Cesarzowa Piotra. Tom 1

Okładka książki Cesarzowa Piotra. Tom 1
Kristina Sabaliauskaitė Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie powieść historyczna
420 str. 7 godz. 0 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Petro imperatorė
Data wydania:
2025-08-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-08-27
Liczba stron:
420
Czas czytania
7 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308086544
Tłumacz:
Eliza Deszczyńska
Średnia ocen

                8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cesarzowa Piotra. Tom 1 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Cesarzowa Piotra. Tom 1

Średnia ocen
8,3 / 10
94 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
153
44

Na półkach:

Jak na powieść historyczną fabuła jest mocno przegadana, miejscami wręcz przypomina paplaninę. Wydarzeń historycznych jest tu niewiele — stanowią jedynie blade tło dla narracji. Treść skupia się na życiorysie Marty Skowrońskiej, późniejszej Katarzyny, carycy (w tym tomie jeszcze nie „Pierwszej”). Autorka przyjęła formę opowieści opartej na wspomnieniach, przemyśleniach, odczuciach i emocjach głównej bohaterki. Nie do końca odpowiada mi ta konwencja. Całości bliżej do romansu — i to w stylu a la harlequin. Książka kończy się ślubem Katarzyny i Piotra, można więc przypuszczać, że przed nami kolejne tomy.

Jak na powieść historyczną fabuła jest mocno przegadana, miejscami wręcz przypomina paplaninę. Wydarzeń historycznych jest tu niewiele — stanowią jedynie blade tło dla narracji. Treść skupia się na życiorysie Marty Skowrońskiej, późniejszej Katarzyny, carycy (w tym tomie jeszcze nie „Pierwszej”). Autorka przyjęła formę opowieści opartej na wspomnieniach, przemyśleniach,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

479 użytkowników ma tytuł Cesarzowa Piotra. Tom 1 na półkach głównych
  • 370
  • 106
  • 3
58 użytkowników ma tytuł Cesarzowa Piotra. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 26
  • 10
  • 9
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Kristina Sabaliauskaitė
Kristina Sabaliauskaitė
Książka Kristiny Sabaliauskaitė "Silva rerum" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna. Jest doktorem historii sztuki, Litwinką o polskich korzeniach mieszkającą w Londynie. Silva rerum z uwagi na wątki polskie i przywrócenie epoki Rzeczpospolitej Obojga Narodów do masowej świadomości wywołała na Litwie głośne kontrowersje, osiągnęła niespotykany sukces i stała się bestsellerem w krajach nadbałtyckich. Szlakiem akcji powieści oprowadza się dzisiaj po Wilnie wycieczki. Za obrazowanie miasta w literaturze autorka otrzymała najwyższą nagrodę – Świętego Krzysztofa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pieśni łaciatych krów Łukasz Staniszewski
Pieśni łaciatych krów
Łukasz Staniszewski
Różne bywały końce świata, ale ten na warmińskiej ziemi zapowiadają niosące się po polach smętne krowie pieśni. Łukasz Staniszewski mitologizuje Warmię, jako chłopską krainę z pogranicza snu i jawy. Z jednej strony mamy trzeźwo (lub po wizycie w młynie wręcz przeciwnie) myślących gospodarzy ze wsi Skowycze przywiązanych do ciężkiej pracy, z drugiej świat pełen zabobonów, dyduków, diabłów i Jajożera co porywa dzieci. Miejscowy proboszcz Pieczonka marzy o rządzie nad duszami i o atłasowych butach ze złotą nitką. Racjonalistą jest wypoczywający we wsi lekarz Piechowicz, a czarami zajmuje się mieszkająca w lesie Baba. Jednak to na najbogatszym we wsi gospodarzu Bernardzie Wittenie spocznie odpowiedzialność za uratowanie tego mitologicznego świata przed nadchodzącą apokaliptyczną suszą. Witten wcale się nie garnie do roli zbawcy. Wręcz przeciwnie, wszystko i wszystkich ma głęboko w zakamarkach ujścia jelita grubego. On kocha tylko swoje łaciate krowy i dla nich jest gotów zrobić naprawdę wszystko. Bardzo mi się podobał początek książki. Zachwycił mnie ten świat z baśni osadzony w nieokreślonym czasie. Jednak apokaliptyczny chaos rwał całą dotychczasową narrację w strzępki z których trudno mi było poskładać ostateczny sens. Wierzę jednak w misję Bernarda Wittena czyniącego dobro ze złych skłonności. Zawsze to jakieś przesłanie.
Pan Książka - awatar Pan Książka
oceniła na 8 2 dni temu
Wyspa niechcianych kobiet Agata Komosa-Styczeń
Wyspa niechcianych kobiet
Agata Komosa-Styczeń
"Wyspa niechcianych kobiet" Agaty Komosy-Styczeń to naprawdę dobry reportaż. Szczególnie, że pokazuje również współczesne mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa - nie tylko duńskiego, choć Dania wydaje się tutaj świetnym przykładem dla ukazania pewnych problemów. Myślę, że fakt, że jeszcze zupełnie niedawno, bo w latach 50. ubiegłego wieku (ostatnie rezydentki wyspy Sprogø opuściły ją dopiero w 1961 roku!) działał odizolowany ośrodek dla "trudnych" kobiet, może bulwersować, ale przede wszystkim smuci. Autorka opowiada bowiem o niezwykle skomplikowanym dochodzeniu Danii do statusu państwa dobrobytu, gdzie wspólnota i dobro społeczne stoją na tak wysokim poziomie. Po drodze bowiem zdarzyły się eksperymenty (nie potrafię tego inaczej nazwać) o paramedycznym charakterze. Takim jak ośrodki Christiana Kellera, który w założeniu miał na celu dbanie o komfort podopiecznych. Paramedycznym, ponieważ nie zakładał on oparcia na rzetelnych badaniach i diagnozach, ale w gruncie rzeczy widzimisię grupy osób, którym przyznano funkcję decydentów. Byli wśród nich nie tylko lekarze. Wspierały ich także inne instytucje i ich pracownicy, np. opieka społeczna i szkoła. To na mocy ich rekomendacji kobiety w trudnej sytuacji, najczęściej pochodzące z ubogich domów, niewykształcone, mające wiele innych problemów, samotnie wychowujące dzieci, kwalifikowano jako upośledzone i niezdolne do życia w społeczeństwie. Wystarczył komentarz nauczyciela, opiekuna społecznego, czasem również członka rodziny i nieodpowiednio wysoka liczba punktów z testu na inteligencję, żeby kobieta wytypowana została do przeniesienia na wyspę. Wszystko to w imię jej dobra. Wybija się z tego niesprawiedliwość społeczna i różnica w sposobie traktowania kobiet i mężczyzn, a także brak wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej i domowej, którymi najczęściej takie kobiety były. To również historia o tym, jak ograniczano prawa osób "upośledzonych umysłowo" (choć przecież sposób, w jaki pozyskiwano wiedzę o niepełnosprawności umysłowej przyszłej rezydentki błagał o litość...). Od kobiet ze Sprogø odwracały się nawet feministki. A raczej powinnam napisać inaczej - widziały w nich szansę na przekonanie do własnych postulatów. I to wcale niestety nie oznaczało okazania wsparcia pacjentkom Zakładów Kellera. Tu dochodzimy do niewygodnych wątków eugeniki i przymusowej sterylizacji kobiet. Tak, kobiety ze Sprogø poddawane były temu nieodwracalnemu zabiegowi w imię czystości społecznej, choć chyba nie jest wielkim nadużyciem napisać - rasy. A ówczesne środowiska feministyczne wcale nie widziały w tym niczego złego... Wręcz przeciwnie. Autorce trudno było porozmawiać ze współczesnymi feministkami w Danii na temat ośrodka na wyspie, ponieważ odmówiły one odpowiedzi na pytania reporterki. Odnoszę przy tym wrażenie, że autorce samej trudno było przyjąć do wiadomości taki stan rzeczy, co na pewno wynika z zupełnie innego postrzegania niektórych środowisk, także w Polsce. Ta niepewność i fakty skłaniają jednak do pewnych refleksji i wniosków. Pewnych rzeczy nie da się obronić. Bardzo polecam lekturę tej książki. I bardzo współczuję wszystkim rezydentkom Sprogø - nie doczekały się one porządnych przeprosin od państwa, które odebrało im nie tylko lata życia, ale przede wszystkim wybór. https://www.instagram.com/p/DJymM2AtfeB/ https://www.facebook.com/JustynaCzytuje/
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na 8 1 miesiąc temu
W stronę Anny. Opowieść o Annie Iwaszkiewicz Sylwia Góra
W stronę Anny. Opowieść o Annie Iwaszkiewicz
Sylwia Góra
Kończąc czytać te fantastyczną, intymną, wzruszającą biografię, której autorka jest tyleż dociekliwa co czuła względem Anny i jej stanów umysłu, nastroju, świadomości i światopoglądu, pozostałam z tylko jednym nieodpowiedzianym pytaniem. Anna jest przekonana, że kobieta niemająca talentu artystycznego (a za taką się uważa) może wyrazić siebie i zrealizować twórczo jedynie poprzez macierzyństwo. Zastanawia mnie, jak Anna oceniała z perspektywy czasu swoje macierzyństwo, relacje względem córek i rodziny, czy czerpała ze stosunków z nimi radość, ukojenie, spełnienie, satysfakcję - zarówno osobistą, jak i taka metafizyczną, potwierdzającą „wysiłek twórczy” włożony w macierzyństwo z szerszej perspektywy? Czy nakład sił włożony w to jej „dzieło”, a także koszty, cierpienia - zwłaszcza po urodzeniu Teresy - opłaciły się? Czy macierzyństwo to coś, co składa się na „światłość”, na którą Anna była tak czuła? Bardzo mnie to ciekawi, czy opisywała te kwestie w listach, jak o dzieciach i uczuciach związanych z ich posiadaniem pisala. Rownolegle czytam biografię Lucy Maud Montgomery. Jakie one są podobne we wrażliwości na przyrodę i jej bolesne piękno, jak ją potrafią opisywać. I jak bardzo są obie smutne, a przez swój ból i cierpienie w gruncie rzeczy niepocieszalne. Bardzo mi odpowiada taka achronologiczna biografia. Brawa i wdzięczność dla Sylwii Góry!
panikarola - awatar panikarola
oceniła na 9 2 miesiące temu
Kraj za murem. Życie codzienne w NRD Katja Hoyer
Kraj za murem. Życie codzienne w NRD
Katja Hoyer
Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam pasjonatką historii jako takiej. Jednak ten reportaż wciągnął mnie niczym najlepsza powieść. Kraj za murem. Życie codzienne w NRD to reportaż autorstwa Katji Hoyer. Katja urodzona w NRD jest niemiecko-brytyjską historyczką i myślę, że to dzięki temu ten reportaż nabrał dodatkowej głębi. NRD zawsze kojarzyło się raczej negatywnie, w końcu związane z ZSRR. RFN był tym zachodnim, bardziej pożądanym. Autorka pokazuje jednak też inny obraz Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Nie zapomina oczywiście o faktach, jak zamknięcie granic, cenzura czy STASI. Jednak wspomina również o prawach kobiet czy opieka socjalna. Autorka bardzo rzeczowo i obiektywnie podeszła do tematu, niespełna 40 stron to same przypisy i bibliografia. To naprawdę kawał porządnej wręcz dziennikarsko-historycznej roboty i tę książkę może przeczytać każdy, nie tylko miłośnik historii. Zawsze doceniam zdjęcia w reportażach i tutaj bardzo mi się podobały. Dodatkowo wydrukowane na papierze do fotografii, w kolorze – no cudeńko. Jestem pod wrażeniem. Sam reportaż otworzył mi oczy i ukazał NRD nieco w innym świetle. Jasne, podróże za granicę nie były praktycznie możliwe, ale patrząc na to, co opisała autorka, ludziom nie żyło się aż tak źle, jak można było się spodziewać. Lubię reportaże, które poszerzają horyzonty, pokazują inne aspekty i jestem bardzo zadowolona z tej lektury.
BiblioteczkaAgi - awatar BiblioteczkaAgi
ocenił na 7 4 dni temu
Głodne duchy Kevin Jared Hosein
Głodne duchy
Kevin Jared Hosein
Daleka była tym razem literacka podróż, bo aż do Trynidadu, o którym wiemy , że leci się tam 20 godzin i że jest tam raj na ziemi. Może teraz tak, ale 80 lat temu, gdy toczy się akcja powieści, niekoniecznie. Dobrze, że powieść autora z Trynidadu dotarła do Europy, to ciekawe doświadczenie. Trochę się tylko dziwię, że autor który pisał wcześniej książki dla dzieci i młodzieży napisał tak mroczną i tragiczną powieść i jej głównym bohaterem uczynił 10-letniego chłopca. Język powieści jest niezwykle obrazowy, tłumaczenie jej to musiała być mrówcza praca. Ale z całym szacunkiem, w Trynidadzie raczej nie używa się zwrotów ‘na bank’ czy ‘badziew’. Niesamowite są porównania prawie wszystkich przedmiotów lub zdarzeń do elementów tropikalnej natury, ale dobrze by było gdyby przypisy wyjaśniały co to jest akmelia, aguti złociste czy setki innych nazw użytych w powieści. Chociaż wyszukanie ich w internecie to też ich zdjęcie, lecz zabiera sporo czasu. „Wyobraź sobie ten niesamowity moment przejścia pomiędzy nocą a dniem. Jednocześnie powolny i gwałtowny. Tę oniryczną chwilę, kiedy wczesny poranek przypomina zmierzch”. Te trzy zdania z ostatniego rozdziału powieści dobrze odzwierciedlają jej klimat. Różnice klasowe są jak dzień i noc. Akcja powieści toczy się pomiędzy żyjącą w skrajnej nędzy i biedzie rodziną Kryszny oraz opływającą w luksusy, mieszkająca z drugiej strony drogi rodziną Changoor. Przebieg powieści jest powolny ale naszpikowany gwałtownymi wydarzeniami, szczególnie tymi z udziałem dzieci czy znęcania się nad zwierzętami. Tę dobrą lekturę polecam osobom, które lubią nastrój, gdy poranek przypomina zmierzch i nie wiemy jak zacznie się dzień, nawet gdy jest porównany do łoskotnicy pękającej.
Beata - awatar Beata
oceniła na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Cesarzowa Piotra. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cesarzowa Piotra. Tom 1