Przebiegła i niewinna

Okładka książki Przebiegła i niewinna
Shirlee Busbee Wydawnictwo: Bellona kryminał, sensacja, thriller
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2012-08-09
Data 1. wyd. pol.:
2012-08-09
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311123526
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przebiegła i niewinna w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przebiegła i niewinna

Średnia ocen
6,2 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
205
204

Na półkach: ,

Książka wpadła w moje ręce przypadkowo, zaczęłam ją czytać już w szpitalu, ale jakoś mi nie szło, przeczytałam coś innego i wróciłam do niej, by ją skończyć :)

Rzecz dzieje się na początku XIX wieku, Anglia, w środowisku posiadaczy ziem. Mamy dwie główne postaci, choć można by i na upartego trzecią też dorzucić do nich ;)

Asher Cordell to niezły gagatek i można by dużo o nim napisać, ale napiszę w skrócie by za dużo nie zdradzać. O jego historii dowiecie się z książki, ale to, że zdobył spory majątek w mniej uczciwy sposób mogę Wam napisać, dzięki temu mógł np uratować rodzeństwo.

Juliana spotyka Ashera, po latach, niespodziewanie w dość nietypowym miejscu. Postanawia później poprosić go o pomoc w sprawie siostry Thali, która bardzo mocno nabroiła, przez swoją dziewczęcą głupotę.

Tutaj krzyżują się ich losy i Asher myśli o ustatkowaniu się czyli spokojnym małżeństwie. kogo wybierze i jak to się wszystko potoczy? A będzie ciekawie zwłaszcza jak pojawi się baron Ormsby, który też sporo ma na swoim sumieniu. Spora mieszanka kryminału, romansu i tajemnicy.

Dobrze się czytało, choć początek nie szedł mi dobrze, ale później się rozkręciło i jak to zwykle bywa, końcówka była najciekawsza i dużo się w niej wyjaśniło. Dawno nie czytałam takiego historycznego romansu, bo głównie tak to bym określiła i mi się podobało, na pewno jeszcze jakiś tytuł przeczytam. Autorki wcześniej nie znałam i nic nie czytałam, widzę, że to są 3 książki, ale podobno można przeczytać tą nie czytając poprzedniej, na pewno to sprawdzę niedługo :)

Książka wpadła w moje ręce przypadkowo, zaczęłam ją czytać już w szpitalu, ale jakoś mi nie szło, przeczytałam coś innego i wróciłam do niej, by ją skończyć :)

Rzecz dzieje się na początku XIX wieku, Anglia, w środowisku posiadaczy ziem. Mamy dwie główne postaci, choć można by i na upartego trzecią też dorzucić do nich ;)

Asher Cordell to niezły gagatek i można by dużo o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

252 użytkowników ma tytuł Przebiegła i niewinna na półkach głównych
  • 142
  • 104
  • 6
49 użytkowników ma tytuł Przebiegła i niewinna na półkach dodatkowych
  • 34
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Przebiegła i niewinna

Inne książki autora

Shirlee Busbee
Shirlee Busbee
Amerykańska autorka romansów historycznych i współczesnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kłopotliwy dług księżnej Nicola Cornick
Kłopotliwy dług księżnej
Nicola Cornick
Próbując ponownie wbić się w rytm czytania postanowiłam na kolejną swoją lekturę wybrać ”Kłopotliwy dług księżnej”, jako, że spodziewałam się, że będzie to literatura niezobowiązująca i bardzo lekka, która pomoże mi zacząć regularne czytanie od nowa. Zresztą ja lubię od czasu do czasu poczytać romanse historyczne. Księżna Isabella Di Cassilis udała się do więzienia dla dłużników w Londynie, aby znaleźć sobie męża. I wcale nie jest tak dobra, że chce jakiegoś biedaka wykupić. Chodzi jej raczej o to, żeby jeden z tych nieszczęśników, który i tak nie zobaczy już koloru nieba na żywo wziął po ślubie na siebie jej długi, których sprawcą jest pierwszy mąż księżnej Isabell. Pech chce, że trafia na hrabiego Stockhaven Marcusa Ellisa, który nie do końca podczas rozmowy mówi jej prawdę. Mężczyzna ostatecznie zgadza się zostać jej mężem i wziąć na nią swoje długi, a pikanterii dodaje fakt, że tych dwoje było kiedyś po słowie i Bella porzuciła, Marcusa przed ołtarzem. Nie macie pojęcia jak dobrze się bawiłam, gdy czytałam tę książkę. Przeczytałam ją w dwa dni, więc jest to spory sukces jak na mnie, a zwłaszcza, gdy spojrzy się na moje ostatnie statystyki. W książce jest kilka zabawnych scen, a utarczki słowne Belli i Marcusa same wywoływały na mojej twarzy wielki uśmiech. Mimo, że zakończenie jest przewidywalne (jak to w romansach historycznych) to autorka zaskoczyła mnie wątkiem kryminalnym i nie spodziewałam się tego, co od niej dostałam. Zapisuję to na ogromny plus, bo czasami autorki w tego typu książkach idą na łatwiznę i nie skupiają się na niczym innym tylko na wątku miłosnym. Nie jest to literatura najwyższych lotów. Mnie pomogła się odprężyć i taki jest w zasadzie jej cel. Nie oczekiwałam fajerwerków w postaci genialnego stylu, unikatowych bohaterów czy też fenomenalnej fabuły. Wiedziałam, czego się spodziewać i to dostałam. Zaserwowano mi przyjemną historię w prostym języku i na dodatek odrobinę śmiechu w te deszczowe dni. Podobnie dobrze bawiłam się, gdy czytałam „Mistyfikację” Candace Camp. Dla wielu nie jest to wcale literatura, tylko to coś podobne do literatury, ale mam to w nosie, bo uważam, że najważniejsze jest czytać – zwłaszcza, że coraz mniej ludzi sięga po książki. Czy polecam? Jeśli tylko lubicie takie lekkie książki, które na jeden wieczór przeniosą was do XIX-wiecznej Anglii, gdzie jest niepokorna młoda dama i typowy bad boy to jest to pozycja dla Was. Ja się bawiłam dobrze i nie żałuję czasu, który jej poświęciłam. „Tak silne uczucia maja to do siebie, że łatwo mogą się wypalić – zauważyła. – Lepiej, by żyły tylko we wspomnieniach.”~ Nicola Cornick, Kłopotliwy dług księżnej, Warszawa 2012, s. 213.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na 8 8 lat temu
Królewska nierządnica Gillian Bagwell
Królewska nierządnica
Gillian Bagwell
„Królewska nierządnica” Gillian Bagwell to powieść, która wciąga od pierwszych stron i zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. To historia Nell – młodej dziewczyny, której dzieciństwo naznaczone jest głodem, biedą i brutalną walką o przetrwanie na londyńskich ulicach. Pozbawiona wsparcia i perspektyw, podejmuje się najcięższych prac, jakie tylko są w zasięgu dziecka ulicy, aż los prowadzi ją do domu publicznego, gdzie jej zadaniem staje się zabawianie panów. Autorka niezwykle sugestywnie pokazuje drogę Nell: od upokorzeń i strachu, przez stopniowe zdobywanie pewności siebie, aż po życie w przepychu pałacowych dworów u boku samego króla. To opowieść o spektakularnym awansie społecznym, ale też o cenie, jaką trzeba za niego zapłacić. Nell nie jest papierową bohaterką – to postać pełna sprzeczności, emocji i wewnętrznych rozterek. Jej życie to nie tylko luksus i wpływy, ale również samotność, niepewność oraz ciągła walka o własną godność. Choć książka jest lekkim romansem i nie brakuje w niej scen erotycznych (których zazwyczaj nie przepadam czytać), tutaj zostały one wplecione w fabułę w sposób naturalny i spójny. Nie dominują treści, lecz je uzupełniają, dzięki czemu nie przeszkadzają, a wręcz podkreślają realia epoki i drogę, jaką przeszła bohaterka. Największą siłą tej powieści jest jednak fabuła oraz barwnie nakreśleni bohaterowie. Życie, emocje i problemy, z jakimi zmaga się Nell, sprawiają, że łatwo jej kibicować i przeżywać wraz z nią kolejne wzloty i upadki. To historia o przetrwaniu, ambicji i sile kobiety, która mimo przeciwności losu potrafi sięgnąć po więcej. Z całego serca polecam „Królewską nierządnicę” – to wciągająca, poruszająca i zaskakująco głęboka powieść, idealna dla miłośników romansów historycznych z wyrazistą bohaterką w centrum wydarzeń.
Kinga Purgał - awatar Kinga Purgał
ocenił na 7 2 miesiące temu
Uległa i posłuszna Shirlee Busbee
Uległa i posłuszna
Shirlee Busbee
Rok 1795 był pamiętnym dla ówcześnie siedemnastoletniej Isabel, jak i dla jej, o dziewięć lat starszego, opiekuna prawnego Marcusa, który nie miał pojęcia o sprawowaniu opieki nad rozpieszczoną, upartą, irytującą, temperamentną i trudną do okiełznania nastolatką, nad którą pieczę powierzył, wbrew jego woli, nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Najpierw tragiczna śmierć rodziców dziewczyny, a potem jego ojca, po którym w spadku odziedziczył nie tylko majątek i piękny, rodzinny dwór Sherbrook, ale i kuratelę nad córką jego wcześniej zmarłego przyjaciela, ojca Isabel. Nieuniknione i stałe kłótnie, targi i spory zakończyły się, na złość Marcusowi, ucieczką Isabel w małżeństwo z Hugh, synem właściciela sąsiedniej posiadłości i szybkim wyjazdem z rodzinnej Anglii do egzotycznych Indii. Już na tym etapie prologu do dalszych losów skonfliktowanej pary bohaterów wiedziałam, że między nimi, w nienawistnych spojrzeniach, pod grubą warstwą niechęci i złości, tliło się nieśmiałe uczucie sympatii i cień pożądania. Zapowiedź czegoś większego. Jednak Isabel była niedoświadczoną nastolatką, żeby to zauważyć i nazwać, a Marcus zbyt odpowiedzialnym, statecznym, poważnym mężczyzną, by nadużyć swojej władzy opiekuna i przekroczyć granice norm prawnych i moralnych. Młodość chmurna i durna porwała ich oboje w nieodpowiednim kierunku, by powrócić bardziej dojrzałą po trzech latach rozłąki i kolejnych siedmiu skutecznego unikania własnego towarzystwa i wyraźnie ukierunkowaną na siebie przez jedno, nieprzemyślane, impulsywne zdanie wypowiedziane przez Marcusa. Od tego momentu zostałam porwana w wir przygody, bo owdowiała Isabel przywiozła z Indii nie tylko syna oraz tajemnicę przeszłości skrywaną nawet przed najbliższymi, ale i tropiącego ją szantażystę, znającego jej niebezpieczny sekret. Los stworzył parze cudowne warunki do rozkwitnięcia głęboko skrywanego za parawanem dumy, wzajemnego uczucia. Nic bardziej nie mogło ich połączyć niż wspólne, niebezpieczne przeżycia, wzajemne ratowanie się z pułapek i opresji oraz odkrywanie w skrajnych sytuacjach nowych, nieznanych w sobie cech i… uczuć. A wszystko to bez chwili oddechu na zastanowienie się, bo wzrastające tempo akcji dyktowała rosnąca liczba kolejno odkrywanych tajemnic, za którymi stały następne, mnożąca się ilość niebezpieczeństw w najbardziej nieodpowiednim czasie i z najmniej spodziewanej strony i wreszcie pojawienie się wątku szpiegowskiego i ostatecznie trupa, zamieniających na ostatnich stronach ten przygodowy romans historyczny w sensację i kryminał. I wszystko byłoby idealne, gdyby nie jedna rzecz, która zamiast napięcia erotycznego, jakie z założenia budują sceny romantyczne, tutaj obdarzała mnie humorem. Uśmiechałam się, kiedy po pięknie zbudowanym nastroju bliskości, serce Marcusa zaczynało skakać "niczym potrącona żaba", a pocałunek na ustach Isabel składał, "rozkoszując się ich miękkością z coraz większą oskomą". No, dobrze – pomyślałam – być może tłumaczka chciała osiemnastowiecznemu językowi przydać trochę patyny, ale ta oskoma w dalszych zmaganiach miłosnych była ograniczana z kolei przez szlachetną myśl, że nie dogodzi sobie jak borsuk w rui, bo nie jest knurem w rui, ale godnym zaufania mężczyzną, szanującym kobietę swoich westchnień. Co nie zmieniało faktu, że władało nim prymitywne pragnienie, by unieść spódnice skrywające Isabel i chędożyć ją, chędożyć… I jak tu się nie chichrać, poznając prawdziwe myśli mężczyzny podczas miłosnych zbliżeń, a co gorsza wierzyć jego gładkim słowom, skoro u Marcusa "za fasadą spokoju i uprzejmości, którą pokazywał światu, kryje się wiele więcej emocji", rozterek i myśli? Zwłaszcza takich myśli. Niekoniecznie szlachetnych, romantycznych i wynikających z wyższych pobudek. Czyżby autorka przestrzegała kobiety, by nie pytały mężczyzn, o czym myślą, gdy świeci księżyc, palą się świece, a wino i mrok osłabia moc zasad? Ten widoczny dystans autorki do własnych bohaterów, nie zmienił faktu, że bawiłam się z nimi dobrze, od czasu do czasu chichocząc. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 4 lata temu
W sidłach pożądania Cathy Maxwell
W sidłach pożądania
Cathy Maxwell
Wieki minęły odkąd po raz ostatni czytałam jakikolwiek romans historyczny. Albo romans, którego akcja rozgrywa się dwieście lat wstecz. Jak zwał tak zwał, ważne że chodzi o ten sam gatunek. I właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że wreszcie odświeżyłam sobie co nieco i sięgnęłam po książkę Cathy Maxwell. Gillian od czterech lat jest mężatką, jednak jej mąż uparcie ją ignoruje. Jest żołnierzem, walczy przeciwko Napoleonowi i zdradza ją z kochanką. Kobieta ma już dość takiego traktowania i wyprowadza się do domu swojego kuzynostwa. Tam poznaje przystojnego Hiszpana, z którym planuje na nowo rozpocząć wspólne życie. Jednak jej plany komplikuje niespodziewany przyjazd jej męża. Brian usilnie chce uratować swój związek i dlatego zawiera z Gillian umowę. Mają dla siebie 30 dni, a jeśli po tym czasie nic się nie zmieni, kobieta dostanie rozwód i będzie wolna. Brzmi bajecznie, jednak miesiąc mieszkania pod wspólnym dachem przyniesie wiele niespodzianek i kłopotów. Romanse- jak sama nazwa wskazuje, są zazwyczaj proste i przewidywalne. Większość ludzi po okładce, albo chociaż po opisie fabuły doskonale wie jaki będzie finał. Jednak mimo wszystko do zakończenia prowadzą kręte drogi- jedne lepsze, inne gorsze. Różni autorzy mają różne spojrzenia na opowiadaną historię. To, które przedstawiła nam Cathy Maxwell zaliczam do jednych z najbardziej udanych spotkań jakich doświadczyłam w życiu, podczas czytania romansu historycznego. Gillian jest bardzo silną kobietą. Mąż prosto z mostu mówi jej, że ożenił się z nią z rozsądku i że ma kochankę, której nie zamierza porzucić. Już samo to jest dość... nieprzyjemne, ale do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że kobieta czuje się uwięziona. Męża nie widziała od lat, mieszka z teściami, którzy nic sobie nie robią z jej obecności i nie traktują ją poważnie. Jedyne wsparcie jakie dostaje to to finansowe, a jedyną rzeczą której naprawdę pragnie Gillian jest być kochaną. Dlatego po pewnym czasie rzuca to wszystko i chce zacząć nowe życie. I akurat w tym miejscu wszystko się komplikuje, bo z wojny wraca jej mąż marnotrawny. Brian na początku nie wzbudzał mojej sympatii. Ani zdradą, ani obojętnością wobec żony nie zasłużył sobie na mój szacunek. Jednak z biegiem czasu dociera do niego co ma i jak bardzo to wszystko zniszczył. Jego poprzednie życie rozsypało się jak domek z kart i stracił zaufanie do otaczających go ludzi. I choć z jednej strony mocno mu współczułam kiedy poznałam pewne fakty, to z drugiej strony ciągle był szumowiną, który zdradzał swoją małżonkę. Do końca powieści targały mną sprzeczne uczucia, po to by na końcu z uśmiechem przeczytać finał ( którzy wszyscy wiedzą jaki był). To nie było moje pierwsze spotkanie z Cathy Maxwell. Kilka lat temu czytałam "Myszkę" ( tak, wiem tytuł nie zachwyca), która była moim biletem wstępu do poznawania romansów historycznych. Więc jak widać, mam ogromny sentyment do autorki i bardzo się cieszę, że wrażenia sprzed kilku lat, są bardzo podobne do tych teraźniejszych przeżywanych z inną książką. Być może jest to zasługa mojego długiego odwyku od gatunku i tak samo spodobałoby mi się wszystko inne co bym przeczytała, jednak wolę myśleć o tym inaczej. "W siłach pożądania" jest drugim tomem cyklu Skandale i uwodzenie, ale ja oczywiście nie czytałam po kolei, od pierwszego tomu . Jednak jest to odrębna historia, epizodycznie występują w niej wcześniejsi bohaterowie, więc wszystko jest w porządku. Ja wiem, że nie wszyscy lubią takie historie i nie do każdego trafiają. Ale jeśli czytasz romanse historyczne to daj temu konkretnemu szansę. "W sidłach pożądania" to zabawne dialogi, silna bohaterka i pewien uroczy młodzieniec, który nie jest Brianem. Chociaż nawet Brian po pewnym czasie budzi cieplejsze uczucia. Daj się porwać na kilka godzin i sprawdź o czym mówię. A potem wróć tutaj i podziel się wrażeniami.
Dominika - awatar Dominika
oceniła na 9 8 lat temu
Dama w purpurze Rosemary Rogers
Dama w purpurze
Rosemary Rogers
"Dama w purpurze" zachęciła mnie bardzo opisem. I mimo, że po przeczytaniu opisu spodziewałam się czegoś innego to książka bardzo mi się podobała. Pewnego dnia ojciec Rainie wraca do domu ranny, a po piętach depcze mu sędzia. Okazuje się, że to on jest tym słynnym Łotrem z Knightsbridge, który napada bogatych podróżnych i rozdaje pieniądze biednym. Rainie chcą ratować ojca i odsunąć od niego podejrzenia, przebiera się w męski stój i podszywa się pod Łotra. I wszystko idzie idealnie. Do czasu.. Rainie napada na młodego , przystojnego arystokratę Philippe’a Gautiera. Nie dość, że nie daje się on ograbić to, zafascynowany dziewczyną, postanawia ją porwać. Opis i ładna okładka zachęciły mnie do lektury. Fabuła ciekawa, przyjemnie się czytało. Dodatkowym atutem tej książki był motyw porwania. Z jakiegoś powodu lubię książki, w których pojawia się syndrom sztokholmski. Aczkolwiek książka ma swoje małe wady. Mi w oczy rzuciły się dwa. Pierwszy, jak pisałam na samym początku, po przeczytaniu opisu miałam nadzieję na coś trochę innego. Myślałam, że książka jakoś bardziej przedstawi sytuacje jak Rainie przebierała się za Łotra. A autorka niestety ledwie o tym wspomniała. Jedno czy dwa zdania było tylko o tym, że Rainie faktycznie napadała na bogaczy i wszystko jej się udawało, ale ani jedna z tych scen nie była przedstawiona, a szkoda, bo uważam, że to byłoby dużym plusem dla fabuły. Jedyna scena napadu jaka została opisana to ta, w której Rainie napada już na Philippe'a, nie udaje jej się i w dodatku zostaje porwana. Łowca zostaje ofiarą. Skutkiem tego było, że postać Rainie jako Łotra wydawała mi się trochę nierzeczywista, bo nie umiałam jej sobie wyobrazić, że ona faktycznie, bez wyrzutów sumienia, napada i okrada ludzi. Drugi minus jaki rzucił mi się w oczy to kawałek pod koniec książki. SPOILER! Mianowicie część, w której Philippe nagle decyduje, że Rainie ma zostać jego żoną, ona na początku nic z tego sobie nie robi, potem nagle mówi mu, że się nie zgadza i ciągle myśli, że on jej nie kocha tylko chce ją za żonę z zasady, postanawia wyjechać. I już po jej powrocie do domu on nagle sobie uświadamia, że faktycznie ją kocha, ale jej tego wcale nie okazał więc faktycznie miała powód, żeby myśleć to, co w istocie myślała. Co mi się tu nie podobało? Przecież ten motyw dosyć często jest w romansach, nie tylko historycznych i już do niego przywykłam, ale w tej książce napisane to było w taki sposób, że wydawało mi się straszliwie naciągane. Czytając to czułam, że jednak coś mi tu się nie zgadza. Sama dokładnie określić tego nie umiem, ale jednak czytając to czułam, że coś jest nie tak. Mimo to całą książkę bardzo pozytywnie oceniam i jest spora szansa, że jeszcze do niej wrócę. ;)
AlcarinElen - awatar AlcarinElen
ocenił na 8 6 lat temu
Niebo nad Indiami Nicole C. Vosseler
Niebo nad Indiami
Nicole C. Vosseler
Jak dla mnie największą zaletą tej książki jest próba, niekiedy bardzo skuteczna, wprowadzenia czytelnika w świat Indii – historii, wierzeń i przede wszystkim tradycji, obyczajów. To podstawa, główny trzon tej opowieści. Informacje podane w sposób interesujący, wplecione w fabułę, niejednokrotnie nawet ja przesłaniające. Ciekawe. Nie wiem na ile wpływ na moją ciekawość, miało moje niegdysiejsze zainteresowanie Indiami, ale myślę, że nawet, a może nawet tym bardziej, dla osoby, która ma ograniczoną wiedzę na temat tego kraju, było to atrakcyjne. A sama fabuła? Z początku wolna, bardzo wolna. Potem ciekawa. A potem wolna, bardzo wolna. Wśród tego wszystkiego zabrakło mi jakiejś iskry. Czegoś zapalającego. Czegoś co wyrwałoby mnie z marazmu emocjonalnego, pozwoliło uwierzyć w tę opowieść. Być może również dlatego, że zarówno Ian jak i Helena wydawali się zbyt papierowi. Pomysł konstruowania dwóch związanych ze sobą postaci przez oddzielenie ich od siebie sprawił, że czułam się jakbym czytała dwie różne książki, przy czym w jednej miałam do czynienia z facetem, o którym niewiele wiedziałam, ale nie odczuwałam jakiejś wewnętrznej potrzeby pogłębienia tej wiedzy. W drugiej z kobietą, która wydawała mi się wyjątkowo rozmemłana, a przez to nieciekawa i niezajmująca. Pewnie tez z powodu tego oddzielenia, nie poczułam tej świniowatości „bohatera” o jakiej niejednokrotnie słyszałam. W układzie Iana i Heleny w historii pojawia się ten trzeci – Richard. Mężczyzna, który po przypadkowym spotkaniu Heleny na balu w Londynie, postanawia wyruszyć do znienawidzonych Indii, w poszukiwaniu kobiety w czerwieni. Pieniądze, układy i odpowiedni czas mu sprzyjają i choć Helena kocha Iana, zaczyna interesować się również tym drugim. Jego obietnicami i pocałunkami. Rozczarowana wybiera go, pewnie tylko po to, aby przekonać się, że powinna wybrać Iana. Nadchodzą perturbacje, ale jak przystało na literaturę romansową, wszystko kończy się przebaczeniem, wybaczeniem i spokojem. Zagubieni się odnajdują, a pozostali odchodzą szukać szczęścia w innej części świata. Chyba największy zarzut jaki mogłabym przypisać tej książce to fakt, że zostawiła mnie obojętną na losy trójki głównych bohaterów. Znacznie bardziej wzruszały mnie i obchodziły opowieści o osobach trzecich, ich losy. Część drugą uważam, za najlepszą. Historia Winstona i Sitary wpisana w krwawą historię Indii ma wzruszać i wzrusza. Również doskonale jestem w stanie zrozumieć zemstę Iana – to najbardziej żywa cześć tej opowieści. Tam go czułam, i mogłam w niego uwierzyć. W losach głównych pozostałych nie umiałam wejść w emocje bohaterów, nie umiałam poczuć ich namiętności, nawet nienawiści. Czytałam jak suchy reportaż. To i to. Tego i tego. Temu i Tej. Końcówka była tak mało umocowana, tak przesadzona, tak niewiarygodna, że chyba nawet podświadomie nie zawracałam sobie nią głowy. Dla mnie książka ta pozostanie opowieścią o Indiach i miłości Angielskiego żołnierza do hinduskiej księżniczki. Tak postaram się ją zapamiętać.
katala - awatar katala
oceniła na 6 4 lata temu
Sekrety róż Elizabeth Camden
Sekrety róż
Elizabeth Camden
Ostatecznie dałam 8, choć wahałam się nad ta oceną. Powodów jest kilka. Bałam się o tę powieść, bo to jedna z pierwszych autorstwa Camden, a w tych nowszych były fragmenty, które irytowały mnie literacko. Okazuje się jednak, że to musiała być wina redakcji w Dreamsie, bo tam w każdej książce irytowały mnie te same rzeczy, a tu nagle ich nie było. No chyba że Autorka spadła literacko... Fabularnie ta książka wciągnęła mnie chyba najbardziej. Mówiłam ostatnio, że Lucy i Colin z Niedostępnego spadku mają najlepszą chemię z bohaterów Camden, ale Libby i Michael zdecydowanie ich przebijają, ich relacja jest piękna i bardzo sensualna. Ogromnie też podobało mi się, jak Camden opisuje zapachy, bez trudu można uwierzyć w to, że Michael robi perfumy. Te zapachy jakby wylatują z kart książki... Nie od dziś mam też słabość do starych domów, zamczysk i klimatu Rumunii (w końcu bycie fanką Drakuli z Lugosim zobowiązuje), a choć tu nie był on bardzo wyraźny, to te smaczki bardzo mi się podobały. Naprawdę byłabym skłonna napisać, że to najlepsza powieść Camden, ale nie mogę. Bo końcówka wydaje mi się z deczka rozwleczona, zupełnie niepotrzebnie, a wątek z zakonnicami mnie irytował. Niby nie był długi, ale mimo wszystko... Książka według mnie przez niego straciła. Ale poza tym to naprawdę piękna, urzekająca historia, w sam raz na wieczór pod kocem i z herbatą.
staroświecka_panna - awatar staroświecka_panna
oceniła na 8 4 lata temu
Tajemnica panny Hamilton Candace Camp
Tajemnica panny Hamilton
Candace Camp
Miałam już przyjemność spotkać się z twórczością Pani Candace Camp, zatem wiedziałam czego się spodziewać sięgając po kolejną jej książkę i oczywiście się nie zawiodłam. "Tajemnica panny Hamilton", jak przystało na tę autorkę, nie jest typowym "romansidłem", ponieważ główny nurt powieści stanowi wątek raczej kryminalny z ciekawie skonstruowaną intrygą pobudzającą szare komórki. Ponieważ to mimo wszystko romans historyczny, więc pojawia się płomienne uczucie, a powieść oczywiście wzrusza ale i rozśmiesza jednocześnie. Wszystko to składa się na idealny przepis na udane majowe popołudnie z przyjemną rozrywką w dłoni. Główną bohaterką, tym razem jest Priscilla Hamilton, która mieszka w rodzinnym domu wraz z ojcem i guwernantką. Jest kobietą bardzo inteligentna i oczytana, a w każdej wolnej chwili oddaje się swojej ogromnej pasji, czym wzbudza sympatię czytelnika. Właśnie ta jej pasja jest ową tytułową tajemnicą Panny Hamilton, która jednocześnie przynosi zyski co pozwala na utrzymanie domu. Dzisiaj nikogo już nie szokuje, że kobieta zarabia na życie ale Priscilla żyje w czasach wiktoriańskiej Anglii, kiedy to konwenanse i dobre wychowanie nakazują zgoła inne zachowanie dla panienek z dobrego domu. Ponad to na progu poukładanego życia Priscilly pojawia się nagle zupełnie nagi mężczyzna, który stracił pamięć i oczywiście nie wie kim jest i dlaczego się tu znalazł. Dziewczyna bez zastanowienia postanawia pomóc zagubionemu człowieku przez co automatycznie i zupełnie nieświadomie wchodzi w sam środek niebezpiecznej intrygi I tak już pozostaje do końca książki, strona za stroną ujawnia nowe fakty, kolejne kłopoty oraz matactwa powodujące, że napięcie w powieści narasta. Ponadto niesamowitego uroku dodaje tej historii postać drugoplanowa, a mianowicie ojciec tytułowej bohaterki. Florian Hamilton jest zwariowanym naukowcem, który żyje we własnym świecie całkowicie oderwanym od rzeczywistości co dostarcza czytelnikowi nie jeden powód do uśmiechu. Polecam wszystkim bez wyjątku ten romans historyczny, którego wątek romantyczny pojawia się jakby przy okazji lub przez przypadek. Zwolennicy tego typu literatury znajdą tu oczywiście wielką i namiętną miłość w oprawie mojej już ulubionej dziewiętnastowiecznej Anglii. Natomiast jej przeciwnicy spotkają się z tajemniczą historią pewnego rodu, podszytą wątkiem kryminalnym i wielkim sekretem Panienki z tzw. dobrego domu. oraz zwariowanym ojcem naukowcem i z pozoru zimną guwernantką w tle. To wszystko w połączeniu z lekkim piórem Pani Candace Camp oraz zabawnymi dialogami gwarantuje niezapomniane i przede wszystkim roześmiane chwile z książką. Polecam! Pozdrawiam serdecznie Zaczytana Joana http://epilog-zaczytana-joana.blogspot.com/2016/05/tajemnica-panny-hamilton-candace-camp.html
ZaczytanaJoana BOOKIECIARNIA - awatar ZaczytanaJoana BOOKIECIARNIA
oceniła na 8 9 lat temu
Słodycz zemsty Rosemary Rogers
Słodycz zemsty
Rosemary Rogers
Po ostatnio czytanej książce, postanowiłam nie zmienić zbytnio klimatu i nadal pozostać w Anglii, tylko w czasach troszeczkę wcześniejszych, bo na początku XIX wieku, kiedy to nadeszły czasy wielkich rewolucji. Dla mnie w ogóle Anglia to kraj, w którym bym chciała się urodzić i mieszkać, najlepiej w czasach wiktoriańskich. Niestety tak się nie stało, więc nie pozostaje mi nic innego, jak chociaż czytać na ten temat. Celia St. Remy Sinclair przybywa do Anglii by pomścić śmierć matki. To zaledwie dwudziestojednoletnia panna, której nie brakuje odwagi, by samej przypłynąć, aż z Ameryki. Ale w końcu poprzysięgła sobie, że zrobi wszystko by lord Northington, odpowiedział, za krzywdy jakie wyrządził jej rodzinie i pewnie innym też, biorąc pod uwagę, jakim bezwzględnym człowiekiem jest. Celi nigdy nie zapomni tego widoku, jak ujrzała martwego Petera na podłodze. Zginął bo stanął w obronie jej matki, którą brutalnie zgwałcił ten człowiek. Niedługo potem jej matka też umiera, a Celia wychowywana jest przez siostry zakonne. Teraz po przybyciu do Anglii Celia znajduje schronienie u swojej matki chrzestnej, Jacqueline, która nie tylko wprowadza ją w świat towarzyski Londynu, ale traktuje jak własną córkę. A Celia – ma wyrzuty sumienia, że oszukuje ludzi, którzy tak dobrze ją przyjęli, ale wie też, że na razie nie może nikomu zdradzić powodu swojego przybycia. Obracając się w towarzystwie z wyższych sfer, bardzo szybko udaje jej się nawiązać kontakt z Colterem Northingtonem, synem mordercy jej matki, i to na nim planuje się ona zemścić. Jednak im bardziej go poznaje tym większy czuje do niego pociąg. A sam Colter, jest zachwycony wręcz tą przepiękną amerykanką o dość ciętym języku, jednak nie jest on do końca pewien, czy nie ma ona powiązań z rewolucjonistami, pragnącymi wprowadzić reformy społeczne w Anglii. Czy uda się Celi pomścić śmierć matki? Czy lord Northingtonem odpowie za swoje grzechy? Tego nie zdradzę, ale mogę powiedzieć, że nudzić się nie będziecie. To moja pierwsza książka Rosemary Rogers i z całą pewnością nie ostatnia. Bardzo liczyłam na ogromną dawkę miłości i nienawiści, pożądania i bólu - i dokładnie to otrzymałam. Bawiłam się na balach, brałam udział w przejażdżkach konnych, ale przede wszystkim byłam świadkiem wielkiej intrygi, zmian jakie szykowały się w Anglii. Autorka świetnie połączyła dwa wątki – miłość do kobiety i miłość do kraju. No właśnie, bo "Słodycz zemsty" to nie tylko książka w której znajdziemy miłość i zabawę. Autorka przemyciła nam w treści bardzo ważne wydarzenia, jakie działy się w tym czasie w Anglii. Początek XIX wieku to czas rewolucji, czas rodzącej się świadomości klasy robotniczej. Polecam wszystkim tym, którzy mają ochotę na dobry romans historyczny, ale też na intrygę snutą nie tylko przez Celię. Zapewniam, że będziecie się naprawdę dobrze bawili !!!
toska1982 - awatar toska1982
ocenił na 7 13 lat temu
Niewolnica Ellen Alpsten
Niewolnica
Ellen Alpsten
 Jeżeli nie będziemy sugerować się tytułem oraz okładką, wskazujące na "romans historyczny", to zostanie nam ciekawa historia. Autorka osnuła opowieść na autentycznych wydarzeniach z roku 1861-1865, kiedy to wyruszyła wyprawa w poszukiwaniu źródeł Nilu, prowadzona przez Samuela White Baker`a, angielskiego podróżnika oraz jego towarzyszki, Florence Barbara Maria Finnian,( Florica Maria Sas, Maria Freiin von Sas) Barbara Maria Szasz, węgierkę pochodzenia szlacheckiego. Jej życiorys to burzliwa historia. Faktycznie została porwana przez hordy tureckie, i sprzedana w Widyniu (należącego do Imperium Osmańskiego), miejscowemu paszy. Uczestnicząc przy handlu niewolników, dostrzegł ją Baker i przekupił strażników aby dziewczyna mogła uciec. Od tej poru stała się jego własnością. Pobrali się prawdopodobnie w Bukareszcie ( Autorka nieco zmieniła tok wydarzeń ). Kiedy Baker dostał pozwolenie królowej angielskiej na drugą już wyprawę w głąb Afryki, zabrał ją ze sobą. Od tej pory nigdy się nie rozstawali i darzyli się wielką miłością. Podczas wyprawy spotkali Johna Hanninga Speke i Jamesa Augusta Granta, którzy już odkryli źródło Nilu, czyli Jezioro Wiktorii, Bakerowi i Florence zostało poszukiwanie drugiej odnogi rzeki. Ostatecznie zostali odkrywcami Wodospadu Murchisona i Jeziora Alberta ( N`yanza), drugiego źródła Nilu. Florence to pierwsza biała kobieta, która zaszła tak daleko w głąb Afryki, a Baker za odkrycie otrzymał tytuł szlachecki i został mianowany gubernatorem Ekwatorii ( region w Sudanie Południowym, dawnej prowincji angielskiej) . Ich dalsze losy to również liczne wyprawy. Samuel White Baker napisał wiele książek , miedzy innymi "Albert N`yanza". Autorka najprawdopodobniej czerpała z niej wiedzę. A wracając do książki, śledzimy morderczą wyprawę, pełną niebezpieczeństw w krainie dzikich zwierząt i chmary moskitów, piękno przyrody, wrogich plemion, ich zwyczaje i wygląd budzący strach. Rządnych pieniędzy i okrutnych handlarzy niewolników i kości słoniowej. Trudy podróży podczas suszy i pory deszczowej, choroby, walki z własną słabością, upór i siła woli, bunt tragarzy, chciwych kacyków plemiennych, jak również oddanych sobie czarnoskórych. To są plusy powieści, do minusów zaliczam pewną skrótowość, przeskoki w czasie, jak i niedokończenie niektórych wątków, momentami sytuacje lekko podkoloryzowane, śmiałe sceny seksu. Tytuł oryginału powieści "Die Quellen der Sehnsucht" to" Źródła tęsknoty". Bardziej adekwatne niż "Niewolnica". I okładka w wydaniu niemieckim znacznie ładniejsza.
Ewa Kluz - awatar Ewa Kluz
ocenił na 6 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Przebiegła i niewinna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przebiegła i niewinna