Sonieczka

Okładka książki Sonieczka
Ludmiła Ulicka Wydawnictwo: Philip Wilson literatura piękna
99 str. 1 godz. 39 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
99
Czas czytania
1 godz. 39 min.
Język:
polski
ISBN:
837236169X
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sonieczka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sonieczka

Średnia ocen
6,2 / 10
124 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
945
496

Na półkach: , ,

Cieniutka książeczka na jeden wieczór. Ale nie trzeba czytać olbrzymich knig, żeby trafić na bardzo dobrą literaturę.
To książka o kobietach i kobiecości w ZSRR w XX w.
Samo sedno- zesłanie, socjałki, wspólne komunalne mieszkania i przemiany w państwie bezprawia. I nieodmiennie powtarzane zaklęcie " Boże kochany, i za co takie szczęście?".

Smakowita perełka.

Cieniutka książeczka na jeden wieczór. Ale nie trzeba czytać olbrzymich knig, żeby trafić na bardzo dobrą literaturę.
To książka o kobietach i kobiecości w ZSRR w XX w.
Samo sedno- zesłanie, socjałki, wspólne komunalne mieszkania i przemiany w państwie bezprawia. I nieodmiennie powtarzane zaklęcie " Boże kochany, i za co takie szczęście?".

Smakowita perełka.

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

247 użytkowników ma tytuł Sonieczka na półkach głównych
  • 168
  • 76
  • 3
42 użytkowników ma tytuł Sonieczka na półkach dodatkowych
  • 18
  • 12
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Ocena 6,8
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Okładka książki Kiedy już będzie normalnie Aleksander Bacziło, Olga Bieszlej, Daria Bobylewa, Leonid Józefowicz, Leo Kaganow, Kiriłł Kutałow, Leja Lubomirska, Andriej Pawliczenko, Ludmiła Ulicka, Tatiana Zamirowska
Ocena 8,0
Kiedy już będzie normalnie Aleksander Bacziło, Olga Bieszlej, Daria Bobylewa, Leonid Józefowicz, Leo Kaganow, Kiriłł Kutałow, Leja Lubomirska, Andriej Pawliczenko, Ludmiła Ulicka, Tatiana Zamirowska
Okładka książki Short Stories in Russian Brian James Baer, Jurij Bujda, Julij Daniel, Jewgienij Griszkowiec, Aleksander Iliczewski, Julia Kissina, Siergiej Łukjanienko, Ludmiła Pietruszewska, Dina Rubina, Władimir Sorokin, Ludmiła Ulicka
Ocena 0,0
Short Stories in Russian Brian James Baer, Jurij Bujda, Julij Daniel, Jewgienij Griszkowiec, Aleksander Iliczewski, Julia Kissina, Siergiej Łukjanienko, Ludmiła Pietruszewska, Dina Rubina, Władimir Sorokin, Ludmiła Ulicka
Ludmiła Ulicka
Ludmiła Ulicka
Rosyjska pisarka, urodzona w Baszkirii, gdzie jej rodzina została ewakuowana podczas wojny. Po wojnie wraz z rodzicami powróciła do Moskwy, gdzie mieszka do dziś.Skończyła studia biologiczne, była pracownikiem naukowym, zajmowała się genetyką. 1971 roku zwolniona z Uniwersytetu za zainteresowanie nielegalną literaturą. Zajęła się pisaniem. eseje i felietony, sztuki dla dzieci, sztuki dla teatru lalek, inscenizacje radiowe, recenzje oraz zajmowała się przekładem wierszy z języka mongolskiego. W końcu lat 80. XX wieku Ulicka zaczęła publikować swoje opowiadania w czasopismach, lecz sławę przyniosły jej dopiero filmy nakręcone według jej scenariusza: w 1990 roku Siostrzyczki Liberti (Сестрички Либерти) i Kobieta dla wszystkich (Женщина для всех) w 1991. W 1992 roku miesięcznik Nowy Świat opublikował powieść Sonieczka (Сонечка), która w 1994 roku we Francji została uznana za najlepszą książkę zagraniczną i która przyniosła pisarce prestiżową francuską nagrodę Prix Médicis. Z powodu sytuacji w Rosji pierwsze książki Ulickiej wyszły za granicą, co ułatwiło pisarce zdobycie sławy poza Rosją: jej książi zostały przełożone na 17 języków i wydane w krajach Europy, SZA i WNP. Za wydaną w 2001 roku powieść ''Przypadek doktora Kukockiego'' (Казус Кукоцкого) pisarka uhonorowana została, jako pierwsza kobieta, Nagrodą Bookera. Książka została również zekranizowana. Powieść Szczerze oddany Szurik (Искренне ваш Шурик) stała się, obok książek Akunina i Doncowej, jedną z najbardziej czytanych w 2004 roku. Jest laureatką wielu nagród literackich a jej książki zostały wydane w wielu krajach wszędzie wpisując się na listy bestsellerów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jest noc Ludmiła Pietruszewska
Jest noc
Ludmiła Pietruszewska
Moja rodzima biblioteka co jakiś czas robi "wietrzenie półek" i wykłada na specjalny stolik książki, które można sobie po prostu wziąć. Inne biblioteki w innych miastach też widocznie tak robią, ponieważ "Jest noc" Ludmiły Pietruszewskiej pochodzi właśnie z takiego "wietrzenia" półek w jednej z wrocławskich bibliotek. Ta książka to jest jakiś koszmar. Rodzina Addamsów w wersji rosyjskiej. Matka Anna, narratorka tej opowieści w wersji mini (raptem 128 stron), poetka we własnym mniemaniu i grafomanka zdaniem ukochanej córci. Ta córcia, która tak bardzo i tak usilnie szuka "miłości", że dorobiła się już trzeciego dzieciaka i każde z innym "tatusiem". Syn pijak i kryminalista, który niby ma żonę, ale to do matki przychodzi i kopiąc w drzwi, wyciąga od niej ostatnie kopiejki. AAA, jest jeszcze babcia w psychiatryku... i jej renta.. Patologia największego kalibru. Pod tym "moskiewskim adresem" nie zawsze jest ten sam skład. Czasem ktoś przybędzie, czasem kogoś ubędzie, czasem ktoś zaistnieje przez chwilę. Ale zawsze jest "и смешно, и страшно", chociaż rzadziej śmiesznie, bardziej, strasznie. Książka napisana bardzo dobrze, chociaż jej ładunek emocjonalny mnie dość mocno przytłoczył i w zasadzie mogę dopowiedzieć tylko jedno. Kiedy wpadają mi w ręce tego rodzaju książki, zawsze wtedy bardziej doceniam nasz piękny kraj i to, że mieszkam właśnie "tutaj", a nie "tam".
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 7 4 miesiące temu
Mały Bies Fiodor Sołogub
Mały Bies
Fiodor Sołogub
Niesamowita powieść będąca chyba przełomem między XIX-wiecznym kanonem realistycznej rosyjskiej powieści a modernistycznymi powieściami rosyjskiej srebrnej epoki literackiej... i zarazem ogromne zaskoczenie dla mnie... Bez wątpienia dzieło Fiodora Sołoguba stało się jedną z najbardziej fascynujących powieści jakie do tej pory poznałem. "Mały Bies" w pierwszej chwili wydawałaby się kolejną bardzo dobrą satyrą obyczajową rozgrywającą się gdzieś na prowincji w carskiej Rosji. Czytelnik bardzo łatwo początkowo może znaleźć analogię do twórczości przede wszystkim M. Gogola oraz A. Czechowa... Nawiasem mówiąc w całej powieści mamy sporo ciekawostek z rodzaju przeróżnych nawiązań do największych przedstawicieli rosyjskiej literatury: Puszkina, Gogola, Czechowa, Dostojewskiego i innych. Jednak analogia do historii opowiadanych już wcześniej dość szybko zaczyna się zacierać... Stopniowo w miarę czytania autor zaczyna coraz bardziej ujawniać kolejne poziomy i perspektywy, z punktu widzenia których możemy inaczej spojrzeć na rozgrywające się wydarzenia. Wspaniale mianowicie na kolejnych stronach rozwija się studium psychologiczne szaleństwa głównego bohatera, pojawiają się przeróżne uogólnienia, symbole z ciekawie wykreowanym "niedotkniątkiem" na czele... Jednak przede wszystkim ta zwykła historia przeobraża się na naszych oczach w rzecz traktującą o złu, o wszechobecnym i wszechogarniającym złu, przeobraża się w rzecz opowiadającą o świecie gdzie zło jest podstawowym, pozytywnym pojęciem a dobro (o ile w ogóle występuje w tej powieści) jest pojęciem negatywnym, tylko chwilowym zneutralizowaniem tego pierwotnego zła... Tutaj nie ma żadnej walki dobra ze złem... Dobra po prostu nie ma w ogóle... Jest tylko zło, ewentualnie zło pojawiające się w przeróżnych nasileniach...Ale zawsze to jest tylko zło... Z racji tego faktu nie ma również jakiejkolwiek nadziei na jakiekolwiek zmiany na lepsze, nie ma żadnych szans na jakikolwiek postęp. "Mały Bies" to dla mnie oczywiście również powieść egzystencjalno-filozoficzna i można z całą pewnością stwierdzić, że Sołogub pisząc swoje największe dzieło był pod przeogromnym wpływem filozofii A. Schopenhauera. Moim zdaniem całą, absolutnie całą powieść można spokojnie potraktować jako doskonałą artystyczną prezentację, wizję systemu filozofii Artura Schopenhauera. No i wreszcie "Mały Bies" - aż trudno w to uwierzyć - to powieść napisana często wręcz groteskowo, z dużą dawką ironii, niekiedy nawet z elementami humoru... I powiem od siebie, że całe szczęście, iż autor uwzględnił również taki kąt widzenia... ponieważ ta użyta tutaj ironia jest jedynym niejako środkiem uśmierzającym dla doznawanego oszołomienia i często wręcz bólu psychicznego podczas pochłaniania kolejnych kartek "Małego Biesa"... .
JacekK - awatar JacekK
ocenił na 10 4 lata temu
Pochowajcie mnie pod podłogą Paweł Sanajew
Pochowajcie mnie pod podłogą
Paweł Sanajew
O wychowaniu zdecydowanie nie bezstresowym. Oparta na motywach autobiograficznych historia dorastania chłopca wychowywanego przez niezrównoważoną psychicznie babcię i biernego wobec jej agresji, wycofanego dziadka. Mały Sasza jest dzieckiem dosyć chorowitym (choć można domniemywać, że babcia wyolbrzymia jego dolegliwości), przez co musi przestrzegać wielu reguł i ograniczeń - bierze jakieś dzikie ilości leków, nie wolno mu się spocić, prawie nie chodzi do szkoły i wciąż jest straszony rychłą śmiercią. Sama kąpiel to przedsięwzięcie w piętnastu punktach i z masą absolutnie niezbędnych rekwizytów. A to wciąż dziecko, nie zawsze udaje mu się zrobić wszystko zgodnie z wymaganiami - i wówczas musi liczyć się z dotkliwą karą. Kluczową postacią jest tutaj babcia, terroryzująca całe swoje otoczenie, które nigdy nie jest pewne, co akurat wytrąci ją z równowagi (genialna jest jedna z końcowych scen monologu, w którym płynnie przechodzi przez całe spektrum swoich możliwości - od gróźb i wyzwisk, poprzez przymilanie się, błagania i przekupstwa, po wyrzekania i branie na litość, i tak kilka razy). Z jednej strony trudno ją za to do końca winić - to osoba dosyć poważnie psychicznie chora i zdecydowanie potrzebująca fachowej pomocy, a przy tym także w jakimś stopniu skrzywdzona przez los. Z drugiej, nie da się nie zauważyć, że życie z kimś takim to niemal dosłownie piekło. Wielu rzeczy spodziewałam się po tej książce, ale nie tego, że jej lektura będzie mnie stresować. Atmosfera ciągłego konfliktu, miotanie się od czułości do agresji i nieustanne oczekiwanie na kolejny wybuch sprawiają, że czyta się to z gulą w gardle, w napięciu trudnym do zniesienia. Książka bardzo dobra, ale zdecydowanie nieprzyjemna.
niedź - awatar niedź
ocenił na 9 8 miesięcy temu
Nocowała ongi chmurka złota Anatolij Pristawkin
Nocowała ongi chmurka złota
Anatolij Pristawkin
Wykopaliska archeologiczne: "Nocowała ongi chmurka złota" - Anatolij Pristawkin, PIW, seria Współczesna Proza Światowa, tłumaczenie Eugeniusz Piotr Melech Historia rozgrywa się w 1944 roku. W podmoskiewskim domu dziecka poznajemy parę bliźniaków: Kolkę i Saszkę Kuźmionyszów. Dwie pary rąk, cztery oczy, ale jedna dusza, są nierozłączni. W domu dziecka panują fatalne warunki, bieda i głód. Największym marzeniem podopiecznych jest dostać się do krajalni chleba, żeby w końcu najeść się do syta. Trzeba kraść, inaczej się nie da przeżyć, "co ukradniemy to nasze" to dewiza życiowa bliźniaków. Na szczęście z pomocą przychodzi genialny Dobry Wujaszek Stalin. W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, gdy Niemcy zajęli Kaukaz, niektóre grupy Czeczenów i Inguszów poszły na współpracę z nimi, upatrując w tym szansę na odzyskanie niepodległości. W odwecie Stalin nakazał likwidację Czeczeńsko-Inguskiej ASRR i zastosował zbiorową odpowiedzialność wobec ludności cywilnej, wysiedlając (prawie) wszystkich do Kazachstanu i na Syberię. Na ich miejsce wysyłano rosyjskich osadników, w tym również sieroty, których pełno było w rosyjskich domach dziecka. To jednym z takich transportów bracia Kuźmionysze dotarli na Kaukaz. W ten sposób dostają się w tryby wielkiej historii. Czeczeni, którzy nie zostali zabici lub wywiezieni uciekają w góry, mszczą się na nowo przybyłych mieszkańcach ich ziemi i ich domów. W takim świecie przyszło im żyć... Nie chcę zdradzać za dużo, ale bardzo poruszyła mnie ta historia. Tym bardziej, że przeszłość na Kaukazie jest cały czas obecna, genialne plany Stalina nadal owocują tym, że cierpią i giną niewinni, w tym dzieci (np. szkoła w Biesłanie). Książka po części autobiograficzna, napisana w 1981 roku, za którą autor dostał w 1988 roku Nagrodę Państwową ZSRR.
Pavvvel - awatar Pavvvel
ocenił na 8 6 lat temu
Armia Konna i inne utwory Izaak Babel
Armia Konna i inne utwory
Izaak Babel
W tomie "Armia Konna i inne utwory" zgromadzono cały dorobek pisarza: opowiadania autobiograficzne o czasach jego młodości, dziennik pisany w trakcie kampanii polskiej w 1920r., fragmenty powieści, opowiadania o odeskim królu przestępców Benim Krzyku oraz autobiograficzny szkic "Portret własny". Izaak Babel odeski Żyd, żołnierz Armii Konnej Budionnego, żył tylko 46 lat. Modną i złudną na początku XX wieku wiarę w komunizmu zmieniający świat na lepsze, przypłacił życiem. O sobie w młodości pisał z rozbrajającą ironią: "Było ze mnie wtedy rumiane, pulchne i niewyrobione ciasto". Kobiety go uwielbiały nawet wtedy, gdy już jako niemłody mężczyzna był przysadzisty, łysawy i nosił okulary z grubymi szkłami. W czym tkwił jego urok? Może, podobnie jak u jednego z jego bohaterów Benia Krzyka, królowała w nim namiętność i tak, jak Benio potrafił używać słów w niezwykły sposób: 🔰"Benio mówi mało, ale on mówi smacznie, on jak coś powie, to się chce, żeby on jeszcze coś powiedział". Benio panował w światku przestępczym Odessy, potrafił owinąć sobie wokół palca najważniejszych ludzi w mieście, liczyli się z nim i grali na jego zasadach. Cudem osobistym Beniego było to, że dokonał misji niemożliwej, czyli wydał za mąż swą siostrę Dwojrę. A miała ta jego siostrzyczka temperament, że ho, ho, nie zazdroszczę panu młodemu: 🔰"Dwojra nie miała zamiaru spać. Popychała oburącz odrętwiałego z lęku męża w stronę drzwi małżeńskiej sypialni i spoglądała na niego żarłocznie, jak kot, który trzymając w pysku mysz, z lekka próbuje ją zębami". Co działo się w noc poślubną w małżeńskiej łożnicy tych dwojga możemy sobie tylko wyobrażać. Może jednak lepiej dla ochłody spojrzeć w nocne niebo? Bo tam: 🔰"Gwiazdy rozsypały się za oknem jak żołnierze, (...) zielone gwiazdy na niebieskim tle". Równie zapadające w pamięć są opisy wojennej masakry, na którą Babel napatrzył się w czasie kampanii: 🔰"Woń wczorajszej krwi i martwych koni skrapla się w chłodzie wieczoru", gdy pochodnie wokół "pląsały jak czarne dziewice". Babel wierzył, że komunizm przekreśli wszystkie podziały. Zmienił nazwisko, chciał być Rosjaninem, żołnierzem rewolucji. Jednak w miarę wędrówki po Galicji z wojskiem Budionnego jego entuzjazm topnieje. W "Dzienniku 1920" pisarz zanotuje słowa wypowiedziane przez spotkanego Żyda, że rewolucjoniści i kontrrewolucjoniści mordują tak samo. Drastyczne opisy wojennych kaźni oraz współczucie z jakim opisywał ból i bezradność zwykłych ludzi sprawia, że "Dziennik 1920" jest bezkompromisowym potępieniem wojennego okrucieństwa. Babel był chyba najbardziej niezwykłym żołnierzem Budionnego, gdyż pierwsze swoje kroki w mijanych frontowych miasteczkach kierował zawsze do składnic książek. O tym, co znalazł w księgarni w miasteczku Leszniowie pisał tak: 🇵🇱 🔰"Są tu wszystkie wspaniałe, nie rozcięte jeszcze wydania, albumy. Zachód, oto Zachód i rycerska Polska, wypisy, historia wszystkich Bolesławów i wydaje mi się czemuś, że to piękne. Polska - w złotych szatach na zwiędłym ciele". [Zachwyt to czy może ironią? Trudno wyczuć.] 🇵🇱 Polacy nie wzbudzają jego nienawiści, choć są przecież w tej wojnie wrogami. Podziwia polską kulturę, przeszłość, dostrzega tragiczne, koleje losu niegdyś potężnego państwa, pogardza tylko Polakiem, który zdradził swoich. Współczuje mieszkańcom polskich miasteczek, przez które przetacza się wojna, ubolewa, że nikt nie zostawi żyjących tam ludzi w spokoju, że jedno wojsko krwiożercze, a drugie bezwzględne i nie ma złudzeń: "Nic nie uratuje tych miasteczek". Krótki autobiograficzny szkic Babla zatytułowany "Portret własny" uzupełniają akta jego sprawy z 1939r., odnalezione po latach w archiwach bezpieki. Beria nazwał je ponoć "arcydziełami sztuki śledczej". W czasie przesłuchań i tortur zmuszono Babla, aby przyznał się do trockizmu, terroryzmu, szpiegostwa oraz spisku na życie Stalina i Woroszyłowa. Pomagać mu mieli przyjaciele - Erenburg, Eisenstein. Pomimo tego, że Babel odwołał później te zeznania, skazano go na śmierć. Wyrok wykonano w styczniu 1940r. Do aktu oskarżenia dołączono ostatnie zdjęcie Izaaka Babla, ze zmienioną spuchnietą twarzą. W 1957r. Ilia Erenburg wspominając śmierć Babla napisał: 🔰"Zabili Babla, żeby zaćmić widok, Tym szkłom, wciąż groźnym, chociaż rozdeptanym".
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Wieś Iwan Bunin
Wieś
Iwan Bunin
Po lekturze „Ojców i dzieci” postanowiłam pozostać jeszcze w wiejskich klimatach carskiej Rosji i sięgnąć po „Wieś” Iwana Bunina (Literacki Nobel 1933). Już „Ojcowie i dzieci” nie byli sielanką, ale „Wieś” budzi przerażenie. „Panie Boże, co za kraj! Czarnoziem na półtora arszyna – i to jaki! – a pięć lat nie przechodzi bez głodu. Miasto na całą Rosję sławne z handlu zbożem – a do syta jada w nim chleb może ze stu ludzi! A jarmark?! Nędzarzy,głuptaków, ślepców i kalek tak potwornych, że aż strach ogarnia i mdło się robi, po prostu cały pułk!” Akcja powieści toczy się w okresie wojny rosyjsko-japońskiej i rewolucji z 1905 roku, czyli jakieś 45 lat później, niż u Turgieniewa. Bunin maluje portret rosyjskiej wsi grubą czarną kreską. Ta wieś jest ciemna, dzika i zacofana, ale nie może być inna, skoro Rosja to kraj liczący „przeszło sto milionów analfabetów”. Bohaterami „Wsi” są dwaj bracia. Starszy, Tichon Krasow, posiada zmysł do interesów i jest majętnym wiejskim dorobkiewiczem. Do wszystkiego doszedł własnym sprytem i pracą. Z kolei Kuźma to pół- a może nawet ćwierćinteligent, któremu marzy się kariera pisarza. Dla jednego wieś jest rajem i ostoją, dobrze się w niej czuje, ceni sobie spokój i tu chciałby dokonać żywota. Drugi postrzega wieś jako więzienie, z którego najchętniej czmychnąłby, ale nie tam, gdzie pieprz rośnie, tylko do wielkiego miasta. Zdaniem Bunina, obaj mają o rosyjskiej wsi mylne wyobrażenia. Nie jest to lektura łatwa, a miejscami nie jest też przyjemna: „Zajrzał do wnętrza i w półmroku zobaczył piec, nary, stół, a na ławie pod oknem - korytko trumienki. Leżało w nim martwe dziecko o dużej, prawie nagiej główce i sinawej twarzyczce... Za stołem siedziała gruba ślepa dziewka i wielką drewnianą łyżką wyławiała z miski rozmoczone w mleku kawałki chleba. Muchy, niby pszczoły w ulu brzęczały nad nią i łaziły po twarzyczce trupa, a potem wpadały do mleka, ale ślepa, siedząc prosto jak statua i wybałuszając w ciemność zaszłe bielmem oczy, jadła i jadła...". Smacznego! Ale Bunin potrafi też zachwycić: „Z oddali, głucho jak spod ziemi, dochodził wciąż narastający grzmot i nagle cała okolica zatrzęsła się od huku: daleko, przecinając szosę, świecąc łańcuchem białych, rozjarzonych elektrycznością okien, przeleciał południowo-wschodni ekspres, niby latająca wiedźma, rzucając na wiatr przeświecające pąsem warkocze dymu”. Na koniec - ciekawostka! Otóż okazuje się, że szpitale w carskiej Rosji działały niemal tak samo, jak pracują nasze SOR-y prawie 120 lat później: „Trzeba było pójść do szpitala. Ale w szpitalu przez dwie godziny czekał w kolejce, siedział w korytarzu pełnym hałasu...”.
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na 8 2 lata temu
Wszystko płynie Wasilij Grossman
Wszystko płynie
Wasilij Grossman
„Wszystko płynie” Wasilija Grossmana o czasach stalinowskich jest książką wstrząsającą, podobnie jak jego opus magnum, czyli „Życie i los”. Struktura powieści jest jednak zupełnie inna, bowiem autor nie zdążył przed śmiercią dokończyć swojego dzieła. To niedokończenie widać, ponieważ niektóre rozdziały nie mają związku z postacią Iwana Grigorjewicza, głównego bohatera książki. Są w zasadzie osobnymi opowiadaniami. Tak jest w przypadku krótkiej historii rodziny Wasilija Timofiejewicza. Być może Grossman miał zamiar połączyć te luźne rozdziały z całością narracji, ale nie zdążył. Nasuwa mi tę myśl historia o Maszy zesłanej na Kołymę za straszną zbrodnię bycia żoną „wroga ludu”. Dopiero pod koniec opowiadania pojawia się postać Iwana, choć wciąż nie wiemy, jak jego los połączył się z losem Maszy. Mimo tej pewnej szkicowości, książkę czyta się świetnie. Jednak nie, „świetnie” nie jest tu dobrym słowem. Trudno je odnieść do wielkiego głodu na Ukrainie, który jest tu przedstawiony we wszystkich makabrycznych detalach. Grossman nie byłby jednak sobą, gdyby nie próbował w tym morzu zła znaleźć jego przyczyn, precyzyjnie określić i zrozumieć motywy działania niektórych sprawców. Koncentruje się na postaci donosicieli – co nimi kieruje? Wyjmuje z tym rozważań tych, którzy podali jakiekolwiek nazwiska tylko pod wpływem tortur. Tu przyczyna jest oczywista i w ogóle trudno tych nieszczęśników nazwać donosicielami. Ale byli też inni, którzy dostarczali KGB całe listy „zbrodniarzy”. Z tych delatorów jedni kierowali się fanatyzmem, inni koniunkturalizmem, jeszcze inni strachem. W jednym z rozdziałów / opowiadań Grossman przeprowadza nad nimi sąd. Jest w nim i oskarżyciel i obrońca. Czytałam obronę tych łajdaków z poczuciem sprzeciwu, ale chyba nie wyłapałam intencji autora. Widzę sporo ironii w jego słowach, ale nie wiem, czy całość tego fragmentu jest rozegrana na ironicznej nucie. Do przemyślenia. Książkę polecam, ale uprzedzam – to nie jest lektura na poprawienie humoru czy miłe spędzenie wolnego czasu. Na pewno nie.
Karola - awatar Karola
oceniła na 8 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Sonieczka

Więcej
Ludmiła Ulicka Sonieczka Zobacz więcej
Ludmiła Ulicka Sonieczka Zobacz więcej
Ludmiła Ulicka Sonieczka Zobacz więcej
Więcej