W rany

Okładka książki W rany
Petra Dvořáková Wydawnictwo: Stara Szkoła Cykl: Wrony (tom 2) literatura piękna
180 str. 3 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Wrony (tom 2)
Data wydania:
2025-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-16
Liczba stron:
180
Czas czytania
3 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367889391
Tłumacz:
Mirosław Śmigielski

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W rany w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W rany

Średnia ocen
8,2 / 10
504 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
50
50

Na półkach: ,

Podobnie jak "Wrony", ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Wciąż przeraża mnie świadomość, że takie rodziny istnieją naprawdę i że systematycznie niszczą życie własnych dzieci. Dvorakova robi coś, co bardzo cenię: nie epatuje przemocą. Nie pokazuje jej w oczywisty, krzykliwy sposób. Nie ma tu dramatycznych scen "na pokaz", nie ma bohaterów-męczenników ukrywających siniaki pod ubraniem.
Ta przemoc jest cicha. Milcząca. Jakby sama próbowała odciąć się od rzeczywistości. I właśnie dlatego działa tak mocno. Bo jako czytelnika nie tyle szokuje, co zaczyna drapać gdzieś pod czaszką. Uświadamia, że takie historie mogą dziać się tuż obok, za ścianą, niezauważone przez nikogo.
Uważam, że zarówno "Wrony", jak i "W rany" to książki, które powinien przeczytać każdy rodzic. Bez wyjątku. Bo czasem wystarczy jedno słowo, jeden krzyk, jeden gest, by podciąć dziecku skrzydła. I wtedy, jak ta mała, zziębnięta i ranna wrona - już nigdzie nie odleci. Zostanie w swoim własnym piekle.

Podobnie jak "Wrony", ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Wciąż przeraża mnie świadomość, że takie rodziny istnieją naprawdę i że systematycznie niszczą życie własnych dzieci. Dvorakova robi coś, co bardzo cenię: nie epatuje przemocą. Nie pokazuje jej w oczywisty, krzykliwy sposób. Nie ma tu dramatycznych scen "na pokaz", nie ma bohaterów-męczenników ukrywających...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1203 użytkowników ma tytuł W rany na półkach głównych
  • 598
  • 594
  • 11
244 użytkowników ma tytuł W rany na półkach dodatkowych
  • 126
  • 41
  • 34
  • 12
  • 11
  • 10
  • 10

Inne książki autora

Petra Dvořáková
Petra Dvořáková
Petra Dvořáková (1977) – czeska autorka i scenarzystka. Zadebiutowała w 2006 roku zbiorem rozmów na temat wiary, za który zdobyła prestiżową nagrodę Magnesia Litera. Chorowała na anoreksję, co znalazło swoje odbicie w jej autobiograficznym tekście Já jsem hlad (pol. Jestem głodem, 2009). W młodości pracowała jako pielęgniarka. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Masaryka w Brnie. Ma dwóch synów. Mieszka w Znojmie. Petra Dvořáková, jedna z najważniejszych czeskich pisarek współczesnych, bezkompromisowo porusza ważne tematy społeczne, ubierając je w świetną fabułę. Ta książka to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy pragną znaleźć klucz do świata dziecięcych emocji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Duchy Dolly Alderton
Duchy
Dolly Alderton
Liczyłam na opowieść dla młodych dorosłych z klasycznym lovestory, z oszałamiającym męskim bohaterem, który obdarza protagonistkę uczuciem a co najbardziej szokujące, szacunkiem (no i dobra powyżej 6 stóp i 6 pack, bo tego wymaga kanon). Co dostałam? "Reality check" do bólu, po którym potrzebowałam prysznica i szczotki, żeby zetrzeć wyimaginowany bród. Rzeczywistość randkowania przez aplikacje została oddana przez autorkę znakomicie. Wszechobecny ghosting, banalne rozmowy, przedziwne fetysze i masa mężów naszych koleżanek z ukrytą twarzą, których poznajesz po kafelkach z kuchni w tle (na samą myśl: brrr...). Kto się w tym bagnie tarzał, ten wie. Przypominały mi się zarzuty kolegów, że popularne książki kobiecych autorek (Czwarte skrzydło, Dwory czy wszystkie powieści romantyczne A. Hazelwood lub A. Jimenez) idealizują mężczyzn i przez to są "be" (no i oczywiście za mało ambitne dla naszych geniuszy). No to wreszcie doczekali się przedstawienia męskich postaci bez grama przesady i co do joty trafnie: jako zlęknionych chłopców w obliczu dorosłego życia, na pozór pewnych siebie z masą nieprzepracowanych problemów, jednocześnie nieskorych do pracy nad sobą. Na drugiej płaszczyźnie książka działa jako opowieść o trudnych relacjach rodzic-dziecko, szczególnie w jesieni życia tych pierwszych. Nostalgia, wspomnienia i zmierzenie się z prawdą o przemijaniu. Zgadzam się z autorką, że koniec końców zawsze pozostajemy dziećmi naszych rodziców. Książka-głos pokolenia.
StaraDemokracja - awatar StaraDemokracja
oceniła na 7 16 godzin temu
Kontury Jakub Jarno
Kontury
Jakub Jarno
Poznałam już poprzednią książkę autora i wywarła na mnie spore wrażenie, więc postanowiłam przesłuchać też tą drugą. Czy było warto? 'Pamiętanie jest sprzeczne z naturą, człowiek został stworzony do zapominania.' Wanda będąc w więzieniu postanawia opowiedzieć historię swojego życia. Życia, które nie było ani łatwe, ani usłane różami. Do czego doprowadziły kobietę podjęte decyzje? Przepiękna, wzruszająca historia opowiadana z perspektywy starszej już kobiety. Poznajemy jej losy z lat dziecięcych i młodzieńczych, a jednocześnie widzimy, kim kobieta jest teraz. Momentami ciężko słuchało mi się tej historii, jednak ostatecznie okazała się warta każdej spędzonej minuty. 'Zdarzenia są konturami, a pamięć tym, co je wypełnia.' To znów książka inna od tych, które czytam na co dzień. Ale mimo to zrobiła na mnie ogromne wrażenie, warto było się przy niej zatrzymać na kilka chwil. Wiele wątków wymaga od czytelnika zastanowienia i wyciszenia, ale zdecydowanie warto poznać tę historię. Ja wiem, że będę sięgać po kolejne autora, kiedy tylko się pojawią i będę potrzebowała zmiany. Nie trzeba lubić literatury pięknej, aby docenić piękno i głębię tej historii. Przeczytajcie ją koniecznie! 'Człowiek nie jest w stanie choćby przymierzyć cudzych butów. (…) możesz próbować patrzeć na świat jak hipopotam, zawsze jednak będziesz robić to nie jako on, lecz jako człowiek wyobrażający sobie, że jest hipopotamem.'
Aga Zaczytana - awatar Aga Zaczytana
oceniła na 8 1 dzień temu
Tylko durnie żyją do końca Zyta Rudzka
Tylko durnie żyją do końca
Zyta Rudzka
Lida zapłakała w życiu tylko raz, wyrażając żałobę po niespełnieniu największego marzenia; powoli godząc się z tym, że na pewne warunki nie ma rady. Nie przeskoczysz, choćbyś chciał bo świat i ludzie szybko sprowadzą cię do parkietu. Położą pod butem. A potem jeszcze oplują dla pewności, że zrozumiałeś swoje położenie. Lida zaczęła więc stopniowo wyłamywaĉ się z oswojonych pobieżnie schematów. Najpierw odrzuciła intelektualizm płynący w jej żyłach od strony rodziców, a kilka lat póżniej miasto, by na nowym, wiejskim terenie doświadczyć namacalnie deklasacji w podupadłym gospodarstwie. Ale na tym nie koniec postępującej degradacji. Bezlitosnego szargania rodzicielskich nadziei. Lida bowiem bewstydnie wikła się w autorski hedonizm: osobliwą mieszankę miłosnej - choć wytrwałej - swobody, poważania kultury fizycznej oraz koneserskiej, rzecz jasna wyłącznie "rekreacyjnej" kultury spożywania bimbru własnej produkcji. Zyta Rudzka serwuje nam szarpaną, stylizowaną i mocną w wydźwięku prozę. Taką w której wrodzona mądrość miesza się z filozoficznym bełkotem. Pijackim przegięciem. Swoistą pozą, którą bohaterowie przybierają, gdy brakuje już słów, które można by wypowiedzieć po wielu latach wspólnego życia w powszechnie nieakceptowanej konfiguracji. Autorka zdecydowanie nie uznaje półśrodków. Tam, gdzie trzeba uderza prosto w oczy i to ze zdwojoną siłą. Jednakże w momentach wymagających okazania śladu czułości, przywiązania czy zwyczajnej nostalgii za przeszłością stosownie tonuje język Lidy, naszej zapalczywej narratorki. Gorącej ciałem, mową i temperamentem. Polskiej Dolly Parton z imponującą kolekcją gwizdków trenerskich wyeksponowaną na szyi. "Tylko durnie żyją do końca" to historia ludzi żyjących w trójkącie, bez planu, na marginesie lokalnej społeczności. Wykolejonych, ale w pewnym sensie... szczęśliwych? Nie oglądających się na konwenanse, a zatem budzących takie zgorszenie, że nawet ksiądz ucieka na ich widok, gdzie pieprz rośnie. IG: zlizujelitery
Deppowa - awatar Deppowa
oceniła na 7 11 godzin temu
Atmosfera Taylor Jenkins Reid
Atmosfera
Taylor Jenkins Reid
Główna bohaterka, Joan Goodwin, to kobieta z ambicją sięgającą gwiazd (dosłownie). W latach 80., w czasach gdy obecność kobiet w świecie nauki i eksploracji kosmosu wciąż była czymś przełomowym, rozpoczyna szkolenie na astonautkę. To przestrzeń pełna pasji i rywalizacji, ale też miejsce, w którym Joan poznaje ludzi, którzy naprawdę wierzą w to co robią. Wśród nich jest Vanessa Ford, postać magnetyczna, przyciągająca uwagę i uczucia Joan w sposób, którego trudno zignorować. To opowieść o spełnianiu marzeń, o przekraczaniu granic narzuconych przez społeczeństwo, o miłości, która nie mieści się w sztywnych ramach epoki, i o trudnej rodzinnej więzi. Szczególnie poruszyła mnie relacja Joan z siostrzenicą - momentami bardziej autentyczna niż główny wątek romantyczny. Trochę szkoda, że wątek kosmosu nie został bardziej rozwinięty. Jest obecny, intrygujący, ale raczej jako tło niż pełnoprawny element fabuły. Ta książka ma swoje słabsze momenty. Dialogi bywają nierówne, zdarzały się momenty, w których brzmiały zbyt prosto, czasem wręcz banalnie, co wybijało z rytmu. A jeśli ktoś szuka literackiej uczty językowej, może poczuć niedosyt. Ale jednocześnie… nie wiem, czy to tutaj było najważniejsze. Bo „Atmosfera” zadziałała na mnie emocjonalnie. Ma w sobie coś z klimatu „comfy” komedii romantycznych, jest ciepła, czasem przewidywalna, ale też szczera w swoim przekazie. A końcówka? Wzruszająca! Taka, przy której rzeczywiście może zakręcić się łezka w oku. Czy to książka, która zostanie ze mną na długo i trafi na listę ulubionych? Raczej nie. Ale jako odskocznia, sprawdza się bardzo dobrze.
bibliotekaliv - awatar bibliotekaliv
ocenił na 7 1 dzień temu
Rok, w którym nie umarłem Mikołaj Grynberg
Rok, w którym nie umarłem
Mikołaj Grynberg
Rok, w którym nie umarłem to kolejny przykład polskiej prozy zawałowej. Wiem, temat teoretycznie ciężki, ale ponieważ cenię sobie Zawał Białoszewskiego i następujący po nim Konstancin, to po tekst Mikołaja Grynberga sięgnąłem z zainteresowaniem. I nie zawiodłem się. To zaskakująco przyjemna, choć dość krótka lektura. Grynberg trafia do szpitala. Przez chwilę nie jest pewne, czy w ogóle przeżyje, choć przecież ratownicy medyczni bagatelizowali objawy. Uspokajali. Potem jednak robi się dobrze. Mamy pewność, że gość wyzdrowieje. Stanie na nogi. I nie jest to spoiler, bo tytuł, bo sam fakt istnienia książki. Ale zanim do tego dojdzie, Grynberg musi swoje odleżeć. Posłuchać rozmów współchorych, poczekać na lekarza, policzyć na pomoc pielęgniarek. Zderzyć się ze wszystkim, co wiąże się z poważnym kryzysem zdrowotnym. A wiąże się z nim sporo. Choćby strach. Słabość. Niepewność. Zagubienie. Ale też przewartościowanie świata, nagłe docenienie tego, co się ma. Życia, pracy, rodziny. Wielu zwykłych chwil, na które normalnie się nie zwraca uwagi, ale na skutek choroby nabierają niebywałej wartości. Stają się czymś ważnym i pięknym. Co ważne, Grynberg pisze o tym bez zbędnego patosu i z odrobiną czarnego humoru, za sprawą którego książka nie jest smutna ani ponura. Rok, w którym nie umarłem przypomina dziennik, bo też zrodził się jako dziennik. Autor wylądował w szpitalu i gdy tylko poczuł się na siłach, zaczął notować opisywać otaczającą go rzeczywistość. W efekcie równie ciekawie jak Białoszewski prezentuje nam świat po zawale. Owszem, korzysta z nieco innych środków, wydaje się bardziej zwarty, dowcipny, ale też mniej zakochany w zwykłej, szarej codzienności. Mnie to jednak wystarczy. Takie książki lubię. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na 9 4 dni temu

Cytaty z książki W rany

Więcej
Petra Dvořáková W rany Zobacz więcej
Więcej