rozwiń zwiń

To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach

Okładka książki To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach autorstwa Michał Zabłocki
Michał Zabłocki Wydawnictwo: Editio reportaż
154 str. 2 godz. 34 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2019-08-20
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-20
Liczba stron:
154
Czas czytania
2 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328340459
Nie ma czegoś takiego jak czeskie hygge.

Większość powszechnych w Polsce opinii o Czechach to mity, a Republika Czeska jest krajem, którego zupełnie nie znamy.

Czechy, mimo że bardzo bliskie geograficznie i kulturowo, Polakom wciąż pozostają obce. Polska czechofilia jest powierzchowna - bazuje na weekendowych wypadach na piwo do Pragi i odłamkach kultury popularnej, docierającej w postaci kreskówek o Rumcajsie i kreciku, serialu o Arabeli, Przygód dobrego wojaka Szwejka Jaroslava Haska, uwielbienia dla Karela Gotta i Heleny Vondračkovej czy piosenki o Joinie z bain. Jest tylko wyobrażeniem o doskonałości i sukcesach naszych południowych sąsiadów, opartym na nieznajomości czeskiej historii i rzeczywistości.

Tymczasem Czechy wcale nie są rajem. To obszar dotknięty przez transformację ustrojową równie mocno jak pozostałe kraje Europy Środkowej i jedno z najbardziej skorumpowanych państw regionu; kraj mocno uprzemysłowiony, przez to ogromnie zniszczony i zanieczyszczony. To mroczny świat likwidowanych kopalń Mosteckiego Zagłębia Węglowego, konfliktów etnicznych "białych" z Romami, różnej maści prawicowych ekstremistów, bezrobocia, sporów o działki pod budowę autostrad, kłótni i chamstwa polityków, braku poszanowania wartości, codziennej małostkowości, interesowności, obojętności na sprawy innych. Życie w tym kraju jest równie banalne, monotonne i doskwierające jak wszędzie indziej.

"Czechy odkryte przez Michała Zabłockiego są inne niż te, które znamy w Polsce z licznych stereotypów: są bardziej mroczne, pogubione, zaniedbane, przepełnione słowiańskim smutkiem i chaosem, lecz jednocześnie bliższe nam w sprawach ludzkich, z czego dotychczas nie zdawaliśmy sobie sprawy."

Maciej Jastrzębski
Średnia ocen
5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach



2059 829

Oceny książki To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach

Średnia ocen
5,5 / 10
116 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1114
644

Na półkach: ,

Tym razem krótkie, takie shortpressowe felietony(?) o ciemniejszej stronie Czech oraz Czechów mające na celu zedrzeć nimb szczęśliwego kraju.
Ciekawe, choć takie... no właśnie nie do końca spójne, generalnie niezłe ale takie "posklejane" i jak głosi sam opis odnoszący się do Czech tutaj dobrze oddaje tą pozycję: "pogubione, zaniedbane, przepełnione słowiańskim smutkiem i chaosem, lecz jednocześnie bliższe nam w sprawach ludzkich, z czego dotychczas nie zdawaliśmy sobie sprawy." Ocena 6/10

Tym razem krótkie, takie shortpressowe felietony(?) o ciemniejszej stronie Czech oraz Czechów mające na celu zedrzeć nimb szczęśliwego kraju.
Ciekawe, choć takie... no właśnie nie do końca spójne, generalnie niezłe ale takie "posklejane" i jak głosi sam opis odnoszący się do Czech tutaj dobrze oddaje tą pozycję: "pogubione, zaniedbane, przepełnione słowiańskim smutkiem i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

215 użytkowników ma tytuł To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach na półkach głównych
  • 133
  • 82
44 użytkowników ma tytuł To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach na półkach dodatkowych
  • 20
  • 11
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach

Inne książki autora

Michał Zabłocki
Michał Zabłocki
Michał Zabłocki - blisko 13 lat pracował jako dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej. W latach 2010 – 2012 był korespondentem PAP w Pradze i Bratysławie. Autor ponad 1500 korespondencji z Czech i ze Słowacji, relacji, artykułów oraz reportaży dla innych mediów, a także wywiadów, między innymi z byłym czeskim prezydentem Václavem Klausem oraz byłą szefową słowackiego rządu Ivetą Radičovą. Z wykształcenia slawista, bohemista i językoznawca, posługujący się biegle kilkoma językami obcymi. Stypendysta Uniwersytetu Turyńskiego oraz absolwent programu studyjnego Departamentu Stanu USA. Zafascynowany Europą Środkową, jej mieszkańcami oraz przemianami zachodzącymi w tym regionie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na 8 7 miesięcy temu
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch... Tomasz Kwaśniewski
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch...
Tomasz Kwaśniewski
Nie jest to dokładnie ta sama tematyka co "Ja nie leczę, ja uzdrawiam" ( https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875709/ja-nie-lecze-ja-uzdrawiam-prawdziwa-twarz-polskich-bioenergoterapeutow ), ale jakośtam zbliżona i porównując, to powiem tak: jeśli chodzi o zakres tematu to ta podobała mi się bardziej, ale jeśli chodzi o postawę autora, to wygrywa tamta. Tutaj jednak trochę heheszki i ogólnie nie do końca poważne podejście do tematu np. na wyprawę w "poszukiwaniu ducha" autor zaprasza przyjaciela (który, nawiasem mówiąc, poważniej do tego podchodzi niż on) ale czy to ma być poważne? Po co to towarzystwo w takim momencie? Żeby bardziej się rozpraszać? Wolałbym żeby było tak jak w "Ja nie leczę, ja uzdrawiam": profesjonalnie i bezstronnie. Jednak na plus trzeba zaliczyć, że tutaj w zakres tego w co wierzą Polacy autor wciągnął też religię - to jest dobre w zestawieniu z wróżbami itp., bo częstokroć przez ludzi wierzących da się wyczuć takie: "jakieś wróżki, głupoty, bzdury" ale przemiana opłatka w ciało, to przecież prawda najczystsza, która się dokonuje co niedzielę ;) Ogólnie książkę przesłuchałem z bardzo dużym zainteresowaniem, jest wciągająca i łatwo skupić się na treści. Wszyscy bohaterowie zrobili na mnie raczej pozytywne i takie sympatyczne wrażenie. Nie wiem, pewnie są w tych branżach też oszuści, ale myślę że większość szczerze wierzy w to co robi. Jest wiele o intuicji, odczuciach... dla sceptyka to mogą być bzdury ale tak sobie myślę... a co w tym złego? Co złego w tym, że ktoś podejmie jakąś decyzję po rozłożeniu kart, posłuchaniu intuicji czy choćby rzucie monetą? Większość (i mówiąc większość mam na myśli tak 99%) decyzji w naszym życiu i tak nie jest taka ważna :D i mam na myśli również decyzje dotyczące miejsca zamieszkania, wyboru partnera życiowego czy podjęcia pracy. Wiem, to może brzmi kontrowersyjnie ale mówię to w sensie, że to nie są rzeczy nieodwracalne czy jedynie słuszne. Ważna to może być decyzja na temat aborcji, przejścia jakiejś operacji itp., bo to mogą być decyzje nieodwracalne ale co to za różnica czy ktoś zamieszka w Krakowie czy Warszawie? (albo czy w Anglii czy we Francji?). Zwiąże się z Piotrem albo Jankiem czy będzie pracował w firmie A albo B? Z Krakowa do Warszawy zawsze można się przeprowadzić (albo z Francji do Polski czy skądkolwiek niemal dokądkolwiek), pracę zmienić, a szczęśliwym można być zarówno z Piotrem jak i Jankiem, a przynajmniej zdrowy rozsądek i tak nie przewidzi tego lepiej od intuicji czy kart ;) Dlaczego by więc "słuchanie intuicji" miałoby być gorszym drogowskazem niż cokolwiek innego? (i mówię to ja, zupełnie bez intuicji ;) ). Ciekawa była też wypowiedź jednej z wróżek: "– Są pewne dźwięki, które słyszą psy, nietoperze, a my nie, tak? Ale to przecież nie znaczy, że pies jest pierdolnięty, tylko po prostu łapie inne częstotliwości. I tak samo są obrazy, które widzę ja, a kto inny nie. Na razie nie umiemy się do tego dobrać, zbadać, jak to jest, ale jestem przekonana, że będziemy potrafili." (pdf.str.41) Jeszcze inne kwestie, które chcę skomentować po cytatach: "– Czyli kiedy jasnowidz nam mówi: „W czwartek trzynastego spadnie ci na głowę jakiś ciężki przedmiot”? [doktor Michał Parzuchowski:] – On nigdy tak nie powie. – No dobra: „Pod koniec września coś zdarzy się niedobrego twoim dzieciom”. – O, właśnie! „Coś zdarzy się niedobrego”. I teraz to ty musisz poszukać, co to takiego może być. Zaczynasz więc kombinować, poddając jasnowidzowi kolejne propozycje. Co w praktyce może wyglądać tak, że mówisz: „Ano tak, bo wtedy moje dziecko ma egzamin”. I wtedy on: „No właśnie, niech ono się do niego dobrze przygotuje”. Podstawową kwestią, którą wykorzystują jasnowidze, jest podpowiedź od klienta." (pdf.str.323) - no bardzo fajnie tylko tak rzadko wygląda wizyta u wróżki czy jasnowidza, chyba że to rzeczywiście jakiś oszust :P takie wypowiedzi to właśnie nie wróżki stawiają w złym świetle ;) Tak samo jak ten "horoskop" Forera - no jak się pisze ogólniki, to nic dziwnego, że większość ludzi się z tym zgodzi ;) (chociaż ja bym się nie zgodził z niczym, co zawiera fragment w stylu: "Czasem bywasz osobą (…) przystępną i towarzyską (…)" :D ). Dla przeciwwagi fragment z wypowiedzi Wojciecha Eichelbergera z dalszej części książki: "Ktoś mnie dawno temu zapytał, co sądzę o astrologii. Ja na to, że nic, bo zupełnie się na tym nie znam. Zaproponowano mi wtedy udział w eksperymencie z udziałem Roberta Waltera, jednego z najwybitniejszych polskich astrologów. (…) Miałem wybrać trzech pacjentów, z którymi pracowałem przynajmniej przez dwa lata w ramach terapii indywidualnej, i nikomu nie zdradzić, kogo wybrałem. Potem opracować o tych ludziach trzy odrębne dokumenty: krótki życiorys, patogeneza, objawy, prognozy, przebieg dotychczasowej terapii. Zapakować w nieopisane koperty, zakleić, trzymać przy sobie i nikomu nie pokazywać. Dostarczyć oponentowi tylko daty, dokładne godziny i miejsca urodzenia oraz płeć wybranych. Po miesiącu spotkaliśmy się w towarzystwie kilkunastu osób zainteresowanych tym wydarzeniem, Położyłem na stole sędziowskim swoje trzy koperty. Pan Walter położył swoje. Sędzia je otworzył, ułożył parami i odczytał. Okazało się, że w dwóch wypadkach na trzy mistrz astrologii miał do powiedzenia na temat tych osób więcej niż ja, i to bardziej trafnie. A trzeci przypadek uznany został za remis. (…) z pewnością był to fakt, przed którym musiałem pokornie schylić swoją racjonalną, materialistyczną głowę. Co, prawdę mówiąc, nie było zbyt wielkim wysiłkiem, bo jakimś cudem w oprogramowaniu mojego mózgu zainstalowała się nakładka poznawczej pokory, przekory, ciekawości i świadomości własnych ograniczeń." (pdf.str.393-394) - no i respekt, tak, to był najlepszy wywiad w tej książce! (czytana/słuchana: 13-15.01.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 1 rok temu
Polanim. Z Polski do Izraela Karolina Przewrocka-Aderet
Polanim. Z Polski do Izraela
Karolina Przewrocka-Aderet
Tytuł ciekawie pomyslany, tacy jakby Polacy po hebrajsku. Kiedy czytałam, mialam poczucie, że dociera do mnie w sumie dosc duzo nowych tresci, tematyka jest roznorodna, mnie bardziej urzekly przedstawienia, jakby mini scenki z Izraela sprzed kilkudziesięciu lat, i czesc rozmow z osobami, ktore wyjechały i pozostały w Izraelu, ale zachowały glownie pozytywne konotacje względem Polski. Bywałam zaskoczona i wzruszona, ogólnie rożne emocje książka we mnie wyzwalala, jak dla mnie jest dość dobrze napisana, "trafiala do mnie". Powiedzialabym, że sporo mozna znaleźć na tych stronach, moze rzadko jest jakies "poglebienie", ale jak na ksiazkę z takim rozmachem, chyba byloby trudno. Chociaz mam poczucie, ze zostal zaserwowany spory misz-masz, to jednak, np. pod katem jakiegos odnoszenia do religijnosci, w bardziej "zlozony" sposob, wychodzi chyba raczej "ubogo". Trochę jednak za malo, ogolnie wręcz heroiczne poszukiwanie tych punktów wspólnych, pozytywnych odniesien, no do nastawienia na dialog to chyba jest dosc dobra pozycja. Ale niektore rzeczy jednak, jak dla mnie, zostaly za bardzo zminimalizowane, nawet ja np. mialam lekkie poczucie brania udzialu w skandalu (xD) jak był moment z żydowskoscia i byciem zydowka "tylko" po ojcu, tam poxniej to jeszcze w inną strone szlo, ale jednak ksiazka jest troche zbyt gladka... Do ksztaltowania swiatopogladu bym nie polecala, osobiscie, ale pod katem edukacyjnym, uwazam pozycje za wartosciowa. W pewnym momencie jednak tez np. zaczelo mnie troche draznic takie mocno zaznaczone dzielenie - ogolnie jest tu chyba jakas tendencja do tworzenia określonych, bardziej homogenicznych grup: np. rozne alije i roznosc postaw itp., ludzi, zaleznie od roku przyjechania, fajnie, że to zostalo przedstawione, ale ton moglby jednak byc bardziej wysubtelniony... No jest to w jakiś niemaly sposob "polityczna" pozycja jak dla mnie, a po prostu wolalabym troche inny "kąt". Ale tak ogólnie, z grubsza, raczej bym polecala. PS.: Powiedzialabym, ze przemowila do mnie trochę bardziej tonem niz "Izrael oswojony" E. Sidi, ale co do obu jestem nastawiona, ze jeszcze odświeze kiedyś.
olaleksandra - awatar olaleksandra
oceniła na 7 1 rok temu
Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi Ziemowit Szczerek
Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi
Ziemowit Szczerek Jędrzej Morawiecki Agnieszka Wójcińska Kaja Puto Rafał Grzenia Aneta Prymaka-Oniszk Julia Jurgens Katarzyna Brejwo Eva Lene Lorzer Katarzyna Moskalewicz Aliona Szabunia
Ojczyzna dobrej jakości brzmi jak slogan z propagandowego plakatu. Jednak tytuł ten dobrze oddaje atmosferę uchwyconą przez jedenaście reportaży o współczesnej Białorusi. Autorzy pokazują kraj, w którym rządzi prosta zasada: “nie wychylaj się, a będziesz mieć spokój.” Na kartach książki widzimy młodzież skazaną na absurdalnie wysokie wyroki za działalność w bliżej nieokreślonej grupie przestępczej. Inni młodzi ludzie automatycznie wpisywani są do organizacji prorządowych przez swoich nauczycieli. Władza nie potrzebuje brutalnych pokazowych metod. Wystarczy cień Wielkiego Brata i powszechne przekonanie, że są niewidoczne granice, których się nie przekracza. Kolejną grupę bohaterów stanowią emigranci z Afryki, Ameryki Południowej czy z Europy zachodniej, którzy chwalą sobie spokój, bezpieczeństwo, czystość na ulicach. Są wreszcie potomkowie przesiedleńców z Białostocczyzny, którzy do dziś ukrywają swoje pochodzenie. W tle przewija się obraz stalinowskich czystek, rusyfikacji dawnej i obecnej, Kuropaty… Wszystkie wydarzenia i postacie spaja jedno doświadczenie: normalność można wytresować. Pełne półki i minimum dostatku, przewidywalność i bezpieczeństwo dają poczucie zadowolenia obywatelom. Reszta - język ojczysty, prawda historyczna, poszanowanie prawa jest bez znaczenia. Trudno nie mieć skojarzeń z Orwellowskim światem. Jednak zamiast brutalnej opresji jest coś subtelniejszego: kariera i rozwój możliwe są tylko pod warunkiem idealnego dostosowania się do reguł. One nie są podane wprost, ich trzeba się domyśleć, rozpoznać między wierszami, trochę jak bohaterowie jednego z reportaży - dziennikarze niezależnego pisma, którzy swoją sytuację porównują do sytuacji dziecka siedzącego przed zamkniętymi drzwiami i zastanawiającego się czy rodzice: wpuszczą je, będą na nie źli, pochwalą. Sami do tego muszą dojść. To również książka, w której podobnie jak w “Mojej podróży po Rosji” Słonimskiego wiele można odkryć pod tym, co mówią bohaterowie. To książka, która uczy patrzeć na świat i odkrywać co jest opresją a co iluzją wolności.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Ciemność. W obronie mroku Sigri Sandberg
Ciemność. W obronie mroku
Sigri Sandberg
"Niestraszna już mroku noc, gdy gwiazdy jaśnieją. Ojciec nasz rozświetli noc, wszelki strach rozwieje. - Christian Richardt (s.101) "Ciemność.W obronie mroku" to przemyślanie zbudowana książeczka przywodząca na myśl notatnik czy pamiętnik przedstawiający raptem 5 dni z życia Sigri Sandberg, która postanawia spędzić samotnie trochę czasu w ciemnościach w górach, w Finse, na dalekiej Północy (Norwegia). Tu gdzie mieszka dziennikarka na co dzień widzi fiord, ma w pobliżu las, jednocześnie w nocy nie może obserwować gwiazd, gdyż światła miasta pochłaniają mrok nocy, stając się barierą uniemożliwiającą dostrzeżenie tego, co naturalne. A mnie zawsze wydawało się, że właśnie w krajach nordyckich nie brakuje miejsc, gdzie mieszkańcy mogą delektować się zarówno ciszą, jak i magią nieba upstrzonego bogactwem naturalnych "świetlówek". Błoga naiwności. "Mówią, że powrót do natury to ucieczka od tego, co ważne. Uważam, że wyjazd w dzicz, zbliżenie się do natury jest czymś wręcz przeciwnym, jest jak powrót do domu, do tego, czego jesteśmy ważną częścią, do tego, o czym naprawdę musimy porozmawiać. O planecie i o tym, czy mamy jeszcze jakieś szanse." (s.66) Jednak ta niewielka książeczka przynosi mi ukojenia, jakbym czytając jednocześnie doświadczała magi ciemności, tej samej, której czasem w dzieciństwie się bałam, czasem przeszkadzała mi, gdy jasność dni skracała się do kilku godzin i to akurat tych godzin spędzanych w szkole. Jednocześnie sprzyjała wyobraźni i poczuciu bezpieczeństwa, bo w moim dziecięcym umyśle dawała schronienie. Nie każde dziecko boi się każdej ciemności. Pamiętam podekscytowanie, gdy wchodziło się do jakiegoś ciemnego pomieszczenia, chodzenie na wyczucie po klatce schodowej albo - co bardziej ekscytujące - nagle gaśnie światło, gdy jesteśmy w piwnicy. Obecnie ze względu na ograniczenia fizyczne (znacząca wada wzroku) to już nie jest tak podniecające, nie ucieszę się z każdego nowo nabitego guza. Według Autorki "ciemność to postrzegana nieobecność światła" (s.103), więc postanowiłam zrobić doświadczenie w pobliskim lesie koło północy. Niestety, las mocno wycięty, obecnie ważniejsze są obwodnice, więc nazwa zostaje, a teren ma takie prześwity, widoczne są już dalsze oświetlone domostwa, brakuje już tylko żeby jeleń czy dzik z lampionem wyskoczył, nam latarki nie były potrzebne. Nawet w tak niewielkiej miejscowości, okolicach otoczonych przez niby-lasy nie ma mowy o ciemności, również w nocy. Na pocieszenie, widoczny był księżyc. Surowy klimat w połączeniu ze snuciem osobistych refleksji przez Autorkę daje przyjemne odprężenie. Budzi się moja nostalgia za czymś minionym, bo w nowoczesnym Zachodnim świecie brak światła to ewenement, trudniej się schować przed tym sztucznym blaskiem, trudno odpocząć od ekranów dominujących zarówno w naszej pracy, jak i w czasie przewidzianym do relaksu. Ciemność staje się upragniona i w pełni coraz mniej osiągalna. "Chociaż żarówka i elektryczne światło istnieją od 130 lat, ich światło jest bardziej czerwone, żółte i przyjemne. W większości lamp LED światło jest niebieskie, a używa się ich masowo, nie tylko w lampach ulicznych i w tunelach, ale także w otaczających nas zewsząd ekranach: komputerach, telefonach, iPadach... Niebieskie światło ma nie tylko inna temperaturę długość fali, ma także inna częstotliwość.Mruga, zamiast płynąć. Niektórzy uważają, że to temperatura najbardziej nam przeszkadza, inni winią właśnie częstotliwość." (s.121) A przecież ciemność jest nieodzowna każdemu człowiekowi, zwierzęciu czy roślinie. To ona decyduje o naszym biologicznym przetrwaniu. Zaburzenia cyklu mają wpływ na zaburzenia komórkowe, prawidłowy wzrost i rozwój. "Kiedy robi się ciemno, źrenice się powiększają, by wpuścić więcej światła. Receptory w oku rejestrują zmniejszoną ilość światła i przesyłają sygnał "nadeszła noc" do szyszynki(...) Gdy mózg przestaje odbierać sygnały dnia, szyszynka produkuje hormon melatoninę." (s.119/120) Sandberg przez kilka dni próbuje oswoić swoje lęki odnośnie nadciągającej całodobowej nocy. Przygląda się szybko zapadającemu zmrokowi, wychodzi na spacery, obserwuje niebo bez świetlnych zanieczyszczeń, napawa się tym, co niedostępne w mieście. W swoich notatkach wspomina również postać Christiane Ritter, która spędziła ponad rok (1934r.) w podobnych warunkach, co potem opisała w książce. I wtedy pomyślałam, że kilka dni? Tak, bardzo chętnie. Ale kilka miesięcy?! Przypuszczam, że nie dałabym rady nawet jako tzw. dziecko nocy. Dla mnie późne wieczory i dużo późniejsze nocne godziny to ten szczególny czas ciszy, który leczy mnie z hałasu dnia. Często doświadczam ambiwalencji: cieszyć się tą błogością na jawie, czy jak najszybciej ruszyć w objęcia nocy. Jednak wystawienie się na niewielkie doświadczanie światła dziennego oraz wielodniową nieprzerwaną ciemność dobową już nie jest tak ekscytujące. Być może bym przywykła.. Teraz mogę sobie wyobrazić jedynie, jak kopię w śniegu próbując zyskać ośnieżoną, otulającą światłość. Ciemność pokazuje jaką ma władzę nad człowiekiem. Może przytłoczyć, zaniepokoić, odebrać jasność myślenia, pogrążyć w apatii, ale może przeciwnie - stać się wyzwalająca, dająca ukojenie i odpoczynek, uzdrawiać, ekscytować, uczyć. Nie ma ciemności bez światła. Kiedy zaś jest za wiele tego światła, szczególnie sztucznego, nasza ciemność staje się zanieczyszczona, daje zaledwie pozorny relaks. Nie wyobrażam sobie Ziemi bez ciemności. Jej brak jest dla nas taką samą konsekwencją jak każde z możliwych zanieczyszczeń środowiska.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach