca pokazuje wojnę od strony tych, którzy na co dzień musieli brudzić sobie ręce.
Główny bohater - obieżyświat o szemranej przeszłości, wykidajło z warszawskiej knajpy (ma „czarny pas” w laniu po mordach) – to postać znakomicie oddająca złożoność ludzką. Nie ma tu bohaterów w pelerynach. Są za to bandyci z dobrym sercem i bojownicy konspiracji, którzy bywają nikczemni. Reńca nie moralizuje, nie dzieli świata na czarno-białe. Pokazuje, że wojna wydobywa z człowieka zarówno to, co najszlachetniejsze, jak i najbardziej podłe. I że granica między jednym a drugim jest często cienka jak brzytwa, którą można się schludnie ogolić albo poderżnąć gardło.
Jednym z najmocniejszych wątków jest kpiący stosunek autora do „Polski podziemnej” i jej sądów. Wyroków na szmalcowników wydano dramatycznie mało. W efekcie charakterni ludzie – często właśnie z marginesu, z półświatka – musieli brać sprawy w swoje ręce. Likwidować skurwysynów, którzy żerowali na strachu i nędzy. Autor nie gloryfikuje tej zemsty, ale też jej nie potępia. Pokazuje ją jako brutalną, ale czasami jedyną możliwą odpowiedź na rzeczywistość, w której państwo podziemne nie zawsze było w stanie chronić. To zemsta, która choćby na chwilę czyniła świat odrobinę mniej obrzydliwym.
Niezwykle ciekawym, pobocznym motywem są psy. Stanowią one piękną, ciepłą przeciwwagę dla ludzkiej podłości, nielojalności i okrucieństwa. W świecie pełnym zdrad i donosów to właśnie czworonogi okazują się najbardziej lojalne. Pisarz, wyraźnie kochający psy, wplata je w fabułę w sposób naturalny i poruszający – przypominając, że czasem zwierzę potrafi zachować więcej człowieczeństwa niż człowiek.
Trup ściele się gęsto – nie tylko wśród szmalcowników, PPR-owców i donosicieli. Akcja jest wartka, napięcie nie puszcza, ale pod spodem cały czas buzuje refleksja nad naturą człowieka w ekstremalnych warunkach. To nie jest cukierkowa, czarnobiała opowieść o dobrych Polakach i złych Niemcach (czy bolszewikach).
Reńca udowadnia, że powieść historyczna nie musi być ani nudna, ani dydaktyczna. Może być brutalna, szczera i głęboko ludzka jednocześnie. „Wykidajło” zostaje w głowie na długo – nie tylko dzięki mocnej fabule i charyzmatycznemu, niejednoznacznemu bohaterowi, ale przede wszystkim dzięki odważnemu spojrzeniu na szarą strefę okupacji. Na tych, którzy nie mieli luksusu bycia świętymi.
Jeśli lubicie wojenną prozę bez owijania w bawełnę, z prawdziwą krwią, błotem i moralną szarością bez patosu, to bierzcie ją. Dobra rzecz.

„Wykidajło” Sebastiana Reńcy – nie ma tu kryształowych bohaterów, są tylko ludzie.
Autor zabiera nas w mroczne, szare zakamarki okupowanej Polski. Te w których nie stawiano pomników i których nie lubią podręczniki historii. Akcja osadzona jest w czasach niemieckiej okupacji (z wyraźnym przedłużeniem w pierwsze lata sowieckiej - Polski „ludowej”), ale nie znajdziemy tu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

44 użytkowników ma tytuł Wykidajło na półkach głównych
  • 23
  • 21
10 użytkowników ma tytuł Wykidajło na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Arcana nr 177 Teresa Bałuk-Ulewiczowa, Kazimierz Braun, Tomasz Gabiś, Jerzy Gizella, Zbigniew Janowski, Marek Klecel, Marek Kornat, Janusz Kotański, Krzysztof Krasuski, Grzegorz Krzywak, Paweł Kuszczyński, Aleksander Litewka, Maciej Nowak, Olga Płaszczewska, Sebastian Reńca, Mikołaj Rysiewicz, Ryszard Surmacz, Stefan Zabierowski, Maciej Zakrzewski
Ocena 0,0
Arcana nr 177 Teresa Bałuk-Ulewiczowa, Kazimierz Braun, Tomasz Gabiś, Jerzy Gizella, Zbigniew Janowski, Marek Klecel, Marek Kornat, Janusz Kotański, Krzysztof Krasuski, Grzegorz Krzywak, Paweł Kuszczyński, Aleksander Litewka, Maciej Nowak, Olga Płaszczewska, Sebastian Reńca, Mikołaj Rysiewicz, Ryszard Surmacz, Stefan Zabierowski, Maciej Zakrzewski
Okładka książki Dziewięciu z "Wujka" Robert Ciupa, Sebastian Reńca, Marek Turek
Ocena 9,0
Dziewięciu z "Wujka" Robert Ciupa, Sebastian Reńca, Marek Turek

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ucieczka Alan Hlad
Ucieczka
Alan Hlad
Czy po przeczytaniu powieści zdarza się wam sprawdzać fakty historyczne? Utalentowana Amerykanka Ruth Lacroix opuszcza rodzinne Maine, aby zamieszkać ze swoją ciotką i wujkiem, marząc o występach w Casino de Paris. Wybuch wojny i śmierć członka rodziny zmieniają plany Ruth. Od tej pory kobieta chce zrobić coś dla kraju. Razem z koleżanką z rewii, Lacette, zgłasza się jako kierowca ambulansu w Ambulance Corps. W drodze do Dunkierki spotykają pilota RAF-u, Jimmiego, który wyskoczył ze swojego płonącego samolotu. Od teraz Ruth i Jimmy przemierzają setki kilometrów, pomagając uchodźcom i ofiarom wojny. I czasami, w takich momentach zaczyna się ckliwie i mdło, ale nie tu. Jest on i jest ona, zapewne się w sobie zakochają i będą żyć długo i szczęśliwie. Ale nie u @alanhlad. "Ucieczka" to dramat zwykłych ludzi, którzy nie prosili się o bohaterstwo, a jednak w obliczu zagrożenia potrafią zdobyć się na odwagę i przedłożyć swoje dobro nad dobro innych. To takie przypomnienie, że historia, to nie tylko bitwy i wielkie czyny, ale wojna to przede wszystkim losy jednostek. To, co za każdym razem urzeka, zachwyca i jednocześnie porusza mnie w powieściach @alanhlad to fakt, że tak mistrzowsko łączy on fikcję z wydarzeniami historycznymi. Ponownie "spotykamy" Churchilla, ale autor wspomina też marszałka Pétain'a, Chamberlain'a czy asa przestworzy Edgara „Cobbera” Kaina i za każdym razem odnajduję w tych powieściach coś, o czym nie słyszałam, lub gdzieś tam kiedyś obiło mi się o uszy. Tym razem dowiedziałam się o operacji "Aerial", podczas której alianci ewakuowali swoje wojska z zachodniej Francji i o storpedowaniu Lancastrii. Na skutek dwuminutowego nalotu zgineło od 4500 do nawet 7000 osób. Dokładna liczba do tej pory nie jest znana. Co szokujące premier Winston Churchill zataił wiadomość o katastrofie twierdząc, że "gazety mają dość katastrof na dziś." Przy "Agentce Churchilla" napisałam, że w ciemno wezmę wszystko, co wyjdzie spod pióra tego autora. I wiecie co? Zdania nie zmieniam!! Polecam!!
Związana-z-książkami - awatar Związana-z-książkami
ocenił na 10 3 miesiące temu
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej Dorota Ponińska
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej
Dorota Ponińska
Opowieść o Marii Teresie Oliwii Cornwallis-West, znanej światu jako Daisy von Pless, Dorota Ponińska rozpoczyna od nakreślenia gęstej sieci koligacji rodzinnych, które definiowały ówczesną Europę. Kluczowym punktem odniesienia jest tu postać cesarza Wilhelma II Hohenzollerna. Choć Daisy była Angielką, jej małżeństwo z Hansem Heinrichem XV uczyniło ją częścią pruskiej elity, nierozerwalnie związanej z dworem berlińskim. Ponińska z niezwykłą precyzją oddaje paradoks tej relacji: Daisy, spokrewniona z brytyjską arystokracją i bliska sercu króla Edwarda VII, staje się „swatką” pokoju w świecie, w którym jej niemiecki kuzyn, cesarz Wilhelm, coraz wyraźniej dąży do konfrontacji zbrojnej. Te rodzinne powiązania, rozpięte między Londynem a Berlinem, stanowią tragiczny fundament, na którym autorka buduje narrację o kobiecie uwięzionej między dwiema ojczyznami. Książka zasługuje na wysoką ocenę 8/10 przede wszystkim za mistrzowskie połączenie faktów historycznych z intymnym portretem psychologicznym. Ponińska nie tworzy suchej biografii, lecz żywy, pulsujący emocjami obraz epoki fin de siècle. Czytelnik zostaje wrzucony w świat niewyobrażalnego przepychu Książa i Pszczyny, gdzie diamentowe tiary i koronkowe suknie maskują narastające poczucie osamotnienia głównej bohaterki. Autorka doskonale rozumie, że namiętności Daisy nie ograniczały się jedynie do romansów czy poszukiwania miłości w nieudanym małżeństwie. Jej największą pasją była chęć bycia słyszaną w świecie zdominowanym przez mężczyzn oraz głęboka, niemal naiwna wiara, że osobiste relacje z monarchami mogą zapobiec nadchodzącej katastrofie I wojny światowej. Styl autorki jest elegancki, a zarazem lekki, co sprawia, że przez ponad pół tysiąca stron płynie się z dużą przyjemnością. Ponińska z wyczuciem dawkuje detale obyczajowe, opisując nie tylko polityczne intrygi, ale i codzienność Daisy – jej walkę z sztywną etykietą dworską, zaangażowanie w działalność charytatywną oraz bolesne macierzyństwo. Postać cesarza Wilhelma II jest tu nakreślona wielowymiarowo; nie jest on jedynie czarnym charakterem historii, lecz człowiekiem pełnym kompleksów, którego relacja z błyskotliwą Daisy balansuje na granicy fascynacji i irytacji. To właśnie te interakcje, podszyte niewypowiedzianym napięciem, stanowią jeden z najmocniejszych punktów powieści. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorka ukazuje zmierzch starego świata. Daisy von Pless w interpretacji Ponińskiej to postać tragiczna, symbolizująca koniec ery wielkich rodów i beztroskich bali. Wraz z wybuchem wojny, jej świat – zbudowany na herbatkach u królowej Wiktorii i polowaniach z cesarzem – rozpada się nieodwracalnie. Autorka unika jednak taniego sentymentalizmu, stawiając na rzetelność i głębię historyczną. Choć niektóre wątki poboczne mogłyby być nieco bardziej skondensowane, całość stanowi fascynującą lekturę dla każdego miłośnika historii i biografii kobiet nietuzinkowych. "Daisy i cesarz" to nie tylko historia o wielkiej polityce, ale przede wszystkim o cenie, jaką płaci się za odwagę bycia sobą wbrew konwenansom. Dorota Ponińska stworzyła portret kobiety, która mimo posiadania wszystkiego, o czym marzył ówczesny świat, do końca pozostała outsiderką. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak osobiste namiętności splatały się z wielką historią, tworząc tkaninę losów, której nitki prowadziły prosto ku okopom Wielkiej Wojny. Powieść zostawia czytelnika z poczuciem melancholii, ale i podziwu dla niezłomnego ducha księżnej, która do końca wierzyła w moc dialogu ponad granicami państw i rodzinnych kłótni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 dni temu
Krąg czasu Ken Follett
Krąg czasu
Ken Follett
To książka dla każdego, kto choć raz zastanawiał się, jak powstały wielkie kamienne monumenty, takie jak Stonehenge, i jaką pełniły funkcję. Gdy nastoletnia Joia podglądała tańczące kapłanki, nie przypuszczała, że sama stanie się kiedyś arcykapłanką i poprowadzi swój lud do realizacji wielkiego przedsięwzięcia: sprowadzenia dziesięciu ogromnych głazów i stworzenia kamiennego kręgu. Miejsca, wokół którego podczas przesileń kapłanki tańczyły i śpiewały, a które było w rzeczywistości precyzyjnym kalendarzem i zegarem. Jego tajemnice znały wyłącznie kapłanki, jedyne osoby w społeczności potrafiące liczyć. Autor ukazuje szeroki obraz życia prehistorycznych plemion: rolników, pasterzy, kamieniarzy czy ludzi lasu. Codzienność tych społeczności była nieustanną walką o przetrwanie. Wystarczył jeden rok suszy, by pojawił się głód i widmo śmierci. Brak leków sprawiał, że nawet drobne infekcje mogły okazać się śmiertelne, a jedyną pomocą była znajomość ziół. Ciekawie przedstawiono także relacje społeczne i obyczaje. Spotkania między plemionami, podczas których panowała duża swoboda seksualna, zwane "zabawami", miały swój praktyczny cel: wzmacnianie puli genowej i zwiększenie szans na narodziny zdrowych dzieci. Jednocześnie autor kontrastuje różne modele społeczności: w jednej kobiety traktowane są jak własność mężczyzn, w innej cieszą się pełną niezależnością. Na tym tle pojawia się Joia, charyzmatyczna postać, która potrafi porwać tłumy. Wprowadza do rytuałów coś na kształt „efektów specjalnych” i doskonale rozumie, że aby ludzie podjęli się ogromnego wysiłku transportu kamieni, muszą poczuć sens i wspólnotę działania. Nie brakuje też konfliktów, walk o zasoby, kradzieży i brutalnych mordów, czasem całych plemion. W świecie, gdzie przetrwanie zależy od kilku krzewów owocowych czy stada krów, okrucieństwo staje się narzędziem walki o życie. Autor pokazuje również inne postrzeganie czasu, na przykład tydzień liczący dziesięć dni, co dodatkowo buduje wiarygodność świata przedstawionego. Jedynym zgrzytem była dla mnie wzmianka o mężczyźnie wiążącym starszej kobiecie sznurówki. W realiach neolitu (czyli okresu, do którego nawiązuje budowa Stonehenge, ok. 3000–2000 r. p.n.e.) obuwie istniało, ale najczęściej były to proste skórzane formy wiązane rzemieniami lub paskami, a nie „sznurówki” w dzisiejszym rozumieniu. To drobiazg, ale lekko wybija z klimatu. Akcja rozwija się raczej spokojnie, momentami wręcz leniwie, co nie każdemu przypadnie do gustu. Jednak co jakiś czas pojawiają się bardziej dynamiczne, dramatyczne wydarzenia, które ożywiają narrację. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Folletta i bardzo udane. Słuchałam audiobooka w interpretacji Krzysztofa Gosztyły, która nadaje historii niemal teatralny charakter. Jego głos jest jednocześnie pełen emocji i kojący, idealny do słuchania wieczorem, gdy opowieść snuje się spokojnie, aż oczy same się zamykają.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 7 4 dni temu
Zmierzch Anna K. Bandurska
Zmierzch
Anna K. Bandurska
Wojna Persji i Rzymu, a na jej tle człowiek. Jego problemy, emocje. Wielka polityka, intrygi i konflikty, w których to jednostki są pionkami, w której interes własny, własne przekonania nie zawsze idą w parze z interesem państwa. Co okaże się ważniejsze? Kiedy w czasie jednej z potyczek zostaje porwana żona księcia Elamu, ten bez wahania rusza ją odszukać, chociaż sam ledwo uchodzi z życiem. Czy tej dwójce uda się znowu połączyć? Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem? Powieść „Zmierzch” otwiera nowy cykl powieści historycznych autorstwa Anny K. Bandurskiej. Akcja przenosi nas do starożytności, gdzie będziemy musieli odnaleźć się wśród krwawych potyczek persko-rzymskich. Jak już wspomniałam mamy do czynienia z powieścią historyczną, jednak patrząc na styl Bandurskiej i na bohaterów, jakich stworzyła, skręca ona w kierunku literatury kobiecej. Autorka pisze prosto acz plastycznie, co mnie się bardzo podoba, Dobrym przykładem będą sceny batalistyczne, w których się nie „utyka”, jak to często bywa. Dynamiczne, nie za długie, a przy tym oddające „makabrę” pola bitwy. Skoro ja przebrnęłam przez nie bezboleśnie, to coś znaczy. Widać również, że autorka przemyślała kreacje postaci. Chciała uzyskać efekt, że wśród wrogów również można znaleźć pomoc i to jej się udało. Dała nadzieję, że nawet w trakcie konfliktu można znaleźć osoby, w których tli się człowieczeństwo. Jedną z bohaterek chciałabym „wywołać do tablicy”. Leilah, porwana księżniczka, to taka postać którą czytelniczki mogą polubić. Piękna, delikatna, ale silna i waleczna. Bandurska stworzyła postać, która łączy w sobie damę i wojowniczkę. I przyznam, że na początku strasznie zirytowała mnie tym, jak pchała się na pole bitwy w imię miłości, w imię towarzyszenia ukochanemu, jednak nie zaprzeczę, że takie postacie wzbudzają sympatię pewną hardością, tym jak się buntują, jak potrafią zadbać o siebie, ale też bliźniego. „Zmierzch” to bardzo obiecujący początek cyklu „Książę Elamu”. Już wybór tła dla tej historii jest ekscytujący. A ona sama? Ma wszelkie znamiona, aby wciągać: intrygi, dzielnych bohaterów itd. Detale – takie jak styl autorki, konstrukcja dialogów oraz żeńskich postaci – sprawiają, że książka ma raczej kobiecy charakter. Jednak nie brak tu też szczęku mieczy, taktyki i polityki.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na 7 30 dni temu
Koniec świata Templariuszy Bogusław Chrabota
Koniec świata Templariuszy
Bogusław Chrabota
"Tam, gdzie w grę wchodzą złoto i władza, nie ma miejsca na kompromis.” Średniowiecze nie należy do ulubionych klimatów czytelniczych, znacznie bardziej cenię starożytność. Jednak, kiedy tytuł przywołał templariuszy, skusiłam się na przygodę z ich udziałem. I nie żałuję, otrzymałam nawet więcej niż się spodziewałam. Powieść doceniłam z wielu względów. Oczywiście, najważniejszy to moc przykuwania uwagi, entuzjastyczne wciąganie w scenariusz zdarzeń, sprawianie, że nie chciałam odrywać się od stron książki. Przekonało bogactwo postaci, oraz to, że autor przydzielił im ciekawe życiorysy, obdzielił atrakcyjnymi osobowościami, uwzględnił nieco tajemniczą przeszłość. Może przydałoby się większe pogłębienie motywów i postaw, ale to, co zostało zaprezentowane zadowoliło mnie. Dobrze bawiłam się podążaniem tropem historycznych miejsc, postaci i zdarzeń. Cieszyło mniej lub bardziej fikcyjne dopisywanie szczegółów. Spodobał się styl narracji, plastyczny i sugestywny, z przekonującymi dialogami, łatwymi do przeniesienia przez wyobraźnię opisami, zwróceniem uwagi na detale i emocje. Książka liczyła niemal czterysta trzydzieści stron, a w żadnym momencie nie wywołała wrażenia znużenia czy choćby delikatnego zmęczenia. Bogusław Chrabota doskonale poradził sobie z odpowiednim rozłożeniem intrygi na przestrzeni opowieści. Wciągał wstęp pełen elementów podszytych niebezpieczeństwem i szalonym wyzwaniem, przykuwał uwagę środek wypełniony wyjątkowymi przygodami i apelami, satysfakcjonował finałowy etap scenariusz zdarzeń, zaskakujący odsłoną prawdy o sobie i wierze. Pierwsze spotkanie z twórczością pisarza zaliczyłam do bardzo udanych, zaangażowałam się w poznawanie końca świata templariuszy w spiskowym i bezwzględnym wydaniu. Świat zamarł trzynastego października tysiąc trzysta siódmego roku. Samo niebo zdawało się ostrzegać ludzkość przed czymś ekstremalnie haniebnym i podłym. Stolicą, z której wypełzło największe zło zazdrości, gęsta od mroku żądza bogactwa i oparta na okrucieństwu zemsta, okazał się Paryż. O ile mieszkańcy miasta, stłamszeni trwogą o własne życie, naznaczeni wrogą i złośliwą propagandą, ograniczeni prostotą rozumowania, mogliby znaleźć, do pewnego stopnia, usprawiedliwienie w oczach odbiorcy, to największy despota ówczesnych czasów, Filip IV Piękny, i jego poplecznicy, już nie. Cudownie wyczuwałam atmosferę grozy ataku na Świątynię, pozbawienie wpływów, zszarganie wizerunku, odebranie życia i majątku templariuszy. Zakonowi Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona zadano skryty cios w serce, zalewając potężną siłą oszczerstw i okrucieństwa, na zawsze eliminujący z gry religijnej i politycznej. Po bezwzględnej rozprawie z tysiącami wyłapywanych ukrywających się członków, rycerze odziani w biały strój z krzyżami w kolorze krwi Zbawiciela już nigdy nie podnieśli się. Zafascynowałam się losami fikcyjnego Henryka Vaudémonta, przeszłością, służbą i wypełnianiem misji powierzonej przez wielkiego mistrza Jakuba de Molay, strażnika Grobu Pańskiego. Towarzyszyłam kluczowej postaci w wielu podróżach i przygodach, nadziei i zwątpieniu, przyjaźni i zdradzie, życzliwości i oszustwie. Czy naprawdę okazał się człowiekiem na właściwym miejscu, silnym duchem i mieczem? Czy dotarł do najistotniejszej relikwii Francji? Czy poznał największą tajemnicę królestwa? Zakończenie nieco rozczarowało, nie spodziewałam się, że tak mocno przywrze do romantycznej nuty, która generalnie wydała mi się przekoloryzowana. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Spalona za czary. Historia Triny Papisten Patrycja Pelica
Spalona za czary. Historia Triny Papisten
Patrycja Pelica
Kiedyś takie rytuały jak zbieranie ziół, spacery po lesie czy hodowanie konkretnych zwierząt mogło prowadzić do oskarżenia o czary - i myślę sobie, że mogłabym być zagrożona w XVII-wiecznym społeczeństwie! Każda z kolejnych lektur w tematyce czarostwa utwierdza mnie w przekonaniu, że mimo wszystko warto doceniać realia, w których przyszło mi żyć bo Trina Papisten została oskarżona o czary na podstawie swojego koloru włosów i umiejętności ziołolecznictwa. „Spalona za czary. Historia Triny Papisten” to powieść historyczna przedstawiająca życie Kathrin Zimmermann w sposób, który nazwałabym filmowym - cała historia opowiedziana przez autorkę nadawałaby się na scenariusz wstrząsającego ale też bardzo barwnego filmu historycznego ✨ Książka przeplata w sobie kilka perspektyw postaci, które budowały historię Triny bezpośrednio i pośrednio. W narracji trzecioosobowej przedstawiony jest punkt widzenia młodziutkiej Emmy, uczennicy Triny, jej ukochanego o imieniu Kurt, który jest synem sędziego, męża Triny Andreasa i miejscowego aptekarza. Absolutnie wstrząsający portret psychologiczny różnych przedstawicieli społeczeństwa - od biedoty po osoby zamożne i wysoko urodzone zapadł mi w pamięci najbardziej. Choć motywacje do pozbycia się czarownic z życia codziennego wydają się proste, to okazuje się, że jedyne co stało za oskarżeniami to niewiedza, uprzedzenia i własne, nieprzepracowane traumy. Szczególnie wstrząsnęło mną zakończenie książki, które mimo wszystko potraktowałam jako zadośćuczynienie wobec wszystkich „czarownic”. To książka, która oprócz historycznego przekazu - a jest on sam w sobie ważny - niesie też coś więcej… Symbolikę. Ostrzeżenie. I pytanie. Dlaczego boimy się tego, czego nie znamy? Niesamowita, wielowymiarowa, wstrząsająca - taka to była lektura po której potrzeba czasu aby się otrząsnąć i uważności, żeby ją w pełni zrozumieć ✨
Daria - awatar Daria
oceniła na 10 1 miesiąc temu
Cienie na połoninach Małgorzata Garkowska
Cienie na połoninach
Małgorzata Garkowska
"Dla mnie ważne, abym miała dach nad głową i w dzień święty prostą drogę do cerkwi. Mnie nie przeszkadza, że ktoś inny to Łemko czy Polak, czy Ukrainiec, Żyd albo Madziar. Byle Moskale tu nie rządzili." "Cienie na Połoninach" to 1 część sagi bieszczadzkiej napisanej przez Małgorzatę Garkowską. Autorka na tle wydarzeń historycznych ukazuje losy bohaterów Andrzeja, Bogdana, Anny i Emilii, którzy od początku wzbudzają naszą sympatię. Nadchodzą burzliwe czasy I wojny światowej. Przyjaciele Andrzej i Bogdan, studenci lwowskiej politechniki są zmuszeni przerwać studia i zaciągnąć się do wojska. Oboje zderzają się na froncie z okrutną i brutalną rzeczywistością. Bogdan jest zakochany w siostrze Andrzeja Annie. Natomiast Andrzej zostaje ranny i trafia pod dach bieszczadzkiego majątku rodziny Roszkowskich. I chociaż rodzice Andrzeja widzą syna u boku przyjaciółki jego siostry Jadwigi to przecież serce nie sługa. Andrzej otoczony troską dochodzi do zdrowia i zakochuje się z wzajemnością w Emilii, córce Roszkowskich. Ale czy ta miłość przetrwa próbę czasu? Czy potrafią przeciwstawić się swoim rodzicom i dokonać słusznych wyborów? "Cienie na Połoninach" skradły moje serce od samego początku, a każda strona rozbudzała moją ciekawość. To piękna i poruszająca opowieść o miłości, nadziei, walce o marzenia, ale i o stracie. To wyjątkowo wciągająca i otulająca powieść. Małgorzata Garkowska wzbudza w czytelniku ogromne emocje, zachwyca beskidzkimi pejzażami i klimatem dawnego Krakowa. Świetnie ukazuje też realia kultury Bojków kultywujących swój język, ich codzienność, tradycje, wierzenia i obyczaje. W książce przeplatają się Polacy, Ukraińcy i Rusini i chociaż każdy z nich posługuje się innym językiem to żyją w zgodzie. Na uwagę zasługuje też piękne wydanie książki, cudowna okładka, barwione brzegi, a w środku zdjęcia, które za pomocą kodów QR można ożywić. Świetna lektura, polecam, a ja zabieram się od razu za 2 część.
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na 8 13 dni temu

Cytaty z książki Wykidajło

Więcej
Sebastian Reńca Wykidajło Zobacz więcej
Więcej