Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie

Okładka książki Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie
Jarosław Molenda Wydawnictwo: Lira biografia, autobiografia, pamiętnik
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366229303
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie

Średnia ocen
6,4 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
624
624

Na półkach: , , , , ,

Autor prezentuje dziesięć biografii historycznych poświęconych polskim kobietom, których działalność miała wpływ na losy wielu ludzi, a często także na przebieg wojny. Niektóre jak Krystyna Skarbek, Halina Szymańska, Irena Conti di Mauro, Halina Szwarc, hrabina Klementyna Mańkowska pracowały dla wywiadu i ich raporty o wojennych planach, fabrykach wojskowych, wyposażeniu floty wojennej, siłach wroga były przekazywane aliantom. Inne jak Irena Sendlerowa wyprowadzały z getta żydowskie dzieci i umieszczały w polskich rodzinach lub jak Izabella Horodecka rozpracowywały gestapowców, zdrajców, szmalcowników, na których Państwo Podziemne wydało wyroki śmierci.
Były też i takie jak np. Zofia Kossak -Szczucka, których działalność była bardzo kontrowersyjna. A dwie z nich jak Julia Brystyger ("Krwawa Luna") i Wanda Wasilewska stały się wiernymi aparatczykami powojennego komunizmu, który panoszył się nad Wisłą.

Biografie przedstawione w tej książce nie są pogłębione, autor czasami dokumentuje własne tezy, aby jak stwierdza w przedmowie, obalić mity narosłe wokół niektórych postaci. Bardzo dużo i często cytuje obszerne fragmenty innych źródeł, przez co trudno mu utrzymać jednolity styl i spójność wywodu. Książka ma charakter popularnonaukowy i może być zachętą do pogłębiania wiedzy na temat poszczególnych osób.
Wartością dodaną tej publikacji jest przywrócenie pamięci o wybitnych polskich agentkach, których działalność nie jest powszechnie znana. Wiele informacji na temat ich współpracy z brytyjskim wywiadem jest nadal utajnionych.
Znalazłam tu także informacje, o których wcześniej nigdzie nie czytałam. Szokujaca była dla mnie np. postawa władz polskich w Londynie wobec wszystkich, którzy przekazywali aliantom dane wywiadowcze bezpośrednio, czyli poza rutynową drogą służbową ustaloną przez Rząd Londyński. Wszyscy, którzy się nie podporządkowali, byli uznawani przez ów rząd za niebezpiecznych i eliminowano ich materialnie, a nawet fizycznie. Taki los spotkał przełożonych Klementyny Mańkowskiej. Działała ona w strukturach tajnej organizacji "Muszkieterzy", założonej przez Stefana Witkowskiego, który nie zgodził się przejść do AK. Wszyscy zostali zgładzeni. Mańkowska została ostrzeżona i aby ratować życie musiała z rodziną ukryć się na wiele lat w Afryce. Śmierć dosięgła kilka lat po wojnie także dawną sekretarkę Witkowskiego Teresę Łubieńską oraz Krystynę Skarbek, która była jedną z najlepszych agentek brytyjskiego wywiadu jeszcze przed wybuchem II wojny światowej i nie działała w strukturach AK. Okoliczności jej śmierci są tak niedorzeczne, wręcz absurdalne, że znając historię unicestwienia "Muszkieterów" nie trudno przyjąć, że był to ściśle zaplanowany nieszczęśliwy przypadek.

Autor prezentuje dziesięć biografii historycznych poświęconych polskim kobietom, których działalność miała wpływ na losy wielu ludzi, a często także na przebieg wojny. Niektóre jak Krystyna Skarbek, Halina Szymańska, Irena Conti di Mauro, Halina Szwarc, hrabina Klementyna Mańkowska pracowały dla wywiadu i ich raporty o wojennych planach, fabrykach wojskowych, wyposażeniu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

113 użytkowników ma tytuł Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie na półkach głównych
  • 66
  • 45
  • 2
19 użytkowników ma tytuł Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie

Inne książki autora

Jarosław Molenda
Jarosław Molenda
Polski pisarz, publicysta i podróżnik. Absolwent filologii klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Członek South American Explorers i Polskiego Klubu Przygody, w ciągu ćwierć wieku odwiedził cztery kontynenty i kilkadziesiąt krajów. W latach 1996-1997 był w kolegium redakcyjnym „Encyklopedii Geograficznej Świata”. W 2008 roku wraz z Romanem Warszewskim dotarł do ostatniej stolicy Inków – Vilcabamby, czego pokłosiem była książka Tupac Amaru II (2010), a także artykuły w „Globtroterze” (2009, nr IV), „Żyj długo” (2009, nr 5), „Archeologii Żywej” (2010, nr 4), w których podważa lansowany przez Elżbietę Dzikowską fakt „odkrycia” w 1976 roku Vilcabamby przez ekspedycję pod kierunkiem profesora Edmundo Guilléna i z udziałem Tony Halika. W roku 2009 odbył wyprawę Tupac Amaru Expedition, w czasie której – wraz z Arkadiuszem Paulem i Romanem Warszewskim – jako pierwsi Polacy dotarli do najwyżej położonych ruin inkaskich Incahuasi na przełęczy Puncuyoc oraz odnaleźli ślady nieznanych ruin prekolumbijskich w pobliżu Vista Alegre i Urpipata (Peru). Wyprawa została opisana w książce Romana Warszewskiego. Zajmuje się szeroko rozumianą publicystyką popularnonaukową, jego teksty ukazywały się między innymi na łamach takich pism jak: „Filomata”, „Focus Historia”,"Kombatant", „Kurier nad Morzem”, „Miejsca Święte”, „Mówią Wieki”, „Nieznany Świat”, "Odkrywca", "Rzeczpospolita", „Voyage”, „Wiedza i Życie”, oraz „Zew Północy”. Jest dziennikarzem magazynu podróżniczego „Dookoła Świata”. W 2013 roku został uhonorowany pamiątkowym medalem z okazji 95-lecia Bellony w uznaniu za długoletnią współpracę z tym wydawnictwem. W 2014 roku został odznaczony przez ministra obrony narodowej brązowym medalem za zasługi dla obronności kraju. W 2015 roku został odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Srebrnym Krzyżem Zasługi za upowszechnianie kultury i propagowanie historii. W 2016 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznał mu Honorową Odznakę "Zasłużony dla Kultury Polskiej".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sekrety pani pułkownikowej Dorota Ponińska
Sekrety pani pułkownikowej
Dorota Ponińska
Powieść Doroty Ponińskiej, „Sekrety pani pułkownikowej”, to barwna i rzetelnie nakreślona podróż w głąb XIX-wiecznych salonów, w których etykieta i konwenans stanowiły klatkę dla kobiecych ambicji. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura obyczajowo-historyczna wysokiej próby, która zamiast taniego romansu serwuje nam intrygujący portret kobiety próbującej odnaleźć własną tożsamość w świecie zdominowanym przez mundury i surowe społeczne hierarchie. Fabuła: Życie w cieniu munduru Akcja osadzona jest w realiach Królestwa Polskiego, gdzie życie towarzyskie splata się nierozerwalnie z wielką polityką i wojskowością. Tytułowa bohaterka, żona wysokiego rangą oficera, na pierwszy rzut oka prowadzi życie godne pozazdroszczenia – pełne balów, wizyt i prestiżu. Jednak pod tą błyszczącą fasadą kryją się tytułowe sekrety, które stają się motorem napędowym całej opowieści. Ponińska z dużą wprawą kreśli obraz małżeństwa, które jest raczej kontraktem i strategicznym sojuszem niż związkiem opartym na uczuciu. Gdy w życiu pani pułkownikowej pojawiają się cienie z przeszłości oraz nowe, zakazane fascynacje, bezpieczny świat konwenansów zaczyna drżeć w posadach. Mocną stroną powieści jest jej historyczny autentyzm. Autorka wykonała ogromną pracę dokumentacyjną, co widać w detalach dotyczących ubioru, obyczajowości czy ówczesnego języka. To nie jest tylko tło – to żywa tkanka, która determinuje wybory bohaterów i narzuca im określone ramy postępowania. Konstrukcja świata i psychologia bohaterki Zamiast stawiać na tanią sensację, autorka skupia się na niuansach psychologicznych. Napięcie w powieści wynika z wewnętrznego konfliktu bohaterki: między lojalnością wobec męża i pozycji społecznej a pragnieniem autentyczności i wolności. Ponińska unika czarno-białych podziałów, pokazując, że każda decyzja w tamtych czasach niosła ze sobą nieodwracalne skutki. Styl autorki jest elegancki, nieco staroświecki w dobrym tego słowa znaczeniu, co idealnie komponuje się z epoką, o której pisze. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Cena pozycji społecznej: Książka przypomina, że wysoki status w XIX wieku był często okupiony rezygnacją z własnych marzeń i wieczną grą pozorów. Siła kobiecej dyplomacji: Najważniejszą lekcją jest tu dostrzeżenie, jak wielką władzę potrafiły sprawować kobiety „zza kulis”, wpływając na decyzje mężów i bieg wydarzeń za pomocą sprytu i inteligencji. Przeszłość zawsze nas dogoni: Ponińska pokazuje, że sekrety mają to do siebie, iż wypływają na wierzch w najmniej odpowiednim momencie, a jedyną drogą do spokoju jest konfrontacja z prawdą. Książka otrzymuje taką notę za wspaniałe oddanie klimatu epoki i stworzenie wielowymiarowej bohaterki, z którą łatwo empatyzować mimo dzielącego nas dystansu czasowego. Brakujące trzy punkty wynikają z pewnego spowolnienia akcji w środkowych rozdziałach, gdzie opisy obyczajowe momentami dominują nad dynamiką wydarzeń. Dla czyteln Dlaczego 7/10?ików szukających wartkiej akcji tempo może wydać się zbyt niespieszne, jednak dla wielbicieli dopracowanych powieści historycznych będzie to czysta przyjemność. „Sekrety pani pułkownikowej” to mądra i stylowa opowieść o kobiecie, która odważyła się mieć własne tajemnice w świecie, który chciał o niej decydować. Dorota Ponińska stworzyła portret damy, która pod jedwabnymi sukniami skrywa serce gotowe na bunt.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Nie przestałyśmy być kobietami Weronika Wierzchowska
Nie przestałyśmy być kobietami
Weronika Wierzchowska
Wojna to męska sprawa, ale czy na pewno? Owszem to głównie mężczyźni biorą udział w czynnych walkach na frontach całego świata, ale to kobiety są tymi cichymi bohaterkami, walczącymi, ale może nie tak spektakularnie. Nie inaczej było także w czasie II wojny światowej, kiedy to właśnie panie brały sprawy w swoje ręce. W taki tez celu powstały fizylierki, to członkinie samodzielnego batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. Od nazwiska patronki zwane często platerówkami. Po wyzwoleniu  prawobrzeżnej części Warszawy jesienią 1944 roku do pilnowania porządku publicznego, zapewnienia bezpieczeństwa został wyznaczony właśnie kobiecy batalion. Nie było to łatwe zadanie, gdyż chętnych do przywłaszczenia ocalałego majątku było wielu.  O tych właśnie miesiącach opowiada autorka za pomocą dwóch bohaterek książki kresowianki kapral Janki Barskiej, wesołej dziewczyny, chętnej do pomocy i łatwo nawiązującej kontakty z innymi członkiniami batalionu, oraz podporucznik Anny Hartman zapatrzonej w ideały partii  "Partia zadba o to, by każdy dostał to, na co zasługuje". Nie przysparza jej takie służbowe podejście do życia sympatii u podwładnych. Kobiety te, choć tak różne nawiązują jednak nić porozumienia, co w tak trudnym okresie u końca wojny nie jest łatwe. Każda z nich ma swoje doświadczenia wojenne i ma swój cel na najbliższy czas.  Te dwie kobiety podczas jednego z patrolów odnajdują stanowiska nielegalnej produkcji alkoholu, stanowiące ogromne zagrożenie dla potencjalnych nabywców. Zniszczenie konstrukcji to początek wojny z szabrownikami i tymi, którzy wykorzystując słabość kupujących, bogacą się kosztem zdrowia i życia potencjalnych nabywców. Czy w takich warunkach jest jeszcze miejsce na przyjaźń, miłość ? Znając pióro autorki z poprzedniej przeczytanej książki, spodziewałam się wartkiej akcji, wyrazistych bohaterów i tego czegoś, co wciąga od pierwszej strony powieści. Tu początkowo nudziły mnie opisy stosunków w batalionie, zbytnia sztywność Anny. Na szczęście druga bohaterka wyrównywała wszystko. 
Agnieszka Garncarczyk - awatar Agnieszka Garncarczyk
ocenił na 6 5 lat temu
Kossakowie. Biały mazur Joanna Jurgała-Jureczka
Kossakowie. Biały mazur
Joanna Jurgała-Jureczka
🎻 Biały mazur – dynastia, w której nikt nie grał czysto Nie wszystkie historie rodzinne to sagi. Niektóre są bardziej jak tanga – intensywne, niedokończone, z potknięciami między zwrotkami. „Biały mazur” Joanny Jurgały-Jureczki to właśnie taki utwór: pełen zawahań, kontrapunktów, przemilczeń i niedopowiedzeń. A że tematem są Kossakowie – malarsko-pisarska elita z Krakowa – to napięcie między publicznym wizerunkiem a prywatną codziennością tylko się zagęszcza. 🏡 Kossakówka: rezydencja czy teatr iluzji? Kossakowie to nie tylko obrazy batalistyczne i wiersze „dziedziczki po Norwidzie”. To również rodzinne układy, cienie PRL-u i duchy przeszłości (dosłownie – pojawia się nawet pytanie, czy Kossakówka była nawiedzona). Jurgała-Jureczka nie daje laurki, tylko rozbiera mit na części. Zamiast sentymentalnych uniesień – chłodne spojrzenie na rysy: zdrady, ambicje, milczenie kobiet, winy mężczyzn. 👨‍🎨 Bliźniacy, poetki i reszta zespołu rodzinnego Fabuła nie biegnie linearnie – raczej kluczy między postaciami. Mamy więc Tadeusza i Wojciecha, braci z artystycznym DNA i ziemiańską manierą. Ich żony – Kisielnickie – to osobne światy. Potem wchodzą dzieci: Jerzy, Lilka (czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska), Magdalena Samozwaniec – każda z tych postaci ma swoją partię do odegrania, ale nikt nie gra solo. To rodzina, w której talent bywał przekleństwem, a relacje – jak ujęcia z portretu, nie zawsze szczerego. 🎭 Autorka jako reżyserka rodzinnego przedstawienia Jurgała-Jureczka nie tworzy tradycyjnej biografii. Nie interesuje jej kalendarium, tylko dramaturgia. W książce czuć, że bada materiały źródłowe, ale operuje nimi jak scenariuszem – z wyczuciem napięcia i kontrastu. Wątki osobiste (choroby, romanse, skandale) przeplatają się z tropami polityczno-historycznymi: mamy tło PRL-u, socjalistyczne klisze, życie w cieniu dawnej świetności. 🗣 Opinie: symfonia czy dysonans? Książka dzieli czytelników. Dla jednych to odkrywcze „odczarowanie” rodu – postaci nagle stają się ludzkie, z krwi i kości. Inni zarzucają chaos, powtórzenia, brak redakcyjnego rygoru. Jedni widzą portret z emocjami, drudzy – szkic niedokończony. Na Lubimyczytać.pl i Goodreads oceny są średnie, ale nie letnie – raczej spolaryzowane. Empik pokazuje to samo: książka żyje dzięki fanom nazwiska, niekoniecznie dzięki literackiej formie. 📌 Czego uczy Biały mazur? Nie każda dynastia to bajka. Kossakowie to bardziej patchwork niż portret rodzinny. Jurgała-Jureczka pokazuje, że za talentem często idzie napięcie, za sławą – przemilczenie, a za maską klasy – dramat. Nie ma tu cukru, jest kontrast. Tytułowy „biały mazur” to nie tylko taniec. To metafora stylu życia, w którym każdy krok był obserwowany, oceniany, mitologizowany – i nie zawsze zatańczony do końca.
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na 8 2 miesiące temu
Gruzowisko Katarzyna Maludy
Gruzowisko
Katarzyna Maludy
Katarzyna Maludy w swojej powieści „Gruzowisko” zabiera nas do Warszawy, która nie jest już polem bitwy, ale wciąż przypomina otwartą ranę. Akcja osadzona jest w roku 1946 – w czasie, gdy stolica Polski stanowiła surrealistyczny krajobraz uformowany z ton cegieł, pyłu i traumy. To tło historyczne nie jest jedynie dekoracją; to żywy, duszny organizm. Autorka po mistrzowsku odmalowuje obraz miasta zawieszonego między niebytem a gorączkową odbudową, gdzie nowe komunistyczne porządki brutalnie ścierają się z niedobitkami dawnego świata, a zapach wapna miesza się z odorem rozkładających się pod ruinami wspomnień. Fabuła koncentruje się wokół zagadki kryminalnej, która staje się pretekstem do głębszej analizy polskiej kondycji powojennej. Gdy w morzu gruzów zostają odnalezione zwłoki, sprawa szybko przestaje być zwykłym dochodzeniem. Bohaterowie, uwikłani w sieć zależności, muszą mierzyć się nie tylko z mordercą, ale i z własną przeszłością. Główna postać to postać tragiczna, naznaczona wojennym doświadczeniem, próbująca odnaleźć resztki godności w rzeczywistości, w której granica między dobrem a złem uległa całkowitemu zatatarciu. Postacie drugoplanowe – od szabrowników po urzędników nowego aparatu władzy – tworzą barwną, choć mroczną galerię typów ludzkich, z których każdy niesie swój własny bagaż win. Klucz do nastroju tej powieści kryje się w jednym z fragmentów: „Warszawa nie była już miastem domów, lecz miastem szczelin. W każdej z nich czaił się ktoś, kto przeżył, i ktoś, kto nigdy nie powinien zostać odnaleziony”. Ten cytat idealnie oddaje paranoiczną atmosferę „Gruzowiska”, gdzie zaufanie jest towarem deficytowym, a każdy krok po niepewnym gruncie może odsłonić tajemnicę, która powinna pozostać pogrzebana. Moja ocena to solidne 7/10. Maludy stworzyła dzieło niezwykle plastyczne i gęste emocjonalnie. Warsztat pisarski autorki pozwala niemal fizycznie poczuć pył osiadający na ubraniach. Dlaczego nie wyżej? Momentami konstrukcja intrygi kryminalnej ustępuje miejsca opisom obyczajowym, co nieco osłabia dynamikę thrillera. Nie zmienia to jednak faktu, że „Gruzowisko” to jedna z najciekawszych literackich prób zmierzenia się z mitem Warszawy wstającej z kolan. To książka o tym, że budowanie nowego życia na fundamentach kłamstwa i gruzu zawsze niesie ze sobą ryzyko katastrofy. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy w historii szukają czegoś więcej niż tylko dat i faktów – szukają prawdy o człowieku w godzinie prób.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Dziewczyna Misia Klaudia Iwanicka
Dziewczyna Misia
Klaudia Iwanicka Krystyna Podleska
Krystynę Podleską Polacy znają chyba bardziej jako Christine Paul-Podlasky, lub po prostu Aleksandrę Kozeł z „Misia” Barei. Ja też byłem niestety przekonany, że to aktorka-amatorka, raczej epizodystka (pamiętam ją jeszcze z „Barw ochronnych” Zanussiego), bo prędko słuch po niej zaginął. A tu się okazuje, że to tancerka, baletnica oraz dyplomowana aktorka z bardzo dużym dorobkiem teatralnym i filmowym! Jest także tłumaczką, co zawdzięcza polskiemu pochodzeniu i angielskiemu wykształceniu. Podleska w wywiadzie-rzece opowiada o całym swoim życiu. Najciekawsze jednak miała dzieciństwo: urodzona w Londynie w 1948 roku, jeszcze za panowania Jerzego VI, miała bezpośredni kontakt z emigracyjną Polonią. Znała Jadwigę Beckową, generała Andersa i Renatę Bogdańską (czyli Irenę Anders) czy Mariana Hemara, który specjalnie dla niej napisał rolę w sztuce. Jej rodzina przyjaźniła się z Dygatem i Kaliną Jędrusik. Podleska bardzo prędko wsiąknęła w tamten świat – poznała w Londynie chociażby Polańskiego. W tle mamy też szalone lata 60’ XX w., Beatlesów oraz artystów angielskich, z którymi Podleska miała równie intensywny kontakt co z polskimi. W kolejnych rozdziałach aktorka opowiada o swoich rolach teatralnych i filmowych. Rozdział o „Misiu”, na który pewnie każdy czytelnik tak zatytułowanej książki liczy, był bardzo skąpy, oszczędny i mało szczegółowy. Trochę się zawiodłem. Ostatnie rozdziały to już sprawy dość prywatne: zwierzęta, przyjaciele, mężowie i partnerzy, a także wegetarianizm, według zasad którego Podleska żyje. Świetnie było poznać tę nieco zapomnianą, zaszufladkowaną do jednej czy dwóch ról aktorkę, od innej strony. Zaprosiła nas do swego świata, który jest bardzo bogaty i interesujący. Chociażby dla samych wspomnień londyńskich warto przeczytać tę książkę. Panuje w niej jednak nieco chaosu. Podleska kilka wątków powtarza w różnych miejscach książki, przeskakuje czasami po wydarzeniach. W rozdziale o „Misiu” nazwisko głównego bohatera zapisane jest „Ochucki”. Znam raczej zapis „Ochódzki”, choć z książki o Barei wiem, że Ryszard miał być Nowohucki, od Nowej Huty. Być może stąd ta pomyłka w książce Podleskiej. Bez sensu były też drążenia Iwanickiej na temat Ireny Dziedzic. Powielane stereotypy o pytaniach i odpowiedziach przygotowanych przez Dziedzic i filmowaniu jej przez pończochę ani nie były potrzebne, ani niczego do dyskusji nie wniosły, zwłaszcza że Podleska wielokrotnie powtarzała, że nie pamięta w ogóle swojego udziału w „Tele-Echu”, a w tamtym czasie nie kojarzyła nawet, kim była Irena Dziedzic.
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na 6 1 rok temu
1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL Jan Głuchowski
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL
Jan Głuchowski
Pozycja bez wątpienia ciekawa, jeśli chodzi o poruszaną tematykę. Autor opisuje bardzo dokładnie i z całą masą szczegółów wakacyjne zagraniczne wyjazdy naszych rodaków w czasach PRL-u. Z tym, że owe wakacje najczęściej niewiele miały wspólnego z wypoczynkiem i relaksem, lecz nastawione były głównie na handel. Czasem wymienny, czasem za drogocenne dewizy. Ewentualne zwiedzanie zabytków, czy leżakowanie na plażach odbywało się tylko wówczas, gdy wszelkie transakcje handlowe przeprowadzono z lepszym lub gorszym skutkiem i „turyści” nie mieli już żadnego towaru na sprzedaż, albo brakło im kasy na kolejne zakupy. W czasach, kiedy handel zagraniczny był domeną państwową, a lokalne rynki były ubogie w towary, to pomysłowość i zacięcie handlowe polskich turystów wprost idealnie zapełniały lukę, z którą nie poradziły sobie duże instytucje państwowe. W większości przypadków transakcje kupna-sprzedaży przeprowadzano na stosunkową skromną skalę, ale zdarzały się też przypadki handlu hurtowego. Często gęsto problemem były jednak nie same transakcje, czy znalezienie klienta na swój towar (czy to w kraju, czy za granicą), ale wywiezienie, a potem wwiezienie dziesiątek, setek, a niekiedy nawet tysięcy kosmetyków, butelek alkoholu, butów, swetrów, futer, kryształów, sprzętów domowych i innych dóbr, których pożądali konsumenci zarówno w krajach komunistycznych, jak i tych spoza bloku wschodniego. I tutaj niektórym dopisało niewiarygodne wręcz szczęście, a niektórych spotkał pech. Szczęśliwcy zarabiali fortuny, pechowcy je potracili. Ponieważ należę do pokolenia, które nie specjalnie pamięta te czasy, a już na pewno nie mogło w żaden sposób aktywnie uczestniczyć w tego typu wyprawach, książkę przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, bo pokazała mi kolejne oblicze minionego ustroju, o którym raczej nie przeczyta się w żadnym podręczniku historii. Trochę zastrzeżeń mam natomiast do wykonania, bo autor miejscami zanadto skupił się na szczegółach (np. wymieniając dokładne liczby uczestników poszczególnych wycieczek, ich miejsca zamieszkania, czy zawody), które bardziej by pasowały do opracowania naukowego niż do książki popularnonaukowej. Również niektóre anegdoty wydały mi się mało zabawne, żeby nie napisać, że wcale. W mojej opinii styl narracji wymaga doszlifowania.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na 6 3 lata temu
Ostatnie lata polskiego Lwowa Sławomir Koper
Ostatnie lata polskiego Lwowa
Sławomir Koper Tomasz Stańczyk
Smucą mnie książki o Lwowie, bo to niegdyś na wskroś polskie miasto, stolica Galicji, od wielu lat nie jest już w naszych granicach. W ostatnim rozdziale autorzy opisali jak Polacy byli począwszy od wiosny 1944 roku stopniowo wypędzani z ich własnego miasta. Według danych sowieckich jesienią 1944 roku 67% ludności stanowili Polacy, 26% Ukraińcy, więc rozpoczęły się "dobrowolne" przesiedlenia ludności polskiej na terytorium Polski, aby Lwów stał się ukraiński, choć nigdy ukraiński nie był. "Ostatnie lata polskiego Lwowa" to bardzo dobra książka, która mnie wielokrotnie wzruszyła. Autorzy poruszyli wiele ciekawych tematów, wydarzeń i postaci (Lem, Gabriela Zapolska, Szczepcio i Tońcio, słynny matematyk Stefan Banach, czy też wynalazca szczepionki na tyfus Rudolf Weigl) związanych ze Lwowem. Właściwie oprócz sprawy Gorgonowej, o której chyba napisano już wszystko, zawartość tej pozycji była dla mnie dosyć nowa i zaskakująca. Nigdy np. nie słyszałam o słynnych, również poza granicami Polski trunkach Baczewskiego. Dużo miejsca autorzy poświęcili rozdziałom o obronie Lwowa. Najpierw o tej udanej z 1918 roku, gdzie Ukraińcy byli bliscy przejęcia miasta, ale dzięki między innymi wysiłkom młodzieży lwowskiej nie doszło do tego, a potem o tej z września 1939 roku zakończonej wkroczeniem Sowietów. "Ostatnie lata polskiego Lwowa" to bardzo wartościowa i godna polecenia książka, napisana w ciekawy i przystępny sposób, ładnie wydana i z dużą ilością zdjęć. Warto przeczytać.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na 8 11 miesięcy temu
Sekret rodziny von Graffów Bożena Gałczyńska-Szurek
Sekret rodziny von Graffów
Bożena Gałczyńska-Szurek
„Sekret rodziny von Graffów” Bożeny Gałczyńskiej – Szurek to powieść, którą czyta się szybko, jednak po lekturze mam mieszane uczucia. Akcja rozgrywa się współcześnie w Berlinie i w okolicach Zamościa. Maria, znana dziennikarka i wnuczka skrajnie prawicowego niemieckiego polityka oraz guru partii neonazistowskiej, wyrusza do Polski w poszukiwaniu wojennej przeszłości przodków. Robi to, chociaż jej lewicowe i postępowe poglądy pozostają w sprzeczności z rasistowskimi przekonaniami leciwego Hansa von Graffa. W Zamościu nie zdradza, oczywiście, prawdziwego powodu przyjazdu. Wszystkim opowiada o serii artykułów, jakie faktycznie zamierza napisać. Tematem przewodnim ma być wojenne niemieckie osadnictwo na Zamojszczyźnie. Dopiero po poznaniu Andrzeja, sympatycznego muzealnika, dowiaduje się przymusowych „wysiedleniach”, o obozie zagłady w Bełżcu, o Dzieciach Zamojszczyzny… Dotychczas sądziła, że jedyną fabryką śmierci był Auschwitz. Poszukiwanie prawdy o przeszłości własnej rodziny okazuje się niezwykle skomplikowane, ale ostatecznie udaje się ją poznać. Sekret jest zaskakujący. Trzeba przyznać, że śledzenie drogi do odkrycia tajemnicy jest interesujące, ale… No właśnie, jest tu nawet kilka tych „ALE”. Przede wszystkim liczne informacje o wojennej i przedwojennej historii Zamościa i okolic podane są w rażąco encyklopedyczny sposób. Momentami odnosiłam wrażenie, jakbym czytała fragmenty jakiegoś leksykonu albo szkolnego podręcznika. A szkoda, bo to ciekawy temat, wart przypominania i odsłaniania. Niektóre wątki wydały mi się naciągane, np. fakt, że współcześnie dziadek-neonazista wysłał wnuczkę na studia do Polski, by poznała język wroga. Jakoś to do mnie nie przemawia, podobnie jak nikła wiedza dziennikarki na temat obozów zagłady i obozów koncentracyjnych w Polsce, zwłaszcza, że kiedyś napisała ona cykl głośnych artykułów o Auschwitz – Birkenau. Nie spodobały mi się też niektóre dialogi – banalne i nijakie. Pomysł na powieść – świetny, gorzej z realizacją. Było to moje pierwsze spotkanie z prozą Bożeny Gałczyńskiej-Szurek. Może następnym razem będzie lepiej…
allison - awatar allison
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie