Trzy baśnie

Okładka książki Trzy baśnie
Gustave Flaubert Wydawnictwo: Sic! Seria: Wielcy pisarze w nowych przekładach klasyka
246 str. 4 godz. 6 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Wielcy pisarze w nowych przekładach
Tytuł oryginału:
Trois Contes
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1967-01-01
Liczba stron:
246
Czas czytania
4 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360457849
Tłumacz:
Renata Lis, Jarosław Marek Rymkiewicz
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trzy baśnie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Trzy baśnie

Średnia ocen
7,1 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
897
192

Na półkach: , , , ,

Proza Flauberta cechuje się bardzo charakterystycznym stylem, który doskonale widać w omawianych trzech opowieściach. Przez to ich tekst bywa czasem trudny do odczytania, ale zarazem zawarty w nim klimat jest mocno wyczuwalny i bardzo wyrazisty.

Spodobały mi się dwa ostatnie opowiadania - o św. Julianie Szpitalniku i o Herodzie Antypasie. Przede wszystkim zwraca uwagę gęsty i duszny, jakby nasycony orientalnym zapachem kadzideł oraz różnobarwnym światłem średniowiecznych witraży, nastrój. Czytelnik zostaje natychmiast wciągnięty do pozornie realistycznego świata tych dwóch opowieści, będącego zlepkiem fantasmagorii, realnie istniejących postaci i obiektów, baśni, legend, celowych przeinaczeń autora oraz wytworów jego wyobraźni, zaczerpniętych pierwotnie z otaczającej nas rzeczywistości i jej dziejów.

Pierwsze opowiadanie o służącej jest w moim odczuciu dużo słabsze, emanuje ponurą i przygnębiającą aurą, którą pamiętam z pozytywistycznych nowelek (trauma ze szkolnego dzieciństwa ;)), a także nie ma wyraźnie określonego motywu przewodniego i celu. Kolejne dwie opowieści też są "zawieszone" w przestrzeni i czasie, jednak w ich przypadku taki zabieg wydał mi się uzasadniony.

Proza Flauberta cechuje się bardzo charakterystycznym stylem, który doskonale widać w omawianych trzech opowieściach. Przez to ich tekst bywa czasem trudny do odczytania, ale zarazem zawarty w nim klimat jest mocno wyczuwalny i bardzo wyrazisty.

Spodobały mi się dwa ostatnie opowiadania - o św. Julianie Szpitalniku i o Herodzie Antypasie. Przede wszystkim zwraca uwagę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

278 użytkowników ma tytuł Trzy baśnie na półkach głównych
  • 189
  • 87
  • 2
37 użytkowników ma tytuł Trzy baśnie na półkach dodatkowych
  • 18
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Trzy baśnie

Inne książki autora

Gustave Flaubert
Gustave Flaubert
Rodzicami pisarza byli zamieszkali w Rouen Achille-Cléophas Flaubert (1784–1846), naczelny lekarz (chirurg) szpitala miejskiego Hôtel-Dieu, i Anne-Justine-Caroline z domu Fleuriot (1793–1872). Starszym bratem Gustave’a był Achille (ur. 1813), a młodszą siostrą – Caroline (ur. 1824). Flaubert próbował pisać bardzo wcześnie, bo już w wieku zaledwie 8 lat. Kształcił się początkowo w liceum im. P. Corneille'a w swoim rodzinnym mieście. Podczas letnich wakacji nad morzem w 1836 r. spotkał swą pierwszą miłość – znacznie starszą Élisę Schlesinger, długoletni ideał uczucia oraz źródło inspiracji twórczej, co znalazło odbicie w późniejszej Szkole uczuć. Po uzyskaniu bakalaureatu (1840) podjął pod naciskiem ojca studia prawnicze (1841), które miały zapewnić mu karierę adwokacką. Studia w Paryżu traktował jednak z dystansem i przerwał je po wystąpieniu objawów epilepsji. Swoją chorobę, która była w XIX wieku bardzo źle postrzegana, utrzymywał do końca życia w tajemnicy i wiedzieli o niej tylko najbliżsi przyjaciele. Pod koniec 1840 wybrał się w podróż po Pirenejach i Korsyce. Pomimo zniechęcenia stolicą, zawarł w tym okresie szereg wartościowych znajomości, m.in. z rzeźbiarzem Jamesem Pradierem, młodym literatem Maximem Du Camp oraz z samym Wiktorem Hugo. W r. 1846 opuścił Paryż i ostatecznie porzucił studia prawnicze, poświęcając się bez reszty pisarstwu, co umożliwiał mu znaczny (pół miliona franków) spadek po ojcu, którym jednak z woli spadkodawcy zarządzała jego matka. Powrócił do Croisset w pobliżu Rouen i zamieszkał w domu matki spędzając tam resztę życia. Niekiedy tylko udawał się do Paryża i do Anglii. W latach 1846-1855 utrzymywał trwały związek ze sporo starszą, bo 34 letnią, bardzo znaną poetką-celebrytką Louise Colet; zdaniem biografów był to jedyny poważny związek miłosny w jego życiu. Odtąd bowiem ograniczał się do związków platonicznych i towarzyskich, zwłaszcza w środowisku literatów; korzystał też z usług prostytutek. Nigdy się nie ożenił. Utrzymywał jedynie bliski kontakt rodzinny ze swą siostrzenicą Caroline Commanville. Do rewolucji 1848 r. miał stosunek krytyczny, czemu dał wyraz również w Szkole uczuć. Rok wcześniej odbył podróż po Bretanii i Normandii w towarzystwie Maxime'a Du Camp. Sporo też podróżował w latach późniejszych. Śladami wielkich nazwisk literatury francuskiej (Chateaubrianda, Lamartine'a i Nervala) odbył wspólnie z M. Du Camp podróż na Bliski Wschód (1849-52), odwiedzając Grecję, kraje Lewantu (z Jerozolimą) i Egipt, zatrzymując się nieco dłużej w Stambule oraz we Włoszech w drodze powrotnej. Sam przyznawał, iż podczas tych wojaży zadawał się z prostytutkami płci obojga, czego wynikiem były choroby weneryczne (w Bejrucie zaraził się syfilisem), z których nie wyleczył się aż do śmierci. W 1858 zainteresowany ruinami Kartaginy odwiedził francuski Tunis, gdzie zbierał materiały do swej głośnej powieści historycznej Salambo. Słynął jako pisarz niestrudzony w pracy twórczej, którą traktował jak codzienny obowiązek, narzucając sobie w pisaniu wysokie wymagania wraz z niezwykłą precyzją oraz dyscypliną słowa; w listach do przyjaciół nierzadko uskarżał się na jej męczący charakter. Mimo to, dobrze widziany wśród socjety II Cesarstwa, okresowo odwiedzał paryskich przyjaciół z literackiego środowiska, do których należeli T. Gautier, Ch. Baudelaire, E. Zola, A. Daudet, a także I. Turgieniew i bracia Goncourt. Uczęszczał do literackich salonów paryskich, m.in. księżnej Matyldy (córki Hieronima Bonaparte i kuzynki Napoleona III) oraz George Sand, z którą przyjaźnił się i korespondował konsultując swoje pisarstwo. Na dworze przyjęty był przez cesarza Napoleona III, a w 1866 odznaczony Legią Honorową. Lata siedemdziesiąte były trudnym okresem dla Flauberta, któremu podczas wojny francusko-pruskiej (1870) dom zajęli Prusacy i który po śmierci matki (1872) popadł w trudności finansowe, powiększone jeszcze nietrafionymi inwestycjami Ernesta Commanville'a, męża siostrzenicy. Przygnębiała go również utrata przyjaciół: między rokiem 1869 a 1876 zmarli m.in. poeta Louis Bouilhet i przedsiębiorca i podróżnik Jules Duplan, z którymi był blisko związany, a także Jules de Goncourt, dawna wieloletnia kochanka Louise Colet i ważna dla niego w późniejszym okresie życia George Sand. W 1879 roku w towarzystwie zaproszonego Guy de Maupassanta spalił otrzymywaną przez całe życie korespondencję, w tym od matki, George Sand i Louise Colet. Kilka miesięcy później Flaubert zmarł w swoim domu w Croisset z powodu wylewu krwi do mózgu, mając jedynie lat 58. Pochowany został w grobie rodzinnym na cmentarzu w Rouen; w pogrzebie uczestniczyli m.in. E. Zola, A. Daudet, G. de Maupassant i Edmond de Goncourt. W dawnym szpitalu Hôtel-Dieu, gdzie poza muzeum historii medycyny umieszczono także jego muzeum, w 1890 odsłonięto poświęcony mu pomnik projektu Henri Chapu. Pisarz zadebiutował dwoma utworami młodzieńczymi o treści erotycznej: Mémoires d’un fou (1838) i Novembre (1842, przekł. Wilhelma Mitarskiego: Listopad, 1920). Pierwszym dojrzałym dziełem Flauberta była powieść Madame Bovary (1857, przekł. polski L. Kaczyńskiej: Pani Bovary, 1878; nowy przekł. Alfreda Iwieńskiego, 1914). Autor ukazał smutne dzieje bohaterki z nieubłaganie naturalistyczną wiernością, rozmyślnym chłodem i ściśle poprawnym językiem. Powieść była krytykowana jako niemoralna, co spowodowało nawet próbę pociągnięcia autora do odpowiedzialności karnej. Druga jego powieść – historyczna Salammbô (1862; pierwszy przekład polski Natalii Dygasińskiej pt. Córka Hamilkara, 1876) przedstawia dramatyczny epizod z dziejów dawnej Kartaginy za czasów Hamilkara Barkasa. L'éducation sentimentale (1869; przekład pol. Tadeusza Jakubowicza, 1931: Szkoła serca; później jako Szkoła uczuć) jest obrazem młodzieńczej miłości autora na tle francuskiej socjety lat 1840–1850. Dialog Tentation de saint Antoine (1874; przekład pol. Antoniego Langego: Kuszenie św. Antoniego, 1907) jest fantastycznym utworem filozoficznym i historyczno-kulturalnym. Ostatnim ukończonym dziełem Flauberta były Trois contes (1877; przekład pol. Wacława Rogowicza: Trzy opowieści, 1914; nowy przekład Renaty Lis i Jarosława Marka Rymkiewicza: Trzy baśnie, 2009). Pierwsza opowieść przedstawia historię życia służącej, druga żywot św. Juliana Szpitalnika, a trzecia zdarzenia na dworze Heroda. Pośmiertnie w roku 1881 wydano nieukończoną satyrę Bouvard et Pécuchet (przekł. Wacława Rogowicza Bouvard i Pécuchet, 1950), skierowaną przeciwko ludzkiej głupocie i podejmującą m.in. problem pisarstwa historycznego. Nieobca mu była również twórczość dramatyczna, a najbardziej znanym utworem z tego zakresu jest Kandydat. Ostatnie wydanie zbiorowe jego dzieł to Oeuvres complètes illustrées (Edition du centenaire, 1921–1925, 15 tomów, w tym 4-tomowy zbiór listów: Correspondance). Flaubert propagował hasło „sztuka dla sztuki” i dążył do najwyższej doskonałości formy przy możliwie największym obiektywizmie opisu. Autorami najważniejszych studiów o Flaubercie byli E. Faguet (IV wyd. 1919) oraz A. Thibaudet (1922).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Salome Oscar Wilde
Salome
Oscar Wilde
Dzieło będące kwintesencją dekadentyzmu. Rozumianego w tym najlepszym, pod względem artystycznym, znaczeniu tego słowa. Salome to kobieta fatalna, doprowadza do tragedii, zakochanego w niej dowódcę straży, do śmierci pożądanego przez siebie, Jana Chrzciciela, i do nieszczęścia pożądającego, z kolei jej, króla Heroda. Oskar Wilde, spersonifikował w jej osobie, wszystkie swoje lęki wobec kobiet, które doprowadziły go do wyboru drogi, za którą czekały kraty więzienia. Dlaczego mężczyźni, boją się kobiet? Zawsze mnie to ciekawiło. Często faceci myślą, że kobieta, to taki kolega, tylko inaczej zbudowany fizycznie. To widać najlepiej w kwestii zalotów. Niezbyt rozumieją, że o ile mężczyzna, pobudza się, jak przycisk włączający komputer, kobieta zaś, jak piec, rozgrzewa się powoli. Myślą, że same wzbudzenie jakiegoś uczucia napięcia erotycznego, rzuci kobietę w ich ramiona, a to jest tylko jeden z czynników. To niezrozumienie kobiet, jest tym większe, im inteligentniejszy jest facet, to jest sprzeczne z intuicją, lecz prawdziwe. Inteligentny namyśla się, co ona sobie pomyśli, gdy zrobię to i tamto, a niezbyt ogarnięty intelektualnie ziomek, po prostu działa. Poza tym, w poznawaniu kobiet, trzeba przełączyć się z trybu logicznego, na tryb zabawowego sposobu myślenia. Intelektualistom trudno to przychodzi, przez co, ich podejście do kobiet, jest nazbyt drętwe. Dlatego nie znoszę w literaturze scen erotycznych, bo pisarze zawsze nieomal, popadają, przy ich pisaniu, w śmieszność, lub wulgarność, za którą, idzie rekompensowanie sobie, kompleksów nieudanego życia miłosnego. Rzadko który pisarz, znał się naprawdę, na tych kwestiach, u nas chyba, Leopold Tyrmand, w literaturze światowej, Dumas, lecz on wzorem dawnych malarzy, raczej firmował swym nazwiskiem, tylko poprawiając, i nadając ostateczny kształt, dziełom swych wyrobników, zatrudnionych w warsztacie Dumasa. Pytanie, czy oni, znali się na kobietach... Tutaj należy oddzielić dwie kwestie, przechwałki autora, ile to miał kobiet, lekko tylko zamaskowane, fikcją fabularną, od konkretu życia. Ci, którzy faktycznie, odnoszą sukcesy na niwie miłosnej, rzadko się tym chwalą, i w swej literaturze i w życiu., podobnie jak pieniądze, te sprawy lubią bowiem cisze. Mam kolegę, który część roku, spędza w Azji - Tajlandia, Filipiny. Jest po pięćdziesiątce, umawia się tam prze Tindera, z dziewczynami, o 25 - 30 lat młodszymi . Jedna powiedzmy przyjeżdża do jego hotelu, na 11.00, druga na 13.00, na 18.00 trzecia, a czwarta na 22.00, oczywiście, to nie są prostytutki, tylko zwykłe dziewczyny, ciekawe, dojrzałego, białego faceta, w Polsce tak łatwo nie będzie, bo odpada nutka egzotyki, jakim jest w Azji, dla nich Europejczyk, ale facet po pięćdziesiątce, może spokojnie poznać, dużo młodszych, powiedzmy, o 25 lat dziewczyn. Oczywiście, jeśli zna się na kobiecej psychice, i pozmawianiu, i oczarowywaniu kobiet. Tylko, czy taki ktoś, pisałby powieści, pełne erotyki? Raczej nie, po co mu sublimować literacko coś, czego nie brak, mu w życiu. Tym samym, intelektualne, wywody, Oskara Wilda, i jemu podobnych intelektualistów, na temat lęku przed kobietami, ich braku wiary w możliwości posiadania powodzenia u dziewczyn, lub wulgarnego rekompensowania sobie życia miłosnego, w sprośnej literaturze, może być dobre literacko, ale dalekie od życia, mężczyzny, który radzi sobie z kobietami. Czytajmy, o kobietach fatalnych, takich jak piękna Salome, nie zarażajmy się jednak, pesymizmem, jej literackiego twórcy, do kobiet, albowiem, każdy, sprytny, facet, nawet po pięćdziesiątce, może mieć piękne dziewczęta u swego boku. I nie musi, bynajmniej za to płacić, jak król Herod, głową, Jana Chrzciciela, za taniec pięknej Salome.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 9 1 rok temu
Fałszerze André Gide
Fałszerze
André Gide
O tym jak nie ulegać społecznym oczekiwaniom. Po raz pierwszy czytałam tę książkę kilkanaście lat temu i z tej pierwszej lektury zapamiętałam tylko scenę trucia się gazem i takie niewyraźne wrażenie, że to było coś innego niż wszystko co dotychczas czytałam, i że mi się bardzo podobało. Tym razem podobało mi się nieco mniej. Jest to książka bardzo wielowątkowa, a przy tym napisana tak jakoś osobliwie. Trudno wyodrębnić tu jakiś główny temat, tak jakby to była książka dosłownie o wszystkim. Jest tu i niewierność małżeńska, nieślubne dzieci, zakazana miłość, dzieci schodzące na złą drogę, uleganie złym wpływom, próby odnalezienia własnej drogi życiowej, dużo rozważań na temat twórczości i samobójstwa, i pewnie pominęłam jeszcze ze dwa tuziny tematów. Trudno też wskazać głównych bohaterów, bo po pierwsze - jest ich mnóstwo, a po drugie - niejednokrotnie ci, którzy wydają się ważni schodzą na dalszy plan, a ci dalszoplanowi zaczynają grać pierwsze skrzypce. W przypadku niemal każdej postaci widzimy tylko jakiś drobny wycinek ich drogi, wiele wątków pozostaje urwanych, bez zamknięcia. Trudno też stwierdzić, kto jest tytułowym "fałszerzem" - przez całą książkę przewija się wątek fałszowania pieniędzy, ale tak naprawdę niemal każda postać jest tu "fałszerzem", kogoś oszukuje, przed kimś udaje. W szczególny sposób rozczulił mnie wątek homoseksualnej miłości, ale nie dlatego że był jakoś szczególnie poruszający, ale przez to że przy pierwszej lekturze mi kompletnie umknął, nie budząc żadnych podejrzeń. Co prawda jest to napisane dość aluzyjnie i enigmatycznie, niemniej wystarczająco jasno, żeby zrozumieć, o co chodzi. A jednak dwudziestoletnim szczawiem będąc, nie załapałam niczego. Ewidentnie byłam kiedyś niewinna jak, z przeproszeniem, nieobsrana łąka, a potem się tak strasznie zepsułam.
niedź - awatar niedź
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Kota Mruczysława poglądy na życie E.T.A. Hoffmann
Kota Mruczysława poglądy na życie
E.T.A. Hoffmann
E.T.A. Hoffmanna, „Kota Mruczysława poglądy na życie”. Wbrew pozorom jest to klasyka literatury, a wróciłam do niej nie dlatego, że jestem kocią matką (tu odchrząkuję znacząco), nie dlatego, że mam jakąś dziką potrzebę czytania klasyki właśnie (choć preferuję), ale dlatego, bo Kot Mruczysław jest zarozumiałym, cynicznym, zapatrzonym w siebie, narcystycznym reprezentantem swojego gatunku, który w sposób bezpośredni komunikuje światu swoją wyjątkowość, talent, bystrość umysłu. Mało tego, źle interpretując rzeczywistość, widzi tylko swoją kocią boskość! 🐱 Powieść zbudowana jest z dwóch – przeplatających się – historii: wspomnianego Kota Mruczysława, wielce osobliwego jegomościa oraz kapelmistrza Jana Kreislera. Wielki Kot Mruczysław, potomek „Kota w Butach”, kształci się na Wielkiego Kota; to figura zabawna, groteskowa – idealne odzwierciedlenie prawdziwej kociej natury. A Jana Kreisler, no cóż – wplątuje się nieszczęśnik w dziwną relację z dwiema kobietami, które reprezentują prawdziwą miłość i żarliwą namiętność. Panowie! No nie ma lekko 😂🤪 Powieść E.T.A. Hoffmanna to powieść humorystyczna, „nadziewana” ironią, satyrą, parodią, ale również filozoficzna – „nadziewana” (powtórzenie celowe) konkretną wiedzą, odniesieniami do poezji, literatury, sztuki. Lekka, łatwa i przyjemna nie jest – bynajmniej 🤔😎 Zmusza do myślenia tych, którzy chcą od książki tego czegoś, tego więcej i mocniej, intensywniej i bardziej, czymkolwiek to jest. Odstraszy pewnie tych, dla których „filozofujący” kot będzie męczący, no ale cóż – humorek ma specyficzny, wysublimowany i nie dla każdego.
Anna Kolińska - awatar Anna Kolińska
oceniła na 8 2 lata temu
Historia życia Toma Jonesa, t. 1 Henry Fielding
Historia życia Toma Jonesa, t. 1
Henry Fielding
Wśród arcydzieł XVIII-wiecznej prozy angielskiej, jedno dzieło wyróżnia się nie tylko precyzją formalną i głębią obserwacji społecznej, ale także niespotykanym dotąd na tym etapie rozwoju powieści poczuciem narracyjnej samoświadomości. Mowa o "The History of Tom Jones, a Foundling" autorstwa Henry'ego Fieldinga, utworze, który nie tylko wyznaczył nowe trajektorie dla rozwoju powieści angielskiej, ale również w sposób zasadniczy zrewolucjonizował sposób, w jaki można opowiadać historię fikcyjną. "Tom Jones" to dzieło monumentalne – nie tylko ze względu na swą objętość, lecz przede wszystkim z powodu ambicji, z jakimi Fielding podszedł do konstruowania swojej opowieści. Autor nie zadowala się snuciem prostej historii miłosnej czy awanturniczej, choć i takich elementów tu nie brakuje. Wręcz przeciwnie – Fielding traktuje swą powieść jako laboratorium narracyjne, miejsce, w którym literatura rozlicza się z samą sobą, a narrator staje się aktywnym uczestnikiem nie tylko procesu opowiadania, lecz również refleksji nad jego sensem i strukturą. Punktem wyjścia dla opowieści jest historia Toma Jonesa, podrzutka przygarniętego przez szlachetnego i uczciwego Squire’a Allworthy’ego. Tom wyrasta na młodzieńca pełnego temperamentu, impulsywnego, czasem lekkomyślnego, ale też obdarzonego autentycznym poczuciem dobra i sprawiedliwości. Jego przeciwieństwem jest Blifil – rzekomo cnotliwy, chłodny i pozornie stateczny młodzieniec, który w istocie reprezentuje to, co najbardziej obłudne i przewrotne w społeczeństwie. Fielding, zresztą, z niebywałą konsekwencją rozkłada na czynniki pierwsze fałsz moralny, jaki przenika warstwy wyższe społeczeństwa brytyjskiego jego epoki. Zestawienie Toma i Blifila nie jest jednak wyłącznie prostą dychotomią dobra i zła. Fielding nie moralizuje w sposób naiwny – jego spojrzenie na człowieka jest pełne realizmu, świadome złożoności natury ludzkiej. Tom, mimo iż popełnia błędy – ulega namiętności, działa impulsywnie, wikła się w nieprzemyślane relacje – nigdy nie traci wewnętrznej uczciwości. Jego niedoskonałość jest ludzka, autentyczna. Fielding wyraźnie opowiada się po stronie życia – z jego nieprzewidywalnością, bogactwem doświadczeń, zmysłowością i niejednoznacznością. Jednym z największych osiągnięć powieści jest kreacja narratora – wszechwiedzącego, ale nie obiektywnego. Narrator Fieldinga nie jest przezroczystym medium, przez które czytelnik bezpośrednio obserwuje wydarzenia. Przeciwnie – to narrator świadomy swojej roli, komentujący akcję, zwracający się bezpośrednio do czytelnika, dzielący się z nim refleksjami na temat literatury, moralności, a czasem zupełnie odbiegający od głównego wątku, by roztoczyć przed nami własne rozważania. Ten metatekstualny poziom opowieści jest jednym z najbardziej nowatorskich aspektów dzieła i stanowi wczesny przykład narracyjnej samoświadomości, która rozwinie się w pełni dopiero w literaturze XX wieku. To właśnie dzięki tej warstwie "Tom Jones" wykracza poza ramy zwykłej powieści obyczajowej czy satyrycznej. Fielding nie tylko opisuje społeczeństwo – on je analizuje, podważa jego mechanizmy i tropi przejawy fałszywej moralności. Księża, nauczyciele, prawnicy, urzędnicy – wszyscy ci przedstawiciele systemu zostają obnażeni jako oportuniści, hipokryci lub zwyczajni głupcy. Najwyraźniej widać to w kontrastach między deklarowaną cnotą a rzeczywistym postępowaniem postaci. Powieść staje się więc nie tylko lustrem, ale i narzędziem krytyki społecznej, podanej jednak z niebywałą erudycją, lekkością i humorem. Nie można pominąć aspektu formalnego – "Tom Jones" jest dziełem doskonale skonstruowanym. Struktura opowieści przypomina klasyczne kompozycje epickie – podział na księgi, obecność prologów w każdej części, rozwój akcji przez perypetie, aż do katharsis w finale. Fielding, będący z wykształcenia prawnikiem i dramaturgiem, doskonale rozumie zasadę jedności kompozycyjnej, a jednocześnie swobodnie ją przełamuje tam, gdzie wymaga tego dynamika narracji. Autor jawnie nawiązuje do klasycznych wzorców – zwłaszcza do Homera i Arystotelesa – nie tylko w strukturze, ale i w refleksji estetycznej. Nie do przecenienia jest także wpływ "Tom Jonesa" na rozwój powieści europejskiej. W Anglii wytyczył drogę dla powieści realistycznej, którą rozwiną m.in. Jane Austen, George Eliot czy Charles Dickens. W kontynentalnej Europie inspirowali się nim pisarze tak różnorodni jak Goethe, Balzac czy Stendhal. Elementy narracyjne zastosowane przez Fieldinga – ironiczny narrator, swobodne operowanie czasem i przestrzenią, rozbudowana introspekcja bohaterów – stały się fundamentem dla nowoczesnej powieści psychologicznej i obyczajowej. Jednym z najbardziej fascynujących wątków dzieła jest problem tożsamości i pochodzenia. Tom, jako podrzutek, nie zna swojej prawdziwej historii, a cała jego podróż – dosłowna i metaforyczna – staje się poszukiwaniem własnego miejsca w świecie. To nie tylko motyw fabularny, ale głęboko filozoficzny – pytanie o to, kim jesteśmy, jeśli nie mamy zakorzenienia w znanym porządku społecznym, a nasze działania nie wynikają z przypisanej roli, lecz z własnych wyborów. Fielding zadaje także fundamentalne pytania o rolę przypadku w ludzkim życiu. W świecie "Tom Jonesa" przypadek, zbieg okoliczności, nieprzewidziane wydarzenie – wszystko to ma decydujące znaczenie. Autor zdaje się mówić, że życie to nie tyle wynik logicznego planu, co splot okoliczności, nad którymi nie mamy kontroli. Ale to właśnie w obliczu tego chaosu ujawnia się prawdziwa natura człowieka – nie w zaplanowanych działaniach, ale w spontanicznych reakcjach, w chwilach próby. Nie sposób nie wspomnieć o języku Fieldinga. Styl powieści jest niezwykle bogaty, pełen ironii, aluzji literackich i filozoficznych. Autor swobodnie żongluje rejestrem stylistycznym – od wzniosłego do kolokwialnego, od erudycyjnego wywodu po błyskotliwy dialog. Ta językowa różnorodność sprawia, że "Tom Jones" jest dziełem żywym, dynamicznym, odpornym na upływ czasu. Czyta się go dziś z tą samą przyjemnością, z jaką czytano go w XVIII wieku – a może nawet większą, bo możemy docenić, jak bardzo wyprzedzał swoją epokę. Warto też zatrzymać się nad samą postacią Toma Jonesa jako bohatera. Nie jest to klasyczny bohater pozytywny w duchu dydaktycznym. Jego siłą nie jest doskonałość, lecz zdolność do refleksji, do zmiany, do przyjmowania konsekwencji własnych czynów. Tom nie jest bierny wobec losu – szuka prawdy, nawet jeśli ta prawda okazuje się bolesna. Jego droga, jakkolwiek pełna błędów i słabości, prowadzi do autentycznego dojrzewania, co czyni z niego jednego z pierwszych bohaterów powieściowych o tak wyraźnym rozwoju wewnętrznym. Złożoność i wielowarstwowość "Tom Jonesa" czyni z tej powieści dzieło nie tylko ważne historycznie, ale i wciąż aktualne. Fielding, opisując społeczeństwo XVIII wieku, mówi coś istotnego o każdej epoce: o ludzkiej hipokryzji, o złudzeniu cnoty, o potrzebie autentyczności, o miłości jako sile wykraczającej poza konwenans. W tym sensie "Tom Jones" to nie tylko powieść o konkretnej rzeczywistości – to powieść o kondycji ludzkiej. Nie ulega wątpliwości, że "Tom Jones" należy do kanonu literatury światowej nie tylko jako świadectwo epoki, ale jako dzieło ponadczasowe – mistrzowskie w formie, bogate w treść, odważne w sądach. To książka, która nie tylko przetrwała próbę czasu, ale wciąż zadaje czytelnikowi najważniejsze pytania: kim jesteś? dlaczego żyjesz tak, a nie inaczej? czy jesteś w stanie odróżnić prawdę od fałszu, dobro od jego pozorów? Na te pytania Fielding nie daje gotowych odpowiedzi – ale zmusza, byśmy ich szukali. I właśnie w tym, w tej egzystencjalnej uczciwości i literackim mistrzostwie, kryje się wielkość tej powieści.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na 10 8 miesięcy temu
Spowiedź szaleńca August Strindberg
Spowiedź szaleńca
August Strindberg
„...wczorajsza prawda zmienia się w jutrzejszą bzdurę”. Autobiograficzna powieść Strindberga o piętnastu latach jego burzliwego związku z pierwszą żoną, Siri von Essen (książkowa Maria). Wydaje się być przejmującym lamentem zgorzkniałego mężczyzny, wykorzystywanego i ciężko doświadczonego przez zepsutą i samolubną kobietę. Na ile jest prawdziwa? – trudno powiedzieć, gdyż z rozmysłem uwzględnia wyłącznie jeden punkt widzenia. W tym głośnym konflikcie małżeńskim, plotkarska opinia publiczna żywiąca się życiem innych, stanęła po stronie pani Strindbergowej, toteż dla Strindberga „Spowiedź szaleńca” była tym, czym dla dzisiejszych celebrytów uwikłanych w trudne związki, jest oświadczenie na Facebooku lub Instagramie. Zanim przystąpił do opisywania swoich relacji z późniejszą żoną, Strindberg poświęcił kilka stron powieści na wspomnienia z lat wcześniejszych. Okazuje się, że był on człowiekiem bezpruderyjnym. Dostrzegał wady moralne niektórych kobiet, lecz mu one nie przeszkadzały. Nie tylko akceptował te kobiety, ale nawet idealizował je i adorował. Można zatem rzec, że świadomie oszukiwał siebie bardziej, niż kiedykolwiek zrobiła to jego żona z pierwszego małżeństwa. Co nie oznacza, że opisane przez Strindberga cierpienie, jest z tego powodu mniej bolesne. Oczywiście nie jest. Tyle że wiedząc o tym, trudniej mu współczuć. Książka w absolutnie kapitalny sposób opisuje szaloną miłość Strindberga i przewrotność Siri von Essen. Biorąc pod uwagę tematykę związaną z homoseksualizmem i biseksualizmem (kobiet - w tym przypadku), aż trudno uwierzyć, że została napisana w XIX wieku. „Spowiedź szaleńca” to powieść świetna, ale ciężko się ją czyta. Tyle w niej niegodziwości, dziwactw i niepokoju, że czasem trudno to nagromadzenie perwersji wytrzymać. Jednak Strindberg jest pisarzem wybitnym, co widać zwłaszcza wtedy, gdy z finezją opisuje, jak wszystko bierze w łeb. Wielki samozwańczy pesymista, że tak powiem.
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na 7 1 rok temu
Opowiadania i opowieści. Wybór Anton Czechow
Opowiadania i opowieści. Wybór
Anton Czechow
Wybór kilkunastu opowiadań Antoniego Czechowa, na czele z wstrząsającą "Salą nr 6", melancholijną "Nieciekawą historią" i groteskową "Śmiercią urzędnika". Całość dopełniają "Chłopi" ("Mużyki"), zabawni i depresyjni zarazem oraz tzw. mała trylogia ("Człowiek w futerale", "Agrest", "Miłość"), którą spaja motyw utraconych szans i niespełnienia. Znakomita proza, z której wyłania się rosyjska dusza w całym swoim pięknie, absurdzie i tragizmie. Czechow potrafi wzruszać i rozbawiać, ale przede wszystkim skłaniać czytelnika do refleksji: nad problemami społecznymi i filozoficznymi: sensem życia i jego przemijaniem. W "Nieciekawej historii" umierający profesor uświadamia sobie dojmujący brak spoiwa łączącego jego myśli, uczucia, doświadczenia, poglądy: „W mych pragnieniach brak czegoś najistotniejszego, czegoś bardzo, bardzo ważnego. W moim umiłowaniu nauki, w pragnieniu dalszego życia, w tym tkwieniu na cudzym łóżku i dążeniu do poznania samego siebie, we wszystkich myślach, uczuciach i pojęciach, które stwarzam sobie o wszystkim, brak czegoś uogólniającego, co by wiązało to wszystko w pewną całość. Każde uczucie i każda myśl istnieją we mnie z osobna i we wszelkich mych sądach o nauce, teatrze, literaturze, o uczniach, we wszystkich tych obrazkach, które rysuje mi wyobraźnia, nawet najwytrawniejszy analityk nie znajdzie tego, co zwie się ogólną ideą, czyli bożyszczem żywego człowieka. A skoro tego nie ma – to znaczy, że nie ma nic”. W "Sali nr 6" bezradny i rozgoryczony doktor Ragin pyta: „O, czemuż człowiek nie jest nieśmiertelny? Po co są te wszystkie ośrodki i zwoje mózgowe, po co wzrok, mowa, świadomość, geniusz, jeśli temu wszystkiemu sądzone jest iść do ziemi, a koniec końców zastygnąć razem z korą ziemską i potem przez miliony lat bez sensu, celu wirować z Ziemią dokoła Słońca? Na to, żeby zastygnąć i potem wirować, wcale nie potrzeba wydobywać z niebytu człowieka z jego wzniosłym, prawie boskim umysłem i potem go jak na urąganie obracać w proch”.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Trzy baśnie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Trzy baśnie