Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż

Okładka książki Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż autora Łada Łuzina, 9788367323185
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż
Łada Łuzina Wydawnictwo: Insignis Cykl: Wiedźmy Kijowa (tom 1) fantasy, science fiction
653 str. 10 godz. 53 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Wiedźmy Kijowa (tom 1)
Tytuł oryginału:
Київські відьми. Меч і Хрест
Data wydania:
2022-10-12
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-01
Liczba stron:
653
Czas czytania
10 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367323185
Tłumacz:
Gabriela Sitkiewicz
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż



książek na półce przeczytane 1246 napisanych opinii 1116

Oceny książki Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż

Średnia ocen
6,1 / 10
249 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
426
244

Na półkach:

Do przeczytania zachęciły mnie wspomnienia Kijowa, więc cieszę się, że chociaż na kartach powieści powróciłam do tego pięknego miasta i wielu znanych mi miejsc.
Ale nawet pomijając miejsce akcji, książka nie zawodzi. Autorka wykreowała wyrazistych bohaterów, zwłaszcza główne bohaterki, zawarła mnóstwo nawiązań do słowiańskiego folkloru i sprawnie poprowadziła intrygę, choć niektóre zwroty akcji były przewidywalne. Początkowo nie odpowiadał mi styl, ale możliwe, że to wina tłumaczenia. W miarę czytania się przyzwyczaiłam.
Polecam wielbicielom słowiańskiej fantastyki i wielbicielom Kijowa.

Do przeczytania zachęciły mnie wspomnienia Kijowa, więc cieszę się, że chociaż na kartach powieści powróciłam do tego pięknego miasta i wielu znanych mi miejsc.
Ale nawet pomijając miejsce akcji, książka nie zawodzi. Autorka wykreowała wyrazistych bohaterów, zwłaszcza główne bohaterki, zawarła mnóstwo nawiązań do słowiańskiego folkloru i sprawnie poprowadziła intrygę, choć...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

958 użytkowników ma tytuł Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż na półkach głównych
  • 644
  • 288
  • 26
164 użytkowników ma tytuł Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż na półkach dodatkowych
  • 96
  • 20
  • 13
  • 11
  • 9
  • 8
  • 7

Inne książki autora

Łada Łuzina
Łada Łuzina
Łada Łuzina urodziła się w 1972 roku w Kijowie. Dziennikarka, osobowość telewizyjna, jedna z najpopularniejszych ukraińskich pisarek. Studia nad historią, religią i magią Kijowa miały ogromny wpływ na jej twórczość literacką.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziedzictwo Orquídei Diviny Zoraida Córdova
Dziedzictwo Orquídei Diviny
Zoraida Córdova
Tytuł: Dziedzictwo Orquídei Diviny Autorka: Zoraida Córdova Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 4/5 ⭐ Pamiętam, że zakupiłam ten tytuł w promocji na stronie Świat Książki i zaciekawił mnie tematyką. Fantastyka związana przede wszystkim z kwestiami rodzinnymi? Super! Jakaś mała odmiana. Przekładając kartki, zrozumiałam, że klimatem historia przypomina ten prezentowany w “Encanto” i to był ten moment, gdy przepadłam. Śledzenie przeszłości seniorki rodu tytułowej Orquídei było fascynujące! Poznałam historię o kobiecie, której każdy wmawiał, że urodziła się pechowa, a zdołała zbudować wymarzony dom i mieć rodzinę. W tej? Cóż, nie zawsze jest kolorowo, ale kochani, uwielbiałam wnuki Orquídei! Każdy był różnorodny, miał inne wartości i podejście, a to czyniło ich autentycznymi. Zaproszono wszystkich na ceremonię umierania i… Nie mogę wam zdradzić, ale rany julek, działo się! Do tego to, jak autorka świetnie splątała teraźniejszość z przeszłością oraz dodała kilka sekretów, aby nie było nudno. Mimo to były elementy, których mi lekko brakowało albo uważałam, że coś dodano niepotrzebnie – choćby śmierć pewnych osób. Mogę wam powiedzieć jedno. Jeśli szukacie powieści, która zabierze was na przygodę do Ekwadoru i jest okraszona szczyptą magii oraz rodzinnego ciepła, to zdecydowanie polecam tę powieść.
Małgorzata Paszko - awatar Małgorzata Paszko
ocenił na 8 4 miesiące temu
Ziarno granatu. Mitologia według kobiet Grażyna Plebanek
Ziarno granatu. Mitologia według kobiet
Grażyna Plebanek Joanna Rudniańska Aleksandra Zielińska Elżbieta Cherezińska Julia Fiedorczuk Renata Lis Katarzyna Boni Agnieszka Jelonek Weronika Murek Dominika Słowik Aleksandra Zbroja Barbara Sadurska
Fabuła zbioru „Ziarno granatu. Mitologia według kobiet” to literacka próba dekonstrukcji i odczytania na nowo klasycznych opowieści greckich z perspektywy bohaterek, które przez wieki pozostawały w cieniu herosów i bogów. Autorki, wśród których znajdują się m.in. Grażyna Plebanek i Joanna Rudniańska, oddają głos postaciom takim jak Meduza, Ariadna czy Persefona. Zamiast znanych z podręczników schematów, otrzymujemy opowieści o buncie, traumie, odkrywaniu własnej seksualności i poszukiwaniu autonomii w świecie rządzonym przez kapryśnych mężczyzn z Olimpu. Świat przedstawiony w tej antologii jest brutalny, nasycony cielesnością i emocjami, które w klasycznych wersjach mitów były tłumione. Bohaterki przestają być jedynie funkcjami w przygodach mężczyzn – stają się podmiotami własnych historii, często bolesnych i pełnych goryczy, ale zawsze autentycznych w swoim dążeniu do sprawiedliwości. Różnorodność głosów: Największą zaletą zbioru jest wielość perspektyw. Każda z autorek wnosi do mitologii własny styl i wrażliwość, co sprawia, że antologia jest dynamiczna. Współczesna perspektywa: Teksty świetnie korespondują z dzisiejszymi problemami kobiet, czyniąc z antycznych opowieści narzędzie do analizy współczesnego patriarchatu. Plastyczność opisów: Niektóre opowiadania, szczególnie te operujące gęstym, poetyckim językiem, potrafią na nowo tchnąć życie w zakurzone posągi. Przyznając ocenę 6/10, muszę wskazać na dużą nierówność poziomu literackiego poszczególnych tekstów. Obok perełek, które zostają w pamięci, znajdziemy opowiadania zbyt publicystyczne, gdzie teza dominuje nad literacką formą. Niektóre reinterpretacje wydają się zbyt dosłowne i wtórne wobec światowych trendów (jak proza Madeline Miller), przez co brakuje im świeżości. Momentami narracja staje się nużąca przez powtarzalność motywów krzywdy i odwetu, co spłaszcza skomplikowaną naturę mitu. 💡 Myśl przewodnia „Ziarno granatu to nie symbol uwięzienia, lecz świadomego wyboru poznania mroku, który jest nieodłączną częścią wolności”. „Ziarno granatu” to pozycja poprawna, która zadowoli czytelniczki szukające feministycznego spojrzenia na klasykę. Choć nie jest to dzieło przełomowe, stanowi ciekawy głos w dyskusji o roli kobiet w kulturze. To książka idealna do wyrywkowego czytania, pozwalająca spojrzeć na Olimp z innej, bardziej ludzkiej i kobiecej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Wiedźmy z Manningtree A.K. Blakemore
Wiedźmy z Manningtree
A.K. Blakemore
🔥🕯 Wiedźmy z Manningtree autorstwa A.K. Blakemore to powieść, która wciąga niczym zaklęcie i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka przenosi nas do XVII-wiecznej Anglii, w czasy, gdy strach, religijny fanatyzm i patriarchalny porządek świata tworzyły wybuchową mieszankę. W małym miasteczku Manningtree, w hrabstwie Essex, pośród biedy, głodu i niepewności, rodzi się paranoja, która szybko przeradza się w otwarty terror wobec kobiet. Na tle tych wydarzeń poznajemy Rebeccę West – młodą, wrażliwą kobietę próbującą zachować resztki godności i nadziei w świecie, który nie pozostawia jej wyboru. Gdy w miasteczku pojawia się Matthew Hopkins, samozwańczy łowca czarownic, życie mieszkańców zamienia się w koszmar, a niewinność staje się luksusem, na który nie każdy może sobie pozwolić. 🔥🕯 Blakemore tworzy świat duszny, gęsty od emocji, przesądów i lęków. Jej Anglia to miejsce, gdzie religia i przesądy mieszają się w toksyczną mieszankę, a kobieta staje się najłatwiejszym wrogiem. W centrum tej opowieści znajduje się nie tylko Rebecca, ale też jej matka – Beldam West, kobieta o złej reputacji, której los splata się z losem wielu innych mieszkańek Manningtree. Autorka nie skupia się jednak wyłącznie na okrucieństwie, lecz także na psychologicznym napięciu – pokazuje, jak strach może prowadzić do zdrady, jak łatwo ludzie odwracają się od siebie w obliczu zagrożenia. Każde słowo, każdy gest ma tu wagę, a każde spojrzenie może być początkiem oskarżenia. 🔥🕯 Jednym z największych atutów książki jest jej język. Blakemore posługuje się stylem stylizowanym na staroangielszczyznę, tworząc niezwykle sugestywną atmosferę. Jej proza jest poetycka, pełna obrazów, zapachów i dźwięków – czuje się brud ulic, wilgoć w powietrzu, dym z palenisk i przerażenie ludzi. To pisarstwo sensualne, niemal cielesne, które pozwala wniknąć w realia XVII wieku wszystkimi zmysłami. Choć pierwsze strony mogą wymagać skupienia, z czasem czytelnik zaczyna płynąć z rytmem narracji i doceniać jej misterną konstrukcję. To powieść, którą się smakuje powoli, z pełną świadomością ciężaru słów. 🔥🕯 Blakemore odważnie podejmuje temat władzy, religijnego fanatyzmu i społecznej manipulacji. Pokazuje, jak łatwo ludzkie nieszczęścia – choroby, nieurodzaj, śmierć – mogą zostać zinterpretowane jako dzieło czarów, a winą obarczone te, które są inne, samotne lub po prostu niezależne. Matthew Hopkins to postać, która fascynuje i przeraża jednocześnie – jego pobożność jest tylko maską, pod którą kryje się okrucieństwo i pragnienie kontroli. Autorka subtelnie odsłania mechanizmy władzy oparte na strachu i uprzedzeniach, czyniąc z tej powieści nie tylko dramat historyczny, ale też ponadczasową metaforę o tym, jak łatwo społeczeństwo potrafi zamienić się w tłum łowców. ㅤ 🔥🕯 Wiedźmy z Manningtree to także opowieść o kobietach – silnych, mądrych, a jednocześnie tragicznie bezbronnych wobec systemu, który nie przewiduje dla nich głosu. Rebecca i inne bohaterki są ofiarami, ale również symbolami przetrwania i godności. W ich historii odbija się echo wszystkich tych, które przez wieki musiały walczyć o prawo do istnienia poza męskim spojrzeniem. Blakemore pisze o nich z empatią i zrozumieniem, nie czyniąc z nich świętych, lecz ludzi – ze słabościami, pragnieniami i lękami. To właśnie ta ludzka prawda czyni książkę tak przejmującą. ㅤ 🔥🕯 Powieść A.K. Blakemore to niezwykle dojrzałe, literackie dzieło, w którym historia spotyka się z poezją, a przemoc z pięknem języka. Wiedźmy z Manningtree nie są lekturą łatwą, ale z pewnością wartą wysiłku – wymagającą, intensywną i głęboko poruszającą. Autorka stworzyła coś więcej niż opowieść o procesach czarownic – to także historia o strachu, który wciąż jest obecny w ludzkiej naturze, o potrzebie znalezienia winnego i o sile kobiet, które mimo wszystko potrafią zachować człowieczeństwo. To książka, która nie daje ukojenia, ale daje zrozumienie – i długo po lekturze pozostaje jak płomień, który nie chce zgasnąć.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na 9 3 miesiące temu
Historia pewnego kota Laura Agustí
Historia pewnego kota
Laura Agustí
Istnieją książki, które kupuje się oczami, a „Historia pewnego kota” Laury Agustí jest tego najlepszym przykładem. To nie jest zwykły poradnik dla właścicieli mruczków ani klasyczna biografia zwierzęcia. To wizualny poemat, w którym autorka składa hołd swojemu wiernemu towarzyszowi, syjamskiemu kocurowi o imieniu Oye. Przyznając tej publikacji ocenę 7/10, doceniam jej niezwykłą szatę graficzną i czułość narracji, choć jako lektura tekstowa pozostawia ona pewien niedosyt. Oye – kot, który stał się muzą Sercem książki jest relacja Laury z Oye, który towarzyszył jej przez siedemnaście lat. Agustí prowadzi nas przez wspólne dekady – od momentu, gdy jako mała kulka futra trafił do jej domu, aż po nieuchronne pożegnanie. Autorka przeplata osobiste wspomnienia z ciekawostkami na temat kociej natury, historii udomowienia tych zwierząt oraz ich roli w kulturze i sztuce. To sprawia, że „Historia pewnego kota” staje się czymś w rodzaju silva rerum – sylwy, w której prywatne sentymenty mieszczą się obok faktów z encyklopedii. Najmocniejszą stroną tej pozycji są ilustracje. Agustí, znana ze swojego precyzyjnego, niemal miedziorytniczego stylu, tworzy obrazy, od których trudno oderwać wzrok. Jej czarno-białe rysunki są pełne detali: każde pasmo sierści, każde kocie spojrzenie i każda roślina w tle wydają się żyć własnym życiem. To właśnie warstwa graficzna sprawia, że obcowanie z tą książką jest doświadczeniem niemal medytacyjnym. Autorka potrafi uchwycić tę specyficzną kocią elegancję i dystans, który tak fascynuje miłośników tych zwierząt. Siódemka to ocena dla pięknego przedmiotu kolekcjonerskiego. Dlaczego nie wyżej? „Historia pewnego kota” bywa literacko nierówna. Osobiste fragmenty są wzruszające, ale wstawki popularnonaukowe o historii kotów bywają dość powierzchowne i mogą wydać się wtórne dla kogoś, kto przeczytał już kilka książek o felinoterapii czy etologii. Momentami ma się wrażenie, że tekst jest jedynie pretekstem do zaprezentowania kolejnych genialnych grafik. Książka Laury Agustí to idealny prezent dla każdego, kto dzieli życie z kotem i rozumie, że ta relacja to coś znacznie więcej niż tylko karmienie i sprzątanie kuwety. To opowieść o dorastaniu, zmianach i o tym, jak zwierzęta stają się kotwicami naszej pamięci. Choć pod względem treściowej głębi może nie przynieść rewolucyjnych odkryć, to jako obiekt artystyczny broni się na każdej stronie. To solidne 7/10 – piękna, melancholijna i pełna klasy podróż śladami kocich łapek.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 20 dni temu
Mała Syberia Antti Tuomainen
Mała Syberia
Antti Tuomainen
Antti Tuomainen „Mała Syberia” - mroźnie, kryminalnie i sensacyjnie No cóż, przyznam się od razu, po powieść „Mała Syberia” współczesnego (ur. 1971) fińskiego autora Antti Tuomainena sięgnąłem skuszony entuzjastycznym przyjęciem, z jakim się spotkała zarówno w Finlandii, jak i w świecie. Nie czytałem blurba, nie robiłem researchu o autorze… Wybrałem wydanie by Albatros, w formie audio z głosem Filipa Kosiora i w tłumaczeniu Bożeny Kojro. Lektura trafiła mi się w punkt. Zimy nie lubię, a za oknem właśnie wyjątkowy jej atak, jak na to ocieplenie globalne, do którego już z przyjemnością zacząłem się przyzwyczajać. I tak na spacerze z pieskiem, w świecie przykrytym tym białym i zimnym, zacząłem słuchać, by przenieść się do zimowej (a jakże) Finlandii, w dodatku na głęboką prowincję. Od razu nasz „mróz” wydał mi się mniej dokuczliwy. Zima, zabita dechami dziura gdzieś na fińskim białym i zimnym odludziu blisko rosyjskiej granicy. I tu właśnie spada meteoryt. Nie taki zwykły, a czterokilowy, w dodatku, i właściwie tylko to ma znaczenie, warty milion euro. Przez kilka dni ma być przechowywany w miejscowym muzeum; do czasu przyjazdu kogoś z Miasta, kto zabierze go w godniejsze miejsce. Kilka dni to nie problem. Problem to kilka nocy. W ich czasie meteorytu mają pilnować samotni strażnicy-ochotnicy spośród mieszkańców. Jednym z nich jest miejscowy pastor. Facet z przeszłością i kilkoma skrywanymi tajemnicami. No i z piękną żoną, w której jest zakochany. Dłuugie zimowe noce to dość czasu, by niektórzy z mieszkańców doszli do wniosku, że milionik bardzo by im się przydał. Dużo czasu, by od myśli przejść do działania. Na pierwszą próbę włamania, a właściwie napadu, nie trzeba długo czekać. A pastor ma i inny problem poza pilnowaniem cennego kamienia. Dowiaduje się, że żona jest w ciąży, a on wie, że nie z nim. Tylko z kim? I kto chce dorwać się do meteorytu? Co i jak dalej, nie będę zdradzał. Będzie się działo i nie zamierzam nikomu psuć świetnej rozrywki. Udany miks kryminału, powieści akcji i thrillera. Bo to też i kryminał wbrew temu, co piszą niektórzy, którzy jeszcze nie wiedzą, że kryminały to nie tylko powieści detektywistyczne i policyjne. Choć nie ma detektywa, to dwa dochodzenia prywatne są; kto zapłodnił i kto chce ukraść. Gdybym miał szufladkować, byłoby trudno. Trochę powieści detektywistycznej, dużo sensacji, sporo nordic noir i kryminału społecznego, whodunit i muśnięcie psychologii. Piszę o tych szufladkach gatunków literackich, choć sam za nimi nie przepadam, gdyż wyjątkowo, już PO poznaniu powieści, przejrzałem trochę naszych krajowych internetowych recenzji. Zwykle tego nie robię, a tym razem mnie podkusiło i rozpacz mnie ogarnęła. Dyskusyjny Klub Książki przyzwyczaił mnie do tego, że oceny jednego i tego samego dzieła mogą się nie tylko różnić, ale rozrzucać się po ekstremach. Nie przygotował mnie jednak na argumenty od czapy. „Powieść jest zła, bo to nie kryminał”. Boże! A mówią, że czytanie czyni inteligentnym… „Anna Karenina”, „Mały Książę” i „Hamlet” są złe, bo to nie kryminały?… O tempora, o mores! „Powieść jest zła, gdyż protagonista zataił przed żoną, że jest bezpłodny.” No comment. To były tylko dwa przykłady, by unaocznić przyczynę nie aż tak wysokich notowań ze średniej ocen wśród internautów. Dla mnie powieść jest super. Oryginalna, niepowtarzalna, wciągająca i mimo przemocy, pełna poważnych aspektów ukrytych pod warstwą dynamicznej akcji i niedoścignionego mistrzostwa w oddaniu mroźnego fińskiego klimatu. Od tej książki wprost robi się zimno. Szkoda, że nie sięgnąłem po nią w letni upał. Wbrew pozorom w „Małej Syberii” są głębie. Nie za wiele, w końcu to określona konwencja, lecz nawet niezła teologiczna zagwozdka się znalazła. Świetna rzecz, jeśli zamiast w niej szukać tego, czego tam nie ma, lub wymyślać jakieś niepoważne argumenty, zauważyć to, co w niej jest. Gorąco polecam, a sam na pewno poszukam jeszcze czegoś tego autora. źródło: https://www.goodreads.com/user/show/98941868?ref=nav_profile_l
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 7 2 miesiące temu
To przez ten wiatr Jakub Nowak
To przez ten wiatr
Jakub Nowak
Henryk Sienkiewicz zamieszkał wraz z przyjaciółmi na amerykańskim rancho. Powoli zaczyna czuć coś do żony przyjaciela, a wokół nich nie brakuje śmierci i nikczemnych ludzi. Po tym, jak przeczytałam antologię „Frostpunk”, wiedziałam, że będę chciała poznać twórczość Jakuba Nowaka bliżej. Faktycznie, przyznaję: jego zbiór opowiadań, który czytałam wcześniej, nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale „Ciepłe mięso” budowało naprawde fenomenalny klimat. A że chciałabym bliżej poznać też klimaty westernowe „To przez ten wiatr” wydawało się strzałem w dziesiątkę. No właśnie. Wydawało. Nie da się ukryć. Ta powieść ma naprawdę bardzo ładny styl. Część scen, część słów ułożonych po sobie, porównań: to rzeczy literacko piękne. Widać, że to dopracowana pod względem językowym powieść i początkowo miałam wrażenie, że to będzie bardzo „moja” książka. Ale im dalej w las, tym jakimś cudem miałam mniej ochoty na czytanie powieści. Nie interesowały mnie losy bohaterów. Chyba najmocniej przywiązałam się do postaci młodej służącej. Sienkiewicz i jego obiekt westchnień, czyli Helena Modrzejewska to niby postacie wyraziste i ciekawe, ale nieszczególnie interesowała mnie ich droga. Pod względem fabularnym: niby cały czas coś się tu dzieje. Są złodzieje, wyjazdy konno w teren, jest śmierć, są rewolwery, ale… jednocześnie miałam poczucie, że w sumie nie dzieje się nic, co byłoby dla mnie jakkolwiek istotne, być może poza wspomnianą już bohaterką. Po opisie spodziewałam się, że dostanę literaturę piękną z wątkiem romantycznym i choć ten się tu pojawia, to jednak romans to nie jest. Raczej dostajemy powieść obyczajową z elementami wręcz komiksowej akcji, opisaną w bardzo ładny, ale statyczny sposób i to połączenie chyba po prostu mi się w tym przypadku ze sobą gryzło. Dlatego też, choć doceniam walory językowe: „To przez ten wiatr” wymęczyłam i niestety, nie jest to raczej literatura, po którą jakoś szczególnie mam ochotę sięgać. Co nie znaczy, że jest to powieść obiektywnie zła i że ktoś, kto lubi właśnie takie klimaty się w niej nie odnajdzie. Warto dodać: powieść czerpie z historii, ale historię zmienia, nie próbuje oddać 1:1 życia i losów Henryka Sienkieiwcza. Także nie ma co traktować jej jako lekturę do szkoły/na uczelnię, by lepiej zaposnać się z tą postacią.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe Louis Bayard
Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe
Louis Bayard
Kiedyś trafiłam na tę książkę na LC. Wrzuciłam na półkę "do przeczytania", bo zainteresowało mnie nazwisko E.A.Poego w podtytule. W tym roku trafiłam na książkę w bibliotece i postanowiłam spróbować się z nią zmierzyć. Łatwo nie było. Chyba najlepiej oddaje sedno książki jeden z blurbów, że "czyta się tę powieść jak zaginioną klasykę". Coś w tym jest. Klimat jest bardzo XIX - wieczny, trochę duszny, trochę sentymentalny, trochę poetycki. Przyznam, że miałam myśli, że nie skończę, bo trudno wchodziło mi się właśnie w ten poetycki aspekt, w tę masę opisów i rozwodzenia się nad pojedynczą sceną przez kilka stron. A już szczytem spowolnienia akcji były rozdziały pisane w formie listów wspomnianego Poego. Zachęciła mnie opinia znajomych o filmie, który powstał na podstawie książki - zakończenie wbija w fotel. Myślę - dobra - jakoś może dam radę przebrnąć. I w sumie dobrze, że nie odpuściłam czytania. Krótko o fabule - opiera się na rozwiązaniu sprawy samobójstwa kadeta w szkole wojskowej w West Point w 1830 roku. Emerytowany detektyw, poproszony o dyskretne śledztwo do pomocy bierze sobie jednego z kadetów tejże szkoły, niejakiego Edgara Allana Poego. To, co się rodzi z relacji dwojga panów i to w którą stronę autor nas prowadzi z tą historią jest najciekawsze. No i rzeczywiście zakończenie jest mocne. Z jednej strony trochę teatralne i nawet przerysowane, ale z drugiej strony autor w ostatnich rozdziałach zarzuca nam taki zwrot akcji, że ostatnie 40 stron przeczytałam na jednym wydechu, z myślą "niemożliwe". Wiedziałam, że Poe zagra tu kluczową rolę, niemożliwe było, żeby autor z ikony światowej literatury klasycznej zrobił bohatera negatywnego, ale to było główne pytanie, które stawiałam sobie podczas czytania: "Kim jest tu Poe?". I myślę, że Poe dostał tu najlepszą z możliwych ról. Cała jego postać na końcu stała się kompletna i mocno intrygująca, już pomijam, że najbardziej kluczowa. W końcu muszę sięgnąć po książki tego klasyka i myślę, że support w postaci tej książki, jest dobrym początkiem. Ostatecznie, mimo, że książka jest trudna do czytania, szczególnie dla tych, którzy są przyzwyczajeni do współczesnych kryminałów, odbieram ją pozytywnie i z wysoką oceną. I myślę, że szczerze mogę polecić.
madeline - awatar madeline
ocenił na 8 3 miesiące temu
Spaleni w ogniu Jaume Cabré
Spaleni w ogniu
Jaume Cabré
Po lekturze wcześniejszych monumentalnych dzieł Jaume Cabré, takich jak "Wyznaję" czy "Głosy Pamano" trudno mi było uwierzyć, że jedna z najnowszych powieści tego katalońskiego pisarza jest tak krótka a przez to bardziej kameralna. Jak większość czytelników mam problem z jednoznaczną oceną tej powieści. To lektura, która przypomina gęsty, duszny sen, z którego trudno się wybudzić. Jak każda powieść autora jest gęsta od emocji i literackich gier, jednak koniec końców bardziej mnie zmęczyła niż zachwyciła. Bohaterem tej historii jest Ismael, człowiek, którego życie poznajemy jedynie fragmentarycznie. Poznajemy tego cichego nauczyciela łaciny, gdy w pasmanterii przypadkowo spotyka swoją koleżankę z dzieciństwa Leo. To spotkanie uruchamia lawinę zdarzeń, która prowadzi do tragicznego wypadku. Od tego momentu fabuła staje się labiryntem, po którym błądzi czytelnik. Ismael budzi się w szpitalu, nie wiedząc kim jest. Jaume Cabré po mistrzowsku oddaje ten stan amnezji, gdzie każde wspomnienie jest ulotne, na pograniczy snu i jawy. Czytelnik dryfuje razem z bohaterem. W jednym akapicie jesteśmy w szpitalnej sali, by za chwilę znaleźć się w przeszłości Ismaela lub obserwować surrealistyczne wędrówki stadka dzików, które to staje się niemym świadkiem jego zmagań z życiem. Fabuła jest jak rozsypane puzzle. Czujemy się zagubieni tak samo jak bohater "Spalonych w ogniu". Zaciera się granica między "tu i teraz" a "kiedyś", co jest charakterystyczne dla śnienia. Wszystko dzieje się naraz, a logika zdarzeń ma tu najmniejsze znaczenie. Zamiast jasnej puenty autor zostawia nas z pytaniem kim jest człowiek, gdy odbierze mu się jego wspomnienia. Książka ta to pozycja wymagająca, która wzbudza intelektualny niepokój. Nie daje łatwych odpowiedzi, wciągając czytelnika w grę, która jednak może zmęczyć. Audiobook (czytał Filip Kosior)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 6 14 dni temu
Czarne słońce Rebecca Roanhorse
Czarne słońce
Rebecca Roanhorse
Zbliża się zaćmienie słońca. Oślepiony Serapio musi dostać się do świętego miasta Tovy. Ma pomóc mu w tym Xiala, Teekijka, która swoim śpiewem potrafi uspokoić morze. W tym czasie Kapłanka Słońca niemal traci życie, a w Tovie rozpoczyna się poszukiwanie winnych. „Czarne słońce” to pierwszy tom trylogii i moje pierwsze spotkanie z twórczością Rebecci Roanhorse. To epickie fantasy, czy też – high fantasy, miało iść pod prąd i skupiać się na przedstawieniu prekolumbijskich kultur. Czy to jednak wyszło? Moim zdaniem… no średnio powiedziałabym. Zacznijmy jednak od początku. To powieść, którą da się całkiem przyjemnie i sprawnie czytać. Klarownym jest, co się dzieje i mniej więcej dlaczego. Historia jest raczej prosta i nie ma wysokiego progu wejścia, a postacie są rozróżnialne. Nie poszłabym tak daleko, by nazwać je barwnymi czy wyrazistymi, ale na pewno wiadomo, kto jest kim i kto co robi, a bywa, że nie jest to aż tak oczywiste. Uważam, że generalnie rzecz biorąc: „Czarne słońce” jest porawnie napisaną książką rozrywkową. Jednakże nie pozostaje bez wad i to one sprawiają, że zdecydowanie nie trafi ona do moich ulubionych tytułów. Weźmy pod lupę styl autorki. Być może jest to po prostu kwestia tłumaczenia, jednak miałam osobiście poczucie, że choć sięga do czasów prekolumbijskich, często używa słów mocno współczesnych, które wybijały mnie z klimatu. Co z tego, że od czasu do czasu udawało jej się stworzyć ładne opisy sytuacji, skoro przez TE momenty jednak nie potrafiłam zapomnieć o tym, że czytam? Moim kolejnym problemem jest fakt, że najpierw zobaczyłam poglądy Roanhorse, a dopiero potem: całą opowieść. Narracja regularnie podkreśla kto z kim spał, po co i dlaczego, nawet jeśli nie ma to wpływu na fabułę, a przy okazji dość często zwraca uwagę na traktowanie w świecie przedstawionym kobiet. Widziałam, że w wielu zagranicznych recenzjach odbiorcy chwalili „Czarne słońce”, że w świecie prekolumbijskim nie było podziału na „gender” czy LGBT+”, bo jest to wymysł świata zachodniego i że autorce udało się to oddać… ale ja zupełnie się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam się z tym, bo w moim odczuciu to historia wyraźnie do tej tematyki nawiązująca w bardzo współczesny, zachodni sposób. I nie tylko to jest w tej powieści „typowo zachodnie”. Poza tym, że autorka nawiązuje do legend z czasów prekolumbijskich i używa imion zainspirowanych tymi czasami ta powieść jest po prostu europocentryczna. Nie wyczułam w niej klimatu, a jej struktura, poglądy postaci, ich sposób bycia i zachowania krzyczy mi „Europa!”, a nie „prekolumbijska Ameryka”. Być może po prostu się nie znam (bo na tym temacie: po prostu się nie znam) i nie umiem zauważyć tych elementów, które chwalili recenzencji, ale w tym względzie ta powieść po prostu mnie niesatysfakcjonuje. By to było jasne: nie mam nic przeciwko poruszaniu tematyki związanej z płcią i orientacją w fantastyce. Ba, gdybym miała to chyba do tej pory bym zwariowała. Po prostu nie lubię, gdy przed opowieścią „idą poglądy autora”. Jakiekolwiek by nie były. I tak po prawdzie: w innych aspektach też raczej tej satysfakcji mi nie dała. Fabuła jest naprawdę prosta i raczej sztampowa. Jak już pisałam o postaciach, te są rozróżnialne, ale nie ma w nich nic nadzwyczajnego. Raczej są typowymi dla powieści fantasy archetypami. Nie dodałam tu ani szczególnie porywającej przygody, ani szczególnie barwnego świata i… to wszystko to jest dla mnie po prostu nieco za mało. „Czarne słońce” kończy się właściwie urwanym wątkiem, który powinien mnie zmusić, by od razu sięgnąć po kontynuacje. Jednak szczerze mówiąc: nie mam na to większej ochoty. To powieść, w której jest pewien potencjał i widzę w niej podstawy warsztatu. Rozumiem też, jeśli komuś się spodoba, bo z grubsza rzecz biorąc jest poprawna i ma całkiem sprawnie rozpisaną fabułę, bez większych przestrojów i ze sporą dawką akcji. Jednak ja jednak nie do końca tego szukam.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 9 dni temu
Pani K. Marta Knopik
Pani K.
Marta Knopik
Skończyłam czytać i nie mogę przestać o niej myśleć - genialnie skonstruowana, poruszająca, nieoczywista, mroczna, pełna niepokoju, ale też piękna :) Dodatkowo mnie na koniec wzruszyła.. Jawa przeplata się ze snami, wspomnieniami, halucynacjami i myślę, że nawet jakimś rodzajem prekognicji. Czas się zapętla, wszystko jest cykliczne- przysłowiowy wąż zjada swój ogon. Ja tu widzę dwa koła czasu, które obracając się mają punkt styczny w windzie, i na przestrzeni balkon-balkon :) Inspiracją dla autorki musiał być czas pandemii, z tą całą izolacją, paniką, niepokojącą atmosferą lekkiego odrealnienia, pustką na ulicach, teoriami spiskowymi i wrażeniem zatrzymania czasu. Wąż i jego jad też jest tu symbolem zatruwania poprzez sianie paniki w mediach. Pani K szuka ukojenia we wspomnieniach, które przywoływane są poprzez smak, zapach, grę światła. Wszyscy to mamy, ale u niej jest to ekstremalne, przybiera formę halucynacji. Woli nie zażywać leków, żeby znów przeżywać te szczęśliwe chwile, które dają jej poczucie bezpieczeństwa. Kalina, bo tak ma na imię pani K, nie miała łatwego dzieciństwa, a kotwicą “normalności” była jej babcia. Po jej śmierci rozsypała się.. Można ta powieść odczytywać na kilka różnych sposobów, a ja mam swoją teorię- w komentarzu spojler :) UWAGA SPOJLER ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. …………………….……………………. ……………………. …………………….…………………….…………………….…………………….…………………….…………………….……………………. - Pani K, mając problemy psychiczne od wczesnych lat młodości, po śmierci babci wpadła w poważną chorobę psychiczną, która się ujawniała i była w remisji ( cyklicznie). - Pani K mieszka w zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego lub domu opieki i jest osobą starszą ( przesiedlenie, nie można wychodzić, jedzenie jest dostarczane, łóżko pościelone i posprzątane następnego dnia) - Ta cała akcja z wojną na zewnątrz, to jej mechanizm obronny przed świadomością, że jest zamknięta i poważnie chora ( choć ma tego przebłyski) - mieszka sama, a znajomość z panem K zakończyła się na etapie pierwszego spotkania. ( czarny notesik z pismem pani K, tylko jedna osoba zameldowana, obraz który malował to obraz z filmu, jaki pani K ogląda) - Uroiła go sobie jak zaczęła brać leki- pan K przyszedł i odszedł wraz z lekami. Leki/pan K wprowadziły porządek, rutynę - jak odszedł - w momencie jak przestała brać leki to pan K znika ( wchodzi do obrazu) a ona może jeść w łóżku i następuje "luz") - Ostatnie sceny to ucieczka pani K, idzie przez ogród szpitala/ zakładu, zasypia na ziemi i śni jej się sen o babci, która opowiada jej "tę prawdziwą historię o niej", czyli uświadamia jej jak bardzo jest chora. Dlatego mówi ona do dziewczyny-studentki: "Kalinko byłaś dzielna" - bo ciężko żyć z taką chorobą ( tu się wzruszyłam..) - Sama końcówka jest moim zdaniem niejednoznaczna. Albo pani K popełnia samobójstwo zdając sobie sprawę, że nie chce żyć z chorobą, albo ( skoro sukienka sama leci i się zawiesza) to jest opcja, że jest to symboliczne wyjście z mroków choroby, zyskanie wolności i początek zdrowienia.: skłaniam się ku temu drugiemu, bo jak pani K wraca parkiem to widzi światła w domach i ludzi ❤️
urfreyalusse - awatar urfreyalusse
ocenił na 10 1 rok temu

Cytaty z książki Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż

Więcej
Łada Łuzina Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż Zobacz więcej
Łada Łuzina Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż Zobacz więcej
Łada Łuzina Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż Zobacz więcej
Więcej