Więzy rodzinne

Okładka książki Więzy rodzinne
Deborah Moggach Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
382 str. 6 godz. 22 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
382
Czas czytania
6 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372982186
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Więzy rodzinne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Więzy rodzinne

Średnia ocen
6,5 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
174
59

Na półkach:

Z początku szczerze mówiąc, nie wciągała, momentami się dłużyła - nieciekawie poprowadzona. Jak to bywa z obeznaniem książkowym, po przeczytaniu stu stron nie mogłem się oderwać. Autorka dość dobrze zbudowała napięcie w poszczególnych momentach, szczególnie kiedy perspektywy się przeplatały. Cytując Independent "Deborah Moggach codzienne ludzkie tragedie opisuje dosadnie z pełnym współczucia zrozumieniem a jej dowcip jest ostry jak brzytwa" - w pełni się pod tym podpisuję. Autorka nie boi się języka, sprośnych żartów (ale bez przesady oczywiście). Opowieść o rodzinnych trudnościach, które spotyka zapewne większość z nas, które nas frustrują i zamyka w sobie i oddala od siebie. Rodzina pozostaje nade wszystko ważna i pomimo wszelkich zawiłości w życiu, tytułowe więzy rodzinne, w jakiś sposób pozostaną odbudowane. Nie ukrywam, że powieść spodobała mi się też pod tym względem, że przypominała mi serial "Gotowe na wszystko" czy "Wielkie Kłamstewka", różnicą jest to iż tutaj mamy obraz konkretnej rodziny. Dodatkowo postacie są zróżnicowane, o innej kulturze i obyczajowości co też mi się bardzo spodobało. Pomimo inności jesteśmy wszyscy ludźmi, którzy popełniają błędy i należy te błędy przebaczać

Z początku szczerze mówiąc, nie wciągała, momentami się dłużyła - nieciekawie poprowadzona. Jak to bywa z obeznaniem książkowym, po przeczytaniu stu stron nie mogłem się oderwać. Autorka dość dobrze zbudowała napięcie w poszczególnych momentach, szczególnie kiedy perspektywy się przeplatały. Cytując Independent "Deborah Moggach codzienne ludzkie tragedie opisuje dosadnie z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

103 użytkowników ma tytuł Więzy rodzinne na półkach głównych
  • 56
  • 46
  • 1
20 użytkowników ma tytuł Więzy rodzinne na półkach dodatkowych
  • 14
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki At the Pond: Swimming at the Hampstead Ladies Pond Margaret Drabble, Esther Freud, Nell Frizzell, Amy Key, Jessica J. Lee, Sophie Mackintosh, Deborah Moggach, Leanne Shapton, Ava Wong Davies
Ocena 6,0
At the Pond: Swimming at the Hampstead Ladies Pond Margaret Drabble, Esther Freud, Nell Frizzell, Amy Key, Jessica J. Lee, Sophie Mackintosh, Deborah Moggach, Leanne Shapton, Ava Wong Davies
Deborah Moggach
Deborah Moggach
Brytyjska pisarka. Napisała szesnaście powieści a także kilka scenariuszy filmowych i telewizyjnych. Skończyła uniwersytet w Bristolu. Jest członkiem komitetu PEN. Mieszkała w Pakistanie i USA. Obecnie mieszka w Hampstead Heath, dzielnicy Londynu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tonąca Ruth Christina Schwarz
Tonąca Ruth
Christina Schwarz
Sięgacie czasem po przypadkowo wypatrzone książki, o których nigdy wcześniej nie słyszeliście❓ W erze Internetu i wszechobecnej reklamy z każdej strony zalewani jesteśmy rekomendacjami i poleceniami dotyczącymi poszczególnych produktów. Wśród nich również tymi dotyczącymi książek. Wydawnictwa promują nowości i podejmują współpracę z twórcami internetowymi. Lista nowości wydawniczych i popularnych książek, o których słyszeliśmy tyle dobrego, staje się tak długa, że brakuje czasu na te „przypadkowe" książki. A szkoda, bo niejednokrotnie są one niegorsze od tych głośnych i wychwalanych pozycji. Ostatnio postanowiłam spontanicznie sięgnąć po właśnie taką „przypadkową" książkę - wypatrzoną na wyprzedaży w Antykwariacie Grochowskim. „Tonąca Ruth" to bardzo oryginalna i ciekawa opowieść o losach dwóch kobiet: Amandy i jej siostrzenicy Ruth, która po śmierci matki przechodzi pod opiekę Amandy. Obie bohaterki to niezwykle ciekawe postacie wykreowane w bardzo nieszablonowy sposób. Powieści nie brakuje ciekawej fabuły. Historia jest pełna napięcia i bardzo angażująca, a autorka w pełni podołała zadaniu wytworzenia określonej atmosfery - bardzo osobliwej, nieco mrocznej i tajemniczej. „Tonąca Ruth" zachwyca również malowniczymi opisami przyrody, które stanowią istotne tło dla akcji powieści. Zarośnięta chaszczami, odludna wyspa, z każdej strony otoczona jeziorem idealnie wpasowuje się w klimat powieści. Podsumowując: książki takie jak ta przypominają mi o tym, że zapomniane i nieznane pozycje to niejednokrotnie świetne powieści, po które warto sięgać. Po więcej recenzji zapraszamy na nasz profil na Instagramie to.co.istotne https://www.instagram.com/to.co.istotne/
ToCoIstotne - awatar ToCoIstotne
ocenił na 7 2 lata temu
Anna, Hanna i Johanna Marianne Fredriksson
Anna, Hanna i Johanna
Marianne Fredriksson
Kontynuuję poszukiwania skandynawskiego romansu, troszkę na chybił trafił wyciągam kolejne książki z bibliotecznych półek, kierując się tytułem, okładką... Tym razem trafiłam na ubraną w kwiaty powieść " Anna, Hanna i Johanna ". Anna.... Dojrzała kobieta, samotna, matka dwóch córek. Opiekuje się swoimi zniedołężniałymi rodzicami. Matkę odwiedza w szpitalu, ojca w domu. Jest dla obojga szorstka, szczególnie dla ojca. Nie znosi jego niedomagań wynikających z wieku, nie bardzo nawet stara się je zrozumieć. Troszkę więcej względów okazuje matce, próbuje z nią nawiązać kontakt, ale to nie możliwe, gdyż Johanna nie mówi i żyje we własnym świecie wspomnień. Ta sytuacja staje się bodźcem do poszukiwania śladów rodzinnej historii, a ta skupia się głównie dookoła losów kobiet. Okazuje się, ze Anna niewiele wie, niemal nic, o życiu swojej matki Johanny, a jeszcze mniej o życiu swojej babci Hanny. Hanna to niezwykła kobieta. Kiedy miała trzynaście lat straciła niemal wszystko, chyba wszystko co najważniejsze w życiu młodej dziewczyny. Godność, szacunek, beztroskę, radość, dzieciństwo... W zamian dostała upokorzenie, strach, wykluczenie i syna. Jednak pewnego dnia jej los się odmienia. Jak za sprawą czarów na jej drodze staje mężczyzna, co prawda nie książę, ale młynarz... Od tej pory Hanna może nosić na głowie chustę jak wszystkie mężatki we wsi. Johanna, najmłodsze dziecko Hanny, jedyna córka, wychowana w sumie przez ojca. Matka była dla niej jakimś reliktem poprzedniej epoki.Obiektem jej bezlitosnych kpin. Nie opowiada o niej nikomu, nawet swojej córce i wnuczkom. Kiedy Anna znajduje rodzinne albumy, odtwarza rodzinne historie, odnajduje skrywane przez lata sekrety znajduje samą siebie. Okazuje się, że uciekając od siebie samej, właśnie się odnalazła. " Anna, Hanna i Johanna " autorstwa Marianne Fredriksson to bardzo ciepła opowieść o trzech pokoleniach kobiet. Książka pięknie maluje ich portrety. Choć próżno szukać w niej romansu :) polecam :) recenzja napisana w związku z wyzwaniem : http://rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com/2014/11/czytamy-literature-skandynawska-i.html zapraszam do przeczytania recenzji innych książek na moim blogu : http://marynistka.blogspot.com/
Aleksandra Ugorowska - awatar Aleksandra Ugorowska
oceniła na 7 10 lat temu
Nazywam się Charlotte Simmons Tom Wolfe
Nazywam się Charlotte Simmons
Tom Wolfe
Nie mam pojęcia jak to się stało, że po tak znakomitej powieści jak "Facet z zasadami" upłynęło tyle czasu zanim sięgnąłem znowu po twórczość Wolfe`a. Z drugiej strony cieszę się, bo odkryłem tak genialną powieść, że nie mogłem się oderwać od początku do końca. Aż ciężko mi wyrazić swój zachwyt, bo zgadzało się tu absolutnie wszystko! Wybitna psychologia, socjologia, ta uczelnia Duponta i postać Charlotte to były tylko przykłady, aby pokazać cały ten amerykański sen w mikroskali. A co najlepsze, było tu tak genialne pióro, wyczucie, znajomość młodzieżowych realiów, perfekcyjne przedstawienie gry pozorów, walki o status, całego tego fałszu i to wszystko opakowane w fenomenalne poczucie humoru. Nie zliczę momentów ile razy wybuchałem śmiechem, a osobiście nie znoszę komedii i jestem zadeklarowanym miłośnikiem dramatów. Ale Wolfe trafił w sam środek tarczy ze swoim humorem, wszystko sytuacyjne, zero wymuszania, no po prostu perfekcja! Motyw "pierdolingwy" i "gównolingwy" absolutnie epicki, jestem pod wrażeniem,,uśmiecha się na samo wspomnienie.Historia kujonki z gór, która całe życie zadzierała nosa, czuła się lepsza, a wystarczyło trochę presji rówieśniczej , by cały ten fałsz, hipokryzja i dwulicowość z niej wyszły. Mistrzowskie wątki poboczne, ten Adam okularnik, intelektualista, którego Charlotte wykorzystywała i bawiła się jego uczuciami, a które też miał potrzebę uwagi i akceptacji, ale od strony intelektualnej. Ale moim ulubionym wątkiem oczywiście był ten koszykarski. Jojo biały koszykarz, który taki niby prosty, tępy, a okazało się, że to w nim obudziła się ta pasja studenta, niesamowity wątek. I trener, który wygrywał każdą sceną, co się uśmiałem to moje. Muszę przyznać, że specjalnie czytałem po 100 stron dziennie i odkładałem, bo nie chciałem żeby to się skończyło, najchętniej dołożyłbym drugie tyle stron tej powieści. Ten cały motyw zatracania się jednostki, konformizmu, sprzedawania duszy kojarzy mi się np z "Martinem Edenem" czy "Konformistą". Jednak tutaj było bardziej zaawansowane, cała wiwisekcja psychologiczna. Zero moralizowania, wszystko podane z narracją z dystansu, bez oceniania, czuć ten reporterski sznyt pisarza. Dla mnie Wolfe jest jak Balzac na sterydach i po tej powieści to dla mnie największy mistrz współczesnej literatury amerykańskiej. Po prostu czapki z głów, a ja już niedługo sięgnę po kolejną jego powieść. Tej średniej to nawet nie będę komentować, sugerowanie się opiniami i ocenami polskiego czytelnika, to tak jakbym ślepego pytał o godzinę. Ścisła topka najlepszych książek jakie kiedykolwiek przeczytałem.
Bitel - awatar Bitel
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Pani Kimble Jennifer Haigh
Pani Kimble
Jennifer Haigh
Wróciłam zmęczona do domu z myślą, że zjem cokolwiek i mknę pod kołdrę. Zabrałam ze sobą książkę, która czekała na swoją kolej na półce chyba z pół roku. Oczy same mi się zamykały, ale zaczęłam czytać (żeby dobić się już do końca) i... nie mogłam się od niej oderwać. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony jak dobry kryminał, a miała być przecież "zwykłą" obyczajówką. Gdyby nie zmęczenie, skończyłabym ją późno w nocy. Była pierwszą rzeczą, po którą sięgnęłam, kiedy tylko otworzyłam oczy następnego dnia. Taka to była zwykła obyczajówka. Już dawno żadna książka nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia. Kiedy przeczytałam, że "Pani Kimble" to debiut amerykańskiej pisarki, mój szacunek do jej dzieła jeszcze się zwiększył. (A potem złapałam się na myśli, że czemu właściwie traktuje się debiuty tak, jakby autor dopiero uczył się pisać? Przecież mógł tworzyć od lat, tylko zdecydował się na wydanie własnej książki dopiero teraz. Podobnie jest na forach, gdzie nowy użytkownik jest często traktowany jak mały niemądry żuczek, a może mieć o wiele szerszą wiedzę niż połowa forumowiczów razem wzięta. Ot, taka dygresja.) Jennifer Haigh stworzyła bardzo gorzką powieść o trzech kobietach, które związały się z tym samym mężczyzną. Tytuł mógłby brzmieć właściwie "Panie Kimble", bo każda z nich była jego żoną. Każda żyła z nim w innym czasie i przy każdej udawał kogoś innego, a wszystkie łączył rozpaczliwy głód miłości, którą - jak im się wydawało - znalazły w jego niesamowicie niebieskich oczach. Jennifer Haigh opowiedziała nam historie trzech żon Kena Kimble'a. Tak niby różnych, a jednak podobnych. Pierwszą żonę, śliczną i młodziutką, poznał w czasach, kiedy nie wolno jej było "nosić szortów, odsłaniać zasłon ani słuchać radia podczas prac w domu". Nie mówiąc o bliższych kontaktach z ciemnoskórymi. Druga, niezależna i zamożna, zaufała mu, pokonując wstyd i strach, że już jej nikt nie zechce. Osobiście uważam, że to ona została przez niego skrzywdzona najbardziej. Trzecią, niczym diament, doszlifował, żeby mogła błyszczeć u jego boku. Spędziła z nim najwięcej czasu, szybko wpajając sobie "podstawową prawdę o charakterze jej męża: Ken nie lubił nieatrakcyjnych ludzi." Ja, jako czytelnik, wiedziałam więcej. Mogłabym się denerwować na naiwność każdej z żon, na przymykanie oczu na niepokojące sygnały, począwszy od szeptanych pokątnie ploteczek, przez głos rodziny, proszący o rozsądek, a skończywszy na milczącej zgodzie na bycie ozdobą na przyjęciach. Każda z nich widziała rysy, pojawiające się coraz liczniej na kryształowej postaci Kena Kimble'a, ale każda starała się je ignorować, okłamując innych, a przede wszystkim samą siebie. "Męża nie ma w domu. Pojechał do Missouri odwiedzić rodziców." "Kena nie obchodzą pieniądze, ma pracę. (Koszenie trawników?) To tymczasowe. Szuka innej pracy." "Kupuje stare domy, remontuje je i odsprzedaje tanio biednym rodzinom. Nie zarabia na tym złamanego grosza." Mogłabym się irytować naiwnością, zaślepieniem czy wręcz głupotą każdej z żon. Mogłabym. Ale czy dziś nie ma takich kobiet - łaknących uczucia, zachwyconych zainteresowaniem, jakim darzy je mężczyzna, być może pierwszy, który zwrócił na nie uwagę? Czy na damskich forach nie ma setek wątków rozżalonych użytkowniczek, które nie mogą (nie chcą) pojąć, że są źle traktowane, nieszanowane, wykorzystywane i okłamywane, i to nie z nimi jest coś nie tak? I problemem nie jest (nie powinno być) to, jak się zmienić, żeby ON był zadowolony, tylko jak pozbyć się z życia kogoś tak toksycznego. Autorka to bardzo wnikliwy obserwator. Świetnym, plastycznym językiem kreuje rzeczywistość, którą można poczuć i dotknąć - jak wiatr od oceanu na Florydzie czy duchotę upału w Wirginii. Pokazuje niespełnione marzenia i ból, jaki towarzyszy zderzeniu bohaterek z rzeczywistością. Tęsknotę za przeszłością i świadomość dokonania złych wyborów. Czas, który niszczy, ale i buduje. Choćby na ruinach. Bez dwóch zdań polecam wszystkim, którzy lubią czytać dobre książki o (trudnym) życiu. http://kotekksiazkowy.blogspot.com/2018/04/pani-kimble-jennifer-haigh.html
KenG - awatar KenG
ocenił na 8 7 lat temu
Cedry pod śniegiem David Guterson
Cedry pod śniegiem
David Guterson
Na „Cedry pod śniegiem” natknęłam się kiedyś w księgarni i opis mnie zaciekawił. Japończycy w Stanach Zjednoczonych po ataku na Pearl Harbour? No właśnie! Do tej pory nie spotkałam chyba z żadną powieścią traktującą o tych wydarzeniach, tymbardziej pióra amerykańskiego pisarza. Chciałam przekonać się, jak przedstawi ten niechlubny epizod w najnowszej historii Stanów i tym sposobem natrafiłam na naprawdę wciągającą i dobrą lekturę. W 1954 roku, na niewielkiej wyspie San Piedro, gdzie właściwie wszyscy się znają, w dość tajemniczych okolicznościach ginie rybak, Carl Heine. Miejscowy szeryf prowadzi dochodzenie, które prowadzi go do Japończyka urodzonego już na terenie Stanów Zjednoczonych, Kabuo Miyamoto. Człowiek zostaje oskarżony i dochodzi do procesu. Wysłuchując poszczególnych świadków, czytelnik nie tylko ma okazję śledzić kryminalną intrygę, ale poznać społeczność zamieszkującą wyspę. Od wielu już lat zamieszkiwali ją Japończycy, których zachęcała możliwość zarobku przy uprawie i zbiorze truskawek, głównym zajęciem mieszkańców San Piedro, poza rybołóstwem. Obie grupy, Japończycy i Amerykanie, współistniały całkiem zgodnie i choć nie można było mówić o zbytniej integracji, panował względny szacunek i praca układała się pomyślnie. Wszystko zmieniło się w dniu ataku Japończyków na Pearl Harbour, kiedy nawet uważająca się za mieszkańców, a nawet obywateli, japońska społeczność San Piedro została obwiniona za zło tego świata i potraktowana jak zdrajcy. Choć wiele osób, jak na przykład miejscowy dziennikarz, Arthur Chambers, pozostało im życzliwych i próbowało wspierać, strach i agresja Amerykanów doprowadziła do wielu przykrych sytuacji, a ostatecznie Japończycy zostali przewiezieni do specjalnych obozów. Po wojnie wrócili do swych dawnych domów, ale niewiele spraw toczyło się jak dawniej. Przekonał się o tym także Ishmael Chambers, weteran wojny amerykańsko-japońskiej, który przed zostaniem żołnierzem zaprzyjaźnił się i zakochał w ślicznej Hatsuo. Ishmael jako dziennikarz stawia się codziennie na rozprawie o morderstwo i wspomina swój związek z Japonką, dziś żoną oskarżonego… Fabuła jest dość mocno poszatkowana i przedstawia wydarzenia z różnych okresów i z różnych perspektyw. Nie ma w niej jednak chaosu. To bardziej rozmaite obrazki, mozaika, która składa się w spójną całość. Wątek kryminalny jest interesujący, choć intryga nie należy do głównych motywów książki i jest potraktowana dość marginalnie – dużo istnotniejsze jest psychologiczne tło procesu. Choć powieść posiada także wątek miłosny oraz wojenne wspomnienia, jest to przede wszystkim książka psychologiczna, starająca się wniknąć w umysły mieszkańców San Piedro. Porusza problem tożsamości narodowej, który bardzo mnie interesuje, człowieczeństwa, umiejętności wybaczenia sobie samemu i światu, a także poszukiwaniu swojego miejsca. Przedstawia niezwykle trafną refleksję nad wyborami tego, co jest dla nas dobre, rozczarowaniami dorosłego życia. Nie ma w niej sentymentalizmu, ładnie opowiada o uczuciach, a bohaterowie są różnorodni i sprawnie nakreśleni. Najbardziej spodobała mi się sama Hatsuo, silna i odważna młoda kobieta. Guterson wspaniale tworzy klimat sennej wysepki, mroźnego portu i bujnego lasu cedrowego. Język powieści jest prosty, ale na tyle obrazowy, że opisywane miejsca po prostu pojawiają się przed oczami. Autor opisuje swoich bohaterów bez upiększeń, chwilami niemal naturalistycznie. Nie kryje swojego zdania i choć cały proces jest swojego rodzaju rozrachunkiem z całą ówczesną sytuacją, to Amerykanie nie są kreowani na bezmyślnych okrutników – zdarzają się wśród nich jednostki wybitnie dobre i złe, jak wszędzie.
mandżuria - awatar mandżuria
oceniła na 7 15 lat temu
Obiad w restauracji dla samotnych Anne Tyler
Obiad w restauracji dla samotnych
Anne Tyler
Wspólne zasiadanie do obiadu to element życia rodzinnego, który sprzyja wymianie poglądów, pozwala pobyć razem i daje poczucie jedności. Rodzina opisana przez Anne Tyler z różnych okazji spotyka się w Restauracji dla samotnych, której właścicielem jest młodszy z synów Pearl Tull, aby razem zjeść obiad i każde takie spotkanie kończy się kłótnią. Żaden z zaplanowanych obiadów nie dotrwał do deseru, a najczęstszym powodem klęski spotkania była wspomniana Pearl, czyli despotyczna, obdarzona trudnym charakterem matka. To kobieta zgorzkniała i głośno wyrażająca swoje ciągłe rozczarowania wobec dorastających pociech. Powodem jej zachowania jest fakt, że mąż nagle ją opuścił i zostawił z trójką dzieci, kredytem i codziennymi troskami. Pearl boryka się więc z samotnym macierzyństwem, kłopotami finansowymi i obserwuje, jak dorastają jej dzieci. Każde z nich jest inne i każde zdobywa się na bunt wobec matki, wybierając drogę życiową nie całkiem zgodną z jej oczekiwaniami. Opowieść o rodzinie Tull rozpisana została na wiele głosów. Każdy członek tej familii przedstawia swoją wersję wydarzeń, obarczając winą za swoje niepowodzenia, czy błędy innych i wybielając samego siebie. Dowiemy się, dlaczego ojciec opuścił swoje dzieci, co kierowało Codym, najstarszym synem, że ożenił się z Ruth, dlaczego Ezra, najmłodszy, został kawalerem i nie poszedł do college'u i co kierowało jedyną córką Jenny że kilkukrotnie wychodziła za mąż. Wszyscy bohaterowie to postaci tragiczne i niepogodzone z życiem. Nawet jeśli odnoszą sukcesy to tego nie widzą. Autorka nie osądza i nie ocenia swoich bohaterów. Pozostawia to w gestii czytelnika. I nawet jeśli chcemy potępić postępowanie matki czy ojca to w rezultacie okaże się to wcale nie takie jednoznaczne i oczywiste. Świetna opowieść o życiu w zwykłej rodzinie, gdzie buzują emocje, toczą się dramaty, przytrafiają radości. I gdzie miłość do brata, siostry, czy rodziców nie jest sprawą prostą i bezdyskusyjną. Jeśli lubicie powieści psychologiczno- obyczajowe to polecam zjeść "Obiad w restauracji dla samotnych".
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 7 5 lat temu

Cytaty z książki Więzy rodzinne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Więzy rodzinne