Tolkien: Człowiek i mit

Okładka książki Tolkien: Człowiek i mit
Joseph Pearce Wydawnictwo: Zysk i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
228 str. 3 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Tolkien: man and myth
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
228
Czas czytania
3 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7150-799-2
Tłumacz:
Joanna Kokot
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tolkien: Człowiek i mit w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tolkien: Człowiek i mit

Średnia ocen
7,3 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
123
84

Na półkach:

To była niezwykła uczta. Ku mojemu zaskoczeniu. Nie spodziewałem się, że biografia Tolkiena może mnie tak wciągnąć. Nie jestem jego fanem, nie wgryzłem się w jego książki. Ale to, co zrobił ze mną Pearce, było niesamowite. Potem przeczytałem Inklingów Carpentera.

To była niezwykła uczta. Ku mojemu zaskoczeniu. Nie spodziewałem się, że biografia Tolkiena może mnie tak wciągnąć. Nie jestem jego fanem, nie wgryzłem się w jego książki. Ale to, co zrobił ze mną Pearce, było niesamowite. Potem przeczytałem Inklingów Carpentera.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

183 użytkowników ma tytuł Tolkien: Człowiek i mit na półkach głównych
  • 96
  • 84
  • 3
35 użytkowników ma tytuł Tolkien: Człowiek i mit na półkach dodatkowych
  • 18
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Tolkien: Człowiek i mit

Inne książki autora

Joseph Pearce
Joseph Pearce
Joseph Pearce (ur. 1961) – brytyjski pisarz i krytyk literacki, znawca twórczości Chestertona i Tolkiena. Wykłada literaturę na Ave Maria University w Naples (Floryda). Joseph wychowywał się w rodzinie o antykatolickich przekonaniach, a w młodości uwiodły go idee neofaszystowskie, był skinheadem i wydawcą niskonakładowego rasistowskiego pisemka . W wieku 28 lat przeżył nawrócenie, porzucił swoje poglądy i przyjął chrzest w Kościele katolickim. Zajął się krytyką literacką oraz badaniem wpływu wiary na życie i twórczość współczesnych pisarzy. Jest autorem kilku znaczących biografii, m.in. Oscara Wilde’a, Aleksandra Sołżenicyna czy J.R.R. Tolkiena.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Legenda o Sigurdzie i Gudrun J.R.R. Tolkien
Legenda o Sigurdzie i Gudrun
J.R.R. Tolkien Christopher Tolkien
Żadne to zaskoczenie, gdy napisze, że książka ta jak każda spod pióra Tolkiena jest wyjątkowa, bo pomijając znakomity warsztat autora, to Tolkien niezmiennie zaskakuje kreatywnością i działa na mnie inspirująco, a podróż na surową Północ gdzie przeznaczenie jest znacznie silniejsze, niż wola bohaterów jest czystą przyjemnością. Fascynacja autora mitologią nordycką nie jest zaskakująca, a jego rekonstrukcje mitu jest bogata i pełna literackiego kunsztu. 
Sigurd jest postacią totalnie bezbronną wobec przeznaczenia, a jego relacja z walkirią i Gudrun nie jest klasyczna, a bardziej stworzona z magii, dramatu i manipulacji. Pisarz znakomicie pokazuje, jak zgubna może być miłość i prowadzić do zguby, a Sigurd bohater utkany z dumy i będący iście niezwyciężonym polega w starciu i intryga i zapisanym losem. Historia Gundrun jest już tragedią w czystej postaci. Po śmierci Sigurd kobieta zawierając małżeństwo wbrew własnej woli staje się bezwzględna mścicielka. Tutaj otrzymałam historie bez kompromisów, gdzie honor i krew są odporne na litość. Przyznam szczerze, że Lubie te dodatkowe opracowania Christophera Tolkiena, ponieważ jego komentarze i wstawki dają pełniejszy obraz działa i wiele pozwalają lepiej zrozumieć i mówiąc wprost jeszcze bardziej zafascynować się autorem, ponieważ jego zaangażowanie w literaturę nordycką i jego świadomość literacką zasługują na najwyższe laury. Co ciekawe to pokazuje też, jak bardzo to literackie wejście w te światy pozwalało Tolkienowi w sposób przemyślany budować swoje legendarzu. Jestem niezmiennie zachwycona Tolkienem, jego kunsztem, umiejętnością budowania atmosfery, gdzie można odnieść wrażenie, że czyta się legendy zapisane na skałach, a ich ciężar i brzemię ciążą niesamowicie. Piękna surowa historia, o miłości, zdradzie i przeznaczenie, które pomimo zadawana ciosów nie jest w stanie pozbawić dumy bohaterów.

kulturowa_anihilacja - awatar kulturowa_anihilacja
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa J.R.R. Tolkien
Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa
J.R.R. Tolkien
Opowieści i baśnie Często zastanawiam się czym tak właściwie jest baśń… Sama tzw. książkowa definicja niewiele mówi. Postacie fantastyczne, morały, czyny niemożliwe… Niektóre z nich już całkiem realne… Taki latający dywan na przykład teraz nazywa się samolot… A czy baśnie przeznaczone są tylko dla najmłodszych czytelników? Na pewno nie. Wiemy już o tym od dawna. Takie „Nowe szaty cesarza” pachną erotyzmem, żeby brzydziej nie powiedzieć. A jak na tle definicji baśni wyglądają opowieści typu fantasy? To przecież też baśnie. Nazwano je jednak inaczej, żeby przez przypadek tatuś nie czytał dziecku o Mordorze i orkach… Tak, dziś będzie o Tolkienie. Ale tym baśniowym i jego „Opowieściach z Niebezpiecznego Królestwa”, pięciu baśniowych opowieściach dla dorosłych. Wiek odbiorcy określa już wydanie książki – tzw. kieszonkowe z czarno – białymi obrazkami, ponad trzysta stron. Dziecko samo nie przeczyta, a czytać na dobranoc? W sumie można, ale czy małolat zakuma? Opowieści są według mnie trudne. Nawet przygody psa Łazikantego wydają się zbyt mądre i skomplikowane. Oczywiście nie dla dorosłego. Ten metaforykę odkryje i zinterpretuje według własnego klucza. Podobnie z dziejami gospodarza Gilesa z Ham czy kowala z Przylesia Wielkiego. Najbardziej tajemniczy jest liść, dzieło Niggle’a. Przy opowieściach pisanych wierszem pod wspólnym tytułem „Przygody Toma Bombadila” znajdziemy sporo ciekawie brzmiących utworów, pojawią się trolle i olifanty. Pojawi się Tolkien, taki mało znany, na pewno ciekawy, ale czy przyciągający czytelnika? Tolkienowskie baśnie mają różne opinie. Niektórzy są zachwyceni, inni podchodzą do utworów z dystansem. Taka jak i ja. Po najsłynniejszej trylogii o pierścieniu trudno przeskoczyć do innych krain fantasy. Śródziemie jest dla mnie nie do przebicia. Cóż, klątwa jednej roli, jak w przypadku kapitana Klossa vel Stanisława Mikulskiego. W sumie w książce z opowieściami najbardziej zaciekawiła mnie naukowa rozprawa Tolkien o baśniach. Napisana językiem akademickim analizuje gatunek literacki przeznaczony pierwotnie dla dzieci. Studiowałam co prawda literaturę, ale nie podejmowano w czasie pięciu lat nauki tematyki baśniowej. Zupełnie tak jakby nie była godna zainteresowania ludzi z naukowymi tytułami. A tu dostajemy poważny traktat o poważnym gatunku literackim, takim, który od niepamiętnych czasów rozpoczyna spotkanie człowieka z literaturą. Mój wnuk przed snem słucha baśni. Czyta ją tata, mama lub babcia. Wpatrzony w druk, którego jeszcze nie rozumie, zamyka powoli oczy. Poznaje świat poprzez opowieści o smokach, walecznych rycerzach i sympatycznych ludzikach. Do literatury fantasy dorośnie. Wtedy sięgnie po baśnie dla dorosłych, jakimi są opowieści Tolkiena. Może się w nich zakocha…
gks - awatar gks
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Od Valinoru do Mordoru: Świat mitu a religia w dziele Tolkiena Andrzej Szyjewski
Od Valinoru do Mordoru: Świat mitu a religia w dziele Tolkiena
Andrzej Szyjewski
Świetna analiza mitologii Tolkiena zarówno pod kątem jej źródeł - czyli wszelakich rzeczywistych europejskich mitów i eposów - oraz celu, którym było przywrócenie sacrum człowiekowi nowoczesnemu i ponowoczesnemu. Szyjewski śledzi również to, jak Tolkien rozwijał swój świat, stopniowo coraz bardziej podporządkowując go swoim koncepcjom filozoficznym i religijnym. Bardzo trafne są uwagi o antytolkienowskiej w gruncie rzeczy podbudowie dużej części popularnego fantasy, w którym magia jest de facto nauką czy techniką i nie ma już w sobie pierwiastka oczarowania ani inności - sama to zauważyłam, próbując bez powodzenia przeczytać "Smoczy tron" Williamsa. Interesujące jest także spostrzeżenie, że ożywienie mitu we "Władcy pierścieni" jest skuteczne dlatego, że wychodzimy z punktu widzenia bohatera "ironicznego", szarego człowieka, bliższego czytelnikowi i dopiero wchodzącego w kontekst heroiczny. Na ogół jest bardzo naukowo i dostojnie, ale w paru miejscach Szyjewskiemu jakby się ulewa jadu na temat popularnego fantasy i efekt jest zabawny: "Warto tu wskazać, że w oryginale Morgoth mówi: 'I am (...) who made it', a nie: 'created it' i jest to dla Tolkiena zasadnicza różnica. Różnica, jaka zachodzi między stwórcą-artysta a wytwórcą-rzemieślnikiem, między Trylogią a sto trzydziestym szóśtym tomem z serii Forgotten Realms czy Dragonlance albo rąbankami wiedźmina Geralta w stylizowanej na fantasy (post)nowoczesności" (s. 136).
OZM - awatar OZM
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Upadek króla Artura J.R.R. Tolkien
Upadek króla Artura
J.R.R. Tolkien Christopher Tolkien
Tolkien ma u mnie specjalne miejsce, a łącząc świat mitów brytyjskich z raczkującą legendą Śródziemia pokazuje, że jest niezaprzeczalnym królem. Autor sięga po legendy arturiańskie, jednak przedstawia ją w inny do klasycznego sposobu, ponieważ wykreowany świat jest niezwykle surowy, gdzie przeznaczenie jest nieuchronne, a cień klęski nie daje o sobie zapomnieć. Jak to u Tolkiena nie zabrakło epickości i taka właśnie jest wyprawa Artura, jednak nie brak tam tragizmu i zapowiedzi czegoś złowieszczego. Nie sposób mi nie docenić tego jak autor nadaje historii rytm rodem z wojennych pieśni. Język jest poważny, potęgujący ciężar opowieści i doskonale wpisuje się w atmosferę, co mi wielokrotnie przypominało Beowulfa. Autor nie bawi się w iluzje szczęśliwego zakończenia, ucieczka Ginewry z Kamelotu, zdrada Mordreda, wewnętrzne rozdarcie Lancelota, wszystko to prowadzi do nieuchronnej katastrofy niczym w Prawie Murphy’ego.
Mocnym aspektem jest portret rozdartego wewnętrznie Lancelota honorem a uczuciem, między lojalnością wobec króla a własnym pragnieniem. Fragmentaryczność tekstu ma w sobie coś pięknego, jakby sama w sobie chciała metaforycznie cos przekazać, coś więcej niż to o czym mówi sam tekst. Dodatkowe powiązania z mitologią Tolkiena jest niesamowitym łącznikiem miedzy Brytania a echem Valinoru. „Upadek Króla Artura” nie ma w sobie przygodowej lekkości, zamiast tego jest surowość opowiadająca o końcu pewnego porządku świata. Ta historia jest niezwykle przejmująca, opowiadając o zdradzie, winie i nieuchronności, która nawet w tak niedokończonej formie na niesamowitą siłę uderzenia i robi wrażenie. 

kulturowa_anihilacja - awatar kulturowa_anihilacja
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Inklingowie: C.S.Lewis, J.R.R.Tolkien, Charles Williams i ich przyjaciele Humphrey Carpenter
Inklingowie: C.S.Lewis, J.R.R.Tolkien, Charles Williams i ich przyjaciele
Humphrey Carpenter
Humphrey Carpenter jest jednym z najbardziej znanych badaczy i popularyzatorów twórczości oksfordzkiego kręgu Inklingów. Niniejsze dzieło bezpośrednio poprzedzała biografia J.R.R. Tolkiena, wydana również w Polsce pod tytułem J.R.R. Tolkien. Wizjoner i marzyciel. W Inklingach podjął próbę odpowiedzi na pytania, na czym opierała się ich przyjaźń, jak wpływali na siebie nawzajem i jakie odbicie ten wpływ znajduje w ich twórczości. Choć książka ma charak-ter popularny i adresowana jest do szerokiego kręgu czytelników, trudno nie zauważyć ogromu pracy, jaki autor włożył w jej powstanie, zapoznając się nie tylko z całością obszernej twórczości Tolkiena, Lewisa i Williamsa (a brak tego przygotowania jest niestety wadą wielu popularnych opracowań), lecz również z wieloma materiałami niepublikowanymi, takimi jak listy i dziennik Warrena Lewisa. Rozważając twórczość pisarzy tak powszechnie znanych, autor zawsze zmuszony jest poczynić pewne założenia dotyczące wiedzy czytelnika. „Czytelnik modelowy” Inklingów zna najważniejsze dzieła Lewisa i Tolkiena, choć niekoniecznie zetknął się z twórczością Williamsa czy filozofią Owena Barfielda. Założenie to okazało się trafne w odniesieniu do mnie i sądzę, że nie stanowię wyjątku. Z reguły po biografie pisarzy sięgają czytelnicy szczególnie zainteresowani ich dziełami, dlatego gdy np. Colin Duriez w swej książce Tolkien i C.S. Lewis – historia niezwykłej przyjaźni streszcza fabuły Hobbita i Opowieści z Narnii, wydaje się to zbyteczne i wręcz irytujące. Spośród wszystkich członków towarzystwa Inklingów Carpenter zasadniczo koncentruje się na Lewisie, co zaznacza już w przedmowie. Można by taką jednostronność uznać za wadę, gdyby Carpenter nie opisał już życia Tolkiena w wydanej zaledwie dwa lata wcześniej biografii i gdyby nie stanowiła ona najważniejszej tezy Inklingów. Otóż – jak dowodzi Carpenter – tym, co łączyło kilku tak różnych ludzi w krąg przyjaciół, nie była jakaś wspólna wizja świata ani literatury, ale właśnie osoba i charyzma C.S. Lewisa. W kluczowym chyba rozdziale „Lis, którego tam nie ma” zaprzecza obiegowemu poglądowi, jakoby definiowało ich pojęcie „oksfordzcy chrześcijanie” (Tolkien był zagorzałym katolikiem, Lewis anglikaninem kładącym szczególny nacisk na „chrześcijaństwo po prostu”, zaś niezwiązany z żadnym konkretnym kościołem Williams skłaniał się ku mistycyzmowi i ezoteryce). Ich duchowość znajduje również zupełnie inne odbicie w ich twórczości: od prostych, lecz tchnących życiem alegorii Lewisa, poprzez „thrillery metafizyczne” Williamsa, w których przekonuje się o ingerencji świata nadprzyro-dzonego w widzialną rzeczywistość, aż po skrytą głęboko w strukturze tekstu „mythopoeię” Tolkiena. Ciekawym eksperymentem jest rozdział odtwarzający fikcyjne, acz prawdopodobne spotkanie przyjaciół w mieszkaniu Lewisa około roku 1944. Czytelnik nieco obeznany z tematem przekona się, że dialog jest właściwie kompilacją cytatów z książek i listów, niemniej rzuca on światło na wzajemne przenikanie się poglądów Inklingów. Dla czytelnika polskiego wadą okaże się przekład Z. Królickiego, który wbrew dobremu zwyczajowi tłumaczy nie identyfikuje bardzo licznych cytatów z przełożonych już na język polski dzieł Tolkiena i Lewisa. Tłumaczy je zatem sam, zniekształcając sens, przyjęte już imiona i nazwy, a nawet tytuły niektórych dzieł. Za przykład niech posłuży fragment „największą zbrodnią Nieczłeka nie jest kuszenie Evy z Perelandry…”. Czytelnik odnosi zatem wrażenie, że bohaterka Perelandry ma na imię Eva, tymczasem jest to istota imieniem Tinidril, która wpisuje się w archetyp biblijnej Ewy, a zatem imię bezwzględnie należało spolszczyć. Tego typu błędy utrudniają odbiór podobnie jak brak polskiej bibliografii, niemniej Inklingowie to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika twórczości Lewisa i jego przyjaciół – bo tak za Carpenterem należałoby ten krąg określić.
Silmarien - awatar Silmarien
ocenił na 9 5 lat temu
Tolkien: świat "Władcy Pierścieni" Lin Carter
Tolkien: świat "Władcy Pierścieni"
Lin Carter
Zaczynając, że tak powiem, od dupy strony: obecnie można znaleźć (w tej tematyce) książki od tej lepsze. Niezaprzeczalnym plusem jest fakt, że była pisana niemal na świeżo, kiedy Tolkien swoim "Władcą..." sprawił, że gatunek epic fantasy powstał z martwych. W zbiorowej świadomości ten gatunek zaczął się dopiero kształtować, więc nawet patrząc przez pryzmat kultury masowej można coś ciekawego tu wyczytać. Generalnie całość można podzielić na kilka sekcji: biografię Tolkiena, streszczenia "Hobbita" i "Władcy..", sporo na temat samej teorii fantasy z licznymi przykładami, no i na fajrant garść ciekawostek. To wszystko w krótkiej formie, bo całość ma jakieś 200 stron. Tylko właśnie to, że książka była napisana w 1969, jest tu znacznym minusem. Jest zwyczajnie przestarzała. Nie bierze pod uwagę "Sillmariliona", ekranizacji Jacksona, czy choćby tego, jaki na kulturę jako taką miała wpływ ponad półwieczna obecność dzieła Tolkiena w świadomości nie tylko fanów fantastyki, ale również ludzi z tym gatunkiem nie powiązanych. Trzeba przyznać, że sporo wody upłynęło i informacje zebrane przez autora są często niewystarczające. Jeśli masz do wyboru kosę i kombajn, to prawdopodobnie wybierzesz to drugie. Taka jest mniej więcej różnica między Carterem, a najnowszymi, wyczerpującymi publikacjami. Jednak zasługuje uczciwie na ocenę bardzo dobrą, głównie za humor, wiadomości z dziedziny historii literatury Europejskiej i tytaniczny wysiłek w odnajdywaniu tego, co Tolkien zapożyczył z dziesiątek bohaterskich eposów. No i było to pierwsze studium na ten temat, a to też nie jest bez znaczenia.
PonuryDziadyga - awatar PonuryDziadyga
oceniła na 7 12 lat temu
Tolkien i C. S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni Colin Duriez
Tolkien i C. S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni
Colin Duriez
Ciekawa pozycja dla literaturoznawców, polonistów, filozofów i teologów oraz osób zainteresowanych wymienionymi dziedzinami kultury. Colin Diurez kreśli obraz przyjaźni Tolkiena i Lewisa, skupiając się na związkach filozofii z mitem i twórczością pisarską. Wydaje mi się, że język biografii jest nieco hermetyczny, nie do końca wiadomo czy to utwór popularnonaukowy czy dla specjalistów. Niewiele wiedziałam o życiu obu panów, dzięki pracy pana Durieza poszerzyłam swój zakres wiadomości. Dowiedziałam się jaki był wpływ obu pisarzy na siebie i twórczość, jaką religię i filozofię wyznawali, gdzie szukać źródeł Opowieści z Narnii i Władcy Pierścienia. Skąd się wzięła fascynacja lingwistyczna Tolkiena. Jakimi byli ludźmi, co było dla nich ważne. Dowiedziałam się, z kim mieszkali, z kim pracowali, jaka była atmosfera intelektualna na Oksfordzie i Cambridge w pierwszej połowie XX wieku. Poznałam pogląd Tolkiena, według którego kult maszyn to współczesna magia. Głosił też ideę subkreacji - dzieła łączącego świat fizyczny, duchowy i moralny. Dla Tolkiena każda kreacja świata wtórnego, w powieściach i filmach, była próbą przedstawienia świata takim jakim stworzył go Bóg. Tolkien marzył też, aby przywrócić baśń ludziom dorosłym. Ubolewał nad tym, że w czasach przedhistorycznych mężczyźni słuchali sag i eposów, nie wstydząc się tego zachwytu mitycznymi, legendarnymi światami. Uważam za wspaniałe, że Tolkien zrealizował swoje marzenie - jego utwory o elfach, wróżkach i gadających drzewach - czytają dorośli. W powieściach Tolkiena zawarta jest cała filozofia pisarza na temat powstania świata. Fascynujące, choć nie jestem zainteresowana szczegółami. Odbieram twory Tolkiena tylko na poziomie literackim. Gdybym chciała poszerzać swoje wiadomości, z pewnością sięgnęłabym po bibliografię i źródła cytatów zamieszczone na końcu książki Colina Durieza. Uważam, że dla laika, zainteresowanego biografiami pisarzy, to warta polecenia lektura.
Olga - awatar Olga
oceniła na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Tolkien: Człowiek i mit

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tolkien: Człowiek i mit