Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności

Okładka książki Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności
Marcus ToAaron Kuder Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Strażnicy Galaktyki (Marvel Now 2.0) (tom 3) Seria: Marvel Now! 2.0 komiksy
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Strażnicy Galaktyki (Marvel Now 2.0) (tom 3)
Seria:
Marvel Now! 2.0
Data wydania:
2021-04-21
Data 1. wyd. pol.:
2021-04-21
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328160156
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności

Średnia ocen
6,1 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2695
2517

Na półkach:

Kosmos to miejsce, w którym zawsze coś się dzieje i nie zawsze jest tam bezpiecznie. Dlatego tak ważne jest prawidłowe funkcjonowanie kosmicznej policji – Korpusu Nova. Niestety, ale organizacja ostatnimi czasy przeżywa dość poważny kryzys. Ich szeregi przeżarte są szpiegami Bractwa Raptorów, którym nie zależy na „sprawiedliwości”. Kto inny może zrobić prawdziwy porządek w szeregach jednostki jak nie Strażnicy Galaktyki. Nie zapominają oni jednocześnie o dalszych poszukiwaniach Kamieni Nieskończoności, które zwracają uwagę coraz to potężniejszych istot, między innymi samego Ultrona.

Trzecia część serii podobnie jak wcześniejsze odsłony stawia przede wszystkim na widowiskowość. Album pochłania się błyskawicznie i zanim się spostrzeże, jest się już na jego ostatniej stronie. Akcja goni akcję, a wydarzenia dzieją się w takim tempie, że czytelnik nie ma tu ani ułamka sekundy na nudę. Gerry Duggan doskonale wiedział jak napisać historię, która wywoła u czytelnika szczery i szeroki uśmiech zadowolenia. W jednym momencie obserwujemy Gamore i Ant-Mana badającego pewien „opuszczony” statek, chwilę później śledzimy losy Star-Lorda i Adama Warlock’a, aby kilka kadrów dalej móc obserwować Draxa niosącego pomoc pewnej „niewieście”. To i tak tylko część „akcji”, jaką można znaleźć na stronach komisu, dodatkowo całość soczyście doprawiona została sporą dawką świetnego humoru (często absurdalnego).

Cała recenzja na:

https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-straznicy-galaktyki-3-poszukiwanie-nieskonczonosci/

Kosmos to miejsce, w którym zawsze coś się dzieje i nie zawsze jest tam bezpiecznie. Dlatego tak ważne jest prawidłowe funkcjonowanie kosmicznej policji – Korpusu Nova. Niestety, ale organizacja ostatnimi czasy przeżywa dość poważny kryzys. Ich szeregi przeżarte są szpiegami Bractwa Raptorów, którym nie zależy na „sprawiedliwości”. Kto inny może zrobić prawdziwy porządek w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności na półkach głównych
  • 34
  • 13
27 użytkowników ma tytuł Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności na półkach dodatkowych
  • 12
  • 7
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Time Waits David Brothers, Marcus To, Chip Zdarsky
Ocena 6,5
Time Waits David Brothers, Marcus To, Chip Zdarsky
Okładka książki Rządy X: Hellfire Gala Vita Ayala, Joshua Cassara, Russell Dauterman, Gerry Duggan, Alberto Foche, Jonathan Hickman, Tini Howard, Pepe Larraz, Matteo Lolli, Benjamin Percy, Stephen Segovia, Marcus To, Zeb Wells
Ocena 7,3
Rządy X: Hellfire Gala Vita Ayala, Joshua Cassara, Russell Dauterman, Gerry Duggan, Alberto Foche, Jonathan Hickman, Tini Howard, Pepe Larraz, Matteo Lolli, Benjamin Percy, Stephen Segovia, Marcus To, Zeb Wells
Okładka książki Shang-Chi and the Ten Rings Eric Arciniega, Travis Lanham, Marcus To, Gene Luen Yang
Ocena 5,0
Shang-Chi and the Ten Rings Eric Arciniega, Travis Lanham, Marcus To, Gene Luen Yang
Okładka książki Strażnicy Galaktyki: Brak porozumienia Gerry Duggan, Aaron Kuder, Marcus To
Ocena 6,3
Strażnicy Galaktyki: Brak porozumienia Gerry Duggan, Aaron Kuder, Marcus To
Okładka książki Liga Sprawiedliwości - Bez Sprawiedliwości Jorge Jimenez, Francis Manapul, Riley Rossmo, Scott Snyder, Marcus To, James Tynion IV, Joshua Williamson
Ocena 6,2
Liga Sprawiedliwości - Bez Sprawiedliwości Jorge Jimenez, Francis Manapul, Riley Rossmo, Scott Snyder, Marcus To, James Tynion IV, Joshua Williamson
Okładka książki Avengers: Impas. Atak na Pleasant Hill Daniel Acuña, Mark Bagley, Frank Barbiere, Gerry Duggan, Marc Guggenheim, Mike Henderson, Adam Kubert, German Peralta, Juanan Ramirez, Paul Renaud, Jesus Saiz, Brent Schoonover, Nick Spencer, Ryan Stegman, Marcus To, Angel Unzueta, Mark Waid, Joshua Williamson, Matt Yackey
Ocena 7,0
Avengers: Impas. Atak na Pleasant Hill Daniel Acuña, Mark Bagley, Frank Barbiere, Gerry Duggan, Marc Guggenheim, Mike Henderson, Adam Kubert, German Peralta, Juanan Ramirez, Paul Renaud, Jesus Saiz, Brent Schoonover, Nick Spencer, Ryan Stegman, Marcus To, Angel Unzueta, Mark Waid, Joshua Williamson, Matt Yackey
Okładka książki Age Of X-Man: NextGen #1 Ed Brisson, Marcus To
Ocena 8,0
Age Of X-Man: NextGen #1 Ed Brisson, Marcus To

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Thanos. Tom 2 Donny Cates
Thanos. Tom 2
Donny Cates Geoff Shaw Dylan Burnett
Dwójka w tytule może być dla niektórych mocno myląca. Co prawda mamy tu do czynienia z bezpośrednią kontynuacją wydarzeń ukazanych w pierwszym albumie serii, tak naprawdę jednak obie części są zamkniętymi historiami, które można czytać w dowolnej kolejności i nie ma konieczności znajomości wcześniejszej odsłony. Dodatkowo wydany na naszym rynku album składa się w zasadzie z trzech oddzielnych tworów, które należy traktować jako całkowicie oddzielne byty. Na sam początek mamy więc do czynienia z historią autorstwa wspomnianego już Catesa, która pierwotnie ukazała się w zeszytach Thanos #13-#18. Twórca w naprawdę niezłym stylu zabrał się za powierzonego mu bohatera i stworzył historię, obok której żaden miłośnik dobrych komiksowych opowieści nie będzie mógł przejść obojętnie. Nie ma tutaj również większego sensu bezpośrednio porównywać dzieło Catesa i Lemire’a. Obie „wersje” znacząco się od siebie różnią, obie jednak trzymają podobny wysoki poziom jakościowy. Donny Cates postanowił tutaj na mocno rozbudowaną narrację, dzięki której możemy poznawać losy Thanosa i zagłębiać się w jego szalony świat. Jest to dość istotny element komiksu, biorąc pod uwagę manierę twórcy do szafowania mocną akcją, która potrafi zaskakiwać dosłownie na każdej stronie i nie zawsze jest nazbyt oczywista (przynajmniej dla mniej obeznanych fanów Marvela). Prowadzenie czytelnika za przysłowiową rączkę i niepozostawianie mu zbyt dużo miejsca do własnych interpretacji, dla niektórych może być cechą negatywną komiksu. Moim jednak zdaniem w przypadku tego tytułu sprawdza się to znakomicie i bez tego wykreowana komiksowa rzeczywistość mogłaby być o wiele mniej przyjemna w odbiorze. Jeśli chodzi o samą fabułę, to stawia ona przede wszystkim na widowiskowość, nie należy więc spodziewać się tutaj porywających i głębokich treści. Miało być łatwo, mocno i przyjemnie i dokładnie tak jest. Niczego złego nie można również napisać na temat warstwy wizualnej tej części albumu. Geoff Shaw postawił na ciężki, mroczy klimat, który idealnie pasuje do postaci Thanosa. Potrafi on również, jeśli istnieje taka potrzeba wydobyć ze swoich rysunków naprawdę sporą dynamikę scen akcji, dzięki czemu ogląda się je z niekłamaną przyjemnością. Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-thanos-tom-2/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 4 lata temu
Doktor Strange, tom 4 Peter David
Doktor Strange, tom 4
Peter David Niko Henrichon Nick Spencer Szymon Kudrański Rod Reis Will Sliney Damian Couceiro Ed Brisson Donny Cates
Czas omówić czwarty z kolei i zarazem ostatni album, wydany w ramach serii wydawniczej Marvel NOW2.0 opowiadający o przygodach Doktora Strange'a. Wspomniana pozycja podobnie jak pozostałe odsłony cyklu jest bardzo dobra. W omawiamy albumie mamy przedstawionych kilka historii. Chodzi nie wszystkie związane są bezpośrednio z naszym Mistrzem Magii, to są bez wątpienia powiązane z czynami Mistrza Sztuk Mistycznych. Jak już mowa, o tych innych opowieściach, to dotyczą one takich postaci jak: Iron Fist, Ghost Rider oraz Scarlet Spider. Zarówno historie związane z wspomnianymi postaciami, jak i te związane z tytułowym bohaterem, są równie bardzo dobre. Historie poboczne są tak dobre, ponieważ zarówno przedstawiają i rozwijają bohaterów, których dotyczą, a także rozwijają świat, w którym toczy się akcja albumu. Wydarzenia przedstawione w albumie nie dzieją się po prostu w kosmosie, czy na ziemi (czyli w lokalizacjach, które mogliśmy już poznać w innych dziełach), a w opanowanym przez Mefisto Las Vegas (czyli piekle na ziemi). Oczywiście największą zaletą omawianego albumu jest dziwaczność, przedstawionych historii. Jeśli ktoś oczekuje zawiłych intryg, to ta pozycja nie jest dla niego, natomiast jak kogoś interesują proste, ale osadzone w dziwnych konceptach historie, to zdecydowanie polecam omawiany album. Oczywiście nie jest to tak dziwna i szalona pozycja jak Moon Knight z scenariusza jest Jeff'a Lemire'a .Myślę, że miłośnicy dziwnych konceptów i magii nie powinni być jednak rozczarowani. W omawianej pozycji, możemy zobaczyć takie postacie jak Iron Fist, Ghost Rider, Scarlet Spider, Moon Knight, Doktor Voodoo, Man-Thing, Blade, Elsa Bloodstone, Wong czy tytułowy Doctor Strange… Moje serce jednak ponownie zdobył Bats!!! Ta postać jest taka urocza <3, prawdziwy przyjaciel naszego Mistrza Sztuk Mistycznych.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 8 2 lata temu
Doktor Strange, tom 3 Niko Henrichon
Doktor Strange, tom 3
Niko Henrichon Dennis Hopeless Gabriel Hernandez Walta John Barber Donny Cates
Trzeci album opowiadający o losach Doktora Strange'a z (serii wydawniczej Marvel NOW2,0) to dla mnie bez wątpienia bardzo dobra pozycja. Podczas lektury myślałem o tym, by ocenić omawianą pozycje nawet 9/10, jednak końcówka była dla mnie trochę kuriozalna i w związku z tym dałem ocenę 8/10. Oczywiście mówię o zakończeniu ostatniej z przedstawionych historii. W albumie bowiem mamy przedstawione 4 na swój sposób bardzo dobre historie. Dwie opowieści możemy uznać za główne, a dwie kolejne jako takie dodatek. Przedstawiona w albumie historie na swój sposób mają bardziej kameralny/osobisty wydźwięk, niż te znane z poprzednich odsłon serii. Oczywiście mówię o 3 opowieściach, które stanowią samodzielne części albumu, albowiem pierwsza opowieść, w zbiorze to częścią wielkiego eventu „Tajne Imperium”. W poprzednich odsłonach dużą część historii stanowiły wyjaśnienia jak działa magia i jaką rolę pełni w świecie oraz to, kim jest Mistrz Magii i jaką on rolę pełni. W omawianej pozycji skupiamy się jednak w dużo większym stopniu na postaci Dr Strange'a i jego rozterkach. Szczególnie w ostatniej przedstawionej historii. Ostatnia opowieść w albumie wydaje mi się najlepsza. Podczas czytania jej w kilku momentach się uśmiechnąłem, a w innych się zasmuciłem. Gdyby nie te głupkowate zakończenie, powiedziałbym, że opowieść była rewelacyjna… Oczywiście, może przesadzam… Zakończenie na swój sposób pasuje charakterem do całej historii, jednak dla mnie to pójście na łatwiznę… No ale może taka prostota kogoś urzeknie. Jeśli chodzi o o fragment będący częścią eventu „Tajne Imperium”, to jest on naprawdę bardzo dobry. Odniosłem wrażenie, że głównym przesłaniem omawianej historii było ukazanie, że główną siłą Doktora Strange'a nie jest jego potężna moc, tylko spryt i inteligencja. Dwie poboczne historie pomine w opisie, bo niewiele one wnoszą. Nie oznacza to jednak, że historie są słabe. Nie ma, po prostu oczym pisać, w ich przypadku... Poza ewentualnym streszczeniem... Na koniec wspomnę o najbardziej uroczej postaci jak pojawiła się w omawiany albumie, a mianowicie o Bats'ie <3, którego poznajemy w ostatniej części tomu. Jeśli ktoś nie polubi tej postaci, to chyba ma śmietnik zamiast serca. xDDDD.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 8 2 lata temu
Avengers: Nie poddamy się Mark Waid
Avengers: Nie poddamy się
Mark Waid Paco Medina Al Ewing Jim Zub Pepe Larraz Kim Jacinto
Ziemia staje się jedną wielką mapą do Battle royale Grandmaster rozgrywa kolejną ze swoich gier! Jego przeciwnikiem jest tym razem Challenger* — dawny przyjaciel, wręcz brat, teraz zaprzysięgły wróg. Miejscem bitwy — planeta ziemia — zabrana przez Arcymistrza ze swojego własnego miejsca w kosmosie i przerobiona na arenę gdzie zmierzą się dwie drużyny. Jedna walcząca dla Grandmastera, druga dla Challengera, obie złożone z największych zbrodniarzy kosmosu! No a pomiędzy tymi grupami, w samym środku konfliktu, mieszkańcy ziemi, a pośród nich Avengersi. * jego imię przetłumaczono tutaj jako „Pretendent” i mimo że jak najbardziej ma to sens, to będę używał angielskiego Challenger, bo po prostu dla mnie brzmi ono lepiej 😉 Nasi superbohaterowie nie tylko będą musieli bronić ziemi przed siejącymi zniszczenie istotami, ale jednocześnie dotrzeć do samego Grandmastera, by zrozumieć źródło tego konfliktu. Nie jest to jednak koniec niespodzianek! Wraz z pojawieniem się nowego zagrożenia na planecie, pojawia się też niezwykłe wsparcie. Na ziemię bowiem przybywa tajemnicza Wojażerka, wspierając Avengersów w tej niezwykłej grze! Wszyscy moim ulubieni superhero w jednym miejscu Jest Rouge, jest Wanda, jest Quicksilver, jest Jane Foster, Herkules, Bestia i nawet Vision miał tu swoje chwile… naprawdę dobór postaci jest 10/10 i jeśli ktoś już naoglądał się przygód tych „głównych” bohaterów z filmowego uniwersum Marvela, to ekipa, jaka została dobrana to omawianego dzisiaj komiksu, będzie dla czytelnika czymś nowym i wręcz… odświeżającym? Ale tego Hulka to już mam dosyć Nie mówię, że postać Bannera/Hulka jest zła czy coś w tym stylu, jednak ciągłe wałkowanie tego, że Hulka nie da się zabić, mimo że Banner ciągle próbuje to zrobić, naprawdę zaczyna mnie męczyć. Tutaj też Hulk się pojawia, odgrywa nawet znaczącą rolę, jednak ten wątek był dla mnie najmniej interesujący, najbardziej przewidywalny, no i tak po prawdzie, to o wiele przyjemniej mi się czyta o czerwonym Hulku, niż o ciągle załamanym Bannerze. Za to Wojażerkę i Challengera to uwielbiam Wojażerka to świetnie napisana postać, do tego bardzo fajnie wprowadzona do historii i nawet z ciekawym twistem. Tak jak marudziłem, że Hulk to ogrzewany kotlet, tak w przypadku Wojażerki należą się brawa za pomysł. No i jeszcze Rogue była świetna, ale ona w sumie to zawsze była świetna 😉 Tak samo zresztą Challenger / Elder of the Universe — postać która nie dość, że jest bardzo fajnie narysowana i przedstawiana, to jeszcze TO JEMU WŁAŚNIE KIBICOWAŁEM. Nie Arcymistrzowi, nie superbohaterom, tylko temu wielkiemu, złemu, Thanosowi 2.0! No a im bardziej poznawałem jego origin story, tym dłużej upewniałem się w przekonaniu, że to on tutaj jest głównym bohaterem historii. Mimo że to nowy bohater (czy raczej złoczyńca, chociaż ja za takiego go nie uznaję) w uniwersum Marvela i ewidentnie został napisany pod tę historię, to mam szczerą nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy!
CosmoGecko - awatar CosmoGecko
ocenił na 7 2 lata temu
Hawkeye. Kate Bishop Jordie Bellaire
Hawkeye. Kate Bishop
Jordie Bellaire Kelly Thompson
Kate Bishop to jedna z bohaterek młodej ekipy Avengersów, która stopniowo na przestrzeni lat zdobywała sobie coraz większe uznanie pośród fanów komiksów. Było pewne, że prędzej czy później otrzyma ona swoją własną serię jak na pierwszą kobietę, która przybrała imię Hawkeye przystało. Rodzimy czytelnika musiał odczekać jeszcze kilka dodatkowych lat, aby móc zobaczyć mistrzynię łucznictwa w akcji. Album zaczyna się w momencie, kiedy tytułowa bohatera wraca do słonecznego Los Angeles, gdzie planuje zacząć żyć od nowa po swojemu. Plan jest prosty zdobycie licencji prywatnego detektywa i zarabianie na pomaganiu innym. Problemem stają się jednak koszty, jakie trzeba na samym początku ponieść. Brak gotówki na zdobycie potrzebnych papierów na pewno nie odstrasza jej od chęci rozwiązania kilku spraw na boku. Pierwsza z nich wydaje się banalnie prosta, chwilami nawet bardzo podejrzliwie łatwa. Było do przewidzenia, że coś będzie musiała się w tym zleceniu skomplikować. Prowadzone przez Kate dochodzenie pozwala jej odkryć tajemniczy kult, który doskonale pokazuje mroczne i przerażające oblicze Miasta Aniołów. Później wcale nie będzie łatwiej, każda kolejna „fucha” to coraz mocniej podniesiona poprzeczna i poważniejsze wyzwania. Na jej drodze pojawiają się również dobrze znane fanom Marvela postacie pokroju Jessici Jones, Wolverina czy Clinta Bartona. Fabularnie album Hawkeye: Kate Bishop stoi na przyzwoitym poziomie, zapewniającym czytelnikowi odpowiednią dawkę rozrywki. Scenarzystka Kelly Thompson umiejętnie miesza detektywistyczne elementy historii z bardziej wyrazistą i widowiskową akcją. Kolejne pokazane sprawy/wątki mają swoje mniejsze lub większy wzloty jakościowe, zdarza się im jednak również zaliczyć kilka „wpadek” (na całe szczęście nie ma ich dużo i nie wpływa to na pozytywny odbiór całości). Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-hawkeye-kate-bishop/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 5 lat temu
Avengers. Ostatnia fala. Tom 1 Ed McGuinness
Avengers. Ostatnia fala. Tom 1
Ed McGuinness Jason Aaron Sara Pichelli
Zbiórka! Pod koniec swojego poszatkowanego runu Thora Jason Aaron zaczął kolejny – Avengers. Obie serie prowadziły razem do Wojny Światów. Jednak Aaron nie byłby sobą, gdyby dodatkowo nie bawiłby się lore świata Marvela i tutaj również musiał dorzucić swoje trzy grosze. W jego ramach skakał bardzo w wątkach i settingach: od prehistorycznych Avengers, przez wampiry („Walczymy z wampirami zabijającymi wampiry u boku wampira zabijającego wampiry”), po Celestiale. Trochę mnie to szczerze zmęczyło. Pierwotnie chciałem doczytać do Wojny Światów i może dalej, ale zostałem przy pierwotnym planie (do zeszytu 21, tj. 4 tomu zbiorczego). Po prostu czytam też dużo lepszego „Absolute Supermana” (na pewno jest poważniejszy) i nie chce przejeść się granulatem Jamesa Aarona. Trzeba przyznać, że Aaron potrafi pisać drużynówkę. Mamy budowanie relacji, ale przede wszystkim – pozwala wybrzmieć postaciom. W końcu Ghost Rider, którego mocą jest ognisty samochód i efekty specjalne, nie może się równać z Iron Manem, Kapitanem Ameryką, czy Thorem. Prawda? Cóż, takie wrażenie stara się stworzyć James Aaron, ale kto choćby oglądał Agentów Tarczy, ten wie swoje. Mimo tego Ghost Rider dostaje na początku jeden z najbardziej ekscytujących momentów. Krótko mówiąc – bez niego nie uratowaliby świata. Równie ważna jest She-Hulk randkująca z Thorem, albo frenemies Starka i Danvers. Ale jedną z najlepszych scen pokazujących relacje wszystkich jest finałowa scena Wojny Światów – główne trio Avengers odpoczywa sobie w saunie i rozmawiają. A gdy kończą, dołącza do nich cała drużyna. Ciekawe jest też ułożenie w tych Avengers w świecie Marvela. S.H.I.E.L.D. larpuje zakon jezuitów i została kolejny raz rozwiązana. Ich miejsce zastępują Agenci Wakandy, a na ich czele Czarna Pantera. To on w chwili potrzeby zostaje liderem nowych Avengers, a poza tym prowadzi konsultacje lekarskie z Doktorem Strangem. Ta dziwaczna drużyna okazuje się dziwnie przypominać Prehistorycznych Avengers, których losy również poznajemy. Najmniej odpowiadającą postacią w obu drużynach jest Kapitana Ameryki zamiast Żelaznej Pięści. Jednak wątek tych dawnych Avengers jest rozłożony chyba na cały run i trudno coś więcej powiedzieć, niż że jest ciekawy. Warto zapewne napisać coś o warstwie graficznej. Tutaj najłatwiej porównywać do rysowników towarzyszących Aaronowi przy Thorze. No i oczywiście, choć pięknie rysowanej Thor nic nie przebije, to Ed McGuiness chyba nie jest najbardziej typowym rysownikiem w Marvelu. By to zaprezentować, najlepiej przedstawić okładkę i pierwszą stronę, które co zaskakujące bardzo dobrze reprezentują styl graficzny w środku.  Avengers Avengers  Prehistoryczni Avengers Prehistoryczni Avengers  Poza podziwianiem stylu graficznego można od razu porównać sobie też obie drużyny. Najśmieszniejsze, że chyba w tych Avengersach pojawiają się jeszcze z dwie drużyny – Rosyjska i Amerykańska patriotyczna będąca podróbą JLA (w końcu nowi Avengers to obca siła z Afryki, tj. Wakandy). Ta mnogość postaci potrafi dodatkowo męczyć, kiedy nie do końca jeszcze wiadomo, po co ich tyle. Jeśli zatem oczekujecie odrobiny humoru („Jeśli to inwazja Atlantydy, pozwolimy prezydentowi zbombardować wszystkie oceany”), wymyślnego światotwórstwa czy ciekawych relacji, to „Avengers” Jamesa Aarona może się wam spodobać. Oczywiście warto raczej przeczytać wpierw jego „Thora”, ale można skończyć jak ja – z potrzebą odwyku od jego lżejszego stylu, który pojawia się w obu seriach. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 7 3 miesiące temu
Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Odejść z hukiem Dan Slott
Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Odejść z hukiem
Dan Slott Humberto Ramos Giuseppe Camuncoli Marcos Martin Stuart Immonen Nick Bradshaw
„Odejść z hukiem”, czyli dziesiąty tom serii „Globalna sieć” to jednocześnie zakończenie przygód Petera Parkera z serią wydawniczą Marvel Now 2.0. I trzeba od razu przyznać wprost, że finisz ten jest rzeczywiście huczny! Od kiedy pamiętam moimi ulubionymi antagonistami z komiksów o Spider-Manie byli Venom, Zielony Goblin oraz Carnage. Dwaj ostatni niejednokrotnie stanowili śmiertelne zagrożenie dla pajączka, teraz łączą się tworząc Czerwonego Goblina. I zacznijmy może od antagonisty. Jest to postać genialna pod każdym względem. Design antybohatera, robi kolosalne wrażenie, bije od niego złość, nienawiść i okrucieństwo. I taki właśnie jest Czerwony Goblin. Każda strona, każdy kadr to pokaz żądzy krwi i zemsty, pokaz szaleństwa, bezwzględności i dążenie po trupach (dosłownie) do celu. Przy okazji jest on prawie pozbawiony jakichkolwiek słabości, dlatego przeprawa Spider-Mana z nowym wrogiem jest naprawdę ciężka i pełna wyrzeczeń. Do tego stopnia, że Peter będzie musiał stanąć ramię w ramię z innymi swoimi przeciwnikami, a do tego pokonać swoje słabości, oraz koszmary z przeszłości. W „Odejść z hukiem” poza pajączkiem i Czerwonym Goblinem przewija się masa postaci drugoplanowych. Co ważne nie są one zapychaczem, wręcz odwrotnie, odgrywają dużą rolę w fabule, mają wpływ na wydarzenia. Powiem szczerze, że pojawienie się co niektórych osób zdziwiło mnie, jednak za każdym razem tylko i wyłącznie pozytywnie. Jeżeli chodzi o historię to panuje tutaj zawrotne tempo wydarzeń. Ciągle coś się dzieje, nie ma chwili na oddech. Jest to zarówno zaleta jak i trochę wada. Z jednej strony naprawdę czuć to, że pajączkowi ucieka czas, że nie ma on chwili wytchnienia, a każda stracona chwila może przynieść śmierć i kolejną stratę najbliższych. Z drugiej strony przydałoby się kilka momentów wolniejszych, podkreślających powagę wydarzeń, ich konsekwencje oraz pełniejsze ukazanie, co przeżywa główny bohater. Mimo wszystko wspomniane tempo odczuwam bardziej jako zaletę niż wadę. Wielkim plusem jest kolorystyka zastosowana w przedstawionej historii. Kadry szczególnie w trakcie walk z Goblinem są ciemne, mroczne, aż kipią klimatem. Spotkanie z dziesiątym tomem „Globalnej sieci” zaliczam do udanych. Wartka akcja, klimat, ciekawy antagonista, postaci drugoplanowe to ogromne zalety tego zeszytu. Przydałoby się może tylko kilka scen wolniejszych, podkreślających wagę wydarzeń. Nie zmienia to faktu, że lektura tego zeszytu bezwzględnie należała do przyjemności i z chęcią wrócę kiedyś do tej historii.
PokójGeeka - awatar PokójGeeka
oceniła na 9 5 lat temu
Deadpool: Uniwersum Marvela zabija Deadpoola Gerry Duggan
Deadpool: Uniwersum Marvela zabija Deadpoola
Gerry Duggan Matteo Lolli Scott Koblish Mike Hawthorne
O ile dobrze pamiętam Deadpool dwukrotnie wykończył bohaterów uniwersum Marvel, więc w końcu nastał czas odpłacenia się wredniakowi. Tytuł tego albumu mówi wszystko, przynajmniej teoretycznie. Bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach jest w stanie uwierzyć, że jakakolwiek postać w multiwersum wykituje bezpowrotnie. Serio, już dawno temu, naprawdę dawno, przestałem liczyć ile razy ktoś "permanentnie" wykitował. Wszystko zawsze leży w rękach scenarzystów i to oni decydują kto wróci i w jakiej formie z zaświatów. Nie inaczej jest i w tym wypadku, jednak przy Deadpoolu zawsze coś musi pójść na opak. Zacznijmy od tego, że nasz Najemnik z nawijką sam zleca zamordowanie siebie, po to aby ulżyć całemu uniwersum. Uważa się za główną przyczynę nieszczęść, co w dużym stopniu jest prawdą, wielu osób, w tym swoich bliskich. Zatem wyznacza nagrodę za swoją głowę co sprowadza mu na kark wszelkiej maści złoczyńców oraz herosów z Avengers. Wypada to dość... cóż... komicznie. Serio pierwszy raz widziałem tyle puszczonych pawi w jednym komiksie, które jednocześnie nie obrzydziły mi lektury. W zasadzie to chyba nigdy nie widziałem wcześniej aby herosi tak mocno oddawali naturę zawartość swego żołądka. Do tego w tak spektakularny sposób. Tony Stark przebił tutaj wszystkich, choć finalny laur należy się innemu herosowi, ale to musicie odkryć już sami. Jednak cały wątek nie tylko ma sens, ale przede wszystkim bawi, podobnie zresztą jak cały komiks. Co do finału, to raczej bez zaskoczeń. Zapowiedziano już przygody Deadpoola w Marvel Fresh, więc inne zakończenie, niż to przedstawione w komiksie, nie miało racji bytu. Osobiście czuję się usatysfakcjonowany i chętnie sięgnę po nowe historie Wade'a Wilsona. Jakoś mi się ta postać nie nudzi, choć czasem ma gorsze momenty. Zresztą jak każdy bohater odgrywający pierwszoplanową rolę w tych tasiemcach :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
All-New Wolverine: Staruszka Laura praca zbiorowa
All-New Wolverine: Staruszka Laura
praca zbiorowa Tom Taylor Ramon Rosanas Marco Failla
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach All-New Wolverine #31-35, a następnie w tomie All-New Wolverine vol. 6: Old Woman Laura, ze scenariuszem Toma Taylora i z rysunkami Marco Failli, Djibrila Morissette-Phana oraz Ramona Rosanasa. W omawianym komiksie znajdziemy trzy różne historie. W niniejszej opinii każdą we wspomnianych opowieści ocenię oddzielnie, a ocena końcowa albumu będzie średnią obliczoną na podstawie ocen składowych. W pierwszej części albumu (All-New Wolverine #31), możemy zobaczyć, jak Gabby, rosomak Jonathan i Deadpool stawiają czoło zombi królika. Nie będę tu dokładniej opisywał fabuły, bo nie chcę nikomu za spoilerować, zresztą nie ma zbytnio co opowiadać, bo historia jest bardzo prosta i niezbyt długa. Mimo to wspomniany fragment albumu oceniam chyba najlepiej ze wszystkich trzech, bo zdecydowanie najprzyjemniej mi się go czytało. Historia chodzi prosta, to ma jakiś w sobie uroku. Wspomnę jeszcze, że duet Gabby & Deadpool jest świetny. Mnie osobiście bardzo bawią interakcje między wspomniana dwójką. Omawiany fragment albumu jest również najładniejszy. Prace Marco Failli zdecydowanie trafiają w mój gust. Pierwszą część albumu oceniam na 7/10, czyli uznaje ją za dobrą. Druga historia, znajdująca się w omawianym albumie (All-New Wolverine #32) bardzo mocno nawiązuje do wydarzeń przedstawionych w tomie „All-New Wolverine: Sieroty X” i po części je kontynuuje. Wspomniany fragment komiksu jest, jak dla mnie, co najwyżej niezły (ocena 6/10). Przedstawione wydarzenia nie były zarówno niczym niezwykłym, jak i czymś wyjątkowo istotnym. Wizualnie omawiane aktualnie strony wyglądały okey, ale nie powiedziałbym, że rysunki Djibrila Morissette-Phana trafiły w moje gusta. Ostatnią część albumu stanowi historia o tytułowej „Staruszce Laurze”. Akcja niniejszej opowieści, jak łatwo się domyślić, dzieje się w przyszłości, nie jest nam jednak nigdzie jasno powiedziane, czy jest to Ziemia-616 i czy jakieś inne uniwersum itp.… Omawiany komiks bez wątpienia miał być swego rodzaju reinterpretacją opowieści o Staruszku (Wolverinie) Loganie. W niniejszej historii, podobnie jak w dziele Steve’a McNiven’a i Marka Millara, widzimy przyszłość Ziemi i postaci Wolverine'a. Tym razem mamy jednak do czynienia z bardziej „optymistyczną” rzeczywistością. Nie będę ukrywał, że sam pomysł przedstawienia rzeczywistości, w której niemal wszyscy złoczyńcy zostali pokonani, był czymś naprawdę ciekawym, jednak mieć pomysł, a go w ciekawy sposób go sprzedać, to dwie różne kwestie. Największym problemem omawianej historii jest jej zbytnia patetyczność i wyniosłość… Przypuszczam, że niektórzy będą mieli również problem z tzw. feministycznym/postępowym przekazem, bo jak dla mnie jest on w niniejszym dziele ewidentny: twarde i silne kobiety wyruszają na walkę ze złym facetem pragnącym władzy nad światem. W komiksie Steve’a McNiven’a i Marka Millara wątkiem przewodnim historii była chęć uratowania przez Logana swojej rodziny, a nie chęć ratowania świata, czy walki z całym złem… Oczywiście w drugiej połowie dzieła sytuacja trochę się zmieniła, ale początkowo wspomniana historia opierała się na prostszych wartościach. W omawianym komiksie opowieść o „Staruszce Laurze” od początku wydaje się celować w wyniosłe i poważne tony, co dla mnie osobiście stanowi pewien problem… Niniejszą opowieść nie czytało mi się tak przyjemnie, jakby mogło się czytać. Nie będę ukrywał, że mam również problem z zakończeniem omawianej historii, jest ono dla mnie zbyt ckliwe. Ogólnie opowieść o „Staruszce Lurze”, nie jest jakaś tragiczna, ale na pewno nie jest to historia na poziomie tej o „Staruszku Loganie”. Omawiany obecnie fragment komiksu oceniam jako niezły (ocena: 6/10), zarówno, jeśli chodzi o treść, jak również i rysunki, bo jeśli chodzi o aspekty wizualne to one mnie również jakoś nie zachwyciły. Przejdźmy do końcowej oceny albumu… Zgodnie z przyjętymi na początku zasadami ocena końcowa jest następująca: (6+6+7)/3= 6,333… ~ 6. Omawiany album jest, więc niezły, dla mnie osobiście tylko niezły…
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Strażnicy Galaktyki: Poszukiwanie nieskończoności