Szepty pod ziemią

Okładka książki Szepty pod ziemią
Ben Aaronovitch Wydawnictwo: Mag Cykl: Rzeki Londynu (tom 3) fantasy, science fiction
373 str. 6 godz. 13 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Rzeki Londynu (tom 3)
Tytuł oryginału:
Whispers Underground
Data wydania:
2017-10-27
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-27
Data 1. wydania:
2012-10-04
Liczba stron:
373
Czas czytania
6 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374808859
Tłumacz:
Małgorzata Strzelec
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szepty pod ziemią w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Szepty pod ziemią i



Przeczytane 1803 Opinie 262 Oficjalne recenzje 47

Opinia społeczności książki  Szepty pod ziemią i



Książki 4969 Opinie 2164

Oceny książki Szepty pod ziemią

Średnia ocen
6,9 / 10
170 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3009
784

Na półkach: ,

Naprawdę liczę na to, że Zysk i S-ka, który przejął serię od MAGa, pociągnie ją ponad trzeci tom, bo przyznam, że bardzo chętnie bym poczytał o dalszych przygodach Petera Granta. Lektura trzeciego tomu wciąż bowiem jest przyjemna, pełna humoru i praktycznie nie pozwala się oderwać aż do ostatniej strony, co ostatnimi czasy zdarzało mi się nadzwyczaj rzadko.

Co ciekawe, Aaronovitch stale jest w stanie wyciągać rozmaite smaczki z życia Londynu, z jego architektury i zawiłych losów dzielnic czy nawet pojedynczych uliczek, potrafi też utrzymać jakość humoru i nie popaść z pomysłami w szablon i nijakość. To prawda, wciąż ma zauważalne kłopoty z kreowaniem wyrazistych postaci (choć mam wrażenie, że tu też są postępy), a do tego dorzucił zbędne przypominanie, kto jest kim i na czym polega magia i ogólnie współpraca Szaleństwa z policją (żeby ci, co nie czytali poprzednich tomów, mogli połapać się w fabule), ale to naprawdę są drobiazgi...

Naprawdę liczę na to, że Zysk i S-ka, który przejął serię od MAGa, pociągnie ją ponad trzeci tom, bo przyznam, że bardzo chętnie bym poczytał o dalszych przygodach Petera Granta. Lektura trzeciego tomu wciąż bowiem jest przyjemna, pełna humoru i praktycznie nie pozwala się oderwać aż do ostatniej strony, co ostatnimi czasy zdarzało mi się nadzwyczaj rzadko.

Co ciekawe,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

434 użytkowników ma tytuł Szepty pod ziemią na półkach głównych
  • 224
  • 210
154 użytkowników ma tytuł Szepty pod ziemią na półkach dodatkowych
  • 100
  • 14
  • 9
  • 8
  • 8
  • 6
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Ben Aaronovitch
Ben Aaronovitch
Brytyjski pisarz, którego wszystkie prace odzwierciedlają fascynację i miłość do tego, co skromnie określa jako „Capital of the World”. Pracuje jako księgarz, kiedy nie zajmuje się pisaniem powieści i scenariuszy telewizyjnych. Aaronovitch jest synem ekonomisty Sama Aaronovitcha, członka Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii i młodszym bratem aktora Owena oraz dziennikarza Davida. Ukończył Holloway School.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wieża Daniel O'Malley
Wieża
Daniel O'Malley
W tej książce przedstawiono tajną organizację Checquy, której celem jest nadzorowanie wszelkiej nadnaturalnej aktywności w Wielkiej Brytanii. Członkowie tej organizacji, oznaczeni rangami jak figury szachowe (Pionki, Wieże, Biskupi, Król i Królowa), również posiadają nadnaturalne zdolności. Choć niektóre z tych mocy mogą wydawać się mało użyteczne (np. połączenie z pogodą w Islandii), to nasza główna bohaterka Myfanwy potrafi kontrolować ludzkie organizmy poprzez dotyk – na przykład powodując sen lub zatrzymując serce. Zarówno fabuła, jak i świat są świetnie skonstruowane. Szczególnie podoba mi się motyw tajemniczej organizacji, która musi działać w obronie Wielkiej Brytanii, aby zapobiec inwazji na skalę krajową lub nawet globalną. Jeśli chodzi o samą książkę, trudno określić, do jakiej grupy jest skierowana. Czasami pojawia się wulgarny język, ale nie jest to przesadzone. Choć nie jest szczególnie brutalna, zawiera kilka bardziej makabrycznych scen. Mimo że opowiada o ratowaniu kraju i ogromnym zagrożeniu to ma fajny humor. Myślę, że jest to dziwne i nietypowe połączenie i pewnie dlatego mi się to spodobało. Ale teraz porozmawiajmy o minusach – a konkretnie o dwóch dużych. Książka ma fatalne tłumaczenie i mnóstwo literówek. Nie wiem, czy zauważyliście, ale gdy opisałem figury szachowe, napisałem "Biskupi" zamiast "Gońców". W angielskim nazywamy ich "Bishop", ale nie oznacza to, że trzeba to tłumaczyć dosłownie! Druga rzecz, która według mnie jest minusem, to listy pojawiające się po każdym rozdziale, mające wprowadzać nas w historię głównej bohaterki. Problem w tym, że często są one zbyt długie i nie mają formy listu – wyglądają raczej jak fragment książki nazwany listem. Spowalniało to tempo książki, co w pewnym momencie stało się dla mnie nużące. Podsumowując: Pomijając to, jak Papierowy Księżyc zepsuł to wydanie, książkę czytało się naprawdę dobrze. Bardzo dobrze mi się to czytało i być może w przyszłości sięgnę po kolejne tomy (już w języku angielskim, ponieważ Papierowy Księżyc, odpuścił wydanie kolejnych tomów – a szkoda). Polecam. Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
Pafciaszek - awatar Pafciaszek
ocenił na 7 1 rok temu
Wrota Obelisków Nora K. Jemisin
Wrota Obelisków
Nora K. Jemisin
Hmm. Pierwszy tom nawet pozytywnie mnie zaskoczył, ale teraz zaczynam mieć problem z całą trylogią. Nadal podtrzymuję zdanie, że oparcie mocy bohaterów na geologii i górnictwie (jako osoba wykształcona w tym kierunku powiem, że nazwy kamieni, skał i formacji geologicznych są prawdziwe :p) jest czymś ciekawym i świeżym. Podobnie jak przy opinii o pierwszym tomie zostaję przy tym, że świat jest przedstawiony dość pobieżnie. Jest ogromny (skala planety), ale niestety w ogóle tego nie czuć — tak samo jak upływu czasu w powieści. Trochę mi to przeszkadza. Lubię znać uniwersum i zasady, jakie nim rządzą, z drugiej strony może nie jest to aż tak istotne dla tej historii. Tom drugi pokazuje nam też, co się działo z córką głównej bohaterki. A skoro przy bohaterach jesteśmy — główna bohaterka zrobiła się strasznie irytująca. Mam wrażenie, że wiecznie narzeka, ciągle drama i mrok, a z drugiej strony gdzieś w głębi siebie uważa się za… hmm… może najlepszą? Serio, mam z nią teraz problem. Nie wiem czy wcześniej tego nie dostrzeglem czy teraz się taka zrobila... Jest jeszcze coś, co mocno trafiło mnie na ostatnich stronach. Bohaterowie korzystają z wychodka, ale znają pojęcie ropy naftowej. (Edit: Po ukonczeniu serii już to tak nie gryzie i ma sens) Wspominałem przy okazji pierwszego tomu, że nazwa szóstego zmysłu trochę mi nie pasuje i teraz wiem dlaczego. Słowo „Sejszeć” to chyba kręgosłup tej książki. Serio zaczynam mieć go dość. Jak ktoś się zastanawia, jak brzmi język polski dla obcokrajowców, to niech przeczyta tę pozycję. Z narracją też zaczynam mieć problem. O ile za pierwszym razem była czymś nowym i mnie zaciekawiła, tak teraz zaczynam ją postrzegać jak niekontrolowany wylew myśli autorki. Waham się między 5 a 6. Książka jest w sumie dobra, czyta się szybko, ale rozumiem, że część czytelników może się od niej całkowicie odbić. Nadal uważam też, że po nagrodzie Hugo oczekuje się czegoś więcej. Opinia może się jeszcze zmienić, gdy przeczytam ostatni tom. Edit. 27.01.2026 - Po ukończeniu trzeciego tomu dam jednak 7 wszystkim trzem częściom. Ale podtrzymuję powyższe i ten tom podobał mi się najmniej oraz czytało mi się go najgorzej.
hatake_18 - awatar hatake_18
ocenił na 7 2 miesiące temu
Olga i osty Agnieszka Hałas
Olga i osty
Agnieszka Hałas
Fascynująca, mroczna i oniryczna książka, która porusza ciężkie tematy związane z problemami rodzinnymi, psychicznymi i zdrowotnymi. Wow, co to była za lektura! Aż mi trudno napisać jakąkolwiek opinię, żeby nie była miałka i nie rozcieńczała i siebie i treści książki. Na pewno muszę pochwalić za wspaniałe i bardzo trafne oddanie stanu depresji w sennych wizjach i przenikanie się ich ze światem rzeczywistym. Było to przeprowadzone bardzo zgrabnie i tworzyło piękny klimat niesamowitości. Zarówno sam Zaświat, jak i zamieszkujące go postaci i stwory są wspaniałe. Klimat tego miejsca zauroczył mnie od razu, określiłabym go jako bajkowy ze względu na świetnie zbilansowane połączenie baśniowości i grozy. Wszystko to jest skąpane w polewie z filozofii i psychologii, na których niestety się nie znam, ale nawet taki laik jak ja czuje, że jest to w podparte naukowo. Do tego każdy ze zwidów ma swój sens i na końcu wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce. Podobało mi się to. Autorka niezwykle trafnie przedstawia także stan ducha i myśli osoby otyłej i mogę to niestety potwierdzić bazując na własnym doświadczeniu. Serio momentami wydawało mi się, że mi weszła do głowy i przelała to, co tam znalazła, na papier. M.in. dzięki temu Olga była mi bliska. Widać też, że autorka świetnie orientuje się w tematach fantastyki i muzyki metalowej i dzięki temu nie tylko Olga, ale również Agnieszka stawała się mi bliska. Zyskała tym moją sympatię i wiele razy widząc w tekście nazwy zespołów czy cytaty tekstów piosenek myślałam sobie - o książce: "To jest Agnieszka" i o zespole czy piosence heavymetalowej "a to jest Hałas". Gdy dokładam do tego postać Hannesa, czyli Włóczykija, który wiadomo jest pierwszym crushem wszystkich metalówek to mhm :) Autorka wie po prostu, jak mi zagrać na duszy. Hałasem :) W ogóle fajnie było w końcu spotkać bohaterkę, która interesuje się tym co ja, słucha tej samej muzyki i ma podobne myśli i momentami stan ducha. Z drugiej strony parę razy podawanie konkretnych ludzi, zespołów i franczyz wybijało mnie z tej oniryczności i magiczności, nie wiem dlaczego tak się działo. No ale może miało też się tak dziać, bo to bardziej umiejscawiało Olgę tu i teraz i sprawiało, że jest bardziej realna. Tak jak depresja jest realna i dzieje się tu i teraz. Podsumowując - "Olgę i osty" polecam, ale z zastrzeżeniem, że trzeba się nastawić na trudną lekturę pod względem poruszanych smutnych tematów i sposobu prowadzenia narracji, od którego niektórzy mogą się odbić.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 7 1 rok temu
Matka Edenu Chris Beckett
Matka Edenu
Chris Beckett
Ludzkość rozpowszechniła się na Edenie, samotnej, ciemnej planecie, tworząc odrębne społeczności. Pewnego dnia młoda Gwiazdeczka Strumyk spotyka przystojnego mężczyznę zza drugiej strony Stawu i postanawia stać się jego domową, czyli żoną. Nie wie jeszcze, że jej ukochany jest synem naczelnika, co wkrótce uczyni ją Matką Edenu, kobietą noszącą pierścień Gali, matki wszystkich mieszkańców planety. Kiedy kupowałam „Matkę Edenu” Chrisa Becketta wiedziałam, że jest tomem drugim i że prawdopodobnie nie będę kupować tomu pierwszego z bardzo prostego powodu: te książki zostały wydane w ramach Uczty Wyobraźni, ta nieczęsto ma dodruki, a nakład „Ciemnego Edenu”, czyli części pierwszej, już dawno nie jest dostępny. Co oznacza konieczność kupowania go po zawyżonych cenach, a na to ochoty nie miałam. Dowiedziałam się jednak, że tom drugi rozgrywa się kilkaset lat po wydarzeniach z tomu pierwszego, w związku z czym można tę historię czytać odrębnie… i cóż, tak właśnie zrobiłam. Trochę nie tak, jak powinnam, ale czasem bywa. I mimo tego, że nie czytałam tej serii od początku to absolutnie nie żałuję tego, że po tę książkę sięgnęłam. „Matka Edenu” to fantastyka socjologiczna, która być może (jak niesie wieść recenzencka) jest gorsza od tomu pierwszego, ale uważam, że w dalszym ciągu jest solidną historią, którą warto poznać. Dla mnie to przykład książki, która łączy w sobie typowo przygodowe, rozrywkowe tropy z odrobiną czegoś więcej. Autor, który jest byłym brytyjskim pracownikiem społecznym, komentuje w swojej powieści funkcjonowanie społeczeństwa, analizując też rozwój całkiem ciekawego hipotetycznego przypadku odizolowanej społeczności, która nie pamięta już Ziemi i nie ma z nią kontaktu, ale przekazuje skrawki wiedzy z pokolenia na pokolenie. Nie jest to być może coś najbardziej nowatorskiego, poznałam już trochę tego typu historii, ale moim zdaniem Beckett wykonał swoją pracę jako pisarza całkiem zgrabnie. Moim zdaniem to po prostu solidnie napisana historia, z dobrym tempem i interesującym podejściem do tematu. Trochę boli mnie to, że jednak nie poznałam tomu pierwszego i raczej nie trafi on zbyt szybko w moje ręce (nie sądzę, by Mag posłuchał mnie, jeśli chodzi o dodruk…), ponieważ jednak czułam się momentami nieco zagubiona i na pewno przyswojenie historii przyszłoby mi łatwiej, gdybym czytała historię tak jak się to powinno robić, ale, tak czy siak, cieszę się, że w ogóle mogłam się z twórczością Becketta spotkać, bo to naprawdę było miłe spotkanie. Co pewnie dla niektórych może być istotne: choć do science-fiction to jednak autor nie skupia się szczególnie na technologiach. To powieść, która ma momentami klimat fantasy, bo ludzie przybyli na Eden po prostu cofnęli się, jeśli chodzi o rozwój cywilizacji, więc można odnieść wrażenie, że wszystko rozgrywa się dawnych, a nie przyszyłych czasach. Książek z Uczty Wyobraźni często się boję, przez wzgląd na liczbę absurdy, które często się w nich pojawiają. Na szczęście dla mnie „Matka Edenu” okazała się dość klasycznym science-fiction, które robi to, czego od tej literatury oczekuje: łączy rozrywkę ze wcale nie głupim komentarzem co do naszej rzeczywistości i hipotetycznych zdarzeń, które mogą się nam kiedyś przytrafić. Także jeśli ktoś właśnie tego szuka, myślę, że warto dać jej szansę, nawet bez znajomości trudno dostępnego obecnie tomu pierwszego.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 8 2 lata temu
Ogień przebudzenia Anthony Ryan
Ogień przebudzenia
Anthony Ryan
Fabuła / Zwroty akcji 6/10 Bohaterowie 6/10 Świat przedstawiony 7/10 Narracja / Styl / Humor 5/10 Przesłanie / Problematyka 5/10 Klimat / Subiektywne odczucia 6/10 Autor albo stara się, ale mu nie wychodzi - albo ma talent, ale mu się nie chce... nie jestem pewna które. Tu był taki potencjał. Zarąbisty świat, ciekawa historia, dobre koncepty postaci (jeśli kontynuuję czytanie serii, zrobię to głównie dla Hilemore'a). Nawet przez większość książki naprawdę fajnie i lekko się czytało/słuchało. Problem w tym, że... no we wszystkich szczegółach zasadniczo. Fabuła generalnie fajna, ale czym dalej w las tym więcej "kszoków" - takich idiotyzmów jakie autor sadził w drugiej połowie książki to nawet w "Eragonie" nie było. Nie piszę jakie, żeby nie spojlerować. Postaci fajnie pomyślane, ale już opisy ich zachowania i motywacji... no na papierze mają sens, ale autor nijak nie umie ich opisać. Przez większość czasu czytelnik sam musi sobie dopowiadać - aha, on postanowił zrobić to bo musiał pomyśleć o tym i o tym. Z tej książki dałoby się zrobić dwie tej samej objętości. Dało się poczuć że autor leciał przez wątki byle jak najszybciej, nie poświęcając czasu na porządne połączenie wątków, lub rozbudowanie charakterystyki postaci. No i do tego ilość deus ex machin bolała. Dalej. Świat super, ale znowu nierozbudowany, w sumie o dwóch głównych potęgach wiemy tyle, że są i jakie mają ustroje. Imiona i nazwy potwornie sztampowe. Natomiast jeśli chodzi o strony konfliktu, znowu, autor chciał ale mu nie wyszło - w tym wypadku: chciał (chyba) stworzyć skomplikowany moralnie świat, bez "tych dobrych". Niestety - i nie wiem czy to była pomyłka, czy to autentyczne nienajciekawsze poglądy autora, ale korpo-dystopia której służą główni bohaterowie, prezentowana jest zasadniczo jako "ci dobrzy", kij z tym że, obok bardzo problematycznego systemu polityczno-ekonomicznego (spoko no, nie muszę się zawsze zgadzaĉ z autorem), ta strona jest też aktywnie hiper-imperialistyczna (i w gruncie rzeczy większość problemów wynika z tego imperializmu i eksploatacji - bardzo aktualny temat, którego autor trochę... nie pogłębił?). Ci źli (natywne ludy podbitego kontynentu) są absolutnie źli, koniec kropka, nie dostajemy nawet sugestii "a może my też tu zawiniliśmy...?". Znowu: musimy sobie dopowiadać. Dodatkowo, jedyna znacząca postać która potępia obydwa systemy i chciałaby wprowadzenia autentycznej demokracji jest bez przerwy opisywana jako "radykał zaślepiony swoją ideologią" - który oczywiście powoli ugina się do woli wspaniałej wolnomyślącej bohaterki reprezentującej korpo-wcale-nie-villaina. Mam fashbacki z Atlasa Zbuntowanego :/. A tak serio - to mam wrażenie, że autorowi chodziło o to, że rewolucja której chce typo ma być z zamiaru krwawa, a bohaterka w sumie powoli zaczyna uważać że zarządcy korposu też są niefajni i działa na własną rękę - ale znowu... czytelnik takie rzeczy sam sobie musi podopowiadać.
Annonimowa - awatar Annonimowa
oceniła na 6 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Szepty pod ziemią

Więcej
Ben Aaronovitch Szepty pod ziemią Zobacz więcej
Więcej